-
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać431 -
Artykuły
Nadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać8 -
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać16 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać12
Miks zachwytu, nadziei i oczekiwania. O nowym wydaniu „Lalki”
Wokulski na okładce „Lalki”? Tak! W najnowszym wydaniu powieści Bolesława Prusa, które ukazało się na rynku nakładem Marginesów, to właśnie ten niepoprawny romantyk, Stanisław łypie na nas spod oka. A nie, jak to do tej pory zazwyczaj bywało, Izabela. A to rodzi przecież pole do niejednej dyskusji.
Materiały wydawnictwa
„Sztuka jest odtwarzaniem rzeczy, bądź konstruowaniem form, bądź wyrażaniem przeżyć – jeśli wytwór tego odtwarzania, konstruowania, wyrażania jest zdolny zachwycać, bądź wzruszać, bądź wstrząsać”
Udział w internetowych dramach od dawna jest dla mnie aktywnością równie interesującą co zmywanie naczyń. Jednak intensywność mojej szczególnej nauczycielskiej pasji, polegającej na wkładaniu kija w mrowisko i wyciąganiu go skądinąd, utrzymuje się na stałym poziomie.
Dlatego po obejrzeniu ceremonii otwarcia igrzysk olimpijskich w Paryżu wrzuciłem na socjale obraz, który kiedyś dostałem od Zakonu Feniksa, będący przeróbką „Ostatniej Wieczerzy” Leonarda da Vinci. Ja jako Jezus, osoby uczniowskie jako apostołowie, jedna uczennica jako danie główne. I to właśnie – podobnie jak użycie fidget spinnera w „Pytaniu na śniadanie” w celu zobrazowania trójpodziału władzy w czasach poprzedzających uśmiechniętą Polskę – stało się dla mnie doskonałą trampoliną do edukacji, a konkretnie przypomnienia, czym jest sztuka, i oddania głosu Władysławowi Tatarkiewiczowi: „Sztuka jest odtwarzaniem rzeczy, bądź konstruowaniem form, bądź wyrażaniem przeżyć – jeśli wytwór tego odtwarzania, konstruowania, wyrażania jest zdolny zachwycać, bądź wzruszać, bądź wstrząsać”.
Gdy zobaczyłem nową okładkę „Lalki”, zaprojektowaną przez Kirę Pietrek w oparciu o obraz Johna Holcomba, o czym zresztą artysta z dumą poinformował na Instagramie, kwiknąłem. Nie dlatego, że dużo w niej różu, koloru związanego z jednym z najcudowniejszych gatunków świata, czyli świniami. Kwiknąłem, bo ta reakcja dobrze oddaje emocje, które się we mnie wtedy pojawiły: jakiś taki miks zachwytu (okładką), nadziei (na zasięgi postów Wydawnictwa Marginesy) i oczekiwania (na to, że będę mógł usiąść z popcornem i czytać komentarze pod postami Marginesów).
„Co prawda mi się to nie podoba, ale sztuka przecież nie jest od tego, aby się wszystkim podobała, a teraz może porozmawiajmy o aspektach formalnych dzieła, które mi się nie podoba”
Powiedzmy to jasno: okładka ta ma prawo się nie podobać, o czym osoby, którym się nie podoba, na pewno poinformują (ba, już to zrobiły, co widać w krótkim filmiku Marginesów). Gotowość do informowania w internecie „A mi się to nie podoba” jest wprost proporcjonalna do braku świadomości, jak bardzo naturalnie i organicznie wspomaga to marketing produktu. Jako że moja miłość do Leibniza sprowadza się głównie do logiki i ciasteczek, nie podzielam jego poglądu, że żyjemy w najlepszym z możliwych światów, i dlatego nie mam nadziei na to, że ludzkość dojdzie do poziomu, w którym gotowość do informowania, co jej się nie podoba, będzie wprost proporcjonalna do komunikowania: „Co prawda mi się to nie podoba, ale sztuka przecież nie jest od tego, aby się wszystkim podobała, a teraz może porozmawiajmy o aspektach formalnych dzieła, które mi się nie podoba”.

No właśnie, to może porozmawiajmy? Tak jak robiłem to zawsze na lekcjach WOK-u i fakultecie maturalnym z historii sztuki (który przestałem prowadzić, gdy moja uczennica, Weronika, zdobyła 96% z rozszerzenia, i uznałem, że lepiej już nie będzie; oczywiście żartuję, po prostu czasowo musiałem ograniczyć się do jednego, padło na filozofię, z której wyrósł Zakon Feniksa). Porozmawiajmy o aspektach formalnych, nieformalnych i tych niezbyt formalnych też.
Co my właściwie na tej okładce widzimy?
Mądrość internetu donosi, że Józefa Piłsudskiego i/lub Freddiego Mercury’ego. Ja widzę Fryderyka Nietzschego po barberze. Wydawnictwo Marginesy twierdzi, że to jednak Stanisław Wokulski, bohater powieści „Lalka”, czyli książki z okładką, o której rozmawiamy.
Jak możemy opisać tę postać?
Pojawia się słowo „napakowany”, choć tu bym zalecał ostrożność, gdyż jeśli pakowanie, obojętnie, czy na siłowni, czy Szlachetnej Paczki, miałoby doprowadzać do takiego ABS (Absolutnego Braku Szyi), który widzimy na okładce, to zalecałbym zmodyfikować plan treningowy.
Jak jeszcze możemy opisać tę postać?
„Naga”. Nie wiem, od kiedy mężczyzna widziany (niestety) powyżej pasa z odsłoniętym torsem jest w naszej kulturze kojarzony z nagością (Grecjo antyczna, nie przewracaj się w grobie Agamemnona), ale okej, w porządku.
No dobrze, analiza dzieła sztuki za nami (kompozycja i perspektywa na następnych zajęciach), to teraz interpretacja. Widzimy mężczyznę na okładce książki o tytule „Lalka”. Tak, tej jednej z najsłynniejszych polskich powieści, która osiągnęła coś niebywałego: jest lekturą szkolną, a mimo to jest uwielbiana. Mężczyzna (podążając tropem podrzuconym przez Marginesy, główny bohater, Stanisław Wokulski) na okładce „Lalki”? A tytułowa lalka to nie jest główna bohaterka, Izabela Łęcka?
Czy na pewno?
Interpretacji tytułu tej powieści jest (dużo) więcej niż pokoleń w niej przedstawionych, czyli (dużo) więcej niż trzy. Weźmy kilka z brzegu. Lalka – no tak, główna bohaterka. Lalka – pogardliwe określenie osób z wyższych sfer w czasach, w których rozgrywa się akcja powieści. Lalka – i tu wjeżdża cała na metafizycznie Olga Tokarczuk i jej interpretacja losu człowieka. I w końcu lalka – kukiełka, marionetka, może w rękach jakiegoś deus ridens, a może w rękach Łęckiej, a może jedno i drugie naraz.
A tu Wokulski pasuje jak ulał.
Kiedy w trzeciej klasie liceum zobaczyłem tematy na Olimpiadę Literatury i Języka Polskiego, cały zadrżałem na widok tematu „Rzeczy w świecie człowieka. Literackie obrazy przedmiotów”. Tak, to było to! Miałem iście romantyczną wizję połączenia starożytnych artefaktów (grobu Agamemnona chociażby) ze współczesnymi pudełkami zwanymi wyobraźnią, znanymi dzięki pewnej wybitnej osobie na H (chodzi o Herberta, nie Hankę z „M jak miłość”, która w pudełka wjechała dekadę później). Cóż, jakie zainteresowania, taka ekstaza Świętej Teresy. Na szczęście Magda Fijarczyk, moja fantastyczna polonistka, która sama była laureatką wspomnianej olimpiady, doradziła mi podejście raczej pozytywistyczne. I tak wybrałem jednego autora, którego analiza twórczości romantycznie funkcjonującemu siedemnastolatkowi nie sprawi zbytniej trudności: Bolesława Prusa. I podążając zasugerowanymi przez Komitet Główny kategorialnymi tropami, zacząłem analizować, jak Prus w swoich dziełach przedstawiał przedmioty. Największa część mojej pracy to była analiza „Lalki” – w końcu przedmiot stanowił tytuł tej książki. I właśnie wtedy coraz mocniej i mocniej zaczęła towarzyszyć mi myśl, że pośród przeróżnych interpretacji tytułu najmocniej przemawia do mnie ta, w której tytułową lalką jest Wokulski.

„Lalki” potrzebujemy my – jako społeczeństwo
Dlatego kiedy 39-letni Przemek zobaczył nowe wydanie powieści Prusa z obrazem Holcomba na okładce, uśmiechnął się do Przemka 17-letniego i powiedział: „mieliśmy dobrą intuicję”. Ale nie ciągnę tego wątku, gdyż nagłówek w „Fakcie”: „Czy Nauczyciel Roku cierpi na rozdwojenie jaźni”, jest mi aktualnie najmniej w życiu potrzebny, choć jestem świeżo po wydaniu całego na różowo e-booka na podstawie serialu o lalce BABY Born hashtag autopromocja, więc wszelkiemu organicznemu marketingowi mówię stanowcze czemu nie.
Myśląc o „Chłopkach” Joanny Kuciel-Frydryszak, czuję, że Wydawnictwo Marginesy lubi w łamanie stereotypów, więc jest nam do siebie blisko. Nowe wydanie „Lalki” z taką-a-nie-inną okładką jest zatem krokiem tyle sensownym marketingowo, co naturalnym i zupełnie autentycznym. I szczerze? Bardzo potrzebnym. Mimo że „Lalka” napisów w rolkach, CTA w postach i „zaobserwuj mnie” w karuzelach nie potrzebuje, „Lalki” potrzebujemy my – jako społeczeństwo. Jednak pośród miriadów bodźców, nieustannego streamu i w zalewie produktów książkopodobnych mało kto z nas o „Lalce” pamięta. A to oznacza, że potrzeba nowych kanałów dotarcia, by „Lalka” mogła do nas wrócić, byśmy mogxx sobie o niej przypomnieć pomiędzy nowymi sezonami „Stamtąd” i „Silosa”.
„Lalka” jest bowiem jak „Mały Książę” – czytana ponownie po latach od skończenia szkoły potrafi objawić nowe znaczenia i być może dużo lepiej pozwala przejrzeć się w przeżyciach ekipy bohaterskiej jak w lustrze. Makuszyński miał rację, po latach szare godziny szkolne błękitnieją, natomiast ja dodam, że (niektóre) szare lektury szkolne różowieją. A nam, niezależnie od tego, ile mamy lat, wciąż różowieją policzki, kiedy w brzuchu pojawiają się motylki. Natura ludzka jest wszędzie taka sama, powtarzała nieustannie panna Marple – no i co poradzić na to, że miała rację. Rację ma również Baba od polskiego, która w swoim pięknym i arcytrafnym blurbie napisała: „Arcydzieła poznaje się po tym, że nie przestają być aktualne i przy każdym kolejnym odczytaniu zaskakują trafnością spostrzeżeń, które łatwo odnieść do współczesności (...) Nie ma dla mnie drugiej tak nowoczesnej powieści, ukazującej rozpad świata, który próbujemy ukryć pod wzniosłymi hasłami miłości, tolerancji i rozwoju”.
Esencja rzeczywistości, podobnie jak natura ludzka, jest taka sama, a jednocześnie, o święta dialektyko, rzeczywistość wzięła chyba zbyt długą kąpiel w rzece Heraklita i zmienia się dramatycznie. Mamy już połowę trzeciej dekady XXI wieku; niby tyle wiemy i umiemy, a problemy rosną logarytmicznie, świat rzeczywiście się rozpada, i słowa przedstawicieli teorii krytycznej, Maxa Horkheimera i Theodora W. Adorna, nie tracą na aktualności: „oto w pełni oświecona ziemia stoi pod znakiem triumfującego nieszczęścia”, które to triumfujące nieszczęście można dziś nazwać również polikryzysem. Dramatycznie pogłębiające się nierówności. Widmo katastrofy klimatycznej, a więc katastrofy humanitarnej. Szalejący korpokapitalizm. Znormalizowana przemoc w gumowych rękawicach w stosunku do zwierząt i znormalizowana przemoc w białych rękawiczkach w stosunku do innych przedstawicieli_ek gatunku homo sapiens. Nieustanne (które to już) załamanie się światowego porządku. Wojna, która przecież od dawna jest światowa. Kryzys psychiczny, który ma moc rozwalania gospodarek. Sztuczna inteligencja, która doskonale się czuje pośród ludzkiej głupoty.
„Pisarz był rozczarowany tym, jak trudny do zrealizowania okazał się apolityczny program pozytywistyczny w skrajnie spolityzowanej rzeczywistości Polski rozbiorowej”
Czytając „Lalkę”, możemy mieć wrażenie, że czytamy o tej samej rzeczywistości, w której żyjemy my, tylko kostium przywdziała ona nieco inny. Jak celnie ujął to profesor Ryszard Koziołek, pisząc o Prusie we „Wstępie”: „(…) pisarz był rozczarowany tym, jak trudny do zrealizowania okazał się apolityczny program pozytywistyczny w skrajnie spolityzowanej rzeczywistości Polski rozbiorowej. Wartości, w które wierzył, nie naprawiły jego świata – wygrał rodzący się kapitalizm, który doprowadza do wzbogacania się jednostek kosztem wyzysku mas”. I tu znów warto zacytować znajdującą się na tylnej wyklejce nowego wydania rekomendację Anety Korycińskiej: „Lalka to historia pogoni za widmem lepszego życia, rozpaczliwego chwytania się czegokolwiek, co pozwoli przetrwać w świecie, gdzie postęp technologiczny nie idzie w parze z empatią. Nowe wynalazki są tylko mrzonką o ewolucji społecznej, podczas gdy tak naprawdę ludzie oddalają się od siebie i odgrywają rolę na nieswojej scenie życia. To też opowieść o wykluczeniu, przemocy w białych rękawiczkach i uporze, który zmusza do pozostawania przy swoich ideałach wbrew zdrowemu rozsądkowi”.
Mam poczucie, że chwilę po wygranej Trumpa uśmiechnięta Polska powinna szczególnie wziąć to sobie do serca. I przeczytać „Lalkę” ponownie. Literatura ma bowiem nie tylko moc stawania się dla nas lustrem, ale czyni nas zdolnymi do tego, co umiała główna bohaterka „Lustrzanny” Christelle Dabos: przejścia przez to lustro. Literatura bowiem nie tylko umożliwia nam doświadczenie objawienia, z Objawieniem (o ironio, Apokalipsą, o ironio, ostatnią księgą Biblii) św. Jana włącznie. Literatura daje nam także moc do transformacji siebie, bez której jakakolwiek transformacja świata nie jest możliwa. I to jest punkt kluczowy. Nie zapomnę, gdy bodajże w 2022 roku, w reakcji na mój wpis na (wtedy jeszcze) Twitterze o świetnej książce, jakiś (wtedy jeszcze nieuśmiechnięty) użytkownik napisał: „najpierw musimy wygrać wybory, a potem będzie czas na czytanie książek”.
What about JEST ZUPEŁNIE NA ODWRÓT.
Mimo że „Lalka” to lektura obowiązkowa, to naprawdę lektura obowiązkowa. Jako autor „Szkoły bohaterek i bohaterów” widzący, jak przekaz bajek dla dzieci potrafi powalić dorosłego (i ponownie go poskładać, tym razem porządnie), nie mam najmniejszych wątpliwości, że jedna z najwybitniejszych polskich powieści, lalki pełna, acz na wskroś niebajkowa, może zrobić to również. Czy zmieni to świat, nie wiem, ale parafrazując Alberta Schweitzera, który za założenie szpitala na zachodnim wybrzeżu Afryki otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla: książki nie zmieniają świata. One zmieniają ludzi, którzy zmieniają świat. A każda osoba, która zejdzie ze ścieżki iluzji, sztucznego uśmiechu, gumowych rękawic i białych rękawiczek, i wejdzie na ścieżkę autentyczności oraz empatii, jest w stanie dokonać zmiany świata. Bo jeśli podążając tą ścieżką, napotka porzucone w rowie żywe stworzenie, to zamiast minąć je i chwilę potem udostępnić jakąś zrzutkę na Facebooku, po prostu to stworzenie uratuje. I w ten sposób zmieni świat. Świat tego żywego stworzenia zmieni diametralnie.
„Lalka” w nowym wydaniu jest już dostępna w sprzedaży online.
Artykuł sponsorowany
Tagi i tematy
komentarze [82]
Ten Wokulski z okładki wygląda jak Piłsudski, który doznałby dziś rozczarowania obecną Polską.
Ten Wokulski z okładki wygląda jak Piłsudski, który doznałby dziś rozczarowania obecną Polską.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamPrzypomina mi okładkę Po męstwie[bookLink]5130960|Po męstwie[/bookLink].
Przypomina mi okładkę Po męstwie[bookLink]5130960|Po męstwie[/bookLink].
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamto nowa zreformowana, poprawnościowa wersja?
to nowa zreformowana, poprawnościowa wersja?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamW końcu nowe tłumaczenie!
W końcu nowe tłumaczenie!
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Fajna była to lektura z czasów szkolnych.
Ale ta okładka ze zdjęcia jest paskudna i nie zachęca mnie do kupienia książki. Jak to mówią są gusta i guściki. ^^
Fajna była to lektura z czasów szkolnych.
Ale ta okładka ze zdjęcia jest paskudna i nie zachęca mnie do kupienia książki. Jak to mówią są gusta i guściki. ^^
Uwielbiam Lalkę, ale teks powyżej był tak potrzebny jak sutki na zbroi. Co to w ogóle było!?
Uwielbiam Lalkę, ale teks powyżej był tak potrzebny jak sutki na zbroi. Co to w ogóle było!?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamReklama, bo że jest nowe wydanie Lalki? Chyba.
Reklama, bo że jest nowe wydanie Lalki? Chyba.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Trzeba przyznać, że p. Staroń naklepał tu niezłą wierszówkę. Zostawiając jednak jego pocieszny tekst (auto) promocyjny i odnosząc się do samej okładki, powiem jedno — mi się podoba, uważam, że jest trafiona i bardzo estetyczna.
Zresztą autorka okładki (Kira Pietrek) zrobiła ostatnio świetny i — chyba jeszcze lepszy — projekt do "Dekameronu", polecam rzucić okiem. "Lalki" nie polecam, bo chyba nie trzeba, ale mimo wszystko cieszy, że budzi ona wciąż tak żywe emocje, bo to jeden z tych naszych klasyków, który z pewnością zasługuje na uwagę i nowe odczytania. Nawet jeśli punktem wyjścia ma być gównoburza o kolor różowy na okładce.
Trzeba przyznać, że p. Staroń naklepał tu niezłą wierszówkę. Zostawiając jednak jego pocieszny tekst (auto) promocyjny i odnosząc się do samej okładki, powiem jedno — mi się podoba, uważam, że jest trafiona i bardzo estetyczna.
Zresztą autorka okładki (Kira Pietrek) zrobiła ostatnio świetny i — chyba jeszcze lepszy — projekt do "Dekameronu", polecam rzucić okiem. "Lalki"...
Ale podniecać się nowym wydaniem książki, która jest za darmo w domenie publicznej, komu to potrzebne? Aaaa, Artykuł sponsorowany
Ale podniecać się nowym wydaniem książki, która jest za darmo w domenie publicznej, komu to potrzebne? Aaaa, Artykuł sponsorowany
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamOkładka niczym nie ustępuje ostatnim reklamom Jaguara -jednym słowem KOSZMAREK.
Okładka niczym nie ustępuje ostatnim reklamom Jaguara -jednym słowem KOSZMAREK.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Wspominałem już kiedyś, ale myślę że warto ponownie.
Otóż wydawca Lalki, ale też Chłopek i "Róży Luksemburg", jest wydawnictwo 'Marginesy", które to (za Wikipedią):
"...W 2014 roku wydawnictwo Marginesy zostało włączone do Bonnier Books New Markets – firmy będącej częścią szwedzkiej grupy Bonnier AB..."
Tym samym coś, co może czasami wydać się trochę Polakom obce, czy po prostu dziwne, znajduje swoje wytłumaczenie. Musimy w swoich gustach i oczekiwaniach uwzględnić również okoliczność, że polskie sprawy opowiadane mogą być nieco inną perspektywą. W tym przypadku nad wszystkim czuwa szwedzki akcjonariusz.
Wspominałem już kiedyś, ale myślę że warto ponownie.
Otóż wydawca Lalki, ale też Chłopek i "Róży Luksemburg", jest wydawnictwo 'Marginesy", które to (za Wikipedią):
"...W 2014 roku wydawnictwo Marginesy zostało włączone do Bonnier Books New Markets – firmy będącej częścią szwedzkiej grupy Bonnier AB..."
Tym samym coś, co może czasami wydać się trochę Polakom obce, czy po...
(...)obraz, który kiedyś dostałem od Zakonu Feniksa, będący przeróbką „Ostatniej Wieczerzy” Leonarda da Vinci. Ja jako Jezus, osoby uczniowskie jako apostołowie, jedna uczennica jako danie główne.
Nawet nie wiem jak to skomentować.
(...)obraz, który kiedyś dostałem od Zakonu Feniksa, będący przeróbką „Ostatniej Wieczerzy” Leonarda da Vinci. Ja jako Jezus, osoby uczniowskie jako apostołowie, jedna uczennica jako danie główne.
Nawet nie wiem jak to skomentować.
np "Obrzydliwe, uh 😖"
np "Obrzydliwe, uh 😖"
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamnp. "żałosne"
np. "żałosne"
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamWprost jest to parodia Leonarda jako autora Wieczerzy. Pośrednio orientacji kulturowej wiążącej sztukę z wiarą.
Wprost jest to parodia Leonarda jako autora Wieczerzy. Pośrednio orientacji kulturowej wiążącej sztukę z wiarą.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamHmm... Oryginał nie jest żadnym świętym obrazkiem. Do relikwii także mu daleko.
Hmm... Oryginał nie jest żadnym świętym obrazkiem. Do relikwii także mu daleko.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Lucy Fair tu nie chodzi tylko o religijność. Leonardo da Vinci był bardzo zdolnym technicznie malarzem.
@Lucy Fair tu nie chodzi tylko o religijność. Leonardo da Vinci był bardzo zdolnym technicznie malarzem.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNat_Cmiel, Zakon Feniksa ma raczej nikłe szanse na sprowokowanie mnie do analizy przeróbki obrazu. Tej nie widziałam i raczej mnie nie kusi do oglądania. Posiadam własną i jest technicznie wyborna, a czy również religijna, to już kwestia sporna.
Nat_Cmiel, Zakon Feniksa ma raczej nikłe szanse na sprowokowanie mnie do analizy przeróbki obrazu. Tej nie widziałam i raczej mnie nie kusi do oglądania. Posiadam własną i jest technicznie wyborna, a czy również religijna, to już kwestia sporna.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Lucy Fair I przy tym zostańmy 😆
@Lucy Fair I przy tym zostańmy 😆
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZaniepokoił mnie aspekt psychopatologiczny (seksiatryczny?) "dzieła" (zarówno obrazu jak i tego, że autor koniecznie musiał o tym napisać), czyli wywyższenie autora oraz "osób uczniowskich" na rzecz przedmiotowego przedstawienia uczennicy.
Zaniepokoił mnie aspekt psychopatologiczny (seksiatryczny?) "dzieła" (zarówno obrazu jak i tego, że autor koniecznie musiał o tym napisać), czyli wywyższenie autora oraz "osób uczniowskich" na rzecz przedmiotowego przedstawienia uczennicy.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Róża_Bzowa, wybitnie naukowe podejście. Aby obniżyć poziom stresu i zaniepokojenia zaleciłabym bezwzględne przebadanie osoby autorskiej pod kątem patolstwa, jako że wykazuje się Pani znakomitym warsztatem i trafnością spostrzeżeń.
@Róża_Bzowa, wybitnie naukowe podejście. Aby obniżyć poziom stresu i zaniepokojenia zaleciłabym bezwzględne przebadanie osoby autorskiej pod kątem patolstwa, jako że wykazuje się Pani znakomitym warsztatem i trafnością spostrzeżeń.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamA tak a propos niczego: mam takie skojarzenia, że kiedyś związki frazeologiczne z wyrazem "osoba" niekoniecznie miały przyjemne konotacje, trochę pachniały nowomową lub dramatem, vide osoba urzędowa, osoba fizyczna, osobogodzina, osoba prawna, osoba trzecia, osoba zmarła, osoba zaginiona.
A tak a propos niczego: mam takie skojarzenia, że kiedyś związki frazeologiczne z wyrazem "osoba" niekoniecznie miały przyjemne konotacje, trochę pachniały nowomową lub dramatem, vide osoba urzędowa, osoba fizyczna, osobogodzina, osoba prawna, osoba trzecia, osoba zmarła, osoba zaginiona.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Róża_Bzowa, tak trochę żartobliwie wyszło. A ponieważ patolstwo wychodzi z pospólstwa, to patologia z loggi.
@Róża_Bzowa, tak trochę żartobliwie wyszło. A ponieważ patolstwo wychodzi z pospólstwa, to patologia z loggi.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Świetnie! Znakomicie! Jak z prostej informacji o kolejnym wydaniu "Lalki" zrobić TEMAT.
Choć tekst napisany z pewnym polotem, to jednak nadal jest to tylko reklama.
Świetnie! Znakomicie! Jak z prostej informacji o kolejnym wydaniu "Lalki" zrobić TEMAT.
Choć tekst napisany z pewnym polotem, to jednak nadal jest to tylko reklama.
A powyższy komentarz niestety bez polotu, za to z jednym z dyżurnych tematów.
A powyższy komentarz niestety bez polotu, za to z jednym z dyżurnych tematów.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Polot i "osoby uczniowskie". Łał. Łał.
Nieszczęśliwy tenkraj jest
Polot i "osoby uczniowskie". Łał. Łał.
Nieszczęśliwy tenkraj jest
Nie mierz kraju swoją miarą.
Nie mierz kraju swoją miarą.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMasz rację. Ten kraj należy mierzyć wynikami wyborów. Na przykład ostatnich prezydenckich. One pokazują poziom realny, a nie urojony.
Masz rację. Ten kraj należy mierzyć wynikami wyborów. Na przykład ostatnich prezydenckich. One pokazują poziom realny, a nie urojony.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNie kupiłabym książki z tą okładką, ale każdy ma prawo wyboru. Ja lubię stare wydania " z duszą" i szatą graficzną oddającą klimat epoki i nawiązująca do treści książki. Widząc tę nowoczesną okładkę, odnoszę wrażenie, że Prus się w grobie przewraca...
Nie kupiłabym książki z tą okładką, ale każdy ma prawo wyboru. Ja lubię stare wydania " z duszą" i szatą graficzną oddającą klimat epoki i nawiązująca do treści książki. Widząc tę nowoczesną okładkę, odnoszę wrażenie, że Prus się w grobie przewraca...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamPrzypisywanie swoich wrażeń Prusowi jest tylko przypisywaniem swoich wrażeń Prusowi, a nie wrażeniami Prusa - bo te nie wiemy jakie by były.
Przypisywanie swoich wrażeń Prusowi jest tylko przypisywaniem swoich wrażeń Prusowi, a nie wrażeniami Prusa - bo te nie wiemy jakie by były.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamWiemy niestety. Jedyną reakcją człowieka, który nie przeszedł intensywnego kondycjonowania do tego typu badziewia (a więc każdego poza ukształtowanymi przez "kulturę" współczesną) może być tylko rzyg
Wiemy niestety. Jedyną reakcją człowieka, który nie przeszedł intensywnego kondycjonowania do tego typu badziewia (a więc każdego poza ukształtowanymi przez "kulturę" współczesną) może być tylko rzyg
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Boże kochany, to jeden z lepszych artykułów jakie czytałam. Szczerze mówiąc nic mnie nie obchodzi okładka Lalki ale przeczytałam całość. Bo to felieton napisany ze swadą, polotem, nawet przechwalki są urocze:)
Bardzo proszę o więcej.
Boże kochany, to jeden z lepszych artykułów jakie czytałam. Szczerze mówiąc nic mnie nie obchodzi okładka Lalki ale przeczytałam całość. Bo to felieton napisany ze swadą, polotem, nawet przechwalki są urocze:)
Bardzo proszę o więcej.
Bardzo lubię czytać Przemka Staronia! Polecam naokoło jego książkę Szkoła bohaterek i bohaterów, czyli jak radzić sobie z życiem[bookLink]4939497|Szkoła bohaterek i bohaterów, czyli jak radzić sobie z życiem[/bookLink].
To taki plaster na nastoletnią duszę, ale i dorosły skorzysta ❤️
Bardzo lubię czytać Przemka Staronia! Polecam naokoło jego książkę Szkoła bohaterek i bohaterów, czyli jak radzić sobie z życiem[bookLink]4939497|Szkoła bohaterek i bohaterów, czyli jak radzić sobie z życiem[/bookLink].
To taki plaster na nastoletnią duszę, ale i dorosły skorzysta ❤️
Wińcy różowo-tynczowej lepkiej mazi, wińcy.
Nieprawdopodobne
Wińcy różowo-tynczowej lepkiej mazi, wińcy.
Nieprawdopodobne
Och, widzę jak bardzo chcesz udowodnić swoją wyższość ale, drogi @Zmaj, tak się składa że nie masz czego udowadniać. Mogłabym natychmiast udowodnić swoją argumentując tym że dobry tekst, niezależnie od jego wymowy, sprawia mi przyjemność, zaspokaja poczucie estetyki albo zwyczajnie powiedzieć że jeśli tak oczywista rzecz jest dla kogoś nieprawdopodobna to świadczy o indolencji umysłowej. Przyszedłeś do mnie by zawrzeć znajomość czy lubisz być kopany?
Och, widzę jak bardzo chcesz udowodnić swoją wyższość ale, drogi @Zmaj, tak się składa że nie masz czego udowadniać. Mogłabym natychmiast udowodnić swoją argumentując tym że dobry tekst, niezależnie od jego wymowy, sprawia mi przyjemność, zaspokaja poczucie estetyki albo zwyczajnie powiedzieć że jeśli tak oczywista rzecz jest dla kogoś nieprawdopodobna to świadczy o...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Wińcy wińcy proszę.
Tekst zawierający horrory jak "osoby uczniowskie" nie może być "dobry". W żadnym sensie i niezależnie od tego, jaką ma wymowę
Wińcy wińcy proszę.
Tekst zawierający horrory jak "osoby uczniowskie" nie może być "dobry". W żadnym sensie i niezależnie od tego, jaką ma wymowę
Osoby uczniowskie są wymogiem, zgadzam się że obrzydliwym. Należy się pogodzić z tym co przynosi czas i przystosować, to naczelna zasada przetrwania. Będą osoby uczniowskie i osoby autorskie ponieważ ich prawem jest nazywać siebie jak sobie życzą. Wykluczanie z tego powodu dobrego tekstu literackiego musi świadczyć o pewnej krótkowzroczności.
Osoby uczniowskie są wymogiem, zgadzam się że obrzydliwym. Należy się pogodzić z tym co przynosi czas i przystosować, to naczelna zasada przetrwania. Będą osoby uczniowskie i osoby autorskie ponieważ ich prawem jest nazywać siebie jak sobie życzą. Wykluczanie z tego powodu dobrego tekstu literackiego musi świadczyć o pewnej krótkowzroczności. ...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Jak ktoś siebie nazywa to jego brocha. Zadajmy sobie jednak pytanie: czy ja mam coś wspólnego z opętanymi ideologią świrami? Można sobie odpowiedzieć "nie", śmiało!
"Wykluczanie" takiego tekstu świadczy o elementarnej higienie myślowej przede wszystkim.
Gratuluję skondensowanego uzasadnienia skrajnego konformizmu. Konformizm można zrozumieć, bo bywa, że przeciwnik jest na tyle poważny, że budzi respekt a może nawet szacunek. W tym wypadku to absolutnie, całkowicie nie zachodzi. Zachodzi zaś przypadek odwrotny: ciężko sobie wyobrazić kicania przed czymś bardziej żałosnym. Współczuję
Jak ktoś siebie nazywa to jego brocha. Zadajmy sobie jednak pytanie: czy ja mam coś wspólnego z opętanymi ideologią świrami? Można sobie odpowiedzieć "nie", śmiało!
"Wykluczanie" takiego tekstu świadczy o elementarnej higienie myślowej przede wszystkim.
Gratuluję skondensowanego uzasadnienia skrajnego konformizmu. Konformizm można zrozumieć, bo bywa, że przeciwnik jest na...
Nie ma żadnej higieny w odmawianiu komukolwiek prawa które przyznajemy sobie samym. Ten rodzaj higieny o którym mówisz był rozpowszechniony swego czasu na terenie Niemiec. Tak się składa, że te opętane świry stanowią do 10% społeczeństwa i nieliczenie się z nimi jest tym samym co dyskryminacja. Natomiast nazywanie ich w ten sposób świadczy o braku odporności i zwykłej bezsilności. Ja mam wystarczająco siły żeby unieść trzecią płeć, tęczowe jednorożce i osoby autorskie czy uczniowskie. I cieszyć się zgrabnym felietonem. Czy umiałbyś taki napisać?
Nie ma żadnej higieny w odmawianiu komukolwiek prawa które przyznajemy sobie samym. Ten rodzaj higieny o którym mówisz był rozpowszechniony swego czasu na terenie Niemiec. Tak się składa, że te opętane świry stanowią do 10% społeczeństwa i nieliczenie się z nimi jest tym samym co dyskryminacja. Natomiast nazywanie ich w ten sposób świadczy o braku odporności i zwykłej...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Obowiązkowe referencje do nazistów: ticked. Imputowanie różnych deficytów, a to bezsilności a to braku talentu: ticked. Nieakceptacja, dyskryminacja: ticked.
Podręcznik agitatora, przepisany. "W słowniku ludzi cywilizowanych nie ma słów mogących wyrazić obrzydzenie tym pełzaniem", że sparafrazuję dobrą scenę z pewnego filmu.
Skąd pomysł, że połajanki o nieakceptującej dyskryminacji i różne inne zaklęcia robią na mnie wrażenie? Skąd to się bierze?
Co tam 10%, bez kozery daj 50. Albo i 500, ograniczenie do 100 jest dyskryminujące.
Obowiązkowe referencje do nazistów: ticked. Imputowanie różnych deficytów, a to bezsilności a to braku talentu: ticked. Nieakceptacja, dyskryminacja: ticked.
Podręcznik agitatora, przepisany. "W słowniku ludzi cywilizowanych nie ma słów mogących wyrazić obrzydzenie tym pełzaniem", że sparafrazuję dobrą scenę z pewnego filmu.
Skąd pomysł, że połajanki o nieakceptującej...
A do czegóż innego się odnieść jak nie do nazizmu skoro to dokładnie ten sam sposób rozumowania? Po cóż parafrazować skoro można wykorzystać własną karykaturalność? Ty wymierasz, nie będzie już świata normalnych i świrów a wiesz czemu? Bo cała masa zestrachanych pajaców przez lata tych ludzi gnębiła i prześladowała. Teraz oni mówią dość i dawno tak niewielu nie postawiło świata na głowie. Ja widzę w tym siłę a rzeczą mądrą jest sile okazać respekt. Najmądrzejszym pozostaje nadawać jej kierunek. Twój kierunek wskazuje wstecz, ja osiodlam jednorożca skoro wałach zaniemógł i pójdę naprzód.
A do czegóż innego się odnieść jak nie do nazizmu skoro to dokładnie ten sam sposób rozumowania? Po cóż parafrazować skoro można wykorzystać własną karykaturalność? Ty wymierasz, nie będzie już świata normalnych i świrów a wiesz czemu? Bo cała masa zestrachanych pajaców przez lata tych ludzi gnębiła i prześladowała. Teraz oni mówią dość i dawno tak niewielu nie postawiło...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Pożyjemy zobaczymy. Wstecz, naprzód, w tył, z powrotem.
Doceniam szczerość wyznań o gięciu karku przed tynczową mocą. Imponująca postawa.
Co do onej mocy, życzę wielu rozczarowań. Może warto siodłać po cichu i inne rumaki, tak na wszelki wypadek, gdyby głębokie przekonanie o sile mocy i mocy siły itp. itd. jednak zawiodło? Domniemywam, że gdy wiatry inne zawieją i inne piosenki będą śpiewane trzeba się będzie też przystosować do przetrwania?
Pożyjemy zobaczymy. Wstecz, naprzód, w tył, z powrotem.
Doceniam szczerość wyznań o gięciu karku przed tynczową mocą. Imponująca postawa.
Co do onej mocy, życzę wielu rozczarowań. Może warto siodłać po cichu i inne rumaki, tak na wszelki wypadek, gdyby głębokie przekonanie o sile mocy i mocy siły itp. itd. jednak zawiodło? Domniemywam, że gdy wiatry inne zawieją i inne...
A co do wymierania, bez takiej wyrywności.
Rozumiem rewolucyjny zapał składania innych w gustownych rządkach podziemnych, typowe dla ludzi niedyskryminujacych.
Zważyć należałoby jednak swoją pewność kolejności wymierania. Różnie losy potoczyć się mogą
A co do wymierania, bez takiej wyrywności.
Rozumiem rewolucyjny zapał składania innych w gustownych rządkach podziemnych, typowe dla ludzi niedyskryminujacych.
Zważyć należałoby jednak swoją pewność kolejności wymierania. Różnie losy potoczyć się mogą
Mogą się potoczyć różnie i będę wtedy ujeżdżać niedźwiedzie albo antylopy. Jednak umiejętność adaptacji to wyznacznik inteligencji, ona w końcu wypiera ciemnotę czyż nie. Kolej rzeczy jest zawsze taka sama, najpierw nazisci tłukli Żydów, teraz Żydów już nikt nie tłucze. Jak Amerykanie tłukli czarnych to teraz się boją że są zbyt biali. Wystarczy jakąś grupę społeczną doprowadzić do ostateczności i ona się zbuntuje. No to teraz mamy bunt gejów, lesbijek, kolorowych oraz feministek. Żadna kobieta która doznała dyskryminacji nie odpuści, żaden gej ani lesbijka. Można ich teraz zacząć ładować do obozów koncentracyjnych ale zawiedzie logistyka. Można też uznać ich prawo do czucia się normalnymi i zaakceptować fakt że robią to wszystko bo MOGĄ. Ty robisz co możesz by to powstrzymać, ale nie dasz rady, niestety oni mają rację. Winą wspomnianych wcześniej pajaców jest to że ma to zjawisko taki kuriozalny przebieg. Gdyby nikt nikogo nie dyskryminował to po cóż byłoby się buntować i przeciw czemu? Sam tym ludziom dałeś siłę. Ja widzę w tym przyczynę i skutek. A teraz jesteś jak ten stary pies co już nie ma zębów ale warczy i nadrabia miną. Nikogo już nie pogryziesz, przyszły młode samce i samice i osobniki X.
Mogą się potoczyć różnie i będę wtedy ujeżdżać niedźwiedzie albo antylopy. Jednak umiejętność adaptacji to wyznacznik inteligencji, ona w końcu wypiera ciemnotę czyż nie. Kolej rzeczy jest zawsze taka sama, najpierw nazisci tłukli Żydów, teraz Żydów już nikt nie tłucze. Jak Amerykanie tłukli czarnych to teraz się boją że są zbyt biali. Wystarczy jakąś grupę społeczną...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Trudno o głębsze niezrozumienie mechanizmów życia. I większą mystifikację rzeczywistości.
Życzę uczestnictwa w dalszych eskalacjach i doświadczenia niemożności wystarczajaco szybkiego osiodłania odpowiednich rumaków w przyszłości. Tego jednego można być pewnym jak niczego innego: zeżarcia sojuszników przez dalsze etapy rewolucji. Nie masz szans niestety, bez względu na zręczność siodłania jednorożców. Powodzenia!
Jakie urocze jest imputowanie mi "gryzienia" kogokolwiek tylko dlatego, że odczuwam obrzydzenie na widok tynczowych produkcji. Jakie typowe.
Trudno o głębsze niezrozumienie mechanizmów życia. I większą mystifikację rzeczywistości.
Życzę uczestnictwa w dalszych eskalacjach i doświadczenia niemożności wystarczajaco szybkiego osiodłania odpowiednich rumaków w przyszłości. Tego jednego można być pewnym jak niczego innego: zeżarcia sojuszników przez dalsze etapy rewolucji. Nie masz szans niestety, bez względu na...
A uważasz za nietypowe biadolenie nad tym że odchodzi stare i przychodzi nowe? Ciężko znieść odsunięcie na boczny tor jak się ma wielkie ego, oczywiście że próbujesz gryźć. Tylko że nic nie możesz zrobić, jedynie używać swojej elokwencji i trząść się w duchu ze złości że to nic nie da. Popatrz dookoła, czy widziałeś ostatnio żeby w ogłoszeniu o pracę ktoś napisał że nie zatrudni gejów? Nie bo nie może. W tej chwili wchodzimy w czasy histerii i kto wie czy nie powrotu faszyzmu a zatem cenzury i represji tylko że celem są ci nietolerancyjni. Rozjadą Ciebie i Tobie podobnych i powiedzą że to triumf demokracji. Że jesteś przeżytkiem chorej epoki, i stworzą nową. Bo chyba nie sądzisz że powiedzą: wiecie co, w sumie to wolimy być poniżani i wykorzystywani i dlatego prosimy o powrót status quo i nie mówmy o tym więcej?
A uważasz za nietypowe biadolenie nad tym że odchodzi stare i przychodzi nowe? Ciężko znieść odsunięcie na boczny tor jak się ma wielkie ego, oczywiście że próbujesz gryźć. Tylko że nic nie możesz zrobić, jedynie używać swojej elokwencji i trząść się w duchu ze złości że to nic nie da. Popatrz dookoła, czy widziałeś ostatnio żeby w ogłoszeniu o pracę ktoś napisał że nie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
No cóż, pożyjemy zobaczymy. Już było przerabiane, wyklęty lud ziemi itp. Ludzie tobie podobni mówili wtedy, że może to i oni nie mają do końca racji, ale jakie sukcesy i nie widać innej przyszłości. I że człowieka pracy bronią.
W każdym razie nie czuj się zbyt pewnie, rozjeżdżanie będzie dotyczyć też Ciebie. Nie pomogą krzyki, że ja rozumiem uciemiężenie, że ja sojuszniczka itp. Do zobaczenia w gułagu
Swoją drogą nie ma powodu, żeby na poważnie przyjmować hagiografie o poniżeniu, wykorzystywaniu itp.
No cóż, pożyjemy zobaczymy. Już było przerabiane, wyklęty lud ziemi itp. Ludzie tobie podobni mówili wtedy, że może to i oni nie mają do końca racji, ale jakie sukcesy i nie widać innej przyszłości. I że człowieka pracy bronią.
W każdym razie nie czuj się zbyt pewnie, rozjeżdżanie będzie dotyczyć też Ciebie. Nie pomogą krzyki, że ja rozumiem uciemiężenie, że ja...
Wiesz, dzieciak który boi się rówieśników i myśli że z nim coś nie tak to może żadna hagiografia ale ja chciałabym żeby się nie bał. Wiem że rozjeżdżanie mnie nie ominie i dlatego jestem zła na takich jak Ty. Bo odkąd sięgam pamięcią nie oceniałam ludzi na podstawie orientacji seksualnej bo było mi to obojętne. Myślę że wszystkim powinno być obojętne. Ale nie jest bo urządziliście to inaczej. Słuchaj, chciałabym trochę życia wieczorno rodzinnego zaznac, nasza rozmowa miałaby szansę przerodzić się w coś konstruktywnego może za jakieś trzy dni. Proponuję je odczekać I do niej wrócić albo jutro, dziś w każdym razie dziękuję za dotrzymanie towarzystwa, całkiem wyszczekany jesteś i niektóre pociski nawet mnie rozbawiły. Trzymaj się Konserwatywny Wieprzku :)
Wiesz, dzieciak który boi się rówieśników i myśli że z nim coś nie tak to może żadna hagiografia ale ja chciałabym żeby się nie bał. Wiem że rozjeżdżanie mnie nie ominie i dlatego jestem zła na takich jak Ty. Bo odkąd sięgam pamięcią nie oceniałam ludzi na podstawie orientacji seksualnej bo było mi to obojętne. Myślę że wszystkim powinno być obojętne. Ale nie jest bo...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Ciekawe, to MY upolityczniliśmy zboczenia. MY siejemy zamęt i konflikt. MY używamy ich jak siły pociągowej rewolucji. MY. Bardzo ciekawe.
Jeśli coś z kimś jest nie tak, to nie ma powodu, żeby nie zdawał sobie z tego sprawy. Po co go okłamywać i próbować trzymać w nieświadomości albo, gorzej, w ułudzie?
Ciekawe, to MY upolityczniliśmy zboczenia. MY siejemy zamęt i konflikt. MY używamy ich jak siły pociągowej rewolucji. MY. Bardzo ciekawe.
Jeśli coś z kimś jest nie tak, to nie ma powodu, żeby nie zdawał sobie z tego sprawy. Po co go okłamywać i próbować trzymać w nieświadomości albo, gorzej, w ułudzie?
Widzę że bardzo mnie polubiłeś i nie chcesz się rozstawać. Tak WY. Bo żeście robili zamęt, że gejostwo to jakaś choroba, że wbrew naturze, po co to było, komu służyło? Co to szkodzi że chłopaki się za ręce potrzymają, kogo obrazi? Boga? On się tak łatwo nie obraża. Czy taki widok dla każdego będzie estetyczny? Nie musi, czy mnie odpowiada patrzenie na oblesnych dziadów z wielkimi brzuchami co stoją i komentują ludzi na ulicy? No i z kim tu jest coś nie tak, z dziadami czy ludźmi których oni komentują? To zależy kogo zapytać. A teraz idziemy do reala, szybciutko, internetowe spory można prowadzić dalej w dniu jutrzejszym.
Widzę że bardzo mnie polubiłeś i nie chcesz się rozstawać. Tak WY. Bo żeście robili zamęt, że gejostwo to jakaś choroba, że wbrew naturze, po co to było, komu służyło? Co to szkodzi że chłopaki się za ręce potrzymają, kogo obrazi? Boga? On się tak łatwo nie obraża. Czy taki widok dla każdego będzie estetyczny? Nie musi, czy mnie odpowiada patrzenie na oblesnych...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejNo cóż, porą zamknąć rozmowę. Dwa różne światy
No cóż, porą zamknąć rozmowę. Dwa różne światy
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTen sam świat kochaniutki, po prostu dla mnie i Ty i te jak nazywasz świry jesteście jednakowo opętani. Ty uważasz że jest między wami różnica, ja widzę że jesteście tym samym. Dla zobrazowania mogłabym powiedzieć że jesteście jak grafit i diament ale wtedy zaczęlibyście walczyć o to kto będzie diamentem. Dlatego powiem inaczej, z mojej perspektywy jesteście jak rozwolnienie i zatwardzenie, wam się zdaje że różnicie się między sobą wszystkim ale jedyną różnicą jest zawartość wody. Cała reszta to... no sam wiesz.
Ten sam świat kochaniutki, po prostu dla mnie i Ty i te jak nazywasz świry jesteście jednakowo opętani. Ty uważasz że jest między wami różnica, ja widzę że jesteście tym samym. Dla zobrazowania mogłabym powiedzieć że jesteście jak grafit i diament ale wtedy zaczęlibyście walczyć o to kto będzie diamentem. Dlatego powiem inaczej, z mojej perspektywy jesteście jak...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
A, czyli z pozycji bosko-olimpijskich występujesz. Pochlebiasz sobie, że siedzisz sobie na Olimpie, jak ten Zeus gromowładny i obserwujesz świat śmiesznych śmiertelników ufna w swoją boską świadomość, która ich wszystkich obejmuje.
Jak Pan Karol, który "mnóstwo ogarnia perspektyw", niektórzy się dobrze w tym czują, widocznie psychologię im miło łechce.
Takie liberalne oszustwo "neutralności", które zawsze kryje za sobą mordy a to czerwone, a to tęczowe. I okazuje się, że aspirujące Zeusy tego świata skaczą w takt muzyki prymitywnych choć wygadanych cwaniaków. Zawsze kończą siodłając podstawione szkapy, bo jak tu się nie przystosować skoro to najinteligentniesza droga.
Temat dobrze opracowany, znany i zrozumiany. Zeus, intelektualista, popychadło, użyteczny idiota w jednej osobie.
Są symptomy na świecie, że ten model się kończy nawiasem mówiąc. Nie da się oszukiwać wszystkich cały czas
A, czyli z pozycji bosko-olimpijskich występujesz. Pochlebiasz sobie, że siedzisz sobie na Olimpie, jak ten Zeus gromowładny i obserwujesz świat śmiesznych śmiertelników ufna w swoją boską świadomość, która ich wszystkich obejmuje.
Jak Pan Karol, który "mnóstwo ogarnia perspektyw", niektórzy się dobrze w tym czują, widocznie psychologię im miło łechce.
Takie liberalne...
Hehehe rozgryzłeś mnie. Wiesz, nie trzeba być Bogiem by rozpoznać szaleńców jeśli się ich spotka. A czy oni w czarnych czy kolorowych kieckach będą chodzić to mi nie robi różnicy. Widzę jak banda pajaców walczy na śmierć i życie z bandą klaunów. Stawką jest władza nad światem.
Hehehe rozgryzłeś mnie. Wiesz, nie trzeba być Bogiem by rozpoznać szaleńców jeśli się ich spotka. A czy oni w czarnych czy kolorowych kieckach będą chodzić to mi nie robi różnicy. Widzę jak banda pajaców walczy na śmierć i życie z bandą klaunów. Stawką jest władza nad światem.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
"Ludzkość" nie dorosła do oczekiwań samozwańczego Olimpu. Który to już raz?
A masz może jakiś "zbawienia zaród" czy po prostu odpowiada Ci chodzić po świecie przypisując przechodniów a to do klaunów a to do pajaców?
Bo Pan Karol "wysuwał koncepcje na miarę tytana"!
"Ludzkość" nie dorosła do oczekiwań samozwańczego Olimpu. Który to już raz?
A masz może jakiś "zbawienia zaród" czy po prostu odpowiada Ci chodzić po świecie przypisując przechodniów a to do klaunów a to do pajaców?
Bo Pan Karol "wysuwał koncepcje na miarę tytana"!
Wiesz, ja po prostu zaprosiłam Ciebie do domu gdzie ściany są z luster. Ogólnie nie bawi mnie takie dowalanie sobie nawzajem, wolałabym porozmawiać normalnie, dowiedzieć się czego bronisz i dlaczego jest to dla Ciebie takie ważne. Ale to Ty przyszedłeś do mnie, upolityczniles mojego posta który nie miał z polityką nic wspólnego. Odezwałeś się w szyderczym tonie, pokazałeś palcem kto jest opętanym świrem. Więc odpowiedziałam szyderstwem na szyderstwo, spuściłam sobie trochę ciśnienia. Ale teraz czas zakończyć ten dialog, jeśli ja nie mam prawa nazywać nikogo klaunem ani pajacem (z czym się zgadzam że nie mam, zrobiłam to wbrew sobie by pokazać Ci jakie to paskudne) to Ty nie nazywaj nikogo obłąkanym świrem bo to jest dokładnie to samo. Pomimo nieprzyjemnego wrażenia dziękuję za tę rozmowę i życzę spokojnego wieczoru.
Wiesz, ja po prostu zaprosiłam Ciebie do domu gdzie ściany są z luster. Ogólnie nie bawi mnie takie dowalanie sobie nawzajem, wolałabym porozmawiać normalnie, dowiedzieć się czego bronisz i dlaczego jest to dla Ciebie takie ważne. Ale to Ty przyszedłeś do mnie, upolityczniles mojego posta który nie miał z polityką nic wspólnego. Odezwałeś się w szyderczym tonie, ...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Mnie nie wadzi bycie klaunem w oczach niektórych, ja się nie obrażam. Można powiedzieć, że to stały element gry: byłoby niedobrze gdyby nagle zaczęto po plecach klepać, tu czerwone lampki się powinny zapalać.
Pytanie jednak było na poważnie: gdzie "zbawienia tkwi zaród"?
Mnie nie wadzi bycie klaunem w oczach niektórych, ja się nie obrażam. Można powiedzieć, że to stały element gry: byłoby niedobrze gdyby nagle zaczęto po plecach klepać, tu czerwone lampki się powinny zapalać.
Pytanie jednak było na poważnie: gdzie "zbawienia tkwi zaród"?
Jak widzisz nie obrażam się i ja i jeśli nie będziesz mi już skakał do oczu to możemy normalnie pogadać.
Skąd jednak pomysł że znam odpowiedź na to pytanie?
Jak widzisz nie obrażam się i ja i jeśli nie będziesz mi już skakał do oczu to możemy normalnie pogadać.
Skąd jednak pomysł że znam odpowiedź na to pytanie?
No w zasadzie jak naokoło błazny i klauny (choć tynczowe jakoś tak nie do końca błazeńskie są: ta swada! ten polot! itp.), to można by było pomyśleć, że Zeus (Hera może raczej w tym wypadku) wykazując przenikliwość w rentgenowskim prześwietlaniu błazeńskiego świata ma może jakieś recepty? No nie mówię na lekarstwo na raka nawet, ale paracetamol choćby?
No bo jak nie ma, to każdy może zauważyć przenikliwie, że wszystko g... jest, Olimpu nie trzeba do tego.
Czy może to po prostu kawałek rozbitego diabelskiego lustra w oku siedzi, jak nieszczęsnemu Kajowi?
No w zasadzie jak naokoło błazny i klauny (choć tynczowe jakoś tak nie do końca błazeńskie są: ta swada! ten polot! itp.), to można by było pomyśleć, że Zeus (Hera może raczej w tym wypadku) wykazując przenikliwość w rentgenowskim prześwietlaniu błazeńskiego świata ma może jakieś recepty? No nie mówię na lekarstwo na raka nawet, ale paracetamol choćby?
No bo jak nie ma, to...
A siedzi taki sam jak u Ciebie. Nie masz się czego uczepić, tekst był dobry. Że osoby uczniowskie - szkoda bo to brzmi obrzydliwie. Ale nie oceniałam barw tego felietonu, podobała mi się forma, treść uważam w tym przypadku za mniej istotną.
To że stawiam siebie poza tym cyrkiem nie wynika z mojego przekonania o własnej boskości ale z tego że nie lubię takich przepychanek, ja wolę komuś osobiście dać w pysk a nie bawić się w pierdolamento kto ma rację. Zresztą kiedy się wyjdzie poza te walki to widać że obie strony ją mają. Do tego też nie trzeba Einsteina. Jakie mogą tu być drogi wyjścia? Ja wierzę że ten cały ruch i pożoga musi się wypalić, będzie się palić tym krócej im mniej będzie przeszkód spotykać na drodze. Niech rządzą, to się nie uda ale ci ludzie muszą się o tym sami przekonać. Trzeba im dać sobie poparzyć ręce. A każdy sprzeciw, każda obelga sprawiają że ta druga strona ma jeszcze większą motywację.
A siedzi taki sam jak u Ciebie. Nie masz się czego uczepić, tekst był dobry. Że osoby uczniowskie - szkoda bo to brzmi obrzydliwie. Ale nie oceniałam barw tego felietonu, podobała mi się forma, treść uważam w tym przypadku za mniej istotną.
To że stawiam siebie poza tym cyrkiem nie wynika z mojego przekonania o własnej boskości ale z tego że nie lubię takich...
Tekst nie był dobry, był żałosny.
Zadziwiająca postawa szczerze mówiąc. To, że wszyscy mają rację: że niby co? Jednak trochę zdolności do rozróżniania rzeczy by się przydało. "Wszystko jest takie samo" to raczej słabe jest. Bo nie jest.
Mylisz się co do genezy i celów. Genezą nie są wydumane niesprawiedliwości, genezą jest tworzenie narzędzia do destrukcji rzeczywistości. Opór, jego brak i natężenie nie ma znaczenia. Dopóki narzędzie będzie użyteczne, będzie używane i będą motywacje. Gdy przestanie być użyteczne, motywacje znikną i zostanie po prostu porzucone. Niezależnie od oporu. Wszyscy zapomną o tynczowych flagach i będą udawać, ze nigdy nimi nie wymachiwali.
Ja nie mam problemu w tym, aby "ci ludzie" się zderzali z rzeczywistością. Ich droga, czy mądrzeją czy nie jest mi całkowicie obojętna. Jak chcą się kisić w swoich miazmatach absurdu, wolna droga. Problemem jest to, że oni nie parzą rąk sobie, ale wszystkim dookoła, zatruwając swoimi miazmatami wszystko. To jest zresztą cel, jak wspomniałem wyżej.
To nie może się obyć bez reakcji oczywiście. Reakcja będzie bo być musi. Sprowokowanie reakcji jest oczywiście również celem, bo celem jest zamęt.
Tak czy inaczej nie da się zaakceptować pokrycia wszystkiego tynczową mazią. Oni to wiedzą, my to wiemy, to jest oczywiste. Ty udajesz, że nie wiesz
Tekst nie był dobry, był żałosny.
Zadziwiająca postawa szczerze mówiąc. To, że wszyscy mają rację: że niby co? Jednak trochę zdolności do rozróżniania rzeczy by się przydało. "Wszystko jest takie samo" to raczej słabe jest. Bo nie jest.
Mylisz się co do genezy i celów. Genezą nie są wydumane niesprawiedliwości, genezą jest tworzenie narzędzia do destrukcji rzeczywistości....
Ale ja właśnie napisałam że wiem. Nie twierdzę że obie strony mają rację we wszystkim ale że obie ją mają. Ty uważasz że tu chodzi o narzędzie destrukcji, ja że cała ta tęczowa społeczność to fajny rynek zbytu dla wielu produktów. Oni nie znikną, zostaną bo pomimo że nie ma ich aż tak wielu to przecież istnieją. I dobrze, świetnie wręcz. Bo przecież tu chodzi o demokrację. Niech będą szanowani a ich potrzeby respektowane. Niech czują się dobrze we własnym kraju. Niech nie uciekają za granicę i nie gadają że tu straszy. Ale jak nie straszy jak straszy, załóż sobie białą spiczasta czapkę z dziurami na oczy jeszcze. A takich jest całe mnóstwo. Ludzi którzy myślą że człowieka należy oceniać według jego preferencji seksualnych. Bo to takie strasznie ważne kto komu w majtach grzebie czy kolega koledze czy koleżance. I dziś, w dobie zakładania baz na Księżycu i latania na Marsa po kamulce wykształceni ludzie myślą tylko o tych majtach. Ty się dziwisz że ja na wszystkich jak na wariatów patrzę? Niech każdy pilnuje własnych majt i nie robi z tego ceregieli większych niż jedzenie czy wypróżnianie się a wtedy się jeden z drugim dogada. I żadnej masowej zagłady też nie będzie bo i ona najwyraźniej opiera się na tych nieszczęsnych majtach.
Ale ja właśnie napisałam że wiem. Nie twierdzę że obie strony mają rację we wszystkim ale że obie ją mają. Ty uważasz że tu chodzi o narzędzie destrukcji, ja że cała ta tęczowa społeczność to fajny rynek zbytu dla wielu produktów. Oni nie znikną, zostaną bo pomimo że nie ma ich aż tak wielu to przecież istnieją. I dobrze, świetnie wręcz. Bo przecież tu chodzi o...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
To mnie zawsze zadziwia, jak rzeczy mają się dokładnie odwrotnie do takich pień.
Nikt nie zagląda im w "majty", to oni z entuzjazmem godnym lepszej sprawy entuzjastycznie zatruwają wszystkim życie żądaniami "zajrzyj w moje, zajrzyj bo inaczej cię zgnoimy". A to właśnie ostatnia rzecz, jaką ma się ochotę zrobić. Dokładnie odwrotnie niż mówisz.
Kto "istnieje"? Nie ma powodu, by utożsamiać polityczny ruch tynczowy z ogółem homo. Niektórzy z nich, co trzeźwiejsi, to widzą.
"Demokracja", następny tick obowiązkowy. Oczywiste jest, że przez hołubienie takich rzeczy tzw. demokracja się radośnie kompromituje. To się nie może nie zemścić.
To mnie zawsze zadziwia, jak rzeczy mają się dokładnie odwrotnie do takich pień.
Nikt nie zagląda im w "majty", to oni z entuzjazmem godnym lepszej sprawy entuzjastycznie zatruwają wszystkim życie żądaniami "zajrzyj w moje, zajrzyj bo inaczej cię zgnoimy". A to właśnie ostatnia rzecz, jaką ma się ochotę zrobić. Dokładnie odwrotnie niż mówisz.
Kto "istnieje"? Nie ma...
Istnieją ludzie homoseksualni. Właśnie demokracja jest tu ważna bo nią się wszyscy posługują teraz. Ale demokracja potrzebuje większości, prawda? Ciężko mi się z Tobą rozmawia bo albo przeinaczasz moje słowa albo interpretujesz wedle woli. Tak wygląda jakbyś próbował dopasować sytuację do słów, nie na odwrót. Jeśli twierdzisz że gejom nigdy nie wypominano ich orientacji, jeśli nie znasz podwórkowych wyzwisk "ty pedale" to co ja mam Tobie powiedzieć? Gdyby w Polsce tej dyskryminacji nie było to taki amerykański ruch nie byłby w stanie narobić zamieszania. W każdym razie moja odpowiedź na zadane pytanie to trzeba dać im się wyszumieć. A wam trochę przyciąć te zrogowaciałe pazury. I tak właśnie będzie bo oni szumią a wy gryziecie pazury samymi dziąsłami więc trochę pomocy nie zaszkodzi. I jakkolwiek się to potoczy to dyskryminacja na tle rasowym i majtowym się skończy i nie będziesz mógł bezkarnie nikogo nazywać tak jak to robisz teraz. I jeśli ceną za to ma być jazda na jednorożcach i tęczowy świat na parę lat to wiesz co? I'll pay it gladly ;)
A teraz dobranoc.
Istnieją ludzie homoseksualni. Właśnie demokracja jest tu ważna bo nią się wszyscy posługują teraz. Ale demokracja potrzebuje większości, prawda? Ciężko mi się z Tobą rozmawia bo albo przeinaczasz moje słowa albo interpretujesz wedle woli. Tak wygląda jakbyś próbował dopasować sytuację do słów, nie na odwrót. Jeśli twierdzisz że gejom nigdy nie wypominano ich...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejCharles Dickens, Lew Tołstoj i Emil Zola. Z tymi trzema pisarzami kojarzy mi się Lalka[bookLink]5165406|Lalka[/bookLink] Bolesława Prusa. Z Dickensa wziął Prus kronikarski zapis realiów Warszawy swoich czasów, prawie jak w Klubie Pickwicka[bookLink]5101900|Klubie Pickwicka[/bookLink]. Za to Wokulski to trochę Anna Karenina[bookLink]5043957|Anna Karenina[/bookLink] a rebours, podobnie jak Izabela Łęcka to a rebours głównej bohaterki Nany[bookLink]49100|Nany[/bookLink]. Obie kobiety walczą o poprawę swojego materialnego bytu, obie posługują się do tego celu swoją urodą, przy czym arystokratka Łęcka, dumna jak bogini i zimna jak posąg, niczym modliszka przyciąga uwagę mężczyzn swoją dystyngowaną obojętnością, a pochodzącą z pospólstwa Nana, nie ma żadnych oporów, żeby odsłaniać swoje wdzięki przed licznym gronem namiętnych i rozochoconych adoratorów. Zachwycony powieścią Zoli, Flaubert pisał o Nanie: "Nana stała się mitem, nie przestając być prawdziwa". To samo z powodzeniem można powiedzieć o Izabeli Łęckiej z powieści Bolesława Prusa. A okładka nawiązuje moim zdaniem do snu Izabeli, opisanego w powieści i obrazuje to, czym Łęcka najbardziej się brzydziła i czego najbardziej się bała.
Charles Dickens, Lew Tołstoj i Emil Zola. Z tymi trzema pisarzami kojarzy mi się Lalka[bookLink]5165406|Lalka[/bookLink] Bolesława Prusa. Z Dickensa wziął Prus kronikarski zapis realiów Warszawy swoich czasów, prawie jak w Klubie Pickwicka[bookLink]5101900|Klubie Pickwicka[/bookLink]. Za to Wokulski to trochę Anna Karenina[bookLink]5043957|Anna Karenina[/bookLink] a...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejNajlepsza polska powieść wszech czasów (na równi z Quo Vadis) i okładka jak z gejowskiego pornola reżyserowanego przez Picassa i Dalego.
Najlepsza polska powieść wszech czasów (na równi z Quo Vadis) i okładka jak z gejowskiego pornola reżyserowanego przez Picassa i Dalego.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNie obrażaj Dalego i Picassa.
Nie obrażaj Dalego i Picassa.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDla mnie super, mówcie co chcecie, ale podobały mi się PRL-owskie okładki ze znikomym lub żadnym związkiem z treścią książki i mam nadzieję, że ten trend powróci
Dla mnie super, mówcie co chcecie, ale podobały mi się PRL-owskie okładki ze znikomym lub żadnym związkiem z treścią książki i mam nadzieję, że ten trend powróci
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Czyli tak zwane książki niespodzianki? Bez wylewnych zachęt z tyłu okładki, z jakimś obrazkiem na wierzchu, z żadnymi lub skąpymi ilustracjami w środku?
Teraz pewnie trzeba byłoby je sprzedawać ze znaczkiem "Biblioteka konesera". Inaczej byłby kłopot ze sprzedażą.
Czyli tak zwane książki niespodzianki? Bez wylewnych zachęt z tyłu okładki, z jakimś obrazkiem na wierzchu, z żadnymi lub skąpymi ilustracjami w środku?
Teraz pewnie trzeba byłoby je sprzedawać ze znaczkiem "Biblioteka konesera". Inaczej byłby kłopot ze sprzedażą.
Nie łudzę się, pewnie tego nie będzie. W PRL to działało, bo właściwie mogliby wydać cokolwiek i ludzie by brali
Nie łudzę się, pewnie tego nie będzie. W PRL to działało, bo właściwie mogliby wydać cokolwiek i ludzie by brali
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTak, był rynek producenta. Czasem się jakiś reprint uda, lecz musi być bardzo dobrze skalkulowany i zareklamowany. I raczej jest to literatura dziecięca, bo większe szanse na sprzedaż daje.
Tak, był rynek producenta. Czasem się jakiś reprint uda, lecz musi być bardzo dobrze skalkulowany i zareklamowany. I raczej jest to literatura dziecięca, bo większe szanse na sprzedaż daje.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Nie trzeba nawet reprintów, w ostatnich latach proza dalekiego wschodu z PIW ma ten klimat okładek z lat 70/80, który mi się podoba, https://lubimyczytac.pl/seria/22204/proza-dalekiego-wschodu
No ale nie jest to dominujący nurt i raczej nie będzie
Nie trzeba nawet reprintów, w ostatnich latach proza dalekiego wschodu z PIW ma ten klimat okładek z lat 70/80, który mi się podoba, https://lubimyczytac.pl/seria/22204/proza-dalekiego-wschodu
No ale nie jest to dominujący nurt i raczej nie będzie
Jest tego więcej:
- seria Proza światowa PIW, zwłaszcza ksiązki Borgesa
Raport Brodiego[bookLink]4973770|Raport Brodiego[/bookLink]
Fikcje[bookLink]4895331|Fikcje[/bookLink]
Alef[bookLink]4927726|Alef[/bookLink]
Powszechna historia nikczemności[bookLink]5034944|Powszechna historia nikczemności[/bookLink]
- seria domy(ze)słów
Mowa słowa. Szkice o literaturze[bookLink]4864532|Mowa słowa. Szkice o literaturze[/bookLink]
Po co czytać klasyków[bookLink]4935103|Po co czytać klasyków[/bookLink]
Jest tego więcej:
- seria Proza światowa PIW, zwłaszcza ksiązki Borgesa
Raport Brodiego[bookLink]4973770|Raport Brodiego[/bookLink]
Fikcje[bookLink]4895331|Fikcje[/bookLink]
Alef[bookLink]4927726|Alef[/bookLink]
Powszechna historia nikczemności[bookLink]5034944|Powszechna historia nikczemności[/bookLink]
- seria domy(ze)słów
Mowa słowa. Szkice o literaturze...
[bookCover]4973770|Raport Brodiego[/bookCover]
[bookCover]4895331|Fikcje[/bookCover]
[bookCover]4927726|Alef[/bookCover]
[bookCover]5034944|Powszechna historia nikczemności[/bookCover]
[bookCover]4864532|Mowa słowa. Szkice o literaturze[/bookCover]
[bookCover]4935103|Po co czytać klasyków[/bookCover] Świetne te okładki, które pokazujecie. Wysmakowane.
Świetne te okładki, które pokazujecie. Wysmakowane.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Lubiłam też okładki Kundery w starych wydaniach PIWu
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/24502/nieznosna-lekkosc-bytu
Lubiłam też okładki Kundery w starych wydaniach PIWu
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/24502/nieznosna-lekkosc-bytu
Niezłe były także okładki książek z serii VIP - Vademecum Interesującej Prozy Muzy
https://lubimyczytac.pl/seria/10881/vip--vademecum-interesujacej-prozy
oraz seria Salsa, także Muzy
https://lubimyczytac.pl/seria/797/salsa
Niezłe były także okładki książek z serii VIP - Vademecum Interesującej Prozy Muzy
https://lubimyczytac.pl/seria/10881/vip--vademecum-interesujacej-prozy
oraz seria Salsa, także Muzy
https://lubimyczytac.pl/seria/797/salsa
Zapraszamy do dyskusji.
Zapraszamy do dyskusji.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam




