Zatruta studnia. Rzecz o władzy i wolności

Okładka książki Zatruta studnia. Rzecz o władzy i wolności
Edwin Bendyk Wydawnictwo: W.A.B. publicystyka literacka, eseje
268 str. 4 godz. 28 min.
Kategoria:
publicystyka literacka, eseje
Format:
papier
Data wydania:
2002-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2002-01-01
Liczba stron:
268
Czas czytania
4 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
83-89291-03-7
Średnia ocen

                6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zatruta studnia. Rzecz o władzy i wolności w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Zatruta studnia. Rzecz o władzy i wolności

Średnia ocen
6,8 / 10
27 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
350
64

Na półkach:

Zbiór refleksji autora odnośnie obserwowanych na przełomie XX i XXI wieku wydarzeń oraz książek socjologicznych, filozoficznych i innych je interpretujących. Celem spisania refleksji przez autora było odszukanie wspólnych cech zachodzących zjawisk i wydedukowanie dokąd one prowadzą ludzkość. Z perspektywy czasu umiarkowanie ciekawe, zwłaszcza dla osób żyjących w tamtych czasach i śledzących ówczesne wydarzenia na bieżąco. Natomiast książka ma ten walor, że stanowi dobre ostrzeżenia przed wszelkiego rodzaju osobnikami straszącymi "co to będzie w przyszłości" lub z drugiej strony osobnikami zachwalającymi "jakie to same korzyści" niesie dany wynalazek, zjawisko.

Zbiór refleksji autora odnośnie obserwowanych na przełomie XX i XXI wieku wydarzeń oraz książek socjologicznych, filozoficznych i innych je interpretujących. Celem spisania refleksji przez autora było odszukanie wspólnych cech zachodzących zjawisk i wydedukowanie dokąd one prowadzą ludzkość. Z perspektywy czasu umiarkowanie ciekawe, zwłaszcza dla osób żyjących w tamtych...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

79 użytkowników ma tytuł Zatruta studnia. Rzecz o władzy i wolności na półkach głównych
  • 44
  • 34
  • 1
20 użytkowników ma tytuł Zatruta studnia. Rzecz o władzy i wolności na półkach dodatkowych
  • 13
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Zatruta studnia. Rzecz o władzy i wolności

Inne książki autora

Okładka książki Gospodarka i entropia. Jak wyjść z polikryzysu? Edwin Bendyk, Alicja Boryń, Ivar Ekeland, Zenon Foltynowicz, Maciej Grodzicki, Jerzy Hausner, Aleksander Jakimowicz, Andrzej Kassenberg, Michał Krzykawski, Joanna Kulczycka, Mikołaj Lewicki, Michał Możdżeń, Jan Oleszczuk-Zygmuntowski, Wojciech Paprocki, Jan Popczyk, Bożena Ryszawska, Wojciech Stanek, Magdalena Wojnarowska
Ocena 9,0
Gospodarka i entropia. Jak wyjść z polikryzysu? Edwin Bendyk, Alicja Boryń, Ivar Ekeland, Zenon Foltynowicz, Maciej Grodzicki, Jerzy Hausner, Aleksander Jakimowicz, Andrzej Kassenberg, Michał Krzykawski, Joanna Kulczycka, Mikołaj Lewicki, Michał Możdżeń, Jan Oleszczuk-Zygmuntowski, Wojciech Paprocki, Jan Popczyk, Bożena Ryszawska, Wojciech Stanek, Magdalena Wojnarowska
Okładka książki Oświecenie, czyli tu i teraz Edwin Bendyk, Iwona Kurz, Adam Lipszyc, Rafał Matyja, Paweł Mościcki, Łukasz Ronduda, Agata Sikora, Olga Stanisławska, Tomasz Szerszeń
Ocena 6,4
Oświecenie, czyli tu i teraz Edwin Bendyk, Iwona Kurz, Adam Lipszyc, Rafał Matyja, Paweł Mościcki, Łukasz Ronduda, Agata Sikora, Olga Stanisławska, Tomasz Szerszeń
Okładka książki Polski Węgiel Edwin Bendyk, Urszula Papajak, Marcin Popkiewicz, Michał Sutowski
Ocena 7,2
Polski Węgiel Edwin Bendyk, Urszula Papajak, Marcin Popkiewicz, Michał Sutowski
Okładka książki Ekonomia Kultury. Przewodnik Krytyki Politycznej Edwin Bendyk, Maciej Gdula, Maciej J. Nowak, Beata Stasińska, Jacek Żakowski
Ocena 5,9
Ekonomia Kultury. Przewodnik Krytyki Politycznej Edwin Bendyk, Maciej Gdula, Maciej J. Nowak, Beata Stasińska, Jacek Żakowski

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Źle ma się kraj. Rozprawa o naszych współczesnych bolączkach Tony Judt
Źle ma się kraj. Rozprawa o naszych współczesnych bolączkach
Tony Judt
Moja znajomość ze zmarłym ponad 10 lat temu autorem to zasługa Gazety Wyborczej, która dosyć często w weekendowych wydaniach publikowała samodzielne eseje, albo fragmenty tłumaczonych kolejnych książek Tony Judta. I tak jak dzisiaj się dziwię, że dałem się tak sprytnie złapać na lep publikacji Adama Michnika i jego gazetowych druhów, tak lektury książek (w sumie czterech) Judta nie uważam za jakieś nieporozumienie. Owszem, Tony Judt jest kojarzony z lewicą amerykańską, czyli demokratami. Dosyć wyraźnie wspomina o tym, że serca ma po lewej stronie i chociaż dzisiaj moje sympatie polityczne to krańcowe antypody wobec tego gdzie sytuuje się "coś", co uzurpuje sobie prawo do bycia kontynuatorem XIX lewicy ( co jest ewidentnym nadużyciem) to punkt widzenia zawarty w jego książkach, jest mi w zasadzie bliski. Książkę czytałem ponad 10 lat temu i mimo, że dzisiaj wyraźnie uległem jakieś formule konserwatywnej, to wiele spostrzeżeń i postulatów Judta jest mi bliskich. Wk... mnie kiedy widzę, że naprawdę sensowna idei socjalizmu, ze swoim fundamentalnym postulatem równości, wrażliwością na wszelkie przejawy niesprawiedliwości, nieuczciwości, niemoralności została wrobiona w coraz bardziej idiotyczne postulaty feministyczne (chociażby bezkarność dla alfonsów) z nieśmiertelnym postulatem aborcji ( w każdym momencie ciąży), walkę o prawa mniejszości seksualnych, które ocierają się momentami o granice dobrego smaku, czy zagadnień tożsamości z ideą transpłciowowości na czele. Mnie też irytuje fakt, że młodzież zamiast swoich czasami może i idiotycznych idei, pomysłów na zbawienie świata, myśli tylko o jednym - jak zrobić wielką kasę. I na końcu książki (jego już ostatniej) ma Judt nadzieję, że z początkiem nowego tysiącleci zostawiliśmy "samolubne dziesięciolecia" za sobą, ale po tym co widać wokół, okazuje się, że były to nadzieje płonne. I na koniec przypomniałem sobie jego komunikacyjny symbol sensownego i sprawiedliwego społeczeństwa. Nie, samochód (gdzie każdy jedzie inną stronę, z różną szybkością i jedni w 20 letnich rzęchach, a inni w najnowszym Alfa Romeo, nie samolot , ale pociąg. Bo pociągiem jedziemy wszyscy w tym samym kierunku, z tą samą prędkością i może w różnych przedziałach, ale za to z tym samym poczuciem bezpieczeństwa. Dobre.
werblista - awatar werblista
oceniła na 7 1 rok temu
Ameryka i Świat - rozmowy o globalnym przebudzeniu politycznym Zbigniew Brzeziński
Ameryka i Świat - rozmowy o globalnym przebudzeniu politycznym
Zbigniew Brzeziński Brent Scowcroft
Istnieją na rynku pozycje publicystyczne, gdzie w formie wywiadu-rzeki przekazywana jest pewna treść, a na podstawie odpowiedzi udzielanych przez rozmówcę poznajemy jego zdanie na poruszane kwestie. Podobną drogą poszedł David Ignatiuk organizując cykl spotkań z dwoma znanymi doradcami prezydentów i jednocześnie ważnymi figurami w świecie geopolityki, a i polityki zagranicznej w ogóle. Tematyka dyskusji między autorem, Brentem Scowcroftem i Zbigniewem Brzezińskim obejmuje wiele aktualnych problemów, a ich ważną zaletą jest możliwość zerknięcia „od kuchni” jak wyglądało planowanie i realizacja wybranych inicjatyw. Książka może stanowić gratkę dla politologów oraz osób zainteresowanych amerykańskim spojrzeniem na współczesny świat, gdzie to USA występuje w roli żandarma pilnującego globalnego ładu, a wszyscy pozostali muszą się z nim liczyć jeśli tylko chcą prowadzić niezależną politykę globalną. Lektura „Rozmów o globalnym przebudzeniu politycznym” jest niewątpliwie pozycją kształcącą. Podstawową zaletą jest ukazanie sposobu, w jaki imperia myślą, gdyż cały proces dedukcyjny opiera się na sprawach o dużej skali. Tutaj nie ma miejsca na jakieś drobne problemy pojedynczych państw – obaj rozmówcy myślą kategoriami całego globu, patrzą na niego zgodnie z geopolityczną teorią Rimlandu i Heartlandu, a do tego konsekwencje decyzji rozpatrują jako procesy długofalowe i rozłożone na lata. Jakże odmienne spojrzenie niż u nas w Polsce czy Europie. Uwiarygodnia ich w tym dorobek całego życia, ponieważ zarówno Scowcroft, jak i Brzeziński już od kilku dekad zajmują się zawodowo analizą, przygotowywaniem raportów i doradzaniem na najwyższych szczeblach władzy, stąd mają pewien wpływ na kształtowanie polityki zagranicznej USA. Istotna jest również bogata problematyka poruszana przez całe trio. Począwszy od wojen na Bilskim Wschodzie i sytuacji Izraela przez niepohamowany rozwój Chin aż po kondycję Unii Europejskiej i komplikacje przy jej integracji, a wszystko to w cieniu powoli zmierzchającej mocarstwowości Stanów Zjednoczonych, co jednak rozmówcy boją się zbyt głośno przyznać. Jeśli chodzi o wady książki to nie są one poważne, ale dają się odczuć przez cały okres czytania. Po pierwsze, ze względu na szeroki kontekst omawianych wydarzeń i ich skutków, poruszamy się często po bardzo umownych kwestiach, gdzie jest mnóstwo ogólników. Niekiedy aż chciałoby się, aby któryś z zapytanych podrążył nieco temat, dopowiedział kilka szczegółów i wspomniał o niuansach (np. czy Polska ich zdaniem rzeczywiście musi się integrować z UE za wszelką cenę?!). Tutaj rzadko kiedy możemy tego uświadczyć, a szkoda. Druga sprawa to pewna starość i przebrzmiałość „Rozmów o przebudzeniu” bo, choć może brzmi to dziwnie, te 8 lat od 2008 roku (daty wydania) to w geopolityce kawał czasu i wiele z teorii/hipotez Scowcrofta się nie sprawdziło. Brzeziński – jako osoba o większej wiedzy historycznej – jest bardziej stonowany w opiniach, lecz i on zdaje się nie przewidział gwałtownego wzrostu Chin, które obecnie kwestionują amerykański porządek na świecie wraz z kilkoma innymi czynnikami. Pewnym problemem jest także moderator rozmów, czyli sam David Ignatius. Nie wiem, być może jest on wybitnym amerykańskim reporterem, ale niektóre z jego pytań są skonstruowane w tak wieloznaczny i naiwny sposób, że kilkukrotnie to rozmówcy – uprzejmie, ale jednak – je prostują i doprecyzowują, czego tak naprawdę dziennikarz chciał się dowiedzieć. Książka sama w sobie nie stanowi rewolucji ani raczej nie spowoduje ostrych polemik, ponieważ wyłożono w niej ogólną politykę USA w sposób grzeczny, ugłaskany i w dużej mierze powszechnie znany. Szczera charakterystyka pewnych drobiazgów może się podobać jak postępowanie wobec Rosji w roli amerykańskiego junior-partnera, reakcja na porozumienia na Bliskim Wschodzie albo kilka drobiazgów, jakie można wyczytać między wierszami. Jest to po prostu studium polityki globalnej widzianej oczami – wtedy - największej potęgi militarnej i gospodarczej świata. Wszystko ma tu swoją przyczynę i skutek Jako podsumowanie niech posłuży powiedzenie, iż „Politologia jest nauką o tyle ciekawą, że można stawiać w niej najróżniejsze hipotezy. Jeśli się sprawdzą to jest się świetnym znawcą, a jeśli nie… to nic się nie stanie.”
Koval - awatar Koval
ocenił na 7 10 lat temu
Białoruś: kartofle i dżinsy Andrzej Brzeziecki
Białoruś: kartofle i dżinsy
Andrzej Brzeziecki Małgorzata Nocuń
Tytuł książki bardzo dobrze został dopasowany do omawianych wątków tematycznych, zawarł symbolikę: dżinsy jako upragniona wolność, a kartofle mieszkańcom ZSRR wiązały się z Białorusią. Otóż w ZSRR mówiono na Białorusinów "bulbasze", od słowa "bulba", co po białorusku oznaczało ziemniaki, a Białorusini sadzili, jedli i eksportowali dużo ziemniaków. Oprócz tego niespodziewane objęcie władzy w państwie przez dyrektora sowchozu – Aleksandra Łukaszenki – nazwano "kartoflaną rewolucją". To był bardzo ciekawy reportaż dwojga młodych dziennikarzy (książka wydana w 2007 roku). Kalendarium objęło wydarzenia od 1979 roku do stycznia 2007 roku. W 1981 roku kilkoro młodych ludzi założyło zespół rockowy o nazwie Mroja (Marzenia). Przyświecała im idea śpiewania po białorusku, a nie po rosyjsku – gdyż ten język wszędzie dominował, a oni chcieli się temu sprzeciwić i kształtować tożsamość narodową. Przywołano rosyjską grupę rockową o nazwie DDT, która zyskała uznanie młodego pokolenia w latach osiemdziesiątych. Sporo polityki, osób związanych z opozycją wobec Aleksandra Łukaszenki, którego tutaj troszkę lepiej poznałem z opowiadań tych, co mieli z nim bezpośrednią styczność, a on w wyniku splotu okoliczności znalazł się u szczytu władzy – chyba wtedy nikt z ówczesnych polityków tego nie przewidział. Zręczność demagogiczna Aleksandra Łukaszenki doprowadziła go do sukcesu i na początku miał lawinowe poparcie społeczeństwa. Następstwem jego autorytaryzmu były szykany, pobicia, morderstwa polityków, niepokornych oficerów, urzędników i dziennikarzy. Opozycjonistów bardzo wspomagał finansowo George Soros, w tym sponsorował prasę. W Polsce dysydenci znaleźli schronienie. Wzruszyły mnie losy ludzi chcących żyć w wolności i kulturze białoruskiej – Łukaszenka to uniemożliwiał, wielu doprowadził do śmierci, zacieśniał współpracę z Rosją, w tym między innymi powrócono do nauki historii z podręczników jakie obowiązywały za czasu istnienia ZSRR.
Miłośnik-Książek - awatar Miłośnik-Książek
ocenił na 8 5 lat temu
Kuroń. Autobiografia Jacek Kuroń
Kuroń. Autobiografia
Jacek Kuroń
Autobiografia Jacka Kuronia to wspomnienia od najwcześniejszego dzieciństwa aż do czasu kiedy przegrał walkę z chorobą. Jako bezpośredni uczestnik zmian ustrojowych stara się nam pokazać jak najwięcej faktów, gdyż zdaje sobie sprawę, że relacje bezpośredniego świadka, dla historyków są bezcenne. Książka ta ma chyba również pomóc w obaleniu wielu plotek i mitów jakie powstały i powstawać będą, a dotyczą czasów „Solidarności”, KOR i działalności konspiracyjnej wielu ludzi dziś już zapomnianych. Książka nie jest zapisem tylko, lub przede wszystkim, wydarzeń politycznych, pracy w konspiracji, czy czasu pobytu w więzieniach. To książka w której Jacek Kuroń opowiada o swoich miłościach, romantycznych uniesieniach, błędach popełnianych w młodości, strachu i rozpaczy po śmierci Gai. Ten „niespokojny duch” tak jak żył, tak i tę książkę pisał. W przeciwieństwie do książki Karola Modzelewskiego „Zajeździmy kobyłę historii. Wyznania poobijanego jeźdźca.” która również opisuje czas przemian, styl pisania jest dużo bardziej gawędziarski. Opisu emocji jakie towarzyszyły Kuroniowi w różnych sytuacjach życiowych nie unika, wręcz przeciwnie, nie wstydzi się przyznać do nich publicznie. Poprzez opisy tych emocji lepiej można odczuć z jaką pogardą i okrucieństwem władze PRL potrafiły dręczyć ludzi tak twardych jak ludzie opozycji. Jeśli komuś styl pisania Karola Modzelewskiego nie przypadł do gustu [styl zawodowego historyka] a interesuje się historią Polski czasu powojennego, gawędziarski styl Jacka Kuronia powinien ułatwić przeczytanie tak obszernej autobiografii.
Papusza - awatar Papusza
oceniła na 8 11 lat temu
Zbrodnia. Twarzą w twarz ze współczesnym niewolnictwem E. Benjamin Skinner
Zbrodnia. Twarzą w twarz ze współczesnym niewolnictwem
E. Benjamin Skinner
To zdanie umieszczone na odwrocie książki sprawiło, że tytuł główny nabrał dla mnie zupełnie innego znaczenia. Początkowo kojarzył mi się wyłącznie z tematyką kryminalną. W tych reportażach ma dużo szerszy zakres i groźniejszy wymiar. Obejmuje zasięgiem cały świat i jest trudne do zauważenia przez przeciętnego człowieka. To niewolnictwo. Mamy XXI wiek, a ono nadal istnieje wbrew i pomimo „dwunastu międzynarodowych konwencji zabraniających handlu ludźmi oraz ponad trzystu międzynarodowych traktatów zakazujących niewolnictwa”. Na dodatek, jak na ironię, polityka poprawności ONZ „doprowadziła do sytuacji , w której obecnie na świecie żyje więcej niewolników niż kiedykolwiek wcześniej w historii ludzkości” i to pomimo uznania go za zbrodnię przeciwko ludzkości. Niewidoczne i nieobecne w świadomości ludzkiej, nadal uchodzi za zjawisko historyczne. Dla niektórych nieistniejące współcześnie. Dla innych niedostrzegane ze względu na głębokość jego ukrycia w państwach europejskich i USA oraz ze względu na powszechność przechodzącą w normę w krajach trzeciego świata. Autor, podejmując się osobistego zbadania tego zjawiska na świecie, największy problem miał właśnie z jego dostrzeżeniem w miejscu, do którego przybywał, pisząc – „gdy przyjeżdżałem do jakiegoś państwa, przez pierwsze tygodnie największym wyzwaniem było dla mnie znalezienie choćby jednego niewolnika. Po nawiązaniu kontaktu z odpowiednimi ludźmi, często podejrzanymi typami, przechodziłem na drugą stronę lustra. Wtedy niewolników dostrzegałem wszędzie”. I zaproponował mi przejście na tę drugą stronę zwierciadła. Prosto do piekła! Do świata, „w którym nie powstrzymano ideologii aprobujących niewolnictwo”, w którym człowiek jest tańszy od świni i w którym nie istnieją żadne traktaty i porozumienia abolicyjne. Przez pięć lat odwiedził dwanaście państw, nagrywając setki wywiadów z niewolnikami, handlarzami niewolników i osobami, którym udało się odzyskać wolność. Zabrał mnie do Port-au-Prince na Haiti, gdzie pokazał życie dzieci zwanych restavekami (nierzadko liczącymi sobie zaledwie trzy lub cztery lata), dla których przemoc to codzienność i pierwszą lekcję zauważania dziecięcego niewolnika – „Piętnastoletni niewolnik jest średnio 3,8 centymetra niższy i 18 kilogramów lżejszy od przeciętnego piętnastolatka. Na skórze mogą mieć oparzenia od gotowania dla swoich panów albo blizny od bicia (do którego może dojść nawet w miejscu publicznym) pejczem martinet, kablami elektrycznymi lub drewnianymi rózgami. Noszą wyblakłe, rozciągnięte, używane ubrania. Chodzą boso lub w sandałach, a jeśli mają szczęście, to w za dużych butach”. I nigdy nie spojrzą ci w oczy. Można z nimi zrobić wszystko – „zgwałcić, zabić, posiekać na kawałki i nakarmić nimi świnie”. Problem ten, przy okazji pisania o historii niewolnictwa na Haiti, zasygnalizował Adam Węgłowski w „Żywych trupach”, nazywając śmierć społeczną znikających ludzi zjawiskiem zombie. Podczas wyprawy do Sudanu pokazał mi konsekwencję długotrwałych konfliktów zbrojnych między północą a południem przekładającym się między innymi na rosnącą skalę niewolnictwa. O tym zjawisku czytałam we wstrząsających wspomnieniach Dave’a Eggersa „Co to za Coś”. Problem handlu niewolnicami seksualnymi w Holandii i Mołdawii przypomniał mi, że ten temat szeroko naświetliła Lydia Cacho w „Niewolnicach władzy”. W Rumunii pokazał mi sprawność dobrze działającej mafii cygańskiej zniewalającej romskie dzieci i dziewczyny do prostytucji, której mechanizmom jej działania Rolf Bauerdick przeznaczył jeden rozdział w „Cyganach”. W Zjednoczonych Emiratach Arabskich to, co opisała Aleksandra Chrobak w „Beduinkach na Instagramie”, poświęcając rozpaczliwy rozdział niewolnictwu służących, autor poszerzył o robotników budowlanych i dzieci wykorzystywanych do ujeżdżania wielbłądów. To nie wszystko. Wymieniłam tylko te kraje, które były mi znane z wcześniejszych publikacji. Rozproszone, nie przemawiały tak silnie, jak zebrane w tej jednej pozycji. A w tej podróży po niewolniczym piekle odwiedził jeszcze Indie, w których niewolnictwo jest dziedziczne i w których wioski w dwóch trzecich należą do jednego pana, w których dzieci pracują „niewolniczo na straganach z herbatą i w fabrykach produkujących sari”, tkają dywany, łowią ryby i zwijają papierosy po kilkanaście godzin dzienne, w makabrycznych warunkach, przypłacając to zdrowiem i nierzadko życiem. To co najmniej pół miliona dzieci w samej stolicy Delhi. Podróż kończy w USA, gdzie „każdego roku handlarze ludźmi przywożą do Stanów Zjednoczonych więcej niewolników niż ich koledzy po fachu w XVII wieku, jeszcze przed wojną o niepodległość”. Gdzie w centrum moralnego świata na Manhattanie, niedaleko siedziby ONZ, można „w biały dzień kupić zdrowego chłopca lub dziewczynkę. Do wyboru macie niewolnika o dowolnym kolorze skóry”, którego „możecie wykorzystać w dowolnym celu. Najczęstsze zastosowania to seks i pomoc domowa, ale decyzja należy do was.” – zachęca handlarz. Pamiętajmy, cały czas jesteśmy w XXI wieku! Obraz skali problemu dotykającego współczesną ludzkość autor uzyskał dzięki kompleksowemu omówieniu zjawiska niewolnictwa w jednej publikacji. Nie tylko wydobywa go z mroku szarej strefy, odwiedzając opisywane miejsca, fabryki, burdele, prywatne domy handlarzy, dzielnice czerwonych latarń, wioski niewolników, przemierzając drogę handlu od sprzedawcy do nabywcy i pozorując takie procedury, nie tylko przytacza kilka wstrząsających i tragicznych losów konkretnych osób spośród setki poznanych, by dać twarz statystykom, ale również pokazuje sylwetki osób działających w ruchach abolicjonistycznych. Ludzi spalających się dla sprawy, ale i polityków, szczególnie amerykańskich, wykorzystujących problem do rozgrywek dyplomatycznych lub walki politycznej o władzę. Obnaża również hipokryzję amerykańskiego rządu. Wskazuje poważne wady amerykańskiej strategii, z których największą jest walka ze skutkami, a nie z przyczynami. W efekcie „handel ludźmi wykorzystywanymi seksualnie przypominał hydrę. Zamknij jeden duży burdel, a gdzie indziej wyrosną dwa mniejsze. Zamknij i te, to handlarze zaczną dowozić dziewczyny do klientów. Zaaresztuj lub zabij handlarzy działających wzdłuż jednej trasy, kolejni pojawią się przy innej, gdzie urzędnicy chętniej biorą łapówki. Zrób porządek na jednej granicy, a handlarze opanują setki kilometrów niestrzeżonych granic przecinających całą Europę. Rozbij siatkę przestępczą nadzorowaną przez mafię, w jej miejsce powstanie trzydzieści lokalnych przedsięwzięć.” Taka sytuacja sprzyja utopijnemu myśleniu, że zwalczenie wszystkich form niewolnictwa jest niemożliwe. Zwłaszcza, że przynosi największe zyski zaraz po handlu bronią. Autor temu podejściu przeciwstawia się. Jest przekonany, że wprawdzie „niewolnictwo towarzyszy ludzkości od ponad pięciu tysięcy lat, a jednak dzięki wzmożonym i skoordynowanym wysiłkom możemy je wyeliminować w ciągu jednego pokolenia”. Chociażby poprzez „przeciąganie” ludzi na drugą stronę lustra, by zobaczyli współczesne piekło niewolników. Nie poprzestaje jednak tylko na uświadamianiu czytelników. Podpowiada, co można zrobić jeszcze, by nie pozostać świadomym, ale biernym lub, co gorsza, nie wyrzucić z pamięci tego wszystkiego, o czym napisał, powracając w stan wygodnego zapomnienia o najbardziej palącym i najbardziej lekceważonym problemie społecznym – pamiętajmy! - będącym zbrodnią przeciwko ludzkości. Na swój skromny sposób (a liczy się każdy) dołączam do autorytetów tego świata promujących tę pozycję – Billa Clintona i Elie Wiesela – i podsuwam to „lustro” kolejnym czytelnikom. Zupełnie inaczej patrzy się wtedy na dziewczyny przy autostradach łapiących klientów. Nie w kategoriach moralno-oceniających, ale w kategorii niewolnictwa. Wtedy widzi się niewolnictwo i jego ofiary również w Polsce. http://naostrzuksiazki.pl/
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na 8 6 lat temu
Dobre miejsce do umierania Wojciech Jagielski
Dobre miejsce do umierania
Wojciech Jagielski
W czasie jednej ze swoich podróży, opisanych w książce, Wojciech Jagielski odwiedził katolikosa Wazgena I i zapytał go, czy można było uniknąć wojen na Kaukazie. Otrzymał wtedy niezwykle trafną odpowiedź: „każdej wojny można uniknąć, bo jej źródło tkwi w nas samych — w naszej pogardzie wobec innych i niecierpliwości wobec cudzych poglądów”. To niezwykle mądre i uniwersalne przesłanie, które doskonale podsumowuje istotę reportażu „Dobre miejsce do umierania”. Autor perfekcyjnie oddaje skomplikowaną tożsamość narodów kaukaskich, gdzie zamiast granic geograficznych wciąż istnieją niewidzialne linie frontu. Dziś może jest to mniej widoczne, ale przez większość lat dziewięćdziesiątych Kaukaz pogrążony był w konfliktach — i to między narodami, których na tym niewielkim obszarze mieszka ponad sto. Łączy ich wiele, ale równie dużo dzieli. Na Kaukazie niczego się nie zapomina; dawne krzywdy, nawet sprzed setek lat, są wciąż żywe i aktualne, bo tu przeszłość nieustannie wpływa na teraźniejszość. Choć książka powstała blisko dwadzieścia lat temu, wciąż pozostaje aktualna. Jagielski, przemierzając Kaukaz w czasach ciągłych konfliktów, opowiada tak naprawdę o uniwersalnych mechanizmach, które można zauważyć w wielu miejscach na świecie. Wynika z niej ważna przestroga: pokój nie jest nam dany raz na zawsze, lecz jest zadaniem, o które musimy nieustannie zabiegać. Ta refleksja czyni z „Dobrego miejsca do umierania” lekturę nie tylko o przeszłości Kaukazu, ale i o wyzwaniach współczesnego świata.
Arek - awatar Arek
ocenił na 8 3 miesiące temu

Cytaty z książki Zatruta studnia. Rzecz o władzy i wolności

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Zatruta studnia. Rzecz o władzy i wolności