Żyje się tylko dwa razy

Okładka książki Żyje się tylko dwa razy
Ian Fleming Wydawnictwo: Przedsiębiorstwo Wydawnicze „Rzeczpospolita” S.A. Cykl: James Bond (tom 12) kryminał, sensacja, thriller
240 str. 4 godz. 0 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Cykl:
James Bond (tom 12)
Tytuł oryginału:
You Only Live Twice
Data wydania:
2008-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2003-01-01
Liczba stron:
240
Czas czytania
4 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788361565208
Tłumacz:
Robert Stiller
Średnia ocen

                6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Żyje się tylko dwa razy w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Żyje się tylko dwa razy

Średnia ocen
6,6 / 10
133 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
59
4

Na półkach:

Jest to ostatnia powieść o agencie 007 wydana za życia Iana Fleminga. Autor napisał ją po swojej drugiej podróży do Japonii i trzeba przyznać, że całość utrzymuje naprawdę świetny klimat.
Do fabuły zostajemy wprowadzeni bardzo płynnie i w ciekawy sposób, co nie wydaje się takie proste zważywszy na zakończenie poprzedniej części z serii. Dostajemy obraz zdruzgotanego Jamesa Bonda, który nie nadaje się już do pracy w tajnej służbie Jej Królewskiej Mości. Zostaje on wysłany do Tokio na misję niemal niemożliwą do wykonania. Ma zdobyć ważne dla Wielkiej Brytanii źródło informacji potocznie nazywane "Magic 44", które zostało mocno ograniczone przez amerykańską strefę wpływów w Japonii, a dające Brytyjczykom ogromne rozeznanie na terenach wschodnioazjatyckich. Z czasem misja przekłada się na rozwiązanie sprawy tajemniczych samobójstw w posiadłości zwanej Zamkiem Śmierci, a całość okazuje się być dla Bonda o wiele bardziej osobista niż mogło się zdawać.
W wykonaniu zadania mają pomóc mu genialnie wykreowany Dikko Henderson i Tygrys Tanaka stworzony na wzór bliskiego przyjaciela Fleminga, którego autor poznał w Japonii.
Niemniej "Żyje się tylko dwa razy" posiada wadę, która była dla mnie zaskakująca jak na twórczość Iana Fleminga. Mianowicie w niektórych momentach dialogi mocno leżą. Ze względu na ten fakt, bardzo odmienna japońska kultura wydaje się być dziecinna i nierealna. Było to spore zaskoczenie biorąc pod uwagę twórczość Fleminga, stojącą zawsze na bardzo wysokim poziomie. Postać Bonda, która choć rozwinięta tutaj w ogromnym stopniu pod względem psychicznym, wydała się nieco płytka.
Czego nie można jednak Flemingowi odmówić, Japonia ma z pewnością niesamowity, unikalny klimat, który doskonalne został zawarty w książce. Jest to czynnik dzięki któremu powieść (podobnie jak inne z serii o agencie 007) zostanie przeze mnie bardzo dobrze zapamiętana i będę do niej wracał z nostalgią i sentymentem.

Jest to ostatnia powieść o agencie 007 wydana za życia Iana Fleminga. Autor napisał ją po swojej drugiej podróży do Japonii i trzeba przyznać, że całość utrzymuje naprawdę świetny klimat.
Do fabuły zostajemy wprowadzeni bardzo płynnie i w ciekawy sposób, co nie wydaje się takie proste zważywszy na zakończenie poprzedniej części z serii. Dostajemy obraz zdruzgotanego Jamesa...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

446 użytkowników ma tytuł Żyje się tylko dwa razy na półkach głównych
  • 240
  • 203
  • 3
125 użytkowników ma tytuł Żyje się tylko dwa razy na półkach dodatkowych
  • 101
  • 7
  • 4
  • 4
  • 4
  • 3
  • 2

Tagi i tematy do książki Żyje się tylko dwa razy

Inne książki autora

Ian Fleming
Ian Fleming
Ian Fleming jako dziecko Valentine Fleming i Evelyn St. Croix Fleming. Jego starszy brat, Peter Fleming, był popularnym autorem książek podróżniczych. Ian kształcił się w elitarnym Eton College, a następnie w Sandhurst, równie elitarnej akademii wojskowej. Następnie uczył się niemieckiego w Kitzbühel w Austrii, a później studiował na Uniwersytecie Monachijskim. Już wtedy najprawdopodobniej był związany z brytyjskim wywiadem wojskowym. Po ukończeniu edukacji zaczął pracować jako dziennikarz agencji Reuters, a potem jako broker giełdowy w firmie Rowe and Pitman, w Londynie. W 1939 r., w przededniu II wojny światowej, został powołany przez admirała Johna Godfreya, szefa British Department of Naval Intelligence, na adiutanta. W służbie tej zasłynął jako twórca idei operacji Ruthless, nigdy ostatecznie nie zrealizowanej, której zadaniem było zdobycie enigmy stosowanej przez Kriegsmarine. Na kartach sensacyjnej książki autorstwa Anthony Mastersa (The Man Who Was M: The Life of Charles Henry Maxwell Knight) Fleming występuje też jako główny organizator akcji ucieczki Rudolfa Hessa z Niemiec, w 1941 r. - jego rzekomy udział w tej akcji jest jednak prawdopodobnie tylko fikcją literacką. Osobiste doświadczenie z pracy w wywiadzie wojskowym stało się kanwą wielu powieści szpiegowskich pisanych przez Fleminga. Pierwsza powieść z udziałem Jamesa Bonda, "Casino Royale", została wydana w 1953 r. Uważa się dość powszechnie, że główna postać kobieca z "Casino Royale" była zainspirowana przez agentkę Krystynę Skarbek, pracującą dla SOE. Fleming napisał łącznie 12 powieści i 9 opowiadań z Jamesem Bondem, agentem 007, w roli głównej. Oprócz tego napisał też bardzo poczytną powieść dla dzieci "Chitty Chitty Bang Bang". Dochód z tych wszystkich książek umożliwił Flemingowi przejście pod koniec lat 50. na dostatnią emeryturę, którą spędził w swojej willi na Jamajce. W trakcie ekranizacji serii filmów z James Bondem, która zaczęła się w 1962 r., Fleming zaproponował swojemu kuzynowi, aktorowi Christopherowi Lee, rolę "czarnego charakteru", Dr. Juliusa No. Aktor ten był też brany pod uwagę przy obsadzaniu roli samego Bonda. W 1964 r., u szczytu powodzenia, Ian Fleming zmarł na zawał serca, w wieku 56 lat, w Canterbury, w Anglii. Jego grób znajduje się w rodzinnej wsi jego żony, Ann Geraldine Mary Fleming (1913–1981), Sevenhampton niedaleko Swindon. Ian Fleming był także cenionym bibliofilem. Jego hobby było gromadzenie rękopisów i pierwszych wydań książek, które "w jakiś sposób zmieniły losy zachodniej cywilizacji". Posiadał on m.in. w swoich zbiorach pierwsze wydanie Mein Kampf Hitlera i rękopis "O pochodzeniu gatunków". Jego zbiory zostały podarowane przez rodzinę dla "Lilly Library", znajdującej się na Uniwersytecie Indiana. W połowie lat 90. Pierce Brosnan, piąty z kolei odtwórca roli Jamesa Bonda, kupił maszynę do pisania, na której Ian Fleming pisał na Jamajce kolejne powieści sensacyjne.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Prawdziwe męstwo Charles Portis
Prawdziwe męstwo
Charles Portis
"Cóż, zabiłem nie tego co trzeba i dlatego znalazłem się tutaj teraz." Moi Drodzy ➡️Ta książka to samo życie. Opisy codzienności na Zachodzie mogłyby równie dobrze znaleźć się w fabularyzowanym dokumencie. Połykałem je garściami i wołałem o więcej. A dlaczego? Bo humor towarzyszył im na każdym kroku, bo ironia wychylała się zza każdego pif paf, a barwność, niezwykłość i realność treści towarzyszyła mi od początku do końca. ➡️Żeby uczynić bohaterką powieści dziejącej się na Dzikim Zachodzie czternastoletnią dziewczynkę - trzeba mieć jaja ze stali. Żeby zrobić to wiarygodnie - trzeba być geniuszem. A żeby jeszcze napełnić to mega folklorem prerii, dzikością ludzi i postaciami tak żywymi, że niemalże wyskakującymi z kart książki - trzeba się nazywać Charles Portis. ➡️Nieźle już podjarany filmem, którego mini reckę dałem Wam na story - zasiadłem do tej króciutkiej książki z wielkimi oczekiwaniami. Powiedziałem sobie tak - niech no po pierwszych 10 stronach nie odpłynę - książka idzie do kosza. Nie, nie do kosza - idzie na stos! Stos nieprzeczytanych książek, stos odłożonych książek, stos książek zapomnianych. ➡️Taki stos jest gorszy od stosu z płonącą wiedźmą. Taki stos jest gorszy od spieprzonego stosu atomowego. Ta książka się przestraszyła, wiem to, bo kto by się nie przestraszył? Jest tu jakiś cwaniak? To każdy cwaniak daje trzydzieści a reszta piątaka zarzucając z lekka klasyką 😉 A zatem - przestraszyła się i była rewelacyjna 😊 ➡️Zacząłem uwielbiać Mattie od samego początku i łaskawszym okiem spojrzałem na pyskówki Młodej, dziękując Bogu, że nie dorwała się do tej książki 😉 Przecież, gdyby wzięła przykład z tej czternastolatki - marny mój los. Teraz na każde moje słowo ma 5 a tak miałaby 50 😅 ➡️Krótko i na temat - ta historia wyrywa z butów! Główna bohaterka to chodząca masakra, która zagada każdego, przegada adwokatów, zapyskuje na śmierć rewolwerowców i zniszczy potokiem swych wypowiedzi teksaskich rangersów 😁 Ona jest jak kataklizm - nie do zatrzymania. "- Z początku zastanawiałem się, czy nie skraść ci całusa, chociaż młoda jeszcze jesteś, chora i niespecjalnie atrakcyjna, ale teraz mam poważną chęć sprawienia ci lania pasem. - Jedno i drugie byłoby dla mnie równie nieprzyjemne - odparłam" 😅 ➡️Fabuła jest prosta jak cep - ginie ojciec bohaterki a ona wynajmuje twardego, lubiącego dać w palnik szeryfa, żeby schwytał i zabił zabójcę. Tyle. Motyw zemsty - klasyk. Motyw winy i kary - klasyk. Motyw pijącego bohatera - klasyk. Ta książka jest klasykiem od a do z, w najlepszym tego słowa znaczeniu. "Bo za wszystko trzeba na tym łez padole zapłacić, w taki czy inny sposób. Nie ma niczego za darmo, oprócz łaski Pańskiej. A na nią można wyłącznie zasłużyć." Ha! Lepiej bym nie powiedział. ➡️Dalej - jeśli nie lubujecie się w stonowanym i nie tak ostrym jak u "Braci Sisters" sarkazmie - ta książka nie jest dla Was. Jeśli nie kochacie pełnych ironii dialogów przyprawiających o skurcz śmiechu - ta książka Wam się nie spodoba. Jeśli nie lubicie bohaterów, którzy kupią Was od razu - to Wam się nie spodoba. A jeżeli nie uwielbiacie krwistych, wspaniałych, żywych, niesamowicie dynamicznych scen i postaci - omijajcie to szerokim łukiem! Byłbym zapomniał - jeśli nostalgia nie jest dla Was - omińcie tę książkę. "PAN GOUDY: Wycofał się pan? PAN COGBURN: Tak. Aaron zamachnął się na mnie siekierą. PAN GOUDY: W jakim kierunku się pan cofał? PAN COGBURN: Zazwyczaj cofam się do tyłu sir." 😅 Oooo scena przesłuchania to bajka 😅 ➡️Powiem więcej, każda ze scen w tej książce to majstersztyk. Absolutnie każda. Począwszy od sceny wieszania, przez targi o konie do całego pościgu i prześwietnego finału. A wszystko to okraszone ironią najwyższej próby, często nieuchwytną, ledwo wyczuwalną, ale ona tam ciągle jest. A scena z wręczaniem nakazu szczurowi - 😅😅😅 Do teraz mam skurcze ze śmiechu. Prosty ze mnie chłop 😁 ➡️Znacznie bliżej tej książce do "Brazos" niż to było w przypadku "Braci Sisters" i jeśli szukacie czegoś podobnego - tutaj macie szansę to znaleźć. Oczywista na mniejszą skalę. I w pierwszej osobie, co znakomicie się sprawdza. Jest tu więcej naturalizmu niż w "Braciach", więcej surowego romantyzmu, więcej tęsknoty za Zachodem. ➡️Nostalgia przebija z każdej strony. Widzę te przestrzenie, widzę jeźdźców galopujących przez prerię, czuję dym ogniska, smród oddechu pijanego szeryfa, pragnienie elementarnej sprawiedliwości i dzikość tego kraju. To jest namacalne, to jest bliskie i bardzo prawdziwe. I przy tym wszystkim co chwila parskałem śmiechem jak znarowiony kuc 😅 Mistrzostwo! ➡️Ta opowieść to gawęda snuta przy ognisku, kiedy w niebo z wolna unosi się dym, a daleko na zachodzie gasną ostatnie chwile dnia. I butelka whiskey krąży z rąk do rąk. Taka to książka. ➡️Wszystko to udało się pogodzić z sarkastycznym na wskroś szeryfem, gadułą pierwszej wody, odartym ze złudzeń, który jest niewątpliwą ozdobą tej powieści. Wygląda mi na to, że sarkazm rośnie wraz z ilością wypitej whisky i nie dziwię się wcale, że tak polubiłem ten trunek. "... stary, jednooki zbir postury Grovera Clevelanda. Powiedziałam: stary? Miał podówczas około czterdziestu lat." O jasna cholera, ale się poczułem stary 😅 ➡️A teraz Wam powiem - ta książka jest równie świetna jak "Bracia Sisters", chociaż wyraźnie inna. Momentami nawet lepsza, nie tak drapieżna, jak "Bracia", z tym swoim nieokrzesanym romantyzmem przebijającym przez brutalność i sarkazm, co osobiście uwielbiam. ➡️Jakbym miał ją porównać do czegoś, to do Przygód Hucka Finna i to nie tylko moje zdanie. A wiecie, że Twain to ironista wszechczasów. Mówię poważnie. Odleciałem, zachwyciłem się, jestem oczarowany i na mur przeczytam ją jeszcze nie jeden raz, tym bardziej, że jest taka krótka, co jest jej jedyną wadą. ➡️Mattie to ogień i masakra, jeszcze nie widziałem bohaterki tak młodej a przy tym tak trzeźwo myślącej, sarkastycznej, rezolutnej, zaradnej, pyskatej i jednocześnie uroczej. ➡️Szeryf to mega folklor i bohater czy może raczej antybohater perfekcyjny, wypełniony po brzegi ironią i tysiącem opowieści, chlejący przy tym na umór zaś teksaski ranger wprowadza dodatkowy ogień do wspomnianej dwójki (jakby go jeszcze było mało) i jest postacią niezwykle barwną i niesztampową. A pyskówki szeryfa i rangera to poezja 😅 ➡️Całość to lektura na jedno podejście i zaręczam - nie oderwiecie się od tej książki, dopóki jej nie skończycie 💥 ➡️Oceniam tę powieść na 9/10, niżej się nie da i daję UZJ (Uncelkowy Znak Jakości). Ponownie (po raz kolejny po "Braciach") zabrakło mi po prostu co najmniej dwustu stron. Czułem przeogromny niedosyt po zakończeniu lektury. A jak już przeczytacie książkę - bezwarunkowo obejrzyjcie film z Jeffem Bridgesem. Jest równie znakomity. PS. Porównania do „Braci” były nieuniknione, dobrze się stało, że przeczytałem te książki jedna po drugiej 😊
Uncelek - awatar Uncelek
ocenił na 9 4 lata temu
Człowiek ze Złotym Pistoletem Ian Fleming
Człowiek ze Złotym Pistoletem
Ian Fleming
Tym razem jest to już ostatnia powieść o agencie 007 napisana przez Iana Fleminga - choć istnieją wątpliwości, co do jej autorstwa. Bond schwytany w ZSRR przez KGB przechodzi pranie mózgu, a jego nową misją jest zabójstwo M, szefa brytyjskich tajnych służb. Agent 007 - spoglądający na sprawy wywiadu z zupełnie innej perspektywy - wraca do Wielkiej Brytanii, gdzie nieskutecznie próbuje zrealizować swoje zadanie. M nie mogąc pogodzić się ze stratą swojego najlepszego agenta, po serii działań mających przywrócić Bondowi zdrowie, postanawia wysłać go na niemal samobójczą misję, która pozwoli stwierdzić, czy 007 wrócił do siebie lub da umrzeć mu w honorowy sposób. Jego zadaniem jest zlikwidowanie słynnego płatnego zabójcy, Francisco Scaramangi. W takich okolicznościach James Bond wyjeżdża na gorące Karaiby, aby wykonać misję, od której wszystko zależy. Książka przez pierwsze kilkadziesiąt stron trzyma naprawdę wysokie tempo, później akcja nieco zwalnia, jednak nie zmienia to faktu, iż fabuła ciągle dąży do przodu. Spowodowane może to być niewielką objętością książki, która sprawia wrażenie, iż powieść jest jednowątkowa, choć w rzeczywistości mieści w sobie ogrom różnych tematów. Czytając "Człowieka ze Złotym Pistoletem" miałem wrażenie, iż w pewnym sensie autor przewidział swoją śmierć. Mimo że (najprawdopodobniej) powieść ta nie planowana była jako ostatnia o agencie 007, Fleming zawarł w niej dużą dawkę nostalgii. Prócz charakterystycznych postaci przewijających się w serii o Bondzie, możemy znaleźć tu wiele nawiązań do poprzednich książek. Na pierwszą myśl przychodzą chociażby miejsca, w których rozgrywa się fabuła "Człowieka ze Złotym Pistoletem" i w których kilka powieści wcześniej miała miejsce akcja "Doktora No". W tej książce, o dziwo, nie dostajemy typowej "dziewczyny Bonda". Otrzymujemy za to pannę Mary Goodnight w nieco innym wydaniu niż widzieliśmy ją do tej pory. Było dla mnie miłym zaskoczeniem spotkać tą postać w większej roli, gdyż w poprzednich powieściach wprowadzała ona "powiew świeżości", a jej rozmowy z Bondem zawsze były ciekawym punktem w fabule; choć została ona przedstawiona czytelnikowi dopiero w powieści "W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości", gdzie zastąpiła sekretarkę Bonda, Loelię Ponsonby. Francisco Paco "Pistolet" Scaramanga jest natomiast zwykłym czarnym charakterem, lecz na plus z pewnością zasługuje jego cięty język, który w pewien sposób skłania Bonda do bardziej przemyślanych docinek, dzięki czemu dialog czyta się z przyjemnością. Należy docenić również to, iż nie zostaje on przedstawiony nam jako kolejny "złol", który chce zniszczyć świat, a widzimy go jako płatnego zabójcę z widoczną determinacją i przemyślanym działaniem, choć w dalszej części książki zamknął się on niestety w ramach tajnych interesów dotyczących ogromnych pieniędzy. Wiele osób uważa, iż "Żyje się tylko dwa razy" mogło być udanym zakończeniem serii, a "Człowiek ze Złotym Pistoletem" jest jedynie niepotrzebną kontynuacją pozostawiającą w nas niedosyt. Myślę jednak, że powieść ta dołożyła swoją cegiełkę do serii, a mimo wszystko, gdyby Fleming faktycznie planował zakończenie przygód Jamesa Bonda (co wydaje mi się mało prawdopodobne) jest to bardzo dobre zakończenie. "Człowiek ze Złotym Pistoletem" zawiera w sobie (jak każda pojedyncza powieść o agencie 007) niepowtarzalny i unikalny klimat zostawiający w nas nutę sentymentu, a całość przede wszystkim spełnia swoją funkcję i daje nam rozrywkę. Muszę zwrócić uwagę, co do polskiego wydania książki. W tym przypadku, powieść po raz pierwszy nie została przetłumaczona przez świetnego Roberta Stillera. Fabułę na język Polski przełożył Jarosław Kotarski, który co tu dużo mówić, zrobił to w płynny sposób, jednak wykonał swoją pracę po prostu poprawnie. Zabrakło mi "paru słów od tłumacza", które zawsze na koniec książki serwował nam Robert Stiller. Można tam było znaleźć wyjaśnienie wielu fraz, które nie zostały objaśnione w powieści oraz ogrom ciekawostek, nie tylko (choć w dużej większości) o Jamesie Bondzie. Książkę czytałem w pierwszym nakładzie wydawnictwa Rzeczpospolita i, co do tej pory było raczej niespotykane, spotkałem się tu z wieloma błędami i literówkami. Nie licząc przestawionych liter w niektórych słowach, spotykamy się tu również z błędami rzeczowymi. Nazwisko Bonda kilkukrotnie zapisywane jest z małej litery czy jak już ktoś wśród recenzentów zauważył, podana jest błędna informacja co do okoliczności w jakich Felix Leiter stracił swoją rękę, co jest błędem jedynie w polskim wydaniu książki. Przedstawię również opinię co do, często podawanego w wątpliwość, autorstwa tej powieści. Jeśli chodzi o mnie uważam, że Fleming faktycznie napisał (choćby nawet częściowo) "Człowieka ze Złotym Pistoletem". Kiedy przyjżymy się całej sprawie, możemy spostrzec, iż autor miał w zwyczaju zaczynać pisanie każdej powieści o Bondzie zaraz po oficjalnym ukazaniu się poprzedniej książki na rynku - bądź zasiadał do maszyny do pisania nieco wcześniej - a sam okres twórczy zajmował mu niedługi okres czasu, bo zazwyczaj zamykał się w kilku tygodniach. "Żyje się tylko dwa razy", czyli poprzednia powieść o Jamesie Bondzie, ukazała się w maju 1964 roku, czyli na dwa miesiące przed śmiercią Fleminga. Zważając na objętość książki, która nie jest zbyt wielka (a jest nawet najkrótsza ze wszystkich o agencie 007), możemy dojść do wniosku, iż Fleming miał wystarczająco dużo czasu przed śmiercią, aby napisać powieść. Mówi się, że autor od pewnego czasu nie był w formie ze względu na zły stan zdrowia, który przekładał się na jego wydajność pod względem twórczym. W takim przypadku uważam jednak, iż powieść była chociaż po części napisana przez Fleminga, a jeśli jej nie skończył to zrobił to za niego jego bliski przyjaciel Kingsley Amis, który z resztą później kontynuował serię książek o Jamesie Bondzie wydając "Pułkownika Sun'a", a już na początku lat 60' opublikował materiały na temat agenta 007, którego uważał za świetny twór. Zbierając moje rozważania w całość, powieść jest godnym (choć nieplanowanym) zakończeniem serii! Z wyczekiwaniem patrzę na "Ośmiorniczkę", zbiór opowiadań finalnie domykający przygody Jamesa Bonda 007 spod pióra jego twórcy, Iana Fleminga.
oLIWIER - awatar oLIWIER
ocenił na 7 3 lata temu
Krwawe żniwo Dashiell Hammett
Krwawe żniwo
Dashiell Hammett
Sięgając po tę pozycję byłem pełen nadziei, bowiem Hammett uznawany jest za prekursora czarnego kryminału. To on jest również autorem znakomitego klasyka "Sokół maltański". A że uwielbiam kino noir, to byłem ciekaw jak zaprezentuje się takie opowiadanie na kartach powieści. No i powalić mnie nie powaliło. Debiutanckie dzieło Hammetta opowiada o bezimiennym detektywie, który przyjeżdża do fikcyjnego miasta Personville (ironicznie zwanym Poisonville) w celu rozwiązania morderstwa. Tam wpada w sam środek przegniłego bagna. W miasteczku gangi, skorumpowani gliniarze, różna masa rzezimieszków to chleb powszedni, a i nasz bohater nie jest świętym. Na papierze wygląda to świetnie, w praktyce nie do końca. Przede wszystkim zabrakło mi jakiegokolwiek zarysowania postaci, nawet o detektywie niewiele wiemy. Treść książki ograniczona jest do niezbędnego minimum, ciągle się coś dzieje, pada dużo nazwisk, więc łatwo się też pogubić. Trudno się z kimkolwiek utożsamić, kimś się przejąć, bo to bardzo papierowe postacie. Dobre są natomiast dialogi, przesycone ironią, cynizmem i stosownymi one-linerami. Ale cóż, tyle mi nie wystarczyło, im dłużej się czytało, tym większa obojętność losami Personville. Nie skreślam jednak Hammetta i po literackiego "Sokoła maltańskiego" z pewnością sięgnę. Liczę też, że styl Raymonda Chandlera bardziej mi podejdzie, jeśli mowa o legendarnych autorach czarnego kryminału.
Pauleta - awatar Pauleta
oceniła na 6 2 lata temu

Cytaty z książki Żyje się tylko dwa razy

Więcej
Ian Fleming Żyje się tylko dwa razy Zobacz więcej
Ian Fleming Żyje się tylko dwa razy Zobacz więcej
Więcej