Poza wolnością i godnością

Okładka książki Poza wolnością i godnością autora Burrhus Frederic Skinner,
Okładka książki Poza wolnością i godnością
Burrhus Frederic Skinner Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy Seria: Biblioteka Myśli Współczesnej nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
235 str. 3 godz. 55 min.
Kategoria:
nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
Format:
papier
Seria:
Biblioteka Myśli Współczesnej
Tytuł oryginału:
Beyond freedom and dignity
Data wydania:
1978-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1978-01-01
Liczba stron:
235
Czas czytania
3 godz. 55 min.
Język:
polski
Tłumacz:
Waldemar Szelenberger
Średnia ocen

6,5 6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Poza wolnością i godnością w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Poza wolnością i godnością

Średnia ocen
6,5 / 10
24 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Poza wolnością i godnością

avatar
186
49

Na półkach:

Świetna, po prostu świetna. Nie chcę porównywać Skinnera do kogokolwiek, jednakże uważam, że jego obserwacje, wyciąganie wniosków - niezależnie od obecnej ich rewizji przez naukę, czyli kolejnych badaczy, stawia go w rzędzie odważnych i wybitnych postaci. Bardzo przypadło mi też do gustu tłumaczenie Waldemara Szelenbergera. Wrócę do tej lektury pewno nie raz jeszcze.

Świetna, po prostu świetna. Nie chcę porównywać Skinnera do kogokolwiek, jednakże uważam, że jego obserwacje, wyciąganie wniosków - niezależnie od obecnej ich rewizji przez naukę, czyli kolejnych badaczy, stawia go w rzędzie odważnych i wybitnych postaci. Bardzo przypadło mi też do gustu tłumaczenie Waldemara Szelenbergera. Wrócę do tej lektury pewno nie raz jeszcze.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
372
97

Na półkach:

Rok 2025 rozpoczynam popularnonaukową książką B.F. Skinnera uważaną za podwaliny współczesnycvh technik warunkowania spoełeczeństw przez Big Techy jak Google. Meta i inne.
Autor ogosił zmierzch autonomii człowieka a wolną wolę (wolność i godność) można sterować opdowiednimi "okolicznościami środowiska" czyli behawioryzmem. Autor podumował tą książką swój cały naukowy dorobek i zrobił to w sposób dość przystępny. Szczególnie zwróciłem uwagę na akapity dotyczące czasu wolnego jako elementu potencjalnie niebezpiecznego do pełnego warunkowania jednostek, bo nie wiadomo co wtedy robią i w jakich przebywają okolicznościcacvh. Te uwagi wzięły sobie do serca bigtechy tak skrupulatnie zagospodarowując każdą naszą wolną chwilę swoimi aplikacjami.
Atutem tej książki jest znakomitya przedmowa Jerzego Szackiego.

Rok 2025 rozpoczynam popularnonaukową książką B.F. Skinnera uważaną za podwaliny współczesnycvh technik warunkowania spoełeczeństw przez Big Techy jak Google. Meta i inne.
Autor ogosił zmierzch autonomii człowieka a wolną wolę (wolność i godność) można sterować opdowiednimi "okolicznościami środowiska" czyli behawioryzmem. Autor podumował tą książką swój cały naukowy...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
119
89

Na półkach:

Nie wiem, czy czytać z komentarzem, czy bez komentarza, ale na pewno książka opisuje (może w nieco mętny sposób) podstawowe założenia behawioryzmu. Najbardziej spodobała mi się refleksja (na przykładzie aborcji) o tym, że "danie człowiekowi wolności" poprzez usunięcie przymusu państwowego oznacza jedynie zastąpienie jednej, twardej formy wpływu inną formą, a mianowicie (ostatecznie zinternalizowaną) presją społeczną (s. 117-119).

Nie wiem, czy czytać z komentarzem, czy bez komentarza, ale na pewno książka opisuje (może w nieco mętny sposób) podstawowe założenia behawioryzmu. Najbardziej spodobała mi się refleksja (na przykładzie aborcji) o tym, że "danie człowiekowi wolności" poprzez usunięcie przymusu państwowego oznacza jedynie zastąpienie jednej, twardej formy wpływu inną formą, a mianowicie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

138 użytkowników ma tytuł Poza wolnością i godnością na półkach głównych
  • 101
  • 35
  • 2
16 użytkowników ma tytuł Poza wolnością i godnością na półkach dodatkowych
  • 7
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Burrhus Frederic Skinner
Burrhus Frederic Skinner
amerykański psycholog, jeden z twórców i najważniejszych przedstawicieli behawioryzmu, rozwijał teorię warunkowania instrumentalnego. Studia dyplomowe odbywał w Hamilton College, jako specjalizację wybrał język angielski. Chciał zostać pisarzem. Po powrocie do domu i niepowodzeniach pisarskich zrezygnował z wcześniej obranego kierunku. Wstąpił wtedy na Uniwersytet Harvarda, gdzie zajmował się psychologią. Na uniwersytecie miał możliwość spotkania wielu wpływowych w psychologii ludzi, jak m.in. E. G. Boring, Carroll Pratt, Henry A. Murray, za żadnym z nich jednak nie podążył. Bardzo ważne z kolei były dla niego kontakty z Fredem Kellerem oraz wybitnym biologiem eksperymentalnym W. J. Crozierem. W 1931 roku Skinner uzyskał tytuł doktora filozofii. Zaczął wtedy trwającą 5 lat pracę w laboratorium Croziera. Uzyskał tytuł "Młodszego Członka Kolegium" (Junior Fellow). W 1936 roku objął stanowisko akademickie na Uniwersytecie Minnesota. Przebywał tam 9 lat, swoją pracą naukową zapewniając sobie miejsce wśród największych psychologów XX wieku. W międzyczasie zdołał napisać powieść Walden two. Następnie przez krótki okres przebywał na Uniwersytecie Indiana, po czym na stałe powrócił do Harvardu. W tym czasie Skinner otrzymał wiele wyróżnień i nagród, m.in. specjalną nagrodę naukową Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego (Distinguished Scientific Award),został członkiem Narodowej Akademii Nauk, pełnił funkcję wykładowcy w katedrze Williama Jamesa na Uniwersytecie Harwarda. Jest on jednym z trzech przedstawicieli nauk behawioralnych, którzy zostali wyróżnieni Prezydenckim Medalem Nauki (President's Medal of Science). Był zafascynowany fizyką. Nie negował istnienia stanów mentalnych; uważał jednak, że badanie ich nie jest epistemicznie użyteczne. Zdaniem Skinnera przyczyn ludzkiego zachowania nie należy szukać w osobowości człowieka, lecz w środowisku zewnętrznym. Przekonanie to oparte było na przesłance mówiącej, iż nie sposób badać treści umysłu w sposób obiektywny, zgodny ze standardami metodologii naukowych. Warunek obiektywizmu może być spełniony w przypadku, gdy przedmiotem naszych badań będzie nie treść osobowości lecz zachowanie. Zgodnie z klasyczną definicją, psychologia jest dyscypliną naukową badającą psychikę i zachowanie. Skinner postuluje zredukowanie definicji psychologii jedynie do badań nad zachowaniem, odrzucając jednocześnie wszystkie nurty psychologiczne, uznające za zasadne badania nad osobowością. Co ważne, uważał że dobre społeczeństwo jest oparte na nagrodach, nie karach: najskuteczniejsze jego zdaniem okazało się nagradzanie w zmiennych proporcjach i w zmiennych odstępach czasowych. Za pomocą warunkowania instrumentalnego pragnął stworzyć idealne społeczeństwo. Stworzył paradygmat badawczy znany jako eksperymentalna analiza zachowania.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Złudzenia, które pozwalają żyć Mirosław Kofta
Złudzenia, które pozwalają żyć
Mirosław Kofta Teresa Szustrowa
Robiłem dwa podejścia do tej książki... No bo cóż, jest to książka naukowa (nie mylić z popularnonaukową) i treść jej jest adekwatna do gatunku - czyli ciężka. To nie jest książka do przeczytania sobie dla rozrywki... a ja tak właśnie czytałem i stąd taka niska moja ocena. Nawet chciałem odpuścić ale jakoś jednak te badania nad złudzeniami ciekawiły. Bo z pewnością są to wszystko ciekawe tematy tylko tu podane po prostu naukowo, ciężkostrawnie dla zwykłego czytelnika. Więc i książka raczej dla naukowców ;) Ja się trochę wymęczyłem.. "Kiedy wydaje nam się, że ktoś na nas patrzy, odwracamy się i okazuje się, że nikt jednak nie patrzy, powiadamy sobie „Ech, zdawało mi się". Wzruszamy ramionami i przestajemy się zajmować naszą hipotezą. Kiedy jednak odwróciwszy się stwierdzimy, że istotnie ktoś na nas patrzy, wówczas odczuwamy satysfakcję, że nasza hipoteza się potwierdziła, zastanawiamy się nad trafnością naszej intuicji, opowiadamy o tym zdarzeniu innym ludziom - słowem, zapamiętujemy to zdarzenie w silnym związku z hipotezą. Kiedy potem ktoś nas pyta: „Czy jesteś w stanie wyczuć na sobie cudzy wzrok?" - zdarzenie to szybko sobie przypominamy jako dowód empiryczny na tę naszą zdolność (ale nie przypominamy sobie sytuacji typu: „Ech, zdawało mi się", bo te były zbyt nieważne, by je zapamiętać)." (pdf.str.174-175) - wierzę, że właśnie tak to działa :P (ja się nie daję tym złudzeniom, oczywiście nie umiem wyczuć niczyjego wzroku na sobie ;) ). "Ogólnie rzecz biorąc, ludzie stawiają znacznie wyższe wymagania informacjom zaprzeczającym ich ulubionym hipotezom niż danym, które je potwierdzają. Dobrze znanym przejawem tego zjawiska jest los badań naukowych wykazujących fałszywość teorii powszechnie przyjmowanej w jakiejś dziedzinie. Obrońcy teorii zwykle starają się wykazać metodologiczne błędy i niedociągnięcia badania falsyfikującego teorię, każąc mu spełniać wymogi tak rygorystyczne, że gdyby podobne stawiali badaniom potwierdzającym ich teorię, łacno mogłoby się okazać, że te ostatnie są również bezwartościowe." (pdf.str.176) - a to jest oczywiste :P (i zauważy to każdy, kto ma trochę samokrytyki ;) ). "Można więc zadać sobie pytanie, czy tendencyjność, o której mowa, manifestuje się również i wtedy, kiedy człowiek myśli o zdarzeniach przyszłych? Myślenie życzeniowe przy planowaniu działań Na pytanie to próbowali odpowiedzieć Barbara i Frederick Hayes-Roth (cyt. za Taylor, 1983). Analizowali oni, w jaki sposób ludzie przygotowują swoje codzienne plany, a więc określają czynności i zadania, które zamierzają w ciągu danego dnia zrealizować. Okazało się, że ludzie nie tylko znacznie przeceniają liczbę różnych zadań, jakie są w stanie wykonać (planują nierealistycznie dużo),ale powtarzają ten błąd mimo niepotwierdzania się ich oczekiwań, a więc są w jakimś sensie „niewyuczalni". Myślę, że każdy z nas zna to ze swojego doświadczenia: z dziesięciu rzeczy do zrobienia „na dzisiaj" udaje nam się zrobić cztery, cztery dalsze - ledwie zacząć, a następne dwie pozostają nietknięte. Po takim oczywistym niepowodzeniu w realizacji planów przesuwamy sześć nie wykonanych zadań na jutro, dodając do nich następne cztery, itd." (pdf.str.420) - oj znamy, aż za bardzo... (czytana/słuchana: 25-28.09.2025) 3/5 [6/10]
lex - awatar lex
ocenił na66 miesięcy temu
Sens życia Alfred Adler
Sens życia
Alfred Adler
Tytuł powinien brzmieć raczej: Zarys psychologii indywidualnej Alfreda Adlera. Co do tematyki tytułowej. Sensem i kluczem do zdrowia ma być poczucie wspólnoty realizowane w stylu życia. Tu już zacząłem kręcić nosem na tak stadnie jednostronne ujęcie. Ale Adler się rehabilituje: chodzi o poczucie wspólnoty sub specie aeternitatis... Szczególnie ciekawe punkty to: konsolidacja stylu życia jednostkowego następująca już około 6 roku życia (!) I wykształcenie lub nie poczucia wspólnoty ze społecznością i rodzajem ludzkim. Brak poczucia wspólnoty występuje np. U dzieci dręczonych w środowisku rówieśniczym lub małoletnich sadystów, charakterystyczne dręczenie zwierząt u przyszłych przestępców itd. Poza tym wady ustrojowe np. Choroby genetyczne, upośledzenia, decadence fizjologiczna. Rozpieszczenie przez matkę we wczesnym dzieciństwie (tu Adler trochę przesadza bo z tego wywodzi połowę zła świata, neurozy, przestępczość , nałogi, lenistwo itd.) Ja bym również dodał że kluczowa jest RÓŻNICA między traktowaniem dziecka przez matkę a przez otoczenie np. podwórkowe, przedszkolne. Może powodować resentyment, chęć zemsty (patrz. Strzelaniny szkolne w USA, filmy np. Taxi driver),osobowość unikowa, osobowość schizoidalna, nerwice jak natręctw, neurasteniczna, uzależnienia (różne eskapizmy),przestępczość, wtórnie zaburzenia organiczne np. układu trawiennego, tiki. Patologie które np. Freud uznaje za ogólnoludzkie Adler uznaje za sztucznie wytworzone nie: genetycznie lecz podczas pierwszych lat życia dziecka. Urojony świat dziecka rozpieszczonego. Rola wad ustrojowych potęguje problem. Temat ujęty z ojcowską surowością fizjologa. 3 główne problemy życiowe (powiedzmy konstytuanty stylu życia) wg. Adlera to: Stosunek do społeczeństwa, do pracy i do miłości. Ja bym zapytał: gdzie przyczyna a gdzie skutek takiego ujecia? To ujecie jak dla mnie traktuje np. nieprawidłowości psychiczne z punktu widzenia społecznego i uważa że takim ujęciem trafnie ujmuje problem. Natomiast myślę że jest inaczej: do psychologa ludzie zwracają się z problemami dotykającymi tych sfer dlatego że "uchybienia" w tych sferach dotykają społeczeństwa które w takich wlasnie przypadkach wymusza leczenie. Wiec nie jest clou chorób psychicznych wymiar spoleczny lecz wymiar spoleczny powoduje to, co uznajemy za problem. Jak to często sie zdarza pomieszana causation. Też mi psychologia "indywidualna"! To podejście jest jednak nieco zniuansowane przez zawarcie: wielkich jednostek np. artystów (Np. Poe i Van gogh z punktu widzenia tych 3 zagadnień byli porażkami) i chorób organicznych. Być człowiekiem to dla Adlera mieć i kompensować kompleks niższości. Juz dzieci czują boleśnie swoją niższość w stosunku do dorosłych itd. Dlatego rosną? Na pewno częsty widok kompensacji niższości przez kompleks wyższości u artystów, naukowców, cynik lub realista powie polityków itd. Pojęcia: kompleks niższości, kompleks wyższości, protest męski (feminizm i nie tylko),rozpieszczone dziecko i pragnienie rozpieszczenia, poczucie wspólnoty. Nawiasem. Czynności żołądka Adler uznaje za element stylu życia! "Niech pan rozważy rzecz na zimno, panie Foster, a zobaczy pan, że nie ma potworniejszego przestępstwa nad nietypowe zachowanie. Morderstwo oznacza śmierć tylko jednostki, a czymże w końcu jest jednostka? [...] Nietypowość zagraża czemuś więcej niż tylko życiu jednostki; ono godzi w Społeczeństwo samo." Aldous Huxley " 262. Sub specie aeterni. [z punktu widzenia wieczności] – A: "Oddalasz się coraz szybciej od żyjących: wnet wykreślą cię z list swoich!". – B: "Jest to jedyny sposób, by uczestniczyć w przywileju zmarłych". – A: "W jakim przywileju?". – B: "Że już nie można umrzeć". Nietzsche, wiedza radosna.
Artur Gordon - awatar Artur Gordon
ocenił na61 rok temu
Kultura jako źródło cierpień Sigmund Freud
Kultura jako źródło cierpień
Sigmund Freud
Dwa eseje, pierwszy -Dyskomfort w kulturze. Hasło przewodnie eseju można ująć tak: Kultura (w szerszym pojęciu również cywilizacja) musi próbować wszystkiego, aby powstrzymać agresywne popędy człowieka. A ewolucję kultury Freud określa mianem „walki rodzaju ludzkiego o życie” Znalazłem tutaj zdanie, które dało mi naprawdę mocno do myślenia: Rzecz jest o metodach odpierania cierpienia spowodowanego niemożliwością zaspokojenia naszych popędów, potrzeb: W ekstremalnej formie człowiek zabija popędy – jak naucza wschodnia mądrość życiowa i jak praktykuje joga. Jeśli się to jednak powiedzie to dochodzi do rezygnacji z wszelkiej innej aktywności (złożenia życia w ofierze) i do odzyskania tyle, że w inny sposób jedynie szczęścia spokoju. Przyznaję, że rzuciło mi to zupełnie nowe światło na drogę medytacji i skupienia. Dalej też jest ciekawie, choć już nie aż tak: Inna technika odpierania cierpienia posługuje się przesunięciami libido (…) Najwięcej osiąga się wtedy, gdy umie się dostatecznie podwyższać zysk przyjemności czerpany z pracy psychicznej i intelektualnej. Taki rodzaj zaspokojenia staje się udziałem artysty w trakcie pracy twórczej, przy ucieleśnianiu tworu jego fantazji, czy analogiczny rodzaj zaspokojenia jakiego doznaje badacz rozwiązując problemy i poznając prawdę (…) Słabość tej metody polega na tym, że nie nadaje się do powszechnego użytku i jest dostępna tylko nielicznym, pisał Freud Wiele lat później Mihaly Csikszentmihaly ściśle określił ten stan pomiędzy satysfakcją a euforią wywołanym całkowitym oddaniem się jakieś czynności i nazwał go PRZEPŁYW (FLOW). Inną wielką ciekawostką tego eseju jest określenie przez Freuda – DOBRA I ZŁA – jako pojęć abstrakcyjnych narzuconych kulturowo, wow! Naprawdę warto! Drugi esej -Przyszłość pewnego złudzenia. Jego ozdobą jest rozkmina Mona Lizy. LEONARDO DA VINCI jak wiadomo, żył w epoce, w której autorytet kościoła zaczął ustępować miejsca autorytetowi starożytności. W epoce, która była świadkiem walki między nieokiełznaną zmysłowością a ponura ascezą. Leonarda fantazja o sępie (która według Freuda jest kluczem do jego wszystkich osiągnięć oraz niepowodzeń): „i otworzył mi usta ogonem, i kilkakroć uderzył nim w wargi”) Uśmiech Giocondy (model Mona Lizy – żona kupca) wzbudził w Leonardo wspomnienie o prawdziwej matce (tej z pierwszych lat dzieciństwa)) W uśmiechu Mona Lizy – Freud widzi najdoskonalsze przedstawienie przeciwieństw, które rządzą erotycznym życiem kobiety: rezerwy i kuszenia, pełnej oddania czułości, a także bezwzględnej i wyniszczającej mężczyznę jak kogoś obcego zmysłowości. Dalej kontynuuje Freud: Żadnemu artyście nie udało się wyrazić w ten sposób samej istoty kobiecości: połączenia tkliwości i zalotności, wstydliwości i skrytej namiętności, emanacji wewnętrznej – jedynie tę bowiem ujawnia z całej swej powściągliwej osobowości. Wola uwodzenia i omamiania, wdzięk podstępny i dobro. Leonardo udało się w uśmiechu Mony Lizy ukazać jego podwójny sens – zarówno obietnicę bezgranicznej czułości jak i złowieszczą groźbę. W początku swych lat pięćdziesiątych w okresie, gdy u mężczyzny libido nierzadko jeszcze, zdobywa się na energiczny skok w Leonardzie dokonała się nowa przemiana. Spotyka on kobietę, która budzi w nim wspomnienie szczęśliwego i zmysłowo ekstatycznego uśmiechu matki, a dzięki temu wspomnieniu odzyskuje on podnietę, która kierowała nim w początkach jego artystycznych prób, kiedy tworzył uśmiechające się kobiety. Teraz maluje Mona Lizę, Świętą Annę Samotrzeć i szereg tajemniczych obrazów, których postaci obdarza zagadkowym uśmiechem. Dzięki pomocy swych najstarszych popędów erotycznych Leonardo święci teraz triumf, raz jeszcze zwycięża zahamowanie w sztuce. Pozostawmy jednak filozoficzną zagadkę Mony Lizy nierozwiązaną. Te dwa eseje napisane w latach 1927 i 1930, a więc kawał czasu od powstania „Wstępu do psychoanalizy”.
tomollot - awatar tomollot
ocenił na93 lata temu
Człowiek w teatrze życia codziennego Erving Goffman
Człowiek w teatrze życia codziennego
Erving Goffman
Goffman wyszedł z prostego założenia: życie to scena. Niezależnie od tego, czy jesteś w pracy, na randce, czy nagrywasz vloga – grasz. Masz swoją rolę, masz scenariusz i masz publiczność. Brzmi znajomo? No pewnie. Jako twórcy wideo robimy to non stop. Ale Goffman rozbiera to na czynniki pierwsze w sposób, który otwiera oczy. Kluczowe pojęcia (czyli słownik youtubera według Goffmana) Fasada (Front Stage) – To jest to, co widzicie na moich filmach. Ustawione światło, dobrany kadr, merytoryczna gadka, Patryk-ekspert. Goffman mówi wprost: to nie jest kłamstwo, to jest występ. Publiczność (wy) oczekuje pewnej spójności. Jakbym nagrał odcinek o biznesie w brudnym dresie i bełkocząc, „występ” by się posypał, bo fasada nie pasuje do roli. Kulisy (Back Stage) – To jest to, czego kamera nie widzi. Moment, kiedy klnę, bo karta pamięci padła, albo kiedy siedzę w gaciach i montuję materiał o 3 w nocy. Goffman genialnie zauważa, że kulisy muszą być chronione. Jeśli wpuścisz widzów za kulisy za głęboko, czar pryska. To dlatego te wszystkie „autentyczne” stories influencerów to też jest... fasada, tylko inna. Zespół (Team) – To nie tylko ludzie, z którymi pracujesz. To każdy, kto pomaga ci utrzymać iluzję. Jeśli robisz wywiad, twój gość staje się częścią twojego zespołu – musicie grać do jednej bramki, żeby rozmowa wyszła dobrze. Jeśli gość zacznie cię ośmieszać na wizji, niszczy występ. Dlaczego warto to przeczytać w 2025 roku? Bo ta książka leczy z kompleksów i naiwności. Leczy z naiwności, bo przestajesz wierzyć w idealne życie ludzi z Instagrama. Widzisz szwy. Widzisz, gdzie kończy się fasada, a zaczyna reżyseria. Leczy z kompleksów, bo rozumiesz, że każdy gra. Prezes banku gra prezesa, lekarz gra lekarza (Goffman podaje świetny przykład lekarza, który przepisuje placebo, bo pacjent oczekuje "leczenia" – to czysty teatr!). Ty jako twórca też masz prawo grać. Goffman uczy, jak zarządzać wrażeniem. To brzmi manipulacyjnie, ale tak naprawdę chodzi o profesjonalizm. Jeśli chcesz być odebrany jako ekspert, musisz zadbać o rekwizyty (sprzęt, studio) i maniery (język, pewność siebie). To nie jest udawanie, to jest wchodzenie w rolę. Minusy? (Bo są) To jest książka naukowa. Język momentami jest suchy jak wiór. Nie ma tu "błyskotliwych anegdotek" w stylu Gary'ego Vaynerchuka. Trzeba się skupić, czasem przeczytać zdanie dwa razy. Jeśli szukacie lekkiej lektury do pociągu, to możecie się odbić. Ale z drugiej strony – to jest samo mięso. Nie ma tu lania wody motywacyjnego. Jest chłodna analiza tego, jak działają ludzie.
Patryk_k - awatar Patryk_k
ocenił na93 miesiące temu
Zdrowie psychiczne Kazimierz Dąbrowski
Zdrowie psychiczne
Kazimierz Dąbrowski
Szereg artykułów krążących wokół zdrowia psychicznego pod redakcją Kazimierza Dąbrowskiego, który na wstępie ostrzega nas, że nie ze wszystkimi musimy się zgadzać, ale z pewnością pobudzą one własne przemyślenia. I rzeczywiście, z jednej strony artykuły są ciekawe, ale ich mankamentem jest osadzenie mentalności części autorów w socjalizmie i fałszywej antropologii wierzącej w przyrodzoną dobrą naturę człowieka. Biorąc na to poprawkę, nadal można skorzystać z zaprezentowanej tu wiedzy. Właściwie w wielu miejscach naukowcy PRL-u okazują się dużo rozsądniejsi niż współcześni „naukowcy” forsujący „wychowanie” bezstresowe, dżendery i inne idiotyzmy. Przykładowy babol: „Jednakże troska o wzrost poziomu wykształcenia bez równolegle prowadzonej pracy nad sobą, troska najczęściej motywowana względami utylitarnymi, nie prowadzi do wzrostu liczby osób o wysokim poziomie rozwoju kultury i osobowości. Błąd Sokratesa ciąży zapewne w dalszym ciągu i rodzi złudzenie, że kształcenie rozumu jest jednoczesnym kształtowaniem w sobie człowieczeństwa” Maria Szyszkowska. Przecież właśnie Sokrates zwracał uwagę, że nie należy dawać ludziom wykształcenia, zanim nie staną się dzielni etycznie! Dlatego walczył z sofistami, bo dając wiedzę ludziom nikczemnym potęgujemy negatywne skutki ich działalności! Pozycja ta jednak nie ma startu do „Higiena psychiczna”, „Trud istnienia” i „Dezintegracja pozytywna” Kazimierza Dąbrowskiego. ------------------------------------------ „Należałoby podkreślić dość charakterystyczny stosunek grup społecznych do tzw. dojrzałości i niedojrzałości psychicznej. Wyraża się w nim znacznie pozytywniejsze nastawienie do bardziej zintegrowanej fazy rozwoju, niż do mniej zintegrowanej. Dojrzały psychicznie to ten, kto nabywa właściwości przystosowawczych do wymagań i warunków otoczenia i jest podobny w głównych przejawach zachowania do innych, wie, czego chce, jest samodzielny, kieruje się głównie popędami i rozsądkiem, jest zrozumiały dla innych. Nie osiąga on wyższego rozwoju, lecz jego wyższą fazę. Przeciwnie, niedojrzały to ten, kto zachowuje wiele właściwości dziecięcych, kto jest romantyczny, a więc naiwny, zbyt otwarty, szczery, często twórczy, inny, trochę dziwaczny. Uważa się go najczęściej za nieprzystosowanego. Moim zdaniem, należałoby zrewidować te opinie, ponieważ większość osobników odznaczających się infantylizmem psychicznym bez podłoża somatycznego wykazuje pozytywne właściwości, jak subtelność, brak skostnienia oraz elementy twórcze i stałą zdolność do rozwoju. Wielu wybitnych twórców – szczególnie w dziedzinie poezji, dramatu, muzyki, malarstwa – cechował infantylizm psychiczny. Do tego typu psychicznie infantylnego należeli, między innymi, Shelley, Chopin, Słowacki, Gerard de Nerval, Musset, van Gogh”. Kazimierz Dąbrowski „Przytoczę wypowiedź jednego z moich klientów, który przez dłuższy czas na podstawie stereotypowej klasyfikacji psychopatologicznej uważał swoje postawy za patologiczne: „[…] dopiero teraz zaczynam rozumieć, że dualistyczna postawa w sobie samym, że to, co niektóre teorie psychologiczne nazywają przeżyciem przedmiot-podmiot w sobie – są koniecznymi warunkami rozwoju. Dopiero po latach stwierdziłem, że niepokoje w sobie samym, że widzenie siebie «gorszego» i siebie «lepszego», że zatrzymywanie się w myśleniu i działaniu z powodu dostrzeżenia w nich czegoś niewłaściwego – są zasadniczymi składnikami «przeżycia obiektywizmu», a więc wsparcia go subiektywizmem, bez czego nie ma rozwoju właściwego ujęcia rzeczywistości […]”. Kazimierz Dąbrowski „Formułując końcowy wniosek z rozważań nad ujęciem zdrowia psychicznego przez P. Janeta, stwierdzimy co następuje: zdrową psychicznie może być ta jednostka, która rozwija się w kierunku coraz wyższej rzeczywistości, a więc hierarchicznie. I odwrotnie, jednostka która dostosowuje się tylko do zmieniających się warunków życia, działa na niekorzyść rozwoju psychicznego, gdyż zmienia swoją funkcję rzeczywistości tylko na podstawie nieautentycznego przystosowania się, kierując się instynktem samozachowawczym. Taka jednostka nie tylko nie jest zdrowa psychicznie w znaczeniu zdolności do rozwoju, ale wyraża też niedorozwój w sferze uczuć i popędów”. Kazimierz Dąbrowski „Już wielokrotnie to zaznaczałem, że nie może być rozwoju – a szczególnie rozwoju twórczego i przyspieszonego – bez przeżyć, wstrząsów psychicznych, konfliktów wewnętrznych i zewnętrznych, bez stanów nierównowagi psychicznej, a więc bez depresji, niepokojów, lęków, obsesji, zahamowań, dążności do przezwyciężenia siebie, do przekroczenia własnego typu psychologicznego itd. Na podstawie codziennych obserwacji i badań klinicznych można chyba powiedzieć, że każdy autentyczny proces rozwoju polega na rozluźnianiu, a nawet rozbijaniu już zintegrowanego stosunku do rzeczywistości wewnętrznej i zewnętrznej. Konflikt wewnętrzny, który jest najczęściej twórczy, łączy się z niepokojem i bólem; każdy krok ku autentyzmowi okupiony jest wstrząsem, smutkiem, cierpieniem”. Kazimierz Dąbrowski „Jednostka, która ocenia rzeczywistość z pozycji przekroczenia cyklu biologicznego, nie będzie wyrażała opinii, że dla kogoś przyszedł czas zamążpójścia, bo jest odpowiednio rozwinięty fizycznie i przejawia pewne zainteresowania seksualne; nie będzie aprobowała i popierała opinii, że świat jest dla młodych, a w określonym wieku należy przejść na emeryturę itd. Przekraczanie cyklu biologicznego i przejście na wyższy poziom rozwoju daje dużo więcej autentyzmu, dużo więcej empatii i demokratyzmu dla innych, przynosi poczucie potrzeby uczestniczenia w pomocy innym i rozumienia problemów rozwojowych. Jeżeli chodzi o zagadnienia przekroczenia własnego typu psychologicznego, to jest to w pewnej mierze zagadnienia łączące się z zagadnieniem przekroczenia cyklu biologicznego. Wszelka świadoma przeróbka wewnątrzpsychiczna, chęć stałego, wszechstronnego doskonalenia siebie, wszelkie wszechstronne metody samowychowania i autopsychoterapii łączą się z tym przekroczeniem. Tego rodzaju transformacje są jakby buntem jednostki przeciw automatyzmowi, przeciw bezwzględnemu przystosowaniu się. Wyrażają one to, co nazywamy nieprzystosowaniem pozytywnym i przystosowaniem pozytywnym, a więc to, co jednostka przyjmuje jako własny program przemian wewnętrznych o charakterze wielopoziomowym, o wyraźnie zarysowującej się hierarchii potrzeb, wartości i celów. Samo stwierdzenie, że jest się jednostronnym pod względem struktury psychicznej, że to utrudnia rozwój indywidualny i społeczny, ogranicza możliwości poznawania, odkrywania i tworzenia wyższych poziomów rzeczywistości itp. – staje się podstawą pracy nad przekroczeniem własnego typu psychologicznego”. Kazimierz Dąbrowski „Gdzie leży granica? Dokąd podróżujemy w tych snach o zaspokojonej potrzebie piękna, pełnych znaczenia, lecz pozbawionych zrozumiałego sensu? Wżartych w umysł o wiele głębiej niż to, co widziały oczy. W których wszystko jest w porządku, gdzie nie ma strachu i pragnień. Gdzie znikają nasze wspomnienia fizycznej rzeczywistości? Podczas gdy obrazy ze świata snów nigdy się nie starzeją. Trwają – jak wspomnienie o wspomnieniu”. „Teraz wiecie. Kiedy opadną troski związane z pracą, odczuwa się jasność, ciepło i siłę. Z zewnątrz – element podtrzymujący, jak powietrze dla szybowca, jak woda dla pływaka. Wahanie intelektualne, które domaga się dowodów i logicznych wywodów nie pozwala mi «wierzyć» również i w to. Nie pozwala mi wyrażać i interpretować tej rzeczywistości w kategoriach intelektualnych. Jednak przelatuje przeze mnie, jak błyskawica, ta wizja pola magnetycznego duszy, stworzonego w bezczasowej teraźniejszości przez nieznane, trwającego w świętym posłuszeństwie, a którego słowa i czyny są bezczasową modlitwą. – «Wspólnota świętych» – i – w ramach niej – życie wieczne”. Hammarskjöld „Nie należy jednak dążyć do całkowitego unikania stresów. Są one niezbędne dla prawidłowego życia. Człowiek pragnący żyć jak najwygodniej i najbezpieczniej nie ma możliwości dania wystarczającego upustu życiowej energii adaptacyjnej, co jest zjawiskiem zdecydowanie niekorzystnym dla jego własnego zdrowia i zdrowia innych ludzi znajdujących się w jego kręgu”. Julian Aleksandrowicz „Dziś dostrzega się istnienie – mamy nadzieję, że przejściowy – konfliktu między techniką a człowiekiem. Powoduje on wypaczenie sposobu myślenia i działania jednostek i tym samym zakłócenie międzyludzkich stosunków. Technika, choć niejednokrotnie ułatwia człowiekowi życie, wnosi z sobą wiele czynników niekorzystnych dla zdrowia. Jej nadmierna ekspansja niszczy zarówno zdrowie somatyczne ludzi, jak i przytłacza wartości moralne, a więc też i zdrowie psychiczne. Normy dawnych tradycji zostają przewartościowane. Zasady kultury współżycia, na których opiera się zachowanie ogółu, zmienia się niezmiernie szybko wraz z przeobrażeniami wielu innych dziedzin życia. Również i historia ludzka biegnie coraz szybciej. Jej wychowawcze walory zostają przez to wydatnie obniżone. Tracimy niejednokrotnie możliwość przewidywania przyszłości pojętej jako funkcji przeszłości, a więc zdolność wysnuwania praktycznych wniosków z doświadczeń ubiegłych pokoleń. Wywołuje to często, zwłaszcza u młodzieży, postawy rozczarowania i negatywnych reakcji społecznych”. Julian Aleksandrowicz „Aktualny klimat psychiczny, uwarunkowany przez współczesną cywilizację techniczną, jest niepokojący. Jest on nawet groźniejszy niż wspomniane wyżej somatyczne choroby współczesnej cywilizacji. Wypaczony (i nadal wypaczany przez aktualne pokolenie),samolubny sposób myślenia ludzi jest tym niebezpieczniejszy, że zmienia na gorsze formy ludzkiego współżycia. Obserwuje się, że nerwicowe reakcje przybierają niejednokrotnie charakter masowy. Jakżeż często jesteśmy świadkami stylu życia określonych grup społecznych nacechowanego obojętnością albo lekceważącym stosunkiem do innych, brakiem szacunku i tolerancji. Krańcowe formy tej choroby – nerwicowej formy bycia – przejawiają się w zawiści i nienawiści, nawet tej „bezinteresownej”, bo nie mającej konkretnych przyczyn, a tak dziś rozpowszechnionej. Współczesny człowiek jest często nieszczęśliwy. Nie dowierza nikomu, nie może sobie poradzić z dniem dzisiejszym, z trwogą myśli o jutrze. Niejednokrotnie staje się zły i zawistny, cieszy się z niepowodzeń innych. Często ulega załamaniom, czuje się osaczony, bezsilny, skłócony zarówno z sobą, jak i ze środowiskiem. Nie ma jednak nauczycieli, którzy by mu wskazali, jak bronić się przed zagrażającym mu złem płynącym często z odhumanizowanego świata techniki. Nie ma przyjaciół, którzy by mu wskazali kulturowe dobro ludzkości, tj. sztukę i nauczyli korzystania z tego niewyczerpanego źródła radości życia. Nie umie czasu wolnego od zajęć wypełnić estetycznym przeżyciem, dobrą książką lub sztuką teatralną; nie ma nawet chęci sięgnięcia po nie, bo często nie wie, gdzie szukać estetycznych doznań, a szczególnie wzorów właściwej ludzkiej postawy, należytych form współżycia, wiedzy o zdrowiu fizycznym i psychicznym. O ileż prostszą, łatwiejszą drogą wydaje im się szukanie zapomnienia w alkoholu, narkotykach lub w wybrykach chuligańskich. Nic dziwnego, że tak wielu współczesnych ludzi żyje w ciągłym napięciu nerwowym, które w każdej chwili może przekształcić się w psychonerwicę, nerwicę narządową, których epilogiem bywa łóżko kliniczne lub ława oskarżonych. Zmarły w 1955 r. hiszpański filozof Orega y Gasset, znany ze swych postępowych idei, w swej pracy pt. Bunt mas pisze, że „Europa nie wierzy już w żadne moralne normy. Współczesny człowiek przyswaja sobie dopiero co kształtującą się moralność, której istotą jest pragnienie życia bez skrępowania jakimikolwiek więzami. Wszyscy chcą mieć wszelkie prawa bez żadnego obowiązku”. Jedną z przyczyn tego zła upatruje on w tworzeniu się coraz węższych specjalności naukowych, w których nauka zatraca swój uniwersalny sens. Powstał dziś – jak mówi – typ człowieka bez precedensu w dziejach, typ „specjalisty-barbarzyńcy”. „Jest to człowiek wykształcony, ale dziś orientuje się on dobrze tylko w swoim maleńkim zakresie wiedzy i dochodzi niekiedy do sukcesów, stosując mechanicznie pewne elementy swej specjalistycznej dyscypliny. Nie troszczy się jednak o nic, co nie wiąże się bezpośrednio z jego specjalnością”. Taki typ uczonego ignoranta jest dla rozwoju kultury szczególnie niebezpieczny, a to przez brak umiejętności uniwersalistycznego i syntetycznego spojrzenia na problemy człowieka. Równocześnie zdajemy sobie sprawę z tego, że taki typ człowieka jest coraz częstszym w całym cywilizowanym świecie, a sami też daleko od tego typu nie odbiegamy. Specjalista ekonomii przeważnie nie dostrzega np. problemu zdrowia człowieka, a z kolei specjalista lekarz problemu ekonomisty. Życie nas uczy, że jedynie interdyscyplinarna współpraca oraz wzajemne zrozumienie ludzi różnych dyscyplin umożliwiają świadome tworzenie takiego środowiska, w jakim będzie się pomyślnie rozwijać zdrowy człowiek. Albert Schweitzer pisze w swej pracy pt. Z mojego życia i moich rozmyślań, że: „kultura upada, jeśli postęp umysłowy i techniczny nie idzie w parze z rozwojem etycznym jednostek i społeczeństwa”. Julian Aleksandrowicz „Mózg ludzki nie może sobie przyswoić ogromu narastającej wiedzy. Gubi się przeto w coraz bardziej zawężających się specjalnościach naukowych. Nauka, jakkolwiek stanowi produkt racjonalnego myślenia, nie potrafi, jak widzimy, stać się nieomylnym doradcą człowieka, skoro jej osiągnięcia, są nierzadko jej klęskami. Mamy wręcz prawo oskarżać naukę, że jej sukcesy coraz częściej zagrażając istnieniu człowieka, gdyż pomijają rozwój wiedzy o nim samym, a raczej koncentrują uwagę na maszynie”. Julian Aleksandrowicz „Jednym z błędów nauki, która w zadufaniu wąskospecjalistycznym nie dostrzega mądrości pokoleń i nie wykorzystuje ich, jest ignorowanie sytuacji podobnej do tej, jaka zaistniała już w epoce biblijnej. Określano ją mianem „przekleństwa Złotego Cielca”, gdyż pozwalał on rozstrzygać każdą nikczemność złotem. Nasuwa się pytanie: gdzie „zgubiła się” moc nauki, która powinna wypracować metody ochrony ludzkości przed konsekwencjami, jakie niesie z sobą kult złota”. Julian Aleksandrowicz „Kobiety bez kobiecości, agresywne, zimne i złośliwe, żądne władzy lub mężczyźni niezaradni, lekkomyślni, nierozsądni i egoiści nie stanowią materiału na rodziców. A jednak bywa, że rozhisteryzowana kobieta lub rozpieszczony hulaka zmieniają się pod wpływem godności rodzicielskiej we wzorowych wychowawców”. Kazimierz Zieliński
Graven - awatar Graven
ocenił na63 lata temu
Stres okiełznany Hans Selye
Stres okiełznany
Hans Selye
„Całkowita wolność od stresu to śmierć.” „Recepta na cieszenie się życiem”: • Nawet jeśli konsekwentnie pragniesz gromadzić w sercu miłość, nie trać czasu, próbując zawrzeć przyjaźń z wściekłym psem. • Pogódź się z tym, że nie ma absolutnej doskonałości, ale w każdej dziedzinie osiągnięć coś, może być osiągnięciem najważniejszym. Niech wystarczy ci dążenie do celu. • Staraj się stale koncentrować świadomość na przyjemnych stronach życia i na działaniach, które mogą polepszyć twoją sytuację. Hans Selye, Stres okiełznany, tłum.T. Zalewski, PIW Warszawa 1977. Biblioteka Myśli Współczesnej. Autor Hans Selye to jeden z pionierów medycyny, twórca głośnej teorii stresu, opublikowanej w 1936 r. W Przedmowie Wiktor Dega pisze o stresie jako „chorobie stulecia” (ogłoszonej przez Światową Organizację Zdrowia). Pisze także o osiągnięciach H. Selyego, lekarza kanadyjskiego,profesora Instytutu Medycyny i Chirurgii Eksperymentalnej Uniwersytetu w Montrealu. Pracował on przez 40 lat nad zagadnieniem stresu. Już jako student II roku medycyny zauważył, że chorzy leczeni z powodu różnych chorób, przejawiali pewne wspólne objawy. I tak: utrata apetytu, słaba siła mięśni, spadek wagi ciała, niechęć do działania. Jak sobie ze stresem radzić, jak go okiełznać? Lektura godna polecenie, także w grudniowy czas, a może przede wszystkim? Mottem do rozważań stały się słowa Montaigne`a: „Żaden wiatr nie sprzyja temu, kto nie ma wyznaczonego portu”. I jeszcze jedna myśl z Przedmowy do wydania polskiego: „Dopóki sposób zachowania jakiego człowieka nie szkodzi innym, powinien on żyć takim życiem, które najbardziej odpowiada jego naturze”. Czytasz i wiesz! 10/10
zoe - awatar zoe
ocenił na101 rok temu
Hipotezy szczęścia Jonathan Haidt
Hipotezy szczęścia
Jonathan Haidt
Mamy tu rozważania o szczęściu i Wielkich Ideach, ze szczególną uwagą w stronę moralności. Badając akrobacje pojęcia cnót na przestrzeni wieków, Autor - psycholog społeczny - ateista wskazuje, że dawne poglądy dotyczące cnoty i morale mogą dawać nadzieję współczesnym. Zaczyna od reinterpretacji ponadkulturowego przekonania o istnieniu duchowego wymiaru ludzkiej egzystencji; analizy badań nad emocjami aspektu sacrum i profanum, fundamentalizmów religijnych (gdzie cel uświęca środki) i politycznej wojny kulturowej. Wnioskuje, że zachodnie 'ideały działania' - żarliwość dążenia do celów, nie są tak chybione jak sugeruje to buddyzm. Cytuje współczesnego filozofa Roberta Solomona, który zakwestionował filozofię wolności od pragnień i przywiązań za sprzeczną z naturą ludzką: ,, Istotą życia jest działanie i namiętność, a zatem człowiek winien uczestniczyć w działaniach i namiętnościach swoich czasów, jeśli nie chce się narazić na zarzut, że wcale nie żył". Nie chcąc jednak podważać wartości buddyzmu, chciałby raczej zaproponować rozszerzenie hipotezy szczęścia i przekształcenie jej - tymczasowo - w formułę bliską koncepcji uzupełniających się pierwiastków yin i yang. Pośród zacnych filozofów i praktyków opisuje szczegółowo postać Beniamina Franklina z jego skuteczną metodę samodyscypliny : Tabelą Cnót. Jej założenia prowadzące do " stałej szczęśliwości w swoim życiu" nazywa hipotezą cnoty i uważa za tożsame z ideami Epikura i Buddy. Nazywa B. Franklina znakomitym psychologiem intuicyjnym. Książka napisana lekkim piórem z inspirującymi cytatami, zapamiętam konfucjańskie motto ,, Znaj swoje miejsce współtworząc harmonię". Testem z książki można dokonać autodiagnozy zalet charakteru... z których każda wiedzie do jednej z sześciu nadrzędnych cnót (!) Wychodzi na to, że wesołość i humor są pomocne w osiągnięciu cnoty transcendencji ;) Dobrze będzie rozmyślać nad tymi bezcennymi prawdami...zanim spłyną po impregnacie codziennych nawyków. Zainteresowanym kategorią polecam tytuł ,,Między pesymizmem a optymizmem. Szczęście w rozumie." https://lubimyczytac.pl/ksiazka/173567/miedzy-pesymizmem-a-optymizmem-szczescie-w-rozumie
Fauni - awatar Fauni
ocenił na82 miesiące temu

Cytaty z książki Poza wolnością i godnością

Więcej
Burrhus Frederic Skinner Poza wolnością i godnością Zobacz więcej
Burrhus Frederic Skinner Poza wolnością i godnością Zobacz więcej
Burrhus Frederic Skinner Poza wolnością i godnością Zobacz więcej
Więcej