Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz

Na półkach:

Technicznie to nie przeczytane a przesłuchane. Idealny kompan podróży w samochodzie. Polecam, Trochę tak, jakby słuchało się starego Radia
[Edit]
W formie książkowej przeczytane w ciągu 12h 25.04.2024.
Utwierdzam się w przekonaniu, że Pana Marka lepiej się słucha niż czyta.

Technicznie to nie przeczytane a przesłuchane. Idealny kompan podróży w samochodzie. Polecam, Trochę tak, jakby słuchało się starego Radia
[Edit]
W formie książkowej przeczytane w ciągu 12h 25.04.2024.
Utwierdzam się w przekonaniu, że Pana Marka lepiej się słucha niż czyta.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Czego można się spodziewać sięgając po tę książkę? Z pewnością dowiemy się jak bardzo przekłamany jest świat pokazany w filmowych dziełach ukazujących życie "morskich wędrowców". Dobra zarówno dla początkującego fana piractwa jak i kogoś kto już "liznął" troszkę z biografii Kidd'a, Czarnobrodego czy Anne Bonny. Poznamy kilku nowych rzezimieszków oraz dowiemy się więcej o starych znajomych. Polecam.

Czego można się spodziewać sięgając po tę książkę? Z pewnością dowiemy się jak bardzo przekłamany jest świat pokazany w filmowych dziełach ukazujących życie "morskich wędrowców". Dobra zarówno dla początkującego fana piractwa jak i kogoś kto już "liznął" troszkę z biografii Kidd'a, Czarnobrodego czy Anne Bonny. Poznamy kilku nowych rzezimieszków oraz dowiemy się więcej o...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

„Silmarilion” to książka, która została wydana już po śmierci autora bo w 1977 roku (Tolkien zmarł w 1973 roku). Tematem jej jest powstanie tego świata do którego należy znane nam z Władcy Pierścieni Śródziemie, a które stanowi jedynie niewielką jego cześć. Poza tym dowiadujemy się również o powstaniu wszystkich ras jakie pojawiają się na stronach Władcy Pierścieni oraz o tym jak doszło do stworzenia sławetnych Pierścieni. „Silmarilion” również przybliża nam jak doszło do buntu Saurona i to jak został pokonany.
Tak naprawdę „Silmarilion” pełny jest różnych opowieści i legend ze świata „Władcy Pierścieni”. Nie sposób jest w kilku prostych zdaniach opowiedzieć wszystkiego co dowiedziałem się po tej ciekawej, ale ciężkiej lekturze. Bo muszę was uprzedzić, że nie jest to książka którą czyta się łatwo. Powoduje to przede wszystkim wzniosły charakter pisania oraz bardzo duża ilość nazw własnych zaczerpniętych z elfickiego. Jednak naprawdę warto poświecić te kilkanaście dni na tą pozycję, gdyż jest to świetnie stworzona mitologia i historia świata, który pokochały miliony ludzi.

„Silmarilion” to książka, która została wydana już po śmierci autora bo w 1977 roku (Tolkien zmarł w 1973 roku). Tematem jej jest powstanie tego świata do którego należy znane nam z Władcy Pierścieni Śródziemie, a które stanowi jedynie niewielką jego cześć. Poza tym dowiadujemy się również o powstaniu wszystkich ras jakie pojawiają się na stronach Władcy Pierścieni oraz o...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

„Jeśli go nie znałeś to nie żałuj”

Takim wersem rozpoczyna się jeden z najbardziej rozpoznawalnych utworów zespołu Dżem i jego niezwykle charyzmatycznego wokalisty jakim był Ryszard Riedel. Poeta w każdym znaczeniu tego słowa. Nie ma chyba osoby, która nie zna chociaż jednego utworu napisanego przez Ryśka. Ileż to razy przy ogniskach śpiewaliśmy „Whisky” czy „Wehikuł czasu”, utwory kultowe tak jak zespół i wokalista, ale co tak naprawdę o nim wiemy? Sylwetkę Riedla przybliżył nam film „Skazany na Bluesa” z 2004 roku. Dobre kino, lecz jak to kino rządzi się swoimi prawami i nie wszystko mogło zostać w nim pokazane. Dlatego jeśli ktoś jest zainteresowany poznaniem bliżej postaci Ryszarda Riedla to koniecznie musi przeczytać książkę Jana Skaradzińskiego zatytułowaną po prostu „Rysiek”.
Pojawiła się ona w dwóch wydaniach. Premiera pierwszego miała miejsce w 2005 roku, ale przez 9 lat autorowi udało się zebrać dodatkowe materiały i porozmawiać z osobami do których dotychczas nie miał kontaktu i tak w 2014 roku ukazało się drugie wydanie w którym autor pokazał nowe fakty z życia uwielbianego przez rzesze młodych, i nie tylko, fanów muzyki rockowej. „Rysiek” nie jest jedynie historią życia wokalisty Dżemu. To przede wszystkim próba przybliżenia czytelnikowi tego jakim Rysiek był człowiekiem oraz jakie relacje panowały pomiędzy nim a bliskimi mu ludźmi takim jak żona, dzieci czy koledzy z zespołu oraz jego relacje z fanami, co szczególnie może być interesujące dla tej części jego fanów, którzy jak ja są za młodzi by mogli spotkać Riedla na żywo. To także nowe zdjęcia, które jak dotąd ozdabiały jedynie prywatne archiwa ich właścicieli. To w końcu także pokazanie walki człowieka z wyniszczającym nałogiem. „Rysiek” to kawał bardzo dobrej i rzetelnej pracy dziennikarskiej. Skaradziński pokazuje nam w książce to co, z różnych powodów” nie zostało pokazane w filmie, a co za tym idzie to czego nie wiedzą i prawdopodobnie bez niego nigdy by się nie dowiedzieli fani zespołu Dżem i Ryszarda Riedla. Nawiązując ponownie do tekstu Ryśka : „Jeśli go nie znałeś to nie żałuj”, lecz jeśli chcesz go poznać, to ta książka jest zdecydowanie dla Ciebie.

„Jeśli go nie znałeś to nie żałuj”

Takim wersem rozpoczyna się jeden z najbardziej rozpoznawalnych utworów zespołu Dżem i jego niezwykle charyzmatycznego wokalisty jakim był Ryszard Riedel. Poeta w każdym znaczeniu tego słowa. Nie ma chyba osoby, która nie zna chociaż jednego utworu napisanego przez Ryśka. Ileż to razy przy ogniskach śpiewaliśmy „Whisky” czy „Wehikuł...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Jak potężna jest siła magii

Mieliście kiedyś tak, że jakaś książka pochłonęła was bez reszty i zaczynaliście żyć książką i życiem jej bohaterów zamiast swoim własnym? Z pewnością tak bo każdy bibliofil tego doświadczył nie raz, ale czy pamiętacie która książka jako pierwsza wywołała u was taką reakcję? Nie wiem jak wy, ale ja doskonale pamiętam, że pierwszą książką która mnie zaczarowała, w przenośni i dosłownie, był „Harry Potter i kamień filozoficzny”.
Pierwsza część przygód młodego czarodzieja sprawiła, że sam marzyłem o otrzymaniu listu z Hogwartu. Czytając książkę miałem dokładnie tyle samo lat co Harry i jego dwójka przyjaciół co potęgowało to uczucie. J. K Rowling stworzyła niesamowitą serię, która weszła już do kanonu klasyki literatury młodzieżowej zajmując miejsce obok Opowieści z Narnii. Pomyśleć, że pomysł który przyciągnął miliony czytelników na całym świecie zrodził się, gdy autorka czekała na spóźniony pociąg (może warto zaprosić ją do naszego kraju by wpadła na kolejny pomysły).
Pierwszy rozdział nie wskazuje nic, że będzie to historia o czarodziejach. Widzimy typową angielską rodzinkę Dursleyów, głowę rodziny Vernona, jego żonę Petunię oraz niespełna rocznego synka Dudleya. Jednak pod jego koniec dowiadujemy się, że zły czarnoksiężnik nazywany Lordem Voldemortem stracił życie w wyniku spotkania z małym chłopcem. Tajemniczy Dumbledore pozostawia owego chłopca na progu Dursleyów, ponieważ są jedynymi krewnymi dziecka. Kolejne rozdziały opowiadają o ciężkim życiu chłopca. Za sypialnię służyła mu komórka pod schodami, a wujostwo i kuzyn znęcali się nad nim psychicznie a nawet fizycznie. Jednak w kilka dni przed swoimi jedenastymi urodzinami Harry dostaje tajemniczy list. Wuj jednak odbiera mu go twierdząc, że jest to pomyłka, bo kto by mógł do niego napisać list. Jednak listy nie przestają przychodzić i zmuszają rodzinę Duresleyów do wyjechania z domu. Udają się na wysepkę na morzu gdzie stoi jeden dom. I tam, dokładnie w dniu urodzin Przychodzi do nich olbrzymiego wzrostu człowiek. Był to Rubeus Hagrid, późniejszy przyjaciel Harrego. Opowiada mu, że jest on czarodziejem i od września czeka go nauka w najlepszej szkole magii na świecie, czyli w Hogwarcie. Następnie zabiera go na ulicę Pokątną, by zakupił przedmioty niezbędne do rozpoczęcia nauki, kociołek, szaty czarodzieja oraz różdżkę. W dalszej części książki Harry jedzie do Hogwartu, poznaje nowych przyjaciół, Rona i Hermionę. Podczas trwania roku szkolnego przezywa niesamowite przygody oraz kilkukrotnie przychodzi mu stoczyć walki w wyniku, których o mało nie traci życia. Ale jakie trzeba przeczytać samemu.
Jak już pisałem, podobnie jak miliony czytelników na całym świecie uległem czarowi Harrego Pottera. Razem z nim przeżywałem przygody i cierpiałem, gdy on cierpiał. Próbowałem odnaleźć w sobie cząstkę magii by przestać być Mugolem i dostać się do Hogwartu. Nawet wystrugałem z drewna różdżkę i próbowałem rzucać zaklęcia, niestety bez skutecznie. Dodatkowym urokiem całości jest umieszczenie w książkach istot pochodzących z mitologii różnych kultur. Przecież Harry spotyka skandynawskie trolle czy trójgłowego psa imieniem Puszek rodem z greckiego Hadesu
Książka „Harry Potter i kamień filozoficzny” jest, była i będzie moją ulubioną książką. Zawsze będzie zajmowała honorowe miejsce na mojej półce z książkami. Gdy jestem pytany o książkę idealną dla młodego czytelnika bez wahania polecam tą książkę pamiętając jaki efekty wywołała ona u mnie i wiem, że w przyszłości będę czytać ją swojemu dziecku licząc, że i ono ulegnie czarowi Harrego Pottera.

Jak potężna jest siła magii

Mieliście kiedyś tak, że jakaś książka pochłonęła was bez reszty i zaczynaliście żyć książką i życiem jej bohaterów zamiast swoim własnym? Z pewnością tak bo każdy bibliofil tego doświadczył nie raz, ale czy pamiętacie która książka jako pierwsza wywołała u was taką reakcję? Nie wiem jak wy, ale ja doskonale pamiętam, że pierwszą książką która...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

„Najczarniejszy scenariusz z możliwych”. Właśnie takim hasłem reklamowana jest książka autorstwa Marca Elseberg’a zatytułowana „Blackout”, cóż muszę chyba zgodzić się z nim w całkowicie, ale od początku. Do tej, jakby to niektórzy powiedzieli kolubryny zabierałem się już od jakiegoś czasu. W zasadzie to od premiery przymierzałem się do zagłębienia się w nią i w końcu po kilkunastu miesiącach zdecydowałem się przekonać jak właściwie ma wyglądać ten „czarny scenariusz”.
I tak oto okazuje się, że pewnego zimowego wieczora w całej Europie gaśnie światło. Nie wiadomo dlaczego i kto za to odpowiada. Wiemy natomiast, że główny bohater nazywa się Piero Manzano oraz to że w wyniku kraksy spowodowanej awarią sygnalizacji świetlnej musi mieć zszytą głowę. Okazuje się również, że Manzano jest hakerem i to dość dobrym. Tak dobrym hakerem, że nawet zostaje posądzony przez europejską policję za jednego z organizatorów zamachu. Teraz Piero by oczyścić własne imię, a przy tym uniknąć wiezienia, ucieka. Pomaga mu w tym młoda amerykańska dziennikarka.
Wokoło głównego wątku toczy się cała masa innych pobocznych. Poznajemy na przykład teściów jednego z dowódców Europolu, rząd niemiecki podczas obrad sztabu kryzysowego i jeszcze kilka innych wątków, które zdecydowanie mogłyby być pominięte.
Książka delikatnie mówiąc mnie nie porwała. Była dla mnie dużym rozczarowaniem, ponieważ nastawiłem się na naprawdę dobrą lekturę. Zwłaszcza, że dużo osób mi ją polecało i zapewniało mnie o jej świetności. Jedynymi plusami dla mnie były pomysł i realizm w jakim jest powieść utrzymana. Podczas czytania naprawdę można odnieść wrażenie, że to co zorganizowali inicjatorzy „Blackout’u” jest możliwe. Jednak sposób w jaki zostało to pokazane i fabuła jaka otacza główny wątek męczy. Cóż w 10 stopniowej skali dałbym jej solidną 5. Można ją przeczytać jednak nie jest to pozycja do której będę wracał. Wracając do hasła reklamowego i tytułu recenzji to owym scenariuszem dla mnie jest wieczór spędzony z „Blackout’em”.

„Najczarniejszy scenariusz z możliwych”. Właśnie takim hasłem reklamowana jest książka autorstwa Marca Elseberg’a zatytułowana „Blackout”, cóż muszę chyba zgodzić się z nim w całkowicie, ale od początku. Do tej, jakby to niektórzy powiedzieli kolubryny zabierałem się już od jakiegoś czasu. W zasadzie to od premiery przymierzałem się do zagłębienia się w nią i w końcu po...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to