-
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać436 -
Artykuły
Nadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać8 -
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać16 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać13
forum Oficjalne Akcje i konkursy
[Zakończony] Biblioteka z innego wymiaru?! - wygraj książkę "Kości skryby".
Alcatraz Smedry wraca w wielkim stylu. Infiltruje Bibliotekę Aleksandryjską, która bynajmniej nie została zniszczona i jest jednym z najniebezpieczniejszych miejsc na ziemi, szuka swojego ojca, który jednak wcale nie umarł, i odkrywa dziwny złoty sarkofag, w którym może znajdować się klucz do jego zdumiewającego talentu do psucia różnych rzeczy. Aha, jest przy nim jego najlepsza przyjaciółka Bastylia – po to, by spuścić manto mrocznym Bibliotekarzom, ma się rozumieć. A walczyć przyjdzie im z najstraszniejszymi spośród Bibliotekarzy: tajną sektą złodziei dusz, Skrybami.
Co jeśli ta miła pani z biblioteki tak naprawdę jest pozaziemską istotą? A ten ubytek w ścianie to ślady po ostatniej potyczce z wrogami z innego wymiaru, którzy chcą posiąść wszystkie księgozbiory świata? Zmobilizujcie swoje szare komórki i stwórzcie krótką historię, której niezwykła akcja będzie się toczyć w bibliotece.
Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.
Nagrody
Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.
Kości skryby
Autor : Brandon Sanderson
Regulamin
- Konkurs trwa od 26 lipca do 2 sierpnia włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
- Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
- Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
- Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
- Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i Wydawnictwo IUVI.
- Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
odpowiedzi [39]
Również dziękuję serdecznie i przesyłam gratulacje pozostałym zwycięzcom:)
Również dziękuję serdecznie i przesyłam gratulacje pozostałym zwycięzcom:)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDziękuję i gratuluję wszystkim wygranym :)
Dziękuję i gratuluję wszystkim wygranym :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Konkurs został zakończony. Za wszystkie odpowiedzi dziękujemy!
Wybraliśmy zwycięskie prace:
Jacob
Ewa
flameleaf
Kathima
Mimi
Serdecznie gratulujemy! Z laureatami skontaktujemy się bezpośrednio.
Konkurs został zakończony. Za wszystkie odpowiedzi dziękujemy!
Wybraliśmy zwycięskie prace:
Jacob
Ewa
flameleaf
Kathima
Mimi
Serdecznie gratulujemy! Z laureatami skontaktujemy się bezpośrednio.
Ze zgrozą patrzę, jak z pozoru sympatyczna pani z biblioteko bez mrugnięcia okiem tłumaczy się policji.
- Ależ nie miałam pojęcia, że ta książka... Gdybym tylko mogła przewidzieć... Kto by pomyślał? Takie rzeczy w mojej bibliotece!
Panowie pokiwali ze zrozumieniem głowami. Uwierzyli, że starsza kobieta nie mogła mieć niczego wspólnego z zatruciem stronic pewnej bardzo starej książki.
- Dziękujemy, to wszystko z naszej strony. - Po krótkim pożegnaniu policjanci wyszli. I dobrze, nic tu po nich.
- Dzień dobry – rzucam siląc się na uśmiech. Próbuję wziąć ją z zaskoczenia.
- Dzień dobry – pada odpowiedź, w której wyczuwam nutkę rezerwy. Czyżby wiedziała?
- Tak właśnie myślałam, że się tu pojawisz – podjęła świdrując mnie spojrzeniem. – Podejrzewam, że jesteś na mnie zła za to co się stało z Twoją… babcią?
Moje nienawistne spojrzenie musiało mówić wszystko. Bibliotekarka nie wyglądała jednak na przejętą. Jak gdyby nigdy nic ruszyła w kierunku półki, z której kilka dni temu podała mojej babce morderczą księgę.
- Zobaczmy – mruknęła pod nosem. – Ah tak!
Ze sterty niszczejących gazet wyciągnęła jeden ze starszych egzemplarzy. Machnęła ręką i gazeta podfrunęła do mnie, po czym zastygła w powietrzu przed moim nosem. Na okładce zobaczyłam zdjęcie babci. Nagłówek głosił
„Niebezpieczna wiedźma Vilian porwała jedyną córkę władców wszechlasów – maleńką Elodie i teleportowała się wraz z nią na planetę zwaną Ziemią. Poszukiwania trwają!”
Ze zgrozą patrzę, jak z pozoru sympatyczna pani z biblioteko bez mrugnięcia okiem tłumaczy się policji.
- Ależ nie miałam pojęcia, że ta książka... Gdybym tylko mogła przewidzieć... Kto by pomyślał? Takie rzeczy w mojej bibliotece!
Panowie pokiwali ze zrozumieniem głowami. Uwierzyli, że starsza kobieta nie mogła mieć niczego wspólnego z zatruciem stronic pewnej bardzo...
O jest ulica Rajska! - pomyślał Wojtek który znów miał do siebie pretensję że znów wypił o jeden kieliszek za dużo ale tak to już działa magia krakowskiego Starego Miasta.
Dzieliło go jeszcze jakieś 20 min drogi do mieszkania, minął budkę z kebabem, jednak musiał się obejść smakiem bowiem kieszenie miał już puste. Przyspieszył wiec kroku by nie czuć zapachu dobrze doprawionego mięsa, idąc lekko chwiejnym krokiem spoglądał na ciemne okna biblioteki jednak w jednak w jednej witrynie jarzyło się słabe światło co było dziwne bo na zegarku wskazówki wskazywały po 2 w nocy.
Kto wiec mógł być o tej porze w czytelni ? nie zastanawiając się podszedł do drzwi, lekko rozwarł je zachowując wszelką grację przy ich otwieraniu jednak tyko tak mu się zdawało.
I ruszył w szybkim susem udał się w stronę w stronę czytelni skąd z uchylonych drzwi dobiegała blada smuga światła. Będąc już w środku ujrzał sędziwego mężczyznę, to był pan Krzysztof emerytowany bibliotekarz.
Ale zaraz kto siedzi naprzeciwko niego? Wojtek wytężył wzrok i dostrzegł bladą poświatę Stiega Larssona, który dyktował słowo po słowie przy akompaniamencie stukotu maszyny piszącej pana Krzysztofa. Wojtek był jego wielkim fanem wiec wytężał jak mógł umysł by chłonąc każde jego słowo.
Chłodne powietrze napełniło jego nozdrza a on sam się przebudził leżąc pod ścianą czytelni zdezorientowany na wprost siebie ujrzał zwój kilkunastu kartek a na stronie tytułowej dostrzegł napis "4 cześć Milenium tytuł roboczy".
O jest ulica Rajska! - pomyślał Wojtek który znów miał do siebie pretensję że znów wypił o jeden kieliszek za dużo ale tak to już działa magia krakowskiego Starego Miasta.
Dzieliło go jeszcze jakieś 20 min drogi do mieszkania, minął budkę z kebabem, jednak musiał się obejść smakiem bowiem kieszenie miał już puste. Przyspieszył wiec kroku by nie czuć zapachu dobrze...
O jest ulica Rajska! - pomyślał Wojtek który znów miał do siebie pretensję że znów wypił o jeden kieliszek za dużo ale tak to już działa magia krakowskiego Starego Miasta.
Dzieliło go jeszcze jakieś 20 min drogi do mieszkania, minął budkę z kebabem, jednak musiał się obejść smakiem bowiem kieszenie miał już puste. Przyspieszył wiec kroku by nie czuć zapachu dobrze doprawionego mięsa, idąc lekko chwiejnym krokiem spoglądał na ciemne okna biblioteki jednak w jednak w jednej witrynie jarzyło się słabe światło co było dziwne bo na zegarku wskazówki wskazywały po 2 w nocy.
Kto wiec mógł być o tej porze w czytelni ? nie zastanawiając się podszedł do drzwi, lekko rozwarł je zachowując wszelką grację przy ich otwieraniu jednak tyko tak mu się zdawało.
I ruszył w szybkim susem udał się w stronę w stronę czytelni skąd z uchylonych drzwi dobiegała blada smuga światła. Będąc już w środku ujrzał sędziwego mężczyznę, to był pan Krzysztof emerytowany bibliotekarz.
Ale zaraz kto siedzi naprzeciwko niego? Wojtek wytężył wzrok i dostrzegł bladą poświatę Stiega Larssona, który dyktował słowo po słowie przy akompaniamencie stukotu maszyny piszącej pana Krzysztofa. Wojtek był jego wielkim fanem wiec wytężał jak mógł umysł by chłonąc każde jego słowo.
Chłodne powietrze napełniło jego nozdrza a on sam się przebudził leżąc pod ścianą czytelni zdezorientowany na wprost siebie ujrzał zwój kilkunastu kartek a na stronie tytułowej dostrzegł napis "4 cześć Milenium tytuł roboczy".
O jest ulica Rajska! - pomyślał Wojtek który znów miał do siebie pretensję że znów wypił o jeden kieliszek za dużo ale tak to już działa magia krakowskiego Starego Miasta.
Dzieliło go jeszcze jakieś 20 min drogi do mieszkania, minął budkę z kebabem, jednak musiał się obejść smakiem bowiem kieszenie miał już puste. Przyspieszył wiec kroku by nie czuć zapachu dobrze...
Była zimna, deszczowa noc... Wracałam jak najszybciej do domu, mając nadzieję, że zdążę przed burzą, aż tu nagle usłyszałam grzmot. Musiałam się gdzieś schować, ale wszystkie pobliskie budynki były zamknięte. Na końcu ulicy była jednak biblioteka, więc podbiegłam do niej sprawdzając czy będzie otwarta. Okazało się, że tak właśnie jest. W chwili gdy zaczął wiać gwałtowny wiatr byłam już w budynku. Były zapalone wszystkie światła, lecz w środku oprócz mnie nikogo nie było. Nigdy nie widziałam, biblioteki od wewnątrz, ponieważ nie czytam książek. To jest zwykłe marnotrastwo czasu. Postanowiłam, więc usiąść w jakimś przytulnym zakątku i przeczekać burzę. Było mi tam jednak strasznie nudno. Oglądałam ściany i wgapiałam się w grzbiety książek, aż jeden zwrócił moją uwagę. "Harry Potter". Widziałam filmy i muszę przyznać, że bardzo je lubię, dlatego z czystej ciekawości wyjęłam książkę z regału. Otworzyłam na pierwszej stronie pewna, że zaraz mi się znudzi, lecz po chwili zorientowałam się, że zaczynam czytać już trzeci rozdział. W sumie to i tak nie miałam nic do roboty, więc uznałam, że czemu by nie przeczytać jeszcze paru rozdziałów. Czytałam i czytałam, doszłam do ostatnich stron powieści, aż nagle usłyszałam czyjeś kroki. Była to bibliotekarka.
-Co tu robisz? Byłam pewna, że nikogo już nie ma.
-Weszłam, aby przeczekać burzę.
-Ale burza już dawno minęła.-odpowiedziała.
-Naprawdę? Nie zauważyłam.- zdziwiłam się. Jak długo w takim razie już tu siedziałam?
Bibliotekarka spojrzała na moje kolana na których leżała książka i uśmiechnęła się.
-Najwidoczniej sie zaczytałaś.-odparła ze śmiechem.
-Ja nie czytam - powiedziałam z pośpiechem, po czym dodałam - chociaż ta historia bardzo mi się podoba. Jest może drugi tom? Pytam tak na wszelki wypadek.
Kobieta uśmiechnęła się jeszcze szerzej.
-Jasne, że jest. Tak na wszelki wypadek mogę ci założyć kartę biblioteczną, co ty na to?
Pokiwałam głową. Karta biblioteczna. Nie wiem co to, ale brzmi super.
Była zimna, deszczowa noc... Wracałam jak najszybciej do domu, mając nadzieję, że zdążę przed burzą, aż tu nagle usłyszałam grzmot. Musiałam się gdzieś schować, ale wszystkie pobliskie budynki były zamknięte. Na końcu ulicy była jednak biblioteka, więc podbiegłam do niej sprawdzając czy będzie otwarta. Okazało się, że tak właśnie jest. W chwili gdy zaczął wiać gwałtowny...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Stanąłem przy drzwiach z zamiarem zapukania, ale w ostatniej chwili się rozmyśliłem. Coś było nie tak. Lekko nacisnąłem klamkę i nie puszczając jej pchnąłem drzwi delikatnie, tak by nie zaskrzypiały. Rzędy półek, szeregi pełne książek, kurz osiadły na tych najmniej używanych- tak, tu wszystko się zgadzało. Chwilę później już wiedziałem czego mi brakowało. Biblioteki w godzinach szczytu szepczą głosem szukanych książek i wertowanych stron, teraz natomiast słyszałem tylko cichy stukot czegoś bliżej nieokreślonego. Ciekawość nie pozwalała mi nie podejść do źródła dźwięku.
-Witaj. Jestem Marvin i chętnie poznam twoje imię- odezwał się mężczyzna w granatowym garniturze, nie przestając stukać w maszynę.
-Gary-odpowiedziałem i mimowolnie uścisnąłem wyciągniętą do mnie rękę.
-Widzisz Gary, dobrze, że wpadłeś- odezwał się nieznajomy spojrzawszy na mnie przelotnie- krótkie brązowe włosy, zielone oczy, średniego wzrostu…
-Słucham?-zapytałem zdezorientowany.
-Dostąpiłeś zaszczytu bycia wpisanym w historię tej książki w moje miejsce- nieznajomy obdarzył mnie dziwnym uśmiechem- ubawisz się setnie, to ci gwarantuję, oczywiście jeśli przeżyjesz… - wyciągnął plik świeżo zapisanych kartek i włożył je do trzymanej w ręce książki.
Chciałem coś odpowiedzieć ,ale czas zamarł. Widziałem tylko jak jego chude dłonie przesuwają się po obwolucie książki powoli ją zamykając. Poczułem jak coś mnie ciągnie w jego stronę i ledwo zdążyłem pomyśleć, że nie przypuszczałem, iż książki mogą być tak wciągające.
Stanąłem przy drzwiach z zamiarem zapukania, ale w ostatniej chwili się rozmyśliłem. Coś było nie tak. Lekko nacisnąłem klamkę i nie puszczając jej pchnąłem drzwi delikatnie, tak by nie zaskrzypiały. Rzędy półek, szeregi pełne książek, kurz osiadły na tych najmniej używanych- tak, tu wszystko się zgadzało. Chwilę później już wiedziałem czego mi brakowało. Biblioteki w...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Też mi coś - pomyślała Ada - tak to świeci pustkami, a przychodzi szkolny dzień książki i wszystkim odwala. Jak teraz biedna pani Ela ma sobie z tym wszystkim poradzić?
Faktycznie pani Ela, bibliotekarka z biblioteki miejskiej najbliższej szkole dziewczyny, miała prawdziwe urwanie głowy. Od około trzynastej do biblioteki napływali kolejni uczniowie chcący wypożyczać pozycje na jutrzejszy dzień. Kolejka ciągnęła się niemiłosiernie. Uczniowie rozmawiali ze sobą, więc było głośniej niż zazwyczaj przez co osoby siedzące w czytelni patrzyły na grupę nastolatków spode łba.
Nie będę pani Eli dorabiać pracy - pomyślała Ada i udała się w miejsce, gdzie miała nadzieję znaleźć szukaną już od dawna książkę.
Kiedy trzy dni temu pani Ela przyszła na kawę do jej mamy, przyznała, że książka jest w bibliotece, tylko z tyłu i mało kto się tam zapuszcza.
Stanęła przed półką i zaczęła przeglądać grzbiety książek, które były to w lepszym to w gorszym stanie. Nagle zobaczyła, że spod zamkniętych niedaleko drzwi rozbłyska niebieskie światło. Dziewczyna wstrzymała oddech. Co to było? Ja to zwykle bywa w takich przypadkach ciekawość wzięła górę nad strachem i Ada postanowiła zajrzeć do środka. Drzwi były otwarte.
Pod przeciwległą ścianą stała wyjątkowo osobliwa aparatura i pobłyskując i mieniąc się. Na pierwszy rzut oka mogło to przypominać magiczne portale z książek lub gier i w rzeczywistości był to portal z tym że nie był magiczny, jego istnienie definiowała technologia, która przez swoje skomplikowanie mogła uchodzić za magię. Na podłączonym do portalu dziwnymi kablami pulpicie leżała książka otwarta mniej więcej w połowie. Ada zamknęła ją, żeby zobaczyć okładkę. Miała przed sobą "Hobbita". Spojrzała niepewnie na portal. Czy to możliwe, żeby... Nie to się kupy nie trzyma!
Wtedy do pokoju weszła pani Ela z Gandalfem, rozmawiali o czymś, ale kiedy zobaczyli dziewczyną nastała długa, niezręczna cisza.
Też mi coś - pomyślała Ada - tak to świeci pustkami, a przychodzi szkolny dzień książki i wszystkim odwala. Jak teraz biedna pani Ela ma sobie z tym wszystkim poradzić?
Faktycznie pani Ela, bibliotekarka z biblioteki miejskiej najbliższej szkole dziewczyny, miała prawdziwe urwanie głowy. Od około trzynastej do biblioteki napływali kolejni uczniowie chcący wypożyczać pozycje...
Zaraz..kiedy to się działo? Aha, wczoraj. Kiedy byłem w mojej bibliotece publicznej i szukałem książek do wypożyczenia ujrzałem "Władcę Pierścieni".
"Hmm, ok, mogę ją zabrać ze sobą". Kiedy ją otworzyłem z powieści wyszły olbrzymy, smoki, a nawet Gollum. "Skaaarb!", zawył i (nie wiem dlaczego) rzucił się na mój plecak. Był zaskakująco ciężki i przewrócił mnie na ziemię. Ała. Ujrzałem książkę leżącą 10 metrów dalej. Z powieści jednak zaczęło wychodzić coraz więcej potworów. Szeloba, orkowie...Lecz wypadł też jakiś patyk. Patyk? Nie, to laska. Wiedziałem co mam robić. Chwyciłem ją i uderzyłem nią w ziemię. Wydobyło się z niej oślepiające światło. Wszystkie potwory wciągnęło z powrotem do książki. Zamknąłem ją szybko i położyłem na półce. Nagle rozległ się krzyk bibliotekarki:"Proszę o ciszę!"
-Do widzenia!-powiedziałem i wróciłem do domu z duszą na ramieniu.
Wyniosłem morał z tej historii. Mianowicie: NIGDY nie denerwujcie bibliotekarek!
Zaraz..kiedy to się działo? Aha, wczoraj. Kiedy byłem w mojej bibliotece publicznej i szukałem książek do wypożyczenia ujrzałem "Władcę Pierścieni".
"Hmm, ok, mogę ją zabrać ze sobą". Kiedy ją otworzyłem z powieści wyszły olbrzymy, smoki, a nawet Gollum. "Skaaarb!", zawył i (nie wiem dlaczego) rzucił się na mój plecak. Był zaskakująco ciężki i przewrócił mnie na ziemię....
Franciszek Brygulski udał się pod wejście główne biblioteki.Lubił popatrzeć na zdobione drzwi.Kiedy śledził żłobienia pochodzące z epoki baroku dostrzegł u dołu stróżkę krwi.Szarpnął za klamkę i upadł na ziemię przygnieciony ciężarem ciała woźnego. Otrząsnął się z obrzydzeniem i przerażeniem. Trup wyglądał jakby go chciano wytatuować za pomocą miecza samurajskiego.Brygulski wbiegł po schodach i pchnął drzwi do wypożyczalni.Bibliotekarz podniósł znudzony, ale zaniepokojony wzrok, po czym przestudiował szybko ślady na ubraniu Franciszka i nim ten zdążył cokolwiek powiedzieć, krzyknął, aby się pospieszyli i pobiegł na dół. Bez słowa przetransportowali ciągle jeszcze świeże ciało do podziemi biblioteki i ułożyli je miedzy stosami ksiąg. Vlad, bo tak też miał na imię bibliotekarz, zaczął z uwagą Sherlocka przyglądać się martwemu.
-Labaduini!Nacięcia to wiadomość, ostrze miało w sobie truciznę. Wezwij karetkę, ja pójdę spakować narzędzia.Musisz wyruszyć ze mną.Jeżeli tego nie zrobisz będziesz kolejnym, którego zwłoki będą zapisane- wyrzucił z siebie prawie na bezdechu i wybiegł. Po kilku minutach, pojawił się z plecakami, dłonią dał znak, aby wyjść na ulicę.Padał deszcz, Vlad otworzył drzwi zaparkowanej na chodniku ciężarówki.
-Dokąd jedziemy?
-Lotnisko,następnie Afryka!Musimy znaleźć i zamknąć portal.
Po tych słowach mężczyzna poczuł kłucie w sercu, zawsze chciał poświęcić swój los przygodą, ale był pesymistycznym księgowym, czemu więc nie żałował, że przytrafia się to akurat jemu…
Franciszek Brygulski udał się pod wejście główne biblioteki.Lubił popatrzeć na zdobione drzwi.Kiedy śledził żłobienia pochodzące z epoki baroku dostrzegł u dołu stróżkę krwi.Szarpnął za klamkę i upadł na ziemię przygnieciony ciężarem ciała woźnego. Otrząsnął się z obrzydzeniem i przerażeniem. Trup wyglądał jakby go chciano wytatuować za pomocą miecza samurajskiego.Brygulski...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
"Już 18.00! Niedługo ostatni pracownik opuści bibliotekę miejską! Oby tylko mnie nie zauważył..." - siedziałam ukryta w jednej z nieużywanych szafek. Ale moja nagroda jest warta zachodu... Usłyszałam dźwięk przekręcanego klucza - nareszcie!
Wyszłam z szafki i przeciągnęłam się. Po 30 sekundach już stałam przy niej. Przy fontannie. Malutkiej, ozdobnej, kamiennej fontanience. Z pobliskiej półki zdjęłam drugi tom Opowieści z Narnii. Usiadłam na jednej ze ścianek fontanny i zaczęłam czytać od momentu, w którym ostatnio skończyłam...
W ręku trzymam łuk. Zmierzamy w kierunku stolicy Telmarów. Wokół mnie kroczą inni wojownicy, centaury, karły i zwierzęta. Znowu kroczę wśród swoich,... wśród przyjaciół.
Tylko, czy magia fontanny mnie przywróci, jeżeli zginę w tej wojnie?
"Już 18.00! Niedługo ostatni pracownik opuści bibliotekę miejską! Oby tylko mnie nie zauważył..." - siedziałam ukryta w jednej z nieużywanych szafek. Ale moja nagroda jest warta zachodu... Usłyszałam dźwięk przekręcanego klucza - nareszcie!
Wyszłam z szafki i przeciągnęłam się. Po 30 sekundach już stałam przy niej. Przy fontannie. Malutkiej, ozdobnej, kamiennej...
Gruba Pani Moli Książkowa mierzy mnie wzrokiem mówiącym " nie chcemy tu żadnych kłopotów. Spokojnie Moli. Przybywam w pokoju.
Regały, korytarze, zakamarki. Wszystko skanuje laserem w googlach. I nic.
- Gdzie ONA jest?- podchodzę do bibliotekarki,a żyłka na mej skroni niebezpiecznie pulsuje.
- Nie wiem czego szukasz Yena,ale tu tego nie znajdziesz.- bibliotekarka syczy przez zaciśnięte zęby.
-Nie chciałabyś mnie sprowokować...-przysuwam twarz do jej twarzy.
-Spadaj parszywa kosmitko!- puszczają jej nerwy- Jesteście egoistami! Tu żyją dobrzy ludzie! Kochają książki i chcą je czytać!
- Nic mnie nie obchodzi los Ziemian-mówię chłodno- I Ciebie też nie powinien. Jesteś jedną z nas już zapomniałaś zdrajczyni?
-Nie będę brała udziału w tej zbrodni. Tom Nad Tomami nie jest własnością Twojej planety, Nie możesz tak bezkarnie pozbawić inne nacje możliwości czytania.
-Naszej planety Moli, naszej...-poprawiam ją- I mylisz się jeszcze w jednej kwestii. My stworzyliśmy Tom Nad Tomami i jest nasz. Nie jest własnością całego świata.
-Wiem Yena i cały świat jest wam za to wdzięczny.
-Bzdura!
Przez chwile mierzymy się zimnymi spojrzeniami.
-A więc wojna.- szepczę jej prosto w okulary zwieszone na nosie.
I znikam. Tymczasowo.
Gruba Pani Moli Książkowa mierzy mnie wzrokiem mówiącym " nie chcemy tu żadnych kłopotów. Spokojnie Moli. Przybywam w pokoju.
Regały, korytarze, zakamarki. Wszystko skanuje laserem w googlach. I nic.
- Gdzie ONA jest?- podchodzę do bibliotekarki,a żyłka na mej skroni niebezpiecznie pulsuje.
- Nie wiem czego szukasz Yena,ale tu tego nie znajdziesz.- bibliotekarka syczy przez...
- Czy to naprawdę konieczne? Chyba wolałbym tradycyjny szlaban.
- Pomoc bibliotekarką dobrze Ci zrobi. Może w końcu polubisz czytanie albo się z kimś zaprzyjaźnisz...
- Mamo, przestań - przerwał jej Jędrek. Żałował, że wdał się w tą głupią bójkę na tyłach miejskiej biblioteki.
***
- Jędrek, mógłbyś przenieść ten karton na zaplecze?
Pewnie, o niczym innym nie marzę - pomyślał chłopak i ze sztucznym uśmiechem chwycił zapakowane książki.
Odstawił karton i gdy opuszczał pomieszczenie, dostrzegł zniszczony regał przykryty niedbale szmatką. Podszedł bliżej, aby przyjrzeć mu się z bliska. Zobaczył tabliczkę z wyblakłym napisem: KSIĄŻKI ZAPOMNIANE. Na półce leżała tylko jedna książka. A w niej niecodzienna prośba.
"Pomóż nam znowu zaistnieć. Stałyśmy się ofiarami ludzkiej pamięci (a raczej niepamięci), ale Ty możesz to zmienić. Zostałyśmy starannie zapakowane i schowane w piwnicach, nie tylko tego budynku, lecz w całym mieście. Uwolnij nas.
- Książki Zapomniane
PS Jeśli to czytasz, jesteś wybrańcem. Liczymy na Ciebie."
Ja? Wybrańcem? Jasne. Nigdy nie przeczytałem żadnej książki, a teraz mam je ratować? Nie w tym życiu - pomyślał. Odłożył książkę na półkę i wrócił do głównej sali.
***
Gdy przyszedł do domu, nie mógł znaleźć sobie miejsca. Coś ciągnęło go do piwnicy, a kiedy się tam znalazł, zobaczył kartony wypełnione książkami.
To chyba jakiś żart - przeszło mu przez myśl.
- Dobrze, uwolnię Was. Powiedzcie mi tylko, jak?
W tym samym momencie jedna z książek dosłownie wskoczyła mu w ręce, jakby prosiła się o przeczytanie. Jędrek usiadł na, stojącej w rogu starej, kanapie i zaczął czytać. Bo tylko poprzez czytanie ratujemy i książki, i siebie.
- Czy to naprawdę konieczne? Chyba wolałbym tradycyjny szlaban.
- Pomoc bibliotekarką dobrze Ci zrobi. Może w końcu polubisz czytanie albo się z kimś zaprzyjaźnisz...
- Mamo, przestań - przerwał jej Jędrek. Żałował, że wdał się w tą głupią bójkę na tyłach miejskiej biblioteki.
***
- Jędrek, mógłbyś przenieść ten karton na zaplecze?
Pewnie, o niczym innym nie marzę -...
Na ostatniej półce biblioteki za swoją ulubioną książką „Krzyżacy” ukrył magiczny olejek o uzdrowicielskiej mocy!
Teraz Adam dźwigał między półkami swego brata – Pawła, aby dotrzeć do ostatniej półki i podać mi magiczny olejek, który uzdrowi go po ranie zadanej przez nożownika, który zaatakował go w biały dzień w centrum miasta!
Zabrał książkę i wyciągnął flakonik z olejkiem! Rozdarł koszulę i od razu przystąpił do namaszczania rany! Wtedy nad Pawłem rozbłysnęła jasna smuga światła, a rana w magiczny sposób zaczęła się zabliźniać!
Adam sam nie mógł uwierzyć w to co widzi! Wiele słyszał o magicznej mocy olejku i był ostrzegany, aby wykorzystał go w racjonalny sposób, kiedy faktycznie zajdzie taka potrzeba!
Paweł otworzył oczy i zdezorientowany zapytał co się dzieje! Adam nie mógł wydusić z siebie nawet słowa, jedynie z jego oczu popłynął potok łez, którego nie potrafił w żaden sposób powstrzymać!
Na ostatniej półce biblioteki za swoją ulubioną książką „Krzyżacy” ukrył magiczny olejek o uzdrowicielskiej mocy!
Teraz Adam dźwigał między półkami swego brata – Pawła, aby dotrzeć do ostatniej półki i podać mi magiczny olejek, który uzdrowi go po ranie zadanej przez nożownika, który zaatakował go w biały dzień w centrum miasta!
Zabrał książkę i wyciągnął flakonik z...
W końcu udało mu się znaleźć odpowiednie książki. Nazwisko figurowało w kartach bibliotecznych trzech pierwszych tomów serii, czwarty obecnie był wypożyczony, a w karcie bibliotecznej piątego nazwiska nie było. Upewnił się, że nikt nie patrzy, założył rękawiczki i spryskał strony piątego tomu zawartością nieoznakowanej fiolki. Pozostawało mieć nadzieję, że nikt nie pożyczy tej książki wcześniej. Nie przejmował się postronnymi ofiarami, ale wtedy musiałby znaleźć inną metodę.
W końcu udało mu się znaleźć odpowiednie książki. Nazwisko figurowało w kartach bibliotecznych trzech pierwszych tomów serii, czwarty obecnie był wypożyczony, a w karcie bibliotecznej piątego nazwiska nie było. Upewnił się, że nikt nie patrzy, założył rękawiczki i spryskał strony piątego tomu zawartością nieoznakowanej fiolki. Pozostawało mieć nadzieję, że nikt nie pożyczy...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Biblioteka była ogromna. Cisza i spokój. Za biurkiem siedziała kobieta, przeglądała gazetę.
Mary stała między regałami i rzucała wściekłe spojrzenie w stronę mężczyzny. W końcu nie wytrzymała.
-Nie będziesz mi mówił, co mam robić.- Powiedziała lodowatym tonem.
Najpierw jakiś skrzat, krzyczał na nią by się przesunęła, potem grupka wróżek latała jej nad głową i sypała złotym pyłem i jeszcze wiele innych takich przypadków.
Powiedział, że jest Królem Demonów i że niby ma przed nim uklęknąć. Ja mu dam. Wściekłość się z niej wylewała.
Już na samo jej spojrzenie Król skurczył się w sobie.
-Chciałam tylko wypożyczyć książkę. Ale odkąd tu jestem, nikt mi nie daje spokoju. A do tego jakiś pacan wskazuje mnie palcem i grozi mi.
-Ty!
-Cisza.– Powiedziała cicho, lecz władczo.- Nie uczyła cię matka, że nie przerywa się w pół zdania innym, że nie pokazuje się ludzi palcem.- Spuścił wyciągniętą rękę.
-Przepraszam.– Wymamrotał.
-Ja ci dam. I ty niby jesteś Królem.
Dziewczyna chwyciła go za ramię i pociągnęła za sobą. Wyjęła jedną z książek i podała mu.– Naucz się zasad dobrego wychowania.
Król Demonów pociągnął zrozpaczony nosem.
Uśmiechnęła się.
-Ciekawe z jakiej książki wyszedł.
Skrzat usiadł na biurku.
-I co o niej myślisz?- Zapytał bibliotekarkę. Ta spojrzała na niego.
-Zdała.- Zmieniła temat.- Przygotuj wszystko do drugiego etapu operacji "Bibliotekarka"
-Rozkaz. Co z Królem?
-A co?
-Popadł w depresję.
-Zostaw go to tylko chwilowe.– Kiedy skrzat odszedł popatrzyła w przestrzeń.- Chyba.
Biblioteka była ogromna. Cisza i spokój. Za biurkiem siedziała kobieta, przeglądała gazetę.
Mary stała między regałami i rzucała wściekłe spojrzenie w stronę mężczyzny. W końcu nie wytrzymała.
-Nie będziesz mi mówił, co mam robić.- Powiedziała lodowatym tonem.
Najpierw jakiś skrzat, krzyczał na nią by się przesunęła, potem grupka wróżek latała jej nad głową i sypała złotym...
Był ponury dzień poszłam wtedy do biblioteki bo musiałam przygotować prezętację a zepsuł mi się komputer.Weszłam i zobaczyłam tylko panią za ladą.Miała siwe włosy i malutkie okulary na czubku nosa.Powiedziałabym dzień dobry ale nie odzyskała odpowiedzi.Usiadłam i zaczęłam robić prezetację.Nagle usłyszałam huk i...Nagle huk krzesła powywracane a Pani bibliotekarka w stroju nija walczy z ogromnym stworzeń oczywiście wygrała.odwróciłam się i w w trimiga powywracane krzesła były ustawione co do milimetra w tym samym miejscach.A starsza Pani siedziała na fotelu za ladą.
Był ponury dzień poszłam wtedy do biblioteki bo musiałam przygotować prezętację a zepsuł mi się komputer.Weszłam i zobaczyłam tylko panią za ladą.Miała siwe włosy i malutkie okulary na czubku nosa.Powiedziałabym dzień dobry ale nie odzyskała odpowiedzi.Usiadłam i zaczęłam robić prezetację.Nagle usłyszałam huk i...Nagle huk krzesła powywracane a Pani bibliotekarka w stroju...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Jak co miesiąc poszłam do biblioteki oddać książki i wziąć zapas następnych. Podeszłam do mojego ulubionego działu- fantastyka. Na półce wyróżniała się seria książek Stephena Kinga „Mroczna wieża”.
Zaczęłam ją przeglądać, przeczytałam kilka fragmentów i nagle stało się coś niewiarygodnego. Pojawiły się drzwi i przeszedł przez nie Rewolwerowiec. Nie miał pojęcia co się stało, pytał o jakąś „astynę”…
Postanowiłam mu pomóc, dowiedzieć się czegoś więcej. Powiedział, że szuka ostatniej osoby do ka-tet. Jego historia była niesamowita. Zaczęliśmy razem przeszukiwać inne książki na półkach. Szczególnie zaciekawiło go „miasteczko Salem”. Wypożyczyłam je na moje konto i mu dałam. Gdzieś, w głębi duszy mam nadzieję, że mu się przyda, mam takie silne przeczucie. Ojciec Callachan może kiedyś zagości w jego życiu.
Jak co miesiąc poszłam do biblioteki oddać książki i wziąć zapas następnych. Podeszłam do mojego ulubionego działu- fantastyka. Na półce wyróżniała się seria książek Stephena Kinga „Mroczna wieża”.
Zaczęłam ją przeglądać, przeczytałam kilka fragmentów i nagle stało się coś niewiarygodnego. Pojawiły się drzwi i przeszedł przez nie Rewolwerowiec. Nie miał pojęcia co się...
Poznałem sekret mojej biblioteki. Tajemnicę skrywaną od wielu lat. Mogę Wam zaufać? Przygotujcie się, bo to co przeczytacie, może przejść Wasze najśmielsze oczekiwania.
Znacie to uczucie, kiedy z półki jakaś książka świeci i krzyczy: „Weź mnie!”? Tak było i ze mną. Chwyciłem za jej grzbiet. To co się stało było niezwykłe. Otworzyło się tajne przejście, do tajnego pomieszczenia. Wszedłem powoli, lekko wystraszony.
A tam. Milion rzeczy na raz. Cała fantastyka, postacie z najbardziej znanych książek, były tam jak żywe. Smoki, utpce, trolle. Przeróżne stworzenia. Myślicie, że żyły w zgodzie? A skąd! Atakowały się jak oszalałe. Ja próbowałem się schować, ale kiepsko mi to wyszło. Zobaczyły mnie. Chwyciłem za miecz i zacząłem walkę. Ogień, kurz i krew. To wszystko mnie otaczało. Mrok, noc. Gdzie wyjście? WIDZĘ! Drzwi! Biegnę czym prędzej. Są, mam je. Wyszedłem. Zdrowy, może nie cały, obity z siniakami i bliznami.
Nie wierzę w to co się stało. Uważajcie zanim weźmiecie książkę z bibliotecznej półki.
Poznałem sekret mojej biblioteki. Tajemnicę skrywaną od wielu lat. Mogę Wam zaufać? Przygotujcie się, bo to co przeczytacie, może przejść Wasze najśmielsze oczekiwania.
Znacie to uczucie, kiedy z półki jakaś książka świeci i krzyczy: „Weź mnie!”? Tak było i ze mną. Chwyciłem za jej grzbiet. To co się stało było niezwykłe. Otworzyło się tajne przejście, do tajnego...
Przesunęłam dłonią po grzbietach książek na półce, na poły rozśmieszona pomysłowością ludzi. „Tajemnice Sfinksa”, „Sekrety piramid”, „Egiptologia alternatywna – kosmiczne ślady ze starożytności” głosiły tytuły tomów przede mną. Mimo że dość szybko wyewoluowali z małp, które pamiętałam, nadal nie umieli odkryć wielu rzeczy, choć przez tyle tysiącleci mieli wszystko przed oczami. Sądziliśmy, że nie uda im się przetrwać kataklizmu, dlatego przez wiele wieków nie wracaliśmy na tę planetę. Ludzie jednak okazali się równie wytrwali i niepokonani jak karaluchy. Przystosowali się do zmiany klimatu, rozmnożyli na potęgę i osiedlili już niemal każdy skrawek Ziemi. A nas do powrotu skłoniły wojny międzygalaktyczne, kiedy Fizygoci podbili sąsiadującą z nami Palaneę i postanowiliśmy ewakuować się w jakieś bezpieczniejsze miejsce. Nikt nie przypuszczał, że ta planeta będzie nadawała się do zamieszkania, jednak nie mieliśmy wyboru. Byliśmy zatem przygotowani do budowania wszystkiego od zera, jednak rozwój ludzi i ich raczkujące zaawansowanie technologiczne wcale nam nie pomogły.
- Szuka pani czegoś konkretnego? – zapytała bibliotekarka, której nadejścia nie zauważyłam, pochłonięta własnymi myślami.
- Nie, dziękuję. – uśmiechnęłam się do niej, a ona odeszła między regały.
Nie zamierzaliśmy jednak zniechęcać się tym, że ludzie opanowali Ziemię. Mieliśmy zamiar odzyskać tę planetę, nawet wybijając ich wszystkich do nogi, jeśli będzie trzeba.
Przesunęłam dłonią po grzbietach książek na półce, na poły rozśmieszona pomysłowością ludzi. „Tajemnice Sfinksa”, „Sekrety piramid”, „Egiptologia alternatywna – kosmiczne ślady ze starożytności” głosiły tytuły tomów przede mną. Mimo że dość szybko wyewoluowali z małp, które pamiętałam, nadal nie umieli odkryć wielu rzeczy, choć przez tyle tysiącleci mieli wszystko przed...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejWchodzę do biblioteki i przecieram oczy ze zdumienia. Na miejscu pani bibliotekarki siedzi Ania z Zielonego Wzgórza. Między półkami biega siedmiu krasnoludków, trzy małe świnki, wilk, czerwony kapturek i wiele innych postaci z bajek. Przy stoliku w pełnym skupieniu siedzi Herkules Poirot, panna Marple i nadinspektor Battle. W najdalszym kącie sali znalazłam przerażoną panią bibliotekarkę. przez przypadek uwolniła książkowych bohaterów i nie wie co zrobić by cofnąć swój czyn. Razem szukamy książek w których brakuje bohaterów, następnie znajduję zaginionego bohatera w bibliotece i zamykam go ponownie a kartach książki. Całe polowanie trwa dość długo bo uciekinierzy niechętnie chcą wracać do swoich bajek, ale w końcu udaje się osiągnąć sukces. To była moja najbardziej niezwykła wizyta w bibliotece, a może tylko to mi się śniło...
Wchodzę do biblioteki i przecieram oczy ze zdumienia. Na miejscu pani bibliotekarki siedzi Ania z Zielonego Wzgórza. Między półkami biega siedmiu krasnoludków, trzy małe świnki, wilk, czerwony kapturek i wiele innych postaci z bajek. Przy stoliku w pełnym skupieniu siedzi Herkules Poirot, panna Marple i nadinspektor Battle. W najdalszym kącie sali znalazłam przerażoną panią...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Nigdy wcześniej tu nie byłam, ale przechadzając się wzdłuż Alei Mitów, postanowiłam przekroczyć próg Gmachu Głównego Biblioteki im. Freuda. Moim oczom ukazał się nieskończony szereg regałów pełnych książek. Nie jestem pewna, ile czasu spędziłam, gapiąc się z szeroko otwartymi ustami na to niesłychane bogactwo woluminów, gdy wyrosła przede mną kobieta o ostrych rysach twarzy.
- Pani pierwszy raz? - skinęłam głową wciąż oszołomiona. - Jestem Efemeryda i oprowadzę Panią po tym małym królestwie - tutaj porozumiewawczo do mnie mrugnęła, kładąc nacisk na słowo „mały”, jakby dodatkowo chciała podkreślić ogarniający mnie przepych. - To Dział Fantastycznych Odlotów, tuż za nim znajduje się Pokój Marzeń, a tu – zaraz po lewej stronie mieści się Salon Zachwytów - przez kilka dobrych minut Efemeryda oprowadzała mnie po większych i mniejszych pomieszczeniach, które bardziej lub mniej przypominały królewskie komnaty. W końcu stanęła przed zdobionymi ornamentami drzwiami. - To Pokój Snów. - Chce Pani z niego skorzystać? - skinęłam lekko głową. Otworzyła drzwi. Moim oczom ukazała się wielka kapsuła wyściełana atłasowymi poduszkami. Ułożyłam się w niej wygodnie i odchyliłam głowę do tyłu – z zachwytem wpatrywałam się w rozgwieżdżone niebo i...
Obudził mnie łomot spadającej książki.
- Na Boga, znowu Pani zasnęła!
- To niemożliwe! - na nic zdały się moje tłumaczenia, opowieści, nikt mi nie wierzył. Tylko w kieszeni sukni spoczywała nieodnaleziona jeszcze kartka z napisem: Zapraszamy do Pokoju Snów!
Nigdy wcześniej tu nie byłam, ale przechadzając się wzdłuż Alei Mitów, postanowiłam przekroczyć próg Gmachu Głównego Biblioteki im. Freuda. Moim oczom ukazał się nieskończony szereg regałów pełnych książek. Nie jestem pewna, ile czasu spędziłam, gapiąc się z szeroko otwartymi ustami na to niesłychane bogactwo woluminów, gdy wyrosła przede mną kobieta o ostrych rysach...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejDrzwi wejściowe wcale nie wskazywały na to, że dzień temu stoczyła się tu bitwa. Erwin od zawsze fascynował się literaturą przygodową i science-fiction. Tego dnia przyszedł do biblioteki żeby znaleźć ciekawe tytuły na wyjazd z rodziną na tygodniowy odpoczynek na mazurach. Pani z biblioteki siedziała na wielkiej pufie, twarz miała schowaną za grubym tomem jakiejś książki, której okładka nie zawierała żadnych liter, jedynie kształty przypominające czaszki i smoki. Erwin przywitał się nieśmiało i przeszedł do ulubionego regału z książkami. Zauważył, że książki nie są poukładane alfabetycznie jak ostatnio i miał problem z odnalezieniem interesujących go tytułów. Zaciekawiła go jednak książka o złotej grubej okładce z wyrzeźbionymi głęboko literami SEGORA. Nie mógł jednak jej otworzyć, chociaż okładka wcale nie była aż tak gruba by miał z nią problem. Książka delikatnie się poruszyła i upadła na podłogę z takim hukiem, że Erwin był pewny, że Bibliotekarka wygoni go zaraz z jeszcze większym. Ona jednak nawet nie wyjrzała zza swojej książki. SEGORA otworzyła się dokładnie w połowie i zionęła ogniem i wypuściła tysiące małych smoków ze skrzydełkami. Zrobił się taki chaos, że książki z półek fruwały po całej bibliotece i upadały, otwierając się dokładnie w połowie i wypuszczając bohaterów. Erwin zrozumiał w jakiej sytuacji się znalazł i zaczął biec w stronę wyjścia. Biegnąc, wdepnął w otwartą w połowie SEGORĘ i zapadł się, utknął między literami i bohaterami. Czy uda mu się wydostać?
Drzwi wejściowe wcale nie wskazywały na to, że dzień temu stoczyła się tu bitwa. Erwin od zawsze fascynował się literaturą przygodową i science-fiction. Tego dnia przyszedł do biblioteki żeby znaleźć ciekawe tytuły na wyjazd z rodziną na tygodniowy odpoczynek na mazurach. Pani z biblioteki siedziała na wielkiej pufie, twarz miała schowaną za grubym tomem jakiejś książki,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Biblioteka miejska.
Dział literatury pięknej - ubrana w rozciągnięty sweter i spódniczkę do pół uda dziewczyna z okularami i gładko zaczesanymi prostymi włosami czyta List w butelce[bookLink]287962|List w butelce[/bookLink]
Dział fantasy - szczupły i wysoki chłopak ubrany w czarny t-shirt i czarne jeansy oraz konwersy z przydługimi kręconymi włosami stoi z książką Droga królów[bookLink]203955|Droga królów[/bookLink] w ręku
Dział historyczny - mężczyzna koło 40-stki w okularach połówkach z przytłustymi włosami w garniturze khaki w kratkę i materiałowych spodniach zagłębia się w lekturę Wojna i pokój[bookLink]254480|Wojna i pokój[/bookLink]
Bibliotekarka w siwo-blond włosach z okularami na nosie w kremowej sukience w kwiaty siedzi przy kontuarze i czyta Duma i uprzedzenie[bookLink]219216|Duma i uprzedzenie[/bookLink]
Nagle zrywa się wiatr i przez witrażowe okno wpada gargulec rozbijając misterny wzór. Czas zwalnia za sprawą tajemniczego artefaktu Zofii, bibliotekarki-strażniczki. Strażnicy ruszają ze swoich miejsc i atakują. Milena pierwsza dopada gargulca i trzaska biczem, z którego sypią się iskry. Trafia w bok stwora i przecina skórę poniżej serca. Do walki dołącza Maciej rzucając kulami grawitacyjnymi. Jedna uderza w gargulca i roztrzaskuje mu ramię pozostawiając dziurę wielkości pomarańczy. Zofia stoi w miejscu i szepcze zaklęcia unieruchamiające potwora, podczas gdy Profesor Kruk siłą woli pali gargulca od środka. Już po chwili zostaje po nim tylko kupka popiołu.
Strażnicy szybko sprzątają bibliotekę i zanim wrócą na miejsce Kruk mówi:
- To już trzeci w tym tygodniu. Nadchodzi coś dużego. Trzeba powiadomić Starszych.
Biblioteka miejska.
Dział literatury pięknej - ubrana w rozciągnięty sweter i spódniczkę do pół uda dziewczyna z okularami i gładko zaczesanymi prostymi włosami czyta List w butelce[bookLink]287962|List w butelce[/bookLink]
Dział fantasy - szczupły i wysoki chłopak ubrany w czarny t-shirt i czarne jeansy oraz konwersy z przydługimi kręconymi włosami stoi z książką Droga...
- Dla niej – wyszeptał, wyszarpując miecz z rozprutego brzucha. Krew rozlewała się po mlecznym marmurze, gdy strzelał oczami w przestrzeń, wyczekując kolejnego ataku.
Labirynt regałów milczał jednak, dzień wlewał obficie światło przez okna kopuły, biblioteka zdawała się martwa.
Ruszył. Jego miękkie buty badały grunt jak wtedy, gdy brnął przez mokradła, ale oddech bardziej był ciężki. Raz po raz mijał złoty malunek, pewien, że tknięty nieopatrznie, otworzyłby pod nim czeluść przepaści.
Wreszcie dotarł.
Załkał, gdy zdał sobie sprawę, że jego oczy wypatrują najcieńszej książeczki, dość krótkiej by zdążyli dobrnąć do końca.
Palce dotknęły grzbietu, musnęły wytarte litery tytułu.
Wyśmiał własne wahanie, przemógł się i chwycił za okładki. Grom na niego nie spadł i nie kłapnęły zęby. Z ulgą wsunął książkę na dno kieszeni.
Chłód przeszył mu udo dopiero po chwili. Krok zastygł, nogi zaczęły zmieniać się w kamień.
- Dla kogo? - padło pytanie zza balustrady balkonu.
Zadarł głowę, mając w myślach łuk wyprężonego ciałka, loczki przyklejone do białego czoła.
- Córeczka – zrozumiała, nim zdołał przemówić.
Bose nogi królowej migały pod tiulem sukni, gdy schodziła po spirali stopni. Jej palce tańczyły po grzbietach mijanych ksiąg, a każda z nich dotknięta przemawiała odgłosem bitew i balów, więźniów i zwycięzców.
Stanęła przed nim - przejrzysta, pergaminowa kobieta.
- Weźmiesz ją – wycedziła, zdejmując z niego czar.
Skinął głową.
- Ale gdy dziewczynka umrze, wrócisz i opiszesz mi jej śmierć.
- Dla niej – wyszeptał, wyszarpując miecz z rozprutego brzucha. Krew rozlewała się po mlecznym marmurze, gdy strzelał oczami w przestrzeń, wyczekując kolejnego ataku.
Labirynt regałów milczał jednak, dzień wlewał obficie światło przez okna kopuły, biblioteka zdawała się martwa.
Ruszył. Jego miękkie buty badały grunt jak wtedy, gdy brnął przez mokradła, ale oddech bardziej...
Biblioteka - inny świat. Pajęczyny po sam dach. W pewnym mieście niezbyt miły- byście nawet się zdziwili. Biblioteka była mała pełna zawszę w piątek z rana.
Bo w ten piątek moi mili wielcy Państwo tam gościli. Tacy co to do poduszki zamiast ani książki ni krzyżówki. Z abecadła także słabi, bo się nigdy nie starali.
W bibliotece się spotkali, żeby mądrzej wyglądali. Nawet książki z półki zdjęli, takie co dodają bieli.
Tego jednak nie spostrzegli, że po chińsku wolumn wzięli.
Także zawsze moi mili zważcie żebyście się potem nie wstydzili - w bibliotece trzeba czytać a nie się spotykać.
Biblioteka - inny świat. Pajęczyny po sam dach. W pewnym mieście niezbyt miły- byście nawet się zdziwili. Biblioteka była mała pełna zawszę w piątek z rana.
Bo w ten piątek moi mili wielcy Państwo tam gościli. Tacy co to do poduszki zamiast ani książki ni krzyżówki. Z abecadła także słabi, bo się nigdy nie starali.
W bibliotece się spotkali, żeby mądrzej wyglądali....
Solaris nie była zbyt chuda (miała 340 stron), ale jej okładka urzekała każdą książkę, która akurat miała okazję zbliżyć się do niej. Nie bez powodu nazywano ją literaturą piękną. Zeszłej nocy, jedna z lektur Borusławickiej Bilbioteki Publicznej zamordowała ją w okrutny sposób – żywcem zdzierając z niej okładkę.
Nazywają mnie Psem Baskerville’ów – dlatego, że potrafię wywęszyć każdego morderce. Ciesząc się taką opinią, książki od razu zaproponowały bym zajął się tą sprawą. Wiedziony przeczuciem od razu skierowałem swe rogi, ku półce z fantastyką. Zastałem tam Wiedźmina pogrzebanego w Nawałnicy Mieczy, podpartego o ścianę Mrocznej Wieży. Ten także obdarty był z okładki. Fantastycznie, westchnąłem, mamy kolejne morderstwo.
Musiałem zasięgnąć rady kogoś mądrzejszego ode mnie. Poszedłem na biografie. Słyszałem, że Hemingway wiedział wszystko i o wszystkich. Niestety, był wtedy kompletnie zalany, nie mogłem więc z niego niczego wyczytać.
Wracając na swoja półkę, idąc przez horror, wpadłem na Milczenie Owiec. To dziwne, ale wydawało mi się, że jest jakiś inny – jakby podstawiony! Zapytałem go o to, ale milczał jak zaklęty. Przycisnąłem go więc do ścianki, zgodnie ze swoim pseudonimem obwąchałem go dokładnie (nie pachniał jak stara książka!), po czym otworzyłem go brutalnie, sprawdzając datę wydania. Miałem rację, to nie był stary egzemplarz z 1988, lecz jakiś kryminalny podrabianiec z bieżącego roku, odziany w okładkę Milczenia Owiec!
Tak oto złapałem mordercę.
Solaris nie była zbyt chuda (miała 340 stron), ale jej okładka urzekała każdą książkę, która akurat miała okazję zbliżyć się do niej. Nie bez powodu nazywano ją literaturą piękną. Zeszłej nocy, jedna z lektur Borusławickiej Bilbioteki Publicznej zamordowała ją w okrutny sposób – żywcem zdzierając z niej okładkę.
Nazywają mnie Psem Baskerville’ów – dlatego, że potrafię...
Dzień był deszczowy i ponury. Kto by pomyślał, że w środku lata można czuć się tak przygnębionym. Amelia siedziała za wielkim drewnianym biurkiem i sprawdzała karty czytelnicze.
-Kolejna osoba, która za długo przetrzymuje książkę.- pomyślała i odłożyła kartę na piętrzącą się już stertę. -Co ja bym oddała, żeby iść już do domu. Przecież dziś i tak nikt tu nie przyjdzie. To zapyziała wioska, licząca raptem kilkudziesięciu czytelników, którzy i tak przychodzą raz na pół roku, żeby coś wypożyczyć. W co ja się wpakowałam?
-Dzień dobry, chciałbym coś przeczytać.- dziwny, chrapliwy głos wyrwał Amelię z zamyślenia. Rozglądnęła się dookoła, lecz nikogo nie zauważyła.- Musiałam się przesłyszeć.-pomyślała.
-Halo tu na dole!-odezwał się ponownie głos. Kobieta wychyliła się zza biurka i spojrzała na małą, zielonkowatą postać z długimi uszami i jeszcze dłuższymi pazurami.
-Bartlomeusie wybacz, ale nie zauważyłam jak wchodzisz, z Wami skrzatami jest zawsze ten sam problem. Czy naprawdę musisz się tak skradać?
-Wybacz, takie przyzwyczajenie.- skrzat uśmiechnął się.- Czy miałabyś dla mnie jakąś ciekawą książkę o prawie cywilnym? Kodeks karny już przerobiłem, a w przyszłym miesiącu zdaję kolokwium z ludzkiego prawa, więc muszę sobie wszystko powtórzyć.
-Tak, oczywiście już przynoszę- powiedziała Amelia i ruszyła w książkową otchłań.
-Dobrze, że przynajmniej skrzaty czytają, bo inaczej już dawno straciłabym tę pracę. Gdyby tylko ludzie poszli w ich ślady.-westchnęła i sięgnęła po książkę dla małego czytelnika.
Dzień był deszczowy i ponury. Kto by pomyślał, że w środku lata można czuć się tak przygnębionym. Amelia siedziała za wielkim drewnianym biurkiem i sprawdzała karty czytelnicze.
-Kolejna osoba, która za długo przetrzymuje książkę.- pomyślała i odłożyła kartę na piętrzącą się już stertę. -Co ja bym oddała, żeby iść już do domu. Przecież dziś i tak nikt tu nie przyjdzie. To...
Ewa była bibliotekarką tak jak jej mama i tak jak mama kochała książki, ale obie kobiety miały tajemnicę. Zaczęło się gdy starsza z kobiet zaczęła pracę przed laty w małej bibliotece w Podgórzu w Łomżyńskiem. Któregoś mroźnego poranka do biblioteki trafiła książka - dar czytelnika. Jak się okazało niezwykła książka - księga magii i zaklęć pisana w języku aramejskim. Pani Zosia interesowała się przekładami Biblii i potrafiła to czytać nie wszystko rozumiejąc. Gdy przeczytała jedno z zaklęć będąc sama w bibliotece w godzinach wieczornych biblioteka zawirowała i zapełniła się mnóstwem cieni. Niektóre były pani Zosi znajome - to byli dawni czytelnicy biblioteki w Podgórzu. Rozpierzchli się między regałami i zaczęli oglądać z wielkim zainteresowaniem książki na półkach. Po zamknięci Księgi znikli. I tak już było zawsze gdy bibliotekarka - najpierw Pani Zosia, a potem jej córka Ewa wypowiadały zaklęcie z Księgi pojawiały się cienie dawnych czytelników. A musisz czytelniku wiedzieć, że biblioteka w Podgórzu, mimo tego, że mała ma największy wskaźnik czytelnictwa na Podlasiu, a może nawet i w całym kraju.
Ewa była bibliotekarką tak jak jej mama i tak jak mama kochała książki, ale obie kobiety miały tajemnicę. Zaczęło się gdy starsza z kobiet zaczęła pracę przed laty w małej bibliotece w Podgórzu w Łomżyńskiem. Któregoś mroźnego poranka do biblioteki trafiła książka - dar czytelnika. Jak się okazało niezwykła książka - księga magii i zaklęć pisana w języku aramejskim. Pani...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej