Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz
Okładka książki Dialektyka oświecenia. Fragmenty filozoficzne Theodor Adorno, Max Horkheimer
Ocena 7,1
Dialektyka oświecenia. Fragmenty filozoficzne Theodor Adorno, Max Horkheimer

Na półkach: ,

W skrócie: Głównym i najważniejszym przesłaniem Dialektyki oświecenia jest wyprowadzenie przyczyn powstania wszelkich systemów totalitarnych i faszystowskich z psychopatologii ludzkiej psychiki, której źródłem jest opresyjna kultura i religia skłaniająca człowieka do kontroli własnych impulsów seksualnych. Słowem, pruderyjność seksualna Niemców doprowadziła do narodzin antysemityzmu, III Rzeszy i zagłady milionów istnień. Pełne uwolnienie sfery libidalnej człowieka stanowi remedium na te historyczne fenomeny i na „odfaszyzowanie” psychiki ludzkiej. Takie właśnie mało subtelne i mało wyrafinowane założenia ideologiczne kryją się pod płaszczykiem wysublimowanego (tj. bełkotliwego) języka postmodernistycznego w wydaniu twórców szkoły krytycznej.

W skrócie: Głównym i najważniejszym przesłaniem Dialektyki oświecenia jest wyprowadzenie przyczyn powstania wszelkich systemów totalitarnych i faszystowskich z psychopatologii ludzkiej psychiki, której źródłem jest opresyjna kultura i religia skłaniająca człowieka do kontroli własnych impulsów seksualnych. Słowem, pruderyjność seksualna Niemców doprowadziła do narodzin...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Autor książki zwraca uwagę na praktyczną absencje Polaków w hollywoodzkich filmach (lata 20, 30, 40), pomimo iż, jak podaje: „W 1941 roku mieszkało w Stanach Zjednoczonych jakieś 6 milionów osób polskiego pochodzenia, czyli ponad 4% całej populacji. Co najmniej 600 tysięcy Polaków służyło w amerykańskich siłach zbrojnych, a niektóre szacunki są o wiele wyższe”. Jedną z przyczyn tego stanu rzeczy był: „brak tradycji zainteresowania tematami polskimi w całej amerykańskiej kulturze i mało znacząca obecność Polaków w życiu SZ […]”.

Okazuje się, że Polacy nie wyróżniali się nawet wyznaniem religijnym, gdyż to Irlandczycy byli jedyną znaczącą grupą etniczną, powszechnie wiązaną z katolicyzmem, czego wymownym dowodem jest fakt, że w amerykańskich filmach duchowieństwo rzymskokatolickie to niemal wyłącznie Irlandczycy. Irlandczycy, którzy przybyli do SZ znacznie wcześniej, znający j. angielski, potrafili wywierać wpływ na rzeczywistości amerykańską, w przeciwieństwie do zdeklasowanej społeczności Polaków.

Tymczasem w Hollywood Polacy często działali pod zmienionymi nazwiskami, nie deklarowali swojego pochodzenia. Jedną z nielicznych Polek, międzynarodowej sławy, która manifestowała swoje pochodzenie i patriotyzm, była Pola Negri, której kariera dobiegła końca już pod koniec lat 20. Tenor operowy, Jan Kiepura, istotnie, był kojarzony z polskością, ale jego kariera zakończyła się również bardzo rychło.

Jeżeli Polacy byli w ogóle obecni w filmie, to tylko jako postacie zaburzone psychicznie, o bardzo niskiej moralności, praktycznie pozbawieni jakichkolwiek przymiotów. Przykładem takiego obrazu jest film pt. Noc weselna (1935), gdzie Polaków ukazano jako prymitywnych barbarzyńców. Tzw. Komisja Dillinghama, działająca w 1907-1911, stwierdziła m. in., że Polacy stoją dużo niżej „intelektualnie” i „psychologicznie” względem autochtonów. Wydaje się, że właśnie taki pogląd miał odzwierciedlenie w społeczeństwie amerykańskim.

Wyjątkowo antypolskie paszkwile filmowe zaczęły powstawać zwłaszcza po roku 41, kiedy to SZ włączyły się do wojny. Wówczas Hollywood całkowicie wkomponowało się w linię polityczną amerykańskiego rządu i Kremla. Ogólnie wykładnia była taka, że Polacy, to tchórzliwy naród, prowadzący politykę appeasement’u wobec Niemiec. We wrześniu Polacy zostają w kilka dni pokonani przez Niemców z powodu oparcia się na kawalerii, a także w skutek działania w kraju piątej kolumny. 17 września Związek Sowiecki wyzwala wschodnią Polskę. Polacy nie są w stanie sami sobą kierować, kierują nimi Brytyjczycy. Samodzielnie nie potrafią rządzić swoim krajem i dlatego muszą trafić pod kuratele sowiecką.

Autor zwraca uwagę na znamienną rzecz, że wielu ludzi Hollywood, to lewicowcy, którzy często przynależeli do Komunistycznej Partii, mieli prosowieckie nastawienie, a duża część z nich była żydowskimi imigrantami z Europy Wschodniej. Autor stwierdza, iż: „Niemal wszystkimi większymi hollywoodzkimi wytwórniami podczas drugiej wojny światowej kierowali Żydzi”. Np. przedsiębiorstwo Warner Bros, założone zostało przez braci żydowskich pochodzących ze wsi Krasnosielce na Mazowszu, spod którego wyszły filmy takie jak m. in. Na progu ciemności (1943), gdzie przeciwstawia się Norwegów i Polaków. Ci pierwsi, to, niezłomni, dzielnie stawiający czoła Niemcom bohaterowie, drudzy zaś tchórze bez godności. Zaprezentowano tam odrażającą Polkę, która świadczy usługi seksualne Niemcom, aby zaskarbić sobie ich zaufanie. W pewnym momencie pada określenie „polska maciora”. Scenarzysta żydowski, z tego studia, Howard Koch (1901-1995), odpowiedzialny był za filmy: W naszych czasach (1944) - mamy tam głupich i zacofanych Polaków, którzy przeciwstawiają kawalerię niemieckiej mechanizacji. Czy w końcu propagandowy obraz wymuszony przed administrację Roosevelta - Mission to Moscow (1943). Przychodziło im to łatwo dlatego, że wręcz - bardzo często - nienawidzili miejsca swego pochodzenia, czyli Polski, a samych Polaków uważali za faszystów, i tradycyjnie antysemitów.

Autor książki zwraca uwagę na praktyczną absencje Polaków w hollywoodzkich filmach (lata 20, 30, 40), pomimo iż, jak podaje: „W 1941 roku mieszkało w Stanach Zjednoczonych jakieś 6 milionów osób polskiego pochodzenia, czyli ponad 4% całej populacji. Co najmniej 600 tysięcy Polaków służyło w amerykańskich siłach zbrojnych, a niektóre szacunki są o wiele wyższe”. Jedną z...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

W książce zawarte zostały wszystkie najważniejsze informacje dotyczące omawianego tematu. Zawartość można traktować jako kompendium wiedzy o neomarksizmie - w skondensowanej formie. Widać, że autor sięgał bezpośrednio do źródeł, bowiem w książce znajdziemy dużo cennych passusów z pism twórców Szkoły frankfurckiej, które, par excellence, oddają zbrodniczość tej ideologii. Omówione zostały (dość trudno dostępne) najważniejsze „dzieła” m. in. M. Horkheimera, T. L. W. Adorno, H. Marcuse.

Przyrównując ją do Historii antykultury K. Karonia (nie uwzględniając dwóch pierwszych części jego książki czyli Pojęć podstawowych i Erraty do historii kultury), to D. Rozwadowski o niebo lepiej, dokładniej, bez istotnych opuszczeń, przedstawił problem. Np. u Karonia mamy raptem siedem zdań wyciągniętych ze słynnego Manifestu z Ventotene, natomiast u Rozwadowskiego są już obszerniejsze fragmenty, które dopiero w rozszerzeniu potrafią pobudzić wyobraźnię i zmrozić krew w żyłach. Trzeba jednak dodać, że KK poświęcił na to tylko ok. 200 stron, co musiało się negatywnie odbić na całości.

Wg mnie publikacja DR wydaje się bardziej przystępna od nieco chaotycznej i rozwlekłej KK, ale obie warto znać.

W książce zawarte zostały wszystkie najważniejsze informacje dotyczące omawianego tematu. Zawartość można traktować jako kompendium wiedzy o neomarksizmie - w skondensowanej formie. Widać, że autor sięgał bezpośrednio do źródeł, bowiem w książce znajdziemy dużo cennych passusów z pism twórców Szkoły frankfurckiej, które, par excellence, oddają zbrodniczość tej ideologii....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Można czytać samodzielnie, albo wcześniej – co polecam – zapoznać się z podstawową pozycją nt. monastycyzmu czyli- Chrześcijanie pustyni W. Harmless’a. Zawartość obu opracowań w dużej mierze się pokrywa, bo obie dotyczą głównie kontekstu egipskiego. Ale obie prace uzupełniają się wzajemnie.

Podobieństwa to przede wszystkim opis działalności pionierów monastycyzmu w osobach św. Antoniego (analiza Żywotu pióra św. Atanazego), św. Pachomiusza i jego koinonia, a także działalności anachoretów w Dolnym Egipcie (Nitria, Cele, Sketis). W pierwszym tomie brak omówienia istotnej postaci – mnicha pontyjskiego związanego z Dolnym Egiptem – Ewagriusza (dopiero w drugiej części zostanie mu poświęcone sporo miejsca). Natomiast, z tego co pamiętam, dużo dokładniej omówiono Reguły mnisze sprokurowane przez Pachomiusza dla jego kongregacji.

Pozycja o. Despreza jest bardziej komplementarna, z uwagi na to, że poświęca sporo uwagi poprzednikom monastycyzmu - za punkt wyjście bierze sobie prekursorów ruchu w Starym Testamencie. Drugi tom obejmuje już obszary Azji Mniejszej (np. bracia kapadoccy, czy wspomniany Ewargiusz z Pontu), Lewantu, Mezopotamii (np. św. Efrem). Czas w końcu przyjdzie za Zachodnich przedstawicieli – św. Atanazy, św. Augustyn, św. Marcin Tours itd.

Można czytać samodzielnie, albo wcześniej – co polecam – zapoznać się z podstawową pozycją nt. monastycyzmu czyli- Chrześcijanie pustyni W. Harmless’a. Zawartość obu opracowań w dużej mierze się pokrywa, bo obie dotyczą głównie kontekstu egipskiego. Ale obie prace uzupełniają się wzajemnie.

Podobieństwa to przede wszystkim opis działalności pionierów monastycyzmu w osobach...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Tytuł dobrany dość niefortunnie (pewnie zabieg marketingowy), bo redukujący bogatą zawartość. Nadto samo określenie „kobieta” było zwrotem nieobecnym w średniowieczu - co sam autor podkreśla w pierwszych stronach - był to bowiem termin nowożytny mający początkowo zdecydowanie negatywny wydźwięk.

Ze względu na związek antyku na omawianą epoką naświetlono kwestię postrzegania kobiet u Greków, Rzymian czy też w kulturze żydowskiej. Następnie nieco czasu poświęcono na wyobrażenia o kobietach - w kategoriach religijno-duchowych i społecznych - u myślicieli pierwszych wieków chrześcijaństwa, dalej już w okresie średniowiecza.

Działalność „kobiet” przedstawiono na szerszym tle nie wyłączając instytucji, środowiska, statusu społecznego itd. Omawiane kwestię często wykraczają poza ścisłe ramy pojęcia kobiecości, gdyż omawiają ówczesną obyczajowość, kwestie dotyczące postrzegania nagości w czasach pogańskich i chrześcijańskich, kwestie obchodzenia się z kobietą w społecznościach Germanów/Franków, aspekt małżeństw i rozwodów, a także tzw. penitencjałów czyli ksiąg pokutnych.

Przybliżono mniej lub bardziej znane sylwetki kobiece, np. świętych czy władczyń jako nawracających swoich małżonków. Mamy tutaj również przybliżoną pozycję kobiet/opatek w klasztorach. W książce znajdziemy bardzo dużo niuansów dotyczących źródeł literackich epoki. Uwagę zwraca sporo passusów niezwykle cennego XIII-wiecznego źródła pt. Katalog magii Rudolfa, które zawiera opis zabiegów magicznych. Jest to tym bardziej cenny przekaz, gdyż jak wiemy, praktyki magiczne w omawianej epoce były raczej marginalnym fenomenem.

Samo opracowanie szczegółowe i starannie opatrzone źródłowo. Zdecydowanie potrafi poszerzyć wiedzę o średniowieczu.

Tytuł dobrany dość niefortunnie (pewnie zabieg marketingowy), bo redukujący bogatą zawartość. Nadto samo określenie „kobieta” było zwrotem nieobecnym w średniowieczu - co sam autor podkreśla w pierwszych stronach - był to bowiem termin nowożytny mający początkowo zdecydowanie negatywny wydźwięk.

Ze względu na związek antyku na omawianą epoką naświetlono kwestię...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Jedno z tych dzieł literackich przeciwstawnych do chrześcijańskiego oblicza kultury zachodniej. Brak bowiem tutaj linearnej kompozycji, mającej swój początek, rozwinięcie i koniec; zamiast tego od progu epatuje się czytelnika obrzydliwymi obrazami, światem odrealnionym będącym kłębowiskiem chaosu, surrealizmu. Fantasmagorie pisarskie mają swój początek w dzieciństwie autora, kiedy to przyszły pisarz nie zaznał akceptacji swojej osoby u autorytatywnego ojca. Swoją traumę przeniósł - oczywiście metaforycznie – na papier tworząc z ojca największe zło na świecie. Ta zionąca nienawiścią bestia widzi swoje dziecko niczym „potwornego robaka” pragnąca tylko śmierci dziecka. Wyłania się z tego typowy obraz dla antykultury, tj. autorytety (w tym wypadku rodzic) są represywne, i cóż robić jak nie podnosić bunt.

Jedno z tych dzieł literackich przeciwstawnych do chrześcijańskiego oblicza kultury zachodniej. Brak bowiem tutaj linearnej kompozycji, mającej swój początek, rozwinięcie i koniec; zamiast tego od progu epatuje się czytelnika obrzydliwymi obrazami, światem odrealnionym będącym kłębowiskiem chaosu, surrealizmu. Fantasmagorie pisarskie mają swój początek w dzieciństwie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Praca dość nierówna, ale warta lektury. Niewielka ilość stron musiała dyktować pewne kompromisy, przez co niektóre komentarze są nieco oględne. Zadowala to, że najistotniejsze dla danej epoki systemy filozoficzne zostały opisane już dość szczegółowo. Np. mamy bardzo dobrze przedstawioną doktrynę filozoficzno-teologiczną św. Tomasza z Akwinu. I dalej próbę płynnego przejścia od myśli tomistyczno/scholastycznej, przez nominalizm Ockhama, po miałkość intelektualną końca średniowiecza i początków epoki nowożytnej. Ogólnie treść książki wyraźnie zdradza przekonania autora i jego opracowania nie zaliczyłbym do typowej literatury akademickiej w stylu np. W. Tatarkiewicza.

Praca dość nierówna, ale warta lektury. Niewielka ilość stron musiała dyktować pewne kompromisy, przez co niektóre komentarze są nieco oględne. Zadowala to, że najistotniejsze dla danej epoki systemy filozoficzne zostały opisane już dość szczegółowo. Np. mamy bardzo dobrze przedstawioną doktrynę filozoficzno-teologiczną św. Tomasza z Akwinu. I dalej próbę płynnego przejścia...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Recenzowanie tej monumentalnej pracy zdecydowanie przekracza moje skromne kompetencje. Dość stwierdzić, że jest to pozycja obowiązkowa dla każdego, kto chce mieć jakiekolwiek pojęcie o tytułowych strukturach spajających ówczesne zachodnio-europejskie społeczności. Żadna bowiem inna popularna synteza naukowa nie jest w stanie oddać skali poruszanej tutaj problematyki. Lektura Blocha jest skierowana do osób, które mają przynajmniej podstawowe rozeznanie w historii powszechnej średniowiecza. Pewnie jest to oczywiste, ale nie jest to historia stricte polityczna, tylko przede wszystkim gruntowny opis stosunków społecznych; ustroju gospodarczo-politycznego, w poszczególnych krajach Europy Zachodniej.

Jeszcze tylko zdanie o kwestiach stylistycznych. Otóż spotkałem się z opiniami, że książka jest tak strasznie nudna – nawet jak na rozprawę naukową – że w ogóle nie nadaje się do czytania. Myślę, że jest to trochę przesadzone stwierdzenie, które ewentualnie dotyczy tylko pierwszych rozdziałów, które rzeczywiście mogą być nużące, później, kiedy autor zaczyna dotykać kwestii zasadniczych, trudno było mi się oderwać od lektury:)

Recenzowanie tej monumentalnej pracy zdecydowanie przekracza moje skromne kompetencje. Dość stwierdzić, że jest to pozycja obowiązkowa dla każdego, kto chce mieć jakiekolwiek pojęcie o tytułowych strukturach spajających ówczesne zachodnio-europejskie społeczności. Żadna bowiem inna popularna synteza naukowa nie jest w stanie oddać skali poruszanej tutaj problematyki....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to