Bóg szukający człowieka

Okładka książki Bóg szukający człowieka autorstwa Abraham Joshua Heschel
Okładka książki Bóg szukający człowieka autorstwa Abraham Joshua Heschel
Abraham Joshua Heschel Wydawnictwo: Esprit religia
544 str. 9 godz. 4 min.
Kategoria:
religia
Format:
papier
Tytuł oryginału:
God in Search of Man : A Philosophy of Judaism
Data wydania:
2008-05-18
Data 1. wyd. pol.:
2008-05-18
Liczba stron:
544
Czas czytania
9 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-600-4025-6
Tłumacz:
Albert Gorzkowski
Abraham Joshua Heschel był jednym z najbardziej szanowanych duchowych autorytetów XX w. Bóg poszukujący człowieka i dopełniająca go Człowiek nie jest sam (wydana już w Polsce) to dwie jego najważniejsze książki i klasyka współczesnej teologii żydowskiej. U podstawy przyjętej przez Heschela perspektywy teologicznej leży to, co krytycy zręcznie nazwali odwróceniem punktu widzenia.

Biblia, co Heschel pomaga dojrzeć, prezentuje sprawy z Bożej perspektywy. W ten sposób stanowi odbicie raczej Bożego myślenia o człowieku niż ludzkiej teologii. A więc Bóg opisany w Piśmie nie tyle jest obrazem w ludzkiego myślenia, ile sam człowiek jest obrazem Bożej myśli. Podobnie Bóg nie tyle jest potrzebą człowieka, ile człowiek jest potrzebą Boga, ponieważ religia jest w tym samym stopniu owocem poszukiwania człowieka przez Boga, ile Boga przez człowieka. Stanowi to podstawową myśl tej książki. Próba opisania tego spotkania, do którego dążą obie strony, jest głównym tematem tej niezwykłej i mądrej książki.
Średnia ocen
8,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Bóg szukający człowieka w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Bóg szukający człowieka

Średnia ocen
8,4 / 10
29 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Bóg szukający człowieka

avatar
18
2

Na półkach:

Głęboka i wymagająca lektura, niemniej warta tego zmagania. Spojrzenie autora wyrywa nas z naszego dobrze nam znanego i często nienaruszalnego sposobu myślenia przenosząc akcent na Boga i Jego perspektywę. Tym co przemawia to wielka pokora z jaką autor opisuje przestrzeń sacrum, w której znajduje się człowiek w relacji do Boga.

Głęboka i wymagająca lektura, niemniej warta tego zmagania. Spojrzenie autora wyrywa nas z naszego dobrze nam znanego i często nienaruszalnego sposobu myślenia przenosząc akcent na Boga i Jego perspektywę. Tym co przemawia to wielka pokora z jaką autor opisuje przestrzeń sacrum, w której znajduje się człowiek w relacji do Boga.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
620
197

Na półkach: , ,

No nie wiem,książka jakoś nie za bardzo do mnie przemówiła.Parokrotnie chciałem porzucić lekturę,ale jakoś dobrnąłem do końca.Szukałem odpowiedzi na pytania tzw. ostateczne,ale tutaj ich nie znalazłem.Książka dla ludzi wierzących i tylko dla takich.Bóg jest i koniec.Przecież świat nie mógł powstać sam z siebie,tylko ktoś go musiał stworzyć,zaplanować.Człowiek ze swoim małym rozumem jest zbyt mały,żeby ogarnąć istotę Stworzyciela.Itd.Itp.I tak przez ponad 500 stron.Trochę to,że tak powiem,trąci tzw. myszką.Mówiąc szczerze czułem się jak na nudnym,niedzielnym kazaniu jakiegoś starej daty księdza.Nie oceniam ponieważ są to głębokie i mam nadzieję szczere wywnętrzenia człowieka.Nie mnie oceniać w co kto wierzy.Nie mniej dla mnie to była wielka nuuuuuuda.

No nie wiem,książka jakoś nie za bardzo do mnie przemówiła.Parokrotnie chciałem porzucić lekturę,ale jakoś dobrnąłem do końca.Szukałem odpowiedzi na pytania tzw. ostateczne,ale tutaj ich nie znalazłem.Książka dla ludzi wierzących i tylko dla takich.Bóg jest i koniec.Przecież świat nie mógł powstać sam z siebie,tylko ktoś go musiał stworzyć,zaplanować.Człowiek ze swoim małym...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
489
190

Na półkach: ,

"Bóg szukający człowieka" to wartościowa i piękna lektura, ale bardzo wymagająca i absorbująca całą uwagę czytelnika. Jest to studium filozoficzno-teologiczne opracowane przez jednego z największych teologów żydowskich XX wieku. Mimo że książka powstała w kręgu judaizmu to pełnymi garściami mogą z niej czerpać także katolicy. W końcu wiele ksiąg z Pisma Świętego mamy wspólnych, a "Bóg szukający człowieka" to nic innego niż zbiór rozważań na temat kolejnych przymiotów Boga i różnych aspektów wiary wraz z domieszką spojrzenia filozoficznego.

