Kobieta w bieli

Okładka książki Kobieta w bieli autora Wilkie Collins, 8307015197
Okładka książki Kobieta w bieli
Wilkie Collins Wydawnictwo: Czytelnik literatura piękna
639 str. 10 godz. 39 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The Woman in White
Data wydania:
1988-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1988-01-01
Liczba stron:
639
Czas czytania
10 godz. 39 min.
Język:
polski
ISBN:
8307015197
Tłumacz:
Aldona Szpakowska
Inne
Średnia ocen

6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kobieta w bieli w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Kobieta w bieli



książek na półce przeczytane 1713 napisanych opinii 713

Oceny książki Kobieta w bieli

Średnia ocen
6,8 / 10
305 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Kobieta w bieli

avatar
389
249

Na półkach:

Świetne to, nie mogłam się oderwać, a to ponad 20 godzin słuchania. Czego tam nie ma, thriller, kryminał, trochę romansu, a wszystko poprowadzone sprytną narracją, przez różnych bohaterów powieści: od tych najważniejszych, po wręcz epizodyczne postaci. Warto sięgnąć, niespodziewane wrażenia.

Świetne to, nie mogłam się oderwać, a to ponad 20 godzin słuchania. Czego tam nie ma, thriller, kryminał, trochę romansu, a wszystko poprowadzone sprytną narracją, przez różnych bohaterów powieści: od tych najważniejszych, po wręcz epizodyczne postaci. Warto sięgnąć, niespodziewane wrażenia.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
528
353

Na półkach: ,

Tajemniczy, budujący napięcie grozy początek. Przegadane rozwinięcie. Zakończenie oparte na misternej kryminalnej intrydze niewynagradzającej jednak wcześniejszego przyziemienie akcji.

Powieść uważana za prekursorkę gatunku kryminalno-detektywistycznego. Dobra, ale w dorobku autora znajdą się lepsze.

Tajemniczy, budujący napięcie grozy początek. Przegadane rozwinięcie. Zakończenie oparte na misternej kryminalnej intrydze niewynagradzającej jednak wcześniejszego przyziemienie akcji.

Powieść uważana za prekursorkę gatunku kryminalno-detektywistycznego. Dobra, ale w dorobku autora znajdą się lepsze.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
521
51

Na półkach:

XIX wieczny czytelnik Collinsa nie mógłby narzekać na nudę. Dzieje się sporo, jedne skandaliczne manipulacje, gonią inne. Krótko mówiąc - dzieje się! Co jednak może powiedzieć czytelnik współczesny? Powieść z biegiem czasu nabrała charakteru, czy raczej trąci myszką? Cóż... to zależy. Dla fanów dickensowskiej prozy, nie będzie się do czego przyczepić, reszta może nie być aż tak entuzjastycznie nastawiona.

Akcja z pewnością nie jest wartka, mimo to, co chwilę ktoś mdleje, niektórzy dostają gorączki. Bywa nużąco, jednak koniec końców, dostajemy sporo - spiski, intrygi i wstrętny złoczyńca pod płaszczykiem arystokraty. Smaczku dodaje wieloosobowa narracja. Głosu udzielono nawet zwykłemu lokajowi, który tym razem nie okazał się być mordercą.

Muszę przyznać, że nie było lekko. O ile sam styl nie stanowił problemu, o tyle mocne rozwleczenie fabuły, dawało się momentami we znaki. Po przebrnięciu przez pierwszą połowę, zostajemy zagęszczenie akcji, które utrzyma czytelnika ciekawego, jak ta historia się skończy.

XIX wieczny czytelnik Collinsa nie mógłby narzekać na nudę. Dzieje się sporo, jedne skandaliczne manipulacje, gonią inne. Krótko mówiąc - dzieje się! Co jednak może powiedzieć czytelnik współczesny? Powieść z biegiem czasu nabrała charakteru, czy raczej trąci myszką? Cóż... to zależy. Dla fanów dickensowskiej prozy, nie będzie się do czego przyczepić, reszta może nie być aż...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

3314 użytkowników ma tytuł Kobieta w bieli na półkach głównych
  • 2 291
  • 998
  • 25
392 użytkowników ma tytuł Kobieta w bieli na półkach dodatkowych
  • 188
  • 45
  • 45
  • 35
  • 30
  • 27
  • 22

Tagi i tematy do książki Kobieta w bieli

Inne książki autora

Wilkie Collins
Wilkie Collins
Angielski powieściopisarz, dramaturg, autor opowiadań. Syn malarza Williama Collinsa. Ogromnie popularny za życia. Napisał 30 powieści, ponad 60 opowiadań, 14 dramatów i ponad 100 esejów. Najbardziej znane powieści to The Woman in White (Kobieta w bieli),The Moonstone (Kamień Księżycowy),Armadale i No Name. Prekursor powieści detektywistycznej – Kamień Księżycowy uważany jest za pierwszą powieść tego gatunku. Bliski przyjaciel Karola Dickensa. Od ich spotkania w marcu 1851 aż do śmierci Dickensa w czerwcu 1870, Collins był jednym z najlepiej znanych, najbardziej kochanych i, przez jakiś czas, najlepiej opłacanych wiktoriańskich beletrystów. Jego twórczość miała istotny wpływ na brytyjskiego reżysera Alfreda Hitchcocka.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Powrót na wrzosowisko Thomas Hardy
Powrót na wrzosowisko
Thomas Hardy
Lubicie seriale? Ha! Każdy lubi. Ale cofnijmy się w czasie: wyobraźcie sobie czasy sprzed platform streamingowych. Ok, pójdźmy o krok dalej (telewizja?),jeszcze dalej (radio?),jeszcze mały kroczek: tak, mamy powieści w odcinkach. Jeśli już podróżujemy, to idźmy na całość i przenieśmy się do Wielkiej Brytanii drugiej połowy XIX wieku. W Wasze ręce trafia londyński magazyn ilustrowany Belgravia, w którym za cenę jednego szylinga przeczytacie najnowsze powieści w odcinkach, wiersze i obejrzeć niezwykle realistyczne grawiury nawiązujące do treści. Jest pomiędzy 9 stycznia i 19 grudnia 1878 roku. Siadacie po południu przy kominku, a może jeszcze przy dziennym świetle, by nie psuć oczu i zaczynacie kolejny odcinek Powrotu na wrzosowisko, licząc, że ta historia porwie Was równie mocno, jak poprzednia powieść (Z dala od zgiełku tłumu) wybijającego się na tle innych Wiktorian, Thomasa Hardy’ego. Czy w porywach romantycznych uczuć czujecie się jak Eustachia, błąkająca się niczym duch na wrzosowiskach Egdonu, czy bliżej Wam do pokornej Tomasiny? W skrytości serca kochacie się w przystojnym Damonie, czy prawym, lecz zafarbowanym na czerwono ochrą, którą handluje, Diggorym Vennie? Magazyn trzeba zwrócić za kilka dni do wypożyczalni, ale nie chcecie się z nim rozstać i czytacie odcinek raz jeszcze, by wrył się dobrze w pamięć, a szczegóły intrygi nie wyparowały w nawale prac i obowiązków dnia codziennego. W nadziei na wydanie książkowe, spekulujecie, co autor doda, bo wiadomo, że wersja puszczona do druku jest uładzona, a praktyka taka nazwana od nazwiska Thomasa Bowdlera to bowdlerisation (Thomas Hardy nieraz sięgnie po ten rodzaj mitygowania moralnego swoich bohaterów). Autor określił swoje powieści jako opowiadające o ludziach i środowisku, w którym żyją (novels of character and environment). Utarte przez lata zwyczaje i sposoby myślenia zostają “skażone” nowymi ideami z zewnątrz prowadzącymi do tragedii, a grecki chór złożony z przedstawicieli lokalnej społeczności potęguje przeczucie dramatycznego końca. Co ciekawe, Hardy zaplanował inny koniec dla dwojga swoich bohaterów [uwaga, spojler!]: Tomasina miała pozostać wdową, a Diggory odjechać, zaprzęgając swoje kuce do wozu z ochrą, przez naciski czytelników połączył bohaterów na dobre i na złe.
Molly_Whelan - awatar Molly_Whelan
ocenił na824 dni temu
Piknik pod wiszącą skałą Joan Lindsay
Piknik pod wiszącą skałą
Joan Lindsay
"Piknik pod Wiszącą Skałą” zaczyna się następującymi słowami: 🔰„Czytelnicy muszą sami zdecydować, czy wypadki opisane w książce są zmyślone czy prawdziwe. Ponieważ ów fatalny piknik odbył się w roku tysiąc dziewięćsetnym i wszystkie postaci występujące w książce dawno już nie żyją, wydaje się to nieistotne." Joan Lindsay otoczyła swoją powieść nimbem tajemnicy, która nigdy nie została wyjaśniona. Zniknięcie pensjonarek staje się jeszcze bardziej tajemnicze, gdy ginie również nauczycielka, a także, gdy najpierw Edyta a później Irma, biorące udział w pechowym spacerze pod legendarną Wiszącą Skałę, nie są w stanie niczego logicznie wyjaśnić. Ta dziwna zagadka pełna niewytłumaczalnych zjawisk działa na wyobraźnię czytelników podobnie jak tajemnica Trójkąta Bermudzkiego. Wokół wydarzeń, które rozegrały się pod Wiszącą Skałą, narastały przez lata coraz to nowe hipotezy i próby wyjaśnienia tego, co stało się tamtego upalnego popołudnia w Dzień Świętego Walentego. Propozycje były przeróżne od nieszczęśliwego wypadku, poprzez utknięcie dziewcząt w labiryncie skalnym, porwanie na tle seksualnym, wreszcie działanie pradawnych sił, w które przez wieki wierzyli miejscowi Aborygeni. Ciekawość skutecznie podsycała sama autorka prowadząc swoistą grę z czytelnikami. Twierdziła bowiem, że ta historia wydarzyła się naprawdę. W powieści sugerowała to sprytnie poprowadzona narracja, wzbogacona o zeznania świadków i fragmenty artykułów z ówczesnej prasy oraz powiązanie fabuły z otaczaną przez Aborygenów kultem Wiszącą Skałą, która przecież istnieje naprawdę i niewzruszenie góruje nad krajobrazem australijskiej Wiktorii. Sęk w tym, że cała ta opowieść była sprytną konfabulacją, którą przysłaniały: wprowadzony przez pisarkę wątek policyjnego dochodzenia, opinia lekarza sugerującego zanik pamięci u Edyty jako następstwo ewentualnego wstrząśnienia mózgu nabytego podczas panicznej ucieczki spod szczytu Wiszącej Skały do Strefy Piknikowej oraz oniryczna atmosfera początkowych rozdziałów książki. Historia przedstawiona przez Joan Lindsay stylistyką nawiązuje do wiktoriańskich powieści grozy, ale skupia się raczej na warstwie psychologicznej i obyczajowej niż na budowaniu atmosfery napięcia. Autorka uwypukla sensacyjny aspekt tragedii uczennic, ale później przenosi ciężar opowieści na przedstawienie losów pozostałych dziewcząt i ich nauczycielek. Niewyjaśnione zaginięcie uczennic i pragmatycznej aż do przesady matematyczki wywołuje w powieści efekt domina w postaci zdarzeń, często tragicznych, które zostają opisane w trzynastu rozdziałach utworu (cała książka ma ich w sumie siedemnaście). Dużym walorem utworu są niezwykle kunsztowne i barwne opisy australijskiej przyrody. Jednak powieść mnie nie porwała, nie uwiódł mnie również jej klimat. Być może utwór Joan Lindsay zostałaby zapomniany, gdyby na jego podstawie nie powstał fenomenalny film Petera Weira, który powieść wykreował i poruszył wyobraźnię widzów na różnych kontynentach. 🪻Przeczytane w ramach wyzwania marcowego 2026: książka, która została sfilmowana (7).
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na611 dni temu
Więzy miłości. Juda nieznany Thomas Hardy
Więzy miłości. Juda nieznany
Thomas Hardy
Juda nieznany jest jedną z najbardziej pesymistycznych powieści, jakie czytałam. Co jednak sprawiło, że po całych dwudziestu latach sięgnęłam po tę powieść ponownie? Wielokrotnie wspominałam o pięknie języka, którym posługuje się Thomas Hardy. Jego dojrzałe kreślenie charakterów, łamanie tabu, na przekór wiktoriańskim obrońcom moralności, faworyzującym dziewczęcy rumieniec nad krytykę fałszywej moralności. Wreszcie, kronika zapomnianego świata, z własnym folklorem, topografią i miejscowymi anegdotkami. Spotkanie z Hardym to dla mnie także próba zajrzenia w głąb duszy artysty, ponieważ wiele z postaci nakreślonych jego piórem posiada cechy, przeżycia i myśli samego autora. Powieść wydana w 1895 roku zyskała miano kontrowersyjnej, a pisarz musiał borykać się z falą krytyki ze strony pruderyjnego społeczeństwa. Hardy, którego poczytne powieści zyskiwały na znaczeniu na arenie realistycznej literatury końca wieku, wsadzał raz po raz kij w mrowisko, obdarzając swoich bohaterów intymnością, rozumem i własną wolą. Całość, jak w przypadku Tess, okraszona dużą dozą pesymizmu i fatalizmu, sprawia wrażenie wręcz greckiej tragedii. Juda nieznany jest powieścią nie tylko o związku chimerycznej i szalenie inteligentnej Sue z tytułowym bohaterem, ambitnym kamieniarzem aspirującym do świata nauki. To opowieść o bezkompromisowym poszukiwaniu szczęścia osobistego, za cenę ostracyzmu społecznego, a także krytyka nieprzenikających się warstw społecznych, zastanych obowiązujących normach i prawach. W przedmowie Hardy pisze: "Nie sądzę, aby cokolwiek mogło wywołać oburzenie czytelnika w powieści przeznaczonej dla dorosłych, która podkreśla tragizm niespełnionych zamierzeń i w prosty sposób mówi o szarpaninie i namiętnościach, o szyderstwie i klęskach towarzyszących najsilniejszej z namiętności ludzkich, o śmiertelnej walce między ciałem i duchem".
Molly_Whelan - awatar Molly_Whelan
ocenił na924 dni temu
Szerokie Morze Sargassowe Jean Rhys
Szerokie Morze Sargassowe
Jean Rhys
Cieszę się, że autorka zdecydowała się oddać głos Antoinette/Bercie – kobiecie, która w oryginalnej powieści Brontë była tylko tłem, cichą ofiarą, nieszczęsną żoną Rochestera. Dzięki temu mogłam spojrzeć na całą historię z zupełnie innej strony, lepiej zrozumieć jej samotność, wyobcowanie i dramat odrzucenia. Najbardziej doceniam to, jak Rhys pokazuje mechanizmy wykluczenia, zarówno na poziomie osobistym, jak i społecznym. Wyobcowanie Antoinette nie wynika tylko z jej pochodzenia, ale też z tego, jak traktuje ją otoczenie, mąż i społeczeństwo. Ważny jest wątek kolonializmu, podziałów rasowych i relacji patriarchalnych. Autorka zwraca uwagę, że szaleństwo Berthy/Antoinette nie jest dziedziczne czy nieuchronne, ale wynika z traumatycznych doświadczeń. Jednak nie wszystko mnie przekonało. Powieść jest bardzo fragmentaryczna, czasem wręcz chaotyczna – trudno wejść w świat bohaterów na dłużej, bo narracja szybko się urywa, a wydarzenia są tylko zarysowane. Brakuje mi szerszego przedstawienia tła społecznego i politycznego – mam wrażenie, że autorka „musnęła” temat niewolnictwa i konfliktów rasowych, zamiast je pogłębić. Motywacje bohaterów są powierzchowne, nie zawsze dobrze wyjaśnione. Szczególnie Rochester wydaje się mniej wyrazisty niż w oryginale – nie wiadomo, czy jest po prostu okrutnym egoistą, czy może sam jest ofiarą manipulacji ze strony rodziny i otoczenia. Moim zdaniem jest w nim coś z obu tych postaw: z jednej strony brakuje mu empatii, z drugiej można zrozumieć jego zagubienie i presję, pod jaką żyje. Mimo niedociągnięć, cenię ją za próbę pokazania historii z perspektywy kobiety wykluczonej i za odwagę w poruszaniu trudnych tematów. Rhys pokazuje, jak społeczne i kulturowe mechanizmy mogą prowadzić do „obłędu” i rozpadu osobowości. Przesłanie utworu koncentruje się na krytyce patriarchalnych struktur, które pozbawiają kobietę głosu, prawa do samodzielnego decydowania o sobie.
Agatonik - awatar Agatonik
ocenił na65 miesięcy temu
Mandolina Kapitana Corellego Louis de Bernières
Mandolina Kapitana Corellego
Louis de Bernières
Cokolwiek o tej książce napiszę będzie za mało powiedzane. Nieuchronnie piękna, romantycznie tragiczna historia może nie tyle miłosna ale zycia pięknej greczynki Pelagii ktofej przyszło żyć podczas II wojny światowej. Jej miłość do przystojnego włoskiego żołnierza Antonia Corelli ozdobiona piękną muzyką zagraną na mandolinie oraz widokami jej rodzinnej wyspy tylko podkreślaja moc a zarazem niemożliwość tego romansu. Mimo że on walczy po stronie okupanta, Corellego lubią wszyscy dookoła i nawet ojciec Pelagii pozwala im się spotykać. Fakt że nigdy nie byli ze sobą bliscy jest kolejną rysą tej powieści czyniąncą ją nieubłaganie wzruszającą. Czujemy się świadkami prawdziwej miłości która rzadko można spotkac w życiu. Ani brak bliskości, ani wojna, nawet lata - nic nie zatarło zabronionego lecz tak wielkiego uczucia. Ale to nie tylko historia o niesmetrelnej miłości, ale także o odwadze, lęku, mocy ducha. Od początku i do końca książki umiera mnóstwo bohaterów, ale do samego końca autor o nich przypomina nie pozwalając czytelnikowi o nich zapomnieć. Przypomina w tych okolicznościach w których występowali w najlepszych okresach swego zycia - jatre Janis piszę swoja książkę, a za oknem przystojny Mandras, który należy do morza ciałem i duchem, kąpię z delfinami w porze młodości i tam odnajduje swój spoczynek lata później. Carlo Guercio, który umiera, ocaląjac ostatnim wyczynem Corellego także pozostaje do końca powieści - w listach, na zdjęciu, pod ziemią. Nawet mała kuna zostaje we wspomnieniach bohaterów i czytelników do końca, tak samo jak drzewo ołiwy, tak samo jak dom doktora że wszystkimi porzuconymi rzeczami które kiedyś stanowiły część zycia jego domowników - niemi świadkowie historii miłosnych, upadków, śmierci, wszystkiego z czego składa się życie. Pamiętają nawet będąc ruinami, ale będą pamiętać na zawsze pocałunki, spojrzenia, łzy, rany, dzwięki muzyki... Życie zatacza koło pisząc na nowych kartkach poprzednie historie, tak samo prawdziwe, mocne, szczęśliwe i tragiczne... I właśnie ta zmiana tragedii i romansu chyba robi tę ksiazke tak unikatową. I ten happy end jest też najlepszym w całej opowieści, bo smutku było zbyt dużo. Ta filozofia z arcydziela Margareth Mitchell "jutro będzie nowy dzień" pomaga przetrwać również bohaterom tej książki. I tym razem nagroda, mocno spóźniona, dla ktorej już nie ma miejsca, jednak nadchodzi. Z nowym dniem. Niebywale poruszająca historia, nie wiem czy jeszcze jakaś książka poruszy mnie tak jak ta. Szkoda że mam już ją za sobą. I jakie szczęście że kiefys trafila w moje ręce.
Irene Razon - awatar Irene Razon
ocenił na105 dni temu
Księżycowy kamień Wilkie Collins
Księżycowy kamień
Wilkie Collins
Ta książka to po prostu cudo. Przeczytałem w internecie, że "Księżycowy kamień" jest uznawany za jeden z pierwszych kryminałów i jeden z najlepszych na świecie. Po przeczytaniu "Nawiedzonego hotelu" i nieudanej próbie przebrnięcia przez "Kobietę w bieli" zdecydowałem się rzucić wyzwanie (prawdopodobnie) najsłynniejszemu dziełu Collinsa. Początkowo bałem się, że "Kamień księżycowy" okaże się być leniwym kryminałem - czymś w stylu opowiadań Arthura Conana Doyle'a, gdzie zostajemy wprowadzeni na miejsce zbrodni i Sherlock Holmes genialnie rozwiązuje zagadkę. Zostałem jednak przyjemnie zaskoczony; Collins korzysta tutaj z formuły, za którą tak kocham Agathę Christie, mianowicie rozrzuca wiele wskazówek, które nie wystarczą czytelnikowi, żeby odkryć sprawcę, ale jednocześnie pomagają nam odkryć tyle elementów, że ujawnienie antagonisty jest dla nas momentem eureki. Jedną z najlepszych rzeczy w tej książce jest kilkoro różnych narratorów i to, jak oni wszyscy są nierzetelni i niegodni zaufania. W większości przypadków jest to subtelne, ale widoczne - oni wszyscy pomijają niewygodne fakty albo narzucają swoją interpretację czytelnikowi. Warto jednak zauważyć, że żadne z nich nie kłamie. Rozbijmy to na kawałki: - Gabriel Betteredge jest uprzedzony wobec wszystkich nowinek i sam przyznaje, że jest odporny na logikę. Pozwala innym myśleć za niego i ma mocno uproszczony obraz świata. Przykład: przedstawia Rosannę Spearman jako prostą złodziejkę, a od sierżanta Cuffa dowiadujemy się, że wcale takim drobnym przestępcą wcale nie była. - Drusilla Clack jest fanatyczką religijną, która ma się za lepszą od wszystkich dookoła. W jej opinii Godfrey Ablewhite jest dobry, a reszta - zła albo głupia. Fakty nie wpływają na jej sposób postrzegania świata, chociaż trzeba jej przyznać, że zawsze odnotowuje sytuacje takie, jak były. - Pan Bruff jest dokładnym przeciwieństwem Betteredge'a - jest więźniem logiki. Odrzuca wszystkie teorie, których nie można od razu udowodnić (np. Ezrę Jennings i opium),a także ocenia ludzi na podstawie ich profesji (np. gardzi lichwiarzem Septimusem Lukerem za jego "prostackie" zachowanie, ale ignoruje fakt, że jest on ewidentnie straumatyzowany i przerażony Braminami). - Franklin Blake w większości przypadków mówi prawdę, ale umniejsza swoje wady i cały czas usprawiedliwia swoje złe zachowania (np. ignorowanie Rosanny i walki z wierzycielami). Żaden z narratorów nie mówi zatem czystej prawdy - tak, ich relacje są faktami, ale czytelnikom narzucają już swoje interpretacje. Zostawia to szerokie pole do alternatywnego rozpatrzenia zachowań pewnych postaci - zwłaszcza Rosanny Spearman, która albo jest tragiczną postacią dręczoną za błędy przeszłości, albo kłamliwą oszustką z obsesją na punkcie Franklina. Część relacji narratorów można by uznać za irytującą, gdyby nie była taka zabawna. Zwłaszcza zachowania Betteredge'a i Clack są tak absurdalne, że nie mogłem przestać się uśmiechać. Generalnie nie lubię tego typu postaci, ale tutaj Collins mistrzowsko mnie nimi rozbawił. Podsumowując - gorąco polecam tę książkę. Intryga jest bardzo złożona, i chociaż niektóre elementy wydaja się być wymuszone lub wynikające z braku pomysłów, to jednak jest to tak mistrzowsko wykonane, że stawiam tę książkę na poziomie kryminałów Christie (chociaż nie tak wysoko jak "I nie było już nikogo").
Fox - awatar Fox
ocenił na81 rok temu
Córka Izebel Wilkie Collins
Córka Izebel
Wilkie Collins
Skończył się październik, ale duch gotycko-wiktoriański wciąż unosił się w eterze, w związku z tym idąc za ciosem, czytałam dalej. Prawdę jest, że założyłam sobie, bardzo optymistycznie, przeczytanie czterech lektur z epoki wiktoriańskiej bądź w jego duchu na październik i część dokończyłam czytać w listopadzie. Plan był mianowicie taki: “Opowieści niesamowite” - E. A. Poe “Dracula” - Bram Stoker “Córka Izebel” - Wilkie Collins “Wielkie nadzieje” - Karol Dickens Zaczynałam je wszystkie jednocześnie, ale wygrał “Dracula”. Codziennie też, chociaż coś, starałam się przeczytać z “Opowieści niesamowitych”, więc i one, siłą rzeczy, wiodły prym. Następnie, wkręciła mnie fabuła “Córki Izebel”, a o niesamowitych “Wielkich nadziejach” wypowiem się w komentarzu pod lekturą. Poczytałam co nieco, że Dickens i Collins byli przyjaciółmi, a ja mam na swoim koncie lekturę Mrs. Henry Wood - “Posiadłość East Lynne” oraz jestem fanką stylu Lucindy Riley. Kiedyś czytałam “Opowieść wigilijną” Dickensa, więc też wiem, że jego książki, to książki z morałami. Powieści Willkinsa łączą w sobie wszystko! Mamy tu wciągającą fabułę, trafne opisy ludzkich charakterów, osobowości i obyczajów, poruszanie trudnych tematów, morały i pytania (czasem z odpowiedziami, a czasem bez),jednak zawsze zostajemy z pożywką dla myśli. Mogę zostać publicznie zlinczowana (jakoś mnie to nie ruszy),ale przyznam (otwarcie i szczerze),że rozumiem poczynania i logikę Lady Fontainne. Czy postępowała dobrze? Czy postępowała mądrze? Czy….? Sami wiemy, czytając książkę. A jednak! Jestem w stanie zrozumieć te ogromne ambicje i zawiedzione nadzieje oraz niewyobrażalną miłość, która podtrzymywała ją przy życiu, dla której gotowa była do największych wyrzeczeń. To postać fikcyjna i jako studium przypadku możemy ją analizować do woli (czytaj: “wieszać dowolnie psy”). Ale prawda prawdą, a życie życiem i nikt z nas z nie wie, czy nie byłby zdolny do postępków a la Lady Fontainne dopóki dopóty nie byłby w jej położeniu. Kolejna oczywista oczywistość, ale ile budzi emocji i wzgardy. Nie oceniam, nie potępiam, jedynie próbuję zrozumieć i wynieść z tej lektury lekcję (jak z każdej z resztą). Podsumowując, świetna książka. Całkiem niedługa, czyta się szybko, napisana przystępnym językiem, posiadająca wiele trafnych obserwacji, fabuła wciągająca i ciekawa. Czyta się szybciej i trochę prościej niż Dickensa a nie wiem dlaczego. Czy to wina przekładu bądź języka, jakim operuje lub stara się oddać tłumacz? A może samego Dickensa? Niemniej, obaj Panowie tworzyli arcydzieła niemożliwe do porównania, ale absolutnie godne polecenia i przeczytania. Ode mnie 10/10. --- Przyznam, że słyszałam o tym, że wydawnictwo MG ma tendencję do zmieniania treści lub nie tłumaczenia w sposób kompletny dzieł, które wydają, więc żywię głęboką nadzieję, że to akurat dzieło jest wolne od takich przypuszczeń.
Vittore - awatar Vittore
ocenił na101 rok temu

Cytaty z książki Kobieta w bieli

Więcej
Wilkie Collins Kobieta w bieli Zobacz więcej
Wilkie Collins Kobieta w bieli Zobacz więcej
Wilkie Collins Kobieta w bieli Zobacz więcej
Więcej