-
Artykuły
Dlaczego poziom czytelnictwa w Polsce nie rośnie? Raport Biblioteki Narodowej
Iza Sadowska2 -
Artykuły
Wakacje pełne magii - weź udział w akcji recenzenckiej i przenieś się do magicznego świata
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Czytamy w święta. 3 kwietnia 2026
LubimyCzytać378 -
Artykuły
Weź udział w konkursie i wygraj pakiet książek Callie Hart!
LubimyCzytać36
forum Oficjalne Akcje i konkursy
Zupełnie inny świat – wygraj książkę „Moja ostatnia księżna”.
Przełom XIX i XX wieku. Cora Cash jest jedyną dziedziczką ogromnej fortuny, co czyni ją najbogatszą panną w Ameryce. Jest niewiarygodnie piękna i uprzywilejowana. Wychowała się w domu wzorowanym na Wersalu, a na jej debiutancki bal przyszło ośmiuset gości. Jest pewna, że każde drzwi stoją przed nią otworem. Jednak gdy matka zabiera ją do Anglii, by tam znaleźć dla niej odpowiednio urodzonego narzeczonego, Corę spotyka rozczarowanie: zostaje przywitana z dystansem. Szybko się też przekonuje, że wspaniałymi angielskimi posiadłościami rządzą intrygi i plotki. Wydaje się, że do Cory uśmiechnie się szczęście, gdy zaręczy się z poznanym na polowaniu przystojnym i tajemniczym Ivo, księciem Wareham, i wyjdzie za niego. Ale nic nie jest takie, jak się wydaje: Ivo jest wycofany i skryty, a angielskie wyższe sfery pełne są pułapek. Życie w zimnym zamku w Lulworth okazuje się równie trudne: z jej amerykańskich manier drwią nie tylko arystokratyczni krewni i przyjaciele męża, ale nawet służba. Cora wkrótce boleśnie się przekonuje, że pieniądze to nie wszystko. I musi zdecydować, co tak naprawdę liczy się i w życiu, i w małżeństwie.
Wcielcie się w postać głównej bohaterki Cory, która znalazła się w samym środku dworskich intryg. Jak sobie z tym poradzicie? Nie zapomnijcie wpleść w odpowiedź tytułu książki: „MOJA OSTATNIA KSIĘŻNA”.
Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.
Nagrody
Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.
Moja ostatnia księżna
Autor : Daisy Goodwin
Regulamin
- Konkurs trwa 10 - 16 września włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce i posiadające konto na portalu lubimyczytać.pl.
- Prace zamieszczane na serwerze portalu powinny spełniać następujące wymagania: Maksymalna waga ilustracji - 100 KB. Maksymalna szerokość - 300 px. Format pliku graficznego: .jpeg. Wymagania nie dotyczą grafik pochodzących z serwerów zewnętrznych
- Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
- Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
- Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
- Dane osobowe uczestnika (imię, nazwisko, adres korespondencyjny i numer telefonu) przetwarzane będą przez administratora serwisu lubimyczytać.pl w celu przeprowadzania konkursu, wysyłki nagród oraz analizy i statystyki . Dane osobowe zwycięzcy mogą zostać przekazane w celu wysyłki nagrody partnerowi konkursu - Wydawnictwu Marginesy. Więcej informacji o przetwarzaniu Twoich danych osobowych znajdziesz w naszej Polityce prywatności.
- Adres i numer telefonu zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
odpowiedzi [34]
Na królewskim dworze zawrzało.Cała Anglia wstrzymała oddech gdy na ich dwór zawitała księżna Cora,która przybyła z ameryki wysłana tam przez swoją matkę na poszukiwania odpowiedniego narzeczonego.W progach angielskiego dworu przeczuwa się,że matka Cory coś knuje.I jeśli któryś z młodych książąt zdecyduje się na tą łasą na pieniądze księżną,która okaże się nie dobrą żoną,która szuka być może tylko korzyści dla siebie a z męża zrobi błazna,a ni daj boże przyprawi mu rogi.A sama będzie kochanicą każdego króla który zawita na jej dwór.To będzie to "MOJA OSTATNIA KSIĘŻNA,która ma szanse zawita na angielskim dworze i to jeszcze Amerykanka,która aby mieć jakieś prawa musi dogadać się z królową.A znając ją będzie chciała ją otruć by dostać się na królewski tron.Już ona to uknuje wraz ze swoim wybrankiem.Będzie musiał się na to zgodzić.Przecież ona Cora zawsze o tym marzyła nie śpiąc po nocach.Czy jej plan się powiedzie czas pokaże .Na razie musi ona wkraść się w łaski brytyjskiej królowej.I pokazać się z jak najlepszej strony.Ale czy jej plany są z godne z tym o czym myśli królowa?.
Na królewskim dworze zawrzało.Cała Anglia wstrzymała oddech gdy na ich dwór zawitała księżna Cora,która przybyła z ameryki wysłana tam przez swoją matkę na poszukiwania odpowiedniego narzeczonego.W progach angielskiego dworu przeczuwa się,że matka Cory coś knuje.I jeśli któryś z młodych książąt zdecyduje się na tą łasą na pieniądze księżną,która okaże się nie dobrą...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejDziękuję bardzo za wyróżnienie ;) gratuluję wszystkim laureatom!
Dziękuję bardzo za wyróżnienie ;) gratuluję wszystkim laureatom!
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDziękuję bardzo i gratuluję
Dziękuję bardzo i gratuluję
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDziękuję, bardzo się cieszę :).
Dziękuję, bardzo się cieszę :).
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Konkurs został zakończony. Za wszystkie odpowiedzi dziękujemy!
Wybraliśmy zwycięskie prace:
JFR
Joanna
ogarbejbe
Joanna
Stefcia14
Serdecznie gratulujemy! Z laureatami skontaktujemy się bezpośrednio.
Konkurs został zakończony. Za wszystkie odpowiedzi dziękujemy!
Wybraliśmy zwycięskie prace:
JFR
Joanna
ogarbejbe
Joanna
Stefcia14
Serdecznie gratulujemy! Z laureatami skontaktujemy się bezpośrednio.
Konkurs zakończony.
Dziękujemy za wszystkie odpowiedzi.
Zwycięzców wyłonimy niebawem.
Konkurs zakończony.
Dziękujemy za wszystkie odpowiedzi.
Zwycięzców wyłonimy niebawem.
Byłam już prawie gotowa, aby zejść do gości. Wiedziałam, że wyglądam oszałamiająco, i że oczy każdego mężczyzny spoczywać będą tego wieczoru na mnie – świadomość tego tak przyjemnie łechtała moje ego.
Ruszyłam w kierunku, z którego dochodziły dźwięki muzyki. Sunąc opuszkami palców po poręczy, omiotłam wzrokiem wirujące w rytm walca pary. To wtedy sobie mnie wypatrzył.
- Pani wybaczy, ale wygląda pani tak kusząco, że nie mogę oderwać wzroku. Czy zaszczyci mnie pani tańcem?
Nie mogłam się nie zgodzić; wiedziałam, że to jego dziś uwiodę. Uśmiechając się słodko, dałam mu się porwać. Sposób, w jaki na mnie patrzył, wzbudzał we mnie dziką satysfakcję – w jego oczach widziałam fascynację i głód, który miałam zamiar tej nocy zaspokoić.
- W głowie mi się zakręciło od tych pląsów. Hrabio, czy możemy odpocząć i udać się w jakieś bardziej ustronne miejsce? - ponownie obdarzyłam go jednym z moich najsłodszych uśmiechów.
Tak własnie, ulegając własnym pokusom i próżności, wyszłam z nim na dziedziniec. Spacerując wśród ogrodów, zawędrowaliśmy w kąt, do którego nie docierało światło. Lecz wtedy czar prysnął; jego delikatność przerodziła się w brutalność. W jednym momencie, jednym szybkim ruchem przygwoździł mnie do ściany i wbił ostre jak sztylety kły w moją szyję. Zanim osunęłam się na ziemię, wyszeptał:
- MOJA OSTATNIA KSIĘŻNA miała słodszy smak...
Byłam już prawie gotowa, aby zejść do gości. Wiedziałam, że wyglądam oszałamiająco, i że oczy każdego mężczyzny spoczywać będą tego wieczoru na mnie – świadomość tego tak przyjemnie łechtała moje ego.
Ruszyłam w kierunku, z którego dochodziły dźwięki muzyki. Sunąc opuszkami palców po poręczy, omiotłam wzrokiem wirujące w rytm walca pary. To wtedy sobie mnie wypatrzył.
-...
Jakiś czas temu na dwór przyjechała amerykańska księżniczka Cora. Z moich obserwacji wynika, że nie umie odnaleźć się w towarzystwie, a jej maniery dalece odbiegają od przyzwyczajeń angielskich. Początkowo próbowała przypodobać się dworkowi, jednak później zniechęciły ją intrygi tutaj panujące. Za wszelką cenę chciała dowiedzieć się dlaczego podwładni traktują ją z dystansem, a niekiedy kpią prosto w twarz. Poddała się lekturze, wyszukując informacji o zamku w Lulworth. Wtedy trafiła na mój pamiętnik o tytule ,,Moja ostatnia księżna". Postanowiłem opisać tam wszystkie intrygi, które wydarzyły się podczas mojej obecności na dworze. Były to: zasztyletowanie wuja Ferdinanda, liczne sposoby kar i tortur stosowane na niewiernych poddanych, zamachy, a także mroczne plany, które z jakichś przyczyn nie weszły w rzeczywistość. Podjąłem kolejne obserwacje i zauważyłem, że księżna Cora stała się nerwowa, drżały jej ręce, także sprawiała wrażenie przygnębionej. Nie mogła pogodzić się z tajemniczymi intrygami, które wydarzyły się w królestwie. Męczyły ją koszmary, a najlepsi medycy nie znajdowali rady i wytchnienia dla niej. Kilka dni później królestwo obiegła wiadomość, że księżna Cora popełniła samobójstwo. Wzbudziło to ogromne emocje, a służba dworska dopowiadała niestworzone historie. Chcąc uniknąć intryg, księżna Cora sama dopisała kartkę do mojego pamiętnika.
Jakiś czas temu na dwór przyjechała amerykańska księżniczka Cora. Z moich obserwacji wynika, że nie umie odnaleźć się w towarzystwie, a jej maniery dalece odbiegają od przyzwyczajeń angielskich. Początkowo próbowała przypodobać się dworkowi, jednak później zniechęciły ją intrygi tutaj panujące. Za wszelką cenę chciała dowiedzieć się dlaczego podwładni traktują ją z...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Lekko się uśmiechnęłam. Siłą powstrzymuję się przed odtańczeniem tańca radości. Nareszcie tutaj! Anglia - kraj spełnienia moich marzeń! Wchodzimy do pałacu, bal już trwa.
*
Krzywe spojrzenia, szepty, śmiech. Nie tak to miało wyglądać. Kulę się w sobie. Chcę zniknąć.
*
-Witaj.
Książka z łomotem ląduje na podłodze. Czy ten wieczór może potoczyć się jeszcze gorzej?
Odwracam się i zastygam. Piękny uśmiech, oczy niebieskie niczym ocean. Tonę.
-Przepraszam, nie chciałem cię wystraszyć.
Jego uśmiech staje się jeszcze szerszy, kiedy schylając się po tom, który wypuściłam z rąk, widzi jego tytuł.
Uśmiecham się w odpowiedzi.
*
Moja suknia wiruje w tańcu, kręci mi się w głowie z dzikiej radości. Uśmiech Ivo powoduje, że nogi miękną pode mną. Nie obchodzą mnie już szepty, krzywe spojrzenia. Niech ten bal się nigdy nie kończy.
*
Gorące dłonie Ivo obejmują moje. Szept. "Moja pierwsza i MOJA OSTATNIA KSIĘŻNA."
*
Śmiech służby, ciągła nieobecność męża, brak przyjaciół, drwiny sąsiadów. Co jest ze mną nie tak? Unoszę dumnie głowę i czuję jak z każdym kolejnym dniem umiera cząstka mnie.
*
Czuję, jak łza spływa po moim policzku, kapie na moją dłoń zaciśniętą na buteleczce. Unoszę dłoń i patrzę, jak moja łza mieni się w świetle. Nic nie znacząca tak jak ja. Dość tego. Wstaję gwałtownie. Trucizna rozlewa się po podłodze.
*
Wiatr wyrywający włosy spod kapelusza, słońce palące moją twarz, ogłuszające pokrzykiwania marynarzy: "Dopływamy do portu!" Ameryka!
Lekko się uśmiechnęłam. Siłą powstrzymuję się przed odtańczeniem tańca radości. Nareszcie tutaj! Anglia - kraj spełnienia moich marzeń! Wchodzimy do pałacu, bal już trwa.
*
Krzywe spojrzenia, szepty, śmiech. Nie tak to miało wyglądać. Kulę się w sobie. Chcę zniknąć.
*
-Witaj.
Książka z łomotem ląduje na podłodze. Czy ten wieczór może potoczyć się jeszcze gorzej?
Odwracam...
Od przyjazdu do zamku w Lulworth moją ulubioną porą dnia stała się noc. Mogłam wtedy spokojnie przemierzać długie korytarze, oświetlone jedynie nikłym światłem świec. Oczy śledzące moje kroki z obrazów zawieszonych w równym rzędzie nie były aż tak straszne jak te które widywałam w ciągu dnia. Patrzyły na mnie ale nie oceniały. Za dnia traktowano mnie jak obcą, gorszą pomimo, że byłam żoną ich księcia. Myślałam, że mąż mnie ochroni przed nimi ale on także zachowywał wobec mnie dystans. Czasami gdy przypatrywał mi się ukradkiem widziałam w jego oczach rozgrzewające serce iskierki ale gdy tylko spojrzałam w jego stronę jego twarz na powrót przybierała kamienny wyraz. Z zamyślenia wyrwał mnie cichy szmer i cień znikający w drzwiach na końcu korytarza. Nigdy nie byłam w tym skrzydle. Nie miałam pojęcia, że zaszłam aż tak daleko. Im bardziej zbliżałam się do drzwi tym lepiej słyszałam podniesione głosy. W lekko uchylonych drzwiach ujrzałam Ivo i jego matkę. Ostre słowa mego męża cięły powietrze:
-Nie waż się jej skrzywdzić. Twoje intrygi zamieniły jej życie w piekło. Nie mogę patrzeć na jej cierpienie. To MOJA OSTATNIA KSIĘŻNA. Milczałem przez wzgląd na to jak wiele Ci zawdzięczam Matko ale to się musi skończyć. Cora jest inna niż wszystkie znane Ci kobiety, Wie czego chce i prędzej czy później odnajdzie w sobie siłę by zmienić naszą rzeczywistość.
Ledwie udało mi się powstrzymać cisnące do oczy łzy, jednak nie byłam osamotniona. Poczułam ogromną moc.
Od przyjazdu do zamku w Lulworth moją ulubioną porą dnia stała się noc. Mogłam wtedy spokojnie przemierzać długie korytarze, oświetlone jedynie nikłym światłem świec. Oczy śledzące moje kroki z obrazów zawieszonych w równym rzędzie nie były aż tak straszne jak te które widywałam w ciągu dnia. Patrzyły na mnie ale nie oceniały. Za dnia traktowano mnie jak obcą, gorszą...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Co mi po tych pieniądzach, które wybudowały mur między mną a innymi ludźmi?
Co mi po tej urodzie, której zazdroszczą mi kobiety, a przez którą niepoważnie traktują mnie mężczyźni?
Co mi po tym wszystkim, kiedy czuję się samotna?
Ten stan wzmacnia fakt, iż mam być wydana za mąż za człowieka, do którego nic nie czuję. Pragnę Iva, ale ten nieszczęśnik boi się kobiet, przez co nie zwraca na mnie uwagi.
Co robić? Wiem jedno, nie mogę się poddać, to moje życie i mam prawo być szczęśliwa. Muszę odszukać ciotkę Gabrielę, to moja ostania deska ratunku, MOJA OSTATNIA KSIĘŻNA. Ona mi na pewno pomoże, zawsze stała po mojej stronie, był bliższa niż matka, która odkąd pamiętam robiła wszystko, by zrobić mi na złość. Jutro z rana opuszczam zamek. To będzie pierwszy krok w stronę mojego nowego życia.
Cora.
Co mi po tych pieniądzach, które wybudowały mur między mną a innymi ludźmi?
Co mi po tej urodzie, której zazdroszczą mi kobiety, a przez którą niepoważnie traktują mnie mężczyźni?
Co mi po tym wszystkim, kiedy czuję się samotna?
Ten stan wzmacnia fakt, iż mam być wydana za mąż za człowieka, do którego nic nie czuję. Pragnę Iva, ale ten nieszczęśnik boi się kobiet, przez...
Nie przejmując się szeptami, oraz śmiechem, idę do przodu... Moja długa suknia faluje przy każdym, nawet najmniejszym kroku. Udaje, iż nie zwracam uwagi na otaczający mnie lud... Ich sztuczne twarze, odbijają się na tle wysokich okiennic... Nie czuję nic... Już dawno przestałam...
W końcu odwracam się, patrzę na nich z pogardą... Patrzę na te sztuczne twarze... Muszę to zatrzymać, nie mogę pozwolić na takie lekceważenie wobec mnie...
Krzyczę - Dosyć tego, moja ostatnia księżna nauczyła mnie pokory, nauczyła też miłości, ale najważniejsze jest to, iż nauczyła mnie odwagi i siły! Nie pozwolę się dłużej tak traktować. Oczekuję od mojego ludu szczerości i oddania. Od teraz wszystko się zmieni. Chcę żebyśmy wszyscy mieli względem siebie szacunek. Mamy sobie pomagać, ponieważ jesteśmy ostatnim królestwem na ziemi. Szacunek za szacunek, miłość za miłość, oddanie za oddanie. Ja jestem gotowa oddać życie za moje królestwo!
Po tych słowach najpierw nastała cisza, by za moment wszyscy złożyli pokłon. Nikt już się nie śmiał, ponieważ wszyscy zrozumieli, jaki popełnili błąd pochopnie mnie oceniając. Byłam ich królową, pracowitą nastepczynią tronu.
Zrobię wszystko dla mojego królestwa, tak by zapamiętały mnie następne pokolenia, które będą opowiadać i przekazywać swoim dzieciom moją historię...
Nie przejmując się szeptami, oraz śmiechem, idę do przodu... Moja długa suknia faluje przy każdym, nawet najmniejszym kroku. Udaje, iż nie zwracam uwagi na otaczający mnie lud... Ich sztuczne twarze, odbijają się na tle wysokich okiennic... Nie czuję nic... Już dawno przestałam...
W końcu odwracam się, patrzę na nich z pogardą... Patrzę na te sztuczne twarze... Muszę to...
Cora usiadła na szezlongu opuszczając bezradnie ręce poniżej sztywnego gorsetu. Czy one zawsze muszą wcisnąć jej wątrobę do płuc, kiedy go sznurują? Może robią to specjalnie? Rozmowa nic tu nie da, kiedy mąż żyje mottem „milczenie jest złotem” (a złoto to jego powietrze!), dwór zaś hołduje słowom „żeby być piękną, trzeba cierpieć”. Tylko że nie istnieje inna forma komunikacji międzyludzkiej niż wymiana poglądów w dyskusji. Na tę myśl, jeszcze bardziej przygnębiona, sięgnęła po rękopis leżący na stoliku obok i pogrążyła się w lekturze Etykiety dworskiej (swoją drogą, dlaczego w Anglii musi czytać po łacinie?!). I wówczas doznała olśnienia- obok słowa mówionego, ludzkość zna przecież pisane! W podziękowaniu służkom za „ciepłe” przyjęcie a mężowi za „pełną poświęceń” służbę małżeństwu, poczęła organizować im popołudnia literackie. Czytała im na głos o bezpotomnej księżnej, która wskutek nie do końca zdrowej atmosfery wyższych sfer, pozostawiła królewski ród bez dziedzica. Marny los spotkał wówczas wszystkich wokoło, a oni wcale nie byli na to gotowi. Zniedołężniały bezpotomny król stracił tron, a służba pracę i dach nad głową. Czytana powieść nosiła tytuł „Czy to moja ostatnia księżna?”. Nikt z audytorium nie poznał nigdy tożsamości autora. A właściwie- autorki. Nikt, poza Corą. Choć echa tej historii okazały się najlepszym antidotum na chorą dotąd atmosferę na dworze.
Cora usiadła na szezlongu opuszczając bezradnie ręce poniżej sztywnego gorsetu. Czy one zawsze muszą wcisnąć jej wątrobę do płuc, kiedy go sznurują? Może robią to specjalnie? Rozmowa nic tu nie da, kiedy mąż żyje mottem „milczenie jest złotem” (a złoto to jego powietrze!), dwór zaś hołduje słowom „żeby być piękną, trzeba cierpieć”. Tylko że nie istnieje inna forma...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Wyprostowałam się nienaturalnie kiedy służba z polecenia matki ścisnęła mój gorset o wiele mocniej niż to było potrzebne, nawet nie musiałam się obracać, żeby wiedzieć, że patrzy na mnie z przekąsem, wyczekując momentu aż znowu będzie mogła drwić ze mnie z innymi pracownikami zamku. Rozciągający się widok Anglii napawał mnie przygnębieniem, nieważne jak wiele pięknych zachodów słońca bym tu widziała, ile pięknych kwiatów zasadziliby tuż przy oknach, to nie była moja ojczyzna i to wzmagało moje poczucie wyobcowania. Kobieta schyliła się przede mną i z ironicznym "Wasza wysokość" wyszła na zewnątrz, pozostawiając mnie samą. Zegar zabił zmuszając moje nogi do poruszenia się. Pokonywałam kręte schody starając się trzymać wysoko podniesioną głowę, mimo szepczącej śmietanki towarzyskiej obserwującej każdy mój ruch ukradkiem, czekając tylko aż zrobię coś co nie przystoi komuś z moim tytułem. Na dole czekał na mnie Ivo, jak zawsze w nienagannym fraku i bijącym od niego chłodem. Dłoń owinął wokół mojej tali i ruszył w stronę swoich krewnych bez słowa, nie robił tego, bo chciał, robił to, bo tak trzeba, a mimo bliskości jego ciała czułam wciąż dzielący nasz mur.
-Moja ostatnia księżna, Cora Cash.
Rzucił sucho, prawdopodobnie napawając się tym, że kiedy wszystkie oczy zwrócone są na mnie, on może usunąć się w cień. Starsza kobieta z toczkiem z pawim piórem obrzuciła mnie nader krytycznym spojrzeniem, mimo to siląc się na uśmiech. Wyuczone uśmiechy były tu codziennością, nie ściągało się ich nawet kiedy nadchodziła pora snu.
-Cora? Cóż to za amerykańskie imię! I wyprostuj się dziecko, jeszcze chwila i goście będą wręczać puste kieliszki Tobie zamiast lokajowi.
Zacisnęłam usta w wąską linijkę, nawet przez chwilę nie dadzą mi zapomnieć o tym jak teraz będzie wyglądało moje życie.
Wyprostowałam się nienaturalnie kiedy służba z polecenia matki ścisnęła mój gorset o wiele mocniej niż to było potrzebne, nawet nie musiałam się obracać, żeby wiedzieć, że patrzy na mnie z przekąsem, wyczekując momentu aż znowu będzie mogła drwić ze mnie z innymi pracownikami zamku. Rozciągający się widok Anglii napawał mnie przygnębieniem, nieważne jak wiele pięknych...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
- aaaa boli - syknęłam kiedy Alona ścisnęła mi gorset do granic możliwości - nie mogę oddychać.
- przepraszam - usłyszałam w odpowiedzi. „Moja ostatnia księżna” - dziewczyna burknęła pod nosem.
- słucham?
- nic nie mówiłam o Pani - i w tym momencie zostałam ukuta szpilką - bardzo przepraszam.
- Alona, wyjdź, zostaw mnie samą - zatrzasnęłam za nią drzwi.
Wszyscy! wszyscy! nawet służba knuje za moimi plecami. W tym zamku intrygom nie ma końca. Dłużej tego nie wytrzymam. Otwieram szeroko okno, staję na końcu balustrady. Chcę być jak te ptaki - wolna i szczęśliwa. Frunę...
-... nie!!! - zrywam się z łóżka zlana potem. To był tylko sen, zły sen. To wszystko tylko mi się śniło, przytulam się do leżącego obok ciała męża...
- aaaa boli - syknęłam kiedy Alona ścisnęła mi gorset do granic możliwości - nie mogę oddychać.
- przepraszam - usłyszałam w odpowiedzi. „Moja ostatnia księżna” - dziewczyna burknęła pod nosem.
- słucham?
- nic nie mówiłam o Pani - i w tym momencie zostałam ukuta szpilką - bardzo przepraszam.
- Alona, wyjdź, zostaw mnie samą - zatrzasnęłam za nią drzwi.
Wszyscy!...
Kochana Kuzynko Anno!
Nie mogę przyzwyczaić się do tego, że tu, słysząc słowa "miłego dnia", nikt wcale tak naprawdę nikomu tego nie życzy. No cóż. Właściwie wszystkich podejrzewałabym tu o dwulicowość, ale żeby nawet moje służka? Mówiła do innych "moja ostatnia księżna" - myślałam wtedy, że mi pochlebia, że nie chce służyć nikomu innemu niżli mnie. Później, jedząc śniadanie i przypadkiem odwiedzając kucharza, przekonałam się, że chciała wlać do mojej herbaty trucizny. Oczywiście nikt mi w to nie uwierzył. W ogóle wszystko co zrobię, jest tu postrzegane jako złe i nie na miejscu. Oni kompletnie nie mają gustu! A te maniery pożal się boże...
Tak, wiem co mi radziłaś. Nie będę się poddawać. Nie mogę pokazywać swoich słabości, bo zaraz wszyscy to wykorzystają. Chodzę więc po komnatach z wysoko podniesioną głową i walczę o swoje.
Kochana Kuzynko Anno!
Nie mogę przyzwyczaić się do tego, że tu, słysząc słowa "miłego dnia", nikt wcale tak naprawdę nikomu tego nie życzy. No cóż. Właściwie wszystkich podejrzewałabym tu o dwulicowość, ale żeby nawet moje służka? Mówiła do innych "moja ostatnia księżna" - myślałam wtedy, że mi pochlebia, że nie chce służyć nikomu innemu niżli mnie. Później, jedząc...
Nie potrafię poradzić sobie z presją, która jest na mnie nakładana. Nie chcę być kolejnym pionkiem i przedmiotem, który jest do wykorzystania by osiągnąć zamierzony cel. Od teraz chcę walczyć o siebie. Chcę żyć, być szczęśliwa i spełniona. Od dziś zamierzam głośno wyrażać swoje zdanie, walczyć o swoje życie i o swoje szczęście. Nie mogę teraz się poddać, bo moje życie zostanie stracone na zawsze.
Mąż będzie musiał zaakceptować moje zasady i warunki. Ostatnio rzekł do mnie: nie możesz robić zamieszania wokół swojej osoby, bo walczymy nie tylko o siebie, MOJA OSTATNIA KSIĘŻNA. Na naszych barkach spoczywa całe królestwo.
Lecz czy królestwo może być szczęśliwe, gdy rządzą w nim nieszczęśliwi ludzie??
Nie potrafię poradzić sobie z presją, która jest na mnie nakładana. Nie chcę być kolejnym pionkiem i przedmiotem, który jest do wykorzystania by osiągnąć zamierzony cel. Od teraz chcę walczyć o siebie. Chcę żyć, być szczęśliwa i spełniona. Od dziś zamierzam głośno wyrażać swoje zdanie, walczyć o swoje życie i o swoje szczęście. Nie mogę teraz się poddać, bo moje życie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Miałam dość. To nie był świat do którego nawykłam. To było środowisko zakłamanych, pełnych sprzeczności i po prostu złych ludzi. Nie umiałam i nie chciałam być taka. Nie mogłam jednak się poddać. Jestem Cora Cash. Jestem piękna, mądra, majętna na tyle, że śmiało mogłabym kupić majątki większej części tych ludzi. Jestem damą. Przypomniało mi się jak moja starsza niania wielokrotnie szeptała do mnie MOJA OSTATNIA KSIĘŻNA. Nie wiedziałam co to oznacza, ale dziś wiem. Wiedziała, że jestem jej ostatnią wychowanką. Była ze mnie dumna. Nie mogłam jej zawieść. Dlatego ubrałam jedną z wielu pięknych sukien i postanowiłam pokonać ich siłą swojego charakteru. Przypomniała mi się rozmowa z moim mężem.
-Jesteś inna niż wszystkie te damy. Piękne, wysublimowane, ale zimne i oślizgłe. - Ivo uśmiechał się do mnie dziwnie. A ja zdziwiona słuchałam najdłuższej wypowiedzi męża od tygodni.- Ty jesteś jak kwiat: delikatna, urocza, ale i silna. Masz osobowość.
-Jednak nie pasuję tu.- wyszeptałam nie patrząc mu w oczy. Ale on sięgnął po moją twarz i zmusił bym na niego popatrzyła.
-Nikt nie pasuje tu bardziej niż Ty.
Patrzyłam teraz w lustro. To ja tu rządzę, to ja zwyciężę. Jestem Cora Cash.
Miałam dość. To nie był świat do którego nawykłam. To było środowisko zakłamanych, pełnych sprzeczności i po prostu złych ludzi. Nie umiałam i nie chciałam być taka. Nie mogłam jednak się poddać. Jestem Cora Cash. Jestem piękna, mądra, majętna na tyle, że śmiało mogłabym kupić majątki większej części tych ludzi. Jestem damą. Przypomniało mi się jak moja starsza niania...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejCory, moja droga, może Ty nam coś zagrasz? - zapytała pani Bucled wskazując na stojące w pokoju pianoforte. - Oh, raczej nie, u nas w Stanach gramy częściej na pianinie, nie chciałabym Was zamęczyć swoimi marnymi umiejętnościami - odparła uśmiechając się blado. Pani Bucled wydęła lekko wargi mówiąc - Na pianinie powiadasz? I u nas się grywa... W karczmach. Po pokoju przeszedł szmer śmiechu zgromadzonych tam gości pani Bucled. Leniwe popołudnie upływało im na snuciu opowieści, graniu na instrumentach i sączeniu herbaty. Sztywne rozmowy składały się w dużej mierze z wyuczonych zwrotów. Cory już chyba dziesięć razy odpowiadała na pytania o zdrowie swoje i rodziny. Męczyły ją te spotkania, ale nauczyła się już, że wychodzenie w ich trakcie jest uznawane za niegrzeczne, a o nieobecnych mówi się najwięcej. Uwagę pani Bucled skwitowała więc tylko uśmiechem. Była ona bardzo wpływowym człowiekiem w okolicy i od dziesięcioleci dysponowała ogromnym majątkiem. - MOJA OSTATNIA KSIĘŻNA - zaczęła opowiadać Bucled - nie rozumiała kompletnie muzyki. Ja natomiast posiadam wspaniały gust. Gdybym tylko ćwiczyła osiągnęłabym mistrzostwo. - Jeszcze tylko tydzień - pomyślała Cory - dojdą ze Stanów dokumenty i wtedy stanę się właścicielką posiadłości pani Buckled. Już od dawna źle się działo w jej majątku, ale jej tchórzliwy mąż nie odważył się jej o tym powiedzieć . -Poznałam to towarzystwo, niedługo nastąpią tu spore zmiany - pomyślała, a szerokim uśmiechem skwitowała ostatnie zdanie pani Bucled.
Cory, moja droga, może Ty nam coś zagrasz? - zapytała pani Bucled wskazując na stojące w pokoju pianoforte. - Oh, raczej nie, u nas w Stanach gramy częściej na pianinie, nie chciałabym Was zamęczyć swoimi marnymi umiejętnościami - odparła uśmiechając się blado. Pani Bucled wydęła lekko wargi mówiąc - Na pianinie powiadasz? I u nas się grywa... W karczmach. Po pokoju...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
- Pani - Pani pozwoli, że zdejmę buty. Pani nie da rady po dzisiejszym przyjęciu z pałacu. Suknię zdejmie dziewka. Zaraz ją przyślę. Słania się pani... Zaniosę do sypialni. Proszę pozwolić.
- Bartłomieju nie wiem, co się stało. Kręci mi się głowie. Wino było niedobre. Sama nie wiem.
- Pani to już nie pierwszy raz. Dzieje się tak jak przyjeżdża ze swoją świtą pani kuzynka z mężem.
- Bartłomieju już dobrze... Chcę spać.
- Śpij pani...
- Wyjdź dziewczyno! Pani śpi w sukni.
- A tobie co... Miałam zdjąć suknię...
- To MOJA OSTATNIA KSIĘŻNA. Innej nie będzie. Następnym razem gdy oni przyjadą pilnujcie ich służby, a zwłaszcza wina...
- Polecenia wydajesz?
- Tak!!!
- Pani - Pani pozwoli, że zdejmę buty. Pani nie da rady po dzisiejszym przyjęciu z pałacu. Suknię zdejmie dziewka. Zaraz ją przyślę. Słania się pani... Zaniosę do sypialni. Proszę pozwolić.
- Bartłomieju nie wiem, co się stało. Kręci mi się głowie. Wino było niedobre. Sama nie wiem.
- Pani to już nie pierwszy raz. Dzieje się tak jak przyjeżdża ze swoją świtą pani kuzynka z...
- Josephine, w jakich czasach przyszło nam żyć? Amerykanka brytyjską księżną! Widziałaś jej suknię - skandaliczna!
- Widziałam moja droga. I całe to przyjęcie - pokazuje tylko swoje bogactwo jakby chciała kupić sobie naszą przyjaźń. Dobrze, że MOJA OSTATNIA KSIĘŻNA Katherine, żona drogiego James’a już tego nie zobaczy. Biedaczka, gdyby wiedziała co się stało z jej rodzinną siedzibą w Lulworth….
Ivo przyglądał się zgromadzonym na przyjęciu gościom. Wszyscy z zazdrością wpatrywali się w jego żonę. Musiał przyznać, że wyglądała ekstrawagancko w swojej błękitnej sukni z pawimi piórami. Nie miał jej tego za złe - widział, że traktuje ubrania jak zbroję, odgradzającą ją od intrygantów. Poza tym lubił patrzeć na zszokowane twarze znajomych. Trzeba przyznać, że świetnie się z Corą dobrali - jego lekceważący stosunek do konwenansów w połączeniu z jej absurdalną fortuną zrewolucjonizowało lokalną angielską socjetę. Cora uśmiechnęła się do niego słodko i szepnęła:
- Drogi mężu, przygotowałam na wieczór coś specjalnego. Jakże bym chciała, żeby wszyscy już sobie poszli. Pomyśl - tylko Ty i ja.
Ivo był ciekaw, co tym razem przygotowała dla niego.
- Josephine, w jakich czasach przyszło nam żyć? Amerykanka brytyjską księżną! Widziałaś jej suknię - skandaliczna!
- Widziałam moja droga. I całe to przyjęcie - pokazuje tylko swoje bogactwo jakby chciała kupić sobie naszą przyjaźń. Dobrze, że MOJA OSTATNIA KSIĘŻNA Katherine, żona drogiego James’a już tego nie zobaczy. Biedaczka, gdyby wiedziała co się stało z jej rodzinną...
Ileż można czekać? Przecież już dawno powinien tu być! Miał tylko dostarczyć list i upewnić się, że trafi w odpowiednie ręce. Co za głupi lokaj! No gdzie on jest?! Niech no ja go tylko złapię w swoje ręce… O! Widzę kogoś. Lokaj wraca. Chwila… Czy to on? Czy to na pewno jego koń? Czy to… Nie wierzę! To on! Co ja teraz zrobię? Co mu powiem? Spokojnie. Tylko spokojnie. Jak ja wyglądam? Szybko, jakaś książka! Otworzę na byle jakiej stronie. Przecież spędzam czas na lekturze. Uff… Tylko spokojnie.
- Dzień dobry, Lady Coro.
- Witam, Sir Ivo. Cóż za miła niespodzianka! Proszę, niech Pan siada tutaj przy mnie na kozetce. Pana wizyty zawsze sprawiają mi taką przyjemność.
- Czyżby? Może bym uwierzył i nawet przyjął to za komplement, gdyby Pani służący nie podrzucił mi dziś tego oto listu.
Czyli udało się! Dostał list. I jak widać zdążył go już przeczytać i nawet przejechać tu z rozwichrzoną czupryną. Ohhh, jak ja uwielbiam te jego niesforne włosy. A teraz w połączeniu z zarumienionymi od wiatru policzkami wygląda doprawdy uroczo. Jaka szkoda, że nie mogliśmy poznać się w innych okolicznościach. Może cała historia potoczyłaby się inaczej, było piękniej, łatwiej, bez tych wszystkich intryg, tajemnic i kłamstw. Ale cóż, jest jak jest. Taką mamy rzeczywistość i trzeba sobie radzić. A ja robię to najlepiej jak potrafię.
- Ah, ten list. Napisała go moja ostatnia Księżna już jakiś czas temu. Chciałam Panu wszystko wyjaśnić, ale nie miałam odwagi. Dlatego pomyślałam, że jeśli podrzucę ten list…
Ileż można czekać? Przecież już dawno powinien tu być! Miał tylko dostarczyć list i upewnić się, że trafi w odpowiednie ręce. Co za głupi lokaj! No gdzie on jest?! Niech no ja go tylko złapię w swoje ręce… O! Widzę kogoś. Lokaj wraca. Chwila… Czy to on? Czy to na pewno jego koń? Czy to… Nie wierzę! To on! Co ja teraz zrobię? Co mu powiem? Spokojnie. Tylko spokojnie. Jak ja...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Patrzyłam na lustro w swojej komnacie i nie potrafiłam uwierzyć, że osoba na którą właśnie patrzę to ja. Łzy spływały mi po policzkach, a ręce drżały jakby żyły własnym życiem. To wszystko było, jest i będzie kłamstwem. Nic tego nie zmieni. Cieszyłam się jedynie, że nie będę musiała go widzieć przez najbliższe tygodnie.
Mój mąż miał być kawalerem, osobą, która pokochała za to kim jestem, a nie za to jaki mam posag.
— Łgarz. — syknęłam, ciągnąc za sznur pereł na swojej szyi. Koraliki posypały się po podłodze z dźwiękiem, który łudząco przypominał pękanie mojego serca. — Ciekawe co twoja była sądzi o tej intrydze?
Gdy oczy przestały piec w ramie lustra zauważyłam list zatytułowany "MOJA OSTATNIA KSIĘŻNA".
Patrzyłam na lustro w swojej komnacie i nie potrafiłam uwierzyć, że osoba na którą właśnie patrzę to ja. Łzy spływały mi po policzkach, a ręce drżały jakby żyły własnym życiem. To wszystko było, jest i będzie kłamstwem. Nic tego nie zmieni. Cieszyłam się jedynie, że nie będę musiała go widzieć przez najbliższe tygodnie.
Mój mąż miał być kawalerem, osobą, która pokochała...
Jestem przecież Cora Cash. Ignorują mnie, nie rozumiem tego. Nie jednak wiem w czym tkwi problem. Myślałam że życie jest proste i łatwe, że ludzie będą mnie cenić za to kim jestem. Ale jednak nie. Muszą mnie poznać i mi zaufać. Nie mogę oceniać ich na pierwszy rzut oka. Ale nauka jest bolesna. Niestety. Nawet narzeczony choć jest, ale właściwie nie wiem. Musimy oboje poznać i zrozumieć, czym jest miłość. Życie jest wielką zagadką i jeszcze większą niewiadomą. Wiem, że musze się zaprzyjaźnić i nauczyć kochać. Wtedy będę już wiedziała, co jest w życiu ważne i co się liczy. Tak, fajna przygoda, dużo bólu, niezła nauka i … coś jeszcze.
Jeżeli chcesz mnie poznać, musisz zajrzeć do mojej historii, do książki: MOJA OSTATNIA KSIĘŻNA. Przyjemnej lektury na jesienne wieczory….
Jestem przecież Cora Cash. Ignorują mnie, nie rozumiem tego. Nie jednak wiem w czym tkwi problem. Myślałam że życie jest proste i łatwe, że ludzie będą mnie cenić za to kim jestem. Ale jednak nie. Muszą mnie poznać i mi zaufać. Nie mogę oceniać ich na pierwszy rzut oka. Ale nauka jest bolesna. Niestety. Nawet narzeczony choć jest, ale właściwie nie wiem. Musimy oboje poznać...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Czemu aż tutaj musiałam dotrzeć? Nie mogłam szukać mężczyzny w Ameryce? Mało tam kawalerów? Tam mnie szanowano. Tutaj nawet służba się ze mnie śmieje. Wszędzie szepty, spojrzenia z ukosa. Muszę się dowiedzieć o co w tym wszystkim chodzi. Postanowiłam zaczepić jedną ze służących.
- Hej, ty! Podejdź no tu do mnie.
- Tak, jaśnie Pani? - dziewczyna przestraszyła się
- O co w tym wszystkim chodzi? Słyszałam wasze szepty na mój temat...
Dziewczynę zamurowało. Nie wiedziała co powiedzieć.
- Gadaj, inaczej każę do lochu wtrącić! - to powinno zadziałać.
- Pani... Bo to tylko takie plotki... bo książę Ivo... on miał już sześć narzeczonych w tym roku... No i każda znikała tuż przed ceremonią ślubną. I tak służba gada bez sensu. Że on je niby... no wie, Pani... - wydusiła to z siebie z wielkim trudem.
Zamurowało mnie. Nie mogłam złapać oddechu.
- Won! - chciałam zostać sama.
Nie! To pewnie głupia służba wymyśliła te durne opowiastki, żeby mnie stąd przepędzić. Już od początku im się nie spodobałam.
I tak mijały tygodnie... Nasza miłość rozkwitała. Matka dopilnowała wszystkich ważnych dokumentów i wróciła do Ameryki. Lubiłam spotykać się z Ivo w ogrodzie i rozmawiać godzinami. Mieliśmy więcej czasu dla siebie.
- Wierzysz w te plotki? - pewnego dnia zapytał mnie nagle.
- Ivo... ja... - zamyśliłam się. - Nie wierzę. Niedługo mamy ślub, przestań.
- To źle, że mi tak ufasz. To prawda, miałem kilka kobiet przed tobą.
- I co się z nimi stało? - serce mi przyspieszyło.
- Zabiłem je.
Zamurowało mnie. Nie mogłam złapać oddechu. Tym razem przez jego dłonie zaciskające się na mojej szyi.
- Moja ostatnia księżna - szepnął.
Dalej już nic nie czułam.
Czemu aż tutaj musiałam dotrzeć? Nie mogłam szukać mężczyzny w Ameryce? Mało tam kawalerów? Tam mnie szanowano. Tutaj nawet służba się ze mnie śmieje. Wszędzie szepty, spojrzenia z ukosa. Muszę się dowiedzieć o co w tym wszystkim chodzi. Postanowiłam zaczepić jedną ze służących.
- Hej, ty! Podejdź no tu do mnie.
- Tak, jaśnie Pani? - dziewczyna przestraszyła się
- O co w...
Stoję przed lustrem w samej bieliźnie. Patrzę na swoje ciało, którego nie pokochał nawet mój mąż. Łzy płyną mi z oczu z bezsilności i gniewu. Wiem, że muszę być twarda. Wycieram łzy, biorę głęboki oddech i patrzę sobie głęboko w oczy. Mysle, jak sobie poradzić w tym trudnym kraju pełnym fałszywych ludzi i intryg. Slyszalam, jak o mnie mówią z pogardą 'moja ostatnia ksiezna'. Ale tak nie będzie. Skoro chcą osoby takiej jak oni, to taką się stanę. Będę jak oni. Falszywa. Będę snuć najgorsze intrygi by tylko przytrzec im nosy i zrealizować swoje plany. Uśmiecham się do siebie. Zakładam piękną suknię, buty i droga biżuterię. Zastanawiam się od kogo zacząć snuć intrygi. Może od tych okropnych arystokratów mieszkających w następnej posiadłości. O tak. Zbiegam po schodach i udaje się do stajni po konia. Zagram ich kartami. Uśmiech nie schodzi mi z ust. Wiem już, że będę najpotężniejszą księżna.
Stoję przed lustrem w samej bieliźnie. Patrzę na swoje ciało, którego nie pokochał nawet mój mąż. Łzy płyną mi z oczu z bezsilności i gniewu. Wiem, że muszę być twarda. Wycieram łzy, biorę głęboki oddech i patrzę sobie głęboko w oczy. Mysle, jak sobie poradzić w tym trudnym kraju pełnym fałszywych ludzi i intryg. Slyszalam, jak o mnie mówią z pogardą 'moja ostatnia...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Marzyłam o mojej kochanej Ameryce będąc w znienawidzonej Anglii. Dziś czeka mnie kolejny dzień, kolejna walka o przetrwanie i zachowanie twarzy. A jest ciężko. Jestem nielubiana i nieszanowana przez swoje pochodzenie, chociaż nie dałam nikomu powodu do tego, by traktowano mnie jak śmiecia.
Dziś jednak wstałam a ogromną siłą by to wszystko zmienić. Dam im popalić! Nienawidzą mnie za moją dobroć? To teraz znienawidzą mnie za moje okrucieństwo. Na mojego "pożal się Boże" męża nie można liczyć, więc biorę sprawy w swoje ręce. Zabieram miecz, z którym nie rozstaje się od lat, ubieram piękną suknię i wychodzę z komnaty by przejść się po zamku.
Po paru minutach spotykam dwie służące, które drwią mi prosto w twarz! Mi! Królowej! Biorę miecz i na ich pięknych twarzyczkach robię ogromne rany, tak by do końca życia to zapamiętały. Z okropnym wrzaskiem zaczynają uciekać na co ja do nich krzyczę:
-Przekażcie innym, że za brak szacunku spotka was sroga kara!
Idę dalej. Spotykam jeszcze stajennego, woźnicę i kilku zbrojnych. Każdemu pokazałam kto tutaj rządzi.
Minął tydzień a zamek pełen intryg, zawiści i chciwości zmienił się w moją oazę spokoju. Nikt nie śmiał zadrwić teraz ze mnie, bo wiedział, że to ja trzymam ster i kieruję tym statkiem.
Jestem teraz ich królową! Nazywają mnie "Moja ostatnia księżna". Pięknie prawda?
W końcu żyję pełnią życia a moim mottem jest: Najlepszą obroną jest atak.
Marzyłam o mojej kochanej Ameryce będąc w znienawidzonej Anglii. Dziś czeka mnie kolejny dzień, kolejna walka o przetrwanie i zachowanie twarzy. A jest ciężko. Jestem nielubiana i nieszanowana przez swoje pochodzenie, chociaż nie dałam nikomu powodu do tego, by traktowano mnie jak śmiecia.
Dziś jednak wstałam a ogromną siłą by to wszystko zmienić. Dam im popalić!...
Moja ostatnia księżna. Uświadomiłem to sobie nagle a świadomość ta spłynęła na mnie ciepłym okryciem w tę zimową noc, gdy leżąc w łóżku słuchałem nawoływań wiatru w kominie. Czy mógłbym służyć komuś innemu? Nie jest tak jak wydaje się wielkim tego świata - choć przyznaję, że dokładałem starań by przekonanie mych chlebodawców miało solidne podstawy - że za pieniądze wynajmują podlejszą wersję siebie. Płacą za ręce i nogi, które przeniosą coś z miejsca na miejsce, podadzą do stołu, zetrą kurz, otworzą drzwi, odwieszą płaszcz, podetrą tyłek i wyniosą nocnik. Kupują usługę i dyskrecję. Jednak gdy mowa o lojalności, wierności, o oczach, uszach i rozumie... O uwielbieniu, skrytej miłości, cichym oddaniu, zakulisowym wsparciu i bezinteresownej pomocy. To można otrzymać jedynie w ofierze. Tak więc pani mego serca nie wiedziała jak doszło do przykrego w skutkach wypadku, gdy hrabina Lunsh niemal złamała kark schodząc po schodach i zaplątawszy się obcasem wytwornego bucika w chodnik runęła w dół. Dotkliwie się potłukła. Pani mego serca nie wiedziała, że brat hrabiny - hrabia Lunsh musiał się gęsto tłumaczyć żonie z potajemnych wizyt w domu, którego wnętrze kryły czerwone zasłony czego ta - rzecz jasna - nie była świadoma. Do tych nieszczęść mogłoby nie dojść, ale wytworne rodzeństwo uknuło zmyślną intrygę, w wyniku której moja pani miała zostać pozbawiona należnej czci, majątku, męża i tytułu. Zasnąłem i spałem spokojnie, ponieważ znam swój zawód. Ona też mogła spać spokojnie.
Moja ostatnia księżna. Uświadomiłem to sobie nagle a świadomość ta spłynęła na mnie ciepłym okryciem w tę zimową noc, gdy leżąc w łóżku słuchałem nawoływań wiatru w kominie. Czy mógłbym służyć komuś innemu? Nie jest tak jak wydaje się wielkim tego świata - choć przyznaję, że dokładałem starań by przekonanie mych chlebodawców miało solidne podstawy - że za pieniądze...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Stoję w samym środku intryg, na środku sali i wszyscy patrzą w moja stronę. Jakby to miałby być mój koniec, ale nie, nie będę jak to wszyscy mówią i myślą że ja nic nie wiem "Moja Ostatnia Księżna " Dam im jeszcze popalić, zapamiętają mnie do końca życia. Nie dając po sobie poznać, że jestem trochę w strachu postanowiłam jak na balu przystało przywitać się z wszystkimi.Po przywitaniu i spojrzeniu w oczy tym fałszywym, zdradzieckim ludziom postanowiłam wziąć się do roboty i wdrożyć w życie mój plan, a do tego jest mi potrzebna królowa, która muszę przekonać by stanęła po mojej stronie. Będzie to trudne ale zwycięstwo wymaga trudu.
O matko,zapomnoałabym o jej służce nieodstępującej jej nawet na krok
. Na nią też coś muszę znaleźć. Ciekawe czy mi się to uda?
Czy mój plan wypali? .....
Stoję w samym środku intryg, na środku sali i wszyscy patrzą w moja stronę. Jakby to miałby być mój koniec, ale nie, nie będę jak to wszyscy mówią i myślą że ja nic nie wiem "Moja Ostatnia Księżna " Dam im jeszcze popalić, zapamiętają mnie do końca życia. Nie dając po sobie poznać, że jestem trochę w strachu postanowiłam jak na balu przystało przywitać się z wszystkimi.Po...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejNa królewskim dworze zawrzało.Cała Anglia wstrzymała oddech gdy na ich dwór zawitała księżna Cora,która przybyła z ameryki wysłana tam przez swoją matkę na poszukiwania odpowiedniego narzeczonego.W progach angielskiego dworu przeczuwa się,że matka Cory coś knuje.I jeśli któryś z młodych książąt zdecyduje się na tą łasą na pieniądze księżną,która okaże się nie dobrą żoną,która szuka być może tylko korzyści dla siebie a z męża zrobi błazna,a ni daj boże przyprawi mu rogi.A sama będzie kochanicą każdego króla który zawita na jej dwór.To będzie to "MOJA OSTATNIA KSIĘŻNA,która ma szanse zawita na angielskim dworze i to jeszcze Amerykanka,która aby mieć jakieś prawa musi dogadać się z królową.A znając ją będzie chciała ją otruć by dostać się na królewski tron.Już ona to uknuje wraz ze swoim wybrankiem.Będzie musiał się na to zgodzić.Przecież ona Cora zawsze o tym marzyła nie śpiąc po nocach.Czy jej plan się powiedzie czas pokaże .Na razie musi ona wkraść się w łaski brytyjskiej królowej.I pokazać się z jak najlepszej strony.Ale czy jej plany są z godne z tym o czym myśli królowa?.
Na królewskim dworze zawrzało.Cała Anglia wstrzymała oddech gdy na ich dwór zawitała księżna Cora,która przybyła z ameryki wysłana tam przez swoją matkę na poszukiwania odpowiedniego narzeczonego.W progach angielskiego dworu przeczuwa się,że matka Cory coś knuje.I jeśli któryś z młodych książąt zdecyduje się na tą łasą na pieniądze księżną,która okaże się nie dobrą...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej