-
Artykuły
Czytamy w weekend. 27 marca 2026
LubimyCzytać429 -
Artykuły
Przeczytaj fragment książki „Zbrodnia w rezydencji“
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Tylko że życie nie zna słowa „kiedyś”. Życie zna tylko „teraz” - Gabriela Gargaś radzi
LubimyCzytać4 -
Artykuły
Jak czytać Harry’ego Hole? Kolejność książek Jo Nesbø i dlaczego warto zacząć dziś
Iza Sadowska13
Stan czytelnictwa w Polsce w 2018 roku
Biblioteka Narodowa opublikowała raport czytelnictwa za miniony rok. Jak się okazuje, nie ma większych zmian, a główne wskaźniki pozostają takie same co w roku 2017. Czytanie przynajmniej jednej książki w ciągu roku zadeklarowało 37% respondentów.
Choć w 2017 roku deklaracje o przeczytaniu minimum jednej książki złożyło 38% pytanych, różnicę jednego punktu procentowego można złożyć na karb błędu statystycznego (który dla próby o liczebności 2 tys. obserwacji wynosi 2%). Bez zmian jest też liczba osób deklarujących czytanie 7 i więcej książek rocznie: 9%. Wyraźne spadki czytelnictwa odnotowano w latach 2004–2008, zaś obecnie poziom jest stabilny (choć nie najlepszy). Dlaczego nie rośnie zainteresowanie czytaniem? Autorzy raportu wskazują na kilka przyczyn, m.in. popularyzację rozrywki cyfrowej i dostęp do innych źródeł dzięki nowoczesnym technologiom komunikacji.
Kto lubi czytać?
Badanie przeprowadzono na ogólnopolskiej próbie reprezentatywnej 2076 respondentów w wieku co najmniej 15 lat oraz na celowej próbie 1660 czytelników książek. W będącym jego wynikiem raporcie „Stan czytelnictwa w Polsce” poddano analizie to, czy lubimy czytać. W młodszych grupach wiekowych znajdziemy mniejszy odsetek osób deklarujących, że bardzo lubią czytanie książek – zarówno wśród mężczyzn, jak i kobiet, które w starszych grupach wiekowych wyraźnie przewyższają mężczyzn pod tym względem.


Coraz częściej kupujemy
Co ciekawe, w ubiegłym roku respondenci częściej decydowali się kupić daną książkę. Można na tej podstawie stwierdzić, że nawyki czytelnicze ulegają zmianie i stopniowo rośnie znaczenie nowości wydawniczych. Aktywni czytelnicy wolą kupić pozycję, która dopiero co miała premierę, niż czekać na jej pożyczenie od znajomych. Jak zaznaczają autorzy badania, udział książek wypożyczonych z biblioteki publicznej lub ofiarowanych w prezencie utrzymał się na poziomie z 2017 roku, wzrósł nieco udział książek wypożyczonych z bibliotek szkolnych.

Ważne są rekomendacje innych czytelników
Kto nam doradza, po jaką książkę sięgnąć? Badani zgodnie wskazywali, że najbardziej polegają na opinii znajomych i rodziny oraz własnych kompetencjach czytelniczych. Nabywcy książek zaznaczali, że najważniejsze dla nich jest własne zdanie, w dalszej kolejności znajomych i rodziny. Opinie na temat książek zamieszczane w internecie interesują przede wszystkim osoby do 39. roku życia – starsi czytelnicy polegają na zdaniu księgarzy i bibliotekarzy, co może być związane z możliwością bezpośredniego kontaktu i rozmowy.

Czytelnicy sięgają po e-książki
Respondenci z ogólnopolskiej grupy dość rzadko przyznawali, że czytają e-booki. Jednak już ci z grupy celowej, która także uczestniczyła w badaniu, twierdzili, że coraz chętniej wybierają książki na nośnikach cyfrowych. Fakt korzystania z elektronicznych nośników tekstu co najmniej kilka razy w ciągu ostatniego roku zadeklarowało aż 41% badanych.

Pełen raport Biblioteki Narodowej „Stan czytelnictwa w Polsce” autorstwa Izabeli Koryś i Romana Chymkowskiego znajdziecie tutaj. Badanie zrealizowała w terenie firma Kantar Public.
Tagi i tematy
komentarze [116]
@PirateShip - tu nie chodzi o to, że ktokolwiek jest lepszy czy gorszy, tylko o pewną dbałość o rozwój intelektualny społeczeństwa. Badania wykazują, że czytanie powoduje trwałe zmiany w mózgu. To się przekłada na wszystko - na wykształcenie, ilość specjalistów, świadomość społeczną, na preferencje wyborcze.
Większość ludzi nie czyta, bo w ich otoczeniu po prostu nie było nawyku sięgania po książkę jako formy spędzania czasu - a gdy zetknęli się z lekturami szkolnymi, często rozczarowali się, bo były one "nudne" i niedostosowane do ich zainteresowań. Z drugiej jednak strony, młodzi ludzie w szkole chociaż mają motywację, by sięgnąć po cokolwiek, u starszych w ogóle tego nie ma.
Moim zdaniem, jeszcze gorszym problemem, którego te badania nie pokazują, jest brak kultury myślenia, którego się u nas po prostu nie uczy. Nawet ci, którzy sięgają po książki, najczęściej wybierają pozycje niezbyt stymulujące intelektualnie.
Rozwiązanie to nie stygmatyzować nikogo, ale pokazywać, że czytanie jest fajne, polecać raczej konkretne wartościowe pozycje niż czytanie ogólnie.
@PirateShip - tu nie chodzi o to, że ktokolwiek jest lepszy czy gorszy, tylko o pewną dbałość o rozwój intelektualny społeczeństwa. Badania wykazują, że czytanie powoduje trwałe zmiany w mózgu. To się przekłada na wszystko - na wykształcenie, ilość specjalistów, świadomość społeczną, na preferencje wyborcze.
Większość ludzi nie czyta, bo w ich otoczeniu po prostu nie było...
Tak, ale rozwijają też gry komputerowe, gra na instrumencie, matematyka. Każdy czynnik, który stanowi rodzaj jakiegoś problemu dla mózgu, zmusza go do aktywności, tym samym wpływając na niego pozytywnie. Lecz nie widać kampanii zachęcających do spędzenia czasu z ciekawą grą strategiczną, czy też statystyk badających, ile równań różniczkowych wykonał każdy Polak w ciągu roku i lamentów pod tymi statystykami, że społeczeństwo głupieje. Dlaczego?
Książki nie są wcale najlepszą z najlepszych metodą rozwoju, lecz w taki sposób są traktowane, w dodatku często z mniej lub bardziej wyraźnymi przekazami: ,,nie czytasz = jesteś głupi’’, co jak najbardziej jest selekcją ludzi na lepszych i gorszych.
Plus – jak sama wspomniałaś – istotniejszą kwestią jest wybór pozycji, podczas gdy zarówno te statystyki, jak i ogólnie wszelkie dyskusje, jakie powstają na temat czytelnictwa, kręcą się jedynie wokół czytania samego w sobie.
Obawiam się, że aktualne formy ,,zachęcania’’ działają bardziej odstraszająco, roztaczając dookoła atmosferę lekkiego przymusu i stygmatyzacji, w dodatku nie będąc zbyt logicznymi, bo skoro czytanie, to dlaczego nie inne aktywności? Tak czy owak myślę, że zachęta poprzez przedstawianie książek jako normalnej rozrywki dla każdego sprawdziłaby się bardziej niż traktowanie ich jak powinności i obowiązku, których ludzie już wystarczająco dużo doświadczyli w szkole, gdy zmuszano ich do czytania lektur. ;) Szczególnie w przypadku dorosłych, którzy mają już wystarczająco dużo zobowiązań związanych z pracą, rodziną i przetrwaniem ogółem.
Tak, ale rozwijają też gry komputerowe, gra na instrumencie, matematyka. Każdy czynnik, który stanowi rodzaj jakiegoś problemu dla mózgu, zmusza go do aktywności, tym samym wpływając na niego pozytywnie. Lecz nie widać kampanii zachęcających do spędzenia czasu z ciekawą grą strategiczną, czy też statystyk badających, ile równań różniczkowych wykonał każdy Polak w ciągu roku...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@Almara - masz absolutną rację, że rozwijać się intelektualnie można na wiele sposobów i czytanie jest tylko jednym z nich. Absolutnie nie twierdzę, że np. nauka gry na pianinie czy programowanie to zajęcia mniej wartościowe, po prostu skupiłam się wyłącznie na temacie czytania.
Sama w żaden sposób nie fetyszyzuję czytania - czytam dużo, bo lubię, bo wymaga tego ode mnie moja praca, bo wiele pozycji mnie interesuje. Jeśli jednak mam stracić czas na kiepskie romansidło, to wolę znaleźć sobie inne zajęcie.
Tym niemniej uważam, że problem jest poważny. Nie chodzi tylko o to, że społeczeństwo nie czyta, tylko w ogóle, o pewien bardzo silny trend antyintelektualny. Nieczytanie jest jedynie jednym z jego przejawów. Niestety, na przykład wyniki matur z matematyki na przykład pokazują, że w innych dziedzinach wcale nie jest lepiej.
Chociaż bywają różne kampanie, które mają zachęcić również do rozwoju np. w naukach ścisłych - na przykład organizowane przez centrum nauki Kopernik czy akcja "Dziewczyny na politechniki".
@Almara - masz absolutną rację, że rozwijać się intelektualnie można na wiele sposobów i czytanie jest tylko jednym z nich. Absolutnie nie twierdzę, że np. nauka gry na pianinie czy programowanie to zajęcia mniej wartościowe, po prostu skupiłam się wyłącznie na temacie czytania.
Sama w żaden sposób nie fetyszyzuję czytania - czytam dużo, bo lubię, bo wymaga tego ode mnie...
@Pirate_Ship
Wybacz, ale chociaż powołujesz się na wypowiedź Almary, to jednak Twoja niesie za sobą zupełnie inne przesłanie. I podczas gdy stanowisko Almary jest mi dość bliskie, to z tym, co Ty piszesz, absolutnie zgodzić się nie mogę.
Jestem przeciwna dzieleniu i ocenianiu ludzi, każdemu staram się okazywać szacunek, jednak nigdy nie przyklasnę stwierdzeniu, że każda forma spędzania czasu jest tak samo wartościowa. Nie jest. Takie (nie)myślenie prowadzi właśnie do miałkości intelektualnej, pochwały bylejakości, zaniechania rozwoju.
I, chociaż sama lubię gry komputerowe i uważam, że niektóre z nich faktycznie są inteligentne i bardzo pobudzające wyobraźnię, to nie będę udawała, że wielogodzinne granie w najprostszą strzelankę każdego dnia jest szczególnie rozwijającą czynnością.
@Pirate_Ship
Wybacz, ale chociaż powołujesz się na wypowiedź Almary, to jednak Twoja niesie za sobą zupełnie inne przesłanie. I podczas gdy stanowisko Almary jest mi dość bliskie, to z tym, co Ty piszesz, absolutnie zgodzić się nie mogę.
Jestem przeciwna dzieleniu i ocenianiu ludzi, każdemu staram się okazywać szacunek, jednak nigdy nie przyklasnę stwierdzeniu, że każda...
