-
Artykuły
Wielka Wiosenna Wyprzedaż w Matras.pl: tysiące książek nawet 80% taniej
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Jon Frederickson i jego książka „Kłamstwa, którymi żyjemy”, czyli o poznaniu samych siebie oczami psychoterapeuty
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Czytelnicy wybrali Książki Roku 2025. Oto zwycięzcy
LubimyCzytać97 -
Artykuły
Czytamy w weekend. 13 marca 2026
LubimyCzytać512
E-book, jego historia i dylematy e-czytelników. Jak książka elektroniczna podbiła świat?
Czytniki e-booków oraz e-booki na dobre zadomowiły się w codzienności czytelników. Jak jednak doszło do tego, że możemy nosić całą biblioteczkę w kieszeni? W jaki sposób przyczyniła się do tego jedna z hiszpańskich nauczycielek? I co wspólnego z popularyzacją książek elektronicznych ma Stephen King?
Freepik
Historia e-książek jest starsza niż może się wydawać. Pierwszy pomysł stworzenia „maszyny do czytania”, którą „można by było nosić przy sobie" pojawił się już w 1930 roku. Książki elektroniczne pokochały miliony czytelników. Na przestrzeni lat zmieniało się ich postrzeganie – od zagrożenia, że zastąpią książki papierowe aż po powszechne docenienie wygody czytania i spowszednienie tematu. Czy pamiętacie te niezliczone dyskusje czytelników i memy na temat tego, co jest lepsze – e-book czy papier? E-book stał się alternatywną formą przyswajania literatury. Podobnie jak audiobook, ale to nie o nich dziś mowa.
Czym jest e-book?
Z pewnością większość użytkowników lubimyczytać.pl doskonale wie, czym jest e-book. Jednak na potrzeby niniejszego tekstu uporządkujmy naszą wiedzę. E-book to elektroniczna wersja tradycyjnej publikacji (choć niektóre e-książki istnieją bez drukowanego odpowiednika) zapisana w formacie, który można odczytać za pomocą np. komputera, telefonu komórkowego lub przeznaczonego do tego specjalnego czytnika. Na e-booka składa się tekst, nierzadko z dodatkiem obrazu. Popularne formaty e-booków to .epub oraz .mobi i .pdf.
Rodzaje czytników e-booków. Jaki czytnik wybrać?
Istnieje wiele rodzajów czytników. Dostępne są urządzenia o większych i mniejszych ekranach. Czytniki z ekranami o przekątnej 6 cali należą do najpopularniejszych. Świetnie nadają się do czytania poezji i prozy. Ośmiocalowe są bardziej uniwersalne, ale też nieco cięższe. Dają większy komfort przy czytaniu np. beletrystyki, w przypadku literatury naukowej i komiksów. Do dokumentów .pdf z dużą ilością grafik i jeszcze lepiej nadają się czytniki dziesięciocalowe i większe, choć te może być trudniej zabrać ze sobą w podróż. Istotne w przypadku czytników książek elektronicznych są też m.in.: możliwość regulacji barwy podświetlenia, system operacyjny i pojemność. Obecnie istnieje na rynku tyle czytników, że wszystkie parametry można dopasować do indywidualnych potrzeb.

Historia e-booków. Pierwsza koncepcja książki elektronicznej
W 1930 roku pisarz Bob Brown wydał publikację, w której przewidział nadejście nowej ery maszyn. Miały one nie tylko zastąpić książki, ale być… doskonalsze od nich. W jego opinii bowiem „słowo pisane nie nadążało za wiekiem”. Brown przedstawił swój pomysł na e-book, który umożliwiłby czytanie książek na ekranie. Twierdził, że aby móc kontynuować lekturę w odpowiednim tempie, trzeba mieć odpowiedni sprzęt. Opisywał go jako „prostą maszynę do czytania, którą można nosić, podłączyć do dowolnej wtyczki elektrycznej i czytać powieści na setki tysięcy słów w 10 minut, jeśli się tego chce”. Według niego, taka maszyna umożliwiłaby czytelnikom dostosowanie rozmiaru czcionki i zmniejszyłaby zużycie papieru.
Przodek e-booka. Nauczycielka szuka sposobu na ciężkie tornistry uczniów
W 1949 roku Ángela Ruiz Robles, nauczycielka z hiszpańskiej Galicji, stworzyła urządzenie mogące uchodzić za przodka e-booka. Robles, chciała odciążyć tornistry uczniów, którzy targali „tony” książek.
Zaprojektowała „Mechaniczną Encyklopedię”. Urządzenie wykorzystywało do swojej pracy sprzężone powietrze, a także szpule z tekstem i grafiką. Ten jeden z pierwszych prototypów e-booka nie był elektroniczny, ale stanowił pierwsze automatyczne urządzenie odczytujące. Wynalazek przeszedł kilka modyfikacji. Jego ostateczna wersja zawierała nagrania audio, szkło powiększające, kalkulator, a także elektryczną lampkę do czytania. Jeden z prototypów wynalazku znajduje się w Narodowym Muzeum Nauki i Technologii w La Coruña w Hiszpanii. Maszyna niestety nie została wprowadzona do masowej produkcji. Nauczycielka chciała ją opatentować, ale urządzenie uznano za... niepraktyczne. Robles zmarła w 1975 roku, tuż przed początkiem „książkowej rewolucji”.
Kim był Michael Stern Hart? Pierwsza elektroniczna książka świata
Za prekursorów współczesnych e-booków można uznać kilka projektów z lat 60. Wśród nich jest projekt NLS (oN-Line System) Douga Engelbarta ze Stanford Research Institute oraz projekty Hypertext Editing System i FRESS Andriesa van Dama z Brown University.
Dokumenty FRESS były formatowane w zależności od użytkownika, sprzętu wyświetlającego, rozmiarów okien itp. Zawierały zautomatyzowane spisy treści oraz indeksy, a także pozwalały na wykorzystanie m.in. hiperłączy czy grafiki. FRESS używany był do czytania prostych tekstów online. Prace Brown University nad książkami elektronicznymi były kontynuowane przez wiele lat. Finansowała je m.in. marynarka wojenna USA. Wkrótce jednak pojawił się Michael Stern Hart, który dziś uznawany jest za wynalazcę e-booka. Jest on autorem pierwszej książki elektronicznej świata, czyli cyfrowej wersji deklaracji niepodległości Stanów Zjednoczonych. Mężczyzna był inicjatorem tzw. Projektu Gutenberg, rozpoczętego w 1971 roku – inicjatywy polegającej na udostępnianiu w internecie elektronicznych wersji książek istniejących w wersji papierowej.

Właśnie w 1971 roku, z okazji Dnia Niepodległości, Stern Hart otrzymał wydrukowaną kopię Amerykańskiej Deklaracji Niepodległości, co zainspirowało go do przepisania dokumentu do komputera i rozesłania do innych użytkowników sieci komputerowej. Od tamtej pory każdy mógł go pobrać w formie elektronicznej i przeglądać na innych urządzeniach, a Michael Hart został uznany za wynalazcę e-booka. Kolejne teksty wprowadzone przez Harta miały charakter polityczny i historyczny. Wśród nich znajdowały się m.in. pisma Johna F. Kennedy’ego i Abrahama Lincolna. W 1989 r. udostępniono tekst Biblii, natomiast pierwszym utworem typowo literackim była „Alicja w krainie czarów”. Książka Lewisa Carrolla została opublikowana w 1991 r. i otrzymała numer katalogowy 11. Jednym z głównych celów Harta było także stworzenie e-biblioteki, w której w formie elektronicznej byłyby przechowywane najważniejsze dzieła literackie.
Można powiedzieć, że jego plan się powiódł. Dziś Projekt Gutenberg oferuje 53 tysiące darmowych e-booków. „Rozszerzone książki” pojawiają się w sprzedaży od 1985 roku – to właśnie wtedy powstała firma Voyager Company – pionier w dziedzinie CD-ROM-ów. Firma oferowała „rozszerzone książki” na CD-ROM. Jedną z nich był „Park Jurajski” Michaela Crichtona. W 1993 roku Digital Book, Inc. zaoferował 50 książek cyfrowych na dyskietce w formacie DBF (Digital Book Format).
Rocket eBook - pierwszy czytnik e-booków!
W 1997 roku firma E Ink Corporation opracowała technologię, która umożliwiała ekranom cyfrowym odbijanie światła tak samo jak papier – bez konieczności stosowania podświetlenia. Pierwszym komercyjnym urządzeniem wykorzystującym tę technologię był Rocket eBook. Następnie technologia została wykorzystana przez kilku innych producentów do tworzenia książek elektronicznych. Skorzystał w niej w późniejszym czasie m.in. Amazon Kindle, który w 2007 roku stał się najpopularniejszym e-czytnikiem na świecie.

E-book podbija świat. Pierwsze e-biblioteki
Rok 1998 był tym, w którym na szerszą niż do tej pory skalę, zaczęto sprzedawać czytniki. Były to Rocket ebook i Softbook. Mimo ich dość wysokiej ceny i niewielkiej pojemności (do 10 elektronicznych książek) zainteresowanych nie brakowało. Firma NuvoMedia odniosła ogromny sukces i w ciągu dwóch lat dostarczyła na rynek 20 tysięcy czytników. W tym też roku Kim Blagg nadał też pierwszy numer ISBN e-bookowi i zaczął promować książki elektroniczne, których nośnikiem była płyta CD. Ponadto, biblioteki amerykańskie zaczęły udostępniać publicznie bezpłatne e-booki za pośrednictwem witryn internetowych.
Stephen King udostępnia w internecie swoją książkę „Riding the Bullet”
W 2000 roku Stephen King wzbudził ogromne zaskoczenie wydając swoją książkę… w internecie. Jego powieść „Riding the Bullet” zadebiutowała jako pierwszy masowo sprzedawany e-book. By ją pobrać z internetu, wystarczyło zapłacić 2,5 dolara. W ciągu pierwszych 24 godzin e-książka została ściągnięta 400 000 razy i... zawiesiła serwery firmy dystrybuującej.
Kindle - najpopularniejszy czytnik świata
Dwa duże wydawnictwa – Random House i HarperCollins – zaczęły sprzedawać elektroniczne wersje swoich publikacji w roku 2002. A w 2007 roku Amazon wprowadził na amerykański rynek czytnik e-booków – Kindle. W Kindle Store można było już znaleźć… blisko 100 tysięcy tytułów. Po dwóch latach Amazon zaczął sprzedawać drugą wersję Kindle’a, dostępną także dla użytkowników spoza USA. Z kolei Apple w 2010 roku udostępnił na iPadach usługę iBooks/iBookstore i ogłosił, że dochody ze sprzedaży książek elektronicznych przewyższają te ze sprzedaży książek tradycyjnych.
Rynek e-booków dzisiaj - w Polsce i na świecie
Obecnie wartość rynku e-booków szacuje się na 900 milionów dolarów. W Stanach Zjednoczonych 75 proc. wszystkich sprzedawanych cyfrowych książek pochodzi z księgarni Kindle. W Wielkiej Brytanii jest to aż 95 proc. Najczęściej używanym urządzeniem do czytania e-booków jest komputer. Na kolejnych miejscach - Kindle, iPhone i iPod Touch. Niestety, w Polsce nikt dokładnie nie zna wielkości rynku e-booków.
Jak tłumaczy Robert Drózd ze ŚwiatCzytników.pl, wydawcy i dystrybutorzy nie porozumieli się do tej pory w sprawie metody mierzenia wielkości sprzedaży. „Musieliby przede wszystkim udostępniać komuś te dane, a z różnych przyczyn nie chcą tego robić. I tak Nielsen BookScan Polska podaje tylko sprzedaż papieru, Empik podaje co roku łączną sprzedaż, ale nie wyróżnia, ile w tym było e-booków. Szacuje się, że od paru lat e-booki stanowią 5-10% sprzedaży, biorąc zatem pod uwagę wielkość całego rynku książki na poziomie ok 2,1 mld zł (dane za 2020) – mielibyśmy ok. 100-200 mln zł” - wyjaśnia.
Jak dodaje, jeśli chodzi o rozwój e-booków w Polsce można wyróżnić trzy etapy rozwoju rynku. „Pierwszy nazwałbym »hobbystycznym«. W latach 2004-2005 powstały takie platformy jak Nexto, Złote Myśli albo Escape Magazine, które skupiały się na sprzedaży książek niezależnych autorów, głównie poradników. Charakterystyczne było to, że e-booki wydawano niemal wyłącznie w formacie PDF i nadawały się do czytania na komputerze” – tłumaczy Drózd.
Dodaje, że drugi etap miał miejsce w okolicach lat 2010-2012 kiedy powstała większość liczących się również dzisiaj księgarń z e-bookami takich jak Virtualo, Ebookpoint, Publio czy Woblink. „To był czas, gdy wersjami elektronicznymi zainteresowały się duże wydawnictwa. Bardzo ważne było to, że w Polsce popularne stały się pierwsze czytniki e-booków, takie jak Kindle czy PocketBook, a wydawcy zaczęli przygotowywać książki w formatach EPUB i MOBI, które można przeczytać także na mniejszych ekranach” – stwierdza. Trzeci etap, jak wyjaśnia, trwa od około 2016 roku i można nazwać go „dojrzałością rynku”.
Jak zaznacza Drózd, w sprzedaż e-booków angażują się coraz bardziej potentaci książki papierowej, tacy jak Empik czy Świat Książki, a e-booki często sprzedają też bezpośrednio wydawcy, dla których jest już oczywiste, że jeśli wychodzi premiera, to musi mieć ona także wydanie cyfrowe. „Od paru lat przygotowuję na Świecie Czytników analizę, ile książek nominowanych do nagród portalu lubimyczytac.pl ma wersje elektroniczne. I z reguły jest to około 90%, a w przypadku kategorii takich jak fantastyka nawet 100%. Jest niemal pewne, że jeśli jakaś książka jest warta uwagi, to przeczytamy ją na czytniku”– podsumowuje. W sierpniu 2019 roku Sejm przyjął rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o podatku od towarów i usług. Od 1 listopada 2019 roku stawka VAT na e-booki została obniżona z 23 proc. do 5 proc. Podobne rozwiązanie zostało zastosowane w innych krajach Unii Europejskiej.

Boom na cyfrowe książki, czyli kilka słów o… skutkach pandemii
Trudno oprzeć się wrażeniu, że pandemia nie tylko wstrząsnęła tradycyjnym rynkiem książki, ale też przyspieszyła nadchodzące zmiany. W wielu przypadkach spowodowała wzrost zadłużenia księgarń, zamknięcie placówek, odwołanie spotkań autorskich czy targów. Jednocześnie przyczyniła się do… wzrostu sprzedaży książek. Także elektronicznych. Potwierdza to Robert Drózd. „Wzrost zainteresowania e-bookami widać było szczególnie wiosną 2020 roku, podczas pierwszej fali pandemii. Przypominam, że zamknięte wtedy były stacjonarne księgarnie i biblioteki, tak więc ludzie szukali innego sposobu pozyskiwania książek. Świat Czytników odnotował w pierwszych miesiącach pandemii wzrost odwiedzin o mniej więcej 50%” – mówi.
Dodaje, że w tym czasie wydawnictwo Helion informowało, że sprzedaż książek fachowych wzrosła aż dwukrotnie, a literatury o 50%. „Większość wydawców, których pytałem w tym czasie, mówiła o podobnych wzrostach. Z czytnikami wyglądało to trochę inaczej, bo pandemia spowodowała braki magazynowe u wielu producentów takich jak Amazon. Jeśli jednak jakiś producent miał czytniki na stanie, to sprzedawały się znakomicie. Wrocławski InkBOOK informował o wzroście sprzedaży o 370% w kanale online. Z kolei 2021 rok mimo pandemii to był już rok powrotu do czytelniczej normalności, ale mimo tego wydawcy odnotowywali wzrosty, choć nie chwalili się już liczbami rzędu 50%” – wyjaśnia.
Co jest bardziej eko? E-book czy książka tradycyjna?
Pewnie wiele osób zadaje sobie to pytanie. W naszym serwisie już jakiś czas temu zastanawialiśmy się, który rodzaj książki jest bardziej ekologiczny. Choć zdawać by się mogło, że miano to przypadnie e-bookom z uwagi na to, że jest bytem niematerialnym, a do ich produkcji nie zużywa się papieru, nie jest tak do końca. Jak się okazuje, bardzo duży wpływ na to, czy czytanie e-booków będzie przyjazne środowisku zależy od… samego czytelnika.
Jak szacują ekolodzy, w wielu rejonach świata zjawisko wycinania lasów odbywa się na zastraszającą skalę - co 3 lata na świecie znikają lasy tropikalne o powierzchni Polski. Z jednego drzewa produkuje się średnio sto 500-stronicowych książek, a jedno drzewo produkuje dziennie około 2,5 litra tlenu. Do papierni trafia drewno pochodzące z tzw. cięć pielęgnacyjnych. Usuwa się wtedy część młodych drzew, by dać przestrzeń do wzrostu pozostałym. Należy pamiętać też o tym, że do produkcji papieru stosowane są różnego rodzaju chemikalia.
Jeśli chodzi o czytniki problem szkodliwych substancji zawartych w produkcji może dotyczyć przede wszystkim urządzeń pochodzących od niesprawdzonych producentów, zwłaszcza tych, którzy wytwarzają urządzenia masowo i po najniższych kosztach. W tym przypadku niezwykle duże znaczenie ma także nasze użytkowanie. Im dłużej korzystamy z jednego urządzenia, tym jest ono bardziej przyjazne środowisku. Ponadto, dzięki nim możliwe jest ograniczenie negatywnego wpływu przemysłu wydawniczego na środowisko naturalne. E-booki mogą być też bardziej ekologiczne niż książki tradycyjne, jeśli weźmiemy pod uwagę ich proces sprzedaży i dystrybucji. W przypadku e-booków nie mamy do czynienia z pakowaniem, dowożeniem i, często, foliowaniem książek, a więc procesami, które w znacznym stopniu wpływają na zanieczyszczenie środowiska. Niezwykle istotne jest także możliwość ich recyclingu.
Darmowe e-booki. Gdzie je znaleźć?
Pamiętajmy, że za e-książki należy płacić tak samo jak za książki papierowe. Legalne pliki najlepiej kupować w księgarniach internetowych. Kradzieżą jest pobieranie plików z serwisów torrentowych i dzielenie się nimi w grupach w serwisach społecznościowych. Jednak jest też sporo miejsc, w których możemy znaleźć darmowe legalne e-booki. Gdzie szukać legalnych, darmowych e-booków?
Mnóstwo polskich książek, nie tylko lektur szkolnych, znajdziemy w Bibliotece Internetowej Wolne Lektury. Oprócz Henryka Sienkiewicza i Jana Kochanowskiego jest tu współczesna poezja m.in. autorstwa Julii Fiedorczuk czy Justyny Bargielskiej, a także niedawno wydane powieści. Co więcej, poszerza się także oferta darmowych audiobooków czytanych przez pisarzy i autorów.
Projekt Gutenberg to inicjatywa, w ramach której udostępniane są w internecie elektroniczne wersje książek istniejących w wersji papierowej i dostępnych w tzw.domenie publicznej. To obszerna baza e-booków zawierająca ponad 60 tys. elektronicznych książek. Dostępne są one w najpopularniejszych formatach, choć najwięcej jest tu pozycji w językach angielskim i francuskim. To świetne źródło światowej literatury.
World Digital Library to międzynarodowa biblioteka cyfrowa pod patronatem UNESCO i Biblioteki Kongresu Stanów Zjednoczonych. Są tu dostępne manuskrypty, mapy, rzadkie książki, a także zapisy nutowe, nagrania, filmy, fotografie, szkice architektoniczne i inne kulturowo znaczące dla społeczności międzynarodowej materiały. To skarbnica pełna bogactwa kulturowego świata. Reprezentowanych jest tu aż 100 języków.
Serwis polona.pl jest jedną z największych bibliotek cyfrowych w Polsce. Są tu najcenniejsze skarby polskiej kultury i historii takie jak np. Kronika Galla Anonima, rękopisy Kochanowskiego i Chopina czy rysunki Witkacego. Znajdziemy tu także najstarsze polskie książki drukowane, ryciny, rysunki, stare elementarze, książki dla dzieci i dawne poradniki., a także wybrane utwory Lema czy Herberta. Każdego dnia dodawane są nowe też nowe obiekty. W sumie jest tu ponad 271 tysięcy samych książek.
E-book czy tradycyjna książka? Dylemat mola książkowego!
Historia lubimyczytać.pl jest nierozerwalnie związana z e-bookami i dyskusją o tym, co jest lepsze – książka cyfrowa czy tradycyjna. Zdaniem niektórych czytelników, e-book to nie książka. Inni twierdzą, że liczy się wyłącznie treść i bez znaczenia jest to, czy przedstawia się ją na papierze czy ekranie.
Zwolennicy tradycyjnych książek mówią często o tym, że w przypadku e-booków brakuje im rytuałów, jakie wiążą się z czytaniem. W e-booku nie możemy zaginać oślich rogów (na górze lub dole strony), zaznaczać ołówkiem zdań, wyrażeń, myśli, by powrócić do nich po pewnym czasie. Warto pamiętać, że czytniki e-booków również dają możliwość podkreślania, komentowania i zaznaczania poszczególnych fragmentów oraz stron. Można o wadach i zaletach dyskutować długo i wyczerpująco.
E-booki, choć znacząco różnią się od książek tradycyjnych, mają wiele zalet, przez co stanowią świetną alternatywę dla tych papierowych. Z łatwością możemy zabrać wiele tytułów w podróż, nie zajmują też wiele miejsca na półce, co może być szczególnie istotne w przypadku nałogowych czytelników.
Korzystacie z e-booków? Lubicie książki elektroniczne? Jaka, Waszym zdaniem, będzie przyszłość książki elektronicznej i jak sobie wyobrażacie „e-booki przyszłości”?
Dziękujemy za redakcję Robertowi Drózd ze Świataczytników.pl.
[is] [pr]
komentarze [70]
Co do specyfiki książki papierowej i jej porównania z wersją cyfrową to osobiście nie widzę powodu by przechylać szalę na którąkolwiek ze stron. Kupiłem czytnik z powodu braku miejsca w mieszkaniu i w moim przypadku świetnie się uzupełnia z papierem. Może niekoniecznie chodzi o zapach (ten zazwyczaj od nowości nie jest tym samym, który pamięta się i miło wspomina mając na myśli raczej książki mające swoje lata. Są wyjątki, np. Cień wiatru, który ładnie pachnie również nowy) ale ja zwracam uwagę na walory organoleptyczne przez co doceniam i sprawia mi przyjemność gdzieś tam to doświadczenie jakie niesie za sobą całość wydania fizycznego, wygląd okładki, faktura czy sam papier. Do tego dochodzi aspekt trwałości, myślę że w coraz mocniej zdigitalizowanym świecie dobrze byłoby aby gdzieniegdzie zachowały się takie wysepki w postaci prywatnych (i nie tylko) biblioteczek, również tych małych. Rzadko już teraz kupuję papier ale czytnik pozwolił mi również dokonywać selekcji i tak po skończeniu określam czy daną pozycję chcę mieć w przyszłości w papierze czy już na stałe zostanie u mnie w wersji cyfrowej.
Podsumowując, chociaż piszę z punktu widzenia siebie i rozumiem argumenty obu stron, to nadal istnieje miejsce na wspólną koegzystencję papieru i cyfry. Miłośnik fizycznych wydań może korzystać w najlepsze z czytnika na codzień. Dobrze, że z biegiem czasu i rozwoju mamy większy wybór (a są jeszcze audiobooki).
Co do specyfiki książki papierowej i jej porównania z wersją cyfrową to osobiście nie widzę powodu by przechylać szalę na którąkolwiek ze stron. Kupiłem czytnik z powodu braku miejsca w mieszkaniu i w moim przypadku świetnie się uzupełnia z papierem. Może niekoniecznie chodzi o zapach (ten zazwyczaj od nowości nie jest tym samym, który pamięta się i miło wspomina mając...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejDo przyswajania książek za pomocą e-czytnika dochodziłem długo. Może nawet czas przeszły nie jest tu najodpowiedniejszy, bo w ten sposób przyswajam mniejszą część poznawanej literatury, czy wręcz część niewielką. O ile więc audiobooki stały się dość naturalnym wyborem w związku z uprawianym sportem (przysłowiowa „samotność długodystansowca”) i pozwalają jeszcze lepiej zagospodarować czas długich i monotonnych treningów (czasem chęć kontynuacji „lektury” jest głównym motywatorem do wyjścia, gdy siąpi czy śnieży), o tyle jakoś długo żywiłem przekonanie, że będzie mi brakowało zapachu i faktury papieru, czy widocznego przesuwania się zakładki w lekturze. To mit. Śledzenie paska postępu może być niemal równie pasjonujące, a parafrazując Kazmirza Pawlaka może należałoby stwierdzić, że „książki nie dzielą się na papierowe i elektroniczne, a prosto: na dobre i słabe”.Oczywiście motorem do sięgnięcia po czytnik stały się ostatecznie sprawy pragmatyczne: kurczenie się miejsca w domowej biblioteczce (7m2 półek zastawionych podwójnymi rzędami książek) i natrafienie raz i drugi na książkę niedostępną w druku, a dość łatwo osiągalną w wersji elektronicznej (tu: Knuta Hamsuna).Na razie jest więc tak, że czytam coraz więcej e-booków na e-czytniku na razie jeszcze odziedziczonym po kimś, kto poszedł w „nowszy model”, ale może wkrótce sensowne będzie pomyśleniu o własnym? Co ja piszę ? – to raczej nieuniknione. Książki rzadkie, szczególnie ważne czy pięknie wydane albumy wciąż mogą jednak zapełniać resztki miejsca na półkach, ale plan (wyzwanie czytelnicze) na ten rok jest następujący: przeczytam co drugą książkę z czytnika, a jedynie co drugą w wersji fizycznej. To taki krok do marginalizacji książki drukowanej...Wciąż jednak nie potrafię zarzucić innej miłości i przestawić się z namiętnego kupowania muzyki na CD (czy od niedawna również na winylach) na rzecz stumieniowanej muzyki z serwisów muzycznych. Raz, że nie każda z interesujących mnie pozycji jest tam osiągalna, a dwa, że nikt mnie nie przekona, iż „Lee Konitz Plays With The Gerry Mulligan Quartet” zabrzmi z telefonu i w mp3 jak na LP wydanym z oryginalnych analogowych taśm w serii „Tone Poet Series”...
Do przyswajania książek za pomocą e-czytnika dochodziłem długo. Może nawet czas przeszły nie jest tu najodpowiedniejszy, bo w ten sposób przyswajam mniejszą część poznawanej literatury, czy wręcz część niewielką. O ile więc audiobooki stały się dość naturalnym wyborem w związku z uprawianym sportem (przysłowiowa „samotność długodystansowca”) i pozwalają jeszcze lepiej...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Każda książka - czy "papierowa" czy "elektroniczna" ma swoje
zalety i "wady".
Jedni piszą / mówią, że książka tylko w formie papierowej bo nie ma to jak szelest i zapach papieru ....
Inni, że nie wyobrażają sobie życia bez czytnika....
Ja należę do obydwu kategorii ;)
Czytam i "papier" i e-booki.
Jeśli wyjeżdżam to wolę czytnik - zajmie mniej miejsca w walizce niż 3 czy 4 książki
no i w podróży łatwiej kiedy nie można czytać w przedziale bo inni chcą spać...
W domu różnie - w zależności co czytam.
Jednakże kiedy czytam swoim wnukom to wybieram "papier" bo to magia dla dzieci :)
Każda książka - czy "papierowa" czy "elektroniczna" ma swoje
zalety i "wady".
Jedni piszą / mówią, że książka tylko w formie papierowej bo nie ma to jak szelest i zapach papieru ....
Inni, że nie wyobrażają sobie życia bez czytnika....
Ja należę do obydwu kategorii ;)
Czytam i "papier" i e-booki.
Jeśli wyjeżdżam to wolę czytnik - zajmie mniej miejsca w walizce niż 3...
Od dwóch lat zdecydowanie czytnik. Przez ten czas przeczytałam może 2 papierowe książki. Ale nagle w styczniu kupiłam parę książek papierowych, kilka dostałam pod choinkę. I tak wyszło, że w zeszłym miesiącu przeczytałam 4 książki w papierze i 2 lub 3 ebooki.
I choć papier też daje mi dużą przyjemność to czuję, że np. cierpią moje oczy. Przykładem niech będzie seria amerykańska Czarnego, dla mnie ta czcionka jest za mała i muszę wytężać wzrok czytając. (a wzrok mam generalnie bardzo dobry, nie noszę okularów!) Na Kindlu nie mam tego problemu. Więc mimo wszystko czytnik wygrywa.
Od dwóch lat zdecydowanie czytnik. Przez ten czas przeczytałam może 2 papierowe książki. Ale nagle w styczniu kupiłam parę książek papierowych, kilka dostałam pod choinkę. I tak wyszło, że w zeszłym miesiącu przeczytałam 4 książki w papierze i 2 lub 3 ebooki.
I choć papier też daje mi dużą przyjemność to czuję, że np. cierpią moje oczy. Przykładem niech będzie seria...
https://www.dobreprogramy.pl/@meszuge/calibre-i-amazon-kindle-niezbednik-nowoczesnego-czytelnika,blog,24525
Przyszłość książek? Nie sprawdziły się - jak widać - złowieszcze przewidywania, że film spowoduje całkowite zniszczenie teatru. Są kina i są teatry, choć na pewno zmieniły się proporcje. Sądzę, że dokładnie tak samo będzie z książkami - będą i papierowe, i elektroniczne, ale tych pierwszych, z czasem, trochę mniej. Chodzić będzie tylko o zmianę proporcji.
https://www.dobreprogramy.pl/@meszuge/calibre-i-amazon-kindle-niezbednik-nowoczesnego-czytelnika,blog,24525
Przyszłość książek? Nie sprawdziły się - jak widać - złowieszcze przewidywania, że film spowoduje całkowite zniszczenie teatru. Są kina i są teatry, choć na pewno zmieniły się proporcje. Sądzę, że dokładnie tak samo będzie z książkami - będą i papierowe, i...
Od 2013 roku jestem posiadaczką czytnika i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Wychodząc z domu zawsze nam go ze sobą bo nigdy nie wiadomo czy się nie przyda, jak autobus będzie miał opóźnienie lub za wcześniej dojadę odebrać dzieci z gimnastyki.
Nadal kupuję książki papierowe ale już nie w ilościach hurtowych.
Ostatnio moja 11 letnia córka zapytała, na które urodziny dostaje się własny czytnik 😂
Od 2013 roku jestem posiadaczką czytnika i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Wychodząc z domu zawsze nam go ze sobą bo nigdy nie wiadomo czy się nie przyda, jak autobus będzie miał opóźnienie lub za wcześniej dojadę odebrać dzieci z gimnastyki.
Nadal kupuję książki papierowe ale już nie w ilościach hurtowych.
Ostatnio moja 11 letnia córka zapytała, na które urodziny...
kiedyś zupełnie nie wyobrażałam sobie czytać e-booków, wręcz krytykowałam tych co z nich korzystali, bo książka to papier i koniec. od niedawna, szczególnie po kilku przeprowadzkach z setką książek, kupiłam sobie czytnik i nie dość, że jest mi lżej to na dodatek taniej (mam wykupione legimi i empikgo) i odnoszę wrażenie, że czyta mi się dużo szybciej. a książki papierowe, które są przeczytane postanowiłam odsprzedawać bo książki są od czytania a nie od zalegania na półkach ;)
kiedyś zupełnie nie wyobrażałam sobie czytać e-booków, wręcz krytykowałam tych co z nich korzystali, bo książka to papier i koniec. od niedawna, szczególnie po kilku przeprowadzkach z setką książek, kupiłam sobie czytnik i nie dość, że jest mi lżej to na dodatek taniej (mam wykupione legimi i empikgo) i odnoszę wrażenie, że czyta mi się dużo szybciej. a książki papierowe,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejMyślę, że w debacie o ekologię warto wspomnieć, że "papierowy" czytelnik zawsze może wybrać książkę używaną, jeśli zależy mu na szanowaniu surowców. Od jakiegoś czasu przerzuciłam się na używane książki. Co prawda nie zawsze jestem w stanie takie znaleźć (głównie jeśli chodzi o nowości), ale staram się kupować książki od prywatnych osób w okolicy. Z czytników elektronicznych nie korzystałam, bo po prostu wolę wersje papierowe. Kupowanie używanych książek daje mi trochę spokoju psychicznego, że chociaż trochę pomagam środowisku.
Myślę, że w debacie o ekologię warto wspomnieć, że "papierowy" czytelnik zawsze może wybrać książkę używaną, jeśli zależy mu na szanowaniu surowców. Od jakiegoś czasu przerzuciłam się na używane książki. Co prawda nie zawsze jestem w stanie takie znaleźć (głównie jeśli chodzi o nowości), ale staram się kupować książki od prywatnych osób w okolicy. Z czytników...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejJestem przyzwyczajony do tradycyjnej, papierowej książki i nie widzę siebie, przestawiającego się wyłącznie na format elektroniczny. Z drugiej strony widzę e-booki (i audiobooki), jako idealne dopełnienie książki papierowej, przydatne zwłaszcza w dzisiejszym świecie, gdy zabiegany człowiek nie zawsze ma czas usiąść wygodnie w fotelu, z książką w ręku. Podoba mi się możliwość czytania książki papierowej i wrzucenia sobie e-booka na telefon, żeby móc sobie spokojnie czytać papier w domu, potem wyjść z domu i mając chwilę w kolejce, czy autobusie, kontynuować lekturę w poręcznej formie (choć w ten sposób dla postronnego obserwatora wyglądam jak smartfonowe zombie z nosem wlepionym w twittera, czy innego facebooka). Żeby jeszcze tylko wydawcy chcieli oferować pakiety papier e-book/audiobook w przystępnej cenie.
