-
Artykuły
„Odpowiedź kryje się w tobie” – Katarzyna Wolwowicz zdradza, jak ją odnaleźć
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Nowa karkonoska powieść Sławka Gortycha! „ŚWIĘTO KARKONOSZY”- już wkrótce! KONKURS
LubimyCzytać91 -
Artykuły
Wielkanocna chwila odpoczynku z literaturą – okazje na ebooki do -95% i ranking top tytułów
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Nie żyje Wiesław Myśliwski. Autor „Kamienia na kamieniu” i „Traktatu o łuskaniu fasoli” miał 94 lata
LubimyCzytać54
Jak czytać więcej książek? Kilka łatwych sposobów
Jak we współczesnym świecie, pełnym rozpraszaczy w postaci Netflixa czy social mediów, wciąż dużo czytać? Reżyser Max Joseph szuka porad wśród ekspertów, by w swoim krótkometrażowym filmie dokumentalnym przedstawić ich najlepsze na to sposoby. Jak wiele z nich możemy zastosować we własnym życiu, począwszy od dziś?
Ile książek można przeczytać w ciągu całego życia? Odpowiedzi na to pytanie szuka Max Joseph – amerykański filmowiec i osobowość telewizyjna (nominowany m.in. do nagrody Teen Choice Awards). Przede wszystkim jest on jednak także zapalonym czytelnikiem – choć, jak sam przyznaje, czyta mniej, niż by chciał. W trakcie dnia po prostu nie może znaleźć spokojnej chwili na lekturę, wskutek czego w ubiegłym roku przeczytał tylko… jedną książkę. Max wyrusza więc z kamerą w odwiedziny do czytelniczych ekspertów. Pragnie dowiedzieć się, jak zmienić sytuację, w której – zakładając, że dożyje 90 lat – przeczyta jeszcze 75 książek (czyli tylko tyle, co na średniej wielkości półce).
Pół godziny dziennie
W filmie dokumentalnym „Bookstores: How to Read More Books in the Golden Age of Content” widzimy, że autor odwiedza najpierw Tima Urbana – założyciela bloga Wait But Why. Ten, za pomocą dokładnych matematycznych kalkulacji (uwzględniających szybkość czytania, przewidywalną długość życia czy średnią liczbę stron, jaką mają książki), dochodzi do konkluzji, że wystarczy czytać tylko 30 minut dziennie, by zamiast 75 książek Max przeczytał ich jeszcze tysiąc. Jak zaznacza bloger, kluczowa jest tu zmiana nawyków i wykorzystywanie każdej okazji do spotkania z lekturą. Podczas porannej toalety czy śniadania można słuchać audiobooka, czytać kilka rozdziałów przed snem, a w weekend wychodzić do kawiarni z książką. Łatwe!
Pokrzepiony tą nadzieją reżyser udaje się na Stary Kontynent, by zobaczyć najpiękniejsze europejskie księgarnie – w Brukseli podziwia umieszczoną w aż ośmiu budynkach księgarnię Cook&Book, w Maastricht zajmującą przestrzeń gotyckiego kościoła Boekhandel Dominicanen, paryską Shakespeare & Co., Lello w Porto, Ler Devagar w Lizbonie, a także księgarnie w niedużym miasteczku Óbidos. Wraz z reżyserem odwiedzamy także Livraria Cultura w São Paolo oraz El Ateneo w Buenos Aires.

Lifehacki na czytanie
W międzyczasie analizie zostaje poddany także czas, jaki spędzamy on-line. Już kilkanaście minut dziennie poświęconych czytaniu wiadomości i sprawdzaniu treści w social mediach można przeliczyć – w wypadku reżysera filmu – na trzydzieści książek. Eric Barker, założyciel popularnego bloga Barking at the Wrong Tree, na którym dzieli się z czytelnikami tzw. lifehackami, czyli prostymi sposobami na lepsze życie, podkreśla, że efektywnie spędzony czas w internecie wymaga pewnej dyscypliny. Sam sprawdza newsy tylko 3 razy dziennie, poza tym odinstalował z telefonu aplikacje, takie jak Facebook, Twitter i pocztę. Znów wracamy więc do kluczowej kwestii nawyków. Jak się okazuje, steruje nimi nasz mózg – aby go wytrenować, wystarczy odrobina sprytu. Chcemy czytać regularnie? Zacznijmy od jednej strony dziennie. Nie jednego rozdziału czy całej godziny spędzonej na czytaniu – lecz tylko jednej strony. Już po dwóch tygodniach stanie się to naszym nawykiem, a sukces ośmieli nas do stopniowego wydłużania liczby przeczytanych kartek. Dobrze też, jak podkreśla Eric Barker, czytać więcej niż jedną książkę w tym samym czasie – jeśli znudzi nas romans, przenieśmy się do świata fantasy, a gdy zmęczą nas czary i smoki, sięgnijmy po literacki reportaż. Wszystko po to, by nie stracić zainteresowania samą czynnością czytania.
Co jeszcze zrobić, by czytać więcej? Howard Berg – najszybciej czytający człowiek świata (wpisany do „Księgi rekordów Guinnessa”) – dzieli się z widzami filmu sposobami na podkręcenie tempa lektury. Z drugiej strony dr Ruth J. Simmons, stojąca na czele Prairie View A&M University w Teksasie, podkreśla, że czytanie książki może niekiedy umożliwić doświadczenie medytacji. Uczona zwraca uwagę na to, że umiejętność pełnego skupienia na lekturze wzbogaca nasze życie wewnętrzne – szczególnie jeśli będzie jej towarzyszyła refleksja.
A jakie są wasze sposoby, aby czytać więcej? Podzielcie się nimi w komentarzach.
komentarze [82]
Kiedyś lubiłam czytać kilka książek w tym samym czasie, ale teraz tak bardzo wchodzę w świat książki, że nie potrafiłabym zacząć czytać następnej. Już i tak wystarczy że jest dla mnie drugim życiem, a prowadzenie kilku żyć jest ciężkie 😂
Kiedyś lubiłam czytać kilka książek w tym samym czasie, ale teraz tak bardzo wchodzę w świat książki, że nie potrafiłabym zacząć czytać następnej. Już i tak wystarczy że jest dla mnie drugim życiem, a prowadzenie kilku żyć jest ciężkie 😂
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamŻeby czytać więcej, trzeba czytać lepsze książki. Wtedy sami szukamy chwili, żeby wrócić do lektury. Czytanie kilku książek naraz osobiście średnio mi podchodzi, raczej skupiam się na jednym tytule, dodając ewentualnie jakieś czytadło - kryminał bądź książkę podróżniczą.
Żeby czytać więcej, trzeba czytać lepsze książki. Wtedy sami szukamy chwili, żeby wrócić do lektury. Czytanie kilku książek naraz osobiście średnio mi podchodzi, raczej skupiam się na jednym tytule, dodając ewentualnie jakieś czytadło - kryminał bądź książkę podróżniczą.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Nie podoba mi się założenie tego artykułu. Wg mnie nie jest ważnym ilość, a jakość. Nie lubię patrzeć na czytanie w ten sam sposób jak na np robienie przysiadów. Mi czytanie sprawia przyjemność, jeśli uda mi się sięgnąć po książkę która trafi do mego serca to przeczytam kilkaset stron dziennie nawet, ale jeśli trafię na coś nie w moim guście to trudno, będę czytać po mniej stron.
Czytanie kilku książek na raz też niestety jest nie dla mnie, z tego samego powodu nie oglądam kilku serialów na raz. Lubię wciągnąć się w daną historię i żyć nią, troszkę ciężko by mi było pogodzić kilka historii na raz ;)
Audiobooki od razu sobie darowałam, bo mam tę przypadłość, że po pewnym czasie ignoruję dźwięki wokół i traktuje je jak tło, więc nawet nie wiedziałabym o czym książka jest.
Ale cóż, każdy ma swoją metodę.
Jedno co mocno rozważam to zakup czytnika, ale to może kiedyś, póki co nie narzekam na ilość książek do przeczytania.
A w takiej księgarni jak na foto to chciałoby się pracować, oj chciało..
Nie podoba mi się założenie tego artykułu. Wg mnie nie jest ważnym ilość, a jakość. Nie lubię patrzeć na czytanie w ten sam sposób jak na np robienie przysiadów. Mi czytanie sprawia przyjemność, jeśli uda mi się sięgnąć po książkę która trafi do mego serca to przeczytam kilkaset stron dziennie nawet, ale jeśli trafię na coś nie w moim guście to trudno, będę czytać po mniej...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
"Zawsze jechałam na wakacje z książką, brałam ze sobą trzy, wracałam z sześcioma."
Dlaczego to tak bardzo opisuje mnie i moje wakacje ;D Choć ostatnio staram się hamować, bo jednak biedny regał już się buntuje. Dla mnie ta mobilność to to co najbardziej przemawia do mnie, nie raz podróżując chcę coś czytać, ale trochę niewygodnie brać opasłe tomisko albo w przypadku lotu samolotem waga też ma znaczenie.
"Zawsze jechałam na wakacje z książką, brałam ze sobą trzy, wracałam z sześcioma."
Dlaczego to tak bardzo opisuje mnie i moje wakacje ;D Choć ostatnio staram się hamować, bo jednak biedny regał już się buntuje. Dla mnie ta mobilność to to co najbardziej przemawia do mnie, nie raz podróżując chcę coś czytać, ale trochę niewygodnie brać opasłe tomisko albo w przypadku lotu...
1. Po pierwsze dobrej jakości czytnik z podświetleniem.
Dobry, bo nie są to urządzenia doskonałe a kiepski ma spore szanse, żeby zrazić czytelnika do czytników. Najlepiej wodoodporny.
2. Czytanie w wannie - kiedy leżymy sobie te 20 minut
3. Czytanie choć kilku stron przed spaniem, dzięki podświetleniu można bez włączania światła
4. Czytnik łatwo ze sobą nosić, więc czytanie np. w poczekalniach wszelkiego rodzaju
5. Audiobooki - najlepiej abonament i odtwarzanie w komórce (nie trzeba wtedy dużych plików pobierać w całości, tylko stopniowo, słuchany fragment). Wówczas możemy słuchać jadąc tramwajem, taksówką itp
6. Słuchawki bezprzewodowe - słuchanie podczas ubierania się, mycia zębów, chodzenia gdziekolwiek na piechotę, podczas robienia jedzenia no i kiedy jemy bez towarzystwa
1. Po pierwsze dobrej jakości czytnik z podświetleniem.
Dobry, bo nie są to urządzenia doskonałe a kiepski ma spore szanse, żeby zrazić czytelnika do czytników. Najlepiej wodoodporny.
2. Czytanie w wannie - kiedy leżymy sobie te 20 minut
3. Czytanie choć kilku stron przed spaniem, dzięki podświetleniu można bez włączania światła
4. Czytnik łatwo ze sobą nosić, więc...
Tak samo jak moi poprzednicy nie mam od lat 8 nawet telewizora, wiadomości w radiu i na portalach całkowicie mi wystarczają. Zamiast oglądać wolnę uruchomić wyobraźnię i sama stwarzać wizerunek bohaterów.
Czytam kilka książek jednocześnie, kryminał, obyczajówka, saga. Na każdy moment dnia się coś znajdzie. Czytam w każdej wolnej chwili, nawet tuż przed wyjazdem do pracy. Wyczytałam w jednym z poradników, że to najlepsza stymulacja mózgu- szybciej się rozbudza i uruchamia szare komórki.
No i czytnik! Wspaniały wynalazek! A dla ludzi z wadą wzroku to ratunek, można sobie samemu ustawić wielkość liter, rozmiar czcionki, rewelacja. No i można na nim mieć i 10000 książek, a regały i ściany w domu wiadomo, z gumy nie są.
Tak samo jak moi poprzednicy nie mam od lat 8 nawet telewizora, wiadomości w radiu i na portalach całkowicie mi wystarczają. Zamiast oglądać wolnę uruchomić wyobraźnię i sama stwarzać wizerunek bohaterów.
Czytam kilka książek jednocześnie, kryminał, obyczajówka, saga. Na każdy moment dnia się coś znajdzie. Czytam w każdej wolnej chwili, nawet tuż przed wyjazdem do pracy....
Zacząć czytać z czytnika! Zaczęłam wczoraj. Tak czy siak dużo czytam, szybko czytam, ale na czytniku czytam dwa razy szybciej, mogę czytać, kiedy mąż śpi, a światło jest zgaszone. Wydawałam na książki majątek, a teraz mam zwyczajnie abonament i mogę czytać ile chcę.
Wydaje mi się jednak, że to nie jest coś, do kogo można kogoś zachęcić. Się lubi albo się nie lubi, ja nie mam innego hobby poza pracą, ale jak ktoś ma jakieś inne aktywności to wiadomo, że będzie mniej czytał.
Zacząć czytać z czytnika! Zaczęłam wczoraj. Tak czy siak dużo czytam, szybko czytam, ale na czytniku czytam dwa razy szybciej, mogę czytać, kiedy mąż śpi, a światło jest zgaszone. Wydawałam na książki majątek, a teraz mam zwyczajnie abonament i mogę czytać ile chcę.
Wydaje mi się jednak, że to nie jest coś, do kogo można kogoś zachęcić. Się lubi albo się nie lubi, ja nie...
Moje życie i kompleksy związane ze zbyt wolnym tempem czytania książek zrewolucjonizowały aplikacje z abonamentem na audiobooki:) słucham gotując,sprzątając,jadąc do pracy... A tradycyjnie czytam jedynie wieczorami. Wiele osób jest do audiobookow zrażonych od samego początku,ale naprawdę można się szybko przyzwyczaić. Zdecydowanie wszystkim polecam!
Moje życie i kompleksy związane ze zbyt wolnym tempem czytania książek zrewolucjonizowały aplikacje z abonamentem na audiobooki:) słucham gotując,sprzątając,jadąc do pracy... A tradycyjnie czytam jedynie wieczorami. Wiele osób jest do audiobookow zrażonych od samego początku,ale naprawdę można się szybko przyzwyczaić. Zdecydowanie wszystkim polecam!
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Całkowicie się z tobą zgadzam , ale na pewno spotkałaś się z zarzutem , że ty nie czytasz , tylko słuchasz . Ja też to słyszałem . Ci którzy to mówią , mówią to z wyczuwalną wyższością . Ja tak jak ty nie lubię marnować czasu i słucham wszędzie , gdzie podzielność uwagi mi na to pozwala : Spacerując , gotując i kopiąc w ogródku , czy robiąc zakupy . Jakość obcowania z literaturą na tym nie cierpi , a jeżeli dodamy do tego znakomitych lektorów , to nawet daje bogatsze doznania niż czytanie w ciszy . Tu słyszymy prawdziwe słowa napisane przez autora i pogłębione przez czytającego . Zgadzam się , że może nie we wszystkich interpretacjach , ale w większości tak jest .
Tak jak Ty polecam audiobooki jako antidotum na brak wolnego czasu , który tak na prawdę marnujemy . Czytanie książek w wersji audio przypomina wykonywanie pracy dwoma rękami i nie rozumiem dlaczego są tacy , którzy upierają się pracować używając tylko jednej ręki . Może nie potrafią inaczej ?
Całkowicie się z tobą zgadzam , ale na pewno spotkałaś się z zarzutem , że ty nie czytasz , tylko słuchasz . Ja też to słyszałem . Ci którzy to mówią , mówią to z wyczuwalną wyższością . Ja tak jak ty nie lubię marnować czasu i słucham wszędzie , gdzie podzielność uwagi mi na to pozwala : Spacerując , gotując i kopiąc w ogródku , czy robiąc zakupy . Jakość obcowania z...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Kocham książki, ale nie sięgnę po byle bzdet, a zdaje mi się, że większość tytułów powstaje na siłę. Fabuła byle jaka, masa wulgaryzmów, pseudoneokultura, tworzenie nowych topów a ogólnie beznadzieja. Weźmy np. tytuł "Ślepnąc od świateł" tak okrzyczany a nawet sfilmowany. Po reklamach w mediach postanowiłem obejrzeć film. Efekt taki , że po 30 min. wyłączyłem. Chamstwo, wulgaryzmy, ogólny szajs. Po tygodniu wpadła mi w rękę książka którą jakoś przebrnąłem. ALE w życiu do tego 2 raz nie podejdę. Totalne dno. I to ma być kultura? Wiedza ? Polecana książka ? Takich tytułów jest mnóstwo. Zapytam - dla kogo ? Czy nasze społeczeństwo jest naprawdę tak denne że tego typu książki są hitami ? A może i TAK skoro w mediach tylko reklamy i hejt newsy. Politycy traktują wyborców jak niedorozwojów pokazując na szkle swój stan umysłu. Dziennikarstwo to polowanie na szczura, nierzetelne i kłamliwe.
Śmieszne to ale prawdziwe, że tytuły na których wychowywały się pokolenia Polaków to dla młodzieży śmieci, a fantastyka i bajeczki są wzorem do życia. Naprawdę społeczeństwa schodzą na psy. Młodzi ludzie nie mają pozytywnych wzorców i gubią się sięgając po współczesną "literaturę" wpadają w narkotyki, alkoholizm lub lądują na ławeczkach psychologów. A psycholog zamiast pomóc jeszcze bardziej szkodzi i wpędza młodych w depresje bo ma z tego kasę. Ogólnie mamy już społeczeństwo konsumpcyjne dla którego kupić smartfona, wypić i naćpać się, pójść na paradę równości, udawać geja lub lesbę to poszukiwanie własnej wartości? Dlatego czytam nowości ale wybiórczo i to co uważam za wartościowe. Jeśli nie znajdę nic ciekawego to mam nawet miesięczne przerwy w czytaniu i źle mi z tym. A potem znajduje kilka tytułów i znów czytam. Wiele książek przeczytałem kilka razy i zawsze znajdowałem coś co mi umknęło, albo dla czystej przyjemności. Moja żona ma takie samo podejście. Nie weźmie do ręki byle bzdeta czy pisma dla Kobiet. W razie potrzeby w internecie też można znaleźć ciekawe artykuły i programy. Bądźmy więc światli i szukajmy perełek e tym kurniku. Pozdrawiam wszystkich miłośników dobrej książki !
Kocham książki, ale nie sięgnę po byle bzdet, a zdaje mi się, że większość tytułów powstaje na siłę. Fabuła byle jaka, masa wulgaryzmów, pseudoneokultura, tworzenie nowych topów a ogólnie beznadzieja. Weźmy np. tytuł "Ślepnąc od świateł" tak okrzyczany a nawet sfilmowany. Po reklamach w mediach postanowiłem obejrzeć film. Efekt taki , że po 30 min. wyłączyłem. Chamstwo,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejJa od kilku lat nie oglądam telewizji. Na rzecz książek, oczywiscie. Polecam!
Ja od kilku lat nie oglądam telewizji. Na rzecz książek, oczywiscie. Polecam!
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMam tak samo i sobie chwalę tą decyzję. Od czasu do czasu jakiś dobry serial, chociaż też ostatnio zauważyłem, że wiele zaczyna być robione na zasadzie kopiuj/wklej, czasem bardziej chamsko, a kiedy indziej subtelniej. Ogólnie, książki górą! :)
Mam tak samo i sobie chwalę tą decyzję. Od czasu do czasu jakiś dobry serial, chociaż też ostatnio zauważyłem, że wiele zaczyna być robione na zasadzie kopiuj/wklej, czasem bardziej chamsko, a kiedy indziej subtelniej. Ogólnie, książki górą! :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamRównież przestałam oglądać jakieś 15 lat temu, to naprawdę oszczędność czasu, podpisuję się!
Również przestałam oglądać jakieś 15 lat temu, to naprawdę oszczędność czasu, podpisuję się!
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNigdy nie zastanawiałam się ile książek czytam, nie narzucałam sobie wyzwań przeczytam 52 książki, 100 itp. Lubię czytać, więc jeśli tylko mogę wyjmuję swój czytnik i oddaję się lekturze. Fakt, nie umiem czytać przy włączonym tv, radiu, troszkę mnie to rozprasza i czasem jak usłyszę coś interesującego to słucham info w radiu i muszę wrócić do tego co już przeczytałam :) Czytajmy dla przyjemności a nie z mus :)
Nigdy nie zastanawiałam się ile książek czytam, nie narzucałam sobie wyzwań przeczytam 52 książki, 100 itp. Lubię czytać, więc jeśli tylko mogę wyjmuję swój czytnik i oddaję się lekturze. Fakt, nie umiem czytać przy włączonym tv, radiu, troszkę mnie to rozprasza i czasem jak usłyszę coś interesującego to słucham info w radiu i muszę wrócić do tego co już przeczytałam :)...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Tutaj chodzi przede wszystkim o to, żeby znaleźć więcej czasu na czytanie w natłoku codziennych obowiązków i nauczenie się skupienia, nie tylko o to jak czytać szybciej i połykać książki hurtem.
Bez względu na to ile ma się wolnych chwil w ciągu dnia, najistotniejsze wydaje mi się wyeliminowanie najgorszych pożeraczy czasu, czyli śmieciowych zajęć. Dla każdego będzie to coś innego. Ja dla przykładu nie mam kont w social mediach, bo zwyczajnie nie są mi potrzebne. Cenię sobie prywatność, do kontaktów z ludźmi wystarczy mi smartfon i nie czuję żeby mi czegoś brakowało. Planuję założyć blog literacki i ewentualnie Instagram do niego, ale nic poza tym. TV jako takiej nie oglądam, bardzo lubię dobre filmy i seriale, staram się oglądać to, co wydaje mi się istotnie ciekawe i wartościowe. Plotek też nie czytam. Mam znajomą, która potrafi przesiedzieć 4h na Pudelku za jednym zamachem. Ile ja stron w tym czasie przeczytam! Wiadomości ze świata przejrzę sobie rano i wieczorem, bywa że wcale ich nie czytam. I absolutnie nikogo nie potępiam za jego upodobania, ponieważ do czytania zmusić się nie da. Można kogoś co najwyżej zachęcić. Ile to ja razy słyszę od ludzi: "Masz czas na takie głupoty jak książki?" Nie wdaję się w żadne dyskusje, bo do wielu osób żadne argumenty nie dotrą. Każdy ma życie jakie ma, ważne by skupić się na swoim :)
Wydaje mi się, że nawet dość szybko czytam, ale mam taką wadę wzroku, że męczą mi się szybko oczy i często muszę robić przerwy. Wieczorem z kolei cxutsi się gorzej niż przy świetle dziennym. Nie jestem w stanie przeczytać książki w jeden dzień, chyba że jest cienka i ma jakieś 100-150 stron. Bywa też, że czytam jedną pozycję przez kilka miesięcy, bo jest trudna, poważna i muszę się na niej skupić. Wcale mi to nie przeszkadza. Część książek ma małe albo blade czcionki, co w przypadku wady wzroku nie jest zbyt wygodne. Jakość czytania poprawiła mi się znacznie od kiedy mam czytnik i kod biblioteczny Legimi. Mogę ustawić sobie odpowiednią czcionkę i wtedy mam pełen komfort :)
Dobrym sposobem na skupienie się na czytaniu jest medytacja bądź zwykły relaks. U mnie tradycyjny jest to zestaw: książka + herbata + muzyka (relaksacyjna, klasyka lub jakiś fajny wykonawca). Poniekąd wyrobiłam sobie pewne skupienie przy czytaniu, chociaż zawsze są gorsze dni i takie trzeba po prostu przeczekać. Jeśli nuży mnie jakaś książka to biorę następną, bywa że czasem mam napoczętych 10 sztuk i lawiruję między nimi niczym w rewii :)
I co najważniejsze: trzeba czytać to, co pasjonuje, a nie to, co jest modne i często mało wartościowe.
Ale się rozpisałam :) Tym, którzy dobrnęli do końca dziękuję za czas poświęcony na przeczytanie. Ile minut zmarnowaliście? ;)
Życzę Wam wszystkim wspaniałych lektur, zatopienia się w fascynujących fabułach i przede wszystkim czytania bez presji, z największą przyjemnością pod słońcem jaka tylko może się trafić.
Pozdrawiam serdecznie! :)
Tutaj chodzi przede wszystkim o to, żeby znaleźć więcej czasu na czytanie w natłoku codziennych obowiązków i nauczenie się skupienia, nie tylko o to jak czytać szybciej i połykać książki hurtem.
Bez względu na to ile ma się wolnych chwil w ciągu dnia, najistotniejsze wydaje mi się wyeliminowanie najgorszych pożeraczy czasu, czyli śmieciowych zajęć. Dla każdego będzie to...
Zgadzam się z moją Koleżanką Audrey, przede wszystkim warto czytać kilka książek jednocześnie. Jeśli jeden temat nieco zacznie przymulać przeskakuję na drugi. Drugi przymuli to przechodzę do trzeciego. Trzeci przymuli wracam do pierwszego. Telewizji nie mam, bo tylko podnosiła mi ciśnienie goebelsowska propaganda z jednej, czy z drugiej strony. Szkoda czasu na taki szajs jak telewizja. Jest wolna chwila to od razu jakaś książka do łapy. I nie ma to znaczenia, że żona dobija się do kibla wrzeszcząc - wyłaź Mirek!!! już pół godziny siedzisz!!! Wolna chwila = ćpanie literatury. Amen.
Zgadzam się z moją Koleżanką Audrey, przede wszystkim warto czytać kilka książek jednocześnie. Jeśli jeden temat nieco zacznie przymulać przeskakuję na drugi. Drugi przymuli to przechodzę do trzeciego. Trzeci przymuli wracam do pierwszego. Telewizji nie mam, bo tylko podnosiła mi ciśnienie goebelsowska propaganda z jednej, czy z drugiej strony. Szkoda czasu na taki szajs...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejJest jeden prosty sposób, by czytać dużo- po prostu polubić czytanie. Wtedy człowiek nie szuka wymówek, że czasu mało, że dzieci, że inne zajęcia... A poza tym czytania nie liczy się w metrach zaliczonych egzemplarzy, ale w jakości doznań dostarczonych przez książkę.
Jest jeden prosty sposób, by czytać dużo- po prostu polubić czytanie. Wtedy człowiek nie szuka wymówek, że czasu mało, że dzieci, że inne zajęcia... A poza tym czytania nie liczy się w metrach zaliczonych egzemplarzy, ale w jakości doznań dostarczonych przez książkę.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Ja zaczęłam od tego, że rzucam lekturę w kąt jeśli po przeczytaniu +/- 1/5 nie tęsknię za nią. Męczenie "dzieła" do końca tylko zniechęca do zabrania się za kolejną. Czytam kilka książek na raz - ale o różnej tematyce. Zawsze mam książkę w torbie, w samochodzie - czasem muszę gdzieś czekać dłużej niż myślałam i wtedy jak znalazł (wybieram książki/opowiadania albo reportaże, żeby nie zgubić wątku). Podczas prac domowych i hobbystycznych (np gotowanie,rękodzieło) słucham książek. W pracy też słucham.
Oczywiście jak wszyscy tu twierdzą trzeba lubić czytać, ale sęk w tym że ci którzy nie lubią nie zastanawiają się jak czytać więcej.
Ja zaczęłam od tego, że rzucam lekturę w kąt jeśli po przeczytaniu +/- 1/5 nie tęsknię za nią. Męczenie "dzieła" do końca tylko zniechęca do zabrania się za kolejną. Czytam kilka książek na raz - ale o różnej tematyce. Zawsze mam książkę w torbie, w samochodzie - czasem muszę gdzieś czekać dłużej niż myślałam i wtedy jak znalazł (wybieram książki/opowiadania albo reportaże,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejJakiś czas temu zauważyłam, że czytanie dużej liczby książek może być o wiele gorsze jakościowo. Gdy sobie przypomnę swoje dziecięce, książkowe lata, to pamiętam, jak całymi dniami, tygodniami przeżywałam wydarzenia w książce, jak po długim czasie byłam w stanie dość dokładnie opowiedzieć, o czym była książka i mieć jakieś refleksje na jej temat. Teraz gdy skończę czytać jedną, zaczynam czytać drugą. Jaki jest finał? Kiedy ktoś mnie spyta, jaką mam opinię na temat danej powieści, to odpowiadam: "Chwileczkę, tylko spojrzę na swoim blogu, jaką oceną wystawiłam i co ja sobie o tym myślałam". Tutaj pewnie w dużej mierze problem jest mój, choć coraz częściej spotykam ludzi, którzy zgłaszają mi podobny. Po co nam te liczby? Powinniśmy czytać dla przyjemności i samodoskonalenia się. A tak zatracamy się. Zgadzam się z PanKracym – w pewnym momencie to nałóg i ciężko nad nim zapanować. A jednak uważam, że lepiej postawić na jakość niż ilość. I to jest właśnie trudne.
Jakiś czas temu zauważyłam, że czytanie dużej liczby książek może być o wiele gorsze jakościowo. Gdy sobie przypomnę swoje dziecięce, książkowe lata, to pamiętam, jak całymi dniami, tygodniami przeżywałam wydarzenia w książce, jak po długim czasie byłam w stanie dość dokładnie opowiedzieć, o czym była książka i mieć jakieś refleksje na jej temat. Teraz gdy skończę czytać...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Dziękuję :)
Tylko to jest czasami takie głupie, gdy ma się opinie osoby, która uwielbia czytać i czyta bardzo dużo, a tak naprawdę o większości książek nie jest w stanie nic konkretnego powiedzieć.
Choć tu racja. Jestem osobą z ery Pottera i mimo że wiele lat nie miałam bezpośredniej styczności z tymi książkami, to nadal jestem w stanie przywołać niesamowicie wiele i całkiem spójnie opowiedzieć historię. Dlatego całkowicie się z Tobą zgadzam :)
Dziękuję :)
Tylko to jest czasami takie głupie, gdy ma się opinie osoby, która uwielbia czytać i czyta bardzo dużo, a tak naprawdę o większości książek nie jest w stanie nic konkretnego powiedzieć.
Choć tu racja. Jestem osobą z ery Pottera i mimo że wiele lat nie miałam bezpośredniej styczności z tymi książkami, to nadal jestem w stanie przywołać niesamowicie wiele i...
Moim złotym sposobem na częstsze obcowanie z książką było przerzucenie się z papierowych egzemplarzy na elektroniczne, instalowane w smartfonie. Różnica jest kolosalna. :)
Moim złotym sposobem na częstsze obcowanie z książką było przerzucenie się z papierowych egzemplarzy na elektroniczne, instalowane w smartfonie. Różnica jest kolosalna. :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZ tym, że z ekrana smartphona czyta się fatalnie. Lepiej już kupić czytnik :)
Z tym, że z ekrana smartphona czyta się fatalnie. Lepiej już kupić czytnik :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMnie taki ekranik wystarcza w zupełności, a poza tym bez problemu mieści się w małej torebce, którą noszę ze sobą codziennie. Jak zacznę ślepnąć, to może zdecyduję się na czytnik :P
Mnie taki ekranik wystarcza w zupełności, a poza tym bez problemu mieści się w małej torebce, którą noszę ze sobą codziennie. Jak zacznę ślepnąć, to może zdecyduję się na czytnik :P
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJeśli Ci wystarcza, to twoja sprawa :) Ja długo czytałam na tablecie, ale ostatecznie zdecydowałam się na zakup czytnika i oszalałam :D Inna jakoś czytania, inny ekran :) Mega wygodne :) Najlepiej zainwestowane pieniądze :D
Jeśli Ci wystarcza, to twoja sprawa :) Ja długo czytałam na tablecie, ale ostatecznie zdecydowałam się na zakup czytnika i oszalałam :D Inna jakoś czytania, inny ekran :) Mega wygodne :) Najlepiej zainwestowane pieniądze :D
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamKocham czytać. Wiem co lubię i wiem po jaki gatunek literatury sięgnąć, żeby czytanie sprawiało mi przyjemność. Nie czytam codziennie, nie czytam określonej liczby stron danego dnia... Czytam wtedy, kiedy czuję taką potrzebę i tak długo, aż nie zaspokoję ciekawości "co będzie dalej". Jesteśmy bardzo różni, nie każdy musi lubić czytanie.
Kocham czytać. Wiem co lubię i wiem po jaki gatunek literatury sięgnąć, żeby czytanie sprawiało mi przyjemność. Nie czytam codziennie, nie czytam określonej liczby stron danego dnia... Czytam wtedy, kiedy czuję taką potrzebę i tak długo, aż nie zaspokoję ciekawości "co będzie dalej". Jesteśmy bardzo różni, nie każdy musi lubić czytanie.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamW moim przypadku to nie nawyk ale nałóg. Ja muszę się starać nad nim panować. Oprócz chęci przeżycia wirtualnego z książką w ręku mam ogromny, niezaspokojony głód wiedzy. W domu czytam bardzo rzadko, chyba że z dziećmi ich książeczki.
W moim przypadku to nie nawyk ale nałóg. Ja muszę się starać nad nim panować. Oprócz chęci przeżycia wirtualnego z książką w ręku mam ogromny, niezaspokojony głód wiedzy. W domu czytam bardzo rzadko, chyba że z dziećmi ich książeczki.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNawyk czytania??? Wytresowanie mózgu??? Brzmi to trochę bez sensu. Dlaczego osoba (załóżmy) nie lubiąca czytać ma sobie wyrobić taki nawyk??? Ja osobiście uważam, że nie liczy się ilość przeczytanych książek w miesiącu, roku czy całym życiu, tylko jakość. Czyli czytamy to co nam się naprawdę podoba. Nie dziwi mnie fakt, że ktoś skacze pomiędzy książkami lub nie może się skupić na lekturze. Jak ma to zrobić skoro czyta na umór, a własnemu mózgowi serwuje jakiś maraton. Tak się nie da wyrobić nawyków. Wybierajmy i czytajmy to co lubimy, bo wtedy nawet nie zauważamy, że minęło już 1 czy 3 godziny. Więc moja rada wygląda tak: czytaj to co lubisz, a barykada na otaczający nas świat stworzy się sama, tak że po skończeniu lektury grzmotniemy porządnie o rzeczywistość ;) Pozdrawiam kochani <3
Nawyk czytania??? Wytresowanie mózgu??? Brzmi to trochę bez sensu. Dlaczego osoba (załóżmy) nie lubiąca czytać ma sobie wyrobić taki nawyk??? Ja osobiście uważam, że nie liczy się ilość przeczytanych książek w miesiącu, roku czy całym życiu, tylko jakość. Czyli czytamy to co nam się naprawdę podoba. Nie dziwi mnie fakt, że ktoś skacze pomiędzy książkami lub nie może się...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejNo popatrz.. autor musiał odinstalowac aplikacje by z nich nie korzystac. Ja znam prostszy sposób - wystarczy odłożyć telefon :P
No popatrz.. autor musiał odinstalowac aplikacje by z nich nie korzystac. Ja znam prostszy sposób - wystarczy odłożyć telefon :P
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZnam jeszcze prostszy - wcale nie zakładać konta na FB i innych takich oraz nie instalować żadnych aplikacji tego rodzaju.
Znam jeszcze prostszy - wcale nie zakładać konta na FB i innych takich oraz nie instalować żadnych aplikacji tego rodzaju.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNajlepsze jest czytanie,dla samej przyjemność.
Najlepsze jest czytanie,dla samej przyjemność.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamPropagowanie czytania jest dobre i w pełni je popieram, jeżeli oczywiście jest zachowany umiar, bo na siłę z nikogo nie zrobi się miłośnika książek. Nie rozumiem natomiast tych wszystkich poradników, które sprzedają patenty na pochłanianie książek jedna za drugą. Przecież w czytaniu nie chodzi o tempo, tylko o czerpanie przyjemności z obcowania z książkami. Dlaczego mam podczas lektury gnać na złamanie karku, zamiast delektować się nią w swoim tempie? Czy fakt, że ktoś przeczyta "zaledwie" jedną, czy dwie książki w miesiącu zamiast siedmiu czyni go gorszym czytelnikiem? Nie, ponieważ czytanie to nie wyścig. Niech każdy robi to w swoim tempie, bez żadnej spiny. Nie każdy ma możliwość na codzienne sięgnięcie po książkę. Wielu ludzi wracając wieczorem do domu, po ciężkim dniu marzy tylko o kąpieli i pójściu spać. Czytajmy i dajmy czytać innym w ich własnym tempie :)
Propagowanie czytania jest dobre i w pełni je popieram, jeżeli oczywiście jest zachowany umiar, bo na siłę z nikogo nie zrobi się miłośnika książek. Nie rozumiem natomiast tych wszystkich poradników, które sprzedają patenty na pochłanianie książek jedna za drugą. Przecież w czytaniu nie chodzi o tempo, tylko o czerpanie przyjemności z obcowania z książkami. Dlaczego mam...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejGeneralnie tak ale nie zawsze czyta się dla przyjemności i żyjemy w czasach gdzie ludzkość produkuje niespotykaną do tej pory ilość informacji.
Generalnie tak ale nie zawsze czyta się dla przyjemności i żyjemy w czasach gdzie ludzkość produkuje niespotykaną do tej pory ilość informacji.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Zbyt często jestem zwyczajnie zmęczony by czytać.
Dlatego wstaje rano i czytam 45-60 minut przed pracą, czasem kosztem snu.
W przeciwieństwie do wielu osób, nie potrafię natomiast zasiedzieć się z książką do późnych godzin nocnych. Oczy się zamykają.
Albo też czytać jednocześnie więcej niż jedną historię.
Może wtedy czytałbym faktycznie więcej? A tak czuje, że na dziś mam "już dość" i tak czytam jedną książkę nawet dwa, trzy tygodnie. :(
Zbyt często jestem zwyczajnie zmęczony by czytać.
Dlatego wstaje rano i czytam 45-60 minut przed pracą, czasem kosztem snu.
W przeciwieństwie do wielu osób, nie potrafię natomiast zasiedzieć się z książką do późnych godzin nocnych. Oczy się zamykają.
Albo też czytać jednocześnie więcej niż jedną historię.
Może wtedy czytałbym faktycznie więcej? A tak czuje, że na dziś...
Też tak kiedyś wstawałem w okolicach 4 godziny i przed pracą rano czytałem ... teraz juz tak nie umiem :) A szkoda, fajne to było ..
Też tak kiedyś wstawałem w okolicach 4 godziny i przed pracą rano czytałem ... teraz juz tak nie umiem :) A szkoda, fajne to było ..
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Artykuł jest adresowany do normalnych ludzi,mających pracę,obowiązki,rodzinę.
Nie do takich jak ja.
Artykuł jest adresowany do normalnych ludzi,mających pracę,obowiązki,rodzinę.
Nie do takich jak ja.
Artykuł jest adresowany do normalnych ludzi,mających pracę,obowiązki,rodzinę.
Nie do takich jak ja.
Artykuł jest adresowany do normalnych ludzi,mających pracę,obowiązki,rodzinę.
Nie do takich jak ja.
Artykuł jest adresowany do normalnych ludzi,mających pracę,obowiązki,rodzinę.
Nie do takich jak ja.
Artykuł jest adresowany do normalnych ludzi,mających pracę,obowiązki,rodzinę.
Nie do takich jak ja.
Mi chodzi 🙋 oto.Ze,ja kiedy mam zajęcia w SDS.To jak zrobię,co mi każą.To czytań.A czyta ,może nie szybko a dużo.
Mi chodzi 🙋 oto.Ze,ja kiedy mam zajęcia w SDS.To jak zrobię,co mi każą.To czytań.A czyta ,może nie szybko a dużo.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamCzytanie to przyjemność. Delektowanie się chwilą przeniesienia w inne miejsce, inny czas. Przeżywanie niesamowitych emocji. Nie można patrzeć na czytanie jak na wyścig, statystykę, plany do wykonania. Często narzekamy na brak czasu, na brak chwili relaksu z książką.I wtedy proponuję przeanalizować, ile dzisiaj czasu spędziliśmy np. na FB i tego typu pożeraczach czasu. Ponadto polecam audiobooki. Ja słucham ich gdy tylko mogę, podczas prac domowych, podróży. I nie dlatego, aby więcej książek mieć "zaliczonych", ale dlatego, że przyjemniej wykonuje się przy nich obowiązki domowe typu prasowanie, obieranie warzyw, wieszanie prania itp. Po prostu przyjemne z pożytecznym.
Czytanie to przyjemność. Delektowanie się chwilą przeniesienia w inne miejsce, inny czas. Przeżywanie niesamowitych emocji. Nie można patrzeć na czytanie jak na wyścig, statystykę, plany do wykonania. Często narzekamy na brak czasu, na brak chwili relaksu z książką.I wtedy proponuję przeanalizować, ile dzisiaj czasu spędziliśmy np. na FB i tego typu pożeraczach czasu....
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejNo i wlasnie o tym jest ten film. Nie o wyscigu i statystykach tylko o trikach ktore moga pomoc w znalezieniu czasu na czytanie. I omawia takze te triki ktore wymieniasz i pare innych:)
No i wlasnie o tym jest ten film. Nie o wyscigu i statystykach tylko o trikach ktore moga pomoc w znalezieniu czasu na czytanie. I omawia takze te triki ktore wymieniasz i pare innych:)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamczytam dla przyjemności ale lubię czytać dużo ze względu na to że ledwo skończę jedną książkę a już mnie ciągnie do następnej i kolejnej i tak dalej, nie mogę się doczekać aż przeczytam wszystkie które mnie interesują a one ciągle dochodzą. Czytanie wciąga i ubolewam na tym że czytam dość wolno i nie mam zbyt wiele czasu w ciągu dnia na tą przyjemność, nie potrafię czytać w przerwie innych zajęć bo muszę się skupić na książce i takie czytanie na wyrywki nie daje takiej satysfakcji.
czytam dla przyjemności ale lubię czytać dużo ze względu na to że ledwo skończę jedną książkę a już mnie ciągnie do następnej i kolejnej i tak dalej, nie mogę się doczekać aż przeczytam wszystkie które mnie interesują a one ciągle dochodzą. Czytanie wciąga i ubolewam na tym że czytam dość wolno i nie mam zbyt wiele czasu w ciągu dnia na tą przyjemność, nie potrafię czytać w...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejNie rozumiem tych wypowiedzi "Nic na sile" "Niewazne czy czytasz 2 czy 100". Przeciez nikt tu nie sugeruje ze czytanie 100 ksiazek w wyscigu czy inne czytanie na akord jest obowiazkowe albo ze wszyscy musimy do tego dazyc. Artykul wspomina wrecz Ruth Simmons ktora mowi ze czytanie powinno umozliwiac medytacje a wiec z definicji nie ma tu przymusu ani wyscigu. Jest jasne, ze dokument zostal nakrecony przez czlowieka ktory chcialby czytac wiecej, a nie potrafi znalezc czasu. Wiec nie ma tu kwestii przymusu tylko nieumiejetnosci i wiele z tych wskazowek moze pomoc. Mnostwo ludzi jest w takiej sytuacji bo czesti holdujemy jakims takim wyobrazeniom, ze czytanie to panie dzieju wzniosla umiejetnosc, ze tylko w fotelu z klasyka sie liczy. Ze inaczej to zle bo tak po kawalku i chaotycznie. No wiec nie. I to zdumiewajace jak to podczytywanie w tramwaju czy poczekalni wzmacnia umiejetnosc koncentracji na przyklad.
Nie rozumiem tych wypowiedzi "Nic na sile" "Niewazne czy czytasz 2 czy 100". Przeciez nikt tu nie sugeruje ze czytanie 100 ksiazek w wyscigu czy inne czytanie na akord jest obowiazkowe albo ze wszyscy musimy do tego dazyc. Artykul wspomina wrecz Ruth Simmons ktora mowi ze czytanie powinno umozliwiac medytacje a wiec z definicji nie ma tu przymusu ani wyscigu. Jest jasne,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Mój sposób, by czytać więcej, to czytać jedną książkę naraz. Skupić na niej całą swoją uwagę. Przygotowuję plan, co zamierzam przeczytać w najbliższym czasie (lc jest w tym bardzo pomocne). Nie rozpraszam się na inne książki, gdy jestem zajęta czytaniem jednej. Skakanie od jednej książki do drugiej sprawia, że nie wciągamy się w nią w pełni i w efekcie czytamy ją bardzo wolno, jeśli w ogóle dobrniemy do końca.
A jeśli chodzi o autora tego filmu - śmieszy mnie nazywanie go zapalonym czytelnikiem, jeśli w zeszłym roku przeczytał tylko jedną książkę.
Mój sposób, by czytać więcej, to czytać jedną książkę naraz. Skupić na niej całą swoją uwagę. Przygotowuję plan, co zamierzam przeczytać w najbliższym czasie (lc jest w tym bardzo pomocne). Nie rozpraszam się na inne książki, gdy jestem zajęta czytaniem jednej. Skakanie od jednej książki do drugiej sprawia, że nie wciągamy się w nią w pełni i w efekcie czytamy ją bardzo...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejPraktycznie nie wyobrażam sobie czytania tylko jednej książki na raz :) Od kiedy pamiętam zawsze czytałam kilka, w każdą z nich wciągałam się w pełni i całkowicie mnie pochłaniała. Co ciekawe dodatkowo prawie nigdy nie rezygnuje z czytania do końca (nawet jeśli książka mnie męczy, co ostatnio próbuję zmienić). Myślę, że każdy ma swój sposób, a wybór pomiędzy "czytam tylko jedną książkę", a "czytam książek w tym samym czasie" jest bardzo indywidualny. U każdego sprawdza się coś innego :)
Praktycznie nie wyobrażam sobie czytania tylko jednej książki na raz :) Od kiedy pamiętam zawsze czytałam kilka, w każdą z nich wciągałam się w pełni i całkowicie mnie pochłaniała. Co ciekawe dodatkowo prawie nigdy nie rezygnuje z czytania do końca (nawet jeśli książka mnie męczy, co ostatnio próbuję zmienić). Myślę, że każdy ma swój sposób, a wybór pomiędzy "czytam...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejZgadzam się z moimi przedmówcami. Czytanie książek ma być przyjemnym hobby, a nie wyścigami kto więcej. Jaki to miałoby sens czytać szybko, ale bezrefleksyjnie i nic nie wynieść z treści książki. Sam fakt, że ludzie w ogóle czytają zamiast ślęczeć przed przed wynalazkami wspólniczego świata już cieszy. Nie ma znaczenia kto i ile. Dobrze,że czytają. :)
Zgadzam się z moimi przedmówcami. Czytanie książek ma być przyjemnym hobby, a nie wyścigami kto więcej. Jaki to miałoby sens czytać szybko, ale bezrefleksyjnie i nic nie wynieść z treści książki. Sam fakt, że ludzie w ogóle czytają zamiast ślęczeć przed przed wynalazkami wspólniczego świata już cieszy. Nie ma znaczenia kto i ile. Dobrze,że czytają. :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam