-
Artykuły
Nie żyje Wiesław Myśliwski. Autor „Kamienia na kamieniu” i „Traktatu o łuskaniu fasoli” miał 94 lata
LubimyCzytać30 -
Artykuły
Zaczęłam od tajemnicy. Reszta przyszła sama - rozmowa z Małgorzatą Rogalą
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Czytamy w weekend. 27 marca 2026
LubimyCzytać441 -
Artykuły
Przeczytaj fragment książki „Zbrodnia w rezydencji“
LubimyCzytać1
Biblioteczka
2025-04-26
Prokurator Adam Szmyt nie ma najłatwiej w życiu. Traci żonę (i córkę), i jakby tego było mało, zostaje przeniesiony z Warszawy do Lublina.
Na dodatek pierwszą przydzieloną mu sprawą na nowym miejscu, jest ta, której nikt inny nie chciał. To… nie podoba się też ambitnej policjantce Anecie Brudce, dla której to pierwsza samodzielna sprawa.
Między innymi dlatego między Adamem i Anetą dochodzi do tarć, które potęgują kolejne odkrycia w śledztwie.
A wszystko zaczyna się od znalezienia fragmentu męskiego ciała na placu…
Przybyły na miejsce prokurator zleca przeszukanie okolicy, by znaleźć właściciela tegoż fragmentu, z cichą nadzieją, że będzie on jeszcze żywy.
Niestety na nadziejach się kończy, za to zaczyna się wyścig z czasem, bo jak się okazuje, to dopiero pierwsze z makabrycznych morderstw. Morderstw, które otworzą nie do końca zabliźnione rany uczestniczących w śledztwie ludzi…
Czy te doświadczenia pomogą śledczym uporać się z własnymi problemami?
Dlaczego prokuratora przeniesiono do Lublina?
Dlaczego morderca postępuje tak, a nie inaczej?
Czym jest tytułowy „szlam”?
Czy prokurator i komisarz odłożą na bok prywatne animozje?
Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziecie właśnie w tej książce.
Dawno się tak nie uśmiałam przy kryminale.
Fakt, temat jaki został w nim poruszony jest ważny, ale mimo to te wszystkie wpadki i wypadki jakie przytrafiały się w czasie śledztwa doprowadzały mnie do płaczu ze śmiechu.
Nie zdradzę Wam, które konkretnie sceny mam na myśli, bo nie chcę zepsuć Wam przyjemności z czytania.
Nie zmienia to jednak faktu, że kilkukrotnie miałam ochotę walnąć parę osób w łeb, nie wykluczając przy tym samego prokuratora, który… nie… tego też Wam nie zdradzę.
Jeżeli więc chcecie przyjemnie spędzić czas z książką w ręce i przy okazji przekonać się, że nikt nie jest idealny, to jest to książka dla Was.
A ja… niedługo zabieram się za drugi tom przygód prokuratora Adama Szmyta…
Prokurator Adam Szmyt nie ma najłatwiej w życiu. Traci żonę (i córkę), i jakby tego było mało, zostaje przeniesiony z Warszawy do Lublina.
Na dodatek pierwszą przydzieloną mu sprawą na nowym miejscu, jest ta, której nikt inny nie chciał. To… nie podoba się też ambitnej policjantce Anecie Brudce, dla której to pierwsza samodzielna sprawa.
Między innymi dlatego między Adamem...
2025-04-30
Gdy od dawna żyje się w kłamstwie, przestaje się odróżniać fałsz od prawdy…
Anna i Tomasz znają się od najmłodszych lat. Do tego stopnia są ze sobą zżyci, że traktują się niemal jak rodzeństwo, którego żadne z nich nie ma. To sprawia, że nie widzą w sobie nawzajem nikogo poza „młodszą siostrą” i „starszym bratem”.
Wszystko zmienia się, gdy Anna, po zakończonych studiach farmaceutycznych, wraca do rodzinnego domu ze złamanym sercem. Zbiegiem okoliczności również Tomasz leczy rany po nieudanym związku, i jakby tego było mało, u jego mamy zostaje zdiagnozowana białaczka.
Kobieta boi się kto przejmie prowadzoną przez nią aptekę, bo Tomasz absolutnie nie ma do tego głowy. Pomijając już taki drobiazg, że nie ma tytułu magistra farmacji. Zostaje więc Anna, którą to Magda już dawno, acz skrycie, namaściła jako swoją następczynię.
To, a raczej białaczka, było jednym z powodów dla których młodzi zdecydowali się na nietypowy krok, czyli białe małżeństwo, które na zewnątrz miało wyglądać tak, jak każdy inny związek.
Nie widzieli przed sobą zbyt wielu problemów, wszak znali się od „zawsze”, więc umieli ze sobą rozmawiać i nie mieli siebie dosyć. Ich gra zmyliła wszystkich, wliczając w to również rodziny i najlepszych przyjaciół.
Pierwsze zgrzyty pojawiają się, gdy Magda, mama Tomasza, i Danuta, mama Anny, giną w wypadku samochodowym…
Dlaczego młodzi zdecydowali się na ślub?
Czy ta mistyfikacja wyjdzie na jaw?
W którym momencie Anna i/lub Tomasz pożałują swoich decyzji?
Na jakich zasadach zawarli swój układ?
Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziecie właśnie w tej książce.
Prawda, w odróżnieniu od kłamstwa, musi być prawdopodobna…
W przypadku Ani i Tomka oboje mieli solidne podstawy, by zbudować historię na potrzeby całej reszty świata. A o tym, że poradzili sobie doskonale świadczy sam fakt, że nikt nic nie podejrzewał.
Spiskowcy nie mieli bowiem problemu, by publicznie okazywać sobie uczucia. Można więc określić, że byli jak aktorzy, którzy w momencie pojawienia się choćby jednego widza błyskawicznie przywdziewają maski i wcielają się w role wyznaczone im przez reżysera.
To prowadzi do różnych, mniej lub bardziej komicznych sytuacji, które sprawiły, że „Osaczyć fatum” jest książką na jedno spokojne popołudnie albo… na odstresowanie. Opcjonalnie na jedno i drugie.
Jedno jest pewne: czas z tą powieścią nie będzie czasem straconym…
Za książkę z przepiękną dedykacją dziękuję Autorce
Gdy od dawna żyje się w kłamstwie, przestaje się odróżniać fałsz od prawdy…
Anna i Tomasz znają się od najmłodszych lat. Do tego stopnia są ze sobą zżyci, że traktują się niemal jak rodzeństwo, którego żadne z nich nie ma. To sprawia, że nie widzą w sobie nawzajem nikogo poza „młodszą siostrą” i „starszym bratem”.
Wszystko zmienia się, gdy Anna, po zakończonych studiach...
2025-05-06
Podporucznik Jerzy Arlecki marzy o czymś więcej niż praca za niewielkie pieniądze i ochrzan w ramach premii.
Dlatego rezygnuje z etatu i zgłasza się do ABW. Po przeszkoleniu i przysiędze przydzielają go do białego wywiadu.
Pierwsze zadania traktuje jako sprawdzenie wytrzymałości psychicznej nowego pracownika, ale z czasem okazuje się, że to nie do końca tak było.
No bo kto by się spodziewał, że pytanie o znajomość języka łacińskiego oraz polecenie zebrania i przeanalizowanie wszystkich informacji o wampirach ma jakikolwiek inny cel…?
Bardzo szybko przekonuje się, że nie miał racji, a wszystko zaczęło się w chwili, w której zauważył grupę osób określanych jako nocarze.
Krótko po tym fakcie podporucznik zostaje wysłany na misję właśnie z nocarzami. Zbieg okoliczności sprawia, że już na tej pierwszej misji Jerzy umiera dla Dnia, by odrodzić się dla Nocy.
Podporucznik Arlecki zostaje pochowany z honorami, a na służbę Rzeczpospolitej zostaje przyjęty Vesper.
Przed agentem stają kolejne wyzwania, w tym opanowanie nowych umiejętności i trudny do poskromienia głód.
Jak by tego było mało, w głowie Vespera pojawiają się pytania, na które trudno uzyskać odpowiedź. Zwłaszcza gdy zadanie ich nieodpowiedniej osobie może skończyć się ostateczną śmiercią w niesławie…
Jak powstali nocarze?
Dlaczego ich istnienie jest owiane taką tajemnicą?
Po co w białym wywiadzie znajomość łaciny?
Czy podporucznikowi przyda się wiedza medyczna?
Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziecie właśnie w tej książce…
Mogłoby się wydawać, że o wampirach napisano już wszystko, a tu niespodzianka…
Na ich przykładzie można też postawić hipotezę, że nie ma wady lub zalety, której nie można wykorzystać w konkretnym celu. Trzeba tylko wymyślić jak ominąć pewne ograniczenia.
W przypadku wampirów czymś oczywistym jest opanowania ich żądzy krwi i nadwrażliwość na promienie UV, ale udaje się ominąć te ograniczenia, to zyskuje się wartościową jednostkę, która może działać w sektorach, w których nie poradzą sobie ludzie.
Tę zasadę można zastosować w przypadku dowolnych grup społecznych, zwłaszcza że czasami… wystarczy tylko pozwolić się wykazać, a człowiek sam znajdzie niszę, w której będzie najlepszy.
Wiem o tym z własnego doświadczenia, gdy dano mi szansę, bym opanowała nowe umiejętności. Jestem za to wdzięczna do tej pory, i choć w tamtym zawodzie pracowałam niespełna rok, to przekonałam się, że chcieć to móc, i że naprawdę nie potrzeba dużo, by komuś poprawić humor i… jakość życia.
Nie od dzisiaj bowiem wiadomo, że potrzeba matką wynalazków, i że chcieć to móc, a wiara dodaje skrzydeł.
I na tych skrzydłach niedługo ruszam na kolejną przygodę z Vesperem i resztą jego znajomych…
GORĄCO POLECAM!!
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu WarBook
Podporucznik Jerzy Arlecki marzy o czymś więcej niż praca za niewielkie pieniądze i ochrzan w ramach premii.
Dlatego rezygnuje z etatu i zgłasza się do ABW. Po przeszkoleniu i przysiędze przydzielają go do białego wywiadu.
Pierwsze zadania traktuje jako sprawdzenie wytrzymałości psychicznej nowego pracownika, ale z czasem okazuje się, że to nie do końca tak było.
No bo kto...
2025-05-20
Wszystko zaczyna się przed ponad dwudziestu laty, gdy młoda żona Czesława Grinwalda mówi mu, że chce od niego odejść. Mężczyzna nie może pogodzić się z tym faktem i w szale morduje żonę, zadając jej wiele ran, z których już pierwsze były śmiertelne. Konsekwencją tych wydarzeń jest więzienie dla Czesława oraz dom dziecka dla Oli, jego córki…
Jednak Ola nie potrafi się pogodzić z tym, gdzie przyszło jej mieszkać i w swoje dwunaste urodziny popełnia samobójstwo. Jako narzędzie wybiera coś, co dawno temu budowała razem z ojcem, i czego kwintesencją jest pomarańcza.
Gdy do Czesława dociera informacja o śmierci córeczki, on poprzysięga przed sobą zemstę na kilku osobach, w tym na prokuratorze Adamie Szmycie, który… na ostatniej rozprawie zastępował bardziej doświadczonego kolegę i odczytał wyrok skazujący.
Skazaniec, mając przed sobą wiele lat za kratkami, ma zarazem czas na dopracowanie misternego planu zemsty. Postanawia uderzyć nie bezpośrednio w uczestników rozprawy, a w ich potomstwo. Musi „tylko” wyjść na wolność po skończonej odsiadce…
Zbiegiem okoliczności koniec odsiadki Grinwalda następuje kilka miesięcy przed wizytą prokuratora Adama Szmyta w Krakowie.
Na dodatek Adam nie ma pojęcia, że znalazł się na celowniku przestępcy. A raczej nie on, tylko jego córka, Gośka. Córka, z którą od lat nie ma najlepszych relacji.
Mimo to, gdy tylko uświadamia sobie jakie niebezpieczeństwo zawisło nad Gośką, robi wszystko by zapobiec nieszczęściu.
W pewnym stopniu może też liczyć na innych przedstawicieli prawa, którzy przed dwudziestu laty brali udział w śledztwie oraz tej ostatniej rozprawie. Sęk w tym, że nie wszyscy Adamowi wierzą…
Jakie znaczenie dla Czesława ma pomarańcza?
Dlaczego niemal nikt nie wierzy Adamowi?
Czy uda się zapobiec tragediom?
W jaki sposób Ola popełniła samobójstwo?
Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziecie właśnie w tej książce…
Z przyjemnością wróciłam do historii Adama Szmyta, który jeszcze nie otrząsnął się z poprzedniej sprawy, a już został wmieszany w kolejną. Na dodatek nie do końca jako prokurator, choć jego zawód miał kluczowe znaczenie, nie mówiąc już o tym, że umiejętność szybkiego i logicznego myślenia pomagała łączyć fakty. A to, w czasie śledztwa coś bezcennego…
Szkoda tylko, że niemal nikt nie wierzył w głoszone przez Adama hipotezy, i dopiero któryś kolejny element układanki, sprawił, że słowa prokuratora Szmyta zaczęto brać nieco poważniej, choć i tak kwestionowano je na niemal każdym kroku.
Adam za bardzo nie miał czasu i sił na dyskusje, gdyż zmagał się z problemami rodzinnymi. Tylko jak znaleźć czas na rozmowę i wyjaśnienie, czasami bardzo zadawnionych pretensji, gdy w oczy zagląda śmierć?
Podobno dla chcącego nic trudnego, ale czy same chęci wystarczą, by zaleczyć rany…?
Wszystko zaczyna się przed ponad dwudziestu laty, gdy młoda żona Czesława Grinwalda mówi mu, że chce od niego odejść. Mężczyzna nie może pogodzić się z tym faktem i w szale morduje żonę, zadając jej wiele ran, z których już pierwsze były śmiertelne. Konsekwencją tych wydarzeń jest więzienie dla Czesława oraz dom dziecka dla Oli, jego córki…
Jednak Ola nie potrafi się...
2025-06-02
Ranny Vesper wpada w ręce pani wampirzych renegatów, Anarei, która wykorzystując jego osłabienie, próbuje przeciągnąć go na swoją stronę.
Nie należy to do najłatwiejszych, bowiem Vesper, gdy był znany jako Jerzy Arlecki, był stróżem prawa. Na dodatek cały czas uważa, że obowiązują go złożone wtedy przysięgi.
Młody wampir, którego Anarea mianowała generałem, ma opory, by zdradzić swoje przekonania, ale z czasem wysnuwa teorię, że jego obecność u renegatów jest częścią planu. Dlatego też postanawia zebrać jak najwięcej informacji, by później, choćby i na przesłuchaniu, mógł przekazać swoją wiedzę.
Ta hipoteza sprawia, że generał chętniej podejmuje się nowych obowiązków, w tym wyszkolenia nowych żołnierzy. Zaczyna od… zobojętnienia ich na krew.
Pozostałe wampiry są tym zaskoczone, ale po tym, jak poznają cel tego szkolenia, częściowo przyznają Vesperowi rację.
Ta umiejętność podwładnym generała przydaje się szybciej niż ktokolwiek by przypuszczał, a staje się tak „dzięki” grupie przeciwników Dzieci Nocy, zwanej watykańskimi.
Na dodatek watykańscy wymyślili pewną broń, a do przetestowania jej działania niezbędny jest wampir.
Dlatego też porywają jednego z renegatów…
Co przyciągnęło Anareę do Vespera?
Czy Vesper zyska sprzymierzeńców?
Kim są watykańscy?
Czy broń watykańskich spełni swoje zadanie?
Czy Vesper wróci do Nocarzy?
Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziecie właśnie w tej książce.
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia…
Zawsze tak było, jest i chyba niestety będzie, że bez względu na to, o czym się mówi, „my” jesteśmy dobrzy, „oni” są źli.
Jednak równie pewne jest to, wszystko ma kilka wymiarów i nie można czegoś jednoznacznie określić jako dobre lub złe. Dlatego ważna jest analiza faktów i w miarę możliwości, wyciągnięcie obiektywnych wniosków.
Problem jest w tym, że mało kto jest w stanie patrzeć na problem bez żadnych emocji, bo opinie wydaje się również z uwzględnieniem własnych doświadczeń, a te często są podszyte różnymi uczuciami.
Jak więc pogodzić to, co powinno się zrobić z własnymi przekonaniami? To pytanie jest otwarte i chyba bez jednoznacznej odpowiedzi, bowiem, bez względu na to jak by się człowiek (lub wampir) starał, zawsze, choćby i nieświadomie, będzie się brało pod uwagę coś więcej niż suche fakty.
Z moją subiektywną opinią, zapewne zgodzi się zarówno Vesper jak i jego znajomi. I każdy z nich będzie się starał przekonać pozostałych, do tego, że to jego racja jest tą właściwą.
Czy tak będzie? O tym musicie przekonać się osobiście…
Gorąco polecam!!
za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu WarBook
Ranny Vesper wpada w ręce pani wampirzych renegatów, Anarei, która wykorzystując jego osłabienie, próbuje przeciągnąć go na swoją stronę.
Nie należy to do najłatwiejszych, bowiem Vesper, gdy był znany jako Jerzy Arlecki, był stróżem prawa. Na dodatek cały czas uważa, że obowiązują go złożone wtedy przysięgi.
Młody wampir, którego Anarea mianowała generałem, ma opory, by...
Świat się zmienia i nie da się tego powstrzymać, a części zmian nie można nawet przewidzieć. Bywa, że te nieprzewidywalne urastają do rangi Zagłady…
Tak było i tym razem…
Wystarczyła chwila, by zginęły miliardy ludzi, a wraz z nimi cała ich wiedza i umiejętności. Przetrwał zaledwie ułamek populacji, z której w ciągu zaledwie dwóch pokoleń większość cofnęła się w rozwoju cywilizacyjnym do poziomu niewiele wyższego niż zwierzęcy.
Garstki szczęśliwców, którym udało się uniknąć tego losu, skupiły się w mniejszych lub większych gromadach, próbując odzyskać zapomnianą wiedzę. Co z tego, że przetrwały urządzenia i książki, skoro nie ma już nikogo, kto mógłby wyjaśnić przeznaczenie Wynalazków, a co ważniejsze, zademonstrować ich działanie w praktyce…?
Największym społeczeństwem, które próbuje odzyskać utraconą wiedzę, jest plemię zamieszkujące Dolinę Spokoju. Jego członkowie trafiali tam stopniowo, ale najważniejsze, że potrafili się dogadać i wykorzystując swoją wiedzę jak najlepiej, działać z korzyścią dla mieszkańców Doliny.
Jest to istotne, gdyż Zdziczali powoli zaczynają się organizować w coś więcej niż luźne grupy, atakujące na chybił trafił. Jakimś cudem wśród nich znalazł się ktoś, kto umie zapanować nad tłumem, i co ważniejsze, narzucić mu swoją wolę i nadrzędny cel.
Na szczęście mieszkańcy Doliny mogą liczyć na Klany: Żelaznorękich, Cieni, Skrzydlatych i Płonących Pazurów, które, wspierając się nawzajem, stawiają opór Zdziczałym. Jednak z każdym kolejnym atakiem są też coraz bardziej świadome, że w którymś momencie odzyskane okruchy wiedzy Przodków mogą się okazać niewystarczające.
Jednak Klany, choć nie wszyscy o tym wiedzą, mogą liczyć na pomoc Baltazara. Co prawda on przychodzi do Doliny tylko na pewien czas, by z niej cykliczne odchodzić, ale każda jego wizyta jest ważna i niesie za sobą różne konsekwencje.
Nie inaczej było, gdy Baltazar pojawił się w Dolinie z okazji dziesięciolecia sojuszu Klanów. Wsparł bowiem radą i swą obecnością Żelaznorękiego Alvero oraz ocalił jego podopiecznego, niespełna dziesięcioletniego Kaia, a także sprawił, że…
Ale o tym już musicie przeczytać sami…
Co spowodowało Zagładę?
W jaki sposób ludzkość odzyskała okruchy wiedzy Przodków?
Dlaczego Zdziczali chcą zapanować nad światem?
Kim jest Baltazar?
Jak długo przetrwa Dolina?
Dlaczego Alvero opiekuje się Kaiem?
Tego dowiecie się właśnie z tej książki…
Powieści z gatunku fantastyki oraz te, których akcja osadzona jest w przyszłości, rzucają i Autorowi, i Czytelnikowi duże wyzwanie.
Pierwszy musi stworzyć miejsca akcji od podstaw, a drugi popatrzeć na tenże świat z odpowiedniej perspektywy.
Jeżeli Autor sprosta zadaniu, Czytelnik przeżywa cudowną przygodę. Na szczęście Autorowi cyklu o Dolinie Spokoju udało się stworzyć świat na miarę Tolkienowskiego Śródziemia.
To porównanie nie jest przypadkowe i na dodatek w pełni zasłużone. Sami to potwierdzicie po odwiedzeniu Doliny… 😉
Postaci dopracowane, nieco tajemnicze, bo każda ma za sobą jakąś przeszłość, chwile szczęścia i smutku. Czasami miałam ochotę paru osobnikom przydzwonić czymś ciężkim, co nie wyszłoby mi na zdrowie, ale liczę na to, że kiedyś się dowiem, dlaczego w tych konkretnych sytuacjach zachowywali się tak, a nie inaczej.
Jest to wielce prawdopodobne, gdyż ta książka stanowi pierwszy z ośmiu tomów całej serii, a ja gorąco Was zachęcam do odwiedzin w świecie po Zagładzie…
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Autorowi
Świat się zmienia i nie da się tego powstrzymać, a części zmian nie można nawet przewidzieć. Bywa, że te nieprzewidywalne urastają do rangi Zagłady…
Tak było i tym razem…
Wystarczyła chwila, by zginęły miliardy ludzi, a wraz z nimi cała ich wiedza i umiejętności. Przetrwał zaledwie ułamek populacji, z której w ciągu zaledwie dwóch pokoleń większość cofnęła się w rozwoju...
Po zwolnieniu z policji Aneta Brudka nie może odnaleźć się w nowej rzeczywistości, która obecnie ogranicza się niemal wyłącznie do opieki nad chorą na alzheimera mamą i będącej efektem gwałtu ciąży.
Tę rzeczywistość zupełnie niespodzianie przerywa wysłany z obcego numeru SMS, o zaginięciu Stanisława Wragi, wuja Anety i kuzyna Basi. Basia, mama Anety, prosi córkę, by ta pojechała do Rudnika nad Sanem i poszukała zaginionego Stasia. Aneta nie jest tym zachwycona, ale ostatecznie rusza w drogę…
Na miejscu zaczyna prywatne śledztwo, ale niemal od razu natrafia na mur milczenia, a informacje, jakie udaje jej się zyskać wzajemnie się wykluczają. Dla części mieszkańców wuj Anety jest bohaterem, a dla innych zaprzańcem.
Dlatego też kobieta kontaktuje się z byłym prokuratorem Adamem Szmytem i prosi go o pomoc. On początkowo odmawia, ale później, nic nie mówiąc Anecie, wsiada w samochód i rusza do Rudnika. Do Rudnika, w którym za młodych lat spędzał sporo czasu i ma tam rodzinę oraz znajomych.
To zarazem pomaga i przeszkadza w prywatnym śledztwie, ale upór Adama i Anety sprawia, że powoli rozgryzają, które informacje są prawdziwe, a które mają wprowadzić ich w błąd.
Poza ludźmi prowadzenie śledztwa utrudniają im trudne do wyjaśnienia wypadki, w tym pożary, pobicia i… trup na cmentarzu. I to bynajmniej nie znajdujący się tam legalnie.
Wszystkie tropy wskazują na to, że Aneta i Adam są osobami niepożądanymi w Rudniku, a prawda, o której niemal nikt nie chce głośno mówić, ma pozostać tajemnicą.
Lokalsi nie biorą jednak pod uwagę uporu Anety i Adama…
Co i kto stoi za zniknięciem Stanisława Wragi?
Kto wysłał SMS-a?
Dlaczego Adam zmienił zdanie?
Kto stoi za tajemniczymi wypadkami w Rudniku?
Czy uda się odkryć prawdę…?
Odpowiedzi na te i inne pytania poznacie właśnie z tej książki…
Prawda… czasami ją znamy, a czasami nie.
W tym drugim przypadku co jakiś czas pojawia się pytanie: czy chcemy ją poznać?
I tu trzeba się poważnie zastanowić, bo za mniejszymi lub większymi kłamstwami może kryć się coś, co powinno pozostać tajemnicą.
Aneta stanęła właśnie przed tym dylematem, choć u niej nieco kłóciły się ciekawość prywatna, wszak chodziło o jej wuja, z uporem policjantki. Byłej, ale niektórych nawyków nie idzie się pozbyć.
Jakby tego było mało, do działania dopingowały ją słowa jej mamy oraz Adam.
My, tak jak Aneta, również stajemy przed różnymi wyborami. Od tego, jakie pieczywo nabyć, przez co założyć na jakąś okazję, po odkrycie tajemnic lub wręcz przeciwnie przemilczenie czegoś.
I bez względu na to, jaką decyzję się podejmie, trzeba pamiętać o konsekwencjach. Oby były pozytywne dla wszystkich, albo przynajmniej jak najmniej szkodliwe, bo co się stało, to się nie odstanie, a czasami wystarczy chwila namysłu, by ustrzec się od kłopotów…
Obyśmy tylko potrafili podjąć właściwe decyzje…
Czego i Wam, i sobie życzę…
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Autorowi
Po zwolnieniu z policji Aneta Brudka nie może odnaleźć się w nowej rzeczywistości, która obecnie ogranicza się niemal wyłącznie do opieki nad chorą na alzheimera mamą i będącej efektem gwałtu ciąży.
Tę rzeczywistość zupełnie niespodzianie przerywa wysłany z obcego numeru SMS, o zaginięciu Stanisława Wragi, wuja Anety i kuzyna Basi. Basia, mama Anety, prosi córkę, by ta...
Vesper, niespełna roczny wampir, zdążył już podpaść zarówno nocarzom, jak i renegatom. Podpadł też kilku wampirzym lordom, którzy, tak na dobrą sprawę od początku za nim nie przepadali…
Jednak nikt, włącznie z Vesperem, nie miał pojęcia, że wszystko zaplanował Ultor, lord Vespera. Młody miał bowiem w naturalny sposób trafić od nocarzy do renegatów.
Teraz obie frakcje muszą zacząć ze sobą współpracować, bo mają wspólnego wroga. Ludzie, określani jako watykańscy, znaleźli bowiem sposób, by wampir ponownie stał się człowiekiem. Oczywiście nie jest wcześniej pytany o zgodę…
Zadanie zjednoczenia obu wampirzych grup przypada Vesperowi, ale najpierw musi on przekonać wszystkich do tego, że jest osobą godną zaufania, a to jest równie trudne zadanie, co… chodzenie w świetle dnia.
Na szczęście Ultor ma kilka pomysłów, które w każdej chwili może zacząć wcielać w życie…
Jednym z nich jest obudzenie tajemniczego Ukrytego…
Tylko czy to wystarczy…?
Czym Vesper podpadł nocarzom i renegatom?
Dlaczego Vesper musiał przeniknąć do renegatów?
Co zaplanował Ultor?
Jakie znaczenie będzie miała opinia Ukrytego?
Co, tak naprawdę, robią watykańscy?
Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziecie właśnie w tej książce…
Vesper… najpierw nocarz, potem renegat, a na końcu… nikt. Dokądkolwiek by nie poszedł, jest tym najmniej pożądanym gościem, ale na nieszczęście dla wszystkich, jest też jedną z największych nadziei na to, by odnieść sukces…
Jakże często bywa tak i w naszym życiu, gdy o efekcie końcowym decyduje detal, którego nie brało się pod uwagę w założeniach.
Dlatego zawsze warto odłożyć animozje na bok i przy analizie kolejnych kroków, uwzględniać dosłownie wszystkie opcje, bo nigdy nie wiadomo, co tak właściwie okaże się skuteczne.
Czy tak będzie również w przypadku świata wampirów?
O tym przekonacie się sięgając po pentalogię pióra/klawiatury Pani Magdaleny Kozak.
Cała seria (oraz mnóstwo innych, równie fantastycznych powieści, i każdą gorąco polecam) dostępna w wydawnictwie WarBook…
Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu
Vesper, niespełna roczny wampir, zdążył już podpaść zarówno nocarzom, jak i renegatom. Podpadł też kilku wampirzym lordom, którzy, tak na dobrą sprawę od początku za nim nie przepadali…
Jednak nikt, włącznie z Vesperem, nie miał pojęcia, że wszystko zaplanował Ultor, lord Vespera. Młody miał bowiem w naturalny sposób trafić od nocarzy do renegatów.
Teraz obie frakcje muszą...
RECENZJA PATRONACKA
Jeszcze niedawno Bastian dzielił swój czas między pracę w należącym do rodziny zajeździe, który miał w przyszłości przejąć, a malowanie obrazów, które było jego prawdziwą pasją.
Mimo to znajduje jeszcze czas, na to, by w razie potrzeby, pomóc mieszkańcom miasta, no i na rodzące się między nim a Laurą uczucie.
Wszystko zmienia się, gdy na skutek choroby Bastian traci słuch…
Jego ojciec dochodzi do wniosku, że niesłyszący syn nie będzie w stanie zająć się rodzinnym biznesem, i zamierza przekazać zajazd córce, Alicji, która w najbliższej przyszłości ma wyjść za mąż. Bastian zaś zostaje skierowany do prac, które nie wymagają kontaktu z ludźmi, w tym do sprzątania stajni.
Chłopakowi to nie przeszkadza, ale mimo wszystko jest mu przykro, że został odstawiony na boczny tor. W pionie trzyma go to, że cały czas może malować…
Dzięki swojemu talentowi Bastian uwiecznia, a raczej wydobywa z głębi duszy przypadkowo spotkanych osób, ich marzenia. Marzenia, które z rozmaitych powodów nie zostały zrealizowane.
Początkowo te obrazy są traktowane przez mieszkańców Perli jako nieszkodliwe dziwactwo, ale gdy do miasta przybywa dwóch obcych zaczynają się kłopoty.
Obcy, choć nie mówią tego wprost, mają zamiar przejąć władzę w mieście, muszą więc osłabić pozycje wszystkich tych, którzy coś znaczą dla reszty społeczności. To udaje im się dzięki rękawicom, które skradli Wiwanowi. Uzdrowicielowi, którego dar i krew potrafią zdziałać cuda…
Dlaczego obcy przybyli właśnie do Perli?
Jak Bastian radzi sobie bez jednego ze zmysłów?
Jak mieszkańcy reagują na talent Bastiana?
Jak obcy zdobyli rękawice Wiwana?
Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziecie właśnie w tej książce…
Życie z niepełnosprawnością, zwłaszcza tą nabytą, nie należy do najłatwiejszych. Pamięta się bowiem swoje plany i marzenia z czasów, gdy było się zdrowym…
W takich wypadkach potrzebny jest czas, by spojrzeć w przyszłość z innej perspektywy, no i co najmniej jedna życzliwa dusza, do której można się zwrócić w dowolnej sprawie.
Z perspektywy tej duszy ważne jest też, by wiedzieć, kiedy się nie narzucać, a kiedy mocniej tupnąć nogą. Bastian takie wsparcie dostawał od swojej siostry, a chwilę później również od jej narzeczonego.
Tę perspektywę znam z obu stron. Zarówno jako osoba z niepełnosprawnością, jak i ktoś, kto służył wsparciem. Choćby i uchem, w które można się wygadać. Doskonale więc wiem, jak bezcenne są te rozmowy. Można z nich wynieść wiele wartościowych informacji, o ile umie się słuchać lub patrzeć.
W przypadku Bastiana to właśnie wzrok jest ważny, bo on swoje emocje i to, co chce przekazać światu, wyraża za pomocą obrazów. I to jest właśnie piękne… Obraz (i wiersz, ale skupmy się na obrazach) można interpretować dowolnie. Im lepiej zna się autora dzieła, tym większa szansa, że wyłuska się to, co tam jest zawarte, ale… nie zawsze jest to niezbędne.
W końcu trzeba ćwiczyć wyobraźnię. Jednak bez względu na wszystko nie można zapominać, że za każdą niepełnosprawnością, bez względu na to czy ją widać, czy nie, jest człowiek. I nieważne, że czasami nie jest w stanie odpowiedzieć nam słowami. Ważny jest fakt, że my o tym pamiętamy.
Nigdy nie wiadomo, czy my nie będziemy po tej drugiej, trudniejszej do zrozumienia stronie. Czego ani Wam, ani sobie nie życzę…
Autorce dziękuję za zaufanie i za możliwość objęcia tej cudownej książki patronatem medialnym.
PS: Warto też wspomnieć, że w książce są umieszczone obrazy dziewczynki z niepełnosprawnością. To jej dzieła były inspiracją dla Autorki.
RECENZJA PATRONACKA
Jeszcze niedawno Bastian dzielił swój czas między pracę w należącym do rodziny zajeździe, który miał w przyszłości przejąć, a malowanie obrazów, które było jego prawdziwą pasją.
Mimo to znajduje jeszcze czas, na to, by w razie potrzeby, pomóc mieszkańcom miasta, no i na rodzące się między nim a Laurą uczucie.
Wszystko zmienia się, gdy na skutek choroby...
PATRONAT MEDIALNY
Dojrzałość mężczyzn poznaje się po tym, jak zachowują się w sytuacjach kryzysowych.
Nina w dość bolesny sposób przekonała się, że prędzej będzie mogła liczyć na przyjaciela i jego znajomych, niż na narzeczonego, z którym jest od kilkunastu lat…
A wszystko zaczęło się od tego, że Roman Płoński wyszedł do monopolowego i… nie wrócił.
Z racji tego, że Romek jest alkoholikiem, początkowo nikt za bardzo nie zaniepokoił się faktem, że długo go nie ma w domu, nawet mimo faktu, że mężczyzna ma objawy demencji. Tak więc akcja poszukiwawcza wystartowała z lekkim poślizgiem.
Jakby tego było mało, Egon, narzeczony Niny, kombinował, jak wykręcić się z uczestnictwa. Nieco zła z tego powodu kobieta postanowiła się skontaktować z Kamilem Drejerem, przyjacielem z podstawówki, a obecnie gwiazdą muzyki. Miłym bonusem do tej sławy jest możliwość skorzystania z zasięgów, jakie on i jego zespół Motherless mają w Internecie.
Dreja, jak na prawdziwego przyjaciela przystało, bez wahania zmienia swoje plany, organizuje ekipę i na dodatek podsuwa kilka pomysłów, między innymi taki, by na gruncie prywatnym skontaktować się z kimś, kto ma znajomości w odpowiednich kręgach… Baa… nawet obiecuje, że sam się tym zajmie.
Wśród ludzi ściągniętych przez Kamila jest rudowłosy Daniel, znany też jako Red. Tak jak Nina, maniak motoryzacji, więc gdy tylko ten fakt wychodzi na jaw, oboje mają do obgadania milion tematów związanych z motorami, dzięki czemu ból towarzyszący niepewności związanej z zaginięciem ojca staje się nieco lżejszy, a tym samym minimalnie łatwiejszy do zniesienia.
Gdyby tylko Nina mogła polegać również na narzeczonym, który na jej nieszczęście jest mistrzem manipulacji i robi wszystko, by nie zaszkodzić… samemu sobie.
Nina zauważa to w najgorszym możliwym momencie, czyli właśnie wtedy, gdy potrzebuje psychicznego wsparcia. By się zresetować, wyjeżdża do udostępnionego jej przez Kamila domku na odludziu…
Czy Egon zmieni podejście do problemów Niny?
Czy Roman zostanie znaleziony?
Jak Egon zareaguje na nowych znajomych Niny?
Jaki będzie efekt tego resetu?
Dlaczego Daniel pomaga Ninie?
Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziecie właśnie w tej książce.
Mam ten niewątpliwy zaszczyt, że losy Niny Płońskiej i reszty postaci poznawałam jeszcze w trakcie powstawiania „Ninio”.
Z przyjemnością wspominam te długie (nie tylko) nocne rozmowy z Magdą, w czasie których rozbierałyśmy na części pierwsze charaktery poszczególnych bohaterów, analizując przy tym każdy detal, by całą historię pokazać w jak najbardziej autentyczny sposób.
To wszystko sprawiło mi ogromną frajdę, niemal równie dużą jak pisanie własnej książki. I to nic, że później przez cały dzień chodziłam półprzytomna… było warto…
Jedną z postaci, które przysporzyły mi najwięcej kłopotów, by je rozgryźć, była… Nina. Pozornie zwykła kobieta, szara myszka, a tak naprawdę osoba o bogatym wnętrzu, tylko… trzeba umieć i chcieć je wydobyć na powierzchnię.
Biorąc pod uwagę to, o czym wiem zarówno dzięki Magdzie, jak i z książki, jestem niezmiernie ciekawa, jak Wy odbierzecie wszystkie postaci z Niną, Kamilem i Danielem na czele. Ile razy się z nimi zgodzicie, a ile razy będziecie mieli ochotę walnąć ich czymś ciężkim, bo zrobili coś nieprzewidywalnego z Waszego punktu widzenia
I to jest właśnie urok powieści. Nie tylko „Ninio”, ale całej literatury pięknej. Można się postawić w sytuacji konkretnej postaci i zastanowić, jak my byśmy postąpili. A może, patrząc z zewnątrz, zauważycie coś, co przyda się w codziennym życiu, może nawet do uratowania kogoś?
Czasami bowiem wystarczy tylko czyjaś obecność w danym miejscu i czasie, by spojrzeć na siebie z innej perspektywy.
Za możliwość poznania Niny od tej nieoczywistej strony, no i przede wszystkim za uznanie mnie godnej objęcia „Ninio” patronatem medialnym, dziękuję Autorce (i może trochę Kamilowi 😉).
PATRONAT MEDIALNY
Dojrzałość mężczyzn poznaje się po tym, jak zachowują się w sytuacjach kryzysowych.
Nina w dość bolesny sposób przekonała się, że prędzej będzie mogła liczyć na przyjaciela i jego znajomych, niż na narzeczonego, z którym jest od kilkunastu lat…
A wszystko zaczęło się od tego, że Roman Płoński wyszedł do monopolowego i… nie wrócił.
Z racji tego, że Romek...
T. Kowalik i P. Słowiński w swojej książce „Bohaterowie Auschwitz” przedstawiają kilkoro spośród licznych (również anonimowych) postaci walczących, na swój indywidualny sposób z terrorem panującym w obozie zwanym fabryką śmierci.
Każde z nich czyli: rotmistrz Witold Pilecki, ojciec Maksymilian Kolbe, Józef Bellert (lekarz), Stanisława Leszczyńska (położna), Irena Wiśniewska (pielęgniarka), Bronisław Czech (wszechstronny narciarz), Tadeusz „Teddy” Pietrzykowski (bokser), Harry Haft (bokser) i Sabina Nawara (zwykła-niezwykła kobieta nie tracąca poczucia humoru), a także sporo postaci drugoplanowych, tylko wspomnianych przez Autorów, sprzeciwiało się obozowej rzeczywistości. Kilkoro z nich zapłaciło najwyższą cenę.
By opowiedzieć o każdej choć trochę musiałabym przepisać książkę, ale wtedy… co Wy będziecie czytać…
Warto zapamiętać, że dzięki tym postaciom świat usłyszał o tym, co dzieje się w Oświęcimiu (i nie tylko), jeszcze podczas wojny. To mogło przyspieszyć pewne działania.
Jednak pamiętam z jakiegoś programu o tamtych czasach (nie pamiętam o którym obozie wtedy mówiono), że jeńcy z nadzieją wypatrywali lecących samolotów. Chcieli być zbombardowani, choćby kosztem własnego życia. Odzyskaliby wtedy wiarę w to, że świat o nich nie zapomniał, a w przypadku nalotu istniała szansa, że zabezpieczenia zostaną zniszczone i choć części więźniów uda się uciec na wolność.
To opowieści o ludziach, którzy potrafili pięknie żyć, a gdy trzeba, również pięknie umierać.
Za egzemplarz do recenzji dziękuję @WydawnictwoFronda
#LibraCzyta #TeresaKowalik #PrzemysławSłowiński #BohaterowieAuschwitz #Auschwitz #Oświęcim #bohater #walka #godność #drugawojnaświatowa #obózzagłady #recenzja #czytambolubię #czytamlegalnie
T. Kowalik i P. Słowiński w swojej książce „Bohaterowie Auschwitz” przedstawiają kilkoro spośród licznych (również anonimowych) postaci walczących, na swój indywidualny sposób z terrorem panującym w obozie zwanym fabryką śmierci.
Każde z nich czyli: rotmistrz Witold Pilecki, ojciec Maksymilian Kolbe, Józef Bellert (lekarz), Stanisława Leszczyńska (położna), Irena...
Recenzja przedpremierowa, i to patronacka...
Życie to sztuka wyboru, a każda podjęta decyzja może sprawić, że odkryjemy w sobie talent do czegoś, czego się nie spodziewaliśmy…
Amarth, samotny najemnik, jest tego doskonałym przykładem…
Obcy, dokądkolwiek by się udał, musiał nauczyć się wszystkiego o tym, jak o siebie zadbać, włącznie z wyrobem broni. Ta umiejętność sprawiła, że stał się unikatowym wojownikiem, umiejącym improwizować i… cały czas wszędzie czującym się obco.
To jednak nie zniechęca go od odwiedzin w mieście i spotkań z kilkoma znajomymi. Niemniej czyni to wyłącznie wtedy, gdy potrzebuje czegoś, czego sam nie umie wytworzyć.
Pechowy zbieg okoliczności (do którego Amarth jest przyzwyczajony) sprawia, że ostatnia wizyta w mieście nie przebiega zgodnie z planem. Jakby tego było mało, po stoczeniu walki ze smokiem niezbędna była interwencja specyficznego lekarza, który po udzieleniu pomocy medycznej obarczył Amartha pewną misją.
Najemnik niezbyt chętnie podejmuje się zleconego mu zadania, a zupełnie niespodziewanie dla niego, od pewnego momentu towarzyszy mu półelfka Sheeana. Tak samo niezależna i doświadczona przez los co Amarth, acz ich historie są zupełnie inne.
Czy dwoje tak różnych istot dojdzie do porozumienia?
Co sprawiło, że Amarth i Sheeana musieli zadbać sami o siebie?
Jaką misję powierzył Amarthowi medyk?
Dlaczego smoki zaatakowały miasto?
Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziecie właśnie w tej książce…
O „Epice” mogłabym mówić długo, ale rozpisując się, zdradziłabym Wam za dużo, a nie wiem jak Wy, ale ja nie lubię wiedzieć za dużo o powieści, którą mam w planach przeczytać.
Spróbuję Was więc zachęcić nieco inaczej do sięgnięcia po tę książkę…
Począwszy od tego, że jest to dobra propozycja na krótką podróż pociągiem, bo… nie przegapi się stacji docelowej, zwłaszcza gdy ostatnie kilka przystanków spędzi się na spoglądanie przez okno. Może nawet analizując postępowanie postaci, na czele z Amarthem i Sheeaną.
Mam wrażenie, że z obojgiem znalazłabym wspólny język. Co prawda walka jest mi obca, ale nie mam problemu z wymyśleniem czegoś nowego oraz z improwizacją.
Nie zmienia to jednak faktu, że parę razy miałam ochotę nimi potrząsnąć. W jakich okolicznościach? Tego już Wam nie zdradzę, ale myślę, że po przeczytaniu „Epiki” sami zgadniecie, co mam na myśli.
Was gorąco zachęcam do sięgnięcia po tę książkę, a mnie pozostaje czekać na drugi z trzech zaplanowanych tomów…
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Autorowi…
Recenzja przedpremierowa, i to patronacka...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŻycie to sztuka wyboru, a każda podjęta decyzja może sprawić, że odkryjemy w sobie talent do czegoś, czego się nie spodziewaliśmy…
Amarth, samotny najemnik, jest tego doskonałym przykładem…
Obcy, dokądkolwiek by się udał, musiał nauczyć się wszystkiego o tym, jak o siebie zadbać, włącznie z wyrobem broni. Ta umiejętność...