Grzeczna to już byłam. Kobiecy przewodnik po seksie Joanna Keszka 6,3

ocenił(a) na 810 lata temu Prawdopodobnie nie jestem grupą docelową tej książki, gustuję raczej w podręcznikach dla fachowców. Keszka nie jest seksuologiem, za to jest po prostu kobietą z dużym doświadczeniem seksualnym. Jest oczytana w tematyce i ma dość lekkie pióro. Tym bardziej zaskakuje więc fakt, że jako motta poszczególnych rozdziałów niezmiernie często wybiera ona cytaty... z siebie i nachalnie chwali swoje sklepik i książkę na kartach... własnej książki.
Pozycję tę przeczytałam w szczególnym dla mnie czasie, w zasadzie zdobywając nowe doświadczenia seksualne. Sprawiło to niechybnie, że spojrzałam na zawarte tam treści w innym świetle. I choć zaskoczyło mnie, że autorka dwukrotnie wprost atakuje prof. Lwa-Starowicza, to doceniam również jej niewątpliwe oczytanie w materii seksuologicznej, choćby miała to być raczej literatura dla osób chcących lepiej cieszyć się seksem niż pracujących w kontekście klinicznym seksuologów.
Gdybym spotkała autorkę osobiście, prawdopodobnie wystraszyłabym się jej. Boję się kobiet krzyczących o seksie. Uważam, że ćwiczenia mięśni Kegla czy odpowiedni dobór wibratora są ważne, ale jednocześnie ze sceptycyzmem i lękiem odnoszę się do osoby, która zamieszcza na ten temat filmiki w sieci i zachwyca się malowaniem podobizn żeńskich narządów płciowych. Nawiasem mówiąc, mówienie, że pochwa jest widoczna w lusterku jest grubym błędem merytorycznym (takim, którego Starowicz pewnie by jednak nie popełnił;)). Otóż po odpowiednim ustawieniu lusterka zobaczyć można co najwyżej srom, ewentualnie błonę dziewiczą, ale nie pochwę. Gdyby obejrzenie tego kanału było tak łatwe, ginekolodzy nie potrzebowaliby wzierników.
Jednocześnie podobają mi się zdjęcia autorki z dobrej jakości wibratorami jak choćby to widniejące na okładce. Uważam, że faktycznie służy to przełamaniu jakiegoś tabu wokół gadżetów erotycznych w ogóle. Ponadto, przyznacie, że jest to niecodzienna ekspozycja wibratora, który przedstawiany jest zazwyczaj raczej w kontekście kadrów z filmów porno lub (druga skrajność!) neutralnych filmików promocyjnych, jakie firmy zamieszczają na Youtube. No przyznajcie, ile razy widzieliście dobrze wykonany wibrator trzymany niczym egzotyczny kwiat w kontekście uśmiechniętej kobiecej twarzy?
Wziąwszy poprawkę na to, co napisałam na początku, czyli że książka prawdopodobnie w ogóle nie jest adresowana do osób takich jak ja, uważam, że dobrze się stało iż w ogóle została ona wydana. Wiele zawartych w książce rad, zadań do wykonania, ćwiczeń, ma wszelkie szanse przynieść obiecywane rezultaty. Są one zgodne ze sposobem wprowadzania oddziaływań np. w psychoterapii poznawczo-behawioralnej, a jednocześnie podano je w tak strawnej formie, że pewnie wiele kobiet spróbuje zmienić nawyki, bardziej otwarcie się komunikować, czy wreszcie zweryfikuje swoje przekonania na temat seksu. Podejrzewam również, że po taką literaturę sięgną kobiety ( i mężczyźni!),którzy nie zainteresowaliby się podręcznikiem seksuologii. Mimo przydatności zawartych rad, drażnił mnie ton wielkiej odkrywczości autorki, choć przecież przyznaje ona, że swoje porady opiera na tym, co wcześniej sama przeczytała. Mówi ona m.in. o technice, w której każdy z partnerów ma „swoje” dni w tygodniu, kiedy to spełnianie jego oczekiwań ma priorytet. Technikę taką, nazywając ją techniką świąt, opisuje w swoich książkach sprzed 20 lat Lew-Starowicz, który przecież jest również psychoterapeutą.
Ostatecznie, książkę jednak polecam, szczególnie osobom, które chcą zmienić coś w swoim podejściu do seksu, związków, czy, co za tym idzie, polepszyć jakość swojego seksu. Warto spróbować, i tak nie stanie się nic, na co byście sami nie wyrazili zgody. Mocną stronę książki Keszki stanowi także to, że przedstawia ona kobiecą perspektywę, której brakuje w polskim dyskursie na ten temat. Niejednoznaczny pozostaje dla mnie jednak profil adresata, którego autorka sobie wyobrażała pisząc swoje słowa. Tytuł sugeruje coś lekkiego, wrażenie to podtrzymuje nieoczywista okładka czy komunikatywny i dowcipny w gruncie rzeczy styl, w jakim napisano poszczególnie rozdziały. Pomiędzy tą lekkością znajdziemy jednak konkretne techniki pomocne przy rozpoznawaniu czy wręcz rozwiązywaniu określonych problemów związanych z seksem i relacjami. W odpowiednim kontekście z samych technik czy biblioterapii daną książką mógłby skorzystać wykwalifikowany terapeuta, któremu także nie zaszkodzi zapoznanie się z tą pozycją, choćby i po to, żeby wiedział co chce ewentualnie skrytykować ;)
http://psunabude.blox.pl/2015/09/Grzeczna-to-juz-bylam-Kobiecy-przewodnik-po.html