Piękna ZŁAlicja

Okładka książki Piękna ZŁAlicja autora Rebecca James, 9788324138081
Okładka książki Piękna ZŁAlicja
Rebecca James Wydawnictwo: Amber kryminał, sensacja, thriller
344 str. 5 godz. 44 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Beautiful MAlice
Data wydania:
2011-01-11
Data 1. wyd. pol.:
2011-01-11
Liczba stron:
344
Czas czytania
5 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-241-3808-1
Tłumacz:
Anna Krochmal, Robert Kędzierski
Średnia ocen

7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Piękna ZŁAlicja w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Piękna ZŁAlicja



książek na półce przeczytane 1686 napisanych opinii 759

Oceny książki Piękna ZŁAlicja

Średnia ocen
7,2 / 10
402 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Piękna ZŁAlicja

avatar
17
15

Na półkach:

Książka, która w ogóle nie zachęca swoją okładką i tytułem. Sięgnęłam po nią tylko dlatego, że od wielu lat „przewracała” się gdzieś w moim domu. Koniec końców, uważam, że warto. Książka zawierająca w sobie ciężkie tematy, ale nie powiedziałabym, że to jest jej wartością. Uważam, że jak na zagadnienia, które są w niej poruszane, jest lekka i przystępna. Więc po prostu, jest wciągająca i z nieoczekiwanymi zwrotami akcji. Czego zatem chcieć więcej od książki, takiej o, do przeczytania. Jeśli ma się nastrój, że zamiast obejrzeć serial, chce się przeczytać książkę, bardzo dobrze spełnia wtedy swoją rolę

Książka, która w ogóle nie zachęca swoją okładką i tytułem. Sięgnęłam po nią tylko dlatego, że od wielu lat „przewracała” się gdzieś w moim domu. Koniec końców, uważam, że warto. Książka zawierająca w sobie ciężkie tematy, ale nie powiedziałabym, że to jest jej wartością. Uważam, że jak na zagadnienia, które są w niej poruszane, jest lekka i przystępna. Więc po prostu, jest...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
552
242

Na półkach:

Nie wiem dlaczego po tylu latach od przeczytania książki nadal jestem w stanie postawić tak wysoką notę. Nie mogłam się otrząsnąć po lekturze. Złamała mi serce

Nie wiem dlaczego po tylu latach od przeczytania książki nadal jestem w stanie postawić tak wysoką notę. Nie mogłam się otrząsnąć po lekturze. Złamała mi serce

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
15
8

Na półkach:

Warto przeczytać

Warto przeczytać

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

909 użytkowników ma tytuł Piękna ZŁAlicja na półkach głównych
  • 498
  • 406
  • 5
161 użytkowników ma tytuł Piękna ZŁAlicja na półkach dodatkowych
  • 89
  • 37
  • 10
  • 9
  • 7
  • 5
  • 4

Tagi i tematy do książki Piękna ZŁAlicja

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wróżby z koronek Brunonia Barry
Wróżby z koronek
Brunonia Barry
Towner, jak i pozostałe kobiety z jej rodziny, potrafi odczytywać przyszłość z koronek. Nie chce jednak nigdy więcej wykorzystywać tej umiejętności, ponieważ wiąże się ona z tragicznymi wydarzeniami z przeszłości i śmiercią jej siostry bliźniaczki. Piętnaście lat temu wyjechała z Salem z myślą, że już nigdy więcej tam nie wróci. Los jednak zadecydował inaczej. Kiedy w tajemniczych okolicznościach znika jej cioteczna babka Eve, kobieta zmuszona jest przyjechać do rodzinnego miasta i stawić czoło wydarzeniom sprzed lat, o których tak bardzo chciała zapomnieć. Do ,,Wróżb z koronek" trzeba być cierpliwym i nie można się zniechęcać na samym początku. Myślę, że wiele osób mogło chcieć zrezygnować po paru stronach, bo mi samej przeszła przez głowę myśl by dać sobie spokój i odłożyć książkę. Cieszę się jednak, że tego nie zrobiłam i kontynuowałam czytanie, bo jest to świetna opowieść. Dziwna i zarazem fascynująca historia, w której nie zawsze wiadomo co jest prawdą, a co jedynie wytworem wyobraźni bądź snem. Mroczna i momentami budząca niepokój. Wciąga w świat czarownic i przesądów, a także lęku i rodzinnych dramatów. Informacje dawkowane są po trochę, w niewielkich ilościach. Powoli składamy sobie wszystko w całość i odkrywamy co tak naprawdę się wydarzyło. Po drodze jednak często zbaczamy z głównej ścieżki i gubimy się w urojeniach oraz halucynacjach. Książka porusza trudne tematy, takie jak choroba psychiczna i przemoc w rodzinie, więc na pewno nie jest to lekka lektura. Warto ją jednak przeczytać, bo mimo że nietypowo napisana, całkowicie pochłania i trzyma w napięciu do ostatniej strony.
booksmore - awatar booksmore
ocenił na72 lata temu
Zawsze przy mnie stój Carolyn Jess-Cooke
Zawsze przy mnie stój
Carolyn Jess-Cooke
Są takie książki, które otwierają się jak drzwi do świata istniejącego tuż obok nas — niewidzialnego, a jednak przeszywająco realnego. „Zawsze przy mnie stój” zaczyna się jednym z najbardziej intrygujących pierwszych zdań, jakie miałam okazję przeczytać: „Kiedy umarłam, zostałam Aniołem Stróżem.” I właściwie już na tym etapie wiedziałam, że to opowieść, która nie tylko mnie wciągnie — ale i personalnie dotknie. Carolyn Jess-Cooke opowiada historię Margot, kobiety, która po śmierci wraca na ziemię w najbardziej nieoczywistej roli — strażniczki samej siebie. Rzadko kiedy spotyka się bohaterkę tak połamaną przez życie, a jednocześnie tak przejmująco ludzką. Jej los to pasmo błędów, biedy, złych wyborów miłosnych, braku wykształcenia i w końcu wyroku dożywocia, który odsiadywał… jej własny syn. Teraz jednak Margot otrzymuje drugą szansę — i to w świecie utkanym z mgieł, „zastępów, rzesz, legionów” oraz niezwykłej czułości. Świecie, który przywołuje skojarzenia z Lorną Byrne i jej anielskimi wizjami, choć tutaj nabiera o wiele bardziej dramatycznego i osobistego charakteru. Największą siłą powieści jest dla mnie jej fundamentalne pytanie: czy gdybyśmy mogli cofnąć czas, naprawdę potrafilibyśmy wskazać moment, który wszystko popsuł? Autorka odpowiada bez patosu, ale boleśnie celnie: „Czy kiedykolwiek rozpoznajemy chwile, które pełnią w naszym życiu funkcję foremek do wykrawania ciastek…?” W tej perspektywie rola Anioła Stróża przestaje być abstrakcją. Staje się misją, której sedno najprościej oddaje zdanie powtarzające się w książce jak mantra: „My mamy cztery zadania. Obserwujemy, chronimy, rejestrujemy,…kochamy.” I właśnie to „kochamy” sprawia, że ta powieść w ogóle oddziałuje na emocje. Margot, obserwując samą siebie w swojej nowej roli, opisuje czas jak coś namacalnego: „Wślizguję się w czas, tak jak zakłada się koszulę… Nie istnieję w czasie. Goszczę w nim.” To niezwykle oryginalne i zaskakujące spojrzenie, nadające aniołom charakter bardziej naukowy niż religijny — co czyni tę książkę zaskakująco świeżą. Ale to nie metafizyka była dla mnie najważniejsza. Najmocniej w mojej pamięci zapisały się poruszone na kartach powieści relacje. Wątek Grahama — człowieka, którego Margot latami nazywała ojcem — doprowadzał mnie do łez. Jego obraz, „jakby pokonał piechotą Saharę”, z wyschniętymi policzkami i pustką w oczach, to jedno z tych literackich uderzeń, do których wraca się jeszcze długo po zamknięciu książki. Z kolei epizod z Dobromirem — polskim emigrantem, który z dobroci serca kupował małej Margot jedzenie — wzruszył mnie subtelnie i ciepło. Może to drobiazg, ale takie sceny sprawiają, że czytelnik czuje się… zauważony. I że gdzieś tam, między wierszami, zaiskrzyła się mała duma z własnego pochodzenia. Kontynuując, Jess-Cooke z ogromnym wyczuciem łączy w tej powieści brutalność codzienności z mistycznym światem aniołów. A anioły w jej wersji są faktycznie fascynujące — „skrybowie żalu”, prowadzący „transkrypcję wszystkich myśli i działań”, istoty niepokojąco bliskie, ale jednocześnie dramatycznie samotne. Nie chcę zdradzać szczegółów zakończenia, ale mogę powiedzieć jedno: uderza mocno i trafia w to miejsce, które w książkach najbardziej lubię — między serce a gardło. A obraz jej synka, Theo, „różowego klopsa z ogniście rudymi włoskami”, to jeden z najbardziej czułych fragmentów całej historii. Trudno o bardziej sugestywne, słodko-bolesne przypomnienie o tym, co w życiu naprawdę jest ważne. Podsumowując, „Zawsze przy mnie stój” to opowieść o nadziei, o drugim spojrzeniu na własne rany i o tym, że przebaczenie — także sobie — jest formą cudu. To książka, która z poruszającego pomysłu wyrasta w bardzo osobistą historię o kobiecości, macierzyństwie, stracie i sile, która czasem budzi się dopiero po śmierci. A czy Margot udaje się ocalić siebie i swoich bliskich? Tego nie zdradzę — ale wiem na pewno, że jej droga pokazuje, jak bardzo czasem trzeba zaufać, by stać się „jednym z aniołów”.
NoctisLegere - awatar NoctisLegere
ocenił na94 miesiące temu
Wieczni Alma Katsu
Wieczni
Alma Katsu
Lanny to młoda dziewczyna, która trafia na nocny oddział niewielkiego szpitala, tuż po tym jak została oskarżona o zamordowanie człowieka. Lanny twierdzi, że bardzo dobrze zna ofiarę, ponieważ jest to jej ukochany, którego poznała… dwieście lat temu. Historia, którą przedstawia dziewczyna wydaje się być niedorzeczna, ale mimo to doktor Luke, który miał tamtego wieczora dyżur na oddziale, postanawia pomóc jej w ucieczce, by mogła w spokoju opowiedzieć mu całą swoją historię. Jak to się stało, że dwójka młodych bohaterów przeżyła ponad dwieście lat? Jaką skrywają tajemnicę? Wydarzenia, które mają miejsce w książce dzieją się na dwóch płaszczyznach czasowych: współcześnie oraz dwieście lat temu. Opisywane są naprzemiennie, ale w dość płynny i przejrzysty sposób, dzięki czemu czytelnik nie ma problemu ze zorientowaniem się, w których czasach akurat dzieje się akcja. Autorka wykreowała bohaterów w bardzo ciekawy sposób, ponieważ większość z nich posiada wręcz skrajnie różne cechy. Główna bohaterka jest, co prawda, nieco męcząca, ale nie wpływa to na odbiór całości. Język jakim posługuje się autorka jest dość lekki, momentami nieco archaiczny, ale rozumiem to ponieważ tego wymaga fabuła. Niektóre wydarzenia są dla mnie niezrozumiałe i żałuję, że nie poświecono im większej uwagi, bo warto byłoby poświecić im nieco więcej uwagi. Nie spotkałam się wcześniej z twórczością tej autorki, ale na na pewno sięgnę po jej kolejne dzieło.
lady_in_read - awatar lady_in_read
ocenił na83 lata temu
Światła pochylenie Laura Whitcomb
Światła pochylenie
Laura Whitcomb
Nawet ładny romans paranormalny. Spontanicznie dziś wybrana w bibliotece - nie słyszałam wcześniej o tej książce. Przeczytałam kilka pierwszych zdań i stwierdziłam, że wchodzę w ten świat. Dziś wypożyczona i zaraz po przyjściu do domu przeczytana :) Relacja na świeżo, bo mam dziś wolne :D Plusy: + W miarę ciekawa - interesowało mnie przede wszystkim odkrycie przeszłości dwójki głównych bohaterów oraz losy rodziny Jenny. + szybko się czyta + pokazanie okrucieństw chrześcijańskiego wychowania i jaka obłuda jest często faktycznie w takich "idealnych" rodzinach + ładne rozwiązanie problemów-zakończenie Minusy: - styl czasem zbyt patetyczno-natchniony (przypominał mi styl Anne Rice, której - pomimo sentymentu - nie uznam za dobrą pisarkę, wręcz przeciwnie; pani Whitcomb na szczęście szybciej leci z akcją i więcej dialogów niż miała pani Rice); ironiczne, że główna postać często krytykuje czyjś stl pisania jako banalny itp., a sama autorka pisze takim stylem :P Swoje wady widzimy u innych - tak to szło? XD - dialogi czasem za drętwe - główna bohaterka nieraz wkurza swoim egoizmem, ale dla mnie i tak spoko była, przynajmniej nie jakaś idealna Mary Sue lol Przydałoby się więcej lore odnośnie świata duchów, nieco ciekawsze i głębsze postaci (wliczając te poboczne),bardziej normalny styl - i byłoby naprawdę spoko. Tak czy inaczej, polecam jako palate cleanser - fankom paranormalnych romansów nieco dawniejszej daty (wydane w 2005 ale wydaje się jakby akcja toczyła się w latach 90)
MayaMarie - awatar MayaMarie
ocenił na69 dni temu
Ciężar milczenia Heather Gudenkauf
Ciężar milczenia
Heather Gudenkauf
Fabuła była naprawdę ciekawa, choć z pewnością druga połowa książki bardziej przypadła mi do gustu, bo więcej się w niej działo. Poza tym w pierwszej połowie nie wiedziałam do końca, na co tak naprawdę czekamy, co jest zagadką tej książki. Niby pytaniem było "co się stało z Calli i Petrą?", ale przecież mamy rozdziały też z ich perspektywy, więc wiemy, co tak naprawdę się z nimi dzieje. Dopiero gdzieś w drugiej połowie dowiedziałam się, jakiego wyjaśnienia szukamy. Plusem jest to, że thriller ten szybko się czyta, a zawarte w nim wydarzenia są naprawdę ciekawe i wciągające. Jest w nim bardzo dużo perspektyw; często czyta się o tym samym wydarzeniu, ale właśnie z punktu widzenia różnych osób. Choć raczej mi to nie przeszkadzało. Za to zachowania niektórych bohaterów często potrafiły mnie zirytować, bo niekiedy zachowywali się po prostu absurdalnie. Z niezwykłym zniecierpliwieniem czytałam ostatnie kilkadziesiąt stron. Miałam nadzieję, że informacja o tym, kto za tym wszystkim stoi wprawi mnie w takie osłupienie, że podwyższę swoją ocenę. Och, jakże się myliłam. Informacja, która miała być chyba szokująca, głównie mnie zdenerwowała - i to mocno. Niby jest to thriller psychologiczny, więc typowałam dosłownie wszystkich bohaterów, kto może okazać się tym złym. Dosłownie wszystkich. A okazało się, że sprawcą jest osoba, której imię pojawiło się w tej książce dosłownie raz. Raz - i to jeszcze w pierwszej połowie. Później nie było nawet żadnych nawiązań do tej postaci, żeby któryś z czytelników sam doszedł do prawdy. Dawno żadne zakończenie książki mnie tak nie zdenerwowało. I jednocześnie jest mi strasznie przykro, bo to był ogromny, ogromny potencjał na absolutnie świetne zakończenie.
pozdromordo - awatar pozdromordo
ocenił na67 miesięcy temu
Zaginiona księga z Salem Katherine Howe
Zaginiona księga z Salem
Katherine Howe
Realizm magiczny jest to dość nowe pojęcie, z którym ostatnio miałem okazję się spotkać. Trudno go nawet nazwać osobnym gatunkiem literackim to bardziej taki nurt, do którego można przypisać wszystkie książki o fabule realistycznej, czyli konkretne miejsca i zdarzenia są po części prawdziwe, ale znajdziemy tam również elementy pochodzące z legend albo wierzeń różnych narodowości. W końcu czasami jeden artefakt o bardzo symbolicznym znaczeniu to trochę za mało żeby patrzeć na dzieło jak na czystą fantastykę. Ciekawi Was pewnie, czemu o tym piszę. Już pędzę z wyjaśnieniami. Książka, która ostatnio trafiła w moje ręce znakomicie pokazuje ile można ukryć w sekretach i niedopowiedzeniach. Zapraszam na recenzję „Zaginionej księgi z Salem” autorstwa Katherine Howe. Connie Goodwin jest absolwentką Harvardu. Wakacje spędza porządkując rodzinny dom, który ma zostać sprzedany oraz zbierając materiały do swojej pracy doktorskiej. Całkiem przypadkowo w jej ręce trafia tajemniczy klucz oraz kartka z imieniem i nazwiskiem, które stają się pierwszym elementem łamigłówki ukazującej jej osobisty związek z uzdrowicielkami, które w Salem zostały skazane na śmierć za uprawianie czarów. Muszę powiedzieć, że książka ta jest jednym z większych zaskoczeń ostatnich miesięcy. Nie spodziewałem się trafić na coś tak ciekawego i dobrze napisanego poza fantastyką, która jest dla mnie taką oazą spokoju i pewności. No wiecie psychologowie nazwaliby to pewnie strefą komfortu. Ja lubię jednak wychodzić poza jego granicę, chociaż tym razem skusił mnie chyba sam tytuł. Całość została napisana w bardzo przyjemny i lekki sposób. Mamy tu ogólnie dwie linie czasu. Teraźniejszą, w której dzieje się cała akcja książki oraz retrospekcje w znakomity sposób przedstawiające jak się żyło w Salem w XVII i XVIII wieku. To tutaj możemy zobaczyć, z jakimi problemami musiały zmierzyć się kobiety o otwartych umysłach. Kurcze, trochę za dużo chyba zdradzam jednak trudno mi nie napomknąć o elementach, które sprawiały, że całość udało mi się dość szybko przeczytać. Chwilami nawet trudno mi się było od niej oderwać i nawet nie zauważałem, kiedy na zegarku pojawiała się już trzecia godzina. Jednak z niektórymi książkami tak jest. Zwłaszcza, gdy mają one chociażby po części tło fabularne nakreślone przez prawdziwe wydarzenia. Mówię tu oczywiście o przeszłości. Autorka dużo uwagi poświęca poszukiwaniu informacji, które na pierwszy rzut oka nie są takie łatwe zwłaszcza, gdy znajdują się one w starych księgach, a te niejednokrotnie potrafią przejść z rąk do rąk. Mnie jednak bardziej poruszyło ile można dowiedzieć się czytając między wierszami, a zwykła lista przedmiotów domowych może powiedzieć bardzo dużo o osobie, do której one należały. „Zaginiona księga z Salem” to znakomity przykład lektury do poduszki na takie długie zimowe wieczory. Mimo dość pokaźnej objętości nie przytłacza czytelnika informacjami i trudnym słownictwem, chyba tylko cztery pojęcia zostały tu wyjaśnione, za co jestem wdzięczny. Czasami trudno jest przeskakiwać między fabuła, a słownikiem. Traci się wtedy taki czytelniczy pęd, a alfą i omegą to ja na pewno nie jestem żeby wiedzieć wszystko. Całość posiada dość miły czasami delikatni mroczny klimat, a zagadka, którą musi rozwiązać bohaterka staje się naszą własną przygodą. Więcej recenzji na blogu: Link w profilu.
Hersus - awatar Hersus
ocenił na75 lat temu

Cytaty z książki Piękna ZŁAlicja

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Piękna ZŁAlicja