Jestem przyzwyczajony do tradycyjnej, papierowej książki i nie widzę siebie, przestawiającego się wyłącznie na format elektroniczny. Z drugiej strony widzę e-booki (i audiobooki), jako idealne dopełnienie książki papierowej, przydatne zwłaszcza w dzisiejszym świecie, gdy zabiegany człowiek nie zawsze ma czas usiąść wygodnie w fotelu, z książką w ręku. Podoba mi się...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Jestem molem książkowym nie czytnikowym i takim zamierzam pozostać.Mam nadzieję , że książki papierowe nie znikną za mojego życia,potem niech się dzieje co chce.Kocham ich zapach ; i tej nowej i tej bibliotecznej sczytanej przez dziesiątki osób.
Lubię moje woluminy stojące na regale ,lubię zajrzeć do nich od czasu do czasu,cieszyć się ich widokiem .E-booki czytam i owszem tak jak pewnie większość ludzi na tym forum .Forma elektroniczna jest doskonałą alternatywą dla książek z gatunku tych, o których natychmiast zapominasz po przeczytaniu. Są jednak czytelnicze skarby ,które musisz mieć blisko siebie w namacalnej formie bo -zacytuję "Tam dom twój ,gdzie książki twoje"
Jestem molem książkowym nie czytnikowym i takim zamierzam pozostać.Mam nadzieję , że książki papierowe nie znikną za mojego życia,potem niech się dzieje co chce.Kocham ich zapach ; i tej nowej i tej bibliotecznej sczytanej przez dziesiątki osób.
Lubię moje woluminy stojące na regale ,lubię zajrzeć do nich od czasu do czasu,cieszyć się ich widokiem .E-booki czytam i...
Te dylematy są już nudne, ale po wnikliwej analizie komciów przyznaję rację zwolennikom papieru: w trudnych czasach sempiterny czytnikiem nie podetrzesz: https://www.youtube.com/watch?v=dwAuTbx3xKE
Te dylematy są już nudne, ale po wnikliwej analizie komciów przyznaję rację zwolennikom papieru: w trudnych czasach sempiterny czytnikiem nie podetrzesz: https://www.youtube.com/watch?v=dwAuTbx3xKE
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTata kupił mi czytnik Calypso. I mam zabawę,już mam na nim książki. Ekstremista Mroza,Balwierz Bondy,Królestwo Nesbo i Mroki to fantastry.Owszem nie zrezygnuję z papietu.Ale czytnik jest fajny.
Tata kupił mi czytnik Calypso. I mam zabawę,już mam na nim książki. Ekstremista Mroza,Balwierz Bondy,Królestwo Nesbo i Mroki to fantastry.Owszem nie zrezygnuję z papietu.Ale czytnik jest fajny.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Gdybym miał się kierować tylko i wyłącznie tym, co osobiście wolę, to byłaby to zdecydowanie książka papierowa. Nie chodzi tu tylko o sam zapach nowej książki, ale też o to, że mając taką książkę w ręce czy na półce ma się świadomość jej posiadania, coś za co się zapłaciło. Przy ebooku tego po prostu nie czuć.
Czytam jednak w 99% tylko książki w formie elektronicznej, głównie ze względu na brak miejsca, ale również ze względu na dostępność od ręki w ciągu kilku minut prawie dowolnego tytułu. Argument posiadania setek czy tysięcy książek w jednym czytniku jest dużą zaletą przy czytaniu poza domem, ale dla osób, które czytają głównie w domu (tak jak ja) nie jest to aż tak znacząca zaleta . W przyszłości, chciałbym sobie stworzyć swoją własną biblioteczkę, no ale póki co jest jak jest;)
Gdybym miał się kierować tylko i wyłącznie tym, co osobiście wolę, to byłaby to zdecydowanie książka papierowa. Nie chodzi tu tylko o sam zapach nowej książki, ale też o to, że mając taką książkę w ręce czy na półce ma się świadomość jej posiadania, coś za co się zapłaciło. Przy ebooku tego po prostu nie czuć.
Czytam jednak w 99% tylko książki w formie elektronicznej,...
Od zawsze kocham książki. Lubię kontakt z nowymi, pachnącymi tomami i dlatego nie lubię książek z biblioteki i byłam wielką przeciwniczką czytników. Kilka lat temu wybierałam się na miesiąc nad morze i zastanawiałam się jakie książki wziąć ze sobą i wtedy syn zaproponował mi swoją "książeczkę". Dostałam od niego czytnik i zabrałam ze sobą całą bibliotekę. Od tamtego czasu zakochałam się w e-booku. Oczywiście stale uzupełniam swój papierowy księgozbiór, ale moje ukochane pozycje mam często w dwóch formach. Ostatnio, w czasie zawiei, gdy wyłączono światło, spędziłam miły wieczór z książką, co w wypadku, gdybym nie miała mojego kochanego "kundelka" byłoby niemożliwe. 😀
Od zawsze kocham książki. Lubię kontakt z nowymi, pachnącymi tomami i dlatego nie lubię książek z biblioteki i byłam wielką przeciwniczką czytników. Kilka lat temu wybierałam się na miesiąc nad morze i zastanawiałam się jakie książki wziąć ze sobą i wtedy syn zaproponował mi swoją "książeczkę". Dostałam od niego czytnik i zabrałam ze sobą całą bibliotekę. Od tamtego czasu...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Od kilku lat mam Kindle-a i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Czytnik traktuje niemal jak przyjaciela. Papierowe książki kupuję ale już tylko te, które mają ze mną zostać na zawsze.
Nie ważne jakie rozwiązania przyniesie przyszłość, ja będę czytać. Wy zapewne też 😉
Od kilku lat mam Kindle-a i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Czytnik traktuje niemal jak przyjaciela. Papierowe książki kupuję ale już tylko te, które mają ze mną zostać na zawsze.
Nie ważne jakie rozwiązania przyniesie przyszłość, ja będę czytać. Wy zapewne też 😉
Ja mam Calypso .Też dobry, na moje potrzeby
Ja mam Calypso .Też dobry, na moje potrzeby
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMoże jestem staroświecka, ale dla mnie istnieją tylko i wyłącznie książki papierowe. One mają duszę, książki się nie tylko czyta, działają na wszystkie zmysły.
Może jestem staroświecka, ale dla mnie istnieją tylko i wyłącznie książki papierowe. One mają duszę, książki się nie tylko czyta, działają na wszystkie zmysły.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Nie zrezygnuję z papieru.Ale czytnik ma swe zalety
Nie zrezygnuję z papieru.Ale czytnik ma swe zalety
Kiedyś czytałam głównie na czytniku. Teraz, gdzie bardziej znam swoje czytelnicze gusta i wybieram głównie książki, do których bardzo często zaglądam sięgam głównie po papier. Na czytniku zdarza mi się przeczytać jakaś powieść, czasem książki dla dzieci. O właśnie, czytanie dzieciom z czytnika przy zgaszonym świetle to jest to 😉
Kiedyś czytałam głównie na czytniku. Teraz, gdzie bardziej znam swoje czytelnicze gusta i wybieram głównie książki, do których bardzo często zaglądam sięgam głównie po papier. Na czytniku zdarza mi się przeczytać jakaś powieść, czasem książki dla dzieci. O właśnie, czytanie dzieciom z czytnika przy zgaszonym świetle to jest to 😉
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamPosiadam. Korzystam. Wespół z tradycyjnymi książkami i audiobookami.
Posiadam. Korzystam. Wespół z tradycyjnymi książkami i audiobookami.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Słusznie
Słusznie
Format .pdf jest stworzony do druku, tak aby plik wyglądał tak samo na każdym komputerze. Moim zdaniem nie jest to e-book i praktycznie nie da się komfortowo czytać takiego pliku na czytniku. Choćby z braku możliwości zmiany formatowania.
Format .pdf jest stworzony do druku, tak aby plik wyglądał tak samo na każdym komputerze. Moim zdaniem nie jest to e-book i praktycznie nie da się komfortowo czytać takiego pliku na czytniku. Choćby z braku możliwości zmiany formatowania.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamCo bardzo przeszkadza i zniechęca do czytania.
Co bardzo przeszkadza i zniechęca do czytania.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamPdf można łatwo skonwertować do ePub lub innego formatu - są narzędzia w internecie.