@Pirate_Ship
Ty jesteś za tym, by w imię jakiegoś źle rozumianego "szacunku" udawać, że wszystkie formy rozrywki są tak samo wartościowe, czym w ogóle chciałbyś uczynić bezzasadną wszelką krytykę np. literacką czy filmową. Tymczasem wystarczy merytorycznie krytykować dzieło, a nie człowieka.
Masz rację, nie dogadamy się i nie ma sensu kontynuuować tej polemiki, pozdrawiam.
@Pirate_Ship
Ty jesteś za tym, by w imię jakiegoś źle rozumianego "szacunku" udawać, że wszystkie formy rozrywki są tak samo wartościowe, czym w ogóle chciałbyś uczynić bezzasadną wszelką krytykę np. literacką czy filmową. Tymczasem wystarczy merytorycznie krytykować dzieło, a nie człowieka.
Masz rację, nie dogadamy się i nie ma sensu kontynuuować tej polemiki,...
Nawet czytając poradniki nie można mówić że czytający jest mniej intelektualnie rozwinięty.
Moja żona skończyła studia, jest bardzo inteligentną osobą, a szycie to jej pasja .... właśnie kilka dni temu otrzymała wyniki egzaminu czeladniczego.
I wiecie co jestem z niej dumny.
Nawet czytając poradniki nie można mówić że czytający jest mniej intelektualnie rozwinięty.
Moja żona skończyła studia, jest bardzo inteligentną osobą, a szycie to jej pasja .... właśnie kilka dni temu otrzymała wyniki egzaminu czeladniczego.
I wiecie co jestem z niej dumny.
Można w gronie swoich najbliższych propagować czytelnictwo. Mam całkiem pokaźną biblioteczkę, jednakże nie trzymam tych książek tylko dla siebie, powyżej 20 jest w ciągłym obiegu. Zarówno wśród rodziny, jak i bliższych i dalszych znajomych. Każdy znajdzie u mnie coś dla siebie, a nieraz sam uznaję, że dana książka na pewno spodoba się danej osobie.
Można w gronie swoich najbliższych propagować czytelnictwo. Mam całkiem pokaźną biblioteczkę, jednakże nie trzymam tych książek tylko dla siebie, powyżej 20 jest w ciągłym obiegu. Zarówno wśród rodziny, jak i bliższych i dalszych znajomych. Każdy znajdzie u mnie coś dla siebie, a nieraz sam uznaję, że dana książka na pewno spodoba się danej osobie.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Czyli: 62% nie czyta nic, plus ok. 17% (średnia z tabelki) czyta 1-2 książki rocznie, co też żadnym "czytelnictwem" nie jest - nikt nie pyta, co to są za książki, może poradnik kroju i szycia albo książka kucharska.
Czyli jakieś 80% społeczeństwa żyje sobie szczęśliwie bez potrzeby czytania.
Z drugiej strony, ilość też nie przechodzi automatycznie w jakość: może lepiej przeczytać dwie sensowne zamiast dziewięciu marnych książek?
Czyli: 62% nie czyta nic, plus ok. 17% (średnia z tabelki) czyta 1-2 książki rocznie, co też żadnym "czytelnictwem" nie jest - nikt nie pyta, co to są za książki, może poradnik kroju i szycia albo książka kucharska.
Czyli jakieś 80% społeczeństwa żyje sobie szczęśliwie bez potrzeby czytania.
Z drugiej strony, ilość też nie przechodzi automatycznie w jakość: może lepiej...
Moja żona czyta poradniki kroju i szycia.
Przez ostatnie 2 lata kilkanaście takich pozycji.
Do tego poradniki o wychowaniu dzieci.
Do tego poradniki żywieniowe.
I ostatnio np.. Tatuażysta z Auschwitz.
Ps.
Co ja czytam widać w mojej historii.
Moja żona czyta poradniki kroju i szycia.
Przez ostatnie 2 lata kilkanaście takich pozycji.
Do tego poradniki o wychowaniu dzieci.
Do tego poradniki żywieniowe.
I ostatnio np.. Tatuażysta z Auschwitz.
Ps.
Co ja czytam widać w mojej historii.
@mLipok - nie jest moją intencją obrażać osoby czytające poradniki, czy sugerować, że to jakaś gorsza lektura, zwłaszcza że sama to robię.
Po prostu usiłuję sobie wyobrazić osobę deklarującą przeczytanie jednej książki rocznie. Jest to ktoś zasadniczo nieczytający, więc co skłoniło go/ją do zajrzenia do tej właśnie jednej książki? Zakładam, że jakaś praktyczna potrzeba, a nie "lubienie książek w ogóle".
@mLipok - nie jest moją intencją obrażać osoby czytające poradniki, czy sugerować, że to jakaś gorsza lektura, zwłaszcza że sama to robię.
Po prostu usiłuję sobie wyobrazić osobę deklarującą przeczytanie jednej książki rocznie. Jest to ktoś zasadniczo nieczytający, więc co skłoniło go/ją do zajrzenia do tej właśnie jednej książki? Zakładam, że jakaś praktyczna potrzeba, a...
Ja już dawno nie śledzę.Tych badań,jak nie ma chętnych.To co robić ? Na siłę ?
Ja już dawno nie śledzę.Tych badań,jak nie ma chętnych.To co robić ? Na siłę ?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJa znam ludzi po studiach.Co nie czytają.I znam,po szkołach specjalnych co czytają.
Ja znam ludzi po studiach.Co nie czytają.I znam,po szkołach specjalnych co czytają.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Dobrze ktoś napisał, że w innych społeczeństwach tzw. krajów rozwiniętych, mimo zalewu coraz to nowych technicznych bajerów, wiele ludzi nadal czyta ambitną literaturę. Dlatego argument o tym, że polskie społeczeństwo nie czyta z racji innych ciekawszych alternatyw do mnie nie trafia i pachnie lenistwem, wymówkami oraz zamiłowaniem do prostych rozwiązań, postawę którą z wielką gorliwością i przekonaniem promują media. A potem, w ramach katharsis, publikują wywiady-rzeki z psychologami, socjologami, w których ubolewają, że nasze społeczeństwo idiocieje xD
Mógłby się ktoś pokusić o zbadanie, jaki jest odsetek czytelników literatury z prawdziwego zdarzenia wśród osób deklarujących przeczytanie kilkunastu, kilkudziesięciu pozycji rocznie. Według mnie wyniki takiego badania, o ile zostałoby przeprowadzone fachowo, mogłyby okazać się szokujące i pokazać ile tak naprawdę osób czyta książki, a nie tzw. książki. Bo czytanie stu łopatologicznych i wtórnych kryminałów albo jakiś innych wypocin stawiam na równi z papką obecną w telewizji komercyjnej, publicznej, mediach społecznościowych. Słowo "rozrywka" obecnie źle mi się kojarzy, raczej z chałturą, tworem pozwalającym odpocząć szarym komórkom, bazującym tylko i wyłącznie na prymitywnych instynktach. Literatura to raczej pasja, hobby, poszerzanie horyzontów, odkrywanie, a nie stanie w miejscu. Tak to widzę.
Dobrze ktoś napisał, że w innych społeczeństwach tzw. krajów rozwiniętych, mimo zalewu coraz to nowych technicznych bajerów, wiele ludzi nadal czyta ambitną literaturę. Dlatego argument o tym, że polskie społeczeństwo nie czyta z racji innych ciekawszych alternatyw do mnie nie trafia i pachnie lenistwem, wymówkami oraz zamiłowaniem do prostych rozwiązań, postawę którą z...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejA gdzie jest granica pomiędzy tym, co "wtórne" a tym co "wartościowe". Czy mamy oceniać kto jest "lepszym" a kto "gorszym" czytelnikiem? Każdy czyta to, co lubi i tyle w tym temacie. Ważne, że w ogóle czyta, poza tym czytając można rozwijać swoje literackie zainteresowania - ktoś kto dziś czyta jakieś błahostki, może za kilka m-cy/lat sięgnąć po ambitniejsze lektury.
A gdzie jest granica pomiędzy tym, co "wtórne" a tym co "wartościowe". Czy mamy oceniać kto jest "lepszym" a kto "gorszym" czytelnikiem? Każdy czyta to, co lubi i tyle w tym temacie. Ważne, że w ogóle czyta, poza tym czytając można rozwijać swoje literackie zainteresowania - ktoś kto dziś czyta jakieś błahostki, może za kilka m-cy/lat sięgnąć po ambitniejsze...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@fossa
Jak rozumiem, jesteś zwolennikiem/zwolenniczką (sorry, ale nie znam Twej płci) pełnego relatywizmu? Dość zabawnie brzmią Twoje słowa w kontekście tego, że na LC figurujesz jako oficjalny recenzent, czyli parasz się właśnie ocenianiem.
Owszem, ocenianie czytelników to delikatna rzecz i często faktycznie nie na miejscu, ale czy faktycznie nie da się? Oczywiście każdy czyta, co lubi i nigdy bym nie twierdził, że ktoś jest gorszym czytelnikiem tylko dlatego, że połyka rozrywkową masówkę. Sam sporo jej czytam, właśnie rozrywkowo. Rzecz jednak w tym, żeby co jakiś czas sięgać po coś ambitniejszego, nie koniecznie zaraz po greckich klasyków ;-) Ale parę razy spotkałem się z sadzącymi się czytelnikami, którzy twierdzili, jaka to wybitna literatura przywołując... no, nie będę się narażał fanom niektórych autorów, ale jeśli ktoś co roku wypuszcza nowy tytuł, to jest dla mnie po prostu groszorobem robiącym dobra rozrywkę i nic więcej. Jeśli więc jakiś czytelnik czyta tylko takie czytadła, choćby i najlepszych autorów, trudno takiego czytelnika nazwać ambitnym, czyż nie? Podobnie jest z literaturą. Pewne rzeczy są uznawane powszechnie za coś nowego, ambitnego i to jest wartościowe a coś innego jest po prostu wtórne, choć może być superrozrywką na długie, zimowe wieczory. Można się sprzeczać czy autor X jest ambitniejszy od Y, czy odwrotnie, ale zazwyczaj bez problemu da się ocenić, że obaj są na znacznie wyższym poziomie literackich lotów niż autor Z.
Że każdy może zaczynać od błahostek i szlifować swój gust literacki? Zgoda. Ale przecież nie powiesz, że jakiegoś początkującego skoczka-amatora można przyrównywać do Małysza czy Stocha tylko dlatego, że on dopiero szlifuje swoją kondycję i technikę skoków. Może ktoś, kto zaczyna od Harlequinów czytanie książek, w następnych latach może i sięgnie po dzieła filozofów, ale jeśli ktoś siedzi w Harlequinach cały czas i opowiada, jaka to świetna literatura i ileż to on tych tomików przeczytał w ciągu roku, trudno mi podziwiać takiego czytelnika.
@fossa
Jak rozumiem, jesteś zwolennikiem/zwolenniczką (sorry, ale nie znam Twej płci) pełnego relatywizmu? Dość zabawnie brzmią Twoje słowa w kontekście tego, że na LC figurujesz jako oficjalny recenzent, czyli parasz się właśnie ocenianiem.
Owszem, ocenianie czytelników to delikatna rzecz i często faktycznie nie na miejscu, ale czy faktycznie nie da się? Oczywiście każdy...
"Mógłby się ktoś pokusić o zbadanie, jaki jest odsetek..."
jest to ujęte w raporcie za r.2017: 5% (z czyt. minimum od 7-11 pozycji rocznie) daje wynik około 165 tyś. czytelników. Przy czym owe 5% deklarując czyt. prozy "wysoko-artystycznej" kwalifikuje do niej też literaturę-pop (ambitniejszą niż kryminały).
"Mógłby się ktoś pokusić o zbadanie, jaki jest odsetek..."
jest to ujęte w raporcie za r.2017: 5% (z czyt. minimum od 7-11 pozycji rocznie) daje wynik około 165 tyś. czytelników. Przy czym owe 5% deklarując czyt. prozy "wysoko-artystycznej" kwalifikuje do niej też literaturę-pop (ambitniejszą niż kryminały).
@żabot - miałam na myśli, że jeśli ktoś zaczytuje się w np. Harlequinach to dla niego jest to książka zapewne wartościowa, zapewne wnosi coś do jego życia, co osoba postronna nie jest już w stanie rozumieć. Inny przykład: najpopularniejszym gatunkiem są od zawsze kryminały, a więc czy literatura "ambitna" czy już "drugiego sortu", bo w końcu jest to w końcu literatura rozrywkowa ? I czy tylko dlatego, że ja tego wcale nie czytuje to mam patrzeć z góry na tych, co to lubią? Po prostu rażą mnie takie podziały na dobre i złe, wszystko jest względne, a każdy ma inne potrzeby w tym literackie.
@żabot - miałam na myśli, że jeśli ktoś zaczytuje się w np. Harlequinach to dla niego jest to książka zapewne wartościowa, zapewne wnosi coś do jego życia, co osoba postronna nie jest już w stanie rozumieć. Inny przykład: najpopularniejszym gatunkiem są od zawsze kryminały, a więc czy literatura "ambitna" czy już "drugiego sortu", bo w końcu jest to w końcu literatura...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@fossa
Zgoda, ale w pierszym wpisie uwaga była poczyniona nie tylko w kwestii oceniania czy nieoceniania gustu czytelniczego (a o gustach się nie dyskutuje), ale również o samej literaturze.
"A gdzie jest granica pomiędzy tym, co "wtórne" a tym co "wartościowe"."
Odnoszę się przede wszystkim do tego.Oczywiście nie ma ścisłej granicy, o czym napisałem. Ale daje się jakoś uszeregować, ocenić, czy coś jest dobre, wartościowe, czy jednak takie sobie, wtórne. Jeśli uważasz, że nie da się, to - po jakiego grzyba - są studia literaturoznawcze i po co produkować na nich kolejnych magistrów, doktorów i profesorów?
Być może się niektórzy obrażą, ale naprawdę jest coś takiego, jak literatura ambitna i wysokich lotów oraz ten - sorry - drugi sort. I tego drugiego sortu jest zdecydowana większość. Tyle, że człowiek lubi rozrywkę, więc częściej sięga po hot doga, niż smakuje wykwintną pieczeń. I nie ma w tym nic ani złego, ani dziwnego. To naturalne.
I - wybacz - ale naprawdę nie wszystko jest względne ;-)
@fossa
Zgoda, ale w pierszym wpisie uwaga była poczyniona nie tylko w kwestii oceniania czy nieoceniania gustu czytelniczego (a o gustach się nie dyskutuje), ale również o samej literaturze.
"A gdzie jest granica pomiędzy tym, co "wtórne" a tym co "wartościowe"."
Odnoszę się przede wszystkim do tego.Oczywiście nie ma ścisłej granicy, o czym napisałem. Ale daje się jakoś...
Moje smutne doświadczenia są takie, że nawet ludzie, którzy mogą pochlubić się niezłym wykształceniem i dobrą pracą wręcz chlubią się tym, że nie czytają. Bo to strata czasu, nieprzyszłościowe i w ogóle nudy. Albo reagują alergicznie, gdy zaczyna się z kimś rozmawiać o książkach. "Przecież to przypał". Jestem pesymistą więc ten sondaż utwierdza mnie w przekonaniu, że naród idiocieje, a lepiej - raczej - już nie będzie. Idzie pokolenie wychowane na smartfonach.
Moje smutne doświadczenia są takie, że nawet ludzie, którzy mogą pochlubić się niezłym wykształceniem i dobrą pracą wręcz chlubią się tym, że nie czytają. Bo to strata czasu, nieprzyszłościowe i w ogóle nudy. Albo reagują alergicznie, gdy zaczyna się z kimś rozmawiać o książkach. "Przecież to przypał". Jestem pesymistą więc ten sondaż utwierdza mnie w przekonaniu, że naród...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Samych smartfonów bym nie obwiniał, ile treści w nich dostępne. Albo jeszcze inaczej - wybór treści dokonywanych przez właścicieli smarfonów. Książka, jakakolwiek by ona była, czy poważna literatura, czy literatura faktu, czy zwykłe czytadło, jakoś zmusza do choćby minimalnej refleksji i myślenia. Podobnie było kiedyś z prasą. Były oczywiście newsy, ale nie brakowało dłuższych form - felietony, eseje, reportaże etc. Nawet telewizja była inna. Teraz "news" goni "news", nie ważne, jak wiele niesie informacji, ważne, żeby tych "newsów" było dużo. masowa tabloidyzacja. Przypomina mi się niedawne stwierdzenie mojego teścia, leciwego już pana, kiedy zapytałem go, co ciekawego jest w tej czy innej gazecie. Powiedział, że nie wie, czyta tylko nagłówki. W jego wieku (80+) to może nie dziwić, ale przecież również ludzie młodzi czytają nagłówki-newsy. Tak działa facebook i cała reszta. Klikamy lajki i po 10 minutach tak naprawdę nie pamiętamy, co się lajkowało. I nie dotyczy to tylko papki selfikowej. Śledzę kilku fotografów robiących naprawdę rewelacyjne zdjęcia, którzy nie wrzucają na fejsa masówki. Zdjęcia są ambitne, dopracowane. Ale czas, jaki im poświęcam, żeby się choćby zastanowić, co w tych zdjęciach mi się najbardziej podoba, co w nich podziwiam to raptem kilkanaście sekund. Tracimy - jako społeczeństwo - zdolność do kontemplacji i refleksji. Byle szybciej, byle więcej.
Sam się łapię na tym, że kiedy przeglądam listę książek przeczytanych w zeszłym roku, o niektórych praktycznie nie potrafię nic powiedzieć a o większości niewiele ponad to, co w blurbie. Po prostu przepłynęły przeze mnie. Czy to, o czym piszesz faktycznie dotyczy tylko pokolenia smarfonów? Czy może raczej chodzi o zalew informacji wszelkiej? Uwielbiam malutkie, prowincjonalne muzea. Lubię też małe antykwariaty. Bo jestem w stanie ogarnąć to, co widzę, skupić się na czymś. W wielkich muzeach, ale i w wielkich księgarniach nadmiar mnie przytłacza. Ot, taka sobie refleksja.
Samych smartfonów bym nie obwiniał, ile treści w nich dostępne. Albo jeszcze inaczej - wybór treści dokonywanych przez właścicieli smarfonów. Książka, jakakolwiek by ona była, czy poważna literatura, czy literatura faktu, czy zwykłe czytadło, jakoś zmusza do choćby minimalnej refleksji i myślenia. Podobnie było kiedyś z prasą. Były oczywiście newsy, ale nie brakowało...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejPokolenie wychowane na smartfonach - to skrót myślowy. Kryje się pod nim w zasadzie wszystko to, co pan napisał i jeszcze więcej.
Pokolenie wychowane na smartfonach - to skrót myślowy. Kryje się pod nim w zasadzie wszystko to, co pan napisał i jeszcze więcej.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamA mnie z kolei - umysł ścisły z wykształcenia, czytelnik z zamiłowania - niesamowicie irytuje jak humaniści/lekarze/prawnicy z dumą podkreślają, że matematyka to dla nich czarna magia. I jeszcze robią z tego zaletę....
A mnie z kolei - umysł ścisły z wykształcenia, czytelnik z zamiłowania - niesamowicie irytuje jak humaniści/lekarze/prawnicy z dumą podkreślają, że matematyka to dla nich czarna magia. I jeszcze robią z tego zaletę....
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamBo, drodzy państwo, za postępem technologicznym nie idzie niestety postęp myśli (idei) itp. I druga refleksja - to, że każdy ma teraz dostęp do Internetu (poza tymi, którzy świadomie rezygnują), to jeszcze nie znaczy, że każdy ma coś ciekawego do przekazania, a mówiąc bez ogródek - 90 % piszących nie ma niczego ciekawego lub mądrego do przekazania. I trzecia to fatalny język tych wszystkich wypowiedzi - niechlujny, pełen literówek i innych błędów.
Bo, drodzy państwo, za postępem technologicznym nie idzie niestety postęp myśli (idei) itp. I druga refleksja - to, że każdy ma teraz dostęp do Internetu (poza tymi, którzy świadomie rezygnują), to jeszcze nie znaczy, że każdy ma coś ciekawego do przekazania, a mówiąc bez ogródek - 90 % piszących nie ma niczego ciekawego lub mądrego do przekazania. I trzecia to fatalny...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Czytanie dla mnie to rozrywka i przyjemność.
Nie róbmy z tego martyrologii.
Czytanie dla mnie to rozrywka i przyjemność.
Nie róbmy z tego martyrologii.
Pewnie pisząc to, co chcę napisać, rozbiję się tu o dosyć twardy mur, ale myślę, że i tak warto to zrobić: książki nie są jedyną właściwą miarą wartości człowieka! Rozumiem, że dla zgromadzonych tutaj to brzmi jak jakaś herezja, ale można nie czytać i mieć inne świetne zainteresowania. Można nie mieć w domu żadnej papierowej książki - i co z tego? Są biblioteki, są czytniki, są znajomi ze swoimi zbiorami. Pokuszę się nawet o wyrażenie zdania na temat dosyć popularnego stwierdzenia "nieważne co, ważne żeby czytać" - bzdura. Jak ktoś ma czytać jakieś podrzędne wypociny wydane po znajomości (nie chcę pokazywać palcem, bo zawsze znajdą się jacyś obrońcy), to już lepiej włączyć YouTube'a i posłuchać czegoś mądrego (chociażby Naukowy Bełkot, Mówiąc Inaczej czy cokolwiek w ramach naszych zainteresowań). Oczywiście, dla mnie książki są czymś ważnym w moim życiu, chociaż zainteresować nimi musiałam się sama, nikt mi w tym nie pomógł, jednakowoż proponuję powyciągać to i owo z czterech liter i przyjąć do wiadomości to, od czego zaczęłam: są inne, równie wartościowe rzeczy w życiu i to, że ktoś nie czyta, nie czyni z niego jakiegoś gorszego sortu :)
Pewnie pisząc to, co chcę napisać, rozbiję się tu o dosyć twardy mur, ale myślę, że i tak warto to zrobić: książki nie są jedyną właściwą miarą wartości człowieka! Rozumiem, że dla zgromadzonych tutaj to brzmi jak jakaś herezja, ale można nie czytać i mieć inne świetne zainteresowania. Można nie mieć w domu żadnej papierowej książki - i co z tego? Są biblioteki, są...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejNie wiem, do ilu to przemówi, bo niektórzy chyba już popadli w całkowity fanatyzm, ale i tak serducho za ten wpis.
Nie wiem, do ilu to przemówi, bo niektórzy chyba już popadli w całkowity fanatyzm, ale i tak serducho za ten wpis.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@Vertica [Wybacz brak polskich znakow]
Nareszcie jakis glos rozsadku w tym biadoleniu i rozczulaniu sie nad stanem rzeczy. Kto czyta, niech czyta dalej i da zyc innym.
Ogromne serducho za Twoje slowa!
@Vertica [Wybacz brak polskich znakow]
Nareszcie jakis glos rozsadku w tym biadoleniu i rozczulaniu sie nad stanem rzeczy. Kto czyta, niech czyta dalej i da zyc innym.
Ogromne serducho za Twoje slowa!
Cóż, racja. Czytanie czego popadnie i twierdzenie o wyższości tej formy kultury (czy raczej rozrywki) jest przekomiczne. Zwłaszcza kiedy ktoś jednocześnie stosuje odwrotną hiperbolę np do gier komputerowych. Takie typowo plemienne nastawienie: "moja sztuka jest lepsiejsza od twojej".
Cóż, racja. Czytanie czego popadnie i twierdzenie o wyższości tej formy kultury (czy raczej rozrywki) jest przekomiczne. Zwłaszcza kiedy ktoś jednocześnie stosuje odwrotną hiperbolę np do gier komputerowych. Takie typowo plemienne nastawienie: "moja sztuka jest lepsiejsza od twojej".
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNie czytanie książek nie oznacza, że się nic nie czyta. Czasami lepiej przeczytać jakąś ciekawą prasę lub coś w internecie, niż czytać byle co. Książka jest jedną z form uczestniczenia w kulturze.Niektórzy w tym czasie wolą zobaczyć balet posłuchać koncertu, czy opery, albo zobaczyć dobry film. Nie można kultury ograniczyć tylo do książek.
Nie czytanie książek nie oznacza, że się nic nie czyta. Czasami lepiej przeczytać jakąś ciekawą prasę lub coś w internecie, niż czytać byle co. Książka jest jedną z form uczestniczenia w kulturze.Niektórzy w tym czasie wolą zobaczyć balet posłuchać koncertu, czy opery, albo zobaczyć dobry film. Nie można kultury ograniczyć tylo do książek.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamo jejku, wreszcie ktoś powiedział coś rozsądnego! Ile można słuchać / czytać te komentarze na zasadzie "czytelnictwo upada a ja jestem jedynym z ostatnich porządnych ludzi na świecie". Nie ukrywam, za gówniarza tez się trochę snobowałam, że jestem taka zajebista, bo czytam książki, a inni NIE, no i co to nie ja. tylko, kurde - po pierwsze, jakie książki, po drugie, nie tylko czytanie czyni nas inteligentnymi i nie tylko "nieczytanie" czyni nas głupimi. I, tak naprawdę, jaką wyższość mam nad kolesiem, który zamiast wieczorem przeczytać książkę w domu, pójdzie na siłownie? On przynajmniej ma mięśnie :D Znam mnóstwo ludzi, fakt, większość moich znajomych cośtam czyta, niekoniecznie to samo i niekoniecznie w takiej samej ilości co ja, a niektórzy nie czytają nic. I są inteligentnymi, fajnymi, normalnymi ludźmi. Można? Można!
o jejku, wreszcie ktoś powiedział coś rozsądnego! Ile można słuchać / czytać te komentarze na zasadzie "czytelnictwo upada a ja jestem jedynym z ostatnich porządnych ludzi na świecie". Nie ukrywam, za gówniarza tez się trochę snobowałam, że jestem taka zajebista, bo czytam książki, a inni NIE, no i co to nie ja. tylko, kurde - po pierwsze, jakie książki, po drugie, nie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
W nawiązaniu do ostatniego postu: mam wątpliwą styczność z ludźmi, którzy często chodzą na siłownię, głównie w pracy, i niestety muszę zmartwić, bo poziom ich wypowiedzi jest jak u dorosłego dziecka w wieku licealnym, wypowiedzi okraszone słowami na 'k', 'ch', 'p' itd. I zaznaczam, że są to wykształceni ludzie.
Tu nie chodzi tylko o czytanie chłamu, ale też o słuchanie badziewnej muzyki, oglądanie infantylnych i prostych filmów, ogólne serwowanie sobie kulturowych zupek chińskich. Szybko się przygotowuje, szybko zjada i zapomina. Zainteresowanie książkami może być pomostem do kolejnych hobby, jak podróże, jakiś nietypowy sport, dokształcanie się, rozwijaniu swoich umiejętności na różnych polach - ogólnie ciekawości świata. Dlatego niestety nie mogę się zgodzić, że z człowieka, który tylko uczęszcza na zajęcia dodatkowe zwiększające masę mięśniową albo gra w w gry komputerowe, siedzi na "fejsie", całuje się ze swoim smartfonem, wyrośnie coś perspektywicznego. Zresztą mało jest przykładów, że poziom intelektualny społeczeństw drastycznie spada? Wkurza mnie to niezmiernie, że ludzie obecnie wszystko relatywizują. Myślicie, że najwięksi wynalazcy, inżynierowie, lekarze, wzięli swoje genialne pomysły z powietrza? Cegła im spadła na głowę? Nie, tylko ze słowa pisanego, od którego zapewne zaczynali swoją drogę. Nie wszyscy muszą zaraz być geniuszami, ale społeczeństwa, w których głównym celem życia są rozrywki cielesne i korzyści materialne, marnie skończą. Ludzie bezkrytycznie łykają wszystko, co im podsuwa mainstream, bo gonią tylko za pieniędzmi, sławą, idealnym wyglądem, czyli zgodnie z modelem człowieka szczęśliwego wg mediów i nie widzą w tym nic zdrożnego. Mentalność niewolnika na plantacji bawełny.
O ile pokolenie obecnych 30-40 letnich ludzi ma jeszcze w swoich szeregach trzeźwo-myślących, o tyle ludzie w wieku 20 lat i mniej mają już umysły sformatowane jak dyskietki. Bierność i traktowanie szeroko pojętych mediów jako prawdy objawionej, nadrzędnego źródła informacji o wszystkim. Co z tego, że ludzie nabierają fizycznej krzepy, skoro mentalnie cofają się w rozwoju. Jaki jest pożytek z takich ludzi? Przecież to idealny materiał do manipulacji, nie takiej nachalnej, ale subtelnej, podprogowej, z której nawet sobie nie zdają sprawy. Dla przykładu, obecne ślepe podążanie za modą na chodzenie w spodniach pozwalających na uwidocznienie nagich kostek.
W nawiązaniu do ostatniego postu: mam wątpliwą styczność z ludźmi, którzy często chodzą na siłownię, głównie w pracy, i niestety muszę zmartwić, bo poziom ich wypowiedzi jest jak u dorosłego dziecka w wieku licealnym, wypowiedzi okraszone słowami na 'k', 'ch', 'p' itd. I zaznaczam, że są to wykształceni ludzie.
Tu nie chodzi tylko o czytanie chłamu, ale też o słuchanie...
Drobne uwagi do wypowiedzi PedroP:
,,wypowiedzi okraszone słowami na 'k', 'ch', 'p'’’ – brzydka forma =/= brzydka treść.
,,Zainteresowanie książkami może być pomostem do kolejnych hobby’’ – tak jak wszystko, w tym gry komputerowe mające w sobie nierzadko sporo odniesień.
,, Myślicie, że najwięksi wynalazcy, inżynierowie, lekarze, wzięli swoje genialne pomysły z powietrza? (…) Nie, tylko ze słowa pisanego,’’ – Z wielu źródeł korzystają ludzie nauki, nie tylko ze słowa pisanego, więc nie wiem, po co taki nacisk. Szczególnie, że książka książce nierówna i pozycje, które czytali, kryminałami zdecydowanie nie były, więc nie rozumiem jaki sens i znaczenie ma to podkreślenie słowa pisanego tutaj.
I co nagie kostki mają do tematu? Ludzi, którzy kierują się modą, zazwyczaj było najwięcej w wieku adolescencji (w każdym pokoleniu), bo i jest to wiek, w którym dopiero zaznaje się świata, kształtuje poglądy i poszukuje siebie. A i tak nie stanowią większości, bo zazwyczaj to właśnie ludzie wyznaczają trend, a nie trend styl u ludzi.
Drobne uwagi do wypowiedzi PedroP:
,,wypowiedzi okraszone słowami na 'k', 'ch', 'p'’’ – brzydka forma =/= brzydka treść.
,,Zainteresowanie książkami może być pomostem do kolejnych hobby’’ – tak jak wszystko, w tym gry komputerowe mające w sobie nierzadko sporo odniesień.
,, Myślicie, że najwięksi wynalazcy, inżynierowie, lekarze, wzięli swoje genialne pomysły z...
Myślę, że mocno operujesz tutaj stereotypami. Ja chciałam tylko zaznaczyć, że są różne formy spędzania czasu i rozrywki, które różnym pasują - ktoś pójdzie po pracy na siłownie, ja poczytam książkę. Wkurza mnie tylko takie gloryfikowanie czytelnictwa i to wszechobecne wydzierające się z tych komentarzy poczucie wyższości ludzi "czytających" nad "nieczytającymi". Trzeba też wziąć pod uwagę, co czytamy. Ja lubię różne rzeczy rzeczy, staram się szukać, rozwijać, wychodzić poza swoja "strefę czytelniczego komfortu" ;) ale czasem mam ochotę po prostu na rozrywkę, jak dziś na przykład, i sięgam po jakiś romans. Wartość intelektualną miał on mniej więcej taka samą jak obejrzenie komedii romantycznej - bo to właściwie to samo, tylko na papierze. To czemu ktoś, kto przeczytał, jest lepszy niż ten, co obejrzał?
A wybitni inżynierowie i wynalazcy, lekarze? W końcu to matematyka jest Królową Nauk i to bez niej tych inżynierów by nie było.
Oczywiście, mózg to też mięsień i trzeba go ćwiczyć, ale można to robić na wiele różnych sposobów, i czytanie książek wcale nie jest tym najlepszym.
A że społeczeństwo nam głupieje, to jest temat na zupełnie inna dyskusję. Tylko za to odpowiada imo niekoniecznie zanik czytelnictwa (bo te raporty są mniej więcej na takim samym poziomie od dawna) ale w większości social media i internet.
Myślę, że mocno operujesz tutaj stereotypami. Ja chciałam tylko zaznaczyć, że są różne formy spędzania czasu i rozrywki, które różnym pasują - ktoś pójdzie po pracy na siłownie, ja poczytam książkę. Wkurza mnie tylko takie gloryfikowanie czytelnictwa i to wszechobecne wydzierające się z tych komentarzy poczucie wyższości ludzi "czytających" nad "nieczytającymi". Trzeba...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejJa uwielbiam seriale.Filmy.Muzykę.
Ja uwielbiam seriale.Filmy.Muzykę.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMózg nie jest mięśniem, ani trochę.
Mózg nie jest mięśniem, ani trochę.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Mózg nie mięsień,ale ćwiczyć trzeba.Książki w odróżnieniu od filmu, czy gier komputerowych rozwijają wyobraźnie. Jednak ważne jest to co rozwija naszego ducha i umysł, a nie tylko ciało.Natomiast we wszystkim trzeba znaleźć złoty środek. Zawsze istniał i będzie istnieć tak zwana "kultura masowa" i ona będzie najbardziej popularna, czy się to komuś podoba, czy nie.
@PedroP a czy możesz się zgodzić, że ktoś zamiast czytać sztukę, ją obejrzy. Czy możesz się zgodzić, że zamiast wieczorem czytać książkę obejrzy balet, operę, czy dobru film, albo posłucha koncertu. Nie tylko książki zaspakajają i pobudzają naszą ciekawość świat, a może ciekawa wystawa. Coraz więcej jest ciekawych filmów popularnonaukowych, historycznych i poszerzających naszą wiedzę. Sama czytam bardzo dużo, ale czytanie to nie wszystko.
Mózg nie mięsień,ale ćwiczyć trzeba.Książki w odróżnieniu od filmu, czy gier komputerowych rozwijają wyobraźnie. Jednak ważne jest to co rozwija naszego ducha i umysł, a nie tylko ciało.Natomiast we wszystkim trzeba znaleźć złoty środek. Zawsze istniał i będzie istnieć tak zwana "kultura masowa" i ona będzie najbardziej popularna, czy się to komuś podoba, czy nie.
@PedroP...
Trochę głupio tekst o czytelnictwie zaczynać od błędu składniowego w pytaniu.
Trochę głupio tekst o czytelnictwie zaczynać od błędu składniowego w pytaniu.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamWydaje mi się, że miłość do książek, a co za tym idzie - czytanie ich - wynosi się z domu. Jeżeli w domu nie kupuje się książek (bo drogie), omija się łukiem bibliotekę (wyjątek lektury), nie czyta się (bo nudne i szkoda czasu), zamiast książki preferuje się odmóżdżające programy w TV - to nie ma co oczekiwać, że ktokolwiek weźmie książkę do ręki. W czasach mojej edukacji szkolnej (dawno, dawno temu...) czytało się mnóstwo lektur. I nie było zmiłuj, bo daną lekturę wałkowano długo i intensywnie. Wielu ten proceder zniechęcił do książek w ogóle, ale dużo osób (przynajmniej z mojego pokolenia) czyta wiele i chętnie. Cena książki też ma duże znaczenie dla budżetu domowego.
Wydaje mi się, że miłość do książek, a co za tym idzie - czytanie ich - wynosi się z domu. Jeżeli w domu nie kupuje się książek (bo drogie), omija się łukiem bibliotekę (wyjątek lektury), nie czyta się (bo nudne i szkoda czasu), zamiast książki preferuje się odmóżdżające programy w TV - to nie ma co oczekiwać, że ktokolwiek weźmie książkę do ręki. W czasach mojej edukacji...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejTo uogólnienie niekoniecznie trafne. W moim domu, kiedy byłem dzieckiem, dużo książek nie było, ale i czasy były takie, że nie było nas na nie specjalnie stać. Pomijam kwestię, że kiedyś ciekawe, wartościowe książki nie były powszechnie dostępne. Biblioteczka rodziców raczej zawierała klasykę, która zdecydowanie mnie nudziła. Ale trochę się czytało. Jednak ostrego bakcyla czytelniczego załapałem dopiero pod koniec podstawówki, czyli gdzieś tak w wieku 13-14 lat. I nie mam poczucia, żeby to rodzice mnie specjalnie zarażali miłością do lektury, choć mama zdecydowanie wdrukowała mi szacunek do książki, jako przedmiotu. Teraz mój dom tonie w książkach a mimo to syn bakcyla nie załapał. Tak więc jedni wynoszą te miłość z domu, inni nie wynoszą a inni zakochują się poza domem. Myślę, że większe znaczenie ma to, czy w domu u dzieciaka uda się rozbudzić ciekawość świata czy nie. A czy to będzie dobra książka, czy dobry film (ja pochłaniałem onegdaj świetne historyczne seriale dokumentalne, zwłaszcza te produkcji BBC, wyświetlane w niedzielę) nie ma większego znaczenia.
To uogólnienie niekoniecznie trafne. W moim domu, kiedy byłem dzieckiem, dużo książek nie było, ale i czasy były takie, że nie było nas na nie specjalnie stać. Pomijam kwestię, że kiedyś ciekawe, wartościowe książki nie były powszechnie dostępne. Biblioteczka rodziców raczej zawierała klasykę, która zdecydowanie mnie nudziła. Ale trochę się czytało. Jednak ostrego bakcyla...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejZgoda, uogólniam, w dawnych czasach powszechną skarbnicą była biblioteka, chociaż w moim domu rodzinnym zakup książek był priorytetem, czego trzymam się do dzisiejszych czasów, jednak coraz częściej zwycięża ebook (brak miejsca). Zgoda, co do rozbudzania ciekawości świata przez rodziców, ale nie sądzę, że oglądanie bzdurnych programów, jakich pełno w TV tę ciekawość rozbudzi. Zauważam lekkie zdziczenie społeczeństwa, ale nie o tym jest ta dyskusja.
Zgoda, uogólniam, w dawnych czasach powszechną skarbnicą była biblioteka, chociaż w moim domu rodzinnym zakup książek był priorytetem, czego trzymam się do dzisiejszych czasów, jednak coraz częściej zwycięża ebook (brak miejsca). Zgoda, co do rozbudzania ciekawości świata przez rodziców, ale nie sądzę, że oglądanie bzdurnych programów, jakich pełno w TV tę ciekawość...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@Ania
Bez uogólnień się nie da ;-) Świat się po prostu zmienia. Za moich młodych czasów w telewizji były raptem dwa programy a rzeczy wartościowych było niewiele. Jak piszesz, siłą rzeczy źródłem wiedzy były biblioteki, choć - jak wiadomo - z powodów ideologicznych nie każda wiedza była rzetelna. Kiedyś więcej było pozostawione wyobraźni, teraz mamy zalew informacji, często dezinformacji a wielu ludzi po prostu ma problemy z wyborem rzeczy wartościowych z tego zalewu.
U mnie w domu zakup książek przestał być priorytetem z powodów prozaicznych. Brak miejsca :D więc musimy się ostro ograniczać. A z drugiej strony zgromadzane zapasy chyba mi starczą do emerytury, albo i jeszcze dalej :D
@Ania
Bez uogólnień się nie da ;-) Świat się po prostu zmienia. Za moich młodych czasów w telewizji były raptem dwa programy a rzeczy wartościowych było niewiele. Jak piszesz, siłą rzeczy źródłem wiedzy były biblioteki, choć - jak wiadomo - z powodów ideologicznych nie każda wiedza była rzetelna. Kiedyś więcej było pozostawione wyobraźni, teraz mamy zalew informacji, często...
To czeka nas niczym nieskrępowana szalona emerytura spędzana na czytaniu:) A na poważnie: w czasach mojej młodości czytało się wszystko, niekoniecznie zastanawiając się nad powodami. Takie były czasy. Teraz odsetek (znaczny) ludzi nie czyta w ogóle też z różnych powodów. I pomijam je, bo nie o to tutaj chodzi. Generalnie poprzez brak czytania społeczeństwo ubożeje i to znacznie...
To czeka nas niczym nieskrępowana szalona emerytura spędzana na czytaniu:) A na poważnie: w czasach mojej młodości czytało się wszystko, niekoniecznie zastanawiając się nad powodami. Takie były czasy. Teraz odsetek (znaczny) ludzi nie czyta w ogóle też z różnych powodów. I pomijam je, bo nie o to tutaj chodzi. Generalnie poprzez brak czytania społeczeństwo ubożeje i to...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejW moim domu się nie czytało. Nie licząc tych które kupowali dla mnie rodzice posiadali może ze dwie - trzy książki a jednak wychowali pożeracza literatury.
W moim domu się nie czytało. Nie licząc tych które kupowali dla mnie rodzice posiadali może ze dwie - trzy książki a jednak wychowali pożeracza literatury.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Jak zwykle wszystko zależy od punktu siedzenia. Znam z opowieści znajomej szkołę, w której są klasy, gdzie ani jeden uczeń nie wypożyczył ani jednej książki ze szkolnej biblioteki, a na lekcjach mówią wprost, że im się nie chce.
Ktoś poruszył temat nauczycieli, którzy czytać powinni. Owszem. Ale jak wszyscy (zapewne) wiemy, ich praca to praca umysłowa. Cały dzień, bo również po zajęciach, kiedy przynoszą tony papierów do domu. Kiedy ich mózg ma odpocząć? Cóż, są tacy, którzy nie mają już siły na czytanie i wybiorą prostszą rozrywkę (a czasem sen), żeby się zresetować przed kolejnym dniem w szkole.
Od jakiegoś czasu obserwuję to wszystko i dochodzę do wniosku, że głównym problemem cywilizacyjnym jest permanentne przepracowanie i brak czasu (znów: również na sen) - zarówno wśród uczniów/studentów, jak i dorosłych pracujących. Jeśli w tym wszystkim znajdą się jednostki, którym starcza sił na czytanie, to pięknie. Ale nie wymagajmy cudów. Tu potrzeba większych zmian, niż tylko dobre kampanie marketingowe, choć i tak dobrze, że wreszcie sektor księgarski jest bardziej promowany niż przed laty.
Jak zwykle wszystko zależy od punktu siedzenia. Znam z opowieści znajomej szkołę, w której są klasy, gdzie ani jeden uczeń nie wypożyczył ani jednej książki ze szkolnej biblioteki, a na lekcjach mówią wprost, że im się nie chce.
Ktoś poruszył temat nauczycieli, którzy czytać powinni. Owszem. Ale jak wszyscy (zapewne) wiemy, ich praca to praca umysłowa. Cały dzień, bo...
A ja zawsze myślałam, że czytanie rzeczy niezwiązanych z czyjąś profesją to forma odpoczynku/rozrywki.
A ja zawsze myślałam, że czytanie rzeczy niezwiązanych z czyjąś profesją to forma odpoczynku/rozrywki.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
"dochodzę do wniosku, że głównym problemem cywilizacyjnym jest permanentne przepracowanie i brak czasu"
Patrząc na globalne trendy to wydaje się, że człowiek czasu to ma coraz więcej. Oczywiście są profesje i jednostki, które są bardziej przepracowane niż inni. Są też takie zajęcia, po których fizycznie na czytanie nie tyle nie starcza czasu, co sił. Przy ciężkiej pracy fizycznej, niezależnie od stopnia jej skomplikowania, człowiek często faktycznie ma ochotę obejrzeć jakiś rozrywkowy film i wyspać się, ale to nie jest tak, że ludzie masowo pracują po 16 godzin dziennie i nie mają czasu na taka czy inną rozrywkę. Jeśli już górnolotnie doszukujemy się problemów cywilizacyjnych to problemem jest nie tyle brak czasu, co brak umiejętności (czasem możliwości) jego zorganizowania i umiejętności sensownej selekcji tego, czym chcemy ten wolny czas zapełnić. Łatwo ulegamy łatwym pożeraczom czasu. Co z tego, że wciąż mam ochotę na ambitne książki, kiedy jakoś łatwiej wpychają się w łapki rozrywkowe czytadła? Zamiast czytać kolejną książkę prężącą grzbiet na półce, marnotrawię czas na facebooka czy inną papkę. Ktoś inny za to skacze bezrozumnie po kilkuset kanałach TV nie mogąc skupić się na czymś konkretnym? Problemem cywilizacyjnym jest nadmiar, nadmiar tego, co chciało by się przeczytać, obejrzeć, zwiedzić, odsłuchać etc. Nie tak łatwo dać temu odpór.
"dochodzę do wniosku, że głównym problemem cywilizacyjnym jest permanentne przepracowanie i brak czasu"
Patrząc na globalne trendy to wydaje się, że człowiek czasu to ma coraz więcej. Oczywiście są profesje i jednostki, które są bardziej przepracowane niż inni. Są też takie zajęcia, po których fizycznie na czytanie nie tyle nie starcza czasu, co sił. Przy ciężkiej pracy...
@Nesihonsu - też tak myślałam. :) Ale jednak z doświadczenia wielu osób z mojego otoczenia (a czasami - o zgrozo - nawet mojego) wynika, że to nie zawsze odpoczynek, jeśli cały dzień pracujesz umysłowo. Bo pamiętajmy, że czytanie to też praca umysłu. :)
@żabot - dochodzę do takiego wniosku patrząc na swoje środowisko i krąg znajomych (nie wszyscy pracują w oświacie). Nie mówię, że to jedyny problem, nadmiar wszystkiego i rozwój technologiczny też się do tego przyczyniają. Ale nie zgodzę się z tym, że mamy za dużo czasu. Z rozmów z wieloma osobami wyraźnie wynika, że ich czas wręcz "skurczył się" w porównaniu z tym, jakie życie wiedli jeszcze powiedzmy 10 lat temu. Wymusza się na nas pewne tempo życia. Oczywiście wpływają na to też nasze wybory, ale nie oszukujmy się - to nie tylko manipulacja mediów i marketingowców. Nasze neuroprzekaźniki zmieniły się dostosowując się do nowej rzeczywistości.
@Nesihonsu - też tak myślałam. :) Ale jednak z doświadczenia wielu osób z mojego otoczenia (a czasami - o zgrozo - nawet mojego) wynika, że to nie zawsze odpoczynek, jeśli cały dzień pracujesz umysłowo. Bo pamiętajmy, że czytanie to też praca umysłu. :)
@żabot - dochodzę do takiego wniosku patrząc na swoje środowisko i krąg znajomych (nie wszyscy pracują w oświacie). Nie...
No cóż, ja osobiście uwielbiam książki i wiem, że ja i wiele z moich znajomych czyta książki i lubi to robić. To nie do końca prawda, że do zaniku czytelnictwa przyczyniają się technologia i łatwiejsze formy rozrywki. Moim zdaniem spadek czytelnictwa np. u młodzieży jest spowodowany między innymi ciągle rosnącym programem do opanowania i dużą liczbą zadań domowych. Ja osobiście starając się otrzymać możliwie jak najlepsze oceny często muszę dokonywać wyboru czy kolejny dzień przeczytać tylko 4-5 stron czy nie nauczyć się na sprawdzian z chemii. Chociaż możliwe, że się mylę. Inne rozrywki też mają wpływ na zanik czytelnictwa. Rzeczywiście znam osoby, które przekładają telewizję bądź gry nad czytelnictwo. Irytuje mnie jednak (nie chodzi mi tutaj o ten artykuł tylko artykuły wogóle) kiedy widzę w internecie błędne opinie o tym jak to młodzież niby nic nie czyta, tylko gra w gry. To po prostu jest nie prawda.
No cóż, ja osobiście uwielbiam książki i wiem, że ja i wiele z moich znajomych czyta książki i lubi to robić. To nie do końca prawda, że do zaniku czytelnictwa przyczyniają się technologia i łatwiejsze formy rozrywki. Moim zdaniem spadek czytelnictwa np. u młodzieży jest spowodowany między innymi ciągle rosnącym programem do opanowania i dużą liczbą zadań domowych. Ja...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Nie masz racji. Podobne przyciąga podobne. Jeśli Ty lubisz czytać, szukasz raczej towarzystwa, któremu blisko do dóbr kultury, m. innymi książek. I odwrotnie. Ktoś zupełnie „nieczytaty” nie będzie szukał Twojego towarzystwa. Zrób kiedyś taki szybki teścik. Nie wiem, gdzie mieszkasz, jeśli w małym miasteczku czy na wsi, może być problem. Ale jeśli gdzieś w okolicy dużego miasta, wejdź do autobusu czy podmiejskiego pociągu. Przejdź się przez kilka przedziałów i zobacz, ile osób cokolwiek czyta. Gazetę, książkę, podręcznik, czytnik. Oczywiście to będzie bardzo zgrubna ocena, ale daje jakieś wyobrażenie. Oczywiście jeśli będziesz jechać autobusem bladym świtem, większość ludzi będzie przysypiać. W największych godzinach szczytu jest taki ścisk, że raczej trudno wyjąć i czytać książkę. Ale to ekstrema. Ale o innych porach zauważysz, że osób czytających cokolwiek jest 10-20%, nie więcej. Taka jest rzeczywistość.
Mówisz, że „spadek czytelnictwa np. u młodzieży jest spowodowany między innymi ciągle rosnącym programem do opanowania i dużą liczbą zadań domowych.” Nie rozśmieszaj mnie :D :D Szkolne programy od wielu lat są potwornie okrojone a ilość faktycznie zadawanych prac do domu tak naprawdę znikoma. Mam to na bieżąco. Nie tak dawno mój syn był jeszcze w gimnazjum i liceum, więc dobrze widziałem, co ma zadawane i co jest w podręcznikach. Może to zabrzmi jak gadka starego zgreda, ale za moich czasów ;-) :D naprawdę trzeba było w szkole przeczytać całą masę lektur, do domu były zadawane wypracowania a nie jakieś „rozprawki” na jedną, dwie strony i całkiem sporo innych zadań. Tyle, że faktycznie nie było całej masy odciągających rozrywek, nie tylko tych elektroniczno-komputerowych. Widzę to po sobie (to durne przeglądanie facebooka), widzę to też po własnym synu (już na studiach). Ilość godzin, które spędza przed komputerem kontaktując się ze znajomymi jest porażająca. I nie jest regułą, że jak rodzice czytają, to będą czytać i dzieci. Mój dom tonie w książkach wszelakich, żona też mocno „czytata”, a jednak syn bakcyla nie połknął. Obejrzyj czasem „Milionerów” i popatrz, z jakimi niejednokrotnie banalnymi pytaniami ludzie mają problemy. Często ludzie z wyższym wykształceniem, czyli również po liceum OGÓLNOKSZTAŁCĄCYM. Niedawno facet, leśnik powiedział, że suchy lód to zamrożony azot (dwutlenek węgla wykluczył od razu) a inny miał problem z odpowiedzią, ile trymestrów ma ciąża u człowieka. Mówisz, że programy szkolne są przeładowane? :D :D :D Serio?
Nie masz racji. Podobne przyciąga podobne. Jeśli Ty lubisz czytać, szukasz raczej towarzystwa, któremu blisko do dóbr kultury, m. innymi książek. I odwrotnie. Ktoś zupełnie „nieczytaty” nie będzie szukał Twojego towarzystwa. Zrób kiedyś taki szybki teścik. Nie wiem, gdzie mieszkasz, jeśli w małym miasteczku czy na wsi, może być problem. Ale jeśli gdzieś w okolicy dużego...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejŻabot, ale twierdzisz, że dziewczyna nie ma racji bo ocenia po sobie i swoich znajomych, chociaż ma doświadczenie z pierwszej ręki, ale jednocześnie Ty się znasz lepiej, bo masz przykład swój i swojego syna? Zaprzeczasz sam sobie. Wiadomo, kiedyś to było, a teraz to nie ma, dzisiejsza młodzież to się na niczym nie zna i nic nie robi, a jak ja byłem/am młody/a, to dopiero było pracy i nauki... Skąd to ciśnienie, żeby jeździć po młodszym pokoleniu? Bo starsi to wszyscy tacy ogarnięci i rozeznani? Te kiepskie statystyki obejmują wszystkich.
Żabot, ale twierdzisz, że dziewczyna nie ma racji bo ocenia po sobie i swoich znajomych, chociaż ma doświadczenie z pierwszej ręki, ale jednocześnie Ty się znasz lepiej, bo masz przykład swój i swojego syna? Zaprzeczasz sam sobie. Wiadomo, kiedyś to było, a teraz to nie ma, dzisiejsza młodzież to się na niczym nie zna i nic nie robi, a jak ja byłem/am młody/a, to dopiero...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@Gwyn
Nie do końca jest tu sprzeczność.
Koleżanka uogólnia swoje spostrzeżenia. Jeśli ja czytam i wielu moich znajomych to robi to z czytelnictwem chyba nie jest tak źle, jak pokazują statystyki. Taka jest wymowa wpisu, tak go odebrałem. Nie odbieram nikomu prawa do własnych obserwacji, własnych doświadczeń, ale własne obserwacje nie musza być reprezentatywne dla większej populacji.
Swoje osobiste, jak najbardziej jednostkowe i subiektywne doświadczenia podaję jako przykłady odbiegające od pewnych uogólnionych poglądów, które są rozpowszechnione. Ja tych obserwacji nie uogólniam! Powszechnie się twierdzi, że jak ktoś ma w domu dużo książek, daje wzór dzieciom, że warto czytać i do tego czyta się samym dzieciom, to dzieci też będą czytać. Swoimi obserwacjami pokazuję, że nie jest to reguła pozbawiona wyjątków. Owszem statystycznie większa szansa na to, że dzieciak łyknie bakcyla czytelniczego w domu, gdzie książka jest obecna niż w pustych czterech ścianach z regałem z kryształami ;-).
Czy ja napisałem, że wiem coś lepiej, że lepiej się znam? Nie wkładaj w moje słowa tego, czego tam nie ma. Po prostu z pewnymi twierdzeniami się nie zgadzam. Nigdzie swoich jednostkowych spostrzeżeń nie uogólniłem na tzw. "dzisiejszą młodzież". Gdzież ja u licha napisałem, ze na niczym się owa młodzież nie zna i nic nie robi? Gdzieś napisałem, że wszyscy starsi to tacy ogarnięci? Ludzie, o których napisałem akurat wcale tacy młodzi nie byli, choć faktycznie młodsi ode mnie ;-) Imputujesz mi coś, czego nie powiedziałem.
@Gwyn
Nie do końca jest tu sprzeczność.
Koleżanka uogólnia swoje spostrzeżenia. Jeśli ja czytam i wielu moich znajomych to robi to z czytelnictwem chyba nie jest tak źle, jak pokazują statystyki. Taka jest wymowa wpisu, tak go odebrałem. Nie odbieram nikomu prawa do własnych obserwacji, własnych doświadczeń, ale własne obserwacje nie musza być reprezentatywne dla większej...
Gwyn
Ostatnio byłem na meczu - grali w stu procentach mężczyźni, na trybunach z jakieś 90% to mężczyźni. Czyli mam dowód, że co najmniej 90% ludzkości to mężczyźni. I to jest doświadczenie z pierwszej ręki :D
Gwyn
Ostatnio byłem na meczu - grali w stu procentach mężczyźni, na trybunach z jakieś 90% to mężczyźni. Czyli mam dowód, że co najmniej 90% ludzkości to mężczyźni. I to jest doświadczenie z pierwszej ręki :D
Jedna książka, mówicie?

;)
Jedna książka, mówicie?

;)
Tak naprawdę wystarczy przeczytać JEDNĄ książkę i mamy spokój:
Jak rozmawiać o książkach, których się nie czytało?[bookLink]53246|Jak rozmawiać o książkach, których się nie czytało?[/bookLink]
Tak naprawdę wystarczy przeczytać JEDNĄ książkę i mamy spokój:
Jak rozmawiać o książkach, których się nie czytało?[bookLink]53246|Jak rozmawiać o książkach, których się nie czytało?[/bookLink]
Ja w 2018 roku przeczytałem 52 książki.
Z tym, że niektóre z moich książek to prawdziwe "biblie" (od 500 do ponad 1000 stron).
Większość przeczytałem na czytniku PW3 - 35, natomiast 17 w papierze.
Także nie jest chyba tak źle z czytaniem jak piszą.
Ja w 2018 roku przeczytałem 52 książki.
Z tym, że niektóre z moich książek to prawdziwe "biblie" (od 500 do ponad 1000 stron).
Większość przeczytałem na czytniku PW3 - 35, natomiast 17 w papierze.
Także nie jest chyba tak źle z czytaniem jak piszą.
Oczywiście - skoro Ty czytasz, to wszyscy czytają. Mamy dowód, że czytanie niekoniecznie rozwija myślenie...
Oczywiście - skoro Ty czytasz, to wszyscy czytają. Mamy dowód, że czytanie niekoniecznie rozwija myślenie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamW moim domu czytamy wszyscy. Starsza córka - samodzielnie, a młodszej - ja z mężem, codziennie, do poduszki. Mam nadzieję, że ten trend się utrzyma, pomimo dużej dostępności rozrywek elektronicznych. Znajomi i ich dzieci też czytają. Dlatego wyniki sondażu są dla mnie smutne. Wydawało mi się, że stan czytelnictwa w Polsce nie jest aż tak zły.
W moim domu czytamy wszyscy. Starsza córka - samodzielnie, a młodszej - ja z mężem, codziennie, do poduszki. Mam nadzieję, że ten trend się utrzyma, pomimo dużej dostępności rozrywek elektronicznych. Znajomi i ich dzieci też czytają. Dlatego wyniki sondażu są dla mnie smutne. Wydawało mi się, że stan czytelnictwa w Polsce nie jest aż tak zły.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Mam dwóch synów w wieku 4 i 2 lata. Również wszyscy czytamy i tak samo jak pani liczę, że książkowego bakcyla zaszczepimy dzieciom tak, żeby szczerze tkwił w sercu. :)
Powiem więcej: mój mąż jest dyslektykiem, zawsze migał się od czytania na głos chłopakom - "bo ty ładniej, bo ty lepiej, bo on czasem robi przerwy" - ale mimo wszystko namawiałam go, bo przecież ojciec dla potomków płci męskiej to jest moc, wielki autorytet. Także trzeba, warto, da się zawsze! Rodzice to jest przecież ten pierwszy wzór dla dzieci: jeśli sami czytają, to dzieci przynajmniej nie będą mijać książek szerokim łukiem.
Mam dwóch synów w wieku 4 i 2 lata. Również wszyscy czytamy i tak samo jak pani liczę, że książkowego bakcyla zaszczepimy dzieciom tak, żeby szczerze tkwił w sercu. :)
Powiem więcej: mój mąż jest dyslektykiem, zawsze migał się od czytania na głos chłopakom - "bo ty ładniej, bo ty lepiej, bo on czasem robi przerwy" - ale mimo wszystko namawiałam go, bo przecież ojciec dla...
Jako nauczycielka j. polskiego w liceum mogę z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że współczesna młodzież nie czyta wcale, albo czyta bardzo mało. A szukanie winowajcy trwałoby bardzo długo: bo to i nużący kanon lektur szkolnych, często archaicznych i oderwanych od świata dzisiejszego nastolatka, i brak wzorców domowych, bo rodzice nie czytają, i zalew innych atrakcji, które nie wymagają wysiłku intelektualnego i wiele innych. Jednak na pocieszenie mogę stwierdzić, że zdarzają się ciągle uczniowie, których widzę z książkami, którzy czytają pod ławką (jaki to miły widok, aż nie wypada zwracać uwagi), którzy notują tytuły polecanych przeze mnie pozycji i później mówią, że przeczytali i chcieliby porozmawiać. W tramwajach też widzę mnóstwo ludzi z książkami. Sama też zresztą uprawiam ten rodzaj czytelnictwa, a czasem podglądam, co czytają inni. I widzę naprawdę dobrą literaturę. Jednak inaczej rzecz się ma w małych ośrodkach kulturowych- tam ludzie rzeczywiście czytają mniej, bo i dostęp do literatury bywa utrudniony, i łatwiejsze formy spędzania wolnego czasu bardziej kuszą. Dlatego uważam, że dużą pracę powinni wykonać nauczyciele i rodzice, aby zachęcić i pokazać, że czytanie to wielka przygoda.
Jako nauczycielka j. polskiego w liceum mogę z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że współczesna młodzież nie czyta wcale, albo czyta bardzo mało. A szukanie winowajcy trwałoby bardzo długo: bo to i nużący kanon lektur szkolnych, często archaicznych i oderwanych od świata dzisiejszego nastolatka, i brak wzorców domowych, bo rodzice nie czytają, i zalew innych atrakcji,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejChciałam nawiązać do wspomnianych przez panią wzorców. Jesteśmy rodzicami czytającymi duże ilości książek. Czytaliśmy córkom "od kołyski". Jedna, ośmiolatka czyta dużo książek, zwłaszcza podróżnicze, przyrodnicze, popularnonaukowe i przygodowe typu "Biuro Detektywistyczne..." i tym podobne. Niemniej, książka dla niej ma dawać wiedzę albo wprowadzać w przygodę. Gorzej kiedy trafi na archaizm lektur szkolnych to mimo sympatii może nie chcieć tychże czytać. Młodszej czytamy, albo sama nam je opowiada. Ta magia działa. Polecam każdemu i należy się zrażać. Książki to ocean możliwości.
Chciałam nawiązać do wspomnianych przez panią wzorców. Jesteśmy rodzicami czytającymi duże ilości książek. Czytaliśmy córkom "od kołyski". Jedna, ośmiolatka czyta dużo książek, zwłaszcza podróżnicze, przyrodnicze, popularnonaukowe i przygodowe typu "Biuro Detektywistyczne..." i tym podobne. Niemniej, książka dla niej ma dawać wiedzę albo wprowadzać w przygodę. Gorzej kiedy...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejCzy wy też zwróciliście uwagę na odwrotnie proporcjonalny rozkład zainteresowania czytaniem w przypadku płci (tabela 1)? Bardzo zaskakujące dla mnie.
Czy wy też zwróciliście uwagę na odwrotnie proporcjonalny rozkład zainteresowania czytaniem w przypadku płci (tabela 1)? Bardzo zaskakujące dla mnie.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTo, że więcej czyta kobiet niż mężczyzn wiadomo od dawna. Natomiast jest procentowo o wiele mniej tych raczej nie lubią czytać i bardzo nie lubią czytać.
To, że więcej czyta kobiet niż mężczyzn wiadomo od dawna. Natomiast jest procentowo o wiele mniej tych raczej nie lubią czytać i bardzo nie lubią czytać.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Dzięki możliwości kupna książek w prawie każdym dużym sklepie poprawiła się ilość sprzedawanych książek. Chyba to się opłaca.
Mnie zaciekawiła tabelka "Hierarchia przydatności źródeł wiedzy o książkach". Niski wpływ na czytający marketingu i reklamy jest interesujący.
Dzięki możliwości kupna książek w prawie każdym dużym sklepie poprawiła się ilość sprzedawanych książek. Chyba to się opłaca.
Mnie zaciekawiła tabelka "Hierarchia przydatności źródeł wiedzy o książkach". Niski wpływ na czytający marketingu i reklamy jest interesujący.
To ostatnie w pełni IMHO wytłumaczalne. Im więcej się czyta, tym bardziej myśli się samodzielnie/krytycznie i tym mniej jest się podatnym. Ofc, to tylko generalna zasada, od której trafiają się wyjątki. ;)
To ostatnie w pełni IMHO wytłumaczalne. Im więcej się czyta, tym bardziej myśli się samodzielnie/krytycznie i tym mniej jest się podatnym. Ofc, to tylko generalna zasada, od której trafiają się wyjątki. ;)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNie sądzę żeby było aż tak tragicznie z czytelnictwem w Polsce. Zresztą te badania opierają się tylko na malutkim skrawku respondentów. Nie stanowią więc ogółu. Codziennie w autobusach, parkach, na przystankach i gdziekolwiek indziej widzi się ludzi wlepionych w telefony komórkowe, ale również w książki czy ebooki. Mam wielu znajomych, którzy czytają nawet kilka książek w tym samym czasie. Wiadomo, że nie zawsze się ma czas lub ochotę na czytanie, ale jedna książka w roku to chyba nie jest jakaś wielka przeszkoda. Może i w szkole nie stykamy się z takimi dziełami, które nas interesują, ale to jeszcze nie pretekst żeby całkowicie zniechęcić się do czytania. Ja odkąd odkryłam Hobbita i Władcę Pierścieni totalnie wpadłam w szpony biblioteki. Nie wyobrażam sobie czytania jednej książki w rok. Totalna abstrakcja jak i wszystkie te sondaże.
Nie sądzę żeby było aż tak tragicznie z czytelnictwem w Polsce. Zresztą te badania opierają się tylko na malutkim skrawku respondentów. Nie stanowią więc ogółu. Codziennie w autobusach, parkach, na przystankach i gdziekolwiek indziej widzi się ludzi wlepionych w telefony komórkowe, ale również w książki czy ebooki. Mam wielu znajomych, którzy czytają nawet kilka książek w...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejA warto się czegoś dowiedzieć o badaniach statystycznych, zanim się zabierze głos. Jeśli wyniki są nie do końca zbieżne z rzeczywistością, to raczej ZAWYŻAJĄ, niż zaniżają stan czytelnictwa.
A warto się czegoś dowiedzieć o badaniach statystycznych, zanim się zabierze głos. Jeśli wyniki są nie do końca zbieżne z rzeczywistością, to raczej ZAWYŻAJĄ, niż zaniżają stan czytelnictwa.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamAle to jest argument typu "ale jak to środki homeopatyczne nic nie leczą, synkowi mojej znajomej bardzo pomogły".
Ale to jest argument typu "ale jak to środki homeopatyczne nic nie leczą, synkowi mojej znajomej bardzo pomogły".
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamW Polsce powinien powstać alternatywny portal internetowy - nielubimyczytac.pl
W Polsce powinien powstać alternatywny portal internetowy - nielubimyczytac.pl
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamA co by na nim było?
A co by na nim było?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
- Dlaczego nie mam czasu czytać - przydatny katalog dostępnych powodów, do użycia w rozmowie.
- Dlaczego książki są takie drogie? Ustawa o stałej cenie książki i przyczyny różnicy między ceną okładkową a detaliczną w sklepie internetowym.
- Dlaczego wydawcy zaczęli wydawać książki tak, by były jak największe i najcięższe? Formaty zachęcające do postawienia na półce, nie do czytania, przykłady.
- Lektury szkolne i rola pozytywistycznych nowelek w kształtowania postaw nielubienia czytania wśród młodzieży.
- największy dział - recenzje badziewia literackiego wydawanego nie wiadomo po co i dla kogo, specjalny dział dla selfpublisherów i vanity press.
- Dział dla rodziców - jak zniechęcić dzieci do czytania książek? Z praktycznymi poradami celebrytów.
- Recenzje popularnych gier na telefon, trendy i opinie. Omówienia serialowych hitów na Netfliksie: ekranizacja jako dobra alternatywa dla książki.
- Przykłady bohaterów literackich którzy nie czytali, a odnieśli sukces.
Mam też wrażenie że zamiast strony z tekstem lepszy będzie kanał na Youtube, ściana tekstu mogłaby odstraszyć potencjalnych odbiorców.
Rejestruję domenę.
- Dlaczego nie mam czasu czytać - przydatny katalog dostępnych powodów, do użycia w rozmowie.
- Dlaczego książki są takie drogie? Ustawa o stałej cenie książki i przyczyny różnicy między ceną okładkową a detaliczną w sklepie internetowym.
- Dlaczego wydawcy zaczęli wydawać książki tak, by były jak największe i najcięższe? Formaty zachęcające do postawienia na półce, nie do...
Jeżeli ktoś nie czyta i nie lubi to nie interesują go ceny książek, ani formaty. Nie interesują go jakiekolwiek recenzje.A dlaczego nie czytają mają wypracowane od lat. Często się spotykam z tym, że siedząc gdzieś i czytając książkę nagle słyszę od osoby siedzącej obok: " a ja nie czytam bo..."
Jeżeli ktoś nie czyta i nie lubi to nie interesują go ceny książek, ani formaty. Nie interesują go jakiekolwiek recenzje.A dlaczego nie czytają mają wypracowane od lat. Często się spotykam z tym, że siedząc gdzieś i czytając książkę nagle słyszę od osoby siedzącej obok: " a ja nie czytam bo..."
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam2 tysiące losowych respondentów na całe 38 mln Polaków. Od lat macham ręką na te całe raporty.
2 tysiące losowych respondentów na całe 38 mln Polaków. Od lat macham ręką na te całe raporty.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamAle właśnie na tym polega sedno i piękno statystyki. Dobierasz próbę reprezentatywną i nie musisz badać całej populacji. Jeśli nie wierzysz, że to działa polecam wizytę w pierwszej lepszej fabryce, w której stosowana jest SPC (statystyczna kontrola procesu) - jeśli uda Ci się zorganizować taką wizytę, to z pewnością znajdzie się technolog odpowiedzialny za cały proces, który opowie Ci jak istotnym i rzetelnym narzędziem jest statystyka :)
Ale właśnie na tym polega sedno i piękno statystyki. Dobierasz próbę reprezentatywną i nie musisz badać całej populacji. Jeśli nie wierzysz, że to działa polecam wizytę w pierwszej lepszej fabryce, w której stosowana jest SPC (statystyczna kontrola procesu) - jeśli uda Ci się zorganizować taką wizytę, to z pewnością znajdzie się technolog odpowiedzialny za cały proces,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Co nieco o statystyce wiem, co nieco zaznaczam i zgadzam się, że statystyka może być złotym środkiem w wielu kwestiach. Nie zarzucam nic "pięknie statystyki" w samej sobie. Mnie kole w oczy liczba osób biorących udział w ankietach. Gdyby grupa miała 10 tyś respondentów (mimo ogromu pracy nad opracowaniem materiału), mogłabym z przyjemnością czytać wyniki badań. Interesować się nimi. I to nie tylko ja twierdzę, że reprezentatywna grupa jest zbyt mała. Rozmawiałam na zajęciach z różnymi profesorami na uczelni i żaden nie popierał w pełni raportu.
Nie zarzucam od razu, że Polacy to na sto pro oczytany w opór naród, bo tak nie jest. Jednak śledząc świat rynku wydawniczego wiem, że jest lepiej niż na samych wymienionych tutaj liczbach.
Co nieco o statystyce wiem, co nieco zaznaczam i zgadzam się, że statystyka może być złotym środkiem w wielu kwestiach. Nie zarzucam nic "pięknie statystyki" w samej sobie. Mnie kole w oczy liczba osób biorących udział w ankietach. Gdyby grupa miała 10 tyś respondentów (mimo ogromu pracy nad opracowaniem materiału), mogłabym z przyjemnością czytać wyniki badań. Interesować...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejJak mówimy o statystyce, to nie tylko wielkość próby jest ważna, ale i jej jakość. Powinna być reprezentatywna czyli odzwierciedlać strukture społeczeństwa, a z tym czasem jest kulawo.
Jak mówimy o statystyce, to nie tylko wielkość próby jest ważna, ale i jej jakość. Powinna być reprezentatywna czyli odzwierciedlać strukture społeczeństwa, a z tym czasem jest kulawo.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Począwszy od nudnego (w większości) kanonu lektur w szkole nie potrafimy jako społeczeństwo skutecznie zainteresować dzieci i młodzieży książką. Jeśli młody obywatel styka się jedynie z lekturami szkolnymi, które go odrzucają i w dodatku nie spotka na swej drodze polonisty z pasją, to on już na pewno po książkę nie sięgnie z własnej woli. Poza tym dom bez książek i czytających rodziców (krewnych) = wtórny analfabetyzm. Żyjemy w społeczeństwie konsumentów, gdzie łatwa i dostępna rozrywka jest najbardziej pożądana. Książka jest dla wielu Polek i Polaków zbyt wymagająca, mimo że na rynku jest wiele książek lekkich i nie wymagających intelektualnego wysiłku. Są coraz lepiej wyposażone biblioteki. W dużych miastach jest coraz więcej imprez promujących książki i czytelnictwo, to jednak jest to praca niczym orka na ugorze. Żmudna i czasochłonna. Moim zdaniem warto tę pracę wykonać, ale to praca na lata.
Lubię obserwować to zakłopotanie na twarzy, gdy zadaję nowo poznanym osobom pytania w stylu: czy lubisz czytać książki ? co teraz czytasz ?
Do moich ulubionych odpowiedzi należą: "nie, bo nie ma nic ciekawego do czytania" lub "tak, ale nie mam czasu" :)
Tutaj na LC nie trzeba nikogo przekonywać, że czytanie to najlepsza rozrywka jaką sobie ludzkość wymyśliła, tylko jak pokazać tę prawdę objawioną takim np. Brajanom i Dżesikom ?
Począwszy od nudnego (w większości) kanonu lektur w szkole nie potrafimy jako społeczeństwo skutecznie zainteresować dzieci i młodzieży książką. Jeśli młody obywatel styka się jedynie z lekturami szkolnymi, które go odrzucają i w dodatku nie spotka na swej drodze polonisty z pasją, to on już na pewno po książkę nie sięgnie z własnej woli. Poza tym dom bez książek i...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejMyślę, że akurat Brajany i Dżesiki są mniej winne niż ich madki i tateły ;)
Myślę, że akurat Brajany i Dżesiki są mniej winne niż ich madki i tateły ;)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Ja bym wyszła z taką szaloną propozycją, aby nie pokazywać owej ,,prawdy objawionej’’ i chociaż spróbować otworzyć trochę umysł na inne sposoby odbierania świata.
Wierzę, że każdemu na tej stronie mogłoby się to udać, wszak wymaga to wyobraźni, której przecież grupa czytelników ma co niemiara.
Ja bym wyszła z taką szaloną propozycją, aby nie pokazywać owej ,,prawdy objawionej’’ i chociaż spróbować otworzyć trochę umysł na inne sposoby odbierania świata.
Wierzę, że każdemu na tej stronie mogłoby się to udać, wszak wymaga to wyobraźni, której przecież grupa czytelników ma co niemiara.
@MaciekWroc - wydaje mi się, że najistotoniejsze są nawyki w rodzinie. Jeśli rodzice i rodzeństwo czytają, to junior (juniorka) zapewne też sięgnie po książkę. Jeśli zaś w domu jedyną książką jest kucharska (lub Biblia dla księdza po kolędzie) to szans wielkich na to, że dziecko kiedykolwiek sięgnie po lekturę, nie ma. Nie wiem, czy akurat czytanie jest najlepszą rozrywką, jaką wymyśliła sobie ludzkość. Dla każdego będzie to coś innego - jeden woli np. filmy, inny gry, jeszcze inny pojedzie na rower...
@MaciekWroc - wydaje mi się, że najistotoniejsze są nawyki w rodzinie. Jeśli rodzice i rodzeństwo czytają, to junior (juniorka) zapewne też sięgnie po książkę. Jeśli zaś w domu jedyną książką jest kucharska (lub Biblia dla księdza po kolędzie) to szans wielkich na to, że dziecko kiedykolwiek sięgnie po lekturę, nie ma. Nie wiem, czy akurat czytanie jest najlepszą rozrywką,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejPopieram. Gloryfikowanie czytania i robienie z niego czegoś absolutnie wyjątkowego nikogo do niego nie zachęci. Hobby jak każde inne, fajnie że rozwija mózg, ale bynajmniej nie czyni nikogo lepszym, a jego "wyższość" wcale żadną prawdą objawioną nie jest ;)
Popieram. Gloryfikowanie czytania i robienie z niego czegoś absolutnie wyjątkowego nikogo do niego nie zachęci. Hobby jak każde inne, fajnie że rozwija mózg, ale bynajmniej nie czyni nikogo lepszym, a jego "wyższość" wcale żadną prawdą objawioną nie jest ;)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNie jest moim zamiarem wywyższanie się. Po prostu żal mi obecnego stanu rzeczy. Jeśli ktoś bez książek czuje się szczęśliwy, to ok. Nie będę wszczynał krucjaty przeciw nim. Nie jestem fundamentalistą. Może trudno to sobie wyobrazić, ale interesuję się nie tylko czytaniem ;)
Nie jest moim zamiarem wywyższanie się. Po prostu żal mi obecnego stanu rzeczy. Jeśli ktoś bez książek czuje się szczęśliwy, to ok. Nie będę wszczynał krucjaty przeciw nim. Nie jestem fundamentalistą. Może trudno to sobie wyobrazić, ale interesuję się nie tylko czytaniem ;)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNie mówię że się wywyższasz :) Chodziło mi ogólnie o to, jak niestety większość z nas często mówi o czytaniu, nawet bez żadnej złej woli. Sama też często nie jestem bez winy.
Nie mówię że się wywyższasz :) Chodziło mi ogólnie o to, jak niestety większość z nas często mówi o czytaniu, nawet bez żadnej złej woli. Sama też często nie jestem bez winy.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@Renax Droga,
nie pisałem wprost o rodzinach patologicznych czy dysfunkcyjnych, ale generalnie o młodych ludziach i nie tylko. Pochodzenie i wykształcenia nie zawsze mają wpływ na brak pociągu do słowa pisanego. Ubolewam nad tym jako obywatel tego kraju. Moim zdaniem nieznajomość literatury i historii prowadzi do szybszego zidiocenia społeczeństwa, co mnie dodatkowo martwi. Pojawia się bezrefleksyjny konsument, który za chwilę zacznie decydować o moim życiu. A ja jestem egoistą i nie chcę doświadczyć realiów "Folwarku zwierzęcego" na własnej skórze...
Ad vocem polecam dobry tekst w dzisiejszej gazecie:
http://wyborcza.pl/7,75517,24597816,martwisz-sie-o-kiepskie-wyniki-czytelnictwa-jestes-snobem.html
@Renax Droga,
nie pisałem wprost o rodzinach patologicznych czy dysfunkcyjnych, ale generalnie o młodych ludziach i nie tylko. Pochodzenie i wykształcenia nie zawsze mają wpływ na brak pociągu do słowa pisanego. Ubolewam nad tym jako obywatel tego kraju. Moim zdaniem nieznajomość literatury i historii prowadzi do szybszego zidiocenia społeczeństwa, co mnie dodatkowo martwi....
"A w Polsce jak w lesie", cytując klasyka.
"A w Polsce jak w lesie", cytując klasyka.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZapraszamy do dyskusji.
Zapraszamy do dyskusji.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
