-
Artykuły
Czytamy w święta. 3 kwietnia 2026
LubimyCzytać327 -
Artykuły
Weź udział w konkursie i wygraj pakiet książek Callie Hart!
LubimyCzytać24 -
Artykuły
„Odpowiedź kryje się w tobie” – Katarzyna Wolwowicz zdradza, jak ją odnaleźć
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Nowa karkonoska powieść Sławka Gortycha! „ŚWIĘTO KARKONOSZY”- już wkrótce! KONKURS
LubimyCzytać131
Biblioteczka
2025-11-23
Umysł jest dobrym sługą ale złym władcą. Myślenie coraz bardziej przejmuje nad nami kontrolę - za dużo myślimy, a za mało czujemy. Umysł sprawia, że nieustannie próbujemy szukać naszego prawdziwego szczęścia na zewnątrz, jednocześnie uniemożliwiając nam doświadczanie prawdziwego szczęścia. Jeśli odzyskamy władzę nad naszymi myślami, wówczas możemy doświadczyć, że prawdziwa moc twórcza mieszka w nas i będziemy mogli wykorzystać ją do stworzenia rajskiego życia zgodnie z własnymi życzeniami. Ta książka jest praktycznym przewodnikiem jak aktywować swoją twórczą moc i stać się architektem wymarzonego życia. Przypomnimy sobie, kim naprawdę jesteśmy i jak ponownie połączyć się ze wszechświatem i swoją prawdziwą naturą.
Nasze życie jest kontrolowane przez genetycznie zaprogramowane, wyuczone i uwarunkowane wzorce w postaci myśli neuronalnych. Klucz do pięknego i satysfakcjonującego życia zawsze leży w samej świadomości. W tej książce autor przekazuje nam wiedzę na temat praw świadomości obowiązujących na naszej osobistej i duchowej ścieżce, abyśmy mogli stworzyć życie swoich marzeń. Nasz świat jest kształtowany przez naturalne prawa. Prawa świadomości działają przez cały czas, świadomie lub nieświadomie - prawo stworzenia, zgodności, biegunowości, przyciągania, przyczynowości, rytmu, równowagi - mogą przynieść korzyści ale mogą też zaszkodzić. Jeśli jesteśmy świadomi, możemy wykorzystać je do swoich celów i kształtować nasze życie zgodnie z własnymi życzeniami.
W każdym rozdziale czeka na nas nowe prawo, przy czym struktura każdego rozdziału jest zawsze taka sama. Zaczynamy od krótkiej opowieści opartej na prawdziwych wydarzeniach, w tle mając tło historyczne z obszernie zbadanymi źródłami. Bardzo jasno wyjaśnione jest odpowiednie prawo, by można przejść do kontekstu fizycznego i metafizycznego. Odnaleziono naukowe powiązania i połączono prawa świadomości z naszym światopoglądem. W ostatniej części każdego rozdziału przedstawiono, w jaki sposób można praktycznie zastosować to prawo w codziennym życiu. Zaprezentowano ćwiczenia i pomocne wskazówki, które nadają się do natychmiastowego wdrożenia. Każdy rozdział i każde prawo są powiązane z określoną cechą charakteru lub cnotą. Prawa świadomości są trudne do wyjaśnienia słowami i do uchwycenia umysłem. Mogą przenikać do nas i pomóc stworzyć piękniejsze i lepsze życie.
Jak wszystko zostało z góry ustalone od czasu Wielkiego Wybuchu? W czym tkwi sekret twórczej mocy? Jak prawidłowo korzystać z mocy tworzenia? Co wyjaśnia prawo zgodności i jak przezwyciężyć pojawiające się wątpliwości? Co jest dobre, co jest złe i jak zmienić negatywne w pozytywne? Jak przyciągnąć swoje upragnione życie? Jak uwolnić się od karmy i czym jest dobra i zła karma? Jak rytm przekształca się we wzrost i jak podążać za rytmem życia? Jak żyć w harmonii i co się dzieje, gdy jesteśmy zrównoważeni wewnętrznie? Jak zjednoczyć wszystkie prawa?
"7 praw hermetycznych w praktyce" to książka, która jest podana na przykładach potrzebnych nam, żeby w to uwierzyć, że to działa. Dobra dla osób, które zawsze mają z czymś problem, albo jak zawsze są na "nie" . Książka może podbudować nas samych i nasze życie. Może okazać się pomocna w zmianie sposobu myślenia lub po prostu ciekawa. Przede wszystkim ma wprawić nas w stan ekscytacji i fascynacji, stworzyć pewne iluzje i co najważniejsze, w jak największej mierze zakorzenić w czytelniku wiarę w siebie i w swoje możliwości. Najbardziej ciekawe jest próbowanie i doświadczanie zdobytej wiedzy. Zdajesz sobie sprawę, że to faktycznie jest możliwe. Książka głęgoko wnika w naszą podświadomość. Polecam ją każdemu. Wywarła ona we mnie bardzo dużo pozytywnych emocji i przemyśleń.
Umysł jest dobrym sługą ale złym władcą. Myślenie coraz bardziej przejmuje nad nami kontrolę - za dużo myślimy, a za mało czujemy. Umysł sprawia, że nieustannie próbujemy szukać naszego prawdziwego szczęścia na zewnątrz, jednocześnie uniemożliwiając nam doświadczanie prawdziwego szczęścia. Jeśli odzyskamy władzę nad naszymi myślami, wówczas możemy doświadczyć, że prawdziwa...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-11-23
Umysł trzydziestodwuletniej Angel od zawsze woli skupienie, strategię, analizę. Liczenie zagrożeń i rozwiązywanie problemów to jedyne działania, które ją uspokajają. Klub Passion podobnie jak połowa miasta należy do jej rodziny - rodziny Bianchich. Druga połowa należy do rodziny Mancinich, ich odwiecznych rywali. Od lat trwa między nimi pokój kruchy jak cienka tafla lodu, który był wart każdej ceny. Należy do Bianchich - jednej z najgroźniejszych mafijnych rodzin w mieście. Instynkt podpowiada jej, by nigdy nie spuszczać gardy. To pomaga jej przetrwać piekło, które inni nazywają zabawą. Ją i trójkę rodzeństwa łączy jedno - miłość, silna i nierozerwalna więź, która trzyma ich razem bez względu na wszystko. Nazywana Białym Aniołem dziewczyna nigdy nie chciała być księżniczką, nie chciała specjalnego traktowania i życia w ochronnym kokonie. Pragnęła być taka jak jej bracia, tak samo silna, niezależna i zdolna do tego, co oni. Widziała już wiele w swoim życiu, zbyt wiele, by ktokolwiek mógł ją nazywać aniołem z czystym sumieniem. Jej ciało jest jej narzędziem, tarczą i ostrzem. Wygląd może być bronią, a ona nauczyła się nim posługiwać lepiej niż większość. Anielskość jest ironicznym kontrastem do jej życia.
Angel od razu wyczuwa, że coś jest nie tak i bardzo jej się to nie podoba. Jej rodzina zmuszona jest skontaktować się z rodziną swoich odwiecznych rywali. Ktoś próbuje wkroczyć na ich wspólny teren. Nie mają wyboru. Jeśli to coś większego, muszą wiedzieć, z czym mają do czynienia. Ktoś chce z nią zagrać, wiec lepiej, żeby wiedział, że ona zawsze wygrywa. Coś nadchodzi, coś czego nie są w stanie przewidzieć. Nic nie powinno jej rozpraszać. Niestety mężczyzna, z którym powinna współpracować stanowi zagrożenie, które nie daje jej spokoju. Jednym z dwóch synów Manciniego jest Federico. Ostrożny, wyrachowany, niepodejmujący zbędnego ryzyka mężczyzna, który ma nie tylko siłę ale i rozum. Federico jest wrogiem, który przynosi ze sobą zagrożenie. Wewnątrz aż kipi od emocji. Gra dopiero się zaczyna. Mancinich i Bianchich to wrogowie - zawsze tak było i zawsze tak będzie. Nawet jeśli ich interesy chwilowo się zbiegły, nie zmienia to faktu, kim są. Czeka ich trudny czas, pełen ukrytych znaczeń i napięcia. Sytuacja w jakiej się znaleźli przypomina niebezpieczną grę, w której żadne nie zamierza ustąpić. Rośnie między nimi napięcie, jakby to była tylko kwestia czasu kiedy wybuchną. Federico wzbudza w niej zarówno irytację jak i fascynację, co jest wystarczająco niebezpieczne. Czy ma wszystko pod kontrolą? Musi zdecydować, na ile jest gotowa pozwolić, by ta gra posunęła się naprzód.
"Federico Mancinich, człowiek, który powinien być moim wrogiem, zaczyna zagrażać czemuś znacznie bardziej niebezpiecznemu - mojej kontroli nad sobą."
Książka "Biały Anioł" przenosi nas do świata brutalnego, nieprzewidywalnego i pełnego dziwnych, nieoczekiwanych zbieżności. Książka bardzo mi się podobała w głównej mierze ze względu na bohaterów. Autorka w idealny sposób dobrała charakter Angel i Federica. Byli tak barwni oraz dobrani, że nie potrafiłam się nudzić, a cięty język dziewczyny wręcz uwielbiam i żałowałam, że ta książka była tak krótka. Sama fabuła była ciekawa, dynamiczna oraz nie było zbędnych zapychaczy w powieści. Historię bohaterów można porównać do burzy z gradem i piorunami. Dwa twarde charaktery, zadziorne i silne osobowości. To będzie ciekawe! Nasi bohaterowie są jak magnesy, ciągle się do siebie przyciągają, lecz gdy się już połączą to żadna siła, nawet nadprzyrodzona ich nie rozdzieli. Bądźcie przygotowani na naprawdę niesamowitą i fantastyczną historię mafijną, jaką dane Wam będzie przeczytać. Jest to zupełnie inna opowieść niż inne wydane z gatunku o mafijnych romansach. Ona jest naprawdę oryginalna i nieprzewidywalna co jest jej ogromnym atutem.
Umysł trzydziestodwuletniej Angel od zawsze woli skupienie, strategię, analizę. Liczenie zagrożeń i rozwiązywanie problemów to jedyne działania, które ją uspokajają. Klub Passion podobnie jak połowa miasta należy do jej rodziny - rodziny Bianchich. Druga połowa należy do rodziny Mancinich, ich odwiecznych rywali. Od lat trwa między nimi pokój kruchy jak cienka tafla lodu,...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-11-23
Na podstawę w pracy jaką wykonuje Emilia Celner składają się szeroko rozumiane marketing i szerzenie dobrego wizerunku firmy. Ma wrażenie, że to co robi nie jest dla niej, że jej życie to nie jest ona. Noc z zabójczo przystojnym nieznajomym przewraca jej życie do góry nogami. Niestety poranek zaczyna przypominać szok pomieszany z niedowierzaniem, gdy w pośpiechu opuszcza jej mieszkanie. Obiecuje, że wróci tym samym darując jej nadzieję i wiarę, a Emilia wierzy mu na słowo. Zaaferowana tak niespodziewanym przebiegiem wydarzeń, jej zauroczony mózg nie może przestać myśleć o magnetyzującym mężczyźnie. Po raz pierwszy w życiu ma wrażenie, że wszystko dzieje się po coś, a los wręcz posuwa ją w stronę chodzącego ideału. Przebojowa, energiczna, zakochana, jedynie zawodowo i finansowo wciąż niespełniona. Rzeczywistość brutalnie sprowadza ją na ziemię za sprawą nowego projektu z Konradem Rzepeckim na czele. Szefowa przydziela jej nowe obowiązki a ona nie ma nic więcej w tej sprawie do powiedzenia.
Konrad Rzepecki robi na Emilii okropne wrażenie - dwulicowy, chamski, śliski typ o bardzo złej aurze. O tym mężczyźnie krążą legendy, coś na styl bazyliszka. Niestety współpraca z bad boyem nie należy do najłatwiejszych. Mężczyzna jawnie jej umniejsza i nikt nie chce z nim współpracować. Stanowi samym sobą ukoronowanie ludzkiej zadziorności ale jego wizerunek i cała aura drażni jej najgorsze możliwe instynkty. Mężczyzna wywołuje w niej najgorsze emocje, coś między strachem, odrazą a chęcią ataku. Niestety z czasem, kiedy myśli o Rzepeckim przebłyskują jej kwestie randek, pożądania i jego cielesności, czuje, że zaszły jakieś nieodwracalne zmiany. Jedna sekunda zmienia jej życie a konsekwencje tego, co się wydarzyło budzą w niej ogromne wyrzuty sumienia. Konrad okazuje się być nieodkrytą kartą, jokerem, sprawiając, iż nie sposób odkryć jego następnego gestu. Jest jeszcze on - Kraus - tajemniczy mężczyzna z baru, facet ze snów, przy którym czuje jakby jej życie było bajką a ona czuje się szczęśliwa. Czy ten mężczyzna jest jej wymarzonym księciem z bajki? Dlaczego zaciera się coraz więcej granic między zawodowym dystansem a osobistym zaangażowaniem pomiędzy nią i Konradem?
"Heksa" to jedna z lepszych książek jakie ostatnio czytałam. Inteligentna, wzruszająca i refleksyjna na temat przyjaźni i miłości. O tym jak ludzie się zmieniają, o tym, że ludzie odchodzą i o tym, co jest w życiu najważniejsze czyli o poszukiwaniu jakiegoś celu w życiu. Zdecydowanie o tym, kim chcielibyśmy być i co chcielibyśmy robić. Początkowo powoli szło mi czytanie tej pozycji. Nie mogłam wgryźć się w historię. Nie potrafiłam zrozumieć i polubić bohaterów. W końcu jednak przyzwyczaiłam się i zaczęłam dostrzegać w powieści te dobre strony. Z całą pewnością to nie jest kolejna banalna powieść o miłości, a już z pewnością nie tylko o niej. Jest napisana prostym i dobitnym językiem, co sprawia, że czyta się szybko i przyjemnie, i sprawia, że nie potrafiłam się od niej oderwać. Czytając tę książkę wydaje Ci się, że wiesz jak się skończy. Tak naprawdę nic nie wiesz. Na pewno Cię zaskoczy, może doprowadzi do łez, prawdopodobnie skłoni do przemyśleń, ale czytelniku na pewno nie pozostaniesz obojętny. Ada Kussowska stworzyła dość intrygującą historię. Zaskoczyła mnie ta książka. Spodziewałam się łatwego i miłego czytadła, a okazała się powieścią o miłości, przyjażni, przemijaniu, (nie)radzeniu sobie w życiu. Daje do myślenia.
Na podstawę w pracy jaką wykonuje Emilia Celner składają się szeroko rozumiane marketing i szerzenie dobrego wizerunku firmy. Ma wrażenie, że to co robi nie jest dla niej, że jej życie to nie jest ona. Noc z zabójczo przystojnym nieznajomym przewraca jej życie do góry nogami. Niestety poranek zaczyna przypominać szok pomieszany z niedowierzaniem, gdy w pośpiechu opuszcza...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-11-19
MIASTO POGRZEBANYCH NADZIEI, MONIKA RUTKA, WYDAWNICTWO BEYA!
Cały świat rodziny Wellingtonów się zawalił i już nic nie będzie takie samo. Runęły mury kłamstw. Moment ten był nieunikniony choć świat dwóch rodzin stanął na głowie. Nie jedna osoba jest wykończona tym dniem i spycha to wszystko na bok. Niebywałe ile jedno wydarzenie może zmienić w życiu człowieka. Nagle utarte schematy odchodzą w niepamięć, niepielęgnowane tradycje bledną a nietolerowane niegdyś rzeczy stają się norma. Jane i Luke wciąż trwają razem, gdy świat staje na głowie. Ciężko jest myśleć o swoim życiu, kiedy od pierwszego dnia było ono kłamstwem. Jane odnosi wrażenie jakby świadomie siedziała w ciemnym pomieszczeniu wypełnionym jej lękami a Luke był tym, który zapalił światło i pokazał, że one naprawdę tam są. Boi się zmierzyć z tym co zostawili w Formby jednak powrót jest nieunikniony. Bezpieczna bańka pęka a wraz z tym wszystko wokół staje się szare i nijakie.
"Światła stały się jaśniejsze niż kiedykolwiek, a my dotarliśmy do aktu, o którym nigdy wcześniej nie słyszeliśmy. Improwizujemy, udajemy, że potrafimy udźwignąć ciężar zrzuconej na nas roli, gdy w rzeczywistości polegliśmy na całej linii."
Jane nie może uwierzyć jak wiele może się zmienić w ciągu tygodnia. Wie, że minie sporo czasu nim zapanuje spokój i najchętniej uciekłaby gdzieś i przeczekała tę burze. Targają nimi różne emocje bo wszystko jest jeszcze świeże. Powinni dać sobie czas na przetrawienie niektórych kwestii jednak jak się okazuje to jeszcze nie wszystko. Wszyscy są już zmęczeni ciągłymi kłamstwami, tajemnicami i niedopowiedzeniami. Każde kłamstwo prędzej czy później wypływa na powierzchnię, a im dłużej jest ukrywane, tym większe się ono staje. Balon pękł i rozpętał się chaos. Jane musi zmierzyć się z rzeczywistością i depczącą jej po piętach przeszłością. Jane i Luke jeszcze nie wiedzą, że piorun był dopiero początkiem burzy.
"Miasto pogrzebanych nadziei" to akcja, która nigdy się nie nudzi, jest przewrotna, chaotyczna, a książka zmusza do myślenia. Możliwe, że ta książka nie jest idealna, możliwe, że działania tych młodych ludzi nie są specjalnie realne, że za dużo jest zbiegów okoliczności i szczęśliwych trafów, ale przemyślenia w niej zawarte zapierają dech w piersi. Monika Rutka dobrze operuje językiem, dzięki czemu wszystko jest naturalne, ale też bardziej przerażające. Podczas czytania serce zaczyna szybciej bić. Autorka nie rozpisuje się nad niepotrzebnymi rzeczami, skupia się na bohaterach i na tym co mają robić. Zainteresuje przede wszystkim osoby, które szukają w książkach emocji, niebezpieczeństw i nieprzewidywalnych zwrotów akcji. Nie sądziłam, że da się połączyć tak wielką emocjonalność z dynamiczną akcją. Myliłam się. Monika Rutka opanowała sztukę łączenia tych dwóch czynników chyba do perfekcji. Chyba, ponieważ jeszcze nie spotkałam się z książką, która w podobny sposób ukazywałaby połączenie uczuć i gwałtownej fabuły. Stwierdzenie, że autorka przejechała po moich emocjach czołgiem, nabrało dla mnie zupełnie nowego znaczenia. Autorka ma niezwykły i niespotykany talent. Jej książki są tak ciekawe i wciągające, że czyta się je jednym tchem. Czymś, co najbardziej mi się w nich podoba jest sposób opisywania wydarzeń. Akcja dzieje się dynamicznie i sprawia, że serce bije nadzwyczaj szybko. Autorka przedstawia to wszystko tak realistycznie, wydobywa takie emocje, że czyta się tą historię z naprawdę wielkim zainteresowaniem i napięciem. Z każdą kolejną częścią mamy możliwość śledzenia losów bohaterów od strony emocjonalnej. Widzimy jak z dnia na dzień się zmieniają. Z dzieciaków wyrastają na dorosłych ludzi. Przechodzą szkołę życia. Ich cele i marzenia się zmieniają. Wszystko się zmienia.
MIASTO POGRZEBANYCH NADZIEI, MONIKA RUTKA, WYDAWNICTWO BEYA!
Cały świat rodziny Wellingtonów się zawalił i już nic nie będzie takie samo. Runęły mury kłamstw. Moment ten był nieunikniony choć świat dwóch rodzin stanął na głowie. Nie jedna osoba jest wykończona tym dniem i spycha to wszystko na bok. Niebywałe ile jedno wydarzenie może zmienić w życiu człowieka. Nagle...
2025-11-19
SWIFT AND SADDLED, LYLA SAGE, WYDAWNICTWO STORYLIGHT
Zawsze przygotowana Ada Hart trafia do mieściny Meadowlark w stanie Wyoming. W typowej małomiasteczkowej knajpie, w przeddzień rozpoczęcia najważniejszego jak dotąd projektu w jej karierze, ogarnia ją przeczucie, że cała ta wyprawa do Wyoming nie jest stratą czasu. Ma współpracować z Westonem Ryderem właścicielem rancza Rebel Blue liczącego trzy tysiące dwieście hektarów. Przyjechała tam do pracy jednak już przed jej rozpoczęciem, jej uwagę przyciąga tajemniczy kowboj, który pojawia się w barze, a który robi na niej oszałamiające wrażenie. W tym spotkaniu jest coś bardzo elektryzującego. Po nieudanym małżeństwie, które rok temu zakończyło się rozwodem, Ada woli otrząsnąć się z myśli o przystojnym nieznajomym. Nie do końca wie dlaczego, ale jakoś ciągnie ją do niego, intryguje ją ten facet i zastanawia się, kim właściwie jest. Pragnie czegoś nowego dlatego bez chwili namysłu łączy ich namiętny pocałunek. Konsekwencje działania pod wpływem chwili będą długofalowe a cena wysoka.
Weston nie należy do mężczyzn, którzy całują się namiętnie w barze z nieznaną dziewczyną. Kobieta spotkana w barze całkowicie wypełnia jego myśli. Czeka go ważny dzień więc musi skupić myśli na czymś innym. Jego marzenia zaczynają się spełniać. Przed nin pierwszy dzień wielkiego projektu agroturystycznego na ranczu Rebel Blue. Ma poznać projektantkę, z którą pierwszy raz spotka się osobiście.
Ada jest w szoku. Ten jeden raz kiedy dała się ponieść chwili z obcym mężczyzną, nagle okazuje się, że on pracuje na ranczu, gdzie ma prowadzić swój projekt. Przyjechała tu uciec od problemów a nie zorganizować sobie nowe. Weston również nie może w to uwierzyć. Kobieta z baru ma przekształcić jego marzenie w rzeczywistość. Atmosfera między nimi jest delikatnie mówiąc niezręczna. Na pierwszy rzut oka sytuacja wygląda źle - całowała się z szefem. Będzie musiała spędzić cztery miesiące pracując z nim i przebywając w jego bardzo bliskim sąsiedztwie, obiecując sobie, że to się więcej nie powtórzy. Ten projekt miał być przystankiem do czegoś większego. Ada jeszcze nie wie do czego, ale Wes wie, że wygrał los na loterii.
UWIELBIAM! Po prostu uwielbiam wszystkie powieści, w których główną rolę gra kowboj. Główni bohaterowie byli interesujący i w pełni ich polubiłam, co nie zdarza mi się często. A do tego główny bohater... No bo serio? Kto nie zakochałby się w Westonie? Powieść pełna niebanalnych uczuć, namiętności i bohaterów, których wręcz nie da się nie lubić. Znalazłam w tej książce wszystko czego wymagam od dobrej lektury a nawet i więcej. Książka bardzo mi się spodobała, jest nie dość że wciągająca to przepełniona dobrym humorem, namiętnością, przyjaźnią i opiekuńczością. Nie raz uśmiechałam się z dialogów ale też nie raz serce szybciej zabiło, gdy działy się niebezpieczne sytuacje. Musicie mi uwierzyć na słowo, że będzie się działo. I nic co wydaje się pewniakiem, nim nie będzie. Akcja, dobre dialogi, mocne fragmenty. Autorka na samym początku zrzuca nam bombę, a my powolutku musimy ją rozbroić. Historia jest napisana w świetny sposób, dzięki temu książkę czyta się szybko i jak się ją zacznie to nie można przestać. Styl autorki jest lekki, czyta się szybko i przyjemnie. Nie ma tu zbędnych opisów czy nudnych dialogów. Cały czas coś się dzieje. Zostajemy wciągnięci w wydarzenia od razu i ani na chwilę nie można odłożyć książki na bok, póki nie pozna się losów bohaterów. Akcja powieści jest idealnie wyważona. Nic nie dzieje się za szybko, a wydarzenia zazębiają się ze sobą tworząc spójną całość. Książka jest tak świetnie napisana, że wiele razy miałam ochotę ją przytulić do siebie. To cudowne, co autorzy potrafią zrobić słowem. Przepadłam w tej historii.
SWIFT AND SADDLED, LYLA SAGE, WYDAWNICTWO STORYLIGHT
Zawsze przygotowana Ada Hart trafia do mieściny Meadowlark w stanie Wyoming. W typowej małomiasteczkowej knajpie, w przeddzień rozpoczęcia najważniejszego jak dotąd projektu w jej karierze, ogarnia ją przeczucie, że cała ta wyprawa do Wyoming nie jest stratą czasu. Ma współpracować z Westonem Ryderem właścicielem rancza...
2025-11-19
ADDICTION. O KROK OD PRZEPAŚCI, FORTUNATE EM, WYDAWNICTWO BEYA!
Auristella Vedia Parker jest królową wyzwań i pakowania się w kłopoty z powodu niepoczytalnych mężczyzn. Kocha adrenalinę, niebezpieczeństwo i strach. Ma za sobą ciężki okres a obecnie przeprowadza się na Florydę, by zacząć wszystko od nowa w towarzystwie przyjaciół. W nowym miejscu przyjaciele ostrzegają ją przed Scar, socjopatycznym psycholem pierwszej kategorii. Vedia czasem ignoruje zagrożenie, bo pokusa okazuje się zbyt duża i w przypadku tajemniczego i mrocznego barmana sytuacja wygląda tak samo. Przeniosła się do Miami ponieważ jej bliscy odkryli, że ma słabość do tego, co zepsute, zgniłe w środku i niebezpieczne. Strach to jej ulubiony kompan a w towarzystwie upiornego mężczyzny jej serce nie przestaje galopować a ją wypełniają pragnienie i adrenalina. Ma już za sobą jeden burzliwy związek, w którym odkryła, że pragnie adrenaliny, bólu i poczucia braku kontroli, od których się uzależniła. Miała klapki na oczach a potem stało się coś, przez co wszystko runęło. Teraz chce sobie udowodnić, że jest silniejsza niż jej potrzeby.
Powinna uciekać bo wszystko, co o nim mówią jest prawdą. Stara się pozbierać myśli i wyrzucić z głowy mężczyznę o najjaśniejszych niebieskich oczach jakie kiedykolwiek widziała. Pragnienie staje się nie do zniesienia. Krąży o nim wiele plotek, otacza go dziwna aura i ma szemrane towarzystwo. Musi wytrzymać i udowodnić sobie, że żaden niebezpieczny mężczyzna nie złamie jej postanowień. Wie, że chłopak chce ją sprowokować a ona jest słabą, łatwą ofiarą bo kusi ją szaleństwo, którym emanuje. Scar zostawia po sobie zgliszcza i blizny. Ma być zakazanym owocem a jak wiadomo takie smakują najlepiej. Nie potrzebuje kolejnych kłopotów, skoro poprzednie jeszcze się za nią ciągną. Czuje, że nie wyszłaby dobrze na układzie z tym facetem. Nie chce dać się zniszczyć i popełnić tego samego błędu po raz drugi. Zaufanie mu to najgorsze co mogłaby zrobić. Gra z nią w jakąś chorą grę a jej oczywiście bardzo się to podoba. Nie boi się bo wie, że w ostatecznym porachunku to on będzie jadł jej z ręki a nie na odwrót. Czy się nie myli?
"Addiction. O krok od przepaści" to książka ZDECYDOWANIE i WYŁĄCZNIE dla czytelników 18+. Ta książka to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki i muszę przyznać, że jestem w szoku. A co mnie tak zszokowało? Główną bohaterka i cały pomysł na fabułę i poprowadzenie akcji. Już po pierwszych rozdziałach myślałam, że odłożę książkę właśnie z powodu Vedii i jej "niepohamowanego pragnienia". Dałam jej jednak szansę i dotrwałam do końca. Wielu czytelników ma już ją za sobą, dla jednych jest to bestseller a dla innych totalna klapa. Przewróciła mi w głowie. Burzliwa osobowość Scara, chęć sprawowania nad wszystkimi władzy i niemoralny popyt do przemocy mogą doprowadzić Vedię na samo dno. W powietrzu wisi coś elektrycznego, czego dziewczyna nie potrafi nazwać. Swoją wyobraźnią jeszcze nigdy dotąd nie byłam w stanie odtworzyć tak wyraźnie akcji, która toczy się w książce. Nie było tam rycerzy na białym koniu i słodkich dodatków, od których mdli. Było mrocznie, przerażająco i elektryzująco. Autorka w książce nie oszczędzała bohaterów, ale i zapewne czytelników. Mamy tu do czynienia z takim wachlarzem emocji, że jest to aż nieprawdopodobne. Cała opowieść nie jest ani przerysowana, ani też przesadnie dramatyczna. Myślę, że spodoba się wielu czytelnikom.
ADDICTION. O KROK OD PRZEPAŚCI, FORTUNATE EM, WYDAWNICTWO BEYA!
Auristella Vedia Parker jest królową wyzwań i pakowania się w kłopoty z powodu niepoczytalnych mężczyzn. Kocha adrenalinę, niebezpieczeństwo i strach. Ma za sobą ciężki okres a obecnie przeprowadza się na Florydę, by zacząć wszystko od nowa w towarzystwie przyjaciół. W nowym miejscu przyjaciele ostrzegają ją...
2025-10-09
Skromna, niepozorna, trzypiętrowa kamienica, wewnątrz której znajduje się sześć mieszkań niczym osobne komory w ulu, pamięta wiele historii. Budynek planowano zburzyć, uznając go za przeszkodę na drodze do nowoczesności. Właśnie wtedy pojawiła się Alicja, która wprowadziła się do mieszkania na parterze i zamieniła go w pracownię krawiecką. To dzięki niej kamienica ocalała a ona stała się jej strażniczką. Była jedyną spadkobierczynią budynku. Wraz z sześćdziesięciosześcioletnią Alicją do kamienicy wróciło życie. Kobieta broni swojej tajemnicy niczym pszczoła strażniczka. Kamienica ma swoją przeszłość możliwe, że równie ciemną jak ta Alicji. Królowa w ulu nie może funkcjonować bez towarzyszek. I wtedy w jej życiu pojawiła się Agnieszka.
Wraz z pojawieniem się Agnieszki, Alicja wie, że od tej pory w kamienicy nie będzie już mieszkać sama. Życie to suma przypadków, jednak to, że na siebie trafiły to był dobry przypadek - przynajmniej do czasu. Trzecia jest Ewa - kobieta z olbrzymim płótnem. W czerwcową, dość ciepłą noc zjawia się tam Natalia, dla której miłość jest przereklamowana i marzy o ucieczce i nowym adresie. Kolejne lokatorki - Kasia i Marta poznały się na wyjeździe dla singli oraz jest też Irena, która pojawia się w kamienicy niczym ciepły front atmosferyczny i trafia tam jako jej ostatnia lokatorka. Noszą w sobie przeszłość, której nie potrafią odłożyć na półkę. Kamienica staje się domem dla kobiet, głównie singielek, które mają różne historie, różne powody ale łączy je wspólna przestrzeń. Na początku są dla siebie tylko sąsiadkami, mijającymi się po drodze. Kamienica Alicji wciąga je powoli, jedna po drugiej. Tak, jakby ktoś starannie dobierał nici w skomplikowanym hafcie.
Marta, Agnieszka, Ewa, Kasia, Irena i Natalia. Przyjechały z różnych miejsc, każda z własnym bagażem, każda z historią, którą wolałaby zostawić za sobą. Z czasem stają się dla siebie coraz bliższe a Alicja jest niczym rama obrazu trzymająca całość w ryzach. Każda z nich ma coś przed czym ucieka. Każda z nich czuje, że kamienica to coś więcej niż budynek. Jest czymś w rodzaju organizmu, który pulsuje własnym życiem a każdy element ma swoje miejsce. Właśnie wtedy na jaw wychodzą traumy, złe wspomnienia i zdradliwa przeszłość. Co się stanie, kiedy wszystkie sekrety wyjdą na jaw?
Książka Nataszy Sochy nie mogłaby mieć innego tytułu niż "Kamienica pszczół". Dlaczego? Tego Wam nie zdradzę ale mogę zagwarantować jedno - będziecie mocno zaintrygowani od pierwszych stron i nic nie zwiastuje tego, w jakim kierunku podąży ta powieść. Ilość pochlebnych opinii o tej książce w ogóle mnie nie dziwi - wręcz przeciwnie, przyłączam się do nich wszystkich. Nie ukrywam, że oczekiwania miałam wysokie i przyznam, że się nie zawiodłam w najmniejszym calu. Całość bardzo mi się podobała i uważam, że każdy element się uzupełnia i stanowi komplementarną całość, gdzie wszystko do siebie pasuje, jak puzzle. Barwny i bogaty język tylko podwyższa wartość lektury. Tajemnica, którą chcemy rozgryźć wciąga i pochłania. Cenię sobie tę książkę za naprawdę interesującą fabułę, ciekawą tajemnicę, bogactwo nieprzeciętnych postaci i genialne, chwilami złośliwe i zjadliwe poczucie humoru. Za zajmującą, wielowątkową historię. Lubię historie mądre i inteligentne, zaplanowane od początku do końca. Ta książka to puzzle, idealna układanka. "Kamienica pszczół" to książka, która wciąga już od pierwszego zdania.
Skromna, niepozorna, trzypiętrowa kamienica, wewnątrz której znajduje się sześć mieszkań niczym osobne komory w ulu, pamięta wiele historii. Budynek planowano zburzyć, uznając go za przeszkodę na drodze do nowoczesności. Właśnie wtedy pojawiła się Alicja, która wprowadziła się do mieszkania na parterze i zamieniła go w pracownię krawiecką. To dzięki niej kamienica ocalała a...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-10-03
Nadeszła jesień. Z drzew spadają liście, większość roślin kończy okres kwitnienia i wzrostu i przygotowuje się do zimy. Zwierzęta gromadzą zapasy, ptaki odlatują do ciepłych krajów a część zwierząt przygotowuje się do hibernacji. Jesień to czas wszechobecnych zmian, przyroda się wycisza, zwierzęta i rośliny przygotowują się do zimy a krajobraz nabiera ciepłych barw. A co robią w tym czasie koty? Niesforne kotki czekają właśnie na Ciebie - na to, aż weźmiesz do ręki dowolne przybory, których najbardziej lubisz używać -markery, kredki czy długopisy żelowe. Dzięki serii Kwiaty Korei, poznamy sekretny język kwiatów Kraju Spokojnego Poranka.
Rysunki inspirowane są tradycyjnym koreańskim wzornictwem. Znajdziemy tutaj mnóstwo uroczych kociaków rozkoszujących się jesiennymi chwilami w otoczeniu kwiatów, które można zobaczyć już w lecie - cynii wytwornej czy dziwaczka wielobarwnego, kwiatami kwitnącymi pod gorącymi promieniami słońca czy też kwiatami, które kwitną, gdy zbliża się jesień. Nie zabraknie słonecznika bulwiastego, lilii pajęczej czerwonej czy też innych kwiatów, które kwitną późną jesienią. Mnóstwo tutaj elementów, które kojarzą się nam z jesienią - kocyków, spadających liści, jesiennych przetworów czy gorącej herbaty.
Format kolorowanki, szczegółowe ilustracje, dobrej jakości, gruby papier i jednostronne rysunki pozwalają na użycie zarówno kredek jak i markerów, dzięki czemu możemy porwać się naszej kreatywności. "Jesienny piknik kotów" to wprost idealna propozycja na długie jesienne wieczory, które właśnie nadchodzą. Kolorując urocze, piękne ilustracje można świetnie się odprężyć. Poznamy mowę kwiatów i przekonamy się czy faktycznie jest to kolorowanka, która uszczęśliwia w miarę kolorowania. Ja jestem zachwycona i czekam na kolejne pory roku, które są już w przygotowaniu.
Nadeszła jesień. Z drzew spadają liście, większość roślin kończy okres kwitnienia i wzrostu i przygotowuje się do zimy. Zwierzęta gromadzą zapasy, ptaki odlatują do ciepłych krajów a część zwierząt przygotowuje się do hibernacji. Jesień to czas wszechobecnych zmian, przyroda się wycisza, zwierzęta i rośliny przygotowują się do zimy a krajobraz nabiera ciepłych barw. A co...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-09-23
Irydologia to nauka, która analizuje tęczówkę oka jako mapę ciała i duszy. Właśnie w niej kryją się nie tylko tajemnice fizycznych dolegliwości, ale także głębokie aspekty emocji, stanu ducha i potencjału. Ta fascynująca dziedzina może rzucić nowe światło na nasze zdrowie i spomoczucie, ukazując jednocześnie bogactwo i głębię naszego wnętrza. Tęczówka to kolorowa część oka, która zawiera wiele informacji o kondycji fizycznej, emocjonalnej i psychicznej osoby. Analiza irydologiczna może pomóc nam w identyfikacji osłabionych narządów, predyspozycji do chorób oraz ogólnej równowagi organizmu.
Irydologia jest w stanie zidentyfikować podstawowe potrzeby żywieniowe organizmu, siłę i słabość organów, gruczołów i tkanek, siłę konstytucjonalną, organy wymagające naprawy, nagromadzenie toksyn, lokalizację stanu zapalnego i aktywność tkanek, hipoaktywność jelit, warunki skurczu i wzdęcia jelit. Irydologia pozwala zauważyć wypadanie jelita grubego, potrzebę bakterii kwasofilnych, problemy nerwowe w jelitach, obszary wysokiego ryzyka, ciśnienie na serce czy poziom krążenia w organach. Możemy również ocenić siłę i wyczerpanie nerwowe, hiperaktywność i hipoaktywność organów, wpływ organów na siebie nawzajem, zatkanie układu limfatycznego czy słabą asymilację składników odżywczych. Są również widoczne wyczerpanie lub niedobór wody i śliny, zdolność do zatrzymania składników odżywczych, defekty związane ze stresem lub zmęczeniem, wzorzec genetyczny wrodzonych słabości, efekty chorób jatrogenicznych, etapy przedkliniczne cukrzycy, miazmę i toksyczność przewlekłą. Oceniamy zdolność do regeneracji i ogólny stan zdrowia, genetyczne słabości, znaki uzdrowienia, żylaki, źródła infekcji, kwasiczość ciała, katar, warunki tkanek w ciele, wyczerpanie nadnerczy, starość, odporność na choroby, reakcje orgaznimu na leczenie i ogólny stan zdrowia organizmu.
Jak działa irydologia i jak zbudowane jest oko? Czego irydologia nie może ujawnić? Jak wykonać samodzielną analizę tęczówki? Jakie znaki mają kluczowe znaczenie w diagnostyce? Jakie konstytucje i struktury tęczówek wyróżniamy? Jakie są strefy i objawy w irydologii? Jak zmiany w tęczówce odzwierciedlają nasze samopoczucie? Czym jest Mapa Jensena? Jak rozpoznać poszczególne obszary na tęczówce? Jak zdiagnozować Alzheimera, cukrzycę, choroby serca, stwardnienie rozsiane, udar, zdrowie psychiczne, chorobę Parkinsona poprzez analizę struktur oka? Jak odzwierciedlone są aspekty układów rozrodczego, oddechowego, trawiennego, moczowego, nerwowego w tęczówce? Jaki wpływ na tęczówkę mają toksyny i metale ciężkie? Jak analiza tęczówki może pomóc w odkrywaniu problemów zdrowotnych i oczyszczaniu organizm?
Irydologia to fascynująca dziedzina, która, chociaż nie zastępuje tradycyjnej medycyny, może być przydatna w zrozumieniu własnego zdrowia. Skrywa wiele tajemnic, które czekają na odkrycie i lepsze zrozumienie. Wiele można nauczyć się o sobie poprzez analizę tęczówki. O wielu przeczytanych faktach nie miałam wcześniej pojęcia. Chciałabym żeby ta książka stała się w Polsce bestsellerem, ale obawiam się, że tak nie będzie. Temat niewątpliwie trudny, ale Autorkom udało się sprostać zadaniu, które sobie wyznaczyły. Każdy czytelnik może w tej pozycji znaleźć coś dla siebie, tym bardziej, że w mniejszym bądź większym stopniu temat dotyczy każdego z nas. Mimo, że książka to kawał historii medycyny, a przy tym porusza trudne zagadnienia, czyta się ją z przyjemnością, bowiem napisana jest jak najlepsza powieść. Ta książka jest niesamowita. Ogrom rzeczy można się z niej dowiedzieć. Myślę, że każdy z nas w rodzinie, czy u znajomych spotkał się z kimś kto choruje/chorował na którąkolwiek z wyszczególnionych chorób. Często leczenie trwa bardzo dużo, ponieważ trudno jest znaleźć przyczynę dolegliwości a czasem wystarczy "spojrzeć komuś głęboko w oczy", by odkryć co jest główną przyczyną złego samopoczucia. Nie wiedziałam, jak wielu informacji o stanie zdrowia potrafią dostarczyć tęczówki. Warto zapoznać się z tą pozycją.
Irydologia to nauka, która analizuje tęczówkę oka jako mapę ciała i duszy. Właśnie w niej kryją się nie tylko tajemnice fizycznych dolegliwości, ale także głębokie aspekty emocji, stanu ducha i potencjału. Ta fascynująca dziedzina może rzucić nowe światło na nasze zdrowie i spomoczucie, ukazując jednocześnie bogactwo i głębię naszego wnętrza. Tęczówka to kolorowa część oka,...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-09-23
Czterdziestopięcioletni, cieszący się dobrym zdrowiem profesor, zatrudniony na etacie uniwersyteckim, ma już jednego syna - chłopca Aloszę, którego adoptował z Rosji, gdy miał siedem lat. Czuje, że zgromadził dość przestrzeni emocjonalnej, aby przyjąć pod swój dach drugie dziecko. Pragnie poszerzyć swoją rodzinę o kolejne dziecko. Wiedząc już, z czym się wiąże adopcja przystąpił do niej z szeroko otwartymi oczami i z nadzieją na szczęśliwy finał. 8 grudnia 2000 roku wysłał do agencji Rainbow House wstępny wniosek o adopcję. Odkąd adoptował Aloszę minęło już siedem lat i od tego czasu wiele się zmieniło. Gdy otrzymuje zgodę na adopcję dziecka w wieku od pięciu do sześciu lat z Europy Wschodniej może przejść dalej.
Międzynarodowa scena adopcyjna podlega ciągłym zmianom, a kraje otwierają się i zamykają na adopcję zagraniczną w sposób niemalże kapryśny. Wyruszył na Ukrainę, nie wiedząc, kto będzie jego przyszłym synem, jak będzie wyglądał proces wyboru po przyjeździe do Kijowa i pod jakiego rodzaju presją się znajdzie. Droga na Ukrainę nie jest łatwa. Często miał wrażenie, że cała jego misja coraz bardziej spowalnia i się komplikuje. Chce poznać jednego chłopca - Antona, bystrego i towarzyskiego ale bardzo nieśmiałego. Od razu pokochuje to dziecko i nie widzi żadnego powodu, dla którego nie miałby go adoptować. Kiedy czuje, że pokonał już największe trudności i teraz będzie już tylko z górki okazuje się, że bardzo się mylił. Nie przypuszcza jak złe rezultaty może przynieść ukraińska biurokracja. Robert musi stawić czoła biurokratycznej machinie a jednocześnie odczuwa coraz większe przywiązanie do chłopca. Uświadamia sobie, że już związał swoje życie z życiem Antona. Nie wyobraża już sobie powrotu do Stanów bez Antona. Wszystko musi ułożyć się dobrze, choćby dlatego, że mocno wierzy, że tak się stanie. Czuje się jak człowiek stąpający po linie, mający tylko tę jedną wąską ścieżkę, aby dojść do bezpiecznego punktu po drugiej stronie. Mimo wszystko, nie poddaje się ani na moment.
Adopcja dziecka z zagranicy to proces, w którym dziecko opuszcza swój kraj i zamieszkuje na stałe w nowej rodzinie w innym państwie, co wiąże się ze zmianą jego kraju pochodzenia. Procedura wymaga spełnienia wymogów prawnych i formalnych obu krajów, a odbywa się we współpracy z ośrodkami adopcyjnymi, które organizują szkolenia dla kandydatów, zbierają dokumenty i pośredniczą w kontakcie z zagranicznymi instytucjami. Całość procesu koncentruje się na dobru dziecka, jego bezpieczeństwie i zapewnieniu mu najlepszych warunków rozwoju. Robert Klose pokazuje nam, jak to wszystko wygląda w praktyce i z jakimi formalnościami jest to związane. W jego przypadku przypomina to ogromną biurokratyczną machinę. Na jego drodze stoi mnóstwo przeszkód, jest jednak zdeterminowany by pokonać je wszystkie i stworzyć dla chłopca szczęśliwy dom.
Robert Klose stworzył pozycję wyjątkową, napisaną z wielkim rozmachem. Z każdą przeczytaną stroną czuć jak ogromny wkład i serce włożył autor w jej powstanie. Wyjątkowość tej powieści polega na cudownej symbiozie niezwykle ciekawego życia bohaterów oraz talentu autora, która sprawiła iż nie jest to zimna biografia naszpikowana suchymi faktami i datami. To cudowny, wyhaftowany emocjami, niezwykle głęboki portret rodziny Klose. Były momenty, kiedy to co czytałam mnie wkurzało, bo ciężko jest przejść obojętnie wobec niektórych reakcji ludzi z jakimi autor miał do czynienia. Dziesiątki stron, setki, mijały jakoś tak niezauważone. Ta książka mnie wciągnęła. I to bardziej niż jakikolwiek kryminał, którymi się ostatnio zaczytywałam. Nikt nie powiedział, że relacje międzyludzkie są prostą sprawą. Nie są. Relacja rodzica z dzieckiem adoptowanym również. Czuć jednak wszystkie te uczucia, o których mowa w tej powieści. Czułam żal, że dobrnęłam do ostatniej strony tej powieści. Gorąco polecam!
Czterdziestopięcioletni, cieszący się dobrym zdrowiem profesor, zatrudniony na etacie uniwersyteckim, ma już jednego syna - chłopca Aloszę, którego adoptował z Rosji, gdy miał siedem lat. Czuje, że zgromadził dość przestrzeni emocjonalnej, aby przyjąć pod swój dach drugie dziecko. Pragnie poszerzyć swoją rodzinę o kolejne dziecko. Wiedząc już, z czym się wiąże adopcja...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-09-23
Miasta nakładają się na siebie, z Lalitpuru do Katmandu można przejść samemu, nie wiedząc kiedy. Tutaj można zanurzyć się w innym świecie. W tym miejscu świat często wypełniony jest modlitwami próśb, przeprosin i wdzięczności, gdzie ramię w ramię modlą się hindusi i buddyści. Stojąc oko w oko z Buddą wytyczana jest granica bliskości i dystansu. Wędrujemy miastami, mijając po drodze stare domy, pomarszczone ludzkie twarze. Często drogi jakimi podążają są bardzo niebezpieczne. Każda rzeźba, każda świątynia, każda osoba na ich drodze, ma do opowiedzenia swoją historię. W pośpiechu podróży łapią czas na zatrzymanie się, na zadumę. Łapczywie łykają Indie, nie rozkoszując się całkowicie ich smakiem. Indie to przede wszystkim przygoda nie wygoda. Przeszkody zamieniają w możliwości.
Nepal, Ladakh, Kaszmir, Delhi, Pendżab i Harijana, Himacal Prades, Uttarkhand, Uttar i Madhja Prades - gdzie opowieści dotykają między innymi domu sióstr misjonarek miłości, które zajmują się opuszczonymi matkami, Klasztoru Spituk, placu Connaught, ogrodu Jallianwala Bagh, Panipat, Shimla, twierdzy Gwalior. Ta książka to podróż po północno - zachodnich Indiach. Pięć i pół tysiąca kilometrów - samolotem, pociągami, autobusami, rykszami. "Indie ulotne" to osobisty, pełen humoru i refleksji portret jednego z najbardziej rozpoznawalnych miast świata, widziany oczami dwójki psychologów, którzy podróżują po Indiach. Tamara Tokaj łączy anegdoty z codziennego życia z historiami z przeszłości, tworząc mozaikę, która oddaje ducha Indii. Autorka wspomina w niej swoje najśmieszniejsze, najdziwniejsze przygody. Bystrym, polskim okiem obserwuje przyzwyczajenia mieszkańców Indii, podgląda ich życie codzienne i celebrację świąt. Wplata w tę historię mnóstwo zaskakujących ciekawostek, których nie można znaleźć w typowych informatorach i książkach o ich kulturze.
"Indie ulotne" to zapis chwil, wrażeń, emocji i przemyśleń, które pojawiają się i znikają, jak obrazy w kalejdoskopie. Opowieści dotyczą prozaicznych rzeczy, często drobiazgów, ale zaskakująco dokładnie oddają różnice kulturowe i mentalne. Książka jest ciekawa, napisana z dowcipem, często nawet z przymrużeniem oka. Nie jest to długa, nudna powieść podróżnicza. Rzuca zupełnie inne światło na nieznane dla nas kraje i ich mieszkańców. Ta książka to źródło ciekawych informacji, pełna prostoty, humoru, szczęścia i szczerości, ładnie wydana i zawierająca w środku świetne zdjęcia. Książka pełna jest bogatych realistycznych i ciekawych opisów przygód autorki, jest również kopalnią wiedzy o tak obcych dla nas Europejczyków rejonach. Ta książka przepełniona jest kontrastem. Dlaczego? Czytelnicy z jednej strony zanurzają się w świat pełen kolorów, ludzkiej życzliwości, duchowości i intensywnych doznań zmysłowych jakich dostarczają aromaty, dźwięki i widoki. Z drugiej strony ukazana zostaje codzienność pełna trudów, ubóstwa i cierpienia, a także ogrom wyzwań, z jakimi mierzą się mieszkańcy Indii.
Tamara Tokaj zapoznaje nas nie tylko z miastem, ale, co ciekawe, także z mieszkańcami, tworząc niejako galerię postaci i osobowości. W książce spotkamy bowiem nie tylko opis życia codziennego, ale i opis podróży, czy też próbę prowadzenia dziennika. Jak się okazuje, wyjazd do tak odległego kraju nie jest czymś niemożliwym, a zderzenie kultur i zwyczajów nie jest nie do zniesienia. Podsumowując, książka jest bardzo dobra, ciekawa, wciągająca oraz pełna humoru. Czyta się ją lekko i przyjemnie. Idealna na wakacje. Gorąco polecam osobom, które lubią tego typu książki. I nie tylko takim. Na pewno się nie zawiedziecie.
Miasta nakładają się na siebie, z Lalitpuru do Katmandu można przejść samemu, nie wiedząc kiedy. Tutaj można zanurzyć się w innym świecie. W tym miejscu świat często wypełniony jest modlitwami próśb, przeprosin i wdzięczności, gdzie ramię w ramię modlą się hindusi i buddyści. Stojąc oko w oko z Buddą wytyczana jest granica bliskości i dystansu. Wędrujemy miastami, mijając...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-09-23
Wspólnota Pielgrzymów Bożego Miłosierdzia skupia osoby po wyrokach wychodzące z uzależnień, które poprzez "modlitwę kroków" - cichą i pokorną ofiarę trudu w pieszym wędrowaniu, postanowiły dziękować za nawrócenie, pokutować za dawne winy, odkrywać tajemnice własnego centrum i rozeznawać dalszą drogę życia. Na dnie samotności, bólu i odrzucenia po przeżyciu upadku w ciemność i pobyt w więzieniu, nasz bohater pogrążony w niemocy doświadczył przedziwnego światła, które oświetliło najczarniejsze zakamarki duszy i zmieniło wszystko.
Polska misjonarka z Rwandy, która przyjechała właśnie do kraju, żeby znaleźć ikonografa gotowego podjąć się wykonania nietypowej, bo wielkiej na trzy metry ikony Trójcy Świętej na ścianie kaplicy klasztoru w pobliżu Kibeho, słynnego miejsca objawień Matki Bożej, zwraca się do niego z prośbą o stworzenie tego dzieła. Propozycja była atrakcyjna i niezwykle kusząca ale pojawiło się wiele pytań. Przeanalizowawszy wszystko zdecydował się podjąć tego zadania. Każdą chwilę poświęca, żeby pracować nad aniołami Trójcy. Powaga ikonowych oblicz jest wyrazem niebiańskiego pokoju, doskonałej harmonii. Dla chrześcijan jedynym prawdziwym pięknem jest sam Bóg. O tej pokornej drodze odkrywania piękna opowiada właśnie ikona - "widzialny znak Niewidzialnego". Ikona zaprasza do wyruszenia w drogę na spotkanie z Bogiem - czystym pięknem i jedyną prawdą.
Praca przy ikonie to nieustanna modlitwa, każda czynność jest zwrócona ku Bogu. Zdumiewa go pokora i pracowitość czarnoskórych sióstr. Właśnie od nich uczy się wpatrzenia i wrażliwości serca, których potrzebuje ikona. Pisanie ikony to rodzaj pielgrzymki. Głęboka, tchnąca mądrością i spokojem – staje się okazją do refleksji, zachwytu i zwrócenia ku Temu, który jest źródłem stworzenia. Pokazuje nam, w jaki sposób przez kontemplację ikony, przyrody, ale i historii wraz z jej trudnymi doświadczeniami, możemy się uczyć, jak stawać się lepszymi ludźmi. Ta książka to dziennik ikonografa, który poprzez swoją pracę ma okazję do głębokiego zamyślenia się nad sensem ludzkiego życia.
Pokochałam w niej wszystko – zarówno tytuł, treść jak i okładkę. Poprawia nastrój, zmienia nastawienie, życie, sprawia, że w sercu jest więcej nadziei i dobroci. Czyta się błyskawicznie. Autor opisał wiele sytuacji ze swojego życia, jak i te zasłyszane od znajomych lub rodziny. Językiem prostym, ładnym i lekkim ukazał, co tak naprawdę jest najważniejsze w życiu. Wzruszyłam się przy tej książce, co bardzo rzadko mi się zdarza. Miałam łzy w oczach, ale też często się śmiałam. Lektura była balsamem dla mojej duszy oraz silnym motywatorem. Autor wielokrotnie wspomina w niej o Bogu, który, jak uważa, towarzyszy mu w każdej chwili życia i wiele zawdzięcza on swojej głębokiej wierze. Pomimo to i dzięki temu jednocześnie, jest to książka dla każdego - dla wyznawców każdej wiary i żadnej za razem. Jeśli czytelnik podejdzie do lektury z otwartym umysłem i sercem to wyciągnie z niej to, co dla niego najlepsze.
"Jaskółka w katedrze" to powieść pełna prawdy o świecie i o samym sobie. Optymistyczna i wzruszająca. Prawdy umieszczone w książce, skierowane są właściwie do każdego odbiorcy. Nie ważne, czy jest się starym, młodym, wierzącym w Boga, czy ateistą. To nie ma znaczenia, gdyż zawierają prawdy uniwersalne i każdy może z nich wyciągnąć tyle, ile sam zechce. Ta książka sprawiła, że zapomniałam o błahostkach, pozwoliła przemyśleć parę istotnych kwestii, zrozumieć wiele rzeczy i wypełniła tę pustkę w środku, której nic innego nie było w stanie zapełnić. Powieść samą swoją formą udowadnia, że książka wcale nie musi mieć idealnie wykreowanego świata, porywającej fabuły i całej masy barwnych postaci, aby wciągnąć i dodatkowo czegoś nas o życiu nauczyć. Szczerze polecam ją każdemu. Nie musisz być załamany swoim życiem aby ścisnęła cię za serce. Ta książka stała się dla mnie inspiracją.
Wspólnota Pielgrzymów Bożego Miłosierdzia skupia osoby po wyrokach wychodzące z uzależnień, które poprzez "modlitwę kroków" - cichą i pokorną ofiarę trudu w pieszym wędrowaniu, postanowiły dziękować za nawrócenie, pokutować za dawne winy, odkrywać tajemnice własnego centrum i rozeznawać dalszą drogę życia. Na dnie samotności, bólu i odrzucenia po przeżyciu upadku w ciemność...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-09-23
Paris Goodyear - Brown od dwudziestu pięciu lat pomaga małym pacjentom i ich opiekunom przejść przez najtrudniejsze chwile w ich życiu. W niniejszej książce znajdziemy pomad 130 interwencji opracowanych przez autorkę, członków społeczności TraumaPlay i innych terapeutów o podobnych zapatrywaniach na kwestie zaburzeń zachowania. Interwencje powstały w prawdziwych środowiskach jako narzędzia niesienia pomocy dzieciom z takimi diagnozami jak posttraumatyczne zaburzenia rozwojowe, zespół stresu pourazowego, ADHD, zaburzenia opozycyjno - buntownicze, zaburzenia lękowe, zaburzenia ze spektrum autyzmu, zaburzenia przetwarzania sensorycznego, labilność emocjonalna. Z doświadczeń zawodowych autorki wyłoniła się koncepcja modelu terapeutycznego, dzięki któremu możemy pomagać takim dzieciom. Po latach udoskonalania powstał kompleksowy model TraumaPlay, który stanowi spójną strukturę celów terapeutycznych wypływającą ze współczesnej wiedzy na temat neurobiologicznyvh aspektów dziecięcej zabawy i traumy oraz wykorzystuje potencjał tej pierwszej do leczenia drugiej.
Książka została podzielona na jedenaście rozdziałów. Każdy z nich rozpoczyna się od przedstawienia dowodów naukowych potwierdzających zasadność poszczególnych celów terapii. Po każdej części teoretycznej terapeuci znajdą szereg atrakcyjnych interwencji o niebagatelnym znaczeniu klinicznym. Do wielu ćwiczeń dołączono karty pracy. Rozdział pierwszy zawiera interwencje służące planowaniu przebiegu terapii, rozdział drugi jest poświęcony technikom zwiększania poczucia bezpieczeństwa fizycznego i psychicznego, rozdział trzeci koncentruje się na relacji przywiązania. Czwarty rozdział zawiera zabawne aktywności psychoeduakcyjne pozwalające lepiej zrozumieć mechanizm reakcji na stres, piąty rozdział bazuje na pogłębionym zrozumieniu reakcji stresowej i służy wzmocnieniu samoregulacji, rozdział 6 zawiera aktywności mające na celu zwiększenie kontroli impulsywnych reakcji oraz poszerzenie zakresu uwagi. Rozdział 7 koncentruje się na rozwijaniu kompetencji emocjonalnych, rozdział ósmy charakteryzują interwencje służące rozwijaniu umiejętności społecznych i podnoszenie samooceny, rozdział 9 zawiera liczne interwencje o charakterze poznawczo - behawioralnym. Rozdział dziesiąty zachęca opiekunów do przyjęcia roli zaufanych strażników historii swoich dzieci a rozdział jedenasty podkreśla znaczenie pożegnania jako istotnego elementu zakończenia terapii.
Na czym polega siedmioetapowy elastyczny model Play Therapy do leczenia traumy? Co jest najważniejszym aspektem procesu terapeutycznego? Jak zaplanować terapię i ustalić cele? Na czym polega terapia zabawą skoncentrowana na dziecku? Na czym koncentrują się komponenty modeli TraumaPlay? Jak wzmacniać więzi? Czym jest koncepcja trójjedynego mózgu? Jak nauczyć maluchy umiejętności samoukajania? Jak kontrolować impulsy i radzić sobie ze złością? Czym skutkuje zaburzenie regulacji układu limbicznego u dzieci? Jak zwrócić uwagę na obszar myśli?
Książka oferuje nowe, innowacyjne narzędzia, które pozwalają klinicystom towarzyszyć dzieciom, nastolatkom i ich opiekunom w ich wspólnych próbach radzenia sobie w trudnych momentach. Dowiemy się z niej, jak wykorzystać potencjał zabawy do wzmacniania relacji przywiązania, zwiększania regulacji i tworzenia uzdrawiajacych więzi, by być lepiej przygotowanym do niesienia pomocy najbardziej bezbronnym. Brak dłużyzn, brak nudy, brak zbędnych historii i powtórzeń, czyli niemal wszystkiego, co wypełniało dotychczasowe poradniki. Tutaj autorka ewidentnie postawiła na jakość, a nie na ilość i udało jej się to doskonale. Jest to pierwsza książka poradnikowa, do której na pewno będę stale wracała. Nie brakuje również zwrócenia uwagi na ważne zagadnienia. Nie są one szeroko analizowane ale moim zdaniem nie ma w tym nic złego, ponieważ nie taki "format" ma ta pozycja. Dla mnie ta pozycja to mistrzostwo w niesieniu pomocy najbardziej potrzebującym.
Paris Goodyear - Brown od dwudziestu pięciu lat pomaga małym pacjentom i ich opiekunom przejść przez najtrudniejsze chwile w ich życiu. W niniejszej książce znajdziemy pomad 130 interwencji opracowanych przez autorkę, członków społeczności TraumaPlay i innych terapeutów o podobnych zapatrywaniach na kwestie zaburzeń zachowania. Interwencje powstały w prawdziwych...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-09-18
Zbyszek Cyganiewicz osiągnął wielki, międzynarodowy sukces. Pod koniec XIX i w pierwszych dekadach XX wieku, zapasy były bardzo popularną dyscypliną sportową. Walki zapaśników oraz efektowne występy potężnych siłaczy cieszyły się największą popularnością wśród publiczności. Zbyszko dzięki swojej determinacji i talentowi, wspiął się na szczyty, o jakich prowincjonalni atleci jedynie śnili. Do tej pory uznawany jest za jednego z najważniejszych zawodników w historii zawodowego zapaśnictwa.
Jan Stanisław "Zbyszko" Cyganiewicz urodził się 1 kwietnia 1880 roku we wsi Jodłowa na Podkarpaciu. Dowiadujemy się jak spędzał swoje beztroskie dzieciństwo hartując i kształtując silny organizm, jak trafił po raz pierwszy do towarzystwa gimnastycznego "Sokół" i jak obiecująco rozpoczęły się jego treningi zapaśnictwa. Stoczone pierwsze pojedynki zapaśnicze, starcia na macie szybko stały się prawdziwą pasją Stanisława. Możemy dowiedzieć się, jak wyglądał jego start w prawdziwych turniejach, rozwijająca się kariera oraz znaczące zwycięstwa. Osiągnął dokładnie to, na czym mu zależało. Pokazał się z jak najlepszej strony i zdobył powszechne uznanie a jego nazwisko było doskonale znane na całym świecie. Stanisław naprawdę lubił to, co robił, a jego zainteresowanie zapasami bynajmniej nie ograniczało się do zarobionych pieniędzy czy zdobytej sławy. Był to człowiek niejednego talentu. Zmarł 22 września 1967 roku w wieku 86 lat z powodu zawału serca. W swojej bogatej karierze zdobył trzykrotnie tytuł mistrza świata w zapasach w stylu catch - as - catch - can oraz zwyciężył w mistrzostwach świata w stylu grecko - rzymskim. Niezliczoną ilość razy opuszczał ring lub matę z uniesionymi rękoma. Jego pseudonim "Zbyszko" miał symbolizować jego męstwo i odwagę. I taki właśnie był - dzielny, waleczny i kierujący się honorem sportowca.
"Z silnych najsilniejsi. Historia Zbyszka Cyganiewicza" to historia sportowca, o którym muszę przyznać szczerze, że wcześniej w ogóle nie słyszałam. Niezwykła książka dopracowana w każdym najmniejszym szczególe, autor tej biografii podszedł z pełnym profesjonalizmem do prezentacji niezwykłego człowieka, jakim był niewątpliwie Zbyszko. Biografia napisana wspaniale, ciekawym językiem. Jest to doskonały opis życia niezwykłego sportowca skupiający się na tym, co odróżniało go od innych, opowiadający o jego pasji, uporze i zdecydowaniu. Książka ta jest opowieścią o pasji, walce ze słabościami i stawianiu sobie coraz wyższych celów. Książka jest z jednej strony prosta i lekka, z drugiej sięga do najbardziej skrytych zakamarków ludzkiej duszy: ambicji, woli przetrwania, pasji , która wyzwala w nas nadludzkie siły. Cudownie czyta się o ludziach, którzy kiedyś żyli i tworzyli historię. Książka świetnie napisana. Czytamy ją jednym tchem. Obowiązkowa lektura dla miłośników zapaśnictwa.
Zbyszek Cyganiewicz osiągnął wielki, międzynarodowy sukces. Pod koniec XIX i w pierwszych dekadach XX wieku, zapasy były bardzo popularną dyscypliną sportową. Walki zapaśników oraz efektowne występy potężnych siłaczy cieszyły się największą popularnością wśród publiczności. Zbyszko dzięki swojej determinacji i talentowi, wspiął się na szczyty, o jakich prowincjonalni atleci...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-09-09
Stephen Mary Olivia Gertrude Gordon była wymarzonym, wyczekanym dzieckiem, absolutnym spełnieniem, na które wszyscy czekali. Mąż tak bardzo pragnął syna, że uparcie nazywał córeczkę Stephenem i takim właśnie imieniem ją ochrzcił. Pozostała dumną jedynaczką, która wniosła radość i szczęście do rodziny. Stephen z czasem zaczyna uświadamiać sobie palącą potrzebę miłości. Wkracza do zupełnie nowego świata pełnego ciągłych ekscytujących przygód, uniesień, radości, niewiarygodnego smutku, w którym przeplatają się dni wzlotów i dni upadków. Jej serce często pada ofiarą najdziwniejszych emocji, z którymi serce dziecka nie potrafi sobie poradzić. Uwielbia przebierać się za Nelsona, kocha zapach stajni i jazdę okrakiem na koniu i narzeka, że bycie dziewczynką wszystko psuje.
Szczęśliwe i wspaniałe dni dziecięcych wybryków bardzo szybko mijają. Zakłopotana i nieszczęśliwa dziewczyna czuje się bardzo samotna. Drży przed tym co może przynieść jej przyszłość. Pytania, na które nie potrafi znaleźć odpowiedzi nawarstwiają się, aż w końcu czuje, że nie da rady dłużej tego dźwigać. Wie, że żaden mężczyzna nie zostanie jej kochankiem chcąc tego, czego ona nie może dać żadnemu mężczyźnie z powodu odczuwanego wstrętu. Wie, że jest inna niż wszyscy. Zauroczona nową sąsiadką czuje, że przepełnia ją radość, czuje, że żyje i wreszcie ma jakiś cel. Kocha mocno a w swej miłości nie widzi nic dziwnego ani bezbożnego. Znajomość ta kończy się jednak wielkim skandalem. Nie ma innego wyjścia - musi opuścić Morton i rodzinną posiadłość. Cała samotność, którą odczuwała wcześniej była niczym w zestawieniu z tą nową samotnością ducha. Gdy próbuje patrzeć w przyszłość czuje się ślepa, gdy ogląda się w przeszłość, ogarnia ją osłupienie. Stephen rozpoczyna podróż w poszukiwaniu własnej tożsamości, artystycznej wolności, prawdziwego uczucia i miejsca, w którym będzie mogła być w pełni sobą.
Mamy do czynienia z dziełem sprzed niemal stu lat a przez ten czas zarówno język, jak i realia zmieniły się nie do poznania. Powieść Radclyffe Hall robi wielkie wrażenie pomimo swojej konwencjonalnej formy, języka i nie aktualnych koncepcji seksuologicznych. W prozie Hall widać obecne elementy mizoginii, homofobii, rasizmu czy klasizmu. Chylę czoła przed autorką. Podziwiam ją za odwagę, by poruszyć temat, który w naszym społeczeństwie jest pomijany, przemilczany. Temat, od którego się ucieka i to poruszyć go, w czasie gdy o takich tematach nie wolno mówić głośno. Po premierze w 1928 roku książka została zakazana w Wielkiej Brytanii za obsceniczność. Zyskała status powieści kultowej, a po latach powraca w doskonałym przekładzie Agaty Ostrowskiej.
"Źródło samotności" to poruszająca i subtelna opowieść o kobiecości, tożsamości i poszukiwaniu bliskości w świecie, który nieustannie narzuca normy, role i oczekiwania. Ponadto książka przepełniona jest różnego rodzaju emocjami: chwilami szczęścia, zagubienia, smutku, refleksji zarówno nad tym co było, jak i co będzie i można, by tak wymieniać bez końca. Tak naprawdę o tej książce nie trzeba nic pisać, ją trzeba przeczytać i jestem przekonana, że nie raz. Poruszona w niej temat tabu - to właśnie on nadaje lekturze kształt, jest fundamentem tej historii. Bez tego nie byłoby nic. Może się to zdawać kontrowersyjne, ale jak tylko zajrzycie na pierwszą stronę to szybko zmienicie zdanie. Wspaniała książka pobudzająca czytelnika do przemyśleń, wyzwala emocje i porusza każdą strunę w ciele i umyśle. Polecam serdecznie!
Stephen Mary Olivia Gertrude Gordon była wymarzonym, wyczekanym dzieckiem, absolutnym spełnieniem, na które wszyscy czekali. Mąż tak bardzo pragnął syna, że uparcie nazywał córeczkę Stephenem i takim właśnie imieniem ją ochrzcił. Pozostała dumną jedynaczką, która wniosła radość i szczęście do rodziny. Stephen z czasem zaczyna uświadamiać sobie palącą potrzebę miłości....
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-09-09
Prakseda dostaje niespodziewaną wiadomość od siostry, która jak się okazuje, spodziewa się dziecka. Nie kryje zaskoczenia z tego faktu, ponieważ kiedy widziała się z nią półtora miesiąca temu sprawy wyglądały inaczej. Ma obawy, że zmiany jakie zaszły w życiu Anieli niekoniecznie są dobre. Sprawa siostry nie daje jej spokoju. Wie, że losy Anieli i hrabiego von Goltza to historia nieszczęśliwego małżeństwa, które stało się więzieniem dla obu stron i z którego nie sposób się wyzwolić. Tkwią w sytuacji, z której nie istniało dobre wyjście. Gdyby wiedziała, jak wygląda teraz życie Anieli od razu porzuciłaby wszystko i wyruszyła siostrze na ratunek. Tylko czy na ratunek nie jest już za późno?
Prakseda i Edgar cieszą się swoim towarzystwem i spędzają cudowny czas jako małżeństwo. Panuje swobodna atmosfera a oni zakochują się w sobie coraz mocniej. Sielanka ta nie może jednak trwać wiecznie. Wiadomość z Wyspy Rugen o tragedii jaka miała tam miejsce stawia wszystko na głowie. Małżeństwo musi jak najszybciej ruszać w drogę. Problemy zaczynają się od razu po przybyciu na miejsce. Wszystko wydaje się coraz bardziej mgliste i nierealne. Sytuacja w jakiej nagle znalazła się Prakseda nie do końca jej się podoba. W tej sytuacji nie mogą odgrodzić się od świata i dalej grać komedii. Muszą jakoś wyjść z tej mistyfikacji. Napięcie, samotność i lęk przed tym co ma nadejść wysuwają się na pierwszy plan. Dwie kobiety łączy skomplikowana relacja daleka od bezinteresowności. Co ukrywa Aniela i jaką rolę odgrywa w tym wszystkim jej służąca Frida?
Książka genialna, nie dająca chwili wytchnienia, którą czyta się "od deski do deski". Świetnie bawiłam się, czytając "Północne siostry" i znalazłam w tej książce wszystko, co kocham. Jest trochę najpilniej strzeżonej tajemnicy, jest całkiem niezły wątek kryminalny, nieoczywiste wątki miłosne i wspaniały język autorki oraz niekończące się emocje. Nic do końca nie jest oczywiste i przesądzone, dlatego tak ciężko się oderwać od lektury. Fabuła jest bardzo dobrze skonstruowana, wątek główny i wiele wątków pobocznych są ze sobą bardzo spójne, dzięki czemu nie mamy ochoty na pomijanie tekstu z uwagi na to, żeby nie pominąć jakiegoś istotnego faktu. Autorka z niezwykłą starannością i dokładnością wprowadza czytelnika w fabułę co właśnie sprawia, że klimat książki jest wyjątkowy i wspaniały. Autorka ponowie mnie nie zawiodła, bo sama tajemnica choć zawiła to muszę przyznać, że bardzo mnie zaskoczyła. To kolejna rewelacyjna książka tej autorki. Ma w sobie absolutnie wszystko co sprawia, że czyta się ją jednym tchem. Podczas lektury autorka cały czas podsycała moje zainteresowanie, nie pozwalała się nudzić i dostarczała mi wielu emocji, od uśmiechu po złość i zagubienie. Autorka nieźle sobie z nami pogrywa, przez co kilkakrotnie zmieniamy zdanie co do niektórych bohaterów. Świetnie się przy niej bawiłam i zdecydowanie polecam!
Prakseda dostaje niespodziewaną wiadomość od siostry, która jak się okazuje, spodziewa się dziecka. Nie kryje zaskoczenia z tego faktu, ponieważ kiedy widziała się z nią półtora miesiąca temu sprawy wyglądały inaczej. Ma obawy, że zmiany jakie zaszły w życiu Anieli niekoniecznie są dobre. Sprawa siostry nie daje jej spokoju. Wie, że losy Anieli i hrabiego von Goltza to...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-08-31
Ruby - namaszczona przez samą siebie na świętą macierzyństwa, która obróciła życie swoich dzieci w surrealistyczną wersję Truman Show, obserwowaną w mediach społecznościowych. Odkąd w ich życiu pojawiła się Jodi, przywódczyni ich własnej rodzinnej sekty życie Shari i jej rodzeństwa drastycznie się zmieniło. Spokój i anonimowość nigdy nie były im dane, za sprawą Ruby i jej nienasyconemu głodowi uwagi i sukcesu. Odkąd zasmakowała istnienia w przestrzeni internetowej nic nie mogło jej zatrzymać. Dzieci instynktownie znały swoje miejsce. Ustępliwe, posłuszne, dostosowujące się do nastrojów matki. Nie ważne jak wiele osiągnęli i co zdobyli, nigdy nie było to wystarczające. W oczach Ruby ciąża była największym powołaniem, uświęconą więzią z boskim celem. Dzieci były jej workami treningowymi, sposobami na wyładowanie gniewu. Trzymała ścisły dystans emocjonalny, jakby czułość mogła w jakiś sposób narazić na szwank jej autorytet.
Kiedy Ruby skończyła trzydzieści lat i urodziła jej szóste i ostatnie dziecko potrzebowała ujścia dla swojej energii i ambicji. Sześcioro dzieci to godna obsada reality show nowego pokroju. Kanał 8 Passengers stał się sceną rodzinnego dramatu, wybiórczo pokazującego domostwo familii Franke i ich codzienność. Jeszcze wtedy nie wiedzieli, że ten kuriozalny rytuał zdominuje ich życie na kolejne lata. Ich życie non stop kręciło się wokół tworzenia treści. Wszyscy uwielbiali to, co Ruby publikowała. YouTube postawił ich życie na głowie. Fasada idealna przed kamerami jest zbyt idealna jak na prawdziwe życie. Granica między autentycznością a wyzyskiem staje się groźnie niewyraźna, kiedy w grę wchodzą dzieci. Jakie są długotrwałe skutki dorastania przed kamerą, gdy nie ma się nic do powiedzenia w tej sprawie? Kiedy ich codzienne życie stanowi źródło rozrywki dla milionów, Shari i jej rodzeństwo przeżywają trudne chwile i emocje. Kiedy do ich życia wkracza potwór przebierający się za specjalistę zdrowia psychicznego ich życie zamienia się w piekło.
Książka nie tylko odsłania przerażającą prawdę o sharentingu, o toksycznym wpływie niektórych guru parentingowych oraz o nadużyciach, których dopuszczają się influencerzy. Przedstawia także osobistą walkę Shari o wyzwolenie, prawdę i uzdrowienie. Gorąco polecam tę książkę, gdyż uważam, że skłania do refleksji nad własnym życiem, otwiera na inne postrzeganie cierpienia i przeciwności, jakim stawiamy czoła na co dzień. Szczera do bólu opowieść o tym, jak ambicje rodzica potrafią niszczyć życie dziecka. Autorka pisze językiem prostym, bezpośrednim, co nadaje lekkości nawet najcięższym fragmentom. Szczerość i autentyczność biją z każdej strony, co sprawia, że trudno się od niej oderwać, mimo trudnych tematów. Shari obnaża kulisy programu swej matki i pokazuje, jak bardzo może on zniszczyć psychikę młodego człowieka, zwłaszcza gdy dorośli wokół nie spełniają swojej roli. Ta książka daje do myślenia – nie tylko o relacjach rodzinnych, ale też o tym, jak łatwo można zagubić siebie, próbując zadowolić innych.
Ruby - namaszczona przez samą siebie na świętą macierzyństwa, która obróciła życie swoich dzieci w surrealistyczną wersję Truman Show, obserwowaną w mediach społecznościowych. Odkąd w ich życiu pojawiła się Jodi, przywódczyni ich własnej rodzinnej sekty życie Shari i jej rodzeństwa drastycznie się zmieniło. Spokój i anonimowość nigdy nie były im dane, za sprawą Ruby i jej...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-08-21
Prom Jan Heweliusz tonie na samym środku uczęszczanego bałtyckiego szlaku. Agonia rorowca trwała czterdzieści pięć minut, olbrzymia fala przypieczętowała los statku po godzinie piątej nad ranem. Statek typu ro-ro, wiecznie tonący, łatany, spawany, zabetonowany, chwiejny, polski symbol rosnącej wymiany handlowej i otwarcia się na świat. Przy mocniejszych uderzeniach wiatru czy większych falach szybko tracił stateczność i zaczynał kołysać się na boki. Dowodzącemu jednostką sprawy wymknęły się z rąk, prowadząc statek do zguby. Żywioły szalały, demonstrując swą potęgę a statek nie miał z nimi żadnych szans. Bałtyk potrafi być nieobliczalny, zdradliwy, podstępny, nienawistny. Statek tonie w samotności, pośród czarnej nocy, nie ma świadków tego dramatu jedynie powietrze rozbrzmiewa oszalałymi krzykami o ratunek. Nikt nie potrafi pomóc. Musiał zatonąć zabierając ze sobą wiele istnień ludzkich.
Kapitan Tomasz Dobrowolski mógł się pochwalić dwudziestopięcioletnim doświadczeniem na morzu. Znał swoje rzemiosło, potrafił fachowo rozmawiać o swej maszynie. Był marynarzem absolutnym i morskim zwierzęciem. Do prowadzenia statku wystarczyły mu zmysły, opierał się na swojej intuicji i umiejętności obserwowania znaków wysyłanych mu przez przyrodę. Prom Jan Heweliusz zachowywał się na wodzie jak korek od szampana. Wypadków z jego udziałem było całe mnóstwo. Jeśli ktoś sądził, że gorzej być nie może, mylił się. Wielu doskonale zdawało sobie sprawę z tego, jakie tajemnice kryją się pod pokładem Heweliusza. W nocy z 13 na 14 stycznia matka natura postanowiła udowodnić ludziom, że nic nie znaczą. Na Bałtyku dochodzi do tragedii. W drodze do Ystad tonie polski prom Jan Heweliusz. Nie brakuje ofiar tej katastrofy. Świat wielu rodzin właśnie legł w gruzach. Nikt ich na to nie przygotował. Nie sposób odwrócić nieszczęścia. Pojawia się wiele sprzecznych informacji. W Izbie Morskiej udowodniono całemu światu, że to kapitan i marynarze ponoszą winę za ten straszny wypadek, zarzucając im niekompetentność. Co było prawdziwą przyczyną zatonięcia promu?
"Katastrofa Heweliusza" to reportaż fabularyzowany, ponieważ przedstawione wydarzenia są oparte na autentycznych faktach. Jednak pomimo upływu czasu nie wszystkie okoliczności wypadku są ustalone a wraku nigdy nie podniesiono. Pozostają jedynie hipotezy. Katarzyna Janiszewska dodaje wizję tego jak mogłoby to wszystko wyglądać. Spotkałam się ze skrajnymi opiniami na temat tej książki, ja jednak jestem w pełni usatysfakcjonowana z formy jaką zastosowała autorka. Niezwykła i wstrząsająca książka. Porusza wiele ważnych tematów. Nie zawiera niepotrzebnych opisów lub prywatnych refleksji. Zawsze w moim przypadku było tak, że książki, które wywarł na mnie największy wpływ, wpadły mi w ręce zupełnym przypadkiem i zazwyczaj są to książki, których nie planowałam czytać. Czytając tą książkę, serce zaczyna szybciej bić i trudno jest uwierzyć w fakty, ale to prawdziwa historia. Bardzo poruszająca historia. Napisana ciekawie i zrozumiale dla czytelnika. Szybko się ją czyta, chłonie się każde słowo. Nie mogłam się od niej oderwać by nie przeczytać choć jednego, następnego rozdziału, aby dowiedzieć się co będzie działo się dalej. Bardzo dobra książka. Szkoda tylko, że prawdziwa historia. Aż trudno w to uwierzyć. Polecam każdemu.
Prom Jan Heweliusz tonie na samym środku uczęszczanego bałtyckiego szlaku. Agonia rorowca trwała czterdzieści pięć minut, olbrzymia fala przypieczętowała los statku po godzinie piątej nad ranem. Statek typu ro-ro, wiecznie tonący, łatany, spawany, zabetonowany, chwiejny, polski symbol rosnącej wymiany handlowej i otwarcia się na świat. Przy mocniejszych uderzeniach wiatru...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-08-19
Mąż Małgorzaty - Marek, po udarze stał się cieniem dawnego siebie. Cichy, bezradny chory, który potrzebuje jej tak, jak dziecko potrzebuje matki. Mężczyzna potrzebuje pomocy we wszystkich czynnościach. Stała się dla niego podporą. Czuje przerażenie i bezradność męża, który powierzył jej siebie w najkruchszej wersji. Teraz musi być jego strażniczką, jego przystanią. Kiedy jego stan gwałtownie się pogarsza decyzja o zapewnieniu mu całodobowej opieki wydaje się nieunikniona. Tak właśnie Marek trafia do zakładu opiekuńczo - leczniczego.
Czas się zatrzymał dla Adama i Anny. Życie człowieka może zmienić się w ułamku sekundy o sto osiemdziesiąt stopni. Po szczegółowych badaniach okazuje się, że guz w piersi Anny nie należy do najłagodniejszych. Zrobią wszystko, by zawalczyć o jej zdrowie. Wszystko co mają to siebie i konkretny plan - sześć cykli chemii. Sześć kroków w nieznane.
"Dramaty toczą się po cichu, niezauważone przez świat."
Małgorzata i Adam znaleźli się w świecie, gdzie codzienne czynności stały się misjami, a decyzje nabierają wagi większej, niż może się wydawać. Nic nie jest takie jak kiedyś. Oboje próbują znaleźć w sobie choćby najmniejszą nadzieję. Oboje noszą maski, muszą być ostoją dla swoich bliskich. Ich spotkanie sprawia, jakby ciężary przez chwilę stały się wspólne, dzielone między sobą i mniej przytłaczające. Zaczynają coraz częściej na siebie trafiać i coraz dłużej rozmawiać. Stopniowo ich rozmowy stają się coraz bardziej osobiste. Czy kiedy wszystko zdaje się kończyć, można jeszcze znaleźć otuchę?
Nie wiem co powiedzieć... "Obiecaj, że będziesz pić kawę o poranku" jest powieścią, która łapie za serce i zdobywa sympatię z miejsca. Ani przez chwilę mnie nie znużyła, nie zirytowała, a czytanie każdego kolejnego rozdziału wydawało się być czymś naturalnym. Potrafi grać na uczuciach i rzeczywiście może przejechać po czytelniku jak walec. To książka przy, której nie da się powstrzymać łez. To głębokie przemyślenia nad życiem, nad cierpieniem, które człowiek jest w stanie znieść, nad najtrudniejszymi decyzjami i wsparciem osób, które kocha się nad wszystko inne. Dużo łez, dużo wzruszeń, dużo istotnych myśli dotyczących miłości, odpowiedzialności, poważnej choroby. Książkę z całą pewnością dodaję do swoich ulubionych. Niesamowicie wciągająca, pełna humoru i wzruszeń. Poruszyła najgłębsze struny mojej wrażliwości i dała dużo do myślenia nad tym co dla człowieka jest ważne w życiu, jak ważny jest drugi człowiek i jego życie. Autorka gra na naszych emocjach do ostatniego słowa. Książka jest genialna, przepiękna, rewelacyjna i polecam ją każdemu. Ukazuję siłę miłości i poświęcenia ale także silną wolą i umiejętności radzenia sobie z nową sytuacją. Polecam!
Mąż Małgorzaty - Marek, po udarze stał się cieniem dawnego siebie. Cichy, bezradny chory, który potrzebuje jej tak, jak dziecko potrzebuje matki. Mężczyzna potrzebuje pomocy we wszystkich czynnościach. Stała się dla niego podporą. Czuje przerażenie i bezradność męża, który powierzył jej siebie w najkruchszej wersji. Teraz musi być jego strażniczką, jego przystanią. Kiedy...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Rupert Ogrodnik odkąd stracił dziadka i żonę zaczyna coraz częściej patrzeć w przeszłość. W jego życiu wydarzyło się wiele złego w ostatnim czasie a on próbuje się otrząsnąć i dalej żyć na miarę normalności. Gdy jego rodzice zginęli w wypadku samochodowym miał zaledwie cztery lata i był za mały żeby w jego pamięci pozostało wiele wspomnień z nimi związanych. Dziadek dał mu wszystko, co mógł potrzebować. Mężczyzna postanawia uporządkować rzeczy po nim. Niechcący odkrywa tajemną skrytkę Antoniego z metalową szkatułką w środku. Na dnie szkatułki leży napisany odręcznie list, którego treść wstrząsa nim do głębi. Wszystko wydaje mu się absurdalne. Nie chce się dać wciągnąć w wir przeszłych zdarzeń i prawdziwego powodu śmierci najbliższych. Sprawa nie daje mu jednak spokoju i musi dowiedzieć się czegoś więcej, by przestać się zadręczać. Czy odkryje prawdę na temat śmierci rodziców?
Dwudziestopięcioletnia córka Ruperta, Roksana została w Szklarskiej Porębie i nie wróciła już do Londynu. Ojciec postanowił zapomnieć i wybaczyć jej wszystkie kłamstwa, którymi karmiła go w przeszłości. Roksana to konkretna, inteligentna kobieta, która wie, czego chce. Niełatwo da się ją czymś zaintrygować ale niespodziewany telefon z więzienia wywołuje w niej zaskoczenie i nade wszystko zaintrygowanie. Myśli, analizuje i działa. Rzeczywistość dała jej nowe możliwości. Jej cel wydaje się być bliżej niż wcześniej. Jakie plany dziewczyna ma wobec Ruperta i jak daleko jest gotowa się posunąć?
"Śladami zatartych wspomnień" to drugi tom z serii o Rupercie Ogrodniku i moim zdaniem przyda się tutaj znajomość poprzedniego tomu. Autorka posługuje się piórem z łatwości godną pozazdroszczenia, a sama intryga powieści też jest bardzo ciekawie skonstruowana. Katarzyna Wolwowicz podstawia nam wiele tropów. Myślimy, że jesteśmy tak blisko rozwiązania a nagle okazuje się, że tak naprawdę nie wiemy zupełnie nic. Początek książki był dla mnie niesamowity, aura tajemnicy otaczająca wszystkie sprawy, mroczny klimat powieści naprawdę mnie zauroczyły. Tak wciągnęła mnie ta powieść, że przeczytałam ją jednym tchem. Akcja pędzi do przodu. Nie ma tu zbędnych i długich przemyśleń czy rozważań. Fantastycznie napisana, pełna mrocznych momentów historia sprawia, że czytelnik nie spocznie, póki jej nie skończy. Autorka ma lekkie pióro, dzięki czemu książkę czyta się błyskawicznie. Wciąga od pierwszej strony.
Rupert Ogrodnik odkąd stracił dziadka i żonę zaczyna coraz częściej patrzeć w przeszłość. W jego życiu wydarzyło się wiele złego w ostatnim czasie a on próbuje się otrząsnąć i dalej żyć na miarę normalności. Gdy jego rodzice zginęli w wypadku samochodowym miał zaledwie cztery lata i był za mały żeby w jego pamięci pozostało wiele wspomnień z nimi związanych. Dziadek dał mu...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to