Maria Galina Leonid Kudriawcew Władimir Wasiliew Andriej Bielanin Michaił Uspienski Olesandr Zołotko Wołodymyr Arieniew
Oddając ostatnio książki do Mediateki w Malborku, znalazłem na półkach tę antologię. Będąc po lekturze „Rozdroży Kruków” Andrzeja Sapkowskiego potrzebowałem odtrutki, więc pomyślałem: „Czemu nie, kto w końcu jak nie Słowianie ma zrozumieć, co gra w duszy ich rodaka?” i szczerze mówiąc nie jestem zawiedziony.
Pomijając, że niegdyś czytałem niezbyt pochlebne opinię „fanatyków” Wiedźmina na „Lubimy Czytać” to postanowiłem samemu przeczytać i wyrobić zdanie. Powiem tak, zdecydowanie antologia poprawiła mi smak na świat Sapkowskiego niż wyżej wspomniana jego książka.
Wiem, że jeszcze jest nasza antologia pod tytułem „Szpony i Kły”, kiedyś czytałem fragmenty w Empiku i szczerze mówiąc nie spodobała mi się, być może za brak „klimatu”, a może za „toporną” narrację? Być może kiedyś z kronikarskiego obowiązku się z nią zapoznam, ale kupić na wyłączność nie kupię…
Zwłaszcza, że tytułowe opowiadanie to tak naprawdę „przeróbka” opowiadania „Wiedźmin” Andrzeja Sapkowskiego, więc jest to pójście na łatwiznę, a czegoś takiego nie toleruje…
Zanim przejdę do krótkiego omówienia każdego opowiadania, dodam tylko jeszcze jedno: mój kolega Roman (pozdrawiam!)) powiedział mi ostatnio pewne mądre słowa: Rosjanie kochają Polską kulturę, łakną jej, co widać w ich dziełach. Gdybyśmy jako Naród nie spieprzyli za mocno relacji z nimi, bylibyśmy ich oknem na świat.
Coś w tym jest, a ta antologia przekonuje mnie, że mielibyśmy spore szanse na kulturowy podbój wschodu, zwłaszcza, iż poza Sapkowskim posiadamy sporą bazę świetnych autorów, których twórczość warto byłoby eksportować, coby budować nić porozumienia między dwoma narodami (w dzisiejszych czasach to bardzo ważne!)
Zbiór liczy osiem tekstów, a wydany został przez Wojciecha Sedeńkę i jego wydawnictwo „Solaris”. Raczej zbioru nie dorwiecie w normalny sposób, także pozostają antykwariaty oraz biblioteki. Od razu mogę powiedzieć, że cztery początkowe opowiadania wchodzą w wiedźmiński świat, pozostałe natomiast zbytnio nie powiązane, ale o tym później.
1. Leonid Kudriawcew „Ballada o Smoku”
Bohaterem opowiadania jest bard Jaskier, jak zwykle wpada w kłopoty, choć tym razem nie może liczyć na wiedźmina, więc robi to, co potrafi najlepiej, czyli ucieka, gdzie pieprz rośnie. Wybawicielem od rabunku okazuje się czeladnik kowala imieniem Raido. Z dalszej historii czytelnik dowie się, że obaj mają zmierzają do miasta Dżakas, gdzie grasuje smok.
Rzecz jasna bardem kieruje chęć napisania ballady oraz zbadanie pogłosek o tym, czy rzeczywiście mieszkańcy nie chcą śmierci gada, gdyż dzięki niemu opływają w dostatek, a natomiast uczeń chce znaleźć w mieście pracę, więc wspólnie docierają do miasta.
Myślę, że więcej nie trzeba pisać o treści. O samym tekście powiem tyle: tłumacz wykonał rzetelnie swoją pracę, ba podoba mi się narracja, jest taka w stylu Sapkowskiego, w dodatku bard ma okazję popracować intelektualnie, gdzie zazwyczaj od myślenia był Geralt, a tu wychodzi na to, że pozornie głupawy bard potrafi samodzielnie rozwiązać zagadkę i dotknąć „nienazwanego”.
Moim zdaniem tekst zasługuje na włączenie do oficjalnego kanonu, co byłoby wyróżnieniem dla autora. Chętnie dowiedziałbym się, co mieszkańcy zrobili z „nowym fantem”.
2. Michaił Uspienkskij „Jednooki Orfeusz”
Jest to humorystyczna wariacja na temat znanej baśni o szczurołapie, a przynajmniej tak myślę, że była ona inspiracją dla autora do napisania owego tekstu.
