Więzień na zamku Zenda

Okładka książki Więzień na zamku Zenda
Anthony Hope Wydawnictwo: Wydawnictwo "Śląsk" Cykl: Trylogia Rurytańska (tom 2) powieść przygodowa
221 str. 3 godz. 41 min.
Kategoria:
powieść przygodowa
Format:
papier
Cykl:
Trylogia Rurytańska (tom 2)
Tytuł oryginału:
The Prisoner of Zenda
Data wydania:
1989-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1989-01-01
Data 1. wydania:
2007-01-01
Liczba stron:
221
Czas czytania
3 godz. 41 min.
Język:
polski
ISBN:
8321607950
Tłumacz:
Robert Stiller
Średnia ocen

                6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Więzień na zamku Zenda w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Więzień na zamku Zenda

Średnia ocen
6,9 / 10
34 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
321
104

Na półkach:

Oceniam pod względem gatunkowym. Ta krótka powieść łotrzykowska jest taka jaka powinna być. Szybka , z dużą ilością akcji i niewielkimi przestojami. Znalazło się w niej wszystko co powinno wystarczyć czytelnikowi, który pragnie przeżyć brawurową przygodę. Nie ma nudy , dobre tempo i wciąga.

Oceniam pod względem gatunkowym. Ta krótka powieść łotrzykowska jest taka jaka powinna być. Szybka , z dużą ilością akcji i niewielkimi przestojami. Znalazło się w niej wszystko co powinno wystarczyć czytelnikowi, który pragnie przeżyć brawurową przygodę. Nie ma nudy , dobre tempo i wciąga.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

117 użytkowników ma tytuł Więzień na zamku Zenda na półkach głównych
  • 77
  • 40
25 użytkowników ma tytuł Więzień na zamku Zenda na półkach dodatkowych
  • 17
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Więzień na zamku Zenda

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Greta Minde Theodor Fontane
Greta Minde
Theodor Fontane
Czy idea potrafi zasłonić braki opowiadania? „Greta Minde” Theodore Fontane’a jest tego doskonałym przykładem. Fabuła zastana in media res jest dość typowa – miłość młodej Grety i Valtina jest skazana na porażkę przez surowość obyczajów protestanckich Niemiec XVI wieku. Oboje kochanków jest wychowywana przez macochy. Szczególnie Greta nie uświadczyła miłości ze strony Trudy – żony swojego przyszywanego brata Gerdta. Prezentują oni sztywne ramy moralności i wiary protestanckiej, w których uczucie jest niewskazane. Greta, jako córka katoliczki, traktowana jest w domu jak obca. Ciągłe niesprawiedliwości popychają kochanków do ucieczki z Tagermünde. Tutaj typowość się kończy. W ciągu 3 lat Greta i Valtin dołączają do wędrownej teatralnej trupy. Valtin na łożu śmierci każe Grecie wrócić do rodziny i prosić ją o wybaczenie dla własnego dobra i ich dziecka. Pokora Grety nie ujmuje brata, dodatkowo odmawia jej prawa do spadku. Stanowisko to niesłusznie podtrzymuje rada miasta, w której Gerdt zasiada. Greta w poszukiwaniu sprawiedliwości kradnie dziecko jego i Trudy, podpala Tagermünde i ginie w pożarze z bratankiem i swoim dzieckiem. Fabuła „Grety Minde” brzmi jak przypowieść. Pod warstwą urywanych wątków i krótkich scen Fontane ukrył krytykę skostniałego porządku Prus. Złość Grety, przywodząca na myśl tragedie greckie, jest przez narratora uświęcona, a przynajmniej nie krytykowana. Ma to też znaczenie w kontekście udzieleniu kobiecie prawa do emocji – czegoś nieoczywistego w niemieckich poradnikach savoir-vivre’u jeszcze w momencie tworzenia „Grety Minde” (1880). Jej złość będąca reakcją na życie pełne niesprawiedliwości nie przynosi zmiany – ostatnie słowa książki opisują zmianę obsady roli Anioła z „Sądu Ostatecznego” w najnowszym występie trupy. Nikt nie zauważył nieobecności Grety Minde. Tak, jak świat nie zauważył jej tragedii. Moje początkowe problemy z tą książką szybko zostały przezwyciężone. Okrucieństwo i realna emocjonalność Grety Minde, która nie pozwala sobą pomiatać Trudzie, pod względem realizmu plasuje dzieło Fontane’a bardzo wysoko. Jest to mocna literatura klasy B, którą mogę szczerze polecić. https://www.instagram.com/metakonteksty/
Metakonteksty - awatar Metakonteksty
ocenił na 6 10 miesięcy temu
Oblężenie Krisznapuru J. G. Farrell
Oblężenie Krisznapuru
J. G. Farrell
Czy można, napisać powieść o tragicznych wydarzeniach, która skrzy się humorem, dodajmy typowo brytyjskim humorem, a jednocześnie, nie dopuścić, aby ten humor ujemnie, wpływał na warstwę dramatyczno - epicką utworu? Ta powieść, udowadnia, że jak najbardziej, można. Książka, bardzo przypomina, w tym względzie, dzieła Sienkiewicza, tylko tutaj, mamy więcej klimatu w stylu Zagłoby, niż u naszego wieszcza. Poczucia humoru zaś, dramatycznie brakuje, współczesnym powieściopisarzom, mym zdaniem, powiązane jest to, z dominującym wśród twórców obecnych, światopoglądem lewicowo - liberalnym, ideologia ta uznaje, śmiech za coś niebezpiecznego, nigdy nie wiadomo, z której mniejszości, bądź grupy społecznej, w następnym sezonie literackim, śmianie się będzie surowo wzbronionym. Autor, kilka razy puszcza oczko, do współczesnego sobie, hipisowskiego, czytelnika, Anno Domini 1973, w którym roku, powieść ta ukazała się, nie robi jednak tego tak nachalnie, jak dzisiejsi literaccy troglodyci. Akcja powieści, dzieje się w 1857 roku, podczas powstania Sipajów, to jest hinduskich formacji zbrojnych, pod brytyjskim dowództwem wojskowym. Nieliczny garnizon brytyjski, oraz liczni cywile pod jego ochroną, zostaje oblężonym w tytułowym Krisznapurze. Oblężenie te, jako żywo, przypomina obronę Zbaraża w Trylogii. Tutaj znowu, nasuwa się myśl, iż pisarz musiał znać dzieła Sienkiewicza, który był, przecież chętnie tłumaczonym, na język angielski twórcą. Podobieństw, jest tu zbyt wiele, aby był to przypadek. Najsilniejszym atutem książki, jest realistyczne oddanie mentalności, ludzi XIX stulecia. To nie są, jak we współczesnych, pseudo powieściach historycznych, współcześni autorom, ludzie ubrani, tylko niczym aktorzy na scenie w historyczne kostiumy, tutaj każdy myśli i działa, jak ludzie innej, odleglej epoki historycznej: „Kobiety są słabe, zawsze będziemy musieli opiekować się nimi, tak samo jak i krajowcami. Z pewnością trafiają się wyjątki, na przykład taka panna Florence Nightingale, ale, może na szczęście, moja żona i córki nie należą do tej nielicznej kategorii… Nawet za sto lat (pan Hopkins próbował nieudolnie wyobrazić sobie świat w 1957 roku) nic się pod tym względem nie zmieni. Kobiety są ulepione z miększej gliny. Budzą w nas pożądanie, ale nie są nam równe”. Gdyby pisarz, dziś, tak się wczuł w mentalność, roku 1857, zaraz, mało inteligentni lewicowi aktywiści, a takich jest większość, bo aby płynąc w głównym nurcie, trzeba być skrajnym konformistą, konformizm zaś, zwykle wyklucza najlepsze przymioty charakteru, takie jak inteligencja, czy odwaga cywilna, okrzyknęliby go antyfeministą, i paliliby jego książki, jak to już robiono, np w Kanadzie, z dziełami, pisarzy nie dosyć, wyczulonymi na nowe doktryny neokomunistyczne.
Janszklanko - awatar Janszklanko
ocenił na 10 1 rok temu
Trójka, siódemka, as Włodzimierz Tiendriakow
Trójka, siódemka, as
Włodzimierz Tiendriakow
"Lata płyną, a szczęścia nie ma". To cytat z książki, który znakomicie i w najkrótszy sposób określa, ujmuje historie ludzkie w książce zawarte. Bohaterowie opowiadań szczęścia nie mają, a okrutny los pokaże swą moc w pełni, komplikując lub kończąc biedne życie. Książka zawiera dwa świetne opowiadania. Pierwsze nosi tytuł "Na wybojach" ("Uchaby"), drugie "Trójka, siódemka, as" ("Trojka, siemiorka, tuz"). W obu opowiadaniach większość bohaterów nie wiedzie łatwego i dostatniego życia. Postacie zmagają się z różnymi problemami i w obu nowelach w pewnym momencie nadchodzi przełomowy moment, który zaważy na ich dalszych losach. Główni bohaterowie zetkną się np. z ludzką znieczulicą i bezdusznością urzędniczą (opowiadanie pierwsze) lub z bandytyzmem, złodziejstwem i niepohamowaną chciwością (opowiadanie drugie). W obu opowiadaniach dochodzi do tragedii, ofiar, trudnych decyzji, próby sił i charakterów, a przede wszystkim starcia dobra ze złem. Po przeczytaniu ostatnich zdań tej niewesołej, lecz rewelacyjnej książki powróciłem do słów piosenki nuconej przez jednego z bohaterów drugiego opowiadania. Mogą one służyć za refleksyjne podsumowanie obu krótkich opowieści i nimi zakończę także tę opinię, polecając jednocześnie książkę, która warta jest przeczytania. Oto wspomniane, jakże prawdziwe słowa piosenki: "Ach, dla jednych to życie jest cudne - Sama radość, marzenia i sny! A dla innych jest wstrętne i brudne - Sama rozpacz, nieszczęście i łzy..."
Jarosław Wiśniewski - awatar Jarosław Wiśniewski
ocenił na 8 5 lat temu
Żmija w garści Hervé Bazin
Żmija w garści
Hervé Bazin
Psychologia uczy nas, że naszą osobowość najbardziej kształtują i rzeźbią lata dojrzewania. Chłonna, nieukształtowana psychika dziecka formowana jest przez jego środowisko w umysł dorosłego człowieka. Zmienić coś później jest niemalże niemożliwością. W środowisku naszego dorastania rodzi się charakter, poczucie prawd i zasady moralne. Tam, gdzie nas tłamszono kwitnie bunt, tam gdzie dano nam rozkwitnąć rodzą się talenty. Powieść Bazina, oparta ponoć bardzo mocno na wątkach autobiograficznych, jest właśnie powieścią o dojrzewaniu. Tu jednak daleko od kochanego rodzinnego domu i normalnych warunków. Zamiast tego mamy tu matkę - królową pszczół, która nienawidzi własnych dzieci i tłamsi je, podobnie jak i swego słabego, nieudolnego męża, odwracającego wzrok i potulnie godzącego się na wszelkie machinacje. Wieczna musztra, policzkowanie (i dziabanie widelcem przy stole), oszczędzanie na jedzeniu i ubraniach, tysiące dobrych przykrości i złośliwości budzą w trójce dzieci gwałtowne uczucia gniewu i sprzeciwu, które z czasem przeradzają się w ponurą, toksyczną wojnę pokoleń. Wszystko opisane z perspektywy jednego z synów, buntownika z potworem nad głową, w którym kiełkuje nienawiść zrodzona latami spijania tych trucizn. Z jednej strony wszystko to jest szalenie ponure i czyta się to niczym pamiętnik więźnia, wiecznie poniżanego i niemalże bez szans o walki o swoją godność, którą musi wydzierać po kawałku podstępami i machinacjami; z drugiej strony opisane jest to z pewnym odcieniem humoru i chwackiej energii, gdy z czasem owa walka o wpływy w domu zamienia się w swoistą grę, gdzie trzeba podchodzić przeciwnika i - paradoksalnie - nauczyć się od niego jego własnych niegodziwości, by nimi dogodnie odpowiedzieć we właściwej chwili. A że latka lecą, matka się starzeje a młodzi rosną, więc siłą rzeczy przewaga powoli przechyla się w ich stronę. Jędzowata megiera (przezywanych przez młodych gniewnych "jędzopą") jest jednak tego dobrze świadoma, a jej przewaga potężna. Jest to o tyle interesujące, że mierzy się z mitem nieskończonej miłości macierzyńskiej jak i rzekomej większej empatii i dobroci płci pięknej; tymczasem i wśród kobiet nie brakuje osób z gruntu nikczemnych, których złość i wieczny, cierpki gniew przelewany jest na innych, łącznie z własnymi dziećmi; nie brakuje ludzi, którzy źle sobie wspominają spotkania z niejedną taką żmiją. Naturalnym zaś skutkiem i efektem takiej ekspozycji na wieczny niegodziwej despotki jest to, że dla młodego bohatera kobiety jako płeć stają się kolektywnie niegodziwe i godne pogardy. Jego nienawiść wyrosła na żyznych gruntach, a doznane krzywdy na zawsze go ukształtowały. Oto i efekt całych tych zmagań - człowiek równie skalany złem co ona, który w gniewie demoluje wnętrza kościołów jako wyraz swego buntu przeciwko fałszywym autorytetom owej dewotki. Przepchnięci do muru chłopcy myśleli nawet o zbrodni - jak opisano, po całych tych latach upokorzeń i wiecznych prześladowań byłoby to dla nich niczym zabicie szczura czy innego szkodnika. Cała ta analiza w jego wspomnieniach zdaje się mówić, że jednak stanie się on lepszym człowiekiem. Stara zaś jędza zapewne będzie tylko gorzknieć w miarę upływu lat. Ale o tym pewnie przekonam się w kontynuacjach, po które z ciekawością sięgnę.
Tartaruga - awatar Tartaruga
oceniła na 7 4 lata temu
Opowiadania E.T.A. Hoffmann
Opowiadania
E.T.A. Hoffmann
E.T.A. Hoffmann to niemiecki pisarz z epoki romantyzmu, z którego twórczością warto się zapoznać, zwłaszcza, jeśli jest się fanem fantastyki. Jego opowiadania są wręcz magiczne i porywają czytelnika w naprawdę wyjątkowe i kreatywne światy. Trzeba przyznać, że Hoffmannowi nie brakowało wyobraźni i niektóre opowiadania wręcz zachwycają swoją oryginalnością. Oczywiście w tej książce pojawiają się też słabsze opowiadania, jednak chciałbym się skupić na tych, które najbardziej przypadły mi do gustu. "Historia o dziadku do orzechów i królu myszy” to z całą pewnością moje ulubione opowiadanie, którego raczej nie trzeba przedstawiać. To bardzo znana historia, z która warto się zapoznać i do którego warto wracać w okresie Bożego Narodzenia. „Złoty garnek” to również niezwykła propozycja, która w pełni ukazuje to, jak bujną wyobraźnię miał autor. Dodatkowo wykazał się także ciekawym przedstawieniem postaci, które sprawiło, że narracja bywała niewiarygodna i trudno było od razu stwierdzić, komu warto ufać. "Ordynacja" to również bardzo dobra propozycja, która porusza wątek somnambulizmu. Niezwykle niepokojące opowiadanie z mroczniejszym klimatem. „Ślub” czytałam drugi raz i ponownie wciągnął mnie od początku do końca. „Panna de Scudery” z kolei bardzo mnie zaintrygowała, bo był już klasyczny przykład opowiadania kryminalnego, który intrygował już od samego początku. E.T.A. Hoffmann nie tylko potrafi tworzyć fantastyczne światy, ale także wniknąć w głębię ludzkiej natury, która często pokazuje najokrutniejsze oblicza. Jest tu magia, jest tu miłość, ale też szyderstwo i prawdziwe zło. Ten pisarz naprawdę ma wiele do zaoferowania i warto poznać też inne opowiadania niż tylko to o dziadku do orzechów.
Chodząca-Parodia - awatar Chodząca-Parodia
oceniła na 8 3 miesiące temu
Leon Afrykański Amin Maalouf
Leon Afrykański
Amin Maalouf
Leon Afrykański (Leo Africanus ), Giovanni Leone, a tak faktycznie to Arab, muzułmanin al-Hassan ibn Muhammed al-Wazzan al Zaiyati ( jego ojciec był wagowym stąd nazwisko al-Wazzan ) - podróżnik, geograf i dyplomata, podróżujący po Afryce, Europie i Azji. Urodzony 1485 roku w Grenadzie, kiedy to muzułmanie musieli opuścić Grenadę i inne miasta, gdyż Półwysep Apeniński na powrót przejęli Hiszpanie, lub przyjąć wiarę chrześcijańską. Zmarł prawdopodobnie w Tunisie w 1529. W 1520 roku, porwany i sprzedany papieżowi Leonowi X, służył mu jako dyplomata ale musiał przyjąć wiarę chrześcijańską. W 1526 wydał książkę "Cosmographia Dell` Africa". W 1529 roku pozwolono mu wrócić do Tunisu gdzie ponownie przeszedł na islam. Postać wyjątkowo interesująca, o burzliwym życiorysie, którym można by było obdzielić przynajmniej kilkanaście osób. Należy też podkreślić jego wyjątkowe szczęście, gdyż niemal z każdej opresji wychodził cało. Miał kilka żon, miłości tragiczne i szczęśliwe. A co do książki - i tutaj mam spory niedosyt. Autor przedstawił nam jego życiorys w formie pamiętnika w latach 1488 - 1527, spisanego swojemu synowi, zbyt pobieżny a nawet sucho bez większych emocji. Do połowy książki skupiał się na miłosnych przeżyciach swojego ojca, skrótowy zarys historyczny, dużo opisów architektury, strojów i obyczajów, jego relacji z żonami. Zabrakło wartkiej akcji, rozbudowania niektórych przygód , szybkie przejścia z roku na rok, przez co momentami wydawało się, że to dzieje się obok niego. A przecież był to bardzo burzliwy okres w dziejach Europy i kontynentu afrykańskiego, w którym Leon Afrykański czynnie uczestniczył. Książka powinna mieć conajmniej 500-600 stron a nie tylko 300. Przeczytałam z ciekawością, lecz jak już wspomniałam bez fajerwerków , a szkoda.
Ewa Kluz - awatar Ewa Kluz
ocenił na 7 3 miesiące temu
Młyn na wzgórzu Karl Gjellerup
Młyn na wzgórzu
Karl Gjellerup
„Gdy się babie czegoś zachce, wszyscy diabli nic nie pomogą” Powieść mająca cechy powieści psychologicznej, moralitetu, a nawet horroru z elementami kryminału i powieści detektywistycznej, od czasu do czasu doprawiona dużą szczyptą humoru, który pojawia się tam, gdzie akurat przebywa dziedzic Henryk, zwany Smokiem. Napisana językiem bardzo plastycznym, mocno oddziałuje na wyobraźnię czytelnika, odsłania tajemnice ludzkiego umysłu i daje możliwość dokładnego przyjrzenia się motywom działania bohaterów. Opisy ich nastrojów i konfliktów wewnętrznych przedstawiane są jakby w zwolnionym tempie, przy czym niemal od początku czytelnik ma świadomość nieuchronności tragicznych zdarzeń, które nastąpią w młynie na wzgórzu. Duńska wieś z początków ubiegłego stulecia to miejsce, gdzie ludzie żyją według surowych zasad obowiązujących wyznawców protestantyzmu. Relacje między mieszkańcami porządkuje obyczajne zachowanie i uczciwie wykonana praca. Obraz wsi dopełniają liczne malownicze opisy przyrody, która stanowi również czynnik organizujący tryb życia tej pełnej przesądów, prostej wiejskiej społeczności. W takich okolicznościach zamożny chłop, młynarz Jakub Clausen z malowniczej wyspy Falster, musi sobie radzić ze swoją grzeszną namiętnością do Lizy Vibe, która „wstąpiła na służbę do młyna” i najwyraźniej ma chrapkę na zostanie młynarzową, co stało się całkiem prawdopodobne po śmierci żony młynarza, Chrystyny. Wówczas bowiem młynarz stał się bezbronny, wystawiony na rządzę pokus. „Dopóki żyła żona, istniało jeszcze coś, co go powstrzymywało: mógł popełniać błędy, nawet trudne do naprawienia, ale nie był jeszcze bezradny, nie pozostawał całkowicie w mocy losu”. Ale Chrystyna, zanim umarła, wymogła na swoim mężu przyrzeczenie, że po okresie żałoby zwiąże się z Hanną Christensen, która godnie zastąpi zmarłą nie tylko jako żona, ale przede wszystkim jako matka osieroconego Janka. Autor zbudował tę historię na kontrastach. Przeciwieństwem wyrachowanej, przebiegłej i lubieżnej Lizy kłusowniczanki, jest bogobojna i uduchowiona Hanna; brat Lizy, Peer, kłusownik i domniemany zabójca starego leśniczego, reprezentuje bezprawie, podczas gdy brat Hanny, młody leśniczy Wilhelm, jest uosobieniem prawa i porządku. Ulubione zwierzę Lizy, biały (jak upiór?) kocur Pilatus, wyposażony w „szeroką głowę, podobną w zmierzchu do łba ogromnej żmii”, z której patrzyły groźnie „wielkie, żółte, demoniczne oczy”, stanowi kontrast dla delikatnej Jenny, ukochanej sarenki Hanny. Przy czym Pilatus nie odstępuje swojej pani ani na krok, natomiast Jenny, choć oswojona, przebywa na wolności. Młyn mieści się na wzgórzu, a więc niejako na widoku, zaś rodzinny dom Lizy stoi na bagnach, poza granicami wsi, jakby w odosobnieniu. Nieprzypadkowo. W ten symboliczny sposób autor wskazuje, że nierespektujący prawa kłusownicy, są wyrzuceni poza społeczeństwo, które nie akceptuje ich trybu życia. Najogólniej mówiąc Liza reprezentuje dziką i pierwotną naturę, która folguje zmysłom, a Hanna – moralność i kulturę, które nakazują trzymać zmysły w ryzach. Liza, prawdziwie wiejski wamp, potrzebuje relacji z mężczyznami, prowokuje ich, kusi i zawraca im w głowach, Hanna, która „miała piękną twarzyczkę” i „była ładnych, drobnych kształtów”, skupia się na samodoskonaleniu – dużo czyta, gra na pianinie. Mentalnie Jakubowi bliżej do Hanny, jednak pożądanie wpędza go w orbitę Lizy, a stąd już tylko krok do tragedii. Przyczyną jest zazdrość, która pociąga za sobą zbrodnię, ta zaś wywołuje wyrzuty sumienia, a neurotyczne lęki i halucynacje słuchowe są udziałem nie tylko sprawcy. Kres tym uczuciom kładzie pożar - oczyszczający i porządkujący wszystko ogień, dzięki temu nieoczekiwanemu zbiegowi okoliczności, zbrodnia wychodzi na jaw, zabójca zostaje sprawiedliwie osądzony, a do wsi powoli powraca spokój. Karl Gjellerup to trzeci w tym miesiącu laureat literackiej Nagrody Nobla, którego twórczości wcześniej nie znałam..
Apelajda Sękliwa - awatar Apelajda Sękliwa
oceniła na 7 1 rok temu

Cytaty z książki Więzień na zamku Zenda

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Więzień na zamku Zenda