Książka poniekąd kucharska

Okładka książki Książka poniekąd kucharska autora Joanna Chmielewska, 8388601040
Okładka książki Książka poniekąd kucharska
Joanna Chmielewska Wydawnictwo: Vers kulinaria, przepisy kulinarne
241 str. 4 godz. 1 min.
Kategoria:
kulinaria, przepisy kulinarne
Format:
papier
Data wydania:
2000-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2000-01-01
Liczba stron:
241
Czas czytania
4 godz. 1 min.
Język:
polski
ISBN:
8388601040
Średnia ocen

6,3 6,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Książka poniekąd kucharska w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Książka poniekąd kucharska



książek na półce przeczytane 667 napisanych opinii 302

Oceny książki Książka poniekąd kucharska

Średnia ocen
6,3 / 10
654 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Książka poniekąd kucharska

avatar
243
99

Na półkach:

czemu ktoś się zgodził na publikację tego? to mogło być całkiem uroczą autobiograficzną książką kucharską, ale okazało się, że autorka woli dodać, żeby polubić uczucie głodu.

czemu ktoś się zgodził na publikację tego? to mogło być całkiem uroczą autobiograficzną książką kucharską, ale okazało się, że autorka woli dodać, żeby polubić uczucie głodu.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
342
302

Na półkach:

Książka w pomarańczowej okładce-przeczytana w ramach wyzwania listopadowego na LC. A wybór padł na nią, bo nic innego, pomarańczowego i nieprzeczytanego, nie figurowało na moich półkach.
Ten tytuł, ,,Książka poniekąd kucharska", mówi sam za siebie, nie należy bowiem pisarki, specjalizującej się w kryminałach, traktować jako wielkiej ekspertki do spraw kulinarnych. Powód jest prosty, ona sama o sobie powiadała, że wielkiego nabożeństwa do prowadzenia gospodarstwa nie miała. A poradnik ten napisała bardziej dla wzbudzenia śmiechu u swoich czytelników, niż jako poważne vademecum.
Jedyny przepis, za który Chmielewska ręczyła, to kaczka po pakistańsku. A to dlatego, że po prostu stała i patrzyła na ręce prawdziwemu pakistańskiemu kucharzowi, który w Danii ów specjał przygotowywał.
Czyli resztę przepisów traktujemy z przymrużeniem oka i na własną odpowiedzialność.
Receptury są przeplatane niezawodnym humorem i wesołymi anegdotkami.
Niektóre z nich były naprawdę dobre, ta o gęsi w glinie, wybuchającej wołowinie, sznycelkach z wymiączka krowiego, czy pani domu skubiącej kuraka z pierza za pomocą pęsetki do rzęs.
Pozycja jest to króciutka, a śmiechu co niemiara.

Książka w pomarańczowej okładce-przeczytana w ramach wyzwania listopadowego na LC. A wybór padł na nią, bo nic innego, pomarańczowego i nieprzeczytanego, nie figurowało na moich półkach.
Ten tytuł, ,,Książka poniekąd kucharska", mówi sam za siebie, nie należy bowiem pisarki, specjalizującej się w kryminałach, traktować jako wielkiej ekspertki do spraw kulinarnych. Powód...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
195
186

Na półkach:

Sympatyczna i trochę inna książka z przepisami. Nie ma tu dokładnych receptur i gramatur, za to mnóstwo anegdot i opowieści około -żywieniowych. Są też podpowiedzi dla początkujących lub mało praktykujących kucharzy z przymusu, takich jak i autorka, która podkreśla wielokrotnie, że zamiast stania przy garach, ceniła zawsze bardziej dyskusję i bycie ze swoimi gośćmi, poza tym pracowała zawodowo, pisała, no i miała męża i dzieci na wychowaniu ;) Przepisy są zatem proste, czytelne, każdy z łatwością je wykona. Jak się okazuje, gotowanie, to całkiem zabawna i nieraz wybuchowa sprawa. Mam wydanie z prześmiesznymi rysunkami Szymona Kobylińskiego - całość jest po prostu przepyszna! :)

Sympatyczna i trochę inna książka z przepisami. Nie ma tu dokładnych receptur i gramatur, za to mnóstwo anegdot i opowieści około -żywieniowych. Są też podpowiedzi dla początkujących lub mało praktykujących kucharzy z przymusu, takich jak i autorka, która podkreśla wielokrotnie, że zamiast stania przy garach, ceniła zawsze bardziej dyskusję i bycie ze swoimi gośćmi, poza...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1686 użytkowników ma tytuł Książka poniekąd kucharska na półkach głównych
  • 1 266
  • 411
  • 9
517 użytkowników ma tytuł Książka poniekąd kucharska na półkach dodatkowych
  • 425
  • 34
  • 17
  • 14
  • 10
  • 9
  • 8

Tagi i tematy do książki Książka poniekąd kucharska

Inne książki autora

Joanna Chmielewska
Joanna Chmielewska
Autorka powieści sensacyjnych, kryminalnych, komedii obyczajowych, a także książek dla dzieci i młodzieży. Ukończyła Wydział Architektury na Politechnice Warszawskiej, z zawodu inżynier architekt. Pracowała m.in. w Samodzielnej Pracowni Architektoniczno-Budowlanej "Blok", w Energoprojekcie, w Biurze Projektów "Stolica". Pracowała przy budowie Domu Chłopa. Debiutowała w 1958 na łamach czasopisma "Kultura i Życie" jako prozaik. Przez pewien czas pisała w Kulturze i Sztuce na tematy związane z architekturą wnętrz. W 1964 miał miejsce debiut książkowy – wydała sensacyjną powieść Klin. Od 1970 r. zajmuje się wyłącznie twórczością literacką. Łączny nakład jej powieści w Polsce przekroczył 6 mln egzemplarzy, a w Rosji - gdzie uważana jest za najpoczytniejszą pisarkę zagraniczną - 8 mln. Jej książki tłumaczono na języki obce 107 razy.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Gry nie tylko miłosne Irena Matuszkiewicz
Gry nie tylko miłosne
Irena Matuszkiewicz
Lubię odkrywać nowych autorów, dlatego sięgnęłam po „Gry nie tylko miłosne” Pani Ireny Matuszkiewicz, pozycji wznowionej po ponad dwudziestu latach od pierwszego wydania. I chociaż książka jest ciekawa, fajnie się ją czyta, to czuć jednak tą różnicę przy podobnych komediach wydawanych współcześnie. Warto ją jednak przeczytać, żeby się przekonać, jak bardzo szybko zmienia się nasza rzeczywistość, czy ewoluuje język codzienny. Julia Blenda, pomimo dobrego wykształcenia informatycznego ciągle mieszka ze swoimi rodzicami i pracuje zdecydowanie poniżej swoich kwalifikacji zawodowych w mocno podejrzanie firmie. Codziennie marzy jej się, że zbierze się na odwagę i poprosi swojego szefa o pracę jako informatyk. Niestety nie potrafi nawet rozpocząć takiej rozmowy. Zadowala się na razie pracą asystentki, pomaganiem sekretarce, a czasami nawet i sprzątaczce. Jej rodzice próbują ją swatać z bogatymi kandydatami, ona jednak na złość im, umawia się z tępawym osiłkiem Serafinem. Nie jest z nim szczęśliwa, nudzi on ją strasznie, ale na złość rodzicom ciągle się z nim spotyka. Co jakiś czas ucieka więc w śnienie na jawie o przystojnym aktorze, czy bohaterze książkowym, który bierze ją w ramiona i z którym może być prawdziwie szczeliwa. W pracy zaprzyjaźnia się z szaloną panią prawnik Karoliną i trochę pod jej wpływem postanawia zmienić swoje życie zaczynając od wyglądu. Jej metamorfoza zbiega się w czasie z tajemniczym zniknięciem jednego pracownika i pojawieniem się nowego informatyka Konrada, który zajmuje wymarzone miejsce pracy Julii. Julia i Karolina postanawiają dowiedzieć się, co się kryje za zniknięciem Cholewy. Ponieważ działalność firmy do krystalicznie czystych nie należy, zaczynają podejrzewać jakieś brudne i szemrane interesy. Zwłaszcza że szef i jego żona ciągle się kłócą, nie kryjąc publicznie wzajemnej niechęci do siebie. Dziewczyny wdają się w pewne relacje miłosne z kolegami z pracy, aczkolwiek nie wiedzą do końca, czy mogą zaufać swoim partnerom, czy nie. Zabawna komedia pomyłek, z naiwnymi bohaterami i lekko archaicznym językiem może być jednak dobrą rozrywką. Miałam problem z pierwszymi stronami, bo ciągle porównywałam tekst w myślach z innymi mu podobnymi, a napisanymi bardziej współcześnie. I to był mój błąd. Jak przestałam porównywać, to zaczęłam cieszyć się lekturą. Bohaterek na pierwszy rzut oka nie da się polubić. Jakieś takie nieporadne życiowo, szukające na siłę facetów, inne niż dzisiejsze singielki robiące karierę i świetnie sobie radzące bez mężczyzn. Z każdą stroną książki stają się jednak wyraźniejsze, wywołują sporo śmiechu, zakładam więc, że ta ich naiwność i nieporadność życiowa jest zamierzona. Mężczyźni pokazani w książce to jest paleta różnych typów, od melancholicznego romantyka, po tępawego mięśniaka robiącego szemrane interesy, czy szukającego tylko okazji do zaliczenia kolejnej panienki podstarzałego bawidamka. Na pewno więc wywołają wasze rozbawienie. I tak właśnie należy potraktować tą książkę, jako zabawna komedia, która pozwoli nam na podróż w czasie. Może nie jakąś szczególnie odległą, ale jednak czuć różnice pokoleniową wynikającą z upływu czasu od pierwszego wydania książki.
Gabi - awatar Gabi
ocenił na63 lata temu
Nie ma z czego się śmiać Stefania Grodzieńska
Nie ma z czego się śmiać
Stefania Grodzieńska
Uwielbiam Grodzieńską, a jej niesamowity życiorys to gotowy scenariusz na film, więc cieszy mnie, że ta książka pogłębia wiele wątków, które pojawiły się we wcześniejszych pozycjach autobiograficznych autorki (trochę to wygląda tak, jakby autorka przed śmiercią chciała jeszcze kilka rzeczy przed czytelnikami odkryć i ocalić od zapomnienia). Nie wszystko jednak zdecydowała się wyjawić - nie wspomina nic o swoim (po matce) i męża (po rodzicach) żydowskim pochodzeniu ani o tym, że przez 2 lata przebywali w getcie, gdzie organizowali przedstawienia w teatrze Femina. Pragnęła jednak, żeby po śmierci te informacje zostały ujawnione - przekazała do druku materiały, które zostały wydane w 2014 w książce "Miasto skazanych" (zapiski męża i jej wiersze). Same wiersze były już wydane zaraz po wojnie pod pseudonimem Stefania Ney (nazwisko panieńskie matki). Bardzo zaciekawiła mnie postać siostry męża Jerzego Jurandota - Zochy, która brała czynny w konspiracji i zginęła w powstaniu. Okazuje się, że napisała 3 książki pod pseudonimem Zofia Bardówna. Naprawdę nazywała się Zofia Gleichgewicht i udało mi się odnaleźć w necie kopię jej podania do ASP, łącznie ze zdjęciem, na którym widać przepiękną młodą kobietę. Wysłałam nowo zdobyte informacje do twórców biogramów powstańczych, mam nadzieję, że uzupełnią. Idąc tym tropem okazuje się, że teściowe p. Stefanii nie nazywali się Tadeusz i Sabina, lecz Dawid i Szajndla. Ich syn Jerzy zmienił nazwisko Gleichgewicht na Jurandot, przy czym wygląda na to, że je wymyślił, ponieważ jedyne osoby o tym nazwisku to on, żona (jako drugie),córka i wnuk Michał (jest pilotem),który nosi nazwisko po matce. W ogóle w książce ukrytych jest kilka zagadek, np. czemu matka Stefanii była bezpaństwowcem? I skoro Stefania idąc do szkoły b. słabo znała polski - to w jakim języku rozmawiały z nią mama i babcia? Wiele wskazuje, że mógł to być rosyjski. A może jidysz? Jest też wiele niedopowiedzeń, np. autorka pisze, że śpiewaczkę Helenę Ostrowską poznała w domu konspiracyjnym w Gołąbkach, a tymczasem wcześniej występowały razem w getcie w przedstawieniu "Księżniczka czardasza". Te niejasności i niedopowiedzenia są głównie konsekwencją przemilczania pochodzenia i pobytu w getcie. Ciekawy jest też wątek Jurandota - kobieciarza. Żona i córka zgodnie piszą, że im to nie przeszkadzało, a jego kobiety były zawsze w dobrym guście. Na sam koniec p. Stefania nadmienia, że mąż nie miał żadnych wad. Ciekawe. PS. Słowa p. Joanny Jurandot-Nawrockiej (zm. 2016): "Rodzice nigdy nie mówili publicznie – i prawie nigdy w domu – o spędzonym w getcie okresie. Był to okres, którego nie chcieli pamiętać, choć zatrzeć go w pamięci oczywiście nie zdołali. Dodatkowo mama, jako autorka i wykonawczyni tekstów satyrycznych, chciała kojarzyć się z artystką ,,do śmichu”, a nie z tak niewyobrażalną tragedią. Mogli spokojnie się ukryć, ale poszli do getta dobrowolnie, ze względu na uwielbianych rodziców ojca, którzy tej szansy nie mieli. Wyszli, kiedy „akcje” tak się nasiliły że nie było szans na uratowanie moich dziadków. O wstydzie nie było mowy, natomiast przyznaję że rodzice – jak wszyscy albo prawie wszyscy ludzie którzy przeżyli tamten koszmar – bali się jego powrotu. Bali się nie o siebie, tylko o nas, o następne pokolenia." PS. Jerzy Jurandot napisał w getcie sztukę: komedię (!) osadzoną w realiach getta pt. "Miłość szuka mieszkania". Była tam wystawiana. Można wysłuchać świetnego słuchowiska na niej opartego - wpisać na YouTubie: słuchowisko miłość szuka mieszkania.
Mariisol - awatar Mariisol
ocenił na91 rok temu

Cytaty z książki Książka poniekąd kucharska

Więcej
Joanna Chmielewska Książka poniekąd kucharska Zobacz więcej
Więcej