Psy wojny

Okładka książki Psy wojny autora Frederick Forsyth, 9788360225639
Okładka książki Psy wojny
Frederick Forsyth Wydawnictwo: Agora Cykl: Mistrzowie Słowa (tom 1) Seria: Biblioteka Gazety Wyborczej. Mistrzowie Słowa kryminał, sensacja, thriller
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
audiobook
Cykl:
Mistrzowie Słowa (tom 1)
Seria:
Biblioteka Gazety Wyborczej. Mistrzowie Słowa
Tytuł oryginału:
The dogs of war
Data wydania:
2009-03-28
Data 1. wyd. pol.:
2009-03-28
Język:
polski
ISBN:
9788360225639
Tłumacz:
Mira Michałowska
Lektor:
Jan Englert
Średnia ocen

6,2 6,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Psy wojny w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Psy wojny

Średnia ocen
6,2 / 10
21 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Psy wojny

avatar
1662
210

Na półkach:

Opinia i ocena dotyczy audiobooka Agory. Jaki był sens wydawania takich poobcinanych pseudoadaptacji? Co z tego że Jan Englert świetnie to czyta, skoro treść jest mocno niepełna?

Opinia i ocena dotyczy audiobooka Agory. Jaki był sens wydawania takich poobcinanych pseudoadaptacji? Co z tego że Jan Englert świetnie to czyta, skoro treść jest mocno niepełna?

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
711
17

Na półkach: ,

Audiobook w wersji czytanej przez Jana Englerta jest BARDZO skróconą wersją książki Forsytha. Dość powiedzieć, ze pozniejszy audiobook (dostępny w audiotece) czytany przez Janusza Zadurę jest prawie cztery razy dłuższy. Niestety ta wersja książki Forsytha jest duzo słabsza od oryginału.Tym którzy znaja Psy Wojny czytane przez pana Englerta BARDZO namawiam do sięgnięcia po pozniejsza wersje papierową ( wczesniejsze wydania były mocno pociete przez cenzure) lub wersje czytaną przez Zadurę.

Audiobook w wersji czytanej przez Jana Englerta jest BARDZO skróconą wersją książki Forsytha. Dość powiedzieć, ze pozniejszy audiobook (dostępny w audiotece) czytany przez Janusza Zadurę jest prawie cztery razy dłuższy. Niestety ta wersja książki Forsytha jest duzo słabsza od oryginału.Tym którzy znaja Psy Wojny czytane przez pana Englerta BARDZO namawiam do sięgnięcia po...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
998
400

Na półkach: , , ,

Ta książka, to instrukcja obsługi pt. jak zorganizować i przeprowadzić zamach stanu w źle zarządzanym państwie afrykańskim. Zatem, trochę mało w niej emocji. A prawdziwej akcji też jest niewiele; dwa ostatnie rozdziały, może. Co w takim razie stanowi o sile tej książki? Niezwykła wprost rzetelność, wiedza i precyzja w prowadzeniu historii. Słuchałem (bo nie czytałem) jak zahipnotyzowany. Wszystko się kleiło, jedno wynikało z drugiego, zero niedociągnięć w intrydze, mistrzostwo, po prostu. Czego innego spodziewałem się po tej książce – myślałem że będzie więcej czystej sensacji – ale miło się rozczarowałem i jestem pod wrażeniem.
A Jan Englert, który mi czytał? Mistrz i profesjonalista w każdym calu.

Ta książka, to instrukcja obsługi pt. jak zorganizować i przeprowadzić zamach stanu w źle zarządzanym państwie afrykańskim. Zatem, trochę mało w niej emocji. A prawdziwej akcji też jest niewiele; dwa ostatnie rozdziały, może. Co w takim razie stanowi o sile tej książki? Niezwykła wprost rzetelność, wiedza i precyzja w prowadzeniu historii. Słuchałem (bo nie czytałem) jak...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

41 użytkowników ma tytuł Psy wojny na półkach głównych
  • 26
  • 15
29 użytkowników ma tytuł Psy wojny na półkach dodatkowych
  • 10
  • 10
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Frederick Forsyth
Frederick Forsyth
Urodzony 25 sierpnia 1938 roku w Ashford, hrabstwo Kent w Anglii w bogatej, mieszczańskiej rodzinie. Uczył się w Tonbridge. Następnie dostał się na Uniwersytet Granady w Hiszpanii, ale ledwie rozpoczęte studia przerwał, by poświęcić się swojej pasji - lataniu. Gdy miał 17 lat, uzyskał licencję pilota, a w wieku lat 19 został jednym z najmłodszych pilotów w historii RAF (Royal Air Force - Królewskie Siły Powietrzne),gdzie służył w latach 1956-1958. Następnie został dziennikarzem-reporterem. Przez 3 i pół roku pracował w małej gazecie ("Eastern Daily Press" of Norfolk),aż do roku 1961, kiedy został reporterem Reuters-a. Najpierw pracował w Paryżu, gdzie zbierał informacje później wykorzystane w "Dniu Szakala", a następnie w Berlinie (wtedy Niemiecka Republika Demokratyczna),gdzie zainteresował się nazistami, co później zaowocowało "Aktami Odessy". Pracował również jako reporter w b. Czechosłowacji i na Węgrzech. W 1965 roku przeszedł do BBC i został asystentem korespondenta dyplomatycznego. Od lipca do września 1967 roku pracował przy wydarzeniach wojny biafrańskiej między Nigerią a Biafrą. Zaprzyjaźnił się z przywódcą secesjonistów generałem Chukwuemeką Ojukwu, zwanym Emeka. W 1968 roku porzucił BBC (albo raczej wyrzucono go za rzekomą nieobiektywność) i wrócił do Biafry jako wolny strzelec, a następnie relacjonował wojnę dla Daily Express, magazynu Time i dla Evening Standard. W 1969 roku napisał książkę o tejże wojnie, będącą raczej reportażem z tych wydarzeń, zatytułowaną " The Biafra Story ". W Polsce książka ukazała się pod tytułem " Słowo białego człowieka ". Sugestywność książek Forsytha, w których akcja toczy się w Afryce (głównie "Psów wojny") jest tak silna, iż powstała plotka, że pisarz sam uczestniczył w przygotowaniu zamachu stanu w jednym z państw afrykańskich. W 1970 roku zdecydował się napisać powieść, która stała się światowym bestselerem. Mowa oczywiście o książce "Dzień Szakala", opowiadającej o zamachu na Charlesa de Gaulle-a. Ukazała się ona w 1971 roku i zapoczątkowała niesłabnące pasmo sukcesów Fredericka Forsytha. Aż trudno w to uwierzyć, ale została napisana w... 35 dni ! W 1972 powieść zdobyła nagrodę Edgar Award w USA. Następne książki to "Akta Odessy" 1972, "Psy wojny" 1974, "Diabelska alternatywa" 1979, "No comebacks" 1982 (w Polsce "Czysta robota"),"Czwarty protokół" 1984, "Negocjator" 1989, "Fałszerz" 1991, "Pięść Boga" 1994, "Ikona" 1996, "Upiór Manhattanu" 1999, "Weteran" 2001, "Mściciel" 2003 (Polska - czerwiec 2004),"Afgańczyk" 2006. Za granicą opowiadanie "Pasterz" (1975) zostało również wydane jako oddzielna pozycja - w Polsce w zbiorze "Czysta robota". To opowiadanie znalazło się także w zbiorze "Great Flying Stories" (1991),w którym Forsyth zebrał najlepsze, jego zdaniem, opowiadania dotyczące lotnictwa. Znalazły się tam opowiadania Sir Arthura Conan Doyle'a, Roalda Dahla, Lena Deightona, Edgara Allana Poe oraz H. G. Wellsa. Ponadto zależy zaznaczyć, iż opowiadania zebrane w "Weteranie" najpierw ukazały się w internecie pod wspólną nazwą "Quintet" (2000). Oprócz "Great flying stories" jeszcze 2 książki Forsytha nigdy nie ukazały się w Polsce. Pierwsza z nich to "Emeka" (1982) - biografia i wspomnienie o generale Emeka Ojukwu, przywódcy powstania w Biafrze, przyjacielu Forsytha. Druga z nich to autoryzowana biografia Forsytha pt.: "A matter of protocol" (2001),spisana przez Craiga Cabella.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cienka czerwona linia James Jones
Cienka czerwona linia
James Jones
Skończyłam tę książkę z poczuciem szczęścia, miałam szczerze dość okropieństw w niej zawartych. Na dodatek to bardzo długa powieść, 500 stron tekstu. Muszę jednak przyznać – jest świetna. Dlaczego się tak umęczyłam? To przez mnóstwo drastycznych scen z okresu walk Amerykanów w kampanii na wyspie Guadalcanal w czasie II wojny światowej w 1942 roku. Czyta się jak reportaż, Autor sam tam walczył, ale zapewnia, że to fikcja literacka. Zaczyna się od desantu wojsk na plaży, potem jest morderczy marsz i trudy życia koszarowego, w ekstremalnych warunkach klimatycznych. Następnie to już walki z Japończykami. Trudno jest znieść opisy śmierci w boju kolejnych żołnierzy, także przeciwników. Szczególnie drastyczne jest umieranie na polu walki oraz zabijanie bezbronnych, poddających się Japończyków, znęcanie się nad rannymi, okradanie ich („zbieranie pamiątek”) i bezczeszczenie zwłok, w tym wyrywanie zabitym złotych zębów. Amerykańscy żołnierze w szale walki traktują życie tak jakby nie było nic warte, a Japończycy byli półludźmi. Autor pokazuje wojnę z bliska, w najdrobniejszych szczegółach. Śledzimy losy kompanii C-jak-Charlie od desantu ze statku poprzez 3 dni bitwy aż do w miarę spokojnego życia jednostki po zakończeniu działań wojennych. Tutaj szczególnie widać różne głupie zachowania żołnierzy, głównie ciągłe picie na umór oraz ambicjonalne awantury i sprzeczki. Większość żołnierzy jest negatywnie nastawiona do wojny, panuje strach, później zobojętnienie i często bezmyślne okrucieństwo wobec Japończyków. Walczący mężczyźni cieszą się z odniesienia małych ran, licząc na odesłanie z frontu gdzieś na tyły lub powrót do kraju. Widzimy rozgoryczenie żołnierzy wobec błędnych decyzji dowódców lub ich jawnej niesprawiedliwości, chore ambicje pułkownika, w tym odesłanie kapitana Steina, trafnie widzącego sytuację, a docenionego dopiero po czasie przez podkomendnych. Szczegóły bitwy, ruchy wojsk i opisy walki były dla mnie zupełnie nieciekawe. Co innego to wnikliwie odmalowane sylwetki żołnierzy i oficerów, ich charaktery i trudne stosunki między nimi. Autor pokazuje mężczyzn na wojnie, ich rywalizację, udawanie, poniżanie a przede wszystkim strach. Niestety, miałam trudności z rozróżnianiem i zapamiętywaniem żołnierzy, ze względu na ich mnogość oraz podobnie brzmiące nazwiska: Bell, Doll, Dale, Bead, Beck, Blane itp. To porywająca, wciągająca a jednocześnie prosta proza, napisana klarownym językiem, bogata w szczegóły, przemyślenia i znaczenia. Pokazuje wojnę bez patosu, z punktu widzenia zwykłych żołnierzy, którzy nie mieli pojęcia w co zostaną wplątani. Porażający i dobitny manifest przeciw wojnie. Chociaż motto książki już nie jest takie jednoznaczne. Korzystałam z audiobooka w świetnej interpretacji Adriana Perdjona. Słuchało się wspaniale. Obejrzałam też film w reżyserii Terrence’a Malicka, z 1998 roku i nie zrobił na mnie takiego wrażenia jak książka. Jest inaczej skonstruowany, mniej realistyczny, bardziej mistyczny. Nie podobało mi się zastąpienie postaci kapitana Steina innym oficerem, a już zupełnie nie pasowały mi przepiękne zdjęcia krajobrazów, chociaż rozumiem, że wojna nie powoduje ich zniknięcia. Po prostu gwiazdorski film wydał mi się mało przekonywujący, wobec wspaniałości powieści. Książka trudna emocjonalnie, ale nie żałuję tej lektury. Tym, którzy jeszcze jej nie znają i nie boją się okropieństw wojny – gorąco polecam. Cytat: „„Własność. Własność. Wszystko dla własności”. Albowiem to było to; o to tylko chodziło. Własność jednego człowieka czy innego człowieka. Jednego narodu czy innego narodu. Wszystko to zrobiono i robiono dalej w imię własności. Jakiś naród pragnął więcej własności, uważał, że jej potrzebuje i pewnie potrzebował, a jedynym sposobem jej uzyskania było odebrać ją innym narodom, które już rościły sobie do niej prawo. Po prostu na planecie nie było już własności niczyjej, to wszystko.” – s. 59
Mikila - awatar Mikila
oceniła na86 miesięcy temu
Polowanie na Czerwony Październik Tom Clancy
Polowanie na Czerwony Październik
Tom Clancy
Tom Clancy, kiedyś jednym z najpoczytniejszych pisarzy na świecie, dziś jego gwiazda jest już raczej przebrzmiała. Obok Michaela Crichtona (tego od Parku Jurajskiego),jest on ojcem podgatunku literatury zwanego technothrillerem, w jego współczesnej inkarnacji. Niezaprzeczalnym faktem jest, że odcisnął on swe piętno nie tylko na rynku powieściowym, ale i gamingowym. A to za sprawą jednego z trzech filarów utrzymujących jeszcze przy życiu Ubisoft: serii Tom Clancy’s Rainbow Six. Pierwszą książką Clancy’ego, która zapewniła mu międzynarodowy sukces, była wydana w 1984 r., przez prestiżowe wydawnictwo Naval Institute Press, Polowanie na "Czerwony Październik". Ktoś mógłby spytać po co w takim razie brać się za taką starą książkę? Otóż uwielbiam jej filmową ekranizację z 1990 roku, jeszcze w czasie prowadzenia zajęć dla studentów w IH UJ polecałem go studentom na zajęciach z popkultury zimnej wojny. Film ten dosłownie zdążył na koniec tego konfliktu, pokazując nam rywalizację dwóch wielkich mocarstw i decyzję jednego człowieka, która może diametralnie zmienić losy świata. Film wyrasta z książki i… jest od niej lepszy. Zasadniczy motyw fabularny i bohaterowie są ci sami. Kinematografia ma jednak swoje własne prawa a naczelnym z nich jest ilość czasu ekranowego. „Polowanie…” trwa przeszło 134 minut, ponad dwie godziny. Jest to długi film, powolny, ale i tak można go określić jako dynamiczny w porównaniu do książkowego oryginału. Zostało z niego wycięte całe mnóstwo szczegółów, żargonu technicznego i miniaturowych wątków spowalniających akcję, którymi książka jest dosłownie nabita. Pisząc obrazowo za dużo w niej technicznych rodzynków, podczas gdy film to perfekcyjny czysty sernik. Historia opowiedziana przez Clancy’ego w filmie nadal jest powolna, przegadana, ale i tak szybsza i bardziej skondensowana na głównym wątku. Pozwala to nam go docenić, przyjrzeć się i skupić na głównych bohaterach. Podczas gdy w książce zdarzało mi się zapominać, że jej głównym bohaterem jest tytułowy okręt i dowodzący nim kapitan Marco Ramius. Wraz ze słynnym Jackiem Ryan’em ginęli oni w rwącym, górskim potoku kolejnych bohaterów, sprzętu, systemów i technicznego żargonu. Bardzo często pojawiającego się tylko raz lub w tak dużym odstępie, że w trakcie lektury nie pamiętałem już kim byli i do czego służyli autorowi służyli. W sumie może właśnie taki był ich cel? Ukazanie, jak bardzo skomplikowaną, wielostopniową maszyną jest współczesne wojsko. Zarządzanie różnymi rodzajami wojsk by zatrzymać jednego zdeterminowanego człowieka, który nie ma nic do stracenia. W efekcie książka Clancy’ego jest trudniej przyswajalna niż film, przydałby się jej wręcz krótki skorowidz postaci i słowniczek terminów/technikaliów na końcu. Kolejnym problemem z mojego punktu widzenia stał się podwójny finał. W filmie ostatnie starcie ucznia z mistrzem, Ramiusa z kapitanem Tupolewem, jest finałem podsumowującym całą produkcję, po którym zwycięscy bohaterowie wpływają do Ameryki. Tymczasem w książce najpierw wpływają do Ameryki, by z niej wypłynąć i wskutek szeregu błędów i zlekceważenia wroga nadziać się na oczekującego na nich Tupolewa i jego „Alfę”, torpedowy okręt podwodny. Tupolewa napędzała rządza chwały, pycha, potrzeba udowodnienia swej wartości i złość za zdradę mistrza. Pojedynek Ramiusa i Tupolewa przypomina wręcz „Gwiezdno Wojenny” pojedynek Obi Wana i Anakina, którego efekt jest dosyć podobny. Służący imperium zła uczeń po katastrofalnym pojedynku zostaje sprowadzony na dno. Dopiero po nim bohaterowie ponownie wpływają do bezpiecznego portu. Tym, co w filmie tylko zarysowano, jest wątek społeczny. Przez wszystkie strony książki Clancy stara się ukazać zalety życia w USA i kapitalizmie na tle katastrofalnych warunków egzystencji w ZSRR. Mając w pamięci nasze własne, polskie doświadczenia, należy uznać, że Clancy przesadził tylko trochę w swoich porównaniach życia mieszkańców krajów realnego socjalizmu do ówczesnej Ameryki. Gorzej brzmi przy tym, że obecna Ameryka jawi się już jako dużo mniej sprzyjający kraj niż tamta z lat Zimnej Wojny. Stąd można się zastanawiać czy w dzisiejszych czasach kapitan Ramius i jego oficerowie nadal chcieliby uciec do Ameryki?
Kurt13Cidaris - awatar Kurt13Cidaris
ocenił na72 miesiące temu
Okręt Lothar-Günther Buchheim
Okręt
Lothar-Günther Buchheim
Historia rejsu pewnego u-boota oczami niemieckiego korespondenta wojennego. A więc narracja nietypowa w stosunku do wydawanych u nas książek o II wojnie światowej. Na szczęście nie jest to przygodówka ani pompatyczna historia o bohaterstwie. Powieść w realistyczny, niemal naturalistyczny sposób opisuje życie załogi niemieckie łodzi podwodnej na Atlantyku w 1941 roku. Od wyruszenia z francuskiego brzegu aż do … No właśnie, warto przeczytać do czego. Czytelnik najpierw poznaje środowisko oficerów „freikorpsu Donitza”,czyli elity niemieckiej Kriegsmarine, by potem zagłębić się w odmętach oceanu, ludzkiego potu, smrodu (także maszyn),wody, także w środowisku marynarzy i podoficerów. Wojna odarta jest z bogoojczyźnianego bohaterstwa. Należyte wykonywania obowiązków wymusza na załodze sytuacja. Muszą się starać, aby w ogóle przeżyć. Jedna trzecia okrętów podwodnych nie wracała z pierwszej misji. Życie młodzieży (dowódca był około trzydziestki, rekruci w wieku poborowym) w czasie wolnym od wacht i walki o przeżycie nie polegało na śpiewaniu pieśni patriotycznych tylko na marzeniach i wspomnieniach dotyczących pewnej oczywistej sfery życia. Łatwo się domyślić jakiej. Słownictwo dalekie było od dialogów ludzi wykształconych, tak samo zwyczaje, w tym higieniczne. Autor wskazał na dwie grupy załogantów. Marynarzy i techników-fachowców. Jedni i drudzy wywyższali się, ale tylko wewnątrz łodzi. Wojna to nie zabawa. Taki morał można wysnuć z książki. Bohaterowie mają co wspominać, ale gdy wydarzenia się rozgrywały, dużo by dali, by ich uniknąć. No i nie wszyscy wytrzymywali psychicznie, czemu trudno się dziwić. Znakomita realistyczna książka o wojnie. Jedyna wada, to zbyt mocne (i pewnie nieszczere) podkreślanie sceptycyzmu pozytywnych postaci wobec Hitlera i nazizmu. Nawet, gdyby tak było, to w 1941 roku było za wcześnie, by dawać temu wyraz. Niemcy jeszcze wówczas wygrywali. Znakomita książka (anty)wojenna. Bez lukru, patosu, patyny i hurraoptymizmu. Krew, pot i łzy. Przeczytany w ramach wyzwania marcowego – książka, która została sfilmowana.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na816 dni temu

Cytaty z książki Psy wojny

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Psy wojny