Oszukać fatum Agnieszka Jordan-Gondorek 8,2

Czy przeszłość naprawdę można zostawić za sobą… czy ona tylko cierpliwie czeka na moment, by wrócić ze zdwojoną siłą? I co, jeśli nagle zaczynasz dostrzegać, że pewne wydarzenia w twoim życiu wcale nie są przypadkiem?
Od początku czułam, że to może być historia, która nie będzie łatwa ani lekka, ale właśnie dlatego tak bardzo chciałam ją poznać. Połączenie emocji, relacji i tajemnicy to coś, co zawsze mnie przyciąga. A tutaj dostałam dokładnie to, na co liczyłam… a nawet więcej.
To historia Kiry i Jagny – kuzynek, które łączy coś znacznie silniejszego niż więzy krwi. Ich relacja od początku przyciąga uwagę, bo jest prawdziwa, szczera i naznaczona tym, co wydarzyło się w ich dzieciństwie. Mimo że próbują żyć normalnie, budować swoją codzienność, mieć marzenia i plany… przeszłość nie daje o sobie zapomnieć. Wraca powoli, podstępnie, jak cień, który nigdy tak naprawdę nie zniknął.
I nagle pojawiają się oni – Kornel i Mateusz. Nowe znajomości, które z założenia powinny być początkiem czegoś dobrego… ale czy na pewno? Czy to tylko przypadek, czy może element większej układanki? To jest ten moment w którym zaczyna się coś, od czego naprawdę trudno się oderwać.
Najbardziej wciągnęło mnie to stopniowe odkrywanie prawdy. To nie jest historia, która podaje wszystko na tacy. Tu każdy szczegół ma znaczenie, każde niedopowiedzenie buduje napięcie, a kolejne elementy układanki sprawiają, że w głowie pojawia się coraz więcej pytań. I to takich pytań, które nie dają spokoju, komu można zaufać? Czy przeznaczenie da się oszukać? I czy są rzeczy, przed którymi naprawdę nie da się uciec?
Ogromnym plusem tej książki są bohaterki. Kira i Jagna są wyraziste, autentyczne i… bardzo ludzkie. Ich emocje czuć na każdej stronie – strach, niepewność, nadzieję, ale też siłę, która rodzi się w najtrudniejszych momentach. To nie są papierowe postacie l, to dziewczyny, którym kibicowałam od pierwszych stron i za które momentami naprawdę się bałam.
Autorka świetnie balansuje między wątkiem obyczajowym a kryminalnym. Z jednej strony mamy relacje, pierwsze poważne uczucia, wchodzenie w dorosłość… a z drugiej jest mrok, tajemnice i niepokojące poczucie, że coś jest bardzo nie tak. Ten kontrast działa niesamowicie, bo kiedy zaczyna robić się spokojniej... nagle pojawia się coś, co burzy ten spokój.
Podczas czytania towarzyszyło mi naprawdę wiele emocji. Były momenty napięcia, kiedy przewracałam strony coraz szybciej. Były chwile niepokoju, kiedy czułam, że coś się wydarzy… ale nie wiedziałam co. I były też takie momenty, które po prostu ściskały za serce, bo ta historia, mimo całej swojej mrocznej otoczki, jest też bardzo ludzka.
Najbardziej spodobało mi się to, jak autorka poprowadziła motyw więzi między bohaterkami. To właśnie ta relacja jest fundamentem całej historii. W świecie pełnym tajemnic, niedopowiedzeń i strachu, one mają siebie. I to daje im siłę, nawet wtedy, gdy wszystko inne zaczyna się rozpadać.
To książka, która wciąga i… uzależnia. Naprawdę. Już po pierwszym tomie wiem, że chcę więcej i nie mogę się doczekać, aż sięgnę po kolejną część. Tym bardziej że wiem, iż historia będzie kontynuowana i szykuje się także trzeci tom… a to tylko podsyca moją ciekawość.
Jeśli lubicie historie, które łączą emocje z tajemnicą, relacje z napięciem i mrok z nadzieją, to zdecydowanie coś dla Was.