Być może także inspirował się mitem o Oryfeuszu i Eurydyce, na co wskazywałby tytuł oraz fakt, że tytułowy bohater porywał swą grą istne tłumy. To chyba zadanie dla polonisty, ale sądzę, iż mogłem odgadnąć wszystko, co się dało.
Raczej nikogo nie zdziwi obecność w tym opowiadania Jaskra oraz Essi Daven zwanej „Oczkiem” no i Geralta, ale pokolei. Wiedźmin wraz z bardem tradycyjnie są spłukani, lecz Jaskier dowiaduje się o konkursie poetyckim, a ponieważ organizatorzy na czas trwania konkursu obiecują wikt i opierunek, wówczas trubadur namawia przyjaciela na zbadanie tematu i rzecz jasna On, Jaskier zawalczy o nagrodę pieniężną.
Dalej nie będę opowiadać, lecz sądzę, że znajomość mitu trochę może wam zdradzić mniej więcej przebieg, aczkolwiek powiem tak, autor zachował się jak Sapkowski i porąbał mit oraz baśń do własnych celów.
Natomiast ciekawi mnie, czy autor wymyślił humorystyczne wstawki pokroju „(…) wiedźmin złożył palce w znak Fuck You”, czy było to raczej dzieło tłumacza? Co prawda wybijało z rytmu, ale jeśli ktoś jest fanem dzieł Walaszka, to może mu się spodobać.
3. Maria Galina „Lutnia, i to wszystko”
Ponownie Jaskier występuje w roli głównego bohatera, zaś Geralt zostaje wspomniany w krótkiej rozmowie. Natomiast drugą istotną postacią w tej historii jest znana nam Essi Daven, która zamierza wyjść za pewnego bogatego kupca, co rzecz jasna nie przypadło Jaskrowi do gustu. Bohaterowie przebywając w Cintrze odbywają kilka rozmów, o przeszłości, przyszłości jak i teraźniejszości.
Widać po Jaskrze, że mu w niesmak decyzja Pacynki, ale nie jest w stanie nic z tym zrobić, w końcu Essi chce normalnego życia jako żona oraz matka, ale niestety los (autorka) chciał inaczej. Do cintryjskiego portu przybija statek na którego pokładzie są zarażone tajemniczą chorobą szczury.
Okręt nosi nazwę „Catriona”, więc pozorna opowieść z gatunku nieszczęśliwej miłości zamienia się w tragiczną walkę o życie, gdzie przyzwoitość czy jakakolwiek moralność odchodzą w niebyt i liczy się tylko przetrwanie. Jak się pewnie domyślacie niewiele osób przetrwa.
A byłbym zapomniał, tekst bazuje na opowiadaniu „Trochę poświęcenia” Andrzeja Sapkowskiego, w pewnym momencie zostaje wykorzystany jego fragment. Rzecz jasna na potrzeby tego opowiadania zmieniono miejsce w którym przyszło umrzeć jednej z wymienionych postaci.
4. Władimir Arieniew „Wesoły, niewinny i bez serca”
Kolejna historia będąca przeróbką innego dzieła w stylu Andrzeja Sapkowskiego. Autor napisał ciekawą wariacje na temat „Piotrusia Pana” Jamesa Matthew’a Barrie’a. Bohaterem, który bierze udział w tej przygodzie to wiedźmin Stefan ze szkoły Czapli.
Historia ogólnie nie jest zła, dzieje się w dalekiej przyszłości, gdzie funkcjonuje coś takiego jak „kodeks Białowłosego”. Więcej nie muszę mówić, całość ma charakterystyczny sznyt dla Sapkowskiego, więc powinno się wam spodobać.
5. Władimir Wasiliew „Barwy Braterstwa”
Świetny tekst, który nie został osadzony w świecie wykreowanym przez Andrzeja Sapkowskiego, natomiast pochodzi od z uniwersum właśnie wspomnianego wyżej Władimira Wasiliewa, gdyż napisał on książkę „Wiedźmin z Wielkiego Kijowa”, którą namaścił sam ojciec Geralta.
O samym świecie powiem tak, jest to alternatywna rzeczywistość, gdzie maszyny zyskały rozum i życie, a wiedźmini są właśnie kimś w rodzaju łowców androidów czy innych terminatorów, jeśli chcecie więcej informacji musicie niestety poszukać w Internecie, zaś sam egzemplarz książki jest dostepny na dzień dzisiejszy na Allegro za 119 złotych lub mniej o ile poszukacie w antykwariatach.
Co do fabuły opowiadania, imiennik naszego Geralta zostaje zrekrutowany w charakterze ochroniarza imprezy. Ma otrzymać niezłą zapłatę plus rzecz jasna wikt i opierunek. Z pozoru spokojna praca zostaje przerwana, gdy dochodzi do morderstwa. Podejrzanymi mogą być członkowie różnych okolicznych gangów. Geralt 2.0 ma ręce pełne roboty. Zakończenia nie zdradzę, powiem tylko, że chce przeczytać więcej opowiadań o takim wiedźminie.
6. Aleksandr Zołotko „Okupanci”
Bardzo dobry tekst, który raczej na pierwszy rzut oka powinien trafić do antologii poświęconej tematyce Słowian niż wiedźmińskiego siedliszcza.
Jeżeli przyjmiemy, że autor musiał trochę nazwy pozmieniać, aby prawnicy Sapkowskiego go nie ścigali, wówczas ma to sens. Akcja dzieje się w naszej rzeczywistości, gdzie grupka radzieckich żołnierzy trafia w ręce polskich "partyzantów".
Szybko okazuje się, że to nie są do końca zwykli ludzie, ale o tym przekonacie się sami. Co mogę więcej powiedzieć? Tutaj znajdziecie potwierdzenie tego, co pisałem we wstępie. Czuć tu znajomość Polskiej historii oraz Polskiej kultury, głównemu bohaterowi jeden z Polaków kojarzy się z (niestety świętej pamięci) Franciszkiem Pieczką).
Podobały mi się dialogi pomiędzy postaciami, zwłaszcza pomiędzy Polką, a Ukraińcem, gdzie obrzucali się historycznymi przewinieniami obu narodów oraz ciekawe spojrzenie na dziwożony oraz „inny świat”.
7. Andriej Bielanin „Zawsze byliśmy odpowiedzialni za tych, których…”
Dowcipne, krótkie opowiadanko w którym widać, że autor doskonale zna mentalność Polaków, a może kraje postsowieckie zachowują się tak samo? W każdym razie tutaj Geralt i Yennefer są Polakami i żyją w Polsce.
Nasz bohater zachowuje się jak typowy Polak, w dodatku został policyjnym, czy może wręcz wojskowym konsultantem i opowiedział pewnemu pisarzowi swoje przygody, przez co tłumy nastolatków postanowiło pójść jego śladem, co spowodowało silną redukcję potworów. Natomiast Yennefer postanowiła wieść życie przykładnej żony, a Ciri posłali do ekonomika. Więcej nie powiem, bo to krótkie, ale myślę, że uśmiechnięcie się parę razy.
8. Siergiej Legieza „Gry na serio”
A z tym opowiadaniem mam problem. Poniekąd tekst jest osadzony w wiedźmińskim świecie, aczkolwiek jest to bardziej świat wirtualny innymi słowy jest to MMORPG (tak przypuszczam),w dodatku elementy z naszej rzeczywistości przeplatają się z historią, więc miałem problem połapać się z tym, co jest od czego.
Najprawdopodobniej zawiniła redakcja, bo można byłoby to jakoś oddzielić, ale cóż, nie porwała mnie ta historia pomimo obecności jakiegoś tam wiedźmina. Może kto inny powinien zamknąć tę antologię? Tego nigdy się nie dowiem.
PODSUMOWANIE:
Wbrew powszechnej opinii dla mnie ta antologia była wyjątkowa. Jasne, może nie wszystkie opowiadania zostały osadzone w wiedźmińskim uniwersum, aczkolwiek niektóre z nich powinny znaleźć się w oficjalnym kanonie. Na pewno będę polować na książkę „Wiedźmin z Wielkiego Kijowa” oraz na egzemplarz omawianej przeze mnie antologii.
Na pewno ogromnym plusem jest, że autorzy w większości przypadków czują i rozumieją na czym polega urok świata wiedźmina, czy jego bohaterów. Zwróćcie choćby uwagę na „Balladę o smoku” czy „Lutnia, i to wszystko”.
Ogólnie szkoda, że żadne wydawnictwo nie wpadło na pomysł, aby taki zbiorek wydać, na pewno jest już więcej ciekawych tekstów, które fanom „Wiedźmina” mogłoby przypaść do gustu!
Jeżeli mieszkasz w Malborku lub okolicy odwiedź Mediatekę i wypożycz tę antologię. A tymczasem do zobaczenia i polecam serdecznie przeczytać „Opowieści ze świata Wiedźmina”.
Polecam, życzę miłej lektury!
Karol Król
OPINIE i DYSKUSJE o książce Kłamca. Viva l'arte
Kłamca: Viva l’arte, czyli komiks Jakuba Ćwieka narysowany przez Dawida Pochopienia to jeden z najpierwszych komiksów przeze mnie kupionych. Stał na półce od wieków i nawet go kiedyś przeczytałam. Niestety nic z niego nie pamiętałam. W sumie nic dziwnego, bo to część uniwersum książek Ćwieka, z którymi nigdy nie miałam do czynienia. Kłamca: Viva l’arte jako historia wyrwana z całości, a nie jej dopełnienie, nie robi większego wrażenia. Ot historyjka z nadprzyrodzonym detektywem od zadań specjalnych.
Nie wyrzucam go jednak przysłowiowo do kosza, bo komiks ma momenty, choć fabuła jest prościutka. Loki, czyli tytułowy kłamca, na prośbę archanioła Gabriela przeprowadza śledztwo. Próbuje odszukać pewnego zaginionego człowieka. Kilka ślepych tropów i poszukiwany się znajduje, ale właśnie te ślepe tropy są w tym komiksie najlepsze.
Złoto, ale ciemne
Loki trafia np. do tajemnej sekty Azteków, która porywa bezdomnych. I to, jak to narysowane jest, to złoto. Gdybyż chociaż te kolory były ciut jaśniejsze… Bo niestety największa wada całego komiksu to jego ciemność, jakby mroczny klimat robiły tylko bardzo ciemne barwy. Chociaż niestety to też chyba zasługa grubej kreski. Żeby dostrzec szczegóły trzeba naprawdę mocno skupić wzrok i czytać to w jasnym pomieszczeniu. No sorry, ale to już nie na moje oczy. Fajnie fajnie, ale niefajnie, więc ogólnie to komiks mnie bardziej zmęczył, niż dał radości. Nic dziwnego, że za pierwszym czytaniem nic z niego nie zapamiętałam.
Poza momentami spoko, ma też ta opowieść momenty nie spoko. Np. nie wiadomo czasami co się dzieje, albo znikąd pojawiają się jakieś randomowe postacie. Zresztą zaraz znikają. Być może to jakieś nawiązania do książkowej serii, jak tak, to fajnie. Ale to sprawia, że komiks ten ma nieco pod górkę. Sześćdziesiąt stron to za mało, żeby skomplikować jakoś fabułę czy charaktery postaci, więc ostatecznie komiks broni się jako autonomiczne dzieło, ale ledwo.
Zakładam, że fani serii Ćwieka bardziej docenią tę rysowniczą wrzutkę do książkowego uniwersum. Ogólnie Kłamca: Viva l’arte to taka ciekawostka, nic wybitnego ale też nic wybitnie słabego. Ot przyjemna historyjka o aniołach i bogach, momentami fajnie narysowana.
Kłamca: Viva l’arte, czyli komiks Jakuba Ćwieka narysowany przez Dawida Pochopienia to jeden z najpierwszych komiksów przeze mnie kupionych. Stał na półce od wieków i nawet go kiedyś przeczytałam. Niestety nic z niego nie pamiętałam. W sumie nic dziwnego, bo to część uniwersum książek Ćwieka, z którymi nigdy nie miałam do czynienia. Kłamca: Viva l’arte jako historia wyrwana...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawa wariacja na temat.
Coś dla fanów - tym będzie się łatwiej połapać o co tak w ogóle chodzi. Kreska momentami mi nie do końca siadała ale jednak w większości na tak.
Było brutalnie, brudno, krwiście i obrazoburczo - czyli to co pajączki lubią najbardziej :). Choć nie czuję jakość szczególnego zachwytu zarówno nad treścią jak i formą przekazu to czytało mi się zacnie, patrzyło przyjemnie, trochę powspominało (bo Kłamcę czytałam świeżo jak wychodził).
Na półce zostanie. I w sumie jakby było więcej takich zeszytów to bym pozbierała.
Ciekawa wariacja na temat.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCoś dla fanów - tym będzie się łatwiej połapać o co tak w ogóle chodzi. Kreska momentami mi nie do końca siadała ale jednak w większości na tak.
Było brutalnie, brudno, krwiście i obrazoburczo - czyli to co pajączki lubią najbardziej :). Choć nie czuję jakość szczególnego zachwytu zarówno nad treścią jak i formą przekazu to czytało mi się...
Autorem scenariusza jest Jakub Ćwiek i fabuła jest umiejscowiona w stworzonym przez niego uniwersum, a właściwie to chyba jest to prolog. Nie przeczytałem jeszcze żadnej książki z tego uniwersum, ale zapewne niedługo się to zmieni, bo komiks skutecznie mnie do tego zachęcił. Całkiem dobra historia z niezłym klimatem - niby dość prosta, ale jednocześnie nieco mroczna i odjechana. Rysunki również zdecydowanie na plus, bo pasują do historii i tworzą klimat - Dawid Pochopień zrobił dobrą robotę. Jakiś czas temu komiks kupiłem jako dodatek do zamówienia, a dzisiaj po przeczytaniu kupiłem dodatkowo w twardej oprawie.
Autorem scenariusza jest Jakub Ćwiek i fabuła jest umiejscowiona w stworzonym przez niego uniwersum, a właściwie to chyba jest to prolog. Nie przeczytałem jeszcze żadnej książki z tego uniwersum, ale zapewne niedługo się to zmieni, bo komiks skutecznie mnie do tego zachęcił. Całkiem dobra historia z niezłym klimatem - niby dość prosta, ale jednocześnie nieco mroczna i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie znałem wcześniej nic tego autora, choć słyszałem, że jest dosyć popularny. Tutaj mamy historię Lokiego, który musi odnaleźć nowego proroka, który ma się objawić wśród bezdomnych. W tym celu pierw zasięga wiedzy u harleyowców, a potem idzie do Azteków, dosyć pokręcona historia. Do tego dosyć krwawa, choć bardzo fajnie narysowana. Króciutka lektura na pół godziny , ale fajna. Chętnie przeczytanym coś dłuższego w tym stylu.
Nie znałem wcześniej nic tego autora, choć słyszałem, że jest dosyć popularny. Tutaj mamy historię Lokiego, który musi odnaleźć nowego proroka, który ma się objawić wśród bezdomnych. W tym celu pierw zasięga wiedzy u harleyowców, a potem idzie do Azteków, dosyć pokręcona historia. Do tego dosyć krwawa, choć bardzo fajnie narysowana. Króciutka lektura na pół godziny , ale...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak dla mnie przesłanie ok, jednak nieczytelne obrazki utrudniają jego odczytanie. Kilka razy musiałam się nieźle nagłowić, by zrozumieć co przedstawiają. Nie odmawiam komiksowi nastroju, jednak zbyt krótka forma nie pozwala się w nim odnaleźć. Ledwie otworzyłam, a już zamykałam. Niedosyt pozostał.
Jak dla mnie przesłanie ok, jednak nieczytelne obrazki utrudniają jego odczytanie. Kilka razy musiałam się nieźle nagłowić, by zrozumieć co przedstawiają. Nie odmawiam komiksowi nastroju, jednak zbyt krótka forma nie pozwala się w nim odnaleźć. Ledwie otworzyłam, a już zamykałam. Niedosyt pozostał.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMyślałam, że komiks spodoba mi się bardziej, tak po wstępnym przekartkowaniu wydawało się, że to coś idealnego dla mnie, główny bohater żywcem jak wyjęty z Castlevanii, zawadiacki, chojrak, ładna kreska. Rozczarowanie ogromne.
Fabuła - nie jest zła, ale jest tak zakręcona i chaotyczna, że do teraz mam problem ze zrozumieniem niektórych kratek. Tak bardzo się tu niektóre światy i wątki przenikają, że można się zgubić i niech mi ktoś powie, że się nie zgubił, dostanie medal.
Bardzo mało do czytania, plus, że duża i wyraźna czcionka, ale jednak tekstu tyle co kot napłakał. Same obrazki bardzo ładne, ale niestety, nieinformatywne na tyle, żeby pełniły jakąś funkcję. Myślę, że przez to, że ja nie jestem w stanie powiedzieć, co się na tych obrazkach dzieje, to nie wiem o co w tym komiksie chodzi, dopiero na koniec się lekko rozjaśnia, ale nie, żeby to było jakieś szałowe zakończenie, że wow wow, co to, to nie. I pierwszy raz mam tak, że patrzę na planszę i nie wiem co tam się na niej dzieje.
Sama idea ciekawa, zamysł artystyczny przyjemny, główny bohater taki jak lubię, się nie certoli, ale brak przejrzystości nie pozwala mi na danie wyższej oceny.
Bardzo ładne plansze z Aztekami, z wężem. Nakrycia głowy Azteków robią świetny efekt.
Komiks jest bardzo krótki, czyta się go dosłownie chwilkę.
Wyzwanie czytelnicze LC sierpień 2022: Przeczytam komiks (6).
Myślałam, że komiks spodoba mi się bardziej, tak po wstępnym przekartkowaniu wydawało się, że to coś idealnego dla mnie, główny bohater żywcem jak wyjęty z Castlevanii, zawadiacki, chojrak, ładna kreska. Rozczarowanie ogromne.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFabuła - nie jest zła, ale jest tak zakręcona i chaotyczna, że do teraz mam problem ze zrozumieniem niektórych kratek. Tak bardzo się tu niektóre...
Przyznam, że jeśli chodzi o fabułę, z początku nie wiedziałam o co właściwie chodzi. Dopiero pod koniec nagle wszystko się rozjaśniło. I jest to zabieg występujący w książkach o "Kłamcy" jednak tutaj mi on nie pasował, ponieważ w odróżnieniu od powieści, komiks jest bardzo krótki.
Jeśli chodzi o stronę wizualną, była dokładanie taka, jaką nazwał ją autor - specyficzna, ale chyba w dobrym tego słowa znaczeniu. Na pewno podobała mi się kreacja archanioła Gabriela. Była inna niż ją sobie wyobrażałam czytając książki (i jestem pewna, że autor również miał zupełnie inne wyobrażenie),ale naprawdę ciekawie było na nią popatrzeć.
Komiks był ogólnie trzymany w mroku, to chyba była część fabuły, celowe posunięcie, chociaż czasem kuło w oczy.
Nie spodziewałam się wiele po komiksie i też wiele nie uzyskałam, ale był to miły przerywnik między innymi lekturami.
Przyznam, że jeśli chodzi o fabułę, z początku nie wiedziałam o co właściwie chodzi. Dopiero pod koniec nagle wszystko się rozjaśniło. I jest to zabieg występujący w książkach o "Kłamcy" jednak tutaj mi on nie pasował, ponieważ w odróżnieniu od powieści, komiks jest bardzo krótki.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeśli chodzi o stronę wizualną, była dokładanie taka, jaką nazwał ją autor - specyficzna, ale...
Kreska spodobała mi się bardzo i historia też nie zła, chociaż książki zdecydowanie bardziej przypadły mi do gustu. Jeśli mam być kompletnie szczera to wątek w kanałach nie kleił mi się z resztą historii i może i był ciekawy, ale całkowicie zbędny... Wydaje mi się, że gdyby był napisany jako opowiadanie to wciągnąłby bardziej.
Wyobrażenie archanioła Gabriela było naprawdę cudowne.
Kreska spodobała mi się bardzo i historia też nie zła, chociaż książki zdecydowanie bardziej przypadły mi do gustu. Jeśli mam być kompletnie szczera to wątek w kanałach nie kleił mi się z resztą historii i może i był ciekawy, ale całkowicie zbędny... Wydaje mi się, że gdyby był napisany jako opowiadanie to wciągnąłby bardziej.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWyobrażenie archanioła Gabriela było naprawdę...
Po komiksy sięgam niezwykle rzadko, ale po prostu musiałam przeczytać (obejrzeć) jeszcze jedną przygodę Kłamcy. Na komiksach się nie znam, więc trudno mi ocenić czy ten był dobry. Ale wolałabym klasyczne opowiadanie. Choć wizerunek Archanioła Gabriela bardzo mi się spodobał. A ten minikomiks "Brand Manager" wręcz super.
Po komiksy sięgam niezwykle rzadko, ale po prostu musiałam przeczytać (obejrzeć) jeszcze jedną przygodę Kłamcy. Na komiksach się nie znam, więc trudno mi ocenić czy ten był dobry. Ale wolałabym klasyczne opowiadanie. Choć wizerunek Archanioła Gabriela bardzo mi się spodobał. A ten minikomiks "Brand Manager" wręcz super.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKocham serię kłamcy (nawet po takim zakończeniu jakie mamy w 4 części). Ciekawa kreska i inne spojrzenie na postać Lokiego. Mogłaby dodana jakaś jeszcze jedna historia, bo no na jedno posiedzenie przeczytanie komiks. Ale i tak cudo <3
Kocham serię kłamcy (nawet po takim zakończeniu jakie mamy w 4 części). Ciekawa kreska i inne spojrzenie na postać Lokiego. Mogłaby dodana jakaś jeszcze jedna historia, bo no na jedno posiedzenie przeczytanie komiks. Ale i tak cudo <3
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to