Zawód ojca

Okładka książki Zawód ojca
Sorj Chalandon Wydawnictwo: Sonia Draga literatura piękna
296 str. 4 godz. 56 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Profession du père
Data wydania:
2018-03-28
Data 1. wyd. pol.:
2018-03-28
Data 1. wydania:
2015-08-19
Liczba stron:
296
Czas czytania
4 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381102940
Tłumacz:
Joanna Kluza
Średnia ocen

                7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zawód ojca w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Zawód ojca



książek na półce przeczytane 4786 napisanych opinii 1095

Oceny książki Zawód ojca

Średnia ocen
7,5 / 10
86 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
14
14

Na półkach:

To zdecydowanie najbardziej poruszająca książka jaką przeczytałam ostatnich lat. Choć nie jestem aż tak wylewna, nie potrafiłam zatrzymać łez. Dosięgneła dna mojego serca i nie potrafię wymazać jej z pamięci. Jest tak piękną historią, że czasem korci mnie by do niej wrócić. Ale jest jednocześnie tak bolesna, że jeszcze nie wróciłam. Nie wiem czy chcę aby kolejny raz rozdarła mi serce. Mimo wszystko polecam, jest przejmująca i porusza najtwardsze struny naszej duszy, wzruszenie gwarantowane. Aha no i to książka z rodzaju tych, które kończymy i nie potrafimy przestać o nich myśleć.

To zdecydowanie najbardziej poruszająca książka jaką przeczytałam ostatnich lat. Choć nie jestem aż tak wylewna, nie potrafiłam zatrzymać łez. Dosięgneła dna mojego serca i nie potrafię wymazać jej z pamięci. Jest tak piękną historią, że czasem korci mnie by do niej wrócić. Ale jest jednocześnie tak bolesna, że jeszcze nie wróciłam. Nie wiem czy chcę aby kolejny raz...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

254 użytkowników ma tytuł Zawód ojca na półkach głównych
  • 152
  • 102
46 użytkowników ma tytuł Zawód ojca na półkach dodatkowych
  • 23
  • 5
  • 4
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Zawód ojca

Inne książki autora

Sorj Chalandon
Sorj Chalandon
Urodził się w 1952r. Przez 34 lata był dziennikarzem „Libération”, a następnie „Le Canard Enchaîné”. Jego reportaże o Irlandii Północnej i procesie Klausa Barbiego przyniosły mu w 1988 r. nagrodę Albert-Londres. Inne jego powieści opublikowane przez wydawnictwo Grasset to: Le Petit Bonzi , Une promesse (nagroda Médicis), Mon traître i La légende de nos pères.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Spadek Vigdis Hjorth
Spadek
Vigdis Hjorth
Odcięta gałąź „Napis nad moim losem na ziemi: „Spętana dzieciństwem”. Ponad pięćdziesiąt lat, a nadal poddana strachowi przed rodzicielskim autorytetem, którego boją się dzieci” [1]. Bergljot - bohaterka powieści „Spadek”, norweskiej autorki Vigdis Hjorth, ma ponad 50 lat. Jest pisarką - zajmuje się krytyką teatralną. Ma już za sobą - a przynajmniej tak można by uznać - dzieciństwo, młodość, małżeństwo, macierzyństwo. Jej dość zamożni rodzice zestarzeli się, więc postanowili zapisać majątek czwórce swoich dzieci: starszym – synowi Bardowi, córce Bergljot i ich młodszym siostrom Astrid i Asie. Wbrew składanym wcześniej zapewnieniom podzielenia majątku na równe części, testatorzy postąpili inaczej, co z kolei, jak to zazwyczaj bywa w takich wypadkach, wywołało rodzinny spór. Historia jakich wiele - niesmaczna, jak każdy konflikt krewnych o pieniądze. Testament powstał, mimo towarzyszących całemu procesowi sprzeciwów, a los zrządził, że spadkobiercy nie musieli długo czekać na jego oficjalne otwarcie. Z powodu tragicznego w konsekwencjach upadku ze schodów, umarł 85-letni ojciec bohaterki i jej rodzeństwa, pozostawiając po sobie wspomniany wyżej spadek, żonę, dzieci, wnuki i coś, co w tych okolicznościach po raz kolejny dało o sobie znać - ukrywaną, a raczej nieprzyjmowaną do wiadomości, przemilczaną przez lata historię z przeszłości - tajemnicę. Tajemnica, to może nie jest w tym wypadku odpowiednie określenie – używam go jednak, z uwagi na chęć ukrycia szczegółów. To krótki zarys fabuły powieści, która zaraz po ukazaniu się w 2016 r. w Norwegii (polska premiera w Wydawnictwie Literackim miała miejsce w 2018 r.), wywołała wiele kontrowersji i przyczyniła się do publicznej debaty na temat przedstawionych w niej wydarzeń oraz występujących, jak podejrzewano, wątków autobiograficznych. Czy są jeszcze jakieś rodzinne sprawy i problemy, których literatura nie poruszyła, a które mogłyby zostać przedstawione w sposób nowatorski? Okazuje się, że tak. Pierwszoosobowa narracja Bergljot, zarówno ta prowadzona w czasie teraźniejszym, jak retrospektywna, jej forma imitująca autentyczne przemyślenia z ich naturalnym chaosem, powtórzeniami, zwrotami, odwoływaniem się do snów, pozwala czytelnikowi nie tylko poznać kulisy całej sprawy, ale nieomal dotknąć i osobiście doświadczyć trudnych emocji bohaterki - osoby, która w imię uwolnienia się z rodzinnych, a opresyjnych dla siebie układów, zdecydowała się na zerwanie kontaktów z rodzicami i rodzeństwem. Bergljot jest inteligentna, odniosła zawodowy sukces i bardzo lubi swoją pracę. Ma dobry, ciepły kontakt z dorosłymi dziećmi, partnera i przyjaciół wspierających ją, znajduje się, jak to ładnie określa andragogika, u progu późnej dorosłości, przeszła terapię, a mimo to nadal pozostaje pod presją wydarzeń z dzieciństwa. Wciąż nie może uwolnić się od roli bezbronnego dziecka autorytarnych rodziców i na nowo przeżywa swój dramat niewysłuchanej ofiary, odrzuconej córki i siostry. Zerwanie kontaktów nie zapewniło jej, o czym mamy się przekonać, spokoju, którego tak bardzo szukała, a śmierć ojca niczego nie rozwiązała, a przeciwnie, wymogła na niej zmierzenie się po raz kolejny - nie otrzymujemy odpowiedzi, czy ostateczny - z problemem jej życia, który tak naprawdę był problemem całej rodziny. Wszyscy jej członkowie są w jakiś sposób uwikłani w sytuację, która już w przeszłości wymagała i dalej zmusza ich do zajęcia stanowiska w sprawie – do określenia się. Konsekwencje przyjęcia wobec bohaterki zdecydowanej i jednoznacznej postawy dotkną z pewnością każdą z występujących postaci – i to jest sednem. Z tego wszyscy uczestnicy dramatu, jak się wydaje, zdają sobie sprawę. Bergljot, której perspektywę widzenia problemu czytelnik poznaje najlepiej, doskonale rozumie motywy postępowania uczestników rodzinnego sporu, w ponadprzeciętny sposób umie ocenić rolę jaką odegrała w jej życiu postawa ojca i matki, a jednak nie potrafi unieść konsekwencji swojego wyboru – wyboru drogi odcięcia się od rodziców. Tak głęboko tkwi w niej społecznie nakazana konieczność okazywania im szacunku, szczególnie kiedy stają się starzy i niedołężni, że poczucie krzywdy wciąż walczy w niej, z poczuciem obowiązku. Postać neurotycznej, nieszczęśliwej, uciekającej czasami w alkohol Bergljot, pokazuje jak bardzo zakorzenione są w naszej psychice zarówno potrzeba bezwarunkowej rodzicielskiej miłości i szczera chęć wypełnienia roli opiekuna starych rodziców, ale równie silnie naturalna potrzeba szacunku dla siebie, poszukiwania zadośćuczynienia, akceptacji, zrozumienia i uznania przez otoczenie, a przynajmniej wysłuchania „naszej” prawdy. Czy można wyrzec się tych wartości w imię spokoju swoich krewnych, w imię utrzymywania powierzchownych kontaktów rodzinnych i zewnętrznych pozorów tak zwanej "normalności"? Czy może tak właśnie trzeba – bo minęły lata, są jeszcze dzieci i wnuki, spragnione kontaktów z dziadkami? Czy wreszcie w rodzinie wszystko da się zapomnieć, odciąć, unieważnić? I w jakich okolicznościach? Co zrobić z takim odkryciem: że hipokryzja i strach, chęć osłonięcia się przed osądem społecznym może, jak się okazuje, być głównym motywem działania rodziców? Tych rodziców, o których chcielibyśmy przecież zawsze myśleć, że nas kochają i chcą wyłącznie naszego dobra. Czytelnik sam musi zdecydować, jak odnaleźć się w tym poszarpanym przez emocje świecie Bergljot i jej rodziny, w którym prawie wszyscy czują się nieszczęśliwi - ofiara i sprawca, współwinni i niewinni, i ci którzy w imię kompromisów nie potrafili opowiedzieć się po właściwej stronie. To niepokojąca i poruszająca proza, ale pomimo bolesnej prawdy w niej zawartej trudno było mi się od niej oderwać, Utkwiła mi w pamięci szczególnie jedna scena: bohaterka od kilku dni leży w szpitalnym pokoju razem ze starszą kobietą, której nikt nie odwiedza. Za szpitalnymi oknami rozciąga się szeroka panorama nieba. Pewnego wieczoru, kiedy jeszcze nie śpią, na ciemniejącym po burzy horyzoncie ukazuje się im dobrze widoczna, spektakularna tęcza. Obie są tak samo zachwycone i podekscytowane tym zjawiskiem, a Bergljot zauważa, że może rodzina nie jest jednak najważniejsza i żadna wizyta krewnych nie dałaby samotnej starszej pani takich emocjonujących, dobrych przeżyć. To kontrowersyjna, ale jakże w niektórych przypadkach prawdziwa, refleksja. Smutna – ważna lektura. Tak jak pastelowa grafika na okładce książki, która przedstawia delikatnie zarysowane kontury domu i drzewo na pierwszym planie. Z początku niczego nie zauważamy: dom, drzewo, krajobraz, dopiero po chwili, a może nawet dopiero podczas lektury, kiedy sięgamy po książkę po raz kolejny i uważniej przyglądamy się rysunkowi, widzimy, że drzewo nie ma liści, a jedna z jego najgrubszych gałęzi jest odcięta. Recenzja ukazała się wcześniej na innym portalu czytelniczym. [1] Vigdis Hjorth, „Spadek”, przeł. Elżbieta Ptaszyńska-Sadowska, Wydawnictwo Literackie, 2018 r., s. 58.
Iksja - awatar Iksja
oceniła na 8 10 dni temu
Rok koguta Tereza Boučková
Rok koguta
Tereza Boučková
Czeska literatura kojarzy mi się przede wszystkim z humorem, chociaż – oczywiście – czytałam też poważną, a nawet wstrząsającą prozę, tyle że znacznie rzadziej. Taką poruszającą i zapadającą w pamięć książką jest „Rok koguta”. Główna bohaterka i narratorka to matka i żona. Alter ego autorki. Zmaga się ona z nawrotami depresji o trudami codziennego życia, które nasilają się, gdy jej dwaj adoptowani synowie zaczynają dorastać i popadają w konflikty z prawem. Z codziennych zapisków, które układają się w tytułowy rok, poznajemy teraźniejszość, ale dzięki retrospekcjom poznajemy przeszłość. To książka szczera do bólu. Autotematyczna i autobiograficzna. Narratorka wiele miejsca poświęca swoim rozterkom, które zrywają z polityczną poprawnością. Zastanawia się ona bowiem czy geny adoptowanych synów, będących Romami, wpłynęły na ich zachowanie, tym bardziej, że jedyny rodzony syn postępuje inaczej. A przecież cała trójka wychowywana była w takich samych warunkach… Za takie ujęcie tematu pisarka oskarżona została nawet o rasizm i spotkała się z ostracyzmem środowiska literackiego w swoim kraju. Mimo poważnej problematyki można odnaleźć w treści elementy humorystyczne. Często to jednak śmiech przez łzy albo czarny humor. Jakby w ten sposób bohaterka broniła się przed przytłaczającą rzeczywistością. Sporo fragmentów poświęconych jest literaturze, sztuce, filmowi. To także ciekawy aspekt powieści. Nie czyta się tej prozy łatwo. Na mnie działała ona przytłaczająco, jednak byłam bardzo ciekawa, jak potoczą się losy bohaterów, więc do niej wracałam. Dlatego polecam – warto zmierzyć się z „Rokiem koguta”.
allison - awatar allison
ocenił na 7 8 miesięcy temu
Nikt mnie nie ma Åsa Linderborg
Nikt mnie nie ma
Åsa Linderborg
"Nikt mnie nie ma" Åsy Linderborg to autobiograficzny książka, która wywołuje emocje na wielu poziomach, łącząc w sobie osobistą historię z szerszym kontekstem społecznym. Już od pierwszych stron czujemy ciężar, który spoczywa na małych barkach głównej bohaterki. Åsa, jako kilkuletnia dziewczynka, z całych sił próbuje zrozumieć świat wokół siebie, w którym jej ukochany ojciec staje się zarówno źródłem poczucia bezpieczeństwa, jak i bólu. Relacja między Åsą a jej ojcem została przedstawiona w sposób niezwykle autentyczny. Z jednej strony mamy tu ciepło dziecięcej miłości, idealizację ojca, który staje się dla niej bohaterem. Z drugiej odczucie strachu i zagubienia, które jej towarzyszy. Z biegiem czasu odkrywa, że ojciec jest nieudacznikiem, uzależnionym od alkoholu i niezdolnym do funkcjonowania w coraz bardziej skomplikowanej rzeczywistości lat 70 w Szwecji. Ten rozłam między wizją idealnego ojca a brutalną rzeczywistością jest wyjątkowo poruszający. Autorka w mistrzowski sposób ilustruje nie tylko osobistą tragedię, ale także szerszy obraz społeczeństwa, które staje w obliczu szybkich zmian. Szwecja tamtych lat, opisana przez pryzmat patologicznej relacji ojca i córki, jawi się jako miejsce pełne kontrastów. Przez całą książkę towarzyszy nam poczucie bezsilności i smutku. Nie byłam w stanie uniknąć emocjonalnego zaangażowania w historię Åsy. Czułam jej ból, kiedy uświadamia sobie, że jej ojciec nie jest tym, kim sądziła. To uczucie zdrady, która przychodzi z dorastaniem, jest pięknie, choć tragicznie. "Nikt mnie nie ma" to nie tylko opowieść o trudnej relacji rodzinnej, ale także refleksja nad utratą, nadzieją i procesem dorastania w świecie, który nie zawsze jest przyjazny. To historia, która zmusza do myślenia. Linderborg pisze o trudnych sprawach w sposób przystępny, ale głęboki, co sprawia, że ta książka pozostaje w pamięci na długo po jej zakończeniu. To poruszająca lektura, która zostawia nas z wieloma pytaniami i refleksjami.
mamausza - awatar mamausza
oceniła na 8 1 rok temu
Instrukcja dla pań sprzątających Lucia Berlin
Instrukcja dla pań sprzątających
Lucia Berlin
Zgromadzone teksty — wydane już po śmierci autorki — sprawiają, że książka, choć to zbiór opowiadań, przywodzi na myśl autobiograficzną kronikę życia, pełną chwil boleści, zmagań i codziennych drobin nadziei. Berlin koncentruje się przede wszystkim na kobietach żyjących na marginesie — samotne matki, wdowy, kobiety uzależnione, osoby pracujące fizycznie lub usługowo, często – sprzątaczki, pielęgniarki, osoby zajmujące się domem czy opieką. Ich życie nie jest ani przez chwilę idealizowane; Berlin pokazuje trudy, ubóstwo, wstyd, uzależnienie, chorobę, przemoc, a także miłość, poczucie winy, tęsknotę. W opowiadaniach Berlin wnika głęboko np. w psychikę kobiety zmagającej się z alkoholizmem; przedstawia pracę pielęgniarki w izbie przyjęć, jej codzienne doświadczenia ze śmiercią, cierpieniem, obserwacją ludzi w ekstremalnych sytuacjach; w jeszcze innym — los matki imigrantki, jej obawy, relacje z lekarzami, urzędami, opieką nad dzieckiem. Bohaterki Berlin nie zawsze są jednoznacznie silne. Czasem są zranione, czasem przegrywają, ale często właśnie przez te niedoskonałości czy ograniczenia stają się najbardziej przekonujące i prawdziwe. Ich życie to ciąg balansowania między obowiązkami — wobec dzieci, pracy, samych siebie — a pragnieniem ucieczki, oddechu, normalności. Jednym z głównych atutów tej książki jest styl Berlin: prosty, surowy, często fragmentaryczny, z elementami humoru nawet w bardzo trudnych momentach. Narracja nie zawsze idzie linią prostą — wydarzenia się przeplatają, czasami przeskakują; narratorka często zwraca się bezpośrednio do czytelnika, co zwiększa poczucie intymności i autentyczności. Tytuł „Instrukcja dla pań sprzątających” stanowi zabieg ironiczny: choć nagłówek sugeruje poradnik, instrukcje tu są bardziej elementem literackiego kolażu, sposób na opowiedzenie o pracy, o hierarchiach społecznych, o relacjach między pracującą kobietą a osobami, dla których sprząta, i — szerzej — o byciu kobietą w trudnych warunkach. Humor i tragizm często idą tu w parze: Berlin potrafi pokazywać absurd życia — czy to związany z biurokracją, czy z własnym uzależnieniem, czy z nierównościami społecznymi — ale robi to bez patosu, z akceptacją i empatią. Niektóre opowiadania brzmią tak, jakby miały swoje źródło w życiu. Berlin zna smak ubóstwa, walki, niesprawiedliwości, samotności. To nie fikcja odkryta z oddali, ale doświadczenie z pierwszej ręki. Autorka nie próbuje upiększać: odsłania, pokazuje rany, ale także momenty bliskości, miłości, humoru. Te kontrasty wzmacniają przekaz. Chwilami nieco męczy brak linearności / porządku. Ten zbiór wymaga koncentracji; wydarzenia, osoby, miejsca mogą się powtarzać, ale nie zawsze wiadomo, w jakiej relacji czasowej lub geograficznej. To może dezorientować czytelnika przyzwyczajonego do bardziej chronologicznego czy kontekstualnego prowadzenia. Czasami opowieści są niedokończone — Berlin często wprowadza sytuacje, które nie mają jasnego zakończenia; pozostaje pytanie, domysł; niektóre opowieści uderzają swoją prostotą, ale nie wszystkim może odpowiadać taka otwartość. Niektóre opowiadania są mocniejsze, bardziej zapadające w pamięć, inne — lżejsze albo mniej przekonujące. Książka Berlin pojawiła się w czasie, gdy literatura w dużej mierze znajdowała się pod wpływem autobiografii, gdy głosy osób dotychczas marginalizowanych zaczynały być słyszane. Berlin wpisuje się w ten nurt, ale nie stara się tylko być „autorką z marginesu” — jej pisarstwo to dyscyplina języka i narracji, to literatura, która wymaga od czytelnika zarówno współczucia, jak i refleksji. Ponadto swoją siłą uderza w tematy rzadziej eksplorowane: kobiety pracujące fizycznie, kobiety uzależnione, kobiety o wielorakich obowiązkach; życie, które nie pozwala na luksus banalnego optymizmu. Berlin nie daje łatwych rozstrzygnięć — nie chodzi o to, by pocieszać, ale by pokazywać. To zbiór, który zostaje w pamięci, bo Berlin potrafi mówić o rzeczach trudnych — alkoholizmie, ubóstwie, samotności, granicach wytrzymałości — w sposób, który nie znieczula, ale uczy widzieć.
Telksinoe - awatar Telksinoe
ocenił na 7 6 miesięcy temu
Latawiec z betonu Monika Milewska
Latawiec z betonu
Monika Milewska
Gdański falowiec, kształtem przypominający morską falę to najdłuższy budynek mieszkalny w Polsce. Wybudowany w latach 1970-1973 dla jednych jest architektonicznym koszmarem PRLu , dla innych stał się obiektem kultowym. 860 metrów długości, 32 metry wysokości, 13 metrów szerokości. 11 kondygnacji, 16 klatek, 1792 mieszkań dla blisko 6 tysięcy lokatorów. Do mieszkań wchodzi się z otwartych galerii. Kiedyś można było tymi zewnętrznymi galeriami przejść z jednego końca budynku na drugi. To był spacer :) Przez 50 lat opierał się wiatrom morskim i wichrom historii, więc sam w sobie przeraża, fascynuje i przyciąga. Ile mógłby opowiedzieć …. i w pewien sposób robi to poprzez książkę Moniki Milewskiej „Latawiec z betonu”. To satyryczna lekcja historii, nie pozbawiona elementów komediowych. Zabawna i przewrotna. Jest rok 1975. Twórca budynku, 35letni inżynier, dumny ze swego dzieła rusza galeriami wzdłuż falowca. Odkrywa, że zakrzywił czasoprzestrzeń i każda kolejna klatka przenosi go w przyszłość. Wraz z nim odbywamy podróż w czasie, tyle że dla naszego bohatera to przyszłość , dla nas to już przeszłość. Przeskakujemy w przełomowe wydarzenia dla Polski – wybór Polaka na papieża, stan wojenny, tworzenie Solidarności, śmierć Jana Pawła II. Czytamy o Kaszpirowskim hipnotyzującym masy, odbiornikach telewizyjnych marki Rubin które wybuchały, o kolekcjach kolorowych puszek ustawianych na meblościankach oraz rewolucji technologicznej, narkotykach, krowie na balonie i karpiach w wannie, Ikei, e-mailach, notebookach. Oczami naszego bohatera obserwujemy zmiany które dokonały się na przestrzeni lat. Zmiany mentalne, ekonomiczne, demograficzne i krajobrazowe. Oraz co istotne poznajemy historie zwykłych ludzi, mieszkańców falowca. Ich życie które zmienia się w zależności od dokonywanych wyborów. Oraz ich opinie na temat miejsca w którym mieszkają. Nietuzinkowa opowieść. Polski realizm magiczny. Warto się w nim zanurzyć i poddać się falom historii. Ja bawiłam się wyśmienicie.
Ewa - awatar Ewa
oceniła na 7 6 miesięcy temu
Ostatni pustelnik. 27 lat samotności z wyboru Michael Finkel
Ostatni pustelnik. 27 lat samotności z wyboru
Michael Finkel
Zazwyczaj mam spory problem z kończeniem książek, często porzucam je w połowie, ale w przypadku "Ostatniego pustelnika" o dziwo w ogóle nie było tego problemu. Przez tę historię przebrnąłem niezwykle sprawnie i z czystą przyjemnością. To, co najbardziej ujęło mnie w stylu Michaela Finkela, to konkret. Książka nie jest sztucznie rozwleczona, a autor bardzo spójnie i trafnie łączy główny temat z pobocznymi wątkami historycznymi czy dialogami, które świetnie dopełniają całość. Finkel miał też po prostu niesamowite szczęście – fakt, że człowiek tak skrajnie stroniący od ludzi obdarzył go zaufaniem i dał mu w zasadzie wolną rękę w opisaniu swojego życia, to ewenement. Postać Christophera Knighta jest fascynująca i złożona. Jego zdolność adaptacji do surowych warunków i umiejętności przetrwania przez 27 lat w absolutnej samotności robią kolosalne wrażenie. Fascynuje mnie to, co tak naprawdę siedziało w jego głowie. On nie uciekł do lasu jak jakiś romantyk, żeby napisać o tym wzniosłą książkę – on po prostu chciał odciąć się od świata. Finkel próbuje wejść w jego umysł, szuka odpowiedzi na pytanie "dlaczego?", ale chyba nigdy w 100% się tego nie dowiemy. I to jest w tej historii niesamowite. Zdecydowanie polecam – to reportaż, który nie tylko wciąga jak dobra powieść, ale też zostawia nas z wieloma pytaniami o to, czego tak naprawdę potrzebujemy do życia.
iQseer - awatar iQseer
ocenił na 9 1 miesiąc temu
Psikus Domenico Starnone
Psikus
Domenico Starnone
„Psikus” jest moją pierwszą przeczytaną książką włoskiego pisarza Domenico Starnone. Muszę przyznać, że powieść czekała na półce dość długo żebym zapoznała się z jej treścią, bowiem prawie pięć lat, nie mniej jednak uważam, że na każdą książkę jest odpowiedni czas. Jest to dzieło z gatunku literatura piękna, finalista nagrody National Book Award w kategorii literatura w przekładzie w 2018 roku. Książka wydana jest w twardej oprawie, a zdjęcie na okładce może nie jest zbyt malownicze, gdyż przedstawia rozlane mleko i kawę, jednakże przywodzi na myśl połączenie pokoleń. I w tym przypadku nie jest to bezpodstawne skojarzenie. Głównym bohaterem powieści jest mieszkający w Mediolanie siedemdziesięcioletni Daniele Mallarico sławny ilustrator i pracoholik, dla którego kariera zawodowa jest całym życiem. Na prośbę córki, przyjeżdża do rodzinnego Neapolu, żeby opiekować się przez kilka dni czteroletnim wnukiem Mario. Ten zasadniczo krótki czas spędzony w domu z dzieciństwa w towarzystwie żywiołowego dziecka nie tylko przywołuje duchy z przeszłości ale stawia przed Daniele pytanie czym jest prawdziwy sens życia. Czy udało się bohaterowi znaleźć odpowiedź oraz na czym polegał tytułowy psikus – zainteresowanych odsyłam do kart powieści. Uważam, że jest to naprawdę ciekawa książka z niebanalną fabułą sprawnie poprowadzoną przez Autora. Generalnie akcja powieści toczy się w kilku pokojach włoskiego mieszkania. Narratorem powieści jest główny bohater, co pozwala zrozumieć cechy charakterystyczne i spojrzenie z perspektywy seniora. Bohaterowie są świetnie wykreowani, dziadek Daniele i wnuk Mario zostali dobrze opisani zarówno w różnicach charakterów jak i z łączącym ich talentem do rysunku. Lekkie pióro Autora, powoduje że książkę czyta się szybko i płynnie. Opisana historia pokazuje istotę relacji pomiędzy członkami bliskiej rodziny oraz jak ważne jest wychowanie dzieci i poświęcanie im czasu. Książka jest przede wszystkim o przemijaniu młodości, kariery zawodowej i życia. W mojej ocenie jest to historia z przesłaniem mówiącym żeby spojrzeć na siebie i zastanowić się czy w biegu codziennego życia nie umyka nam coś naprawdę ważnego. Polecam tę powieść każdemu, kto lubi nietuzinkową fabułę i jej łagodny przebieg. Można przy tej pozycji odpocząć i przyjemnie spędzić czas. Mnie osobiście przypadła ta książka do gustu i chętnie przeczytam pozostałe dzieła Autora wydane w Polsce. Polecam serdecznie.
Katarzyna - awatar Katarzyna
oceniła na 8 1 rok temu

Cytaty z książki Zawód ojca

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Zawód ojca