Młot na racjonalistów to chyba najlepsze podsumowanie książki. Autor wielokrotnie powtarza, że ludzkie możliwości są ograniczone i nie wszystko człowiek może pojąć, gdyż rozum jest sam w sobie tajemnicą. Oczywiście Abraham Heschel nie neguje rozumowego podejścia do rzeczywistości. W tej kwestii ma podobne poglądy do bł. Jana Pawła II. Czytając niektóre fragmenty miałem wrażenie, że to przedruk encykliki "Fides et ratio". Tak zaczyna się dokument opracowany przez Ojca świętego: "Wiara i rozum są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy". Warto skonfrontować to stwierdzenie ze słowami Abrahama Heschela: "Dlatego konflikt między religią a rozumem nie istnieje, dopóki jesteśmy świadomi właściwych im zadań oraz sfer działania. Posługiwanie się rozumem jest niezbędne dla zrozumienia i czci Boga, bez czego religia po prostu więdnie". Czy tym dwóm stanowiskom naprawdę tak daleko do siebie?

Rozważania okraszono solidną dawką cytatów z Pisma Świętego, co dla mnie jest podstawowym wyznacznikiem oceny książki z dziedziny teologii. Wywód z każdej pozycji religijnej powinien zaczynać się od Biblii, która jest absolutnym fundamentem. Na niej można budować dalsze wątki, odwoływać się do innych dzieł lub dzielić się własnym doświadczeniem, ale nie można jej pomijać w jakichkolwiek rozważaniach.

Tytuł książki to jednocześnie tytuł jednego z rozdziałów, który notabene uważam za jeden z najciekawszych. Powszechnie sądzi się, że Biblia opowiada o poszukiwaniu Boga przez człowieka i próbie nawiązania relacji z Nim. Tymczasem okazuje się, że karty Pisma Świętego zawierają także inną historię - Boga jako miłosiernego Ojca, który wychodzi na spotkanie z człowiekiem. "Każdego ranka On rozbudza me ucho, bym słuchał jak uczeń" - czy nie zapominamy zbyt często o tej prawdzie, którą przekazał nam prorok Izajasz?

[Recenzja pochodzi z bloga: librimagistri.blogspot.com]

"Bóg szukający człowieka" to wartościowa i piękna lektura, ale bardzo wymagająca i absorbująca całą uwagę czytelnika. Jest to studium filozoficzno-teologiczne opracowane przez jednego z największych teologów żydowskich XX wieku. Mimo że książka powstała w kręgu judaizmu to pełnymi garściami mogą z niej czerpać także katolicy. W końcu wiele ksiąg z Pisma Świętego mamy...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

121 użytkowników ma tytuł Bóg szukający człowieka na półkach głównych
  • 80
  • 38
  • 3
38 użytkowników ma tytuł Bóg szukający człowieka na półkach dodatkowych
  • 19
  • 6
  • 4
  • 4
  • 3
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Bóg szukający człowieka

Inne książki autora

Abraham Joshua Heschel
Abraham Joshua Heschel
Oboje jego rodzice, tak ojciec Mordechaj (zm. 1916),jak i matka Rajzel z domu Perlow wywodzili się z opatowskich rodzin chasydzkich. Abraham Joszua był ich najmłodszym, szóstym dzieckiem. Uzyskał tradycyjne żydowskie wykształcenie w jesziwie zakończone smichą czyli rabiniczną ordynacją. Następnie studiował na Uniwersytecie w Berlinie, broniąc na tej uczelni pracę doktorską, która została wydany po niemiecku przez Polską Akademię Umiejętności w 1936 roku pt. „Prorocy”. Równolegle zgłębiał wiedzę rabiniczną w Wyższej Szkole Nauk Judaistycznych, którą zakończył ponowną ordynacją rabiniczną. Jego nauczycielami byli Chanoch Albeck, Ismar Elbogen, Julius Guttmann i Leo Beck. W 1937 roku Martin Buber powołał go na swego następcę w Domu Nauki Żydowskiej we Frankfurcie nad Menem. Jego pobyt w Niemczech nie trwał długo. Z powodu nazistowskich represji w 1938 roku został stąd wydalony. Pierwszym miejscem zatrzymania była Warszawa, gdzie kilka miesięcy wykładał w Instytucie Nauk Judaistycznych. Następnie w lecie 1939 roku wyjechał do Wielkiej Brytanii, a stamtąd w 1940 roku do USA. Heschel 10 grudnia 1946 roku poślubił pianistkę Sylwię Straus. Z ich związku urodziła się córka Susannah Heschel (obecnie profesor studiów żydowskich w Dartmouth College). W USA pracę wykładowcy podjął najpierw w Hebrew Union College w Cincinnati, w którym nauczano zgodnie z zasadami przyjętymi przez reformowany kierunek judaizmu. Krytyczny stosunek Heschela do tych zasad skłonił go do przejścia w 1946 roku do Jewish Theological Seminary of America w Nowym Jorku, które reprezentowało kierunek konserwatywny (umiarkowany),choć i z nim do końca się nie identyfikował. W uczelni tej piastował funkcję profesora etyki i mistyki żydowskiej aż do śmierci. Pisał po niemiecku, hebrajsku, w jidysz i po angielsku. Obok prac dotyczących średniowiecznej filozofii żydowskiej, kabały i chasydyzmu, tworzył także poezję. Do najważniejszych jego dzieł należą: Man is Not Alone (Człowiek nie jest sam),God in Search of Man (Bóg szukający człowieka),The Sabbath (Szabat) i The Prophets (Prorocy). Heschel angażował się jednocześnie w wiele spraw publicznych: wspierał zaprzyjaźnionego z nim Martina Luthera Kinga w walce o równouprawnienie Murzynów, wywarł poważny wpływ na zmianę stosunku Kościoła katolickiego do judaizmu, co wyraz znalazło w deklaracji Nostra aetate przyjętej na II Soborze Watykańskim, występował zdecydowanie o respektowanie praw obywatelskich w USA oraz na rzecz wolności dla Żydów w Związku Sowieckim. W 2009 roku został wydany tomik jego młodzieńczych wierszy Niewypowiedziane imię Boga: Człowiek. W oryginale zapisane w języku jidysz, przetłumaczone na język polski, przez krakowskiego orientalistę, judaistę i tłumacza Przemysława Piekarskiego.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Noc ciemna św. Jan od Krzyża
Noc ciemna
św. Jan od Krzyża
Jeśli pragnąć miłości – to tylko takiej. Jeżeli "miłość" – to właśnie taka. Noc ciemna to piękny poemat o rozwoju miłości „pośród nocy” między Oblubieńcem a Oblubienicą. Zakochana dusza (osoba) ucieka ze swego domu w poszukiwaniu Umiłowanego, dając się prowadzić przez mrok jedynie miłości. Spotkanie z Oblubieńcem i wzajemna obecność, w atmosferze milczenia i pokoju, upodabnia ją, by przez uczestnictwo zjednoczyła się z Tym, „którego miłuje jej dusza.” Wchodząc po stopniach miłości – choruje (nie mogąc oddać z radością życia po tysiąc razy dla swojej miłości, "uważa siebie za nic niewartą we wszystkim, co czyni, a życie wydaje się jej bezużyteczne"); szuka ustawicznie (nie patrzy ani nie zważa na nic, a nie panując nad sobą w porywie i upojeniu miłości, gotowa jest podjąć się rzeczy dziwnych i nadzwyczajnych, jakie by napotkała, aby tylko znaleźć Tego, którego miłuje). Pobudza się do czynów miłości; pragnie cierpieć dla Umiłowanego; gwałtownie łaknie, musząc ujrzeć Tego, którego miłuje, albo umrzeć; swobodnie wzlatuje ku Ukochanemu, by wreszcie nabyć wiary i mocy, wiele osiągając przez żarliwą rozmowę z tym, z którym raduje się, dzięki czemu On spełnia pragnienia Jej serca. Chwyta Go i obejmuje, nie puszczając – znalazła bowiem Tego, którego miłowała jej dusza; płonie rozpalona, całkowicie upodabniając się przez uczestnictwo do Tego, do którego dążyła przez oczyszczenie, uciszenie i umacnianie się, aby Go tym lepiej przyjąć. Substancjalne dotknięcia w zjednoczeniu duszy i Oblubieńca (niczym pocałunki: Niech mnie pocałuje pocałunkiem ust swoich) wypełniają w całości, dzięki czemu osiągnąć można spoczynek i pokój – osoba (dusza) staje się odnowiona, uporządkowana i uspokojona w pełni części zmysłowej oraz części duchowej swojego istnienia. Jedynie wtedy może dojść do zjednoczenia miłości, które nie zaistnieje bez całkowitego ogołocenia się z wszelkiej rzeczy stworzonej i bez surowego umartwienia. Dusza wyrusza na poszukiwanie idąc na ślepo (niczym „ten, kto chce się doskonalić w jakimś zawodzie lub sztuce, zawsze idzie na ślepo”). Chociaż idzie w ciemnym mroku, nie przywiązując się do wewnętrznego światła rozumu ani przewodnika zewnętrznego, skąd by mogła uzyskać pewne zadowolenie, to jednak sama miłość, która w tym czasie w niej płonie i pobudza jej serce do miłości Umiłowanego, prowadzi ją, porusza i sprawia, że wznosi się do Umiłowanego drogą samotną, choć sama nie wie jak się to dzieje. Towarzyszą jej nieodłącznie w wędrówce: wiara, która zaciemnia i opróżnia rozum, przygotowując na spotkanie z mądrością; nadzieja opróżniająca i uwalniająca pamięć od wszelkiego posiadania stworzeń (gdyż dotyczy tego, czego nie posiada) oraz miłość, która opróżnia i niweczy wszystkie odczucia i pożądania woli, dotyczące czegokolwiek, co nie jest Oblubieńcem. Do tego stanu zjednoczenia po poszukiwaniu, nie da się dojść bez głębokiego oczyszczenia. Noc, którą trzeba przejść, pozostawia umysł w ciemności, wolę w oschłości, pamięć w próżni, a uczucia duszy w największym utrapieniu, goryczy i przykrości. Muszą się oczyścić całkowicie dwie części duszy, tj. zmysłowa i duchowa - nie może bowiem jedna oczyścić się bez drugiej. Towarzyszy temu utrapienie i samotność: Jestem mężem, co zaznaje biedy pod rózgą Jego gniewu. Zagroził mi; prowadził w ciemnościach, a nie w świetle. Przeciwko mnie cały dzień zwracał swą rękę! Zniszczył me ciało i skórę, skruszył moje kości. Otoczył mnie murem; wokół gorycz i trud. Ciemność mi dał na mieszkanie, tak jak umarłym na wieki. Okrążył mnie, abym nie wyszedł; obciążył moje kajdany. Nawet gdy krzyczałem i wołałem, On stłumił moją modlitwę. Kanciastymi głazami zagrodził mi drogi; ścieżki moje poplątał. On dla mnie niedźwiedziem na czatach i lwem w kryjówce. Sprowadził mnie z drogi i zmiażdżył, porzucił mnie w nędzy; łuk swój napiął i uczynił ze mnie cel dla swej strzały. Sprawił, że tkwią w moim ciele strzały Jego kołczanu; drwią ze mnie ludzie, stale ze mnie szydzą. On mnie nasycił goryczą, piołunem napoił. Starł mi zęby, a do jedzenia dał popiół. Moja dusza została pozbawiona pokoju; zapomniałem o szczęściu. I rzekłem: Jestem skończony; przepadła ufność moja do Pana. Pamiętaj na moją nędzę, że już to mnie przerosło; na piołun i na żółć. Wspominać zawszę będę, a moja dusza schnąć będzie we mnie w utrapieniach”. ~ Lm 3, 1-20 Miłość przygotowuje duszę do zjednoczenia, do rozmowy, niczym Bóg przygotowujący Hioba - „nie przez rozkosze i chwałę, jakich przedtem doznawał (…) ale przez to, że go złożył ogołoconego na gnojowisku, osamotnionego, wyszydzonego przez przyjaciół, pełnego ucisku i goryczy, okrytego robactwem. I wtedy dopiero (…) zstąpił ku niemu i rozmawiał z nim twarzą w twarz.” Oczyszczenie takie uczy prawdy (pokory),wyzbywa od niedoskonałości, uczy cnót, cierpliwości, odbiera upodobanie w rzeczach stworzonych, poddaje oczyszczającej oschłości, wydobywa głębokie dobra z ciemności burzliwej i strasznej nocy. Sprawia, że „wyschła jego dusza jak pajęczyna. (…) Zapomniałem o szczęściu.” Wszystko dlatego, że „dusza niejako umiera dla wszystkiego, co nie jest Nim samym (…),by duszę ogołoconą i wyzutą ze starego człowieka przeobrazić w nowego.” Cała droga miłości przenika duszę biernie i tajemniczo, z wykluczeniem jej zmysłów i władz - dusza jest ukryta i wolna od przeszkód, które by mogły sprawiać swoją naturalną słabością jej władze. Noc oczyszczenia prowadzi do ukrycia duchowego przed wszelkim stworzeniem. W tym ukryciu osoba (dusza) może potęgować swoje zjednoczenie z Oblubieńcem przez miłość. Zjednoczenie to przychodzi poprzez „tajemne, spokojne i miłosne udzielanie się." "O człowieku duchowy, gdy ujrzysz swoje pożądania zaciemnione, swoje odczucia oschłe i uśpione, swoje władze niezdolne do żadnego ćwiczenia wewnętrznego, nie martw się tym, lecz uważaj to za szczęście!"
Miłosz Kozikowski - awatar Miłosz Kozikowski
ocenił na101 rok temu
Listy z pustyni Carlo Carretto
Listy z pustyni
Carlo Carretto
Na książeczkę „Listy z pustyni” natknąłem się w kaplicy adoracji w mieście Madona (Łotwa),dokąd przyjechałem na nocną adorację. Uważam, że „Listy z pustyni” to dobra propozycja także na czas samej adoracji, gdyż książka jest podzielona na małe rozdzialiki, zatem można przeczytać jeden z nich, aby potem przed Najświętszym Sakramentem rozważać i pytać: na ile przeczytana treść ma coś wspólnego ze mną, z moim życiem, z moją wiarą. Pomyślałem jednak, że zabiorę ją do domu, aby spotkać się z całością świadectwa i przemyśleniami jednego z Małych braci Jezusa, czyli autora, brata Karlo. . Co mogę powiedzieć po jej przeczytaniu? To niby takie proste, spokojne świadectwo człowieka wiary, który postanowił iść w ślady świętego Karola de Foucauld, jednak uważam, że siła jego świadectwa i katechezy może mocno, zdecydowanie zapukać do bram (skamieniałego?) serca każdego czytelnika, bo czyż wobec tego, czym dzieli się autor, o czym pisze, można pozostać obojętnym?! Przykładowo, czytając: - o jego odkryciu prawdy, że nie jest „pępkiem świata” i że na plecach jego pomysłów, wysiłków, aktywności nie opiera się żaden z filarów Kościoła, - o dniach i nocach spędzonych wobec Hostii, a więc Boga, który się ukrywa, i Boga, który milczy, choć zadaje się Mu pytania, a jednak z czasem one (te odpowiedzi) pojawiają się w wydarzeniach życia, - o rachunku sumienia, który, zainicjowany mistycznym snem — wizją, pokazał mu, jak jego serce jest daleko od elementarnej miłości bliźniego, choć przecież jest osobą konsekrowaną, - o odkrywaniu granicy między tak zwanym „dobrym chrześcijaninem” a świętym chrześcijaninem, który utożsamia się z cierpiącymi tego świata, jest z nimi i dla nich, - o nazaretańskim stylu życia, które jemu i innyn zaproponował Karol de Foucauld, a który to styl życia tak bardzo kontrastuje z dyktaturą opinii i światowej mody, - o tym, że można trzymać w ręce Różaniec i jak faryzeusz afiszować się z nim, ale jednocześnie mieć wciąż nienawrócone, przepełnione żądzą pieniądza serce… . To tylko niektóre przykłady na to, jak mocna chwilami jest treść „Listów z pustyni”. Taką była ona przynajmniej dla mnie. Dodajmy jednak, że czytając listy brata Karlo i spotykając się z tymi dość trudnymi dla sumienia akcentami, nie jesteśmy pchani ku naśladowaniu tragicznej w skutkach rozpaczy Judasza, gdyż autor, wychodząc od słów Pisma Świętego, przypomina, iż jest możliwość nawracania się i wzrastania w mądrości życia i świętości serca. Autor daje na to przykłady także ze swego życia. Jeden z takich zdaje mi się być szczególnie przekonujący, albowiem ukazuje, że światło łaski Boga, aby doprowadzić do (jeszcze jednego) nawrócenia, jest w stanie oświetlić grzechy nawet sprzed 40 lat! . „Listy z pustyni” zawierają w sobie pouczenie o dynamice wiary i modlitwy do Boga. To dobra, pożyteczna treść, albowiem te dwie kategorie domagają się świadomego podejścia, a zatem i zrozumienia. Rozjaśniony zostaje, przynajmniej nieco, fenomen samej pustyni, która nie jest tożsama z Saharą albo inną pustynią w sensie geograficznym. W podobny sposób ukazane zostaje ubóstwo, które — jak przeczuwamy — nie wiąże się jedynie z jakimś brakiem pieniędzy czy wyrzeczeniem się ich. Sama wiara: autor przypomina, że wiara to nie tylko wzloty, „ochy”, „achy” i pachnąca dobrymi uczynkami świętość, ale wierzący przechodzi również przez okresy stanięcia oko w oko z prawdą o swej niedoskonałości i obrzydliwej grzeszności. Okresy te pozwalają dostrzec w całej okazałości różnicę między Stwórcą a stworzeniem. Dzięki tak zdobywanej pokorze można wzrastać o wiele szybciej. . Jeszcze jedno. Gęstość myśli, która spotykamy na kartach książki, domaga się powolnego czytania, a w przypadku niektórych wątków — czytania kilkukrotnego. Jednak zdecydowanie warto przez nią się „przedzierać”, aby wzrosnąć w mądrości życiowej i mądrości wiary. . Serdecznie polecam! . ks. Paweł Kamola
xPaavils Kamola - awatar xPaavils Kamola
oceniła na83 miesiące temu
Cierpliwość wobec Boga. Spotkanie wiary z niewiarą Tomáš Halík
Cierpliwość wobec Boga. Spotkanie wiary z niewiarą
Tomáš Halík
„Na dzisiejszym barwnym i hałaśliwym rynku towarów religijnych mogę niekiedy ze swoją wiarą chrześcijańską wydawać się bliższy sceptycznym i agnostycznym krytykom religii niż temu wszystkiemu, co się tam oferuje. /…/ Tak, główną różnicę między wiarą a ateizmem dostrzegam w cierpliwości. Ateizm i religijny fundamentalizm oraz entuzjazm zbyt łatwej wiary są uderzająco podobne do siebie w tym, jak szybko potrafią uporać się z tajemnicą, którą nazywamy Bogiem – i właśnie dlatego wszystkie te trzy postawy są dla mnie jednakowo nie do przyjęcia” [1]. Mocne! Alfreda Hitchcocka zasada reżyserska i recepta na przyciągnięcie uwagi widzów: najpierw trzęsienie ziemi, a potem napięcie będzie narastać, sprawdziła się tu w pełni. Skoro ksiądz katolicki zaczyna od stwierdzenia, że ateizm i religijny fundamentalizm są do siebie podobne bardziej, niż mogłoby się to wydawać, to moją uwagę kupił na pewno. Ten cytat ujawnia jednocześnie, choć w pewnym skrócie i uproszczeniu, o czym jest książka, czyli o braku ludzkiej cierpliwości wobec nieobecności Boga. Być może pozornej nieobecności, bo Bóg objawi się na pewno u kresu dziejów. Wtedy też da się poznać i może zrozumieć. Oznacza to, że tej cierpliwości potrzeba naprawdę sporo. Tą specyficzną cierpliwość Tomáš Halík osadził na trzech filarach: wierze, nadziei i miłości. „Nie mówię ateistom, że nie mają racji, ale że brak im cierpliwości; twierdzę, że ich prawda jest prawdą niedopowiedzianą” [2]. A teraz o tym, na czym opiera autor swoje przekonania, w jaki sposób je objaśnia. Otóż głównie na jednym zdarzeniu biblijnym i jednej osobie – na Zacheuszu. Zacheusz, tylko przypomnę, bo katolikom jego historia oczywiście jest świetnie znana, był przełożonym celników. Oznaczało to człowieka z obrzeża – nie całkiem swój, nie do końca obcy (celnicy nie cieszyli się poważaniem innych Żydów). Zacheusz chciał zobaczyć Jezusa, ale będąc człowiekiem wyjątkowo niskiego wzrostu, nie mógł Go w tłumie dostrzec. Wdrapał się więc na morwę (w innych wersjach na sykomorę) i zerkał spośród gałęzi. Jezus kazał mu zejść i wprosił się do niego na kolację. „Przemówić do Zacheusza może tylko ten, kto zna jego imię – zna jego tajemnicę. Ten, komu taki typ człowieka nie jest obcy, kto potrafi wczuć się w skomplikowane przyczyny jego nieśmiałości. Do Zacheuszów dzisiejszej epoki może się tak naprawdę przybliżyć tylko ten, kto sam był i w pewnym stopniu nadal pozostaje Zacheuszem” [3]. „Cierpliwość wobec Boga” to do pewnego stopnia zbiór esejów lub/i rozważań na temat Zacheusza, jego życia, postawy, dylematów. Choć epizod z Zacheuszem nie zajmuje w Biblii wiele miejsca, to jest ważniejszy, niż się to wydaje, bo to jakby ewangelia w pigułce. Misją Jezusa nie było ratowanie tych, którzy się dobrze mają, ale nawracanie, uzdrawianie, znajdowanie i przyjmowanie zagubionych czy pogubionych. Książka wzbudzająca rozmaite uczucia i emocje. Raz to wesołość, raz złość, raz wzruszenie, raz życzliwość, innym razem wdzięczność… Trudno byłoby mi znaleźć dziesięć kartek, na których przynajmniej raz nie znalazłbym treści ważnych, do przemyślenia. „Dojrzała wiara sprzyja dojrzewaniu sumienia, niedojrzała wiara nie ufa sumieniu i stara się go zastąpić jedynie mechanicznym posłuszeństwem wobec przedkładanych z zewnątrz nakazów i zakazów” [4]. Pozycja zdecydowanie warta uwagi dla wszystkich czytelników z otwartą głową, ale nie dla tych, którzy przekonani są, że już od dawna siedzą na kolanach Pana Boga i wszystko wiedzą lepiej. A może wierzących, bo to wygodne, że wszystko wie lepiej ich proboszcz… --- [1] Tomáš Halík, „Cierpliwość wobec Boga. Spotkanie wiary z niewiarą”, przekład: Andrzej Babuchowski, Wydawnictwo WAM, 2011, s. 7. [2] Tamże, s. 11. [3] Tamże, s. 21. [4] Tamże, s. 165.
Meszuge - awatar Meszuge
ocenił na83 miesiące temu
Bóg i świat. Wiara i życie w dzisiejszych czasach Benedykt XVI
Bóg i świat. Wiara i życie w dzisiejszych czasach
Benedykt XVI Peter Seewald
Jakże trudno jest współczesnemu człowiekowi uwierzyć, zwłaszcza wtedy, gdy wokół niego, na jego oczach dokonują się takie cuda techniki, które można zmierzyć, zważyć, empirycznie dotknąć. Możemy być oczywiście sceptykami, jak coś działa i dlaczego, nie możemy jednak podważać osiągnięć ludzkiego umysłu i jego geniuszu. Rozum nieustannie wspina się na piedestał, cały czas też ustala coraz wyższą poprzeczkę i udaje mu się z roku na rok szybować coraz wyżej. Biblijna pokusa, że oto będziecie jako bogowie znajduje swoje uzasadnienie. Dziś możemy prawie wszystko, przedłużamy życie, eliminujemy choroby, odkrywamy kosmos i jego tajemnice, ale to prawie wszystko robi jednak istotną różnicę. Mimo tylu wysiłków nie jesteśmy w stanie dać człowiekowi nieśmiertelności, której tak pragnie i o którą tak materialnie zabiega, nawet jeśli przedłużamy jego młodość i dajemy ciału blask na dłużej, niż by wynikało z metryki. Nie jesteśmy w stanie żyć sami wiecznie, choć możemy już sami życie tworzyć. Czyli może jednak udało nam się mimo tego prawie osiągnąć boskość? Przed nami siedzi niezwykle wymagając rozmówca; wybitny myśliciel, książę Kościoła, szef najwalniejszej watykańskiej dykasterii, od lat czuwający nad prawowiernością głoszonych przez Kościół nauk. Ale my poznajmy go przez tę rozmowę, przede wszystkim jako człowieka wiary. Człowieka, który choć tak jak my, dostrzega wszystkie te ludzkie osiągnięcia i podziwia je, i jest dla wielu z nich pełen entuzjazmu, jako tych, które są dobre dla człowieka i jego rozwoju, to jednak pokazuje nam granicę, do której dochodzimy i żeby pójść dalej nieodzownym staje się uzbrojenie w pokorę, głębokie pochylenie głowy i powiedzenie, dalej już nie dam rady, żeby wejść w to, co nieogarnione muszę powiedzieć, tak, wierzę, wierzę, że jest Bóg, który ten świat stworzył i go urządził i nad nim czuwa. Wierzę. Nie ma sprzeczności między wiarą i nauka, to mit że ona jest, mit który rozpala umysły tych, którzy w swym racjonalizmie na rękach noszą rozum, jako jedyne źródło poznania, zapominając, że nie jest on wszystkim, co stanowi o pełni człowieka. Którzy deprecjonuj teologię jako naukę, podważając sens jest istnienia i wprowadzając ją do sfery mitów i bajek. A przecież jej najgłębszy sens i racja bytu opiera się na prawdziwym wydarzeniu, jakim jest zbawcze dzieło Boga, które zmieniło cały świat i nadało sens życiu człowieka, odrzucenie tej prawdy to zrezygnowanie z miłości Boga, która to miłość zmienia i przemienia wszystko. A świat bez Boga jest pusty i nie pełny. Na szczególna uwagę zasługuje fakt, że rozmowę przeprowadza dziennikarz, który sam przeszedł długą drogę nim poznał prawdę i nim stała się ona treścią jego świadomego życia. Droga jest trudna lecz kto na nią wszedł, ten cieszy się łaską, która daje mu silę, by iść. Doskonała, głęboka refleksja o życiu i ludzkich wyborach.
Antoni Leśniak - awatar Antoni Leśniak
ocenił na812 lat temu
Sól ziemi. Chrześcijaństwo i Kościół katolicki na przełomie tysiącleci. Z kardynałem Josephem Ratzingerem, Benedyktem XVI rozmawia Peter Seewald Benedykt XVI
Sól ziemi. Chrześcijaństwo i Kościół katolicki na przełomie tysiącleci. Z kardynałem Josephem Ratzingerem, Benedyktem XVI rozmawia Peter Seewald
Benedykt XVI Peter Seewald
W tym wywiadzie z 1996 roku Kardynał Ratzinger jest szczery, takie odniosłem wrażenie. Prowadzący wywiad wystąpił ze wspólnoty kościoła, więc nie jest stronniczy a i czasami zadaje niewygodne pytania dotyczące historii kościoła.Kardynał posługuje się wyższą teologią w odpowiedziach, co dla mnie jest zbyt zawiłe i nieco zakrzywia ogólne przesłanie płynące z biblii, która jest przecież dla prostego ludu. Zbyt często kardynał odwołuje się do nauk św.Augustyna, zamiast za wzór podawać Chrystusa lub samego Boga.Martwi mnie przyszłość kościoła, bo Kardynał rozpościera szerokie zmiany w kierunku pozyskiwania nowych wyznawców, zbytnio idzie na ustępstwa. Moim zdaniem siła kościoła leży w niezmiennych wzorach płynących bezpośrednio z Pisma Świętego.Chrystus powiedział, że do zbawienia prowadzi wąska brama, kto przez nią przejdzie ten otrzyma życie wieczne w raju, a jak widać z rozmowy z Kardynałem kościół reprezentowany przez niego chce poszerzać "bramę" poprzez dostosowywanie się kościoła do "Świata", oj chyba nie tędy droga. Na dzień dzisiejszy (2017 r) widzimy ,że Ksiądz Kardynał będąc na najwyższym urzędzie w kościele abdykował, co jest wręcz niespotykane i pewnie o przyczynach tej decyzji nigdy prawdy się nie dowiemy.
Stary_Wilk - awatar Stary_Wilk
ocenił na68 lat temu

Cytaty z książki Bóg szukający człowieka

Więcej

Najgłębsze znaczenie i największą mądrość odnajdujemy nie w świecie, lecz w Bogu, zaś jedyna droga do mądrości prowadzi, jak powiedzieliśmy, poprzez naszą relację z Bogiem. Relacją tą jest "bojaźń". Bojaźń, w tym sensie, jest czymś więcej niż uczuciem, jest sposobem rozumienia. Bojaźń sama w sobie jest aktem wejrzenia w znaczenie większe od nas.

Najgłębsze znaczenie i największą mądrość odnajdujemy nie w świecie, lecz w Bogu, zaś jedyna droga do mądrości prowadzi, jak powiedzieliśmy,...

Rozwiń
Abraham Joshua Heschel Bóg szukający człowieka Zobacz więcej

Biblia nie tyle objaśnia świat w kategoriach zaczerpniętych od natury, ile nawiązuje do tego, co uczyniło naturę możliwą, a mianowicie - do aktu wolności Boga.

Biblia nie tyle objaśnia świat w kategoriach zaczerpniętych od natury, ile nawiązuje do tego, co uczyniło naturę możliwą, a mianowicie - do ...

Rozwiń
Abraham Joshua Heschel Bóg szukający człowieka Zobacz więcej
Więcej