Pdf można łatwo skonwertować do ePub lub innego formatu - są narzędzia w internecie.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamSą czytniki do czytania formatu pdf, ale drogie, a pdf nie da się tak łatwo skonwertować do epub, trochę trzeba ręcznego dłubania.
Są czytniki do czytania formatu pdf, ale drogie, a pdf nie da się tak łatwo skonwertować do epub, trochę trzeba ręcznego dłubania.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@almos, nie mogę się zgodzić, konwertuję pdf'y bardzo często online, nic nie muszę robić ręcznie, wystarczy usunąć odstępy między wierszami (jest taka opcja z guziczkiem), wybrać żądany format i rodzaj sprzętu - samo się robi. Czy to jest opcja 100 na 100? Nie, wszystko zależy od jakości wejściowego PDF. Jeśli ten prostszy, polski konwerter nie daje rady, przenoszę się na inny, który jest bardziej uniwersalny. W ostateczności konwertuję PDF najpierw do pliku tekstowego, a potem do ePub - tego nie lubię, bo tracę okładkę i ewentualne ilustracje, ale czasem mówi się trudno.
@almos, nie mogę się zgodzić, konwertuję pdf'y bardzo często online, nic nie muszę robić ręcznie, wystarczy usunąć odstępy między wierszami (jest taka opcja z guziczkiem), wybrać żądany format i rodzaj sprzętu - samo się robi. Czy to jest opcja 100 na 100? Nie, wszystko zależy od jakości wejściowego PDF. Jeśli ten prostszy, polski konwerter nie daje rady, przenoszę się na...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejZawsze uważałam, że jedyna słuszna forma to książki tradycyjne. Jednak odkąd spróbowałam ebooka i audiobooka pochłaniam dużo więcej książek. Przeważnie mam rozpoczęte 3 książki. Jedna w tradycyjnej formie, jedną jako eboook i jedną w formie audiobooka.
Zawsze uważałam, że jedyna słuszna forma to książki tradycyjne. Jednak odkąd spróbowałam ebooka i audiobooka pochłaniam dużo więcej książek. Przeważnie mam rozpoczęte 3 książki. Jedna w tradycyjnej formie, jedną jako eboook i jedną w formie audiobooka.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJa mam dosłownie tak samo. Pozdrawiam 😁
Ja mam dosłownie tak samo. Pozdrawiam 😁
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJa to raz ebook raz papier
Ja to raz ebook raz papier
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Nadal nie przekonałem się do e-booków. Czytając je nie jestem w stanie skupić się na tekście. Szybko się rozpraszam i myślę o innych rzeczach. Z artykułami nie mam problemu, ale też nie mogą być za długie. Jedynym wyjątkiem kiedy używam e-booka, to kiedy czytam w języku, w którym jeszcze nie czuję się najpewniej, a chcę sobie go utrwalić. W razie problemu szybciej radzę sobie z przetłumaczeniem niezrozumiałego słowa lub wyrażenia.
Dlatego czytam praktycznie tylko książki papierowe lub jeśli nie jest to możliwe (np. prowadzę auto) słucham audiobooków.
Nadal nie przekonałem się do e-booków. Czytając je nie jestem w stanie skupić się na tekście. Szybko się rozpraszam i myślę o innych rzeczach. Z artykułami nie mam problemu, ale też nie mogą być za długie. Jedynym wyjątkiem kiedy używam e-booka, to kiedy czytam w języku, w którym jeszcze nie czuję się najpewniej, a chcę sobie go utrwalić. W razie problemu szybciej radzę...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejU mnie z kolei na odwrót: to właśnie ebooki wymusiły większe skupienie na tekście, bo tu jednak nie mam tego luksusu, że łatwo mogę sobie kilka kartek do tyłu przerzucić, aby coś sprawdzić.
U mnie z kolei na odwrót: to właśnie ebooki wymusiły większe skupienie na tekście, bo tu jednak nie mam tego luksusu, że łatwo mogę sobie kilka kartek do tyłu przerzucić, aby coś sprawdzić.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJa serio próbowałem i póki co nie pykło, ale każdy niech korzysta z tego co mu najbardziej pasuje. Może przyjdzie i na mnie czas.
Ja serio próbowałem i póki co nie pykło, ale każdy niech korzysta z tego co mu najbardziej pasuje. Może przyjdzie i na mnie czas.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Nie przekonałem się do elektronicznej formy książki, pomimo kilku prób.
Oczywiście dostrzegam zalety. Jedno urządzenie, księgozbiór liczący kilka tysięcy tytułów, dostępne od ręki, wszędzie, na żądanie, łatwa praca z tekstem - zakładki, notatki, odnośniki. Jest sporo zalet.
Ekobajdy i płacz nad drzewami olewam, bo to dobre dla młodych i naiwnych. Zamiast lać łzy za drzewami, które po to były hodowane, aby posłużyć przemysłowi (bo przecież to nie puszczę amazońską w Polsce wrzuca się na półki, ta ląduje na podłogach obywateli z grubszym portfelem) lepiej zapytać ile telefonów w ciągu ostatnich - powiedzmy, że dziesięciu - lat miał taki przeciętny ekomaniak, co zrobił ze starymi i jak to wpłynęło na planetę. Zresztą to osobna sprawa i sporo w niej hipokryzji, jak w całym tym ekobajzlu.
A wracając do tematu to niestety nie potrafię czytnika i e-książki traktować poważnie. Mam wrażenie, że czytam informacje z Internetu i tego wrażenia nie udało mi się nigdy zabić. Co prawda nigdy nie miałem okazji używać "rasowego" czytnika, ale próbowałem z tabletem. Można sobie ustawić dźwięk odwracanej strony, ładną teksturę udającą pożółkłe stronice starej książki, dowolnie dobrać czcionkę (fajne, zwłaszcza, gdy z wiekiem potrzeba już okularów), obrazki i wykresy nie cierpią na jakości, wszystko jak w rzeczywistości wszystkie inne zalety czytnika, poza inną technologią wyświetlania tekstu (a ta jest tu najmniejszym dla mnie problemem). Po prostu NIE. Nie idzie. Nie umiem. To nie książka. Oczy przelatują po tekście, ale nie odbieram treści, nie skupiam się. Literatura piękna nie przechodzi, jedynie informacje na tematy techniczne, poradniki, wiadomości, mógłbym traktować poważnie, bo na komputerze czytam głównie to.
Natomiast kilka lat temu bardzo polubiłem audiobooki. Często słucham przed snem i to tak, jakby ktoś mi czytał bajkę do poduszki. Często i namiętnie wracam do ulubionych. I tu akurat poradniki się nie sprawdzają. Te mogę mieć jedynie w formie tekstu.
Każdy ma swoje preferencje, ale e-booki zupełnie mi nie leżą.
Wyśmiewany tutaj przez niektórych fizyczny kontakt z książką jest mi potrzebny, bo rzeczywiście sprawia przyjemność zapach książki, grubość papieru, faktura, szelest kartek, ciężar. Mam do czynienia z realnym przedmiotem. Czuję namacalnie, że sporo osób włożyło pewien wysiłek w to co trzymam w ręku. Że przeszedł rzeczywistą drogę od autora, do mnie i książkę szanuję za cały wkład ludzi po drodze. Jestem przywiązany do wszystkich książek, które stoją u mnie na półce. 90% to pozycje staranne wybrane, czasem w konkretnych wydaniach, z konkretnych lat. Mam do nich stosunek osobisty. Odkurzam regularnie, wracam co jakiś czas, kartkuję, patrzę jak kartki pożółkły przez te lata, których mi przybyło i dziwię się, jak ten czas przeleciał.
Do plików na dysku nie mam żadnego stosunku osobistego, o ile nie są to zdjęcia rodzinne.
Tak więc odpowiadając na pytania z końca artykułu: nie korzystam, nie lubię, w przyszłości będą tylko książki elektroniczne, ale nic mnie to nie obchodzi, bo mnie już nie będzie. Zaś kolejne pokolenia innych mieć nie będą niż elektroniczne, a nieliczni i bogatsi, snobujący się na koneserów retro kilka będą mieli na specjalnym podwyższeniu, żeby pokazać, że ich stać, ale czytać ich nie będą. Za drogie, żeby tykać.
Nie przekonałem się do elektronicznej formy książki, pomimo kilku prób.
Oczywiście dostrzegam zalety. Jedno urządzenie, księgozbiór liczący kilka tysięcy tytułów, dostępne od ręki, wszędzie, na żądanie, łatwa praca z tekstem - zakładki, notatki, odnośniki. Jest sporo zalet.
Ekobajdy i płacz nad drzewami olewam, bo to dobre dla młodych i naiwnych. Zamiast lać łzy za...
@Virgo13 napisałeś w swojej wypowiedzi jedną bardzo ważną informację Co prawda nigdy nie miałem okazji używać "rasowego" czytnika, ale próbowałem z tabletem. I tu jest pies pogrzebany. tzn czytnik pogrzebany 😛.
@Virgo13 napisałeś w swojej wypowiedzi jedną bardzo ważną informację Co prawda nigdy nie miałem okazji używać "rasowego" czytnika, ale próbowałem z tabletem. I tu jest pies pogrzebany. tzn czytnik pogrzebany 😛.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Virgo13 Wypowiedź z cyklu. Nie wiem, nie znam się ale się wypowiem.
@Virgo13 Wypowiedź z cyklu. Nie wiem, nie znam się ale się wypowiem.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@Fidel-F2 @John_Doe Marcin
"E-book to elektroniczna wersja tradycyjnej publikacji (choć niektóre
e-książki istnieją bez drukowanego odpowiednika) zapisana w formacie,
który można odczytać za pomocą np. komputera, telefonu komórkowego lub
przeznaczonego do tego specjalnego czytnika."
"Najczęściej używanym urządzeniem do czytania e-booków jest komputer. Na kolejnych miejscach - Kindle, iPhone i iPod Touch."
Idźcie lepiej, koziołeczki, szukać swego Pacanowa.
@Fidel-F2 @John_Doe Marcin
"E-book to elektroniczna wersja tradycyjnej publikacji (choć niektóre
e-książki istnieją bez drukowanego odpowiednika) zapisana w formacie,
który można odczytać za pomocą np. komputera, telefonu komórkowego lub
przeznaczonego do tego specjalnego czytnika."
"Najczęściej używanym urządzeniem do czytania e-booków jest komputer. Na kolejnych...
@Virgo13 Bardzo proszę o podanie źródła tego co cytujesz i daty tej publikacji. Po tym co i jak jest napisane obstawiam tekst sprzed 5-10 lat.
Podejrzewam ze bardzo się kompromisujesz 😜
@Virgo13 Bardzo proszę o podanie źródła tego co cytujesz i daty tej publikacji. Po tym co i jak jest napisane obstawiam tekst sprzed 5-10 lat.
Podejrzewam ze bardzo się kompromisujesz 😜
Virgo13, nie będę polemizował. Chcesz sobie żyć w tej swojej piwnicy, mnie nic do tego. Pośmiałem się i już sobie idę.
Virgo13, nie będę polemizował. Chcesz sobie żyć w tej swojej piwnicy, mnie nic do tego. Pośmiałem się i już sobie idę.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNigdy nie przekonałem się do komunikacji samochodowej. Wprawdzie nie jechałem nigdy samochodem, ale w autobusie przeszkadza mi ten hałas, smród innych osób, ciągle otwierane drzwi. Nie, samochody to zdecydowanie nie dla mnie.
Nigdy nie przekonałem się do komunikacji samochodowej. Wprawdzie nie jechałem nigdy samochodem, ale w autobusie przeszkadza mi ten hałas, smród innych osób, ciągle otwierane drzwi. Nie, samochody to zdecydowanie nie dla mnie.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@Fidel-F2 @John_Doe Marcin@ketyow Słusznie robicie, chłopcy, obracając w żart lub ironię wasze braki w rozumieniu tekstu i niedostrzeganie nawiązań do tematu.
Pytania pomocnicze: jaki jest tytuł artykułu? O czym jest w nim mowa? Jakie jest pytanie autora tekstu na końcu?
Takie pytania na poziomie szkoły podstawowej.
A prywatne ode mnie: po co zaczepiać obcych ludzi, jeśli nie ma się im nic do powiedzenia? Przecież to zachowanie nawet nie niedojrzałe, jedynie błazeńskie. Ech... Szkoda czasu i atłasu.
@Fidel-F2 @John_Doe Marcin@ketyow Słusznie robicie, chłopcy, obracając w żart lub ironię wasze braki w rozumieniu tekstu i niedostrzeganie nawiązań do tematu.
Pytania pomocnicze: jaki jest tytuł artykułu? O czym jest w nim mowa? Jakie jest pytanie autora tekstu na końcu?
Takie pytania na poziomie szkoły podstawowej.
A prywatne ode mnie: po co zaczepiać obcych ludzi,...
Bo błądzisz i bredzisz. Chcieliśmy pomóc i nakierować ukazując sens, ale że jesteś zadufanym dupkiem to sobie idziemy.
Bo błądzisz i bredzisz. Chcieliśmy pomóc i nakierować ukazując sens, ale że jesteś zadufanym dupkiem to sobie idziemy.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
My tu gadu gadu a autor artykułu zadał nam pytanie Jaka, Waszym zdaniem, będzie przyszłość książki elektronicznej i jak sobie wyobrażacie „e-booki przyszłości”?
Idzie uczeń do biblioteki i mówi. Proszę mi wgrać "Pana Tadeusza" bo mam na dzisiaj przeczytać. Bibliotekarka wpina mu kabel w.....miejsce do tego przeznaczone 😚. Po chwili uczeń recytuje "Litwo ojczyzno moja, ty jesteś................
My tu gadu gadu a autor artykułu zadał nam pytanie Jaka, Waszym zdaniem, będzie przyszłość książki elektronicznej i jak sobie wyobrażacie „e-booki przyszłości”?
Idzie uczeń do biblioteki i mówi. Proszę mi wgrać "Pana Tadeusza" bo mam na dzisiaj przeczytać. Bibliotekarka wpina mu kabel w.....miejsce do tego przeznaczone 😚. Po chwili uczeń recytuje "Litwo ojczyzno moja, ty...
Sprytne 😂
Sprytne 😂
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Ja to widzę przyszłość książki elektronicznej raczej tak:
Każdy ma swój czytnik z abonamentem. Uczeń sięga do swojego czytnika, żeby przeczytać Pana Tadeusza i szok - wczoraj był, dziś go nie ma. Książka bez ostrzeżenia zniknęła z abonamentu. idzie do matki: "Mamo, Pan Tadeusz mi zniknął z abonamentu, a jutro mam z niego klasówkę".
Matka sięga do swojego czytnika, na którym sobie kiedyś kupiła ebooka, a tam została tylko okładka, jak go otworzy, widzi komunikat "ze względu na problem z prawem do publikacji, byliśmy zmuszeni usunąć ci książkę". (Swoją drogą, jak dobrze pamiętam, taki numer naprawdę zrobił Amazon, bodajże z Orewllem, usuwając zakupioną książkę ludziom z Kindla, bo były jakieś zawirowania prawne odnośnie publikacji.)
Ja to widzę przyszłość książki elektronicznej raczej tak:
Każdy ma swój czytnik z abonamentem. Uczeń sięga do swojego czytnika, żeby przeczytać Pana Tadeusza i szok - wczoraj był, dziś go nie ma. Książka bez ostrzeżenia zniknęła z abonamentu. idzie do matki: "Mamo, Pan Tadeusz mi zniknął z abonamentu, a jutro mam z niego klasówkę".
Matka sięga do swojego czytnika, na...
Droga mamo, pobieraj z legalnego źródła 😉
Droga mamo, pobieraj z legalnego źródła 😉
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Zalety czytników: lekkie, potrafią zmieścić tysiące ksiażek, łatwość dostępu książki, czyli kupuję nie wychodząc z domu, zwiększam, zmniejszam czcionkę, jej krój, mogę czytać pionowo, poziomo itd.
Wady: 6 calowe czyli taki jak mam: marna jakośc grafiki typu wykresy, tabelki mapy to juz tragedia, zdjęcia male ale do przyjęcia. I najwieksza wada: brak książek elektronicznych, które zostały wydane we wcześniejszych latach jako papierowe, dlatego też chociaż uzywam czytnika, nie pogardze od czasu do czasu zwykla ksiażką.
Zalety czytników: lekkie, potrafią zmieścić tysiące ksiażek, łatwość dostępu książki, czyli kupuję nie wychodząc z domu, zwiększam, zmniejszam czcionkę, jej krój, mogę czytać pionowo, poziomo itd.
Wady: 6 calowe czyli taki jak mam: marna jakośc grafiki typu wykresy, tabelki mapy to juz tragedia, zdjęcia male ale do przyjęcia. I najwieksza wada: brak książek elektronicznych,...
Oczywiście, że brakuje mi rytuałów związanych z czytaniem książek papierowych. Jednak ponad 90% przeczytanych przeze mnie książek to są właśnie ebooki. Lubię czytać na leżąco i przy czytniku jest to o wiele łatwiejsze. Proszę też sięgnąć po papierową wersję np. "Atlasu zbuntowanego" Ayn Rand - 1290 stron! Ręce mnie bolały, gdy to czytałam kilkanaście lat temu. W biblioteczce - meblu - zostawiłam kilkadziesiąt najcenniejszych dla mnie (bardziej emocjonalnie niż cenowo) papierowych pozycji. A kiedyś miałam bibliotekę na całą ścianę.
Oczywiście, że brakuje mi rytuałów związanych z czytaniem książek papierowych. Jednak ponad 90% przeczytanych przeze mnie książek to są właśnie ebooki. Lubię czytać na leżąco i przy czytniku jest to o wiele łatwiejsze. Proszę też sięgnąć po papierową wersję np. "Atlasu zbuntowanego" Ayn Rand - 1290 stron! Ręce mnie bolały, gdy to czytałam kilkanaście lat temu. W...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejCzytnik ebooków (w moim przypadku Kindle) kupiłam głównie dlatego że powoli brakowało mi miejsca na półkach a pokój ciężko było u mnie powiększyć. Jest to świetna sprawa, gdyż zaoszczędziłam mnóstwo miejsca na inne książki papierowe które nie są np. dostępne w ebooku czy mają ładne wydania 😀 Również bardzo rzadko się zdarza że czytam niektóre powieści po kilka razy więc w wydaniu papierowym te książki by się tylko kurzyły a tak w wersji elektronicznej nie ma tego problemu bo zajmują tylko miejsce w pamięci czytnika. Sama byłam mocno sceptyczna do tej formy czytania, jednak z czasem się przekonałam że ma czasami o wiele więcej zalet niż papier.
Czytnik ebooków (w moim przypadku Kindle) kupiłam głównie dlatego że powoli brakowało mi miejsca na półkach a pokój ciężko było u mnie powiększyć. Jest to świetna sprawa, gdyż zaoszczędziłam mnóstwo miejsca na inne książki papierowe które nie są np. dostępne w ebooku czy mają ładne wydania 😀 Również bardzo rzadko się zdarza że czytam niektóre powieści po kilka razy więc w...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejDlaczego nie wspomieliscie o Legimi? Największym serwisie e-booków w Polsce.
Dlaczego nie wspomieliscie o Legimi? Największym serwisie e-booków w Polsce.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Panuje przekonanie, że czytanie poszerza horyzonty. Trudno się z tym zgodzić, jeśli właśnie od czytelników słyszy się opinie (dosyć częste niestety), że ebook czy audiobook to nie książka. Dobra powieść wciąga tak samo na czytniku jak i na papierze. A gniota papier nie nobilituje.
Mieszkając za granicą w pewnym momencie (pandemia oczywiście) nie mogłam sobie zwyczajnie pozwolić na zamawianie książek w tempie, w jakim je czytałam. I to był moment kiedy opuściłam swoją "comfort zone" i zażyczyłam sobie na prezent walentynkowy czytnik. To była jedna z najlepszych czytelniczych decyzji. Wydatek zwrócił się momentalnie a buszowanie po LEGIMI stanowi maleńką namiastkę biblioteki, za którą tęsknię chyba najmocniej.
Ciągle kupuję i czytam książki papierowe, ale teraz wyłącznie takie, które wiem, że chcę mieć i wiem, że mnie nie rozczarują. O wyższości czytnika nad książką papierową w podróży nie będę już wspominać, bo było o tym już sporo :)
Panuje przekonanie, że czytanie poszerza horyzonty. Trudno się z tym zgodzić, jeśli właśnie od czytelników słyszy się opinie (dosyć częste niestety), że ebook czy audiobook to nie książka. Dobra powieść wciąga tak samo na czytniku jak i na papierze. A gniota papier nie nobilituje.
Mieszkając za granicą w pewnym momencie (pandemia oczywiście) nie mogłam sobie zwyczajnie...
Święta racja! Zdarzają się książki nie warte kosztu makulatury użytej do jej druku, a ktoś jednak uznał, że będzie biznes i to puścił na maszynę...
Święta racja! Zdarzają się książki nie warte kosztu makulatury użytej do jej druku, a ktoś jednak uznał, że będzie biznes i to puścił na maszynę...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMój czytnik tylko w jednym przypadku nie zdaje egzaminu - gdy czytam poezję. Lubię "skakać" po tomiku wierszy, więc czytam losowe teksty. Całą resztę biblioteki mógłbym mieć w e-bookach i nic mnie nie przekona, że warto mieć w papierze coś, co potem zbiera kurz a przeczytane zagraca dom, bo na przykład już drugi raz tego nie przeczytam.
Mój czytnik tylko w jednym przypadku nie zdaje egzaminu - gdy czytam poezję. Lubię "skakać" po tomiku wierszy, więc czytam losowe teksty. Całą resztę biblioteki mógłbym mieć w e-bookach i nic mnie nie przekona, że warto mieć w papierze coś, co potem zbiera kurz a przeczytane zagraca dom, bo na przykład już drugi raz tego nie przeczytam.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamA ja tak właśnie czytałem na czytniku niedawno poezje Miłosza. Otwierałem spis treści i "dziabałem paluchem" w tytuł wiersza, który wpadł mi w oko :-)
A ja tak właśnie czytałem na czytniku niedawno poezje Miłosza. Otwierałem spis treści i "dziabałem paluchem" w tytuł wiersza, który wpadł mi w oko :-)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTak też można. Ja jednak wolę wertować. No taka słabość.
Tak też można. Ja jednak wolę wertować. No taka słabość.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTeż mi tego brakuje, że mogłem którąś z moich ulubionych książek wziąć do ręki i na chybił trafił otworzyć na jakiejś stronie przeczytać fragmencik. No ale cóż, zawsze jest coś za coś...
Też mi tego brakuje, że mogłem którąś z moich ulubionych książek wziąć do ręki i na chybił trafił otworzyć na jakiejś stronie przeczytać fragmencik. No ale cóż, zawsze jest coś za coś...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZaraz będzie o przewadze wąchania książek nad wąchaniem czytników. (dobrze że nie majtek) 😝
Zaraz będzie o przewadze wąchania książek nad wąchaniem czytników. (dobrze że nie majtek) 😝
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTylko, że ksiazki (nowe) raczej śmierdzą i to farbą drukarską, czyli wcale nie są eko.
Tylko, że ksiazki (nowe) raczej śmierdzą i to farbą drukarską, czyli wcale nie są eko.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
O, to ja chętnie. Jako fetyszystka papierowych książek nie tylko je czytam, ale przede wszystkim wącham, dotykam, oglądam fakturę, strukturę i teksturę kartek, sposób załamywania się światła na papierze, ale także nasłuchuję rodzaju dźwięku przy wertowaniu kartek, trzaskania kleju/szycia, sposobu rozprężania się grzbietu oraz wytrzymałości powierzchni okładki. Alternatywnie przykrywam sobie na plaży książką głowę od słońca, gdy zapomnę kapelusza, dociążam torbę, gdy mam za lekką, a przede wszystkim zasłaniam się przed znienawidzonymi przedstawicielami gatunku ludzkiego.
Spróbuj to, acan, zrobić czytnikiem ;P
PS Dla każdego kinestetyka czytnik to jakiś erzac książki. Coś jak hamburger zamiast pieczonej perliczki z kaszą i sałatką z granatów :)
O, to ja chętnie. Jako fetyszystka papierowych książek nie tylko je czytam, ale przede wszystkim wącham, dotykam, oglądam fakturę, strukturę i teksturę kartek, sposób załamywania się światła na papierze, ale także nasłuchuję rodzaju dźwięku przy wertowaniu kartek, trzaskania kleju/szycia, sposobu rozprężania się grzbietu oraz wytrzymałości powierzchni okładki. Alternatywnie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejJa nie wącham książek.Tylko czytam,liczy się treść nie zapach
Ja nie wącham książek.Tylko czytam,liczy się treść nie zapach
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDlatego nadal zdarza mi się kupić ładnie wydane książki - pocieszyć oko, podotykać, powąchać - po czym odłożyć na półkę i przeczytać coś na czytniku. Z tego względu mam też zresztą część tytułów kupione dwa razy, i książkę, i ebook. Ale ostatnio złotym środkiem jest kupowanie komiksów w druku.
Dlatego nadal zdarza mi się kupić ładnie wydane książki - pocieszyć oko, podotykać, powąchać - po czym odłożyć na półkę i przeczytać coś na czytniku. Z tego względu mam też zresztą część tytułów kupione dwa razy, i książkę, i ebook. Ale ostatnio złotym środkiem jest kupowanie komiksów w druku.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam