Wakacje od życia

Okładka książki Wakacje od życia
Agnieszka Topornicka Wydawnictwo: Prószyński i S-ka literatura piękna
432 str. 7 godz. 12 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2012-09-04
Data 1. wyd. pol.:
2012-09-04
Liczba stron:
432
Czas czytania
7 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-7839-282-8
Średnia ocen

                6,1 6,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wakacje od życia w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Wakacje od życia

Średnia ocen
6,1 / 10
82 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
16707
3130

Na półkach:

Sympatyczna lektura, antidotum na świąteczne zabieganie. Co prawda traktuje o wakacjach życia” w Ameryce, w końcówce lat 90-tych, ale Nowa jedzie zakosztować amerykańskiego snu. Przyjmuje ją kumpela ze studiów, B, obecnie „ korporacyjna gejsza”. Nowa ma znaleźć tymczasową pracę, podszlifować kompletnie odrębny od brytyjskiego amerykański angielski, pokupować fajne ciuchy. Życie polonii jest pokazane bez zadęcia, fałszywego sentymentalizmu czy bez szafowania stereotypami. Nowa wystrzega się, by nie zachowywać się jak przybysz zza wschodniej granicy, jak żarłoczny sęp czyhający na lepszą pracę, odpadki z pańskiego stołu, choć mierzi ją zwyczaj polowania na wystawki w bogatych dzielnicach, gdzie ludzie często i gęsto pozbywają się rzeczy mebli, ubrań które im się znudziły. W słonecznej Kalifornii jednak wszystko uchodzi, i Nowa szybko się adaptuje. Najciekawsze są wtręty polsko-angielskie, żargon nowo przybyłej polonii.
Nowa zaczyna niewdzięczną trudną pracę jako opiekunka Avery'ego, na jej oko czteroletniego autyka. W rzeczywistości ma zespół Aspergera.
Kapitalne są dwie postaci: Jadzia i Hans, obaj z innych bajek, symbole przedsiębiorczych Polaków którzy realizują amerykański sen. Z Jadzią sama chętnie bym się zaprzyjaźniła. Nowa przeżywa zwariowane przygody oswaja Amerykę. Pochodzi z czasów, gdy zielonej karty było szczytem marzeń, a B. doradza jej wyjść za Amerykanina, by osiąść mogła tu na stale i korzystała z dobrodziejstw tego niesamowitego kraju.
Pojawia się zresztą ktoś taki, niejaki James. Jest i klimatycznie gdy na obczyźnie przygotowują polskie święta, i wesoło, i wzruszająco bo z Averym naprawdę udaje jej się budować niezwykła więź. Naładuje wam baterie ta urocza historia.

Sympatyczna lektura, antidotum na świąteczne zabieganie. Co prawda traktuje o wakacjach życia” w Ameryce, w końcówce lat 90-tych, ale Nowa jedzie zakosztować amerykańskiego snu. Przyjmuje ją kumpela ze studiów, B, obecnie „ korporacyjna gejsza”. Nowa ma znaleźć tymczasową pracę, podszlifować kompletnie odrębny od brytyjskiego amerykański angielski, pokupować fajne ciuchy....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

207 użytkowników ma tytuł Wakacje od życia na półkach głównych
  • 113
  • 91
  • 3
53 użytkowników ma tytuł Wakacje od życia na półkach dodatkowych
  • 35
  • 5
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Wakacje od życia

Inne książki autora

Agnieszka Topornicka
Agnieszka Topornicka
Tłumaczka, dziennikarka, poetka; a także, w emigranckiej przeszłości, niania, sprzedawczyni, kelnerka, nauczycielka, barmanka, pracownica linii lotniczych, agentka biura podróży. Przez dziesięć lat mieszkała w USA, gdzie współpracowała z mediami polonijnymi. Teraz mieszka na wsi w Beskidzie Wyspowym z mężem, trzyletnim synem Józiem i gigantycznym amerykańskim kotem. Z okien jej domu w pogodne dni widać Tatry.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Biała kobieta na zielonym rowerze Monique Roffey
Biała kobieta na zielonym rowerze
Monique Roffey
Długo zastanawiałam się, jak opisać tę książkę... Sięgając po opowieść dziejącą się na tropikalnej wyspie miałam nadzieję na lekką, wakacyjną historię, odrobinę słońca wbrew kapryśnemu latu za oknem. Powiem tyle: to na pewno nie jest lekka książka... Specyficzna, frapująca, zaprzątająca myśli. Powieść, która zakończenie ma... na początku. Sabine i George'a Harwoodów poznajemy u schyłku ich życia, parę staruszków z półwiecznym stażem małżeńskim. Od dziesiątków lat mieszkają oni na Trynidadzie i to właśnie miejsce odcisnęło trwałe piętno na ich związku. W pierwszej części powieści narracja toczy się dwutorowo, naprzemiennie z perspektywy męża i żony. George od pierwszych dni uwielbia wyspę, jest nią zafascynowany, wręcz obezwładniony, Sabine z kolei wyspy nienawidzi, trwa jednak u boku męża. Mimo ogromnej miłości lata psychicznej męki spowodowały oddalenie się pary od siebie. George jednak zupełnie nie zdaje sobie sprawy z tego stanu rzeczy... do czasu. Pewnego dnia przypadkiem odnajduje kartony pełne listów autorstwa Sabine, listów nigdy nie wysłanych, których adresatem był Eric Williams. Ich treść wstrząsa mężczyzną... Nie, nie zdradzę Wam więcej, sięgnijcie sami po tę historię. Kolejnym bohaterem książki, tak często wybijającym się na pierwszy plan jest... Trynidad! Wyspa przywodząca na myśl piękną kobietę o bujnych kształtach, kusicielkę wabiącą swą urodą, niebezpieczną uwodzicielkę... Magnetycznie wręcz przyciąga ona George'a, Sabine z kolei osacza i napawa lękiem. Mieszkańcy Trynidadu stanowią wybuchową mieszankę, imigranci z Europy, Azji, potomkowie dawnych plantatorów, czarnoskórzy potomkowie niewolników z ich specyficznym językiem i podejściem do życia. Często miałam wrażenie, iż para naszych bohaterów jest tylko tłem dla ukazania pulsującej życiem wyspy. Choć początkowo nie mogłam przekonać się do specyficznego sposobu opowiadania, szczególnie w pierwszej części książki, kolejne pochłaniałam już bez tchu. Monique Roffey udało się stworzyć historię inną niż większość dostępnych na rynku powieści, historię dla wymagającego czytelnika
Bookieterka  Karolina - awatar Bookieterka Karolina
oceniła na 9 5 lat temu
Fanaberie Jolanta Wrońska
Fanaberie
Jolanta Wrońska
Wiele lat książka ta przeleżała na moim regale, przemieszczała się między rzędami i półkami i mimo "smacznej" okładki wciąż coś stawało mi na drodze, by po nią sięgnąć. Wyzwanie Abecadło z pieca spadło u monweg zmobilizowało mnie, by przeczytać "Fanaberie". Czy żałuję? Klara wzburzona uciekła z mieszkania Marka, ponieważ zrozumiała, że przespał się z nią dla zachcianki. Ze stanu niemal transowego wybudza ją zatrzymanie przez policję. Niedokładnie wie, gdzie jest jej cel podróży, zmienia go w trakcie. Dzieciom dopiero po długim czasie daje znać, że żyje a wróci, gdy ochłonie. Na szczęście dwójka starszych jest na tyle "dorosłych", że poradzą sobie bez matki i zaopiekują dziewięcioletnią Matyldą. Ciekawe? NIE! Wiadomo kim jest Klara, Marek, czym jest sieć franczyzowa "Fanaberie" albo jak Jonatan znalazł się w rodzinie, bo nie jest synem Klary? Też NIE! Wspomnienia bohaterki o rozwodzie, dziadkach, wczesnym macierzyństwie, dziwnych relacjach z rodzicami... Wszystko jest tak poplątane i nie wiadomo jak to ugryźć... Dlaczego więc czytałam dalej? Intuicja podpowiadała mi, że warto. I... nie pomyliła się! :) WARTO sięgnąć po ten tytuł dla wydarzeń, które nastąpią później. Z czasem dowiadujemy się bowiem, że Klara ma problemy z płynnością, bowiem zainwestowała w inny biznes a akcje jej firmy chce przejąć nie do końca uczciwy Arnold Lejman. Dochodzi do próby porwania jednego z jej dzieci, poznajemy historię adopcji chłopca; doświadczamy licznych zwrotów akcji oraz poszukujemy kreta. A już pomysł na grę w giełdę i akcja dzieciaków, by ratować matkę - BOMBA! Więcej napisać nie mogę, bo cała zabawa tkwi w poznawaniu fabuły i naturalnej reakcji na wydarzenia. Podsumowując - "Fanaberie" to ciężki i nudnawy początek, co moim zdaniem wynika z twardego języka, zwrotów śląskich, jednak powieść przekształca się stopniowo w powieść sensacyjną! Nie brakuje napięcia, trupów, zaskoczeń, zaś złagodzeniem tych wydarzeń jest miłość: pierwsza i ta dojrzała, prawdziwa przyjaźń i wzruszające dziecięce decyzje. Książka obfituje w pasje, świetne pomysły młodzieży, zaskoczenia oraz momenty do śmiechu i łez. Mimo początku, nie żałuję - polecam!
ejotek - awatar ejotek
ocenił na 7 4 lata temu
Kuchnia duchów Jael McHenry
Kuchnia duchów
Jael McHenry
Kiedy nagle opustoszeje dom, dotąd gwarny, każdy dzień jest nowym wyzwaniem. Niektóre zwyczajne czynności stają się problematyczne. Robiąc zwykłe rzeczy, trzeba pomyśleć o reorganizacji teraźniejszości. Jaka ma być codzienność, kiedy wszystko legło w gruzach? Jak odnaleźć się w mikroświecie jeszcze niezrozumiałym? Przecież to wszystko jest nienormalne… „Normalność ma tak wiele smaków, że nie ma znaczenia, którym z nich jestem ja” Po nagłej śmierci rodziców Ginny szuka sposobu na samodzielność. Zdrowy człowiek ma większe szanse na przetrwanie. Nie wystarczy odrzucać samotność, wkładając ręce w pozostawione przez rodziców buty. Młoda kreatywna kobieta znalazła się na progu prokrastynacji. Tego nie wyklucza zespół Aspergera. Trzeba postawić się, odważyć przeciwstawić. „Działasz na dwóch biegunach. Strachu i złości. Nie chcesz spróbować być normalna?” Każdy dom ma dwie strefy. Jedną tworzą zakurzone pokoje, gdzie snują się wspomnienia. Tuż obok jest miejsce, gdzie tworzy się codzienność. Tam wszystko ma swój smak, nawet dźwięki. Agresję budził głos Amandy, który był jak sok pomarańczowy: słodki, ale ostry. Kuchnia jest sercem domu Ginny. Tu jest wyczuwalny puls otoczenia. Tu rodzą się zapachy, smaki. Tu wracają Ci, którzy już odeszli. Bo to właśnie Kuchnia duchów. Tutaj biegnie czas na pograniczu życia i śmierci. Emocje są tak silne, że trudno je wyciszyć. „Jej płacz jest łagodny i nieprzerwany, podobny do wlewania oliwy do domowego majonezu: niespiesznie, ale bez zatrzymywania się” Pani Jael McHenry opisała kobietę często nadwrażliwą. Raziły ją nie tylko słowa, ale też dotyk. Pod wpływem impulsu potrafiła zranić, a skrucha przychodziła za późno. „Kuchnia duchów” to miejsce, gdzie zjawiali się autorzy przepisów na potrawy… na życie… Tu toczyły się rozmowy o tym, jak żyć, kiedy ścierały tak skrajne osobowości jak bita śmietana i sardynki. Ta powieść uczy wrażliwości i rozwagi w działaniu. Zbyt często zdarzają się sytuacje, kiedy po śmierci osoby bardzo bliskiej natychmiast i bez namysłu wyrzuca się wszystkie pozostałe w domu rzeczy. Marzę o tym, by kiedyś przy piecu poczuć obecność najbliższej osoby. Tyle słów nie zostało wypowiedzianych. Ta książka jest po prostu rewelacyjna.
Zdzisław Szymański - awatar Zdzisław Szymański
ocenił na 10 2 lata temu
Kupię rękę Agnieszka Szygenda
Kupię rękę
Agnieszka Szygenda
Po doczytaniu końcowych wyrazów na ostatniej stronie tej powieści musiałam się zastanowić. Zamyślić. Wyjść z życia wszystkich jej bohaterów. Studenta Tomka sprzedającego miejsce na tatuaż na skórze własnej ręki, głowy rodziny Olgierda kupującego to miejsce na osobiste hasło dające upust jego frustracji oraz Igi nieszczęśliwie zakochanej w Mariuszu, dla którego, w desperacji ratowania związku, wystawia swoje ciało na aukcji, wplątując się przypadkiem w transakcję zawartą ostatecznie z Olgierdem. Unieść się nad ich ślepym postępowaniem, nielogicznym zachowaniem, ryzykownymi decyzjami, by wyłonić i uogólnić obraz jakości prowadzonego przez nich życia, ogarniając go jednym słowem – groteska! Przepełnieni nienawiścią, chowanymi urazami – Iga do własnego ciała z nadwagą, Olgierd do swojego teścia, Tomek do ludzi zmuszających go do podejmowania żałosnych wyborów – próbują odnaleźć siebie i swoje miejsce wśród splątanych ścieżek wiodących do wyznaczonego celu, nie zauważając, że jest to jedyna siła napędowa, dzięki której porządkują świat wokół siebie w drodze do różnie pojętego szczęścia. Tym żyje współczesne pokolenie dwudziesto i trzydziestolatków – obłąkańczym pędem "do przyszłości, jakby teraźniejszość była tylko nic nieznaczącym czasem przeszłym". Bez tchu i bez czasu na chwilę zastanowienia się: czy warto? Czy wartości jakimi kierują się w życiu są tymi, które doprowadzą ich po latach wyścigu do satysfakcjonującego poczucia samospełnienia? Co jest przyczyną pozornie niewytłumaczalnego amoku parcia do przodu na skróty, po trupach innych, nawet najbliższych osób? Autorka w tych dywagacjach poszła dalej. W drugiej części książki, wyraźnie oddzielonej od pierwszej tytułem "Część II", pokusiła się o odpowiedzi, szczególnie obszerniej koncentrując się na pytaniu ostatnim. Skupiając się na przeszłości Olgierda, przyczynę jego frustracji upatrzyła w zerwanych więziach rodzinnych. Brak kontaktu z najbliższymi, ich bliskości, wsparcia, bezwarunkowej akceptacji, świadomości swojego pochodzenia i korzeni to główne powody niepowodzeń budowania wypaczonego życia zawodowego i osobistego. "Nie można żyć bez korzenia !; każde drzewo ma swoje korzenie w ziemi !; korzenie są łącznikiem pomiędzy tymi, co żyją, i tymi, co odeszli !; bogactwo i przyjaciele nie potrafili zastąpić mu braku poczucia przynależności!" Poczułam się trochę jak nastolatka wysłuchująca na lekcji umoralniającej pogadanki nauczyciela. Jak nieufny wyborca na wiecu, do którego nie trafiają racjonalne argumenty kandydata na mojego faworyta. Pełne truizmów, sloganów i prawd oczywistych. Potrzebowałam zamiast haseł emocji, wzruszeń, po których natychmiast zrobiłabym rachunek sumienia własnego postępowania i rewizję hołubionych wartości. Tym czasem epatowanie czwartą śmiercią w rodzinie Olgierda w krótkim czasie, wywołało u mnie tylko czarny bo czarny, ale humor. A co miało w zamiarze wywołać, tego nie odczytałam, a tym bardziej nie odczułam. Dostałam niestety klucz tylko do jednych drzwi i to dawno już otwartych. A co z innymi drzwiami-przyczynami w życiu pozostałych bohaterów? Czyżby tylko więzi rodzinne były gwarantem szczęśliwego życia? Z drugiej jednak strony, przyglądając się tej nielubianej przeze mnie jawności dydaktyzmu i „kiełbasie wyborczej” w tekście, zadałam sobie pytanie: dlaczego autorka zadała sobie trud podsunięcia gotowej odpowiedzi? Dlaczego nie zostawiła mnie z myślami po pierwszej części, abym mogła sama dojść do wniosków? Dlaczego dopisała drugą cześć? Czy dlatego, że jak sama zauważa: "słowo pisane ma większą wagę od mówionego tylko dlatego, że jest bardziej trwałe?" A może z młodym pokoleniem jest aż tak źle, że trzeba im te oczywiste, odwieczne prawdy podsuwać przed oczy jako nowe, odkrywcze? Najlepiej w druku, bo większość populacji to wzrokowcy? Jeśli tak jest, to jestem tym przerażona! http://naostrzuksiazki.pl/
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na 6 6 lat temu

Cytaty z książki Wakacje od życia

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wakacje od życia