Zalecenia na wypadek upałów

Okładka książki Zalecenia na wypadek upałów
Maggie O'Farrell Wydawnictwo: Sonia Draga literatura piękna
344 str. 5 godz. 44 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Instructions for a Heatwave
Data wydania:
2015-05-27
Data 1. wyd. pol.:
2015-05-27
Data 1. wydania:
2013-02-28
Liczba stron:
344
Czas czytania
5 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788379993949
Tłumacz:
Ewa Borówka
Średnia ocen

                6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zalecenia na wypadek upałów w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Zalecenia na wypadek upałów



książek na półce przeczytane 2690 napisanych opinii 2056

Oceny książki Zalecenia na wypadek upałów

Średnia ocen
6,7 / 10
96 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1204
904

Na półkach:

O tym, że każda rodzina ma swoje tajemnice.
Kiedy będący na emeryturze ojciec domator wychodzi rano po gazety i nie wraca, do domu przyjeżdżają dorosłe już, skonfliktowane dzieci, aby wesprzeć matkę w akcji poszukiwawczej.
Akcja książki dzieje się w Wielkiej Brytanii w trakcie suszy stulecia, która miała miejsce w roku 1976. Szczerze mówiąc, jest to jedyna okoliczność, która dodaje książce jakiejkolwiek temperatury (swoją drogą te okoliczności są bardzo słabo wykorzystane, właściwie to wyłącznie dekoracja i łatwo o nich zapomnieć) - pod względem ładunku emocjonalnego jest kompletnie letnia. Co jest dziwne o tyle, że taki temat - rodzina, w której każdy ma swojego trupa w szafie, którego ukrywa przed innymi - to niemalże samograj, tutaj powinno wręcz kipieć. Ktoś przeżywa kryzys w małżeństwie, nie radząc sobie ze świeżo rozbudzonymi ambicjami żony, ktoś nie potrafi się odnaleźć w roli macochy, ktoś całe życie żyje w kłamstwie, ktoś zdobył pracę, ukrywając brak kompetencji. Jeden z ciekawszych wątków drugoplanowych skupia się na ukazaniu jak trudne jest zwykłe, codzienne życie dorosłego człowieka, który nie potrafi czytać. Całkiem sporo miejsca poświęcono też na pokazanie, jak trudno było być Irlandczykiem w Wielkiej Brytanii i pielęgnować swoje dziedzictwo kulturowe, kiedy nie można było się do tego publicznie przyznać, żeby nie budzić wrogości automatycznym skojarzeniem z terrorystyczną działalnością IRA. Jednak najlepiej w książce wypadają bohaterowie, są wyraziści, charakterystyczni i łatwo budzą sympatię. Wątki to trochę takie mydło i powidło. Rozczarowało mnie też zakończenie. Nie można powiedzieć, że jest zupełnie otwarte, ale moim zdaniem większości wątków przydałaby się bardziej wyrazista, satysfakcjonująca puenta.
Mam wrażenie, że to taka książka w sam raz do zabrania na plażę.

O tym, że każda rodzina ma swoje tajemnice.
Kiedy będący na emeryturze ojciec domator wychodzi rano po gazety i nie wraca, do domu przyjeżdżają dorosłe już, skonfliktowane dzieci, aby wesprzeć matkę w akcji poszukiwawczej.
Akcja książki dzieje się w Wielkiej Brytanii w trakcie suszy stulecia, która miała miejsce w roku 1976. Szczerze mówiąc, jest to jedyna okoliczność,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

232 użytkowników ma tytuł Zalecenia na wypadek upałów na półkach głównych
  • 116
  • 116
46 użytkowników ma tytuł Zalecenia na wypadek upałów na półkach dodatkowych
  • 27
  • 4
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Zalecenia na wypadek upałów

Inne książki autora

Maggie O'Farrell
Maggie O'Farrell
O'Farrell urodziła się w Irlandii Północnej, a wychowała w Walii i Szkocji. Pracowała jako dziennikarka w Hongkongu oraz jako zastępca redaktora literackiego brytyjskiej gazety The Independent on Sunday. Uczyła też na kursie twórczego pisania. Jest żoną powieściopisarza Williama Sutcliffe'a, którego poznała w Emmanuel College w Cambridge. Mieszkają w Edynburgu. W 2005 dostała nagrodę Somerset Maugham Award za powieść Ten dystans między nami.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Lektor z pociągu 6:27 Jean-Paul Didierlaurent
Lektor z pociągu 6:27
Jean-Paul Didierlaurent
*po książkę sięgnęłam z polecenia księgarza z mojej ulubionej (i jedynej w okolicy) księgarni. Znudzona przez rozwleczony w nieskończoność 'Wielki Świat' Lemaitre'a poprosiłam o coś 'lekkiego, łatwego i przyjemnego' na odtrutkę. I dostałam to, I nie żałuję* Ta zwięzła, idealna na jeden wieczór książeczka, to: *mistrzostwo* - wielcy pisarze, piszą o wielkich rzeczach, tak? G~+ prawda! Spłucz to przekonanie w klozecie i zdezynfekuj domestosem! Prawdziwy talent potrafi nalać z pustego i znaleźć inspiracje nawet w kafelkach w publicznej toalecie, czy w maszynie niszczącej książki. *kilka w jednym* - teksty z uratowanych kartek, czy zapiski babci klozetowej (chyba wolę francuskie określenie tej profesji - 'madame pipi') stają się odskocznią od głównego wątku *antidotum na czasy naznaczone Netflixową 'Emily w Paryżu' - nasz bohater jest poniżej przeciętnej nie tylko jeśli chodzi o jego masę ciała, ale też życiowe dokonania. Jest tego brutalnie świadomy i w sumie pogodzony z losem, choć się go wstydzący (okłamuje matkę, co do tego, czym się zajmuje) *zagadka* - czy bohater odnajdzie autorkę tekstów ze znalezionego pendrive'a? *humorystyczne określenia, czy tautologie ciotki - zgrabne i zabawne, oszczędne w słowach. *feel good factor* - zakończenie, czyli to co bohater napisał do madame pipi, to majstersztyk komedii romantycznej. Polecam (ale raczej fanom Amelie, niż Emily ;))
EdytaDe - awatar EdytaDe
ocenił na 7 1 rok temu
Dom letni z basenem Herman Koch
Dom letni z basenem
Herman Koch
Herman Koch, niderlandzki Houellebecq (albo, po prostu, Herman Koch), pozwala nam spoglądać na nas jego oczyma. To on ukazuje wszelkie zboczenia tam, gdzie rządzi „normalność”. Nie grzmi, raczej prowokuje. Pod pozornym cynizmem jego powieści kryje się głęboka troska o nas samych. W swojej drugiej – po Kolacji – powieści opublikowanej w Polsce pierwsze skrzypce gra Marc Schlosser. Pod wpływem znajomości z pewnym bardzo znanym aktorem (oraz pod wpływem zaproszenia Marca wraz z rodziną do jego letniej rezydencji) dochodzi do wydarzeń tragicznych. Oraz do bolesnej sekcji zwłok. Naszego świata. Główny bohater Domu letniego z basenem – lekarz pierwszego kontaktu, „lekarz wyższych sfer” – Marc Schlosser wykonuje swoją pracę rzetelnie. Poświęca każdemu ze swoich pacjentów po dwadzieścia minut, wszystkim przedstawia dokładnie taką diagnozę, jaką chcą usłyszeć. Zjawiający się u niego nowobogaccy nie oczekują prawdziwej pomocy lekarskiej, ale cudotwórcy, który na wszystko znajdzie receptę, a na pewno – tabletki. Schlosser stoi najbliżej ciała ludzkiego, wydawałoby się zatem, że musi godzić profesjonalizm z empatią. Nic podobnego. Tak naprawdę to pozbawiony wrażliwości cynik. Bo ciało jest brzydkie; wydala; poci się; drży na zimnie; marszczy się pod wpływem wody; blednie i czerwienieje. „Ludzkie ciała i w ubraniu są wystarczająco odpychające. Nie chcę ich oglądać, zwłaszcza tych części ciała, do których nigdy nie dociera światło słoneczne. Fałdów skóry, pomiędzy którymi zawsze jest zbyt ciepło, a bakterie mają pełne pole do popisu; grzybic i miejsc zapalnych między palcami u nóg i pod paznokciami; palców, które coś rozdrapują, palców, które trą aż do krwi…”. Podobnie podwójnie wygląda kwestia jego stosunku do własnej rodziny, do żony – jej obecność nie przeszkadza w planowaniu zdrad i wymyślaniu scenariuszy zdrady. Najprawdopodobniej Koch chciał pokazać zblazowanie i znudzenie świata nim samym. „Świat jest mną znużony, podobnie jak ja nim”, zacytuje Houellebecq na pierwszych kartach Mapy i terytorium. Istotnie, współczesny świat zaproponował aż tyle, że nie wiadomo do końca co wybrać, co jest dobre i właściwe dla człowieka. Zakwestionowaliśmy wszystko, nawet samych siebie – i teraz już tylko straszna nuda. „Znudzeni i zblazowani” podważają także wszelkie towarzyskie konwenanse. Sztuka jest nieciekawa, ale przecież trzeba obejrzeć ją do końca. Wcale nie po to, by wyrobić sobie zdanie, tylko żeby inni nie gadali. Z filmu nic nie rozumiemy, ale można dyskretnie przysnąć, przecież nikt nie zauważy, a zawsze można posnobować znajomością „dzieła”. Przykłady można mnożyć i mnożyć, dochodząc do spraw kluczowych, dotyczących poprawności politycznej czy modelu życia. Koch wskazuje na kolejne dwa wrzody współczesności – formę i banał. Forma, w rozumieniu Gombrowicza, oznacza udawanie, przed sobą i przed pozostałymi. Gra, którą każdy człowiek toczy przede wszystkim z samym sobą, skacze z jednej wysepki na drugą, nie mogąc przy tym odnaleźć siebie. W końcu staje się trywialny i płytki – a otaczająca rzeczywistość wyłącznie mu w tym pomaga, podsuwając kolejne możliwości. Chcesz być sławny, proszę bardzo, musisz tylko zrobić to i to. Chcesz gotować, proszę bardzo. Wszędzie gotowe produkty, przygotowane z chirurgiczną precyzją recepty na egzystencję. Masz depresję? Weź tabletki. Mało jesz? Idź i kup. Masz tysiące ubrań w szafie? Nie szkodzi, kup większą i leć po następne. Nadmiar wyprodukował formę (lub odwrotnie, szukanie źródła nie ma sensu) i kolejny składnik, banał. Człowiek zniknął z pola widzenia, przygnieciony możliwościami. Paradoks wyboru: zakup soku w sklepie. Skazani jesteśmy na poznawanie wszystkiego po łebkach, czytanie coraz to nowych książek (bo o starych po tygodniu nikt nie pamięta, a lektury dziadków czy pradziadków to epoka kamienia łupanego), oglądanie coraz większej ilości filmów. Nie ma czasu na refleksję, w pewnym momencie nie ma już czasu nawet na życie. Od razu zaznaczam – nie traktuję powieści Kocha jako źródła prawd objawionych. Prawdę powiedziawszy, trudno jest powiedzieć w tej materii coś nowego. Jednakże lekkość fabuły i fakt, że „dobrze się to czyta”, pozwala Kochowi na przeniesienie poważnych traktatów socjologicznych w formę wygodniejszą, z fabułą i dialogami. Współczesny świat przyrównuje Koch do dzisiejszego awangardowego teatru – aby zaskakiwać, musi szokować coraz mocniej, oddziaływać na widza skrajnymi środkami. Kicz i przesada przenikają do kolejnych aspektów egzystencji, zatruwając sprawy fundamentalne, jak śmierć. „Podobnie jest z pogrzebami. Te też muszą być przede wszystkim przyjemne. Trzeba na nich móc śmiać się, pić i przeklinać. W innym wypadku to małomiasteczkowe. (…) Wydaje mi się, że radosne pogrzeby weszły w modę jakieś piętnaście lat temu. Różowe trumny, trumny z naturalnego drewna, z wymalowanymi na nich smokami i zębami rekina, trumny z Ikei, trumny plastikowe albo owinięte w worki na śmieci”. Dziwny pęd, maniera do bycia dostrzeżonym, zapamiętanym, ale w oderwany od rzeczywistości sposób. Możliwe, że taka śmierć ma coś rekompensować – może samo upokorzenie zgonu? Ciało wszak zaczyna gnić, śmierdzieć, trzeba więc je przyozdobić, w jakikolwiek sposób śmierć przegonić. Możliwe, że takie traktowanie zwłok ma oswoić zgon i przykryć pewien niepokój: czy ładne opakowanie kryje w sobie smacznego cukierka, czy może w cukierku żyje obrzydliwy robak? Fabuła Kocha przypomina pełny (pełny – bez znanego z filmu zakończenia) reality show z Trumanem Burbankiem – życie jest od początku do końca wyreżyserowane, ustawione, nieprawdziwe. Znany nam świat niderlandzki autor odbija w krzywym zwierciadle; w wyniku tej operacji, wszyscy bohaterowie powieści coś udają, w coś grają. Przypomnę pierwszy z brzegu przykład – główny bohater odgrywa przed sobą i przed światem podwójną rolę, przykładnego ojca i męża oraz dandysa, podrywającego coraz to nowe kobiety. A jego córka? Z zewnątrz poukładana, grzeczna, nieśmiało chwytająca za rękę swojego pierwszego chłopaka (może pierwszego, oprócz ojca). Pod grzeczną fasadą ukrywa się jednak kobieta, która zaczyna mieć swoje potrzeby i u której ciekawość przerasta rozsądek. Ich nieprawdziwość podważa jednocześnie realność świata powieściowego oraz – naszego. Może właśnie w taki sposób odpowiada Koch na jedno z podstawowych pytań dotyczących faktycznego istnienia wszystkiego dookoła. Może to wszystko, tak naprawdę, już umarło, a człowiek pluska się na powierzchni basenu przy letnim domu, nie dostrzegając, że pod nogami nie ma już dna.
ZaMałoRegałów - awatar ZaMałoRegałów
ocenił na 6 1 rok temu
Czwartkowe wdowy Claudia Piñeiro
Czwartkowe wdowy
Claudia Piñeiro
Kilka tygodni temu w dyskusji „Czytamy w weekend” uczestnicy LC żywo dyskutowali o powieściach popularnej w Argentynie powieściopisarki Claudii Piñeiro. Przeczytałam już „Katedry”, a teraz przyszła pora na podejrzane u @wiesi i @tree „Czwartkowe wdowy”. Jest to powieść dla cierpliwych. Zauważyłam, że wielu czytelników oceniło ją dość nisko, zarzucając autorce, że ich znudziła. Nie mogę się z tym zgodzić, choć rzeczywiście konstrukcja „Czwartkowych wdów” nie sprzyja tym, którzy lubią dynamiczne fabuły i zaskoczenia. Akcja snuje się powoli, odsłaniając przed nami pozornie niepowiązane ze sobą obrazki z życia mieszkańców zamożnego przedmieścia Buenos Aires. Zaglądamy za piękne żywopłoty, na pole golfowe, do sypialni i garderób, a także do szkoły, czy na zajęcia artystyczne dla pań. W ten sposób poznajemy cztery małżeństwa, które pod lukrowaną otoczką ukrywają własne dramaty i wstydliwe tajemnice. Celem tej prezentacji jest powolne odkrywanie tajemnicy śmierci trzech z czterech mężów, którzy tragicznie zginęli podczas wspólnie spędzanego wieczoru. Tylko doczytanie do końca daje nam odpowiedź na pytanie o przyczyny tej śmierci i jej okoliczności. To co mnie najbardziej uderzyło w „Czwartkowych wdowach” to bardzo trafna analiza psychiki mieszkańców osiedla dla wybrańców. To ludzie, którzy powinni być szczęśliwi. Żyją wszak w raju na ziemi: mają piękne domy, służbę, baseny, luksusowe samochody,a ich dzieci chodzą do świetnej szkoły. Za tym wszystkim kryje się jednak ogromna pustka i strach przed utratą przywilejów. A można je stracić dosłownie z dnia na dzień, bo akcja toczy się w czasach bardzo trudnych (przełom XX i XXI wieku). W Argentynie dochodzi do zmiany rządu, załamuje się rynek finansowy, wzrasta bezrobocie i inflacja. A jeśli się mieszka w La Cascadzie to trzeba zachowywać określony poziom życia, nawet za cenę oszukiwania samego siebie. Dlatego bohaterowie nie przyznają się do kłopotów finansowych, utraty pracy, czy nawet bankructwa. A za utrzymanie dotychczasowego statusu gotowi są zapłacić każdą cenę. Najlepiej widzi to Romina vel Ramona, dziewczynka adoptowana z konieczności przez bezpłodną Marianę. To właśnie ona celnie zauważa, że mieszkańcy La Cascady żyją w okręgu, a prawdziwy świat jest na zewnątrz. Odgradzają się murem, a dla zachowania pozorów kamuflują go roślinnością. Ten raj jest sztuczny, a w nim są sztuczne uczucia, przyjaźnie i miłości. Świat zewnętrzny przeraża, bo zmusza do skonfrontowania się z prawdą o sobie i innych. Najważniejsze znajduje się jednak na końcu, kiedy znamy już okoliczności rozegranej tragedii. To wtedy bohaterowie będą musieli zmierzyć się z koniecznością podjęcia decyzji, która zaważy na życiu trzech wdów i na sumieniu tego, który ocalał. I znów wyrazicielką prawdy stanie się Ramona, dziewczyna, która nigdy nie wkomponowała się w społeczność osiedla. I znów okaże się, że prawda możliwa jest tylko po przekroczeniu szlabanu w kierunku zwyczajnego świata. Polecam tę powieść tym, którzy lubią niespiesznie sączące się akcje, skupienie na psychologii postaci i wnikliwe diagnozy społeczne. Ja lubię, dlatego jestem zadowolona z tego polecenia.
Anna-Maria - awatar Anna-Maria
oceniła na 8 2 lata temu

Cytaty z książki Zalecenia na wypadek upałów

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Zalecenia na wypadek upałów