-
Artykuły
Czytamy w weekend. Książki Roku 2025. 20 marca 2026
LubimyCzytać251 -
Artykuły
Za nami Gala Książka Roku 2025 – rekordowe głosy i zwycięzcy 11. edycji Plebiscytu Lubimyczytać
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Od królewskich dworów do Hollywood
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Crime Story: pierwsze takie wydarzenie autorskie w Polsce
LubimyCzytać4
W sieci o książkach - wyniki ankiety
23 976! Tyle osób wypełniło naszą internetową ankietę! To imponująca liczba i wyniki również są imponujące. Przypominamy - nie mieliśmy na celu zbadania CZY Polacy czytają książki, ale JAK czytają - dlatego przeprowadzenie tej ankiety w naszym serwisie miało sens - przecież tu są same mole książkowe.
Wyniki zostały pierwszy raz zaprezentowane podczas zakończonych w niedzielę Warszawskich Targów Książki. Ich analizy i opracowania podjął się dr Paweł Kuczyński z Polskiej Izby Książki, który określił społeczność ankietowanych mianem "nowej internetowej galaktyki Gutenberga". Na uznanie zasługuje, jego zdaniem, liczba wypełnionych ankiet - prawie 24 tys. to imponująca liczba danych do analizowania. Wypełnienie ankiety zajęło średnio prawie 10 minut - dziękujemy, że poświęciliscie tyle czasu na to, aby odpowiedzieć na nasze pytania. W dyskusji ponadto wzięli udział: Monika Frankiewicz z Wydawnictwa Otwarte, Anna Dziewit-Meller - pisarka, dziennikarka i vlogerka książkowa, Marcin Zwierzchowski - dziennikarz portalu naekranie.pl oraz współpracownik lubimyczytać.pl. Całość moderowała Izabela Sadowska - prezes lubimyczytać.pl.
Jedno z pytań w ankiecie brzmiało Dzięki komu/ czemu zaczęliśmy czytać książki. I odpowiedzi potwierdzają znaną prawdę, że miłość do książek wynosi się z domu. Ciekawą dyskusje wywołał dość niski wpływ szkół - odezwały się głosy z sali, że odpowiadania na pytania "co autor miał na myśli" zabijają przyjmność czytania wśród dzieci i młodzieży. Ale padło też wyznanie jednego ze słuchaczy, że w nim miłość do książek rozbudził nauczyciel od... fizyki.

Ciekawie też wyglądają odpowiedzi na pytanie o tytuł pierwszej książki przeczytanej dla przyjemności. Biorąc pod uwagę fakt, że prawie połowa ankietowanych to osoby w wieku 15-24 lata nie dziwi obecność na pierwszym miejscu Harry'ego Pottera. Znaczące są też dysproporcje w liczbach czytelników - pierwsze miejsce 1 350 osób, ale już piąte miejsce tylko 193.

Również żadnym zaskoczeniem nie będzie odpowiedź na pytanie gdzie szukamy informacji o książkach. Oczywiście, że na lubimyczytać.pl! Wysoko są też strony księgarń internetowych. Zaproszeni goście zaskoczeni byli faktem, że strony wydawnictw są źródłem informacji tylko dla 41% ankietowanych.

Zapraszamy do lektury pełnych wyników:
Czekamy na Wasze komentarze i sugestie. Chcemy, aby przyszłoroczna ankieta była jeszcze lepsza!
komentarze [64]
Pewnie spłynie po portalu obfitym strumieniem potok komentarzy. I dobrze, bo trzeba to komentować, i zachwycać się, a jakże. Własnie takie portale mobilizują i motywują do czytania. I w cale nie musi to być czytadło z literackiego parnasu. Jeżeli prawie połowa osób, która wzięła udział w ankiecie przeczytała ponad 20 książek rocznie, to hello, duch w narodzie nie ginie i buduje się nowa klasa oświeconych, która nie da sobie mydlić oczu ani dmuchać w kaszę.Bez ironii. Naprawdę podniosło mnie to na duchu. Wiem, że przynajmniej dzisiejszy dzień będzie pozytywniejszy niż mógłby być bez tej informacji.
Przynajmniej taką mam nadzieję, że rzesza czytających to ludzie inni niż inni. Że dobre słowo, myśl inspirująca zostaną w głowie i będą unosić się długo po lekturze, dając czytelnikowi strefę buforową na różne odpryski populistyczne, niczym warstwa ozonowa przeciwko promieniowaniu UV ;) Pozdrawiam
Ps. A co do mnie, to zacząłem czytać dość późno. Jakoś w liceum dopiero. Niepewnym krokiem i z drżeniem wszystkich członków moich, udałem się do biblioteki pewnego dnia. I mentalnie w niej utknąłem, dlatego i czytam, i gromadzę... Każda książka, to coraz większe pragnienie czytania, wzmacniane i potęgowane, jak picie morskiej wody. I tak do dziś... :)
Pewnie spłynie po portalu obfitym strumieniem potok komentarzy. I dobrze, bo trzeba to komentować, i zachwycać się, a jakże. Własnie takie portale mobilizują i motywują do czytania. I w cale nie musi to być czytadło z literackiego parnasu. Jeżeli prawie połowa osób, która wzięła udział w ankiecie przeczytała ponad 20 książek rocznie, to hello, duch w narodzie nie ginie i...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Ciekawe wyniki. Interesujące jest, że jeśli ktoś nie zacznie czytać w dzieciństwie to szansa, że w późniejszym wieku sięgnie po książkę jest bardzo mała.
To czego mi zabrakło to analiza rynku e-boków, i audiobooków w stosunku do książek papierowych. Czytam dużo nawet bardzo ale mniej więcej od 5 lat nie kupuję książek papierowych (no chyba, że naprawdę nie ma e-booka) tylko e-booki do czytania w czytniku, lub audiobooki, które słucham w samochodzie lub na spacerach z psem.
Dużo podróżuje i w ten sposób mogę wozić całą bibliotekę z sobą :) a dodatkowo mam małe mieszkanie pełne książek, gdzie ich więcej już naprawdę się nie zmieści.
Ciekawe wyniki. Interesujące jest, że jeśli ktoś nie zacznie czytać w dzieciństwie to szansa, że w późniejszym wieku sięgnie po książkę jest bardzo mała.
To czego mi zabrakło to analiza rynku e-boków, i audiobooków w stosunku do książek papierowych. Czytam dużo nawet bardzo ale mniej więcej od 5 lat nie kupuję książek papierowych (no chyba, że naprawdę nie ma e-booka)...
Co do sugestii na przyszłość, zmodyfikowałabym formę pytania "jaka była pierwsza książka przeczytana dla przyjemności?"
Udzielając dokładnej odpowiedzi na tak precyzyjnie postawione pytanie, nie miałam nic ciekawego do powiedzenia (przypuszczam, że jakaś bajka dla dzieci lub wierszyk.) Nie pamiętam. Dziwię się, że w ogóle ktoś pamięta.
Natomiast gdyby zapytać szerzej, która książka otworzyła drogę do czytania dla przyjemności - tu świetnie pamiętam książkę i okoliczności (nawiasem mówiąc, do przeczytania jej dla przyjemności zostałam zmuszona;) Więc znowu nie mieszczę się w pytaniu.)
Nie wiem, czy jasno to opisałam, w każdym razie chodzi mi o bardziej otwierającą formę pytania.
Co do sugestii na przyszłość, zmodyfikowałabym formę pytania "jaka była pierwsza książka przeczytana dla przyjemności?"
Udzielając dokładnej odpowiedzi na tak precyzyjnie postawione pytanie, nie miałam nic ciekawego do powiedzenia (przypuszczam, że jakaś bajka dla dzieci lub wierszyk.) Nie pamiętam. Dziwię się, że w ogóle ktoś pamięta.
Natomiast gdyby zapytać szerzej,...
Uśmiechnęłam się widząc, że cykl o Tomku spod pióra A. Szklarskiego nie tylko mnie otworzył drogę do świata książek :)
Uśmiechnęłam się widząc, że cykl o Tomku spod pióra A. Szklarskiego nie tylko mnie otworzył drogę do świata książek :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Szkoła zachęcająca do czytania, pfff!
Pamiętam jak w pierwsze klasie podstawówki chciałam wypożyczyć książkę, która miała ponad 100 stron, a pan bibliotekarz nie chciał mi na to pozwolić, bo "nie dam rady jej przeczytać". Nie dostałam wtedy tej książki, ale na szczęście mój wewnętrzny upór nie zabił mojej miłości do czytania :D
Szkoła zachęcająca do czytania, pfff!
Pamiętam jak w pierwsze klasie podstawówki chciałam wypożyczyć książkę, która miała ponad 100 stron, a pan bibliotekarz nie chciał mi na to pozwolić, bo "nie dam rady jej przeczytać". Nie dostałam wtedy tej książki, ale na szczęście mój wewnętrzny upór nie zabił mojej miłości do czytania :D
Nigdy nie zapomnę gdy babcia przychodziła z wiadomością, że przyjeżdża Ciocia Renia. Przybywała do naszego domu na kilka tygodni, zawsze przywoziła jakieś książeczki dla mnie i brata i często nam czytała. Jak ja uwielbiałam ten okres wakacyjny. To oczekiwanie, cała ta otoczka, która towarzyszyła osobie Cioci Reni (która swoją drogą, we własnym domu posiadała mnóstwo książek)wpłynęły znacząca na to, że w ogóle zaczęłam interesować się książkami. Myślę, iż to był punkt zapalny. A potem? Przyjaciółka z którą rozmawiałam o książkach, książki na prezent od mamy, zapis do biblioteki itd. niczym kula śniegowa się potoczyło :) Ach! I bardzo się cieszę, że teraz ja sama toczę się w tej kuli.
Nigdy nie zapomnę gdy babcia przychodziła z wiadomością, że przyjeżdża Ciocia Renia. Przybywała do naszego domu na kilka tygodni, zawsze przywoziła jakieś książeczki dla mnie i brata i często nam czytała. Jak ja uwielbiałam ten okres wakacyjny. To oczekiwanie, cała ta otoczka, która towarzyszyła osobie Cioci Reni (która swoją drogą, we własnym domu posiadała mnóstwo...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejMama sprawiła, że jestem molem książkowym :) Czytała mi i mojemu rodzeństwu na dobranoc ze świetną narracją- udawała wszystkie zwierzątka, czytała głośno i wyraźnie, a ''Lokomotywę'' znałam na pamięć. A potem, gdy chciałam sobie wypożyczać ''Martynkę'' i inne bajki to mama szła do biblioteki razem ze mną i wypożyczała coś dla siebie :) Za to bardzo jej dziękuję i myślę, że tak właśnie powinno uczyć dzieci się czytać- pokazywać, że to zupełnie naturalne, taki element życia.
Mama sprawiła, że jestem molem książkowym :) Czytała mi i mojemu rodzeństwu na dobranoc ze świetną narracją- udawała wszystkie zwierzątka, czytała głośno i wyraźnie, a ''Lokomotywę'' znałam na pamięć. A potem, gdy chciałam sobie wypożyczać ''Martynkę'' i inne bajki to mama szła do biblioteki razem ze mną i wypożyczała coś dla siebie :) Za to bardzo jej dziękuję i myślę, że...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejJestem zawiedziona,że w kategorii "Pierwsza przeczytana dla przyjemności książka" nie ma Pamiętnika Księżniczki. To była pierwsza seria,którą ogromnie pokochałam i wracałam do niej już wiele razy. Co lepsze,z każdą lekturą wydawała mi się coraz lepsza. Polecam ją dorosłym,młodzieży,a zwłaszcza młodym dziewczynom,ponieważ pomimo infantylnego tytułu ta książka niesie ze sobą ukryte pod płaszczem komizmu genialne przesłanie dotyczące przede wszystkim wartości kobiety w społeczeństwie. Mnie poleciła ją starsza przyjaciółka i do dziś jestem jej za to bardzo wdzięczna.
Jestem zawiedziona,że w kategorii "Pierwsza przeczytana dla przyjemności książka" nie ma Pamiętnika Księżniczki. To była pierwsza seria,którą ogromnie pokochałam i wracałam do niej już wiele razy. Co lepsze,z każdą lekturą wydawała mi się coraz lepsza. Polecam ją dorosłym,młodzieży,a zwłaszcza młodym dziewczynom,ponieważ pomimo infantylnego tytułu ta książka niesie ze sobą...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejZgadzam się w stu procentach! Niestety czasy "księżniczkowania" już się chyba skończyły i podejrzewam, że dzisiejsza nastolatka mając do wyboru Pamiętnik księżniczki i Porzuconych (również Meg Cabot) wybrałaby tą drugą książkę - napisaną bardziej pod dzisiejszą modę.
Zgadzam się w stu procentach! Niestety czasy "księżniczkowania" już się chyba skończyły i podejrzewam, że dzisiejsza nastolatka mając do wyboru Pamiętnik księżniczki i Porzuconych (również Meg Cabot) wybrałaby tą drugą książkę - napisaną bardziej pod dzisiejszą modę.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
We mnie też miłość do czytania zaszczepili rodzice, tylko nie wiem, dlaczego się dziwią, że teraz między współczesnymi powieściami sięgam po klasykę literatury w rodzaju Tołstoja, Sienkiewicza czy Bułhakowa, skoro sami karmili mnie w dzieciństwie nie nowoczesnymi opowiastkami z rewelacyjnym wpływem na psychikę dziecka, tylko baśniami braci Grimm, Andersenem, Anią z Zielonego Wzgórza - przepiękne wydania w różnym stanie czekają dziś na moje dzieci, bo kupując, zwracali uwagę na piękny język i ilustracje (albo mieli szczęście).
Jestem z tych czytelników, którzy nie ściągają e-booków, bo nie lubią czytać w formie elektronicznej, raczej nie kupuję też książek, bo nie mam na to aż tak dużo pieniędzy, ale kocham wprost biblioteki. Zanim wypożyczę, czytam opinie na lubimyczytac.pl, a po przeczytaniu dorzucam coś od siebie ;)
We mnie też miłość do czytania zaszczepili rodzice, tylko nie wiem, dlaczego się dziwią, że teraz między współczesnymi powieściami sięgam po klasykę literatury w rodzaju Tołstoja, Sienkiewicza czy Bułhakowa, skoro sami karmili mnie w dzieciństwie nie nowoczesnymi opowiastkami z rewelacyjnym wpływem na psychikę dziecka, tylko baśniami braci Grimm, Andersenem, Anią z...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejJednak najważniejszy wniosek płynie z jednych z pierwszych pytań, kiedy i kto zachęcił do czytania książek dla przyjemności. Przed 14 rokiem życia i rodzice lub rodzina. Jeśli więc tam "padnie" to nie ma co liczyć, iż Polacy będą czytali książki! To trzeba w sobie/dzieciach zaszczepić :)
Jednak najważniejszy wniosek płynie z jednych z pierwszych pytań, kiedy i kto zachęcił do czytania książek dla przyjemności. Przed 14 rokiem życia i rodzice lub rodzina. Jeśli więc tam "padnie" to nie ma co liczyć, iż Polacy będą czytali książki! To trzeba w sobie/dzieciach zaszczepić :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMoże nie kto zachęcił, ale co zachęciło. Bo moja mama próbowała mnie zachęcać wypożyczając Kleksa i Pippi. Nie wspominam tych lektur jako wspaniale spędzonego czasu. Ale dopiero Harry Potter sprawił, że zaczęłam sama czytać, a wcześniej być może Baśnie Bracia Grimm czytane mi czasem na dobranoc...
Może nie kto zachęcił, ale co zachęciło. Bo moja mama próbowała mnie zachęcać wypożyczając Kleksa i Pippi. Nie wspominam tych lektur jako wspaniale spędzonego czasu. Ale dopiero Harry Potter sprawił, że zaczęłam sama czytać, a wcześniej być może Baśnie Bracia Grimm czytane mi czasem na dobranoc...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMając dwie córki i świetnie zaopatrzoną publiczną bibliotekę nauczyłam się już, że trzeba się troszkę natrudzić i znaleźć dobraną indywidualnie do gustów dziecka książkę. Starsza uwielbia małych detektywów i powieści z dreszczykiem, a młodsza no cóż... księżniczki:-) I choć nie wszystkie te pozycje są dla mnie interesujące, bezcenne jest gdy codziennie wieczorem córki przypominają, żebym im poczytała przed zaśnięciem:-)
Mając dwie córki i świetnie zaopatrzoną publiczną bibliotekę nauczyłam się już, że trzeba się troszkę natrudzić i znaleźć dobraną indywidualnie do gustów dziecka książkę. Starsza uwielbia małych detektywów i powieści z dreszczykiem, a młodsza no cóż... księżniczki:-) I choć nie wszystkie te pozycje są dla mnie interesujące, bezcenne jest gdy codziennie wieczorem córki...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Kwestia funduszy na książkę,owszem jest ważna.Lecz nie najważniejsza.Jest też inne wytłumaczenie,dlaczego nie czytamy.
Bo się nie chcę,bo serial leci w tv.Bo kolega na piwo do baru wyciąga.
Bo internet wciąga.
Co do czytania dla przyjemności.To ja to stosuje już od wieków,choć niektórzy czytelnicy bardzo się przed tym bronią.
Bo,im się kojarzy to z dziecinnym czytaniem.
Nie zgadzam się.
Kwestia funduszy na książkę,owszem jest ważna.Lecz nie najważniejsza.Jest też inne wytłumaczenie,dlaczego nie czytamy.
Bo się nie chcę,bo serial leci w tv.Bo kolega na piwo do baru wyciąga.
Bo internet wciąga.
Co do czytania dla przyjemności.To ja to stosuje już od wieków,choć niektórzy czytelnicy bardzo się przed tym bronią.
Bo,im się kojarzy to z dziecinnym czytaniem.
Nie...
Nie do końca zgodzę się z Pani wnioskiem. Może opowiem z autopsji...mnie z przyjemności nie zachęcił kompletnie nikt za to zmusiła matura i tak mi zostało. Podczas kilkunastu lat całej mojej żałosnej edukacji wziąłem do rąk tylko jedną książkę "Chłopcy z Placu Broni". Wiem, że nie jest to żaden powód do dumy, ale do dnia dzisiejszego nie przeczytałem żadnego z rodzimych klasyków będących szkolną lekturą. Wszystko zmieniło się za sprawą egzaminu dojrzałości (9 lat temu) kiedy to trzeba było zdecydować się na temat z części ustnej wtedy to mama zaoferowała się z pomocą i powiedziała abym wybrał "Fenomen poczytności Paulo Coelho" (sama czytała naprawdę sporo)...no i zaczęło się. Dzisiaj nie wyobrażam sobie życia bez książek. Także w moim przypadku był to proces raczej toporny i niejako musiałem dojrzeć do tego by w ogóle wziąć książkę do ręki.
Nie do końca zgodzę się z Pani wnioskiem. Może opowiem z autopsji...mnie z przyjemności nie zachęcił kompletnie nikt za to zmusiła matura i tak mi zostało. Podczas kilkunastu lat całej mojej żałosnej edukacji wziąłem do rąk tylko jedną książkę "Chłopcy z Placu Broni". Wiem, że nie jest to żaden powód do dumy, ale do dnia dzisiejszego nie przeczytałem żadnego z rodzimych...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejGranzky, Detektywmonk jak najbardziej mozecie sie nie zgadzac. Mój wniosek to było tylko uogólnienie, a nie żadna tam reguła. Każdy znajduje własną drogę do książek, jednak większość "łapie bakcyla" za dzieciństwa. Nie twierdziłam również, iż szkoła odgrywa zasadniczą rolę, bo niestety lektury były (nie wiem jak teraz) raczej odstręczające... Ale widzisz Granzky, Tobie mama coś podpowiedziała, więc rodzinka trochę miała w tym udziału!! :)
Granzky, Detektywmonk jak najbardziej mozecie sie nie zgadzac. Mój wniosek to było tylko uogólnienie, a nie żadna tam reguła. Każdy znajduje własną drogę do książek, jednak większość "łapie bakcyla" za dzieciństwa. Nie twierdziłam również, iż szkoła odgrywa zasadniczą rolę, bo niestety lektury były (nie wiem jak teraz) raczej odstręczające... Ale widzisz Granzky, Tobie mama...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Ja muszę się przyznać,że "bakcyla" złapałem bardzo późno.
Dopiero przed trzydziestką.
Wcześniej nie lubiłem czytać.
Ja muszę się przyznać,że "bakcyla" złapałem bardzo późno.
Dopiero przed trzydziestką.
Wcześniej nie lubiłem czytać.
Co do cen książek,to kiedyś myślałem.Że najtaniej jest w Biedronce,ale muszę zweryfikować ten pogląd.
Co do cen książek,to kiedyś myślałem.Że najtaniej jest w Biedronce,ale muszę zweryfikować ten pogląd.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNie rozumiem zaskoczenia, że strony wydawnictw są źródłem informacji tylko dla 41% ankietowanych, przecież jak się odwiedza te strony to mają tylko informacje o bieżących wydaniach, bądź nie wcześniejszych niż kilka lat wstecz (nie rozumiem dlaczego nie archiwizują swoich własnych wydań, zupełnie jakby się do nich nie przyznawali lub uznawali, że nie są warte wspomnienia bo są passe - mnie osobiście strasznie to drażni).
Nie rozumiem zaskoczenia, że strony wydawnictw są źródłem informacji tylko dla 41% ankietowanych, przecież jak się odwiedza te strony to mają tylko informacje o bieżących wydaniach, bądź nie wcześniejszych niż kilka lat wstecz (nie rozumiem dlaczego nie archiwizują swoich własnych wydań, zupełnie jakby się do nich nie przyznawali lub uznawali, że nie są warte wspomnienia bo...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Też uważam, że nie ma co się dziwić. Zwłaszcza, że 41% to w sumie nie jest mało. Ale część gości dyskusji sama jest związana z branżą wydawniczą, więc patrzyli całkiem ze swojej perspektywy.
Zważywszy na fakt, że ankieta była przeprowadzana w portalu lubimyczytac.pl, nie należy się dziwić, że to z niego większość ludzi czerpie informacje o książkach. Po co mam zaglądać na strony internetowe kilkudziesięciu wydawców, skoro mam wszystko razem w jednym miejscu?
Też uważam, że nie ma co się dziwić. Zwłaszcza, że 41% to w sumie nie jest mało. Ale część gości dyskusji sama jest związana z branżą wydawniczą, więc patrzyli całkiem ze swojej perspektywy.
Zważywszy na fakt, że ankieta była przeprowadzana w portalu lubimyczytac.pl, nie należy się dziwić, że to z niego większość ludzi czerpie informacje o książkach. Po co mam zaglądać na...
Zdziwił mnie fakt, że tak niewiele osób kupuje w antykwariatach...
Zdziwił mnie fakt, że tak niewiele osób kupuje w antykwariatach...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamLudziom łatwiej/wygodniej i sprzedać i kupić przez serwisy aukcyjne niż chodzić do antykwariatów to raz (osobiście wolę pogrzebać w książkach w antykwariacie). A dwa, że w niewielu miejscowościach antykwariaty są otwarte, ja n.p. muszę jeździć 25km do najbliższego antykwariatu, do miasta bok, bo w moim nie ma żadnego.
Ludziom łatwiej/wygodniej i sprzedać i kupić przez serwisy aukcyjne niż chodzić do antykwariatów to raz (osobiście wolę pogrzebać w książkach w antykwariacie). A dwa, że w niewielu miejscowościach antykwariaty są otwarte, ja n.p. muszę jeździć 25km do najbliższego antykwariatu, do miasta bok, bo w moim nie ma żadnego.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamW znanych mi wrocławskich antykwariatach życzą sobie za stare, używane książki podobnych kwot, co Empik za nowe. W atrakcyjnych cenach jest głównie straszny badziew.
W znanych mi wrocławskich antykwariatach życzą sobie za stare, używane książki podobnych kwot, co Empik za nowe. W atrakcyjnych cenach jest głównie straszny badziew.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
A co z tysiącami książek, których wydań nie wznawiano od dziesiątek lat?
Może nie czytając ich tylko z tego powodu, że są w kiepskiej kondycji traci się coś bezpowrotnie...?
Moje stare książki nie pachną pleśnią, kurzem może troszkę, ale przede wszystkim pachną czasem.
Dotykam starego papieru, patrzę na czcionkę, której już się nie stosuje i to dla mnie wiele znaczy... nie da mi tego książka z księgarni.
A co z tysiącami książek, których wydań nie wznawiano od dziesiątek lat?
Może nie czytając ich tylko z tego powodu, że są w kiepskiej kondycji traci się coś bezpowrotnie...?
Moje stare książki nie pachną pleśnią, kurzem może troszkę, ale przede wszystkim pachną czasem.
Dotykam starego papieru, patrzę na czcionkę, której już się nie stosuje i to dla mnie wiele znaczy... nie...
Tak, zapach nowej książki jest nieporównywalnie przyjemniejszy niż książek z biblioteki :) Jednak 98% przeczytanych przeze mnie książek to właśnie pozycje z mojej biblioteki- staram się wypożyczać niedawno kupione, ale nie mam nic przeciwko czytaniu książek Christie w starych wydaniach :)
Tak, zapach nowej książki jest nieporównywalnie przyjemniejszy niż książek z biblioteki :) Jednak 98% przeczytanych przeze mnie książek to właśnie pozycje z mojej biblioteki- staram się wypożyczać niedawno kupione, ale nie mam nic przeciwko czytaniu książek Christie w starych wydaniach :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Ja zauważyłam, że antykwariatów porobiło się coraz mniej, za to czasem widuję książki rozłożone na jakimś straganie- gdzie oprócz tego, że sprzedawca nawet sam nie wie, co ma, to za zniszczoną książkę z lat 80-tych (dokładnie jeden z tomów Jeżycjady M. Musierowicz) chciał 20zł...
Jeszcze 10 lat temu w centrum Warszawy było mnóstwo antykwariatów (choćby przy Koszykowej i w okolicach), ceny były naprawdę dobre, a sprzedawcy wiedzieli co mają i nawet sami potrafili podsunąć coś w podobnym stylu do poszukiwanych książek. Nie wiem dlaczego pozamykano te sklepiki, za pewne konkurencja (w prasie mnóstwo jest u nas anonsów typu "Skup książek z dojazdem do klienta").
Ja zauważyłam, że antykwariatów porobiło się coraz mniej, za to czasem widuję książki rozłożone na jakimś straganie- gdzie oprócz tego, że sprzedawca nawet sam nie wie, co ma, to za zniszczoną książkę z lat 80-tych (dokładnie jeden z tomów Jeżycjady M. Musierowicz) chciał 20zł...
Jeszcze 10 lat temu w centrum Warszawy było mnóstwo antykwariatów (choćby przy Koszykowej i w...
Zaskoczyło mnie, że tyle osób kupuje książki w sieciowych księgarniach stacjonarnych. Rozumiem, że jest to spowodowane tym, że jak się już do takiego przybytku wejdzie i książkę do ręki weźmie, to potem trudno bez niej wyjść. Nie sposób się oprzeć, mimo świadomości, że się przepłaca.
Zaskoczyło mnie, że tyle osób kupuje książki w sieciowych księgarniach stacjonarnych. Rozumiem, że jest to spowodowane tym, że jak się już do takiego przybytku wejdzie i książkę do ręki weźmie, to potem trudno bez niej wyjść. Nie sposób się oprzeć, mimo świadomości, że się przepłaca.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamHmm, to najłatwiejsza droga, jeżeli nie ma danej książki w bibliotece i są też ciekawe promocje. Jaki masz na myśli inny sposób, żeby nie przepłacać? Chętnie się dowiem :)
Hmm, to najłatwiejsza droga, jeżeli nie ma danej książki w bibliotece i są też ciekawe promocje. Jaki masz na myśli inny sposób, żeby nie przepłacać? Chętnie się dowiem :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZależy czy ktoś musi mieć tylko nowe książki(ach ten cudowny zapach nowości)-wtenczas warto porównać sobie ceny w sklepie i w internecie,o ile ma się czas.A jak komuś nie przeszkadza,że książka była już używana i jest pogięta czy przybrudzona to zawsze kupi o wiele taniej.
Zależy czy ktoś musi mieć tylko nowe książki(ach ten cudowny zapach nowości)-wtenczas warto porównać sobie ceny w sklepie i w internecie,o ile ma się czas.A jak komuś nie przeszkadza,że książka była już używana i jest pogięta czy przybrudzona to zawsze kupi o wiele taniej.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMój sposób nie jest żadnym odkryciem. Kupuję książki w księgarniach internetowych i odbieram osobiście. Do stacjonarnych chodzę oglądać ;) Bardzo lubię antykwariaty. Wolę zapach starego papieru niż świeżej farby drukarskiej.
Mój sposób nie jest żadnym odkryciem. Kupuję książki w księgarniach internetowych i odbieram osobiście. Do stacjonarnych chodzę oglądać ;) Bardzo lubię antykwariaty. Wolę zapach starego papieru niż świeżej farby drukarskiej.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZnajoma biblioteka od lat zamawia przez internet (oczywiście tylko gdy jest to opłacalne). Wiadomo, za tych kilka zaoszczędzonych złotych można by kupić chociaż bajkę dla dzieci.
Znajoma biblioteka od lat zamawia przez internet (oczywiście tylko gdy jest to opłacalne). Wiadomo, za tych kilka zaoszczędzonych złotych można by kupić chociaż bajkę dla dzieci.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNo fakt, ale czasem miłość od pierwszego wejrzenia nie pozwala wyjść bez danej książki z księgarni :) Ja preferuję bibliotekę i biorę udział w kiermaszach, na których użytkownicy wymieniają się książkami, fakt ciężko złapać konkretną książkę, ale zawsze można zdobyć coś ciekawego. Jeszcze nie miałam okazji kupić książek ze stron internetowych, a sporo innych rzeczy zamawiam, czas będzie to zmienić i spróbować. Pozdrawiam
No fakt, ale czasem miłość od pierwszego wejrzenia nie pozwala wyjść bez danej książki z księgarni :) Ja preferuję bibliotekę i biorę udział w kiermaszach, na których użytkownicy wymieniają się książkami, fakt ciężko złapać konkretną książkę, ale zawsze można zdobyć coś ciekawego. Jeszcze nie miałam okazji kupić książek ze stron internetowych, a sporo innych rzeczy...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejSą też tanie, mniejsze sieciówki, np. Tak czytam. Supernowości nie mają, ale jeśli komuś na premierach bestsellerów nie zależy, to polecam!
Są też tanie, mniejsze sieciówki, np. Tak czytam. Supernowości nie mają, ale jeśli komuś na premierach bestsellerów nie zależy, to polecam!
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Ja porównywałam ceny w księgarniach internetowych takich jak Empik, Matras, i stwierdziłam ze ceny wcale nie są wyższe, lecz czasem i te 2-3 zł niższe. Ale pomimo wszystko zbyt lubię chodzić do księgarni...
Czasami, jak zależy mi na książce wydanej stosunkowo niedawno kupuję na olx czy innym potralu- dotąd jeszcze nie zdarzyło mi się, żebym dostała książkę w stanie innym niz w opisanym.
Ja porównywałam ceny w księgarniach internetowych takich jak Empik, Matras, i stwierdziłam ze ceny wcale nie są wyższe, lecz czasem i te 2-3 zł niższe. Ale pomimo wszystko zbyt lubię chodzić do księgarni...
Czasami, jak zależy mi na książce wydanej stosunkowo niedawno kupuję na olx czy innym potralu- dotąd jeszcze nie zdarzyło mi się, żebym dostała książkę w stanie innym...
Jest jeszcze Allegro:)
I wszystkim polecam takie tanie dyskonty i księgarnie internetowe jak: Aros, Bonito i Platon24:)
Jest jeszcze Allegro:)
I wszystkim polecam takie tanie dyskonty i księgarnie internetowe jak: Aros, Bonito i Platon24:)
Jak mantrę powtarzam - czego piracicie te ebooki?!!!!!
A jak wypełniałem ankietę to właśnie pomyślałem, że taki efekt będzie... Tyle złodziei książek - ebooków wśród czytelników. Smutne :(
Jak mantrę powtarzam - czego piracicie te ebooki?!!!!!
A jak wypełniałem ankietę to właśnie pomyślałem, że taki efekt będzie... Tyle złodziei książek - ebooków wśród czytelników. Smutne :(
Niektórzy uważają, że skoro nie mają pieniędzy na każdą książkę, którą chcieliby przeczytać, mogą ściągnąć ją z internetu i są rozgrzeszeni. Inni traktują to jako sprawdzian, czy warto kupować daną książkę w wersji papierowej - przeczytają i oceniają, czy warto wydawać pieniądze by mieć ją na półce, czy też nie. I niestety nie widzą w tym niczego złego. :(
Niektórzy uważają, że skoro nie mają pieniędzy na każdą książkę, którą chcieliby przeczytać, mogą ściągnąć ją z internetu i są rozgrzeszeni. Inni traktują to jako sprawdzian, czy warto kupować daną książkę w wersji papierowej - przeczytają i oceniają, czy warto wydawać pieniądze by mieć ją na półce, czy też nie. I niestety nie widzą w tym niczego złego. :(
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJa przyznam, że czasem ,,piracę". Szczególnie gdy nie mam zaufania do autora lub wydawnictwa a coś mnie zaciekawi. Czytam e-booka z netu a potem jak mi podejdzie to inne już kupuję (szczególnie serie) czy to w wersji papierowej czy legalnego e-booka. Traktuje to jak darmową próbkę. Polska rzeczywistość jest jaka jest a nie stać mnie na kupowanie przysłowiowego kota w worku, a nie wszystko w bibliotece dostanę. Czasem mi trochę wstyd ale jak wygram kiedyś w totka to wszystkie kupię :)
Ja przyznam, że czasem ,,piracę". Szczególnie gdy nie mam zaufania do autora lub wydawnictwa a coś mnie zaciekawi. Czytam e-booka z netu a potem jak mi podejdzie to inne już kupuję (szczególnie serie) czy to w wersji papierowej czy legalnego e-booka. Traktuje to jak darmową próbkę. Polska rzeczywistość jest jaka jest a nie stać mnie na kupowanie przysłowiowego kota w worku,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejMyślę, że nie byłoby takiego problemu z "piraceniem" gdyby biblioteki posiadały spory wybór ebooków, wtedy ludzie nie musieliby szukać w internecie tak naprawdę. Nie chcę pochopnie wydawać pieniądze na kupno książki. I o tyle ile na te w formie papierowej jestem w stanie czasem zaryzykować i wydać pieniądze o tyle nigdy, przenigdy nie zakupie ebooka. Też z racji, że nie cierpię ebooków. ;d
Myślę, że nie byłoby takiego problemu z "piraceniem" gdyby biblioteki posiadały spory wybór ebooków, wtedy ludzie nie musieliby szukać w internecie tak naprawdę. Nie chcę pochopnie wydawać pieniądze na kupno książki. I o tyle ile na te w formie papierowej jestem w stanie czasem zaryzykować i wydać pieniądze o tyle nigdy, przenigdy nie zakupie ebooka. Też z racji, że nie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Polecam książkę: Za darmo. Przyszłość najbardziej radykalnej z cen [bookLink]98309|Za darmo. Przyszłość najbardziej radykalnej z cen [/bookLink]
Nie zawsze "piracenie" ma negatywny efekt sprzedażowy. Tym bardziej - kto "piraci"? A więc kto jest targetem tego karconego przez Was zachowania.
Ja, gdy nie mam zamiaru kupować, korzystam z biblioteki. A więc też za książkę nie zapłaciłem.
Polecam książkę: Za darmo. Przyszłość najbardziej radykalnej z cen [bookLink]98309|Za darmo. Przyszłość najbardziej radykalnej z cen [/bookLink]
Nie zawsze "piracenie" ma negatywny efekt sprzedażowy. Tym bardziej - kto "piraci"? A więc kto jest targetem tego karconego przez Was zachowania.
Ja, gdy nie mam zamiaru kupować, korzystam z biblioteki. A więc też za książkę nie...
Byłam ostatnio na spotkaniu z autorką "Silva rerum", dla niewtajemniczonych - przepięknej powieści historycznej z akcją na XVII-wiecznej Litwie. Książka została wydana tylko w postaci drukowanej i podczas podpisywania egzemplarzy autorka była oburzona, że w Polsce krąży wydanie elektroniczne a ona nie zgodzi się na publikacje ebooka dopóki nie będzie miała pewności, że jej książki nie da się 'zpiracić'. Dość płonna, nadzieja to raz. A dwa, bak wydania elektronicznego uważam za celowe odcinanie się od grupy czytelników ebooków. W ten sposób ona nie zarabia ani złotówki na wydaniu elektronicznym, a ebook i tak krąży po sieci. Cóż, chytry dwa razy traci.
Byłam ostatnio na spotkaniu z autorką "Silva rerum", dla niewtajemniczonych - przepięknej powieści historycznej z akcją na XVII-wiecznej Litwie. Książka została wydana tylko w postaci drukowanej i podczas podpisywania egzemplarzy autorka była oburzona, że w Polsce krąży wydanie elektroniczne a ona nie zgodzi się na publikacje ebooka dopóki nie będzie miała pewności, że jej...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
A czy jest jakaś różnica między ściągnięciem pirackiego ebooka, przeczytaniem i skasowaniem lub zarchiwizowaniem go (nie udostępnianiem dalej) a wypożyczeniem wersji papierowej z biblioteki i oddaniem jej?
Efekt ten sam: przeczytałem książkę a pisarz i wydawnictwo nie otrzymali żadnych tantiem...
A czy jest jakaś różnica między ściągnięciem pirackiego ebooka, przeczytaniem i skasowaniem lub zarchiwizowaniem go (nie udostępnianiem dalej) a wypożyczeniem wersji papierowej z biblioteki i oddaniem jej?
Efekt ten sam: przeczytałem książkę a pisarz i wydawnictwo nie otrzymali żadnych tantiem...
Tak samo jak na rynku wtórnym nie zarabiają ani autorzy ani wydawnictwa :)
Tak samo jak na rynku wtórnym nie zarabiają ani autorzy ani wydawnictwa :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamA ja się pochwalę, że jestem złodziejem. W tamtym roku przeczytałem 10 pirackich e-booków. Jeżeli można by wypożyczyć większość z nich z biblioteki bez wychodzenia z domu, liczba pirackich książek spadnie do 0. Amen
A ja się pochwalę, że jestem złodziejem. W tamtym roku przeczytałem 10 pirackich e-booków. Jeżeli można by wypożyczyć większość z nich z biblioteki bez wychodzenia z domu, liczba pirackich książek spadnie do 0. Amen
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamA ja się pochwalę, że jestem złodziejem. W tamtym roku przeczytałem 10 pirackich e-booków. Jeżeli można będzie wypożyczyć większość z nich z biblioteki bez wychodzenia z domu, liczba nielegalnych e-książek przeczytanych przeze mnie spadnie do 0. Amen
A ja się pochwalę, że jestem złodziejem. W tamtym roku przeczytałem 10 pirackich e-booków. Jeżeli można będzie wypożyczyć większość z nich z biblioteki bez wychodzenia z domu, liczba nielegalnych e-książek przeczytanych przeze mnie spadnie do 0. Amen
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Podobnie jak deana zdarza mi się przeczytać pirata, a jeżeli książka bardzo mi się spodoba, sprawiam sobie wersję papierową. Tak było np w przypadku dwóch książek Neila Gaimana, i nie tylko.
A co, jeżeli jakiejś upragnionej książki nie ma już w sprzedaży, ani w bibliotece? Nie każdy też ma dostęp do biblioteki, np osoby mieszkające za granicą które czytają książki po polsku. Wtedy pozostaje pirat.
Podobnie jak deana zdarza mi się przeczytać pirata, a jeżeli książka bardzo mi się spodoba, sprawiam sobie wersję papierową. Tak było np w przypadku dwóch książek Neila Gaimana, i nie tylko.
A co, jeżeli jakiejś upragnionej książki nie ma już w sprzedaży, ani w bibliotece? Nie każdy też ma dostęp do biblioteki, np osoby mieszkające za granicą które czytają książki po...
Wyszło nawet ciekawie. Oczywiste jednak było, że Harry będzie przeważał.
Wyszło nawet ciekawie. Oczywiste jednak było, że Harry będzie przeważał.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamWow aż tyle osób piraci e-booki, masakra.
Wow aż tyle osób piraci e-booki, masakra.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNie sądzę, żeby to się zmieniło do czasu aż na ebooki będzie VAT taki jak na książki, a nie 23%. Jeśli różnica między ebookiem a książką drukowaną w cenie to parę złotych to rynek musi kuleć. Abonamenty typu Legimi mają szansę to zmienić, ale póki co z abonamentu mogą skorzystać tylko ci, którzy mają czytniki z Androidem, czyli znowu mniejszość.
Nie sądzę, żeby to się zmieniło do czasu aż na ebooki będzie VAT taki jak na książki, a nie 23%. Jeśli różnica między ebookiem a książką drukowaną w cenie to parę złotych to rynek musi kuleć. Abonamenty typu Legimi mają szansę to zmienić, ale póki co z abonamentu mogą skorzystać tylko ci, którzy mają czytniki z Androidem, czyli znowu mniejszość.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMoże nie piraci, tylko czyta klasyczne, drukowane książki ;)
Może nie piraci, tylko czyta klasyczne, drukowane książki ;)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJa nie czytam ebooków. Kupuję lub pożyczam książki w formie papierowej. Nie zdziwiłabym się, gdyby więcej osób miało takie preferencje. W związku z tym wydaje mi się, że liczba osób ściągających z internetu nielegalnie wcale nie musi być taka duża.
Ja nie czytam ebooków. Kupuję lub pożyczam książki w formie papierowej. Nie zdziwiłabym się, gdyby więcej osób miało takie preferencje. W związku z tym wydaje mi się, że liczba osób ściągających z internetu nielegalnie wcale nie musi być taka duża.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamPiracić to można na morzu. Informacja nie jest dobrem rzadkim, więc jej pobieranie z internetu to nie kradzież.
Piracić to można na morzu. Informacja nie jest dobrem rzadkim, więc jej pobieranie z internetu to nie kradzież.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Zmiana vatu nie pomorze. Te kilkanaście procent mniej na cenie książki w masie promocji i tak przejdzie bez echa. Potrzeba zmiany mentalności. Zbyt często spotykam się z opinią, że 5 zł za ebooka to dużo. Bo przecież to tylko plik, nie trzeba się narobić, żeby zrobić jego kopie. Ręce opadają. Choć sam poluję na promocje, i np. w bookrage zazwyczaj wpłacam średnią, więc często 5 zeta za książkę wychodzi, ale daleko jestem od tak skrajnej postawy.
Abonament - fajna sprawa, a że na ograniczonej liczbie urządzeń? Nie powiedziałbym, sporo tych urządzeń obsługuje, choć na tablecie i smartfonie to nie chciałbym czytać. Polscy użytkownicy trochę się wkopali kupując urządzenia od producenta zamkniętego na inne rozwiązania. Na dogadanie się z amazon nie ma szans. Przy okazji, ciekawi mnie, jak wyglądałby polski rynek ebooków, gdyby Legimi weszło ze soją ofertą 2-3 lata wcześniej? Próbowali, ale był zbyt duży opór wydawców.
Zmiana vatu nie pomorze. Te kilkanaście procent mniej na cenie książki w masie promocji i tak przejdzie bez echa. Potrzeba zmiany mentalności. Zbyt często spotykam się z opinią, że 5 zł za ebooka to dużo. Bo przecież to tylko plik, nie trzeba się narobić, żeby zrobić jego kopie. Ręce opadają. Choć sam poluję na promocje, i np. w bookrage zazwyczaj wpłacam średnią, więc...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejJak mi się popsuje Kindle to poważnie się zastanowię nad ofertą Legimi. Póki co skubany ciągnie już trzeci rok i nadal działa bez zarzutu ;)
Jak mi się popsuje Kindle to poważnie się zastanowię nad ofertą Legimi. Póki co skubany ciągnie już trzeci rok i nadal działa bez zarzutu ;)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Nie zapominajmy, że jest ogromna ilość książek które znajdują się już w domenie publicznej - stąd nie ma nic nielegalnego w ich ściąganiu :)
Ja osobiście często znajduję się w sytuacji, gdzie mam i papierowe wydanie danej książki, i pdfa na telefonie, bo ze względu na to, że sporo podróżuję + problemy z kręgosłupem nie zawsze mogę sobie pozwolić na wożenie ze sobą małej biblioteczki ;)
Nie zapominajmy, że jest ogromna ilość książek które znajdują się już w domenie publicznej - stąd nie ma nic nielegalnego w ich ściąganiu :)
Ja osobiście często znajduję się w sytuacji, gdzie mam i papierowe wydanie danej książki, i pdfa na telefonie, bo ze względu na to, że sporo podróżuję + problemy z kręgosłupem nie zawsze mogę sobie pozwolić na wożenie ze sobą małej...
Próba spora, czyli jednak internet zachęca do czytania - wbrew powszechnej opinii...
Próba spora, czyli jednak internet zachęca do czytania - wbrew powszechnej opinii...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamBrawa dla twórcy grafiki "gdzie szukamy informacji o książkach". Słupek pięćdziesięciokilkuprocentowy jest krótszy od tych czterdziestokilkuprocentowych -_-
Brawa dla twórcy grafiki "gdzie szukamy informacji o książkach". Słupek pięćdziesięciokilkuprocentowy jest krótszy od tych czterdziestokilkuprocentowych -_-
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamależ spostrzegawczy komentarz...
ależ spostrzegawczy komentarz...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDziękujemy za czujność - poprawione :)
Dziękujemy za czujność - poprawione :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZapraszamy do dyskusji.
Zapraszamy do dyskusji.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
