Ty i inne katastrofy naturalne

Okładka książki Ty i inne katastrofy naturalne
Maria Martinez Wydawnictwo: Yana literatura młodzieżowa
460 str. 7 godz. 40 min.
Kategoria:
literatura młodzieżowa
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Tú y otros desastres naturales
Data wydania:
2023-10-25
Data 1. wyd. pol.:
2023-10-25
Liczba stron:
460
Czas czytania
7 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788382891942
Średnia ocen

                6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ty i inne katastrofy naturalne w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Ty i inne katastrofy naturalne



książek na półce przeczytane 571 napisanych opinii 99

Oceny książki Ty i inne katastrofy naturalne

Średnia ocen
6,9 / 10
88 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
155
14

Na półkach:

Pełna emocji, sytuacji które znamy. Lekka i orzeźwiająca.
Harper, zagubiona, na rozstaju.
Trey, niby typowy chłopak, ale z iskrą.
Może to górnolotne porównanie, ale są trochę jak Ania i Gilbert.
Enemies to lovers, przekomarzanie się, lecz gdy wchodzimy w związek jest romantycznie, elektryzująco.
Za pierwszym razem była to dość ciężka lektura, po czasie wzięłam, przeczytałam raz drugi. Tak się wciągnęłam, że poprawiłam ocenę z 7 na 10.
Jestem "straszną" fanką romansów, a przez ten siedziałam jak na szpilkach.
Warto też wspomnieć, że książka zawiera również inne wątki, takie jak brak akceptacji przez rodzica, śmierć ważnej osoby oraz podejmowanie trudnych życiowych decyzji, które zaważą na naszej przyszłości.

Pełna emocji, sytuacji które znamy. Lekka i orzeźwiająca.
Harper, zagubiona, na rozstaju.
Trey, niby typowy chłopak, ale z iskrą.
Może to górnolotne porównanie, ale są trochę jak Ania i Gilbert.
Enemies to lovers, przekomarzanie się, lecz gdy wchodzimy w związek jest romantycznie, elektryzująco.
Za pierwszym razem była to dość ciężka lektura, po czasie wzięłam,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

192 użytkowników ma tytuł Ty i inne katastrofy naturalne na półkach głównych
  • 102
  • 90
43 użytkowników ma tytuł Ty i inne katastrofy naturalne na półkach dodatkowych
  • 27
  • 6
  • 5
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Ty i inne katastrofy naturalne

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Let's Get Textual Teagan Hunter
Let's Get Textual
Teagan Hunter
„Naprawdę się denerwowałam przed tym spotkaniem, wiesz? Byliśmy parą nieznajomych, którą połączyły dziwaczne esemesy. Nieźle mnie zauroczyłeś (...). Ale ty, my... to wszystko okazało się takie, jak miałam nadzieję.” Wszystko zaczęło się od pomyłki. Błąd w numerze telefonu zapoczątkował niewinny flirt, który z czasem przerodził się w znajomość przepełnioną żartami o jedzeniu, codziennymi rozmowami i zdjęciami słodkiej kózki. Z pozoru przypadkowa wymiana wiadomości stała się stałym elementem ich dni, czymś, na co czekali bardziej, niż chcieliby się do tego przyznać. Ale czy relacja zbudowana na pomyłce i bez gwarancji jutra, naprawdę ma rację bytu? Myślę, że nikogo nie zaskoczę, mówiąc, że spod mojej ręki wychodzi więcej negatywnych niż pozytywnych recenzji, a na pełną stawkę oceny liczyć mogą jedynie naprawdę irytująco dobre książki. W mojej biblioteczce na lubimyczytać.pl mam takich tytułów zaledwie osiemnaście, co w pewnym sensie zapewne również przemawia samo za siebie, dlatego tym bardziej możecie spodziewać się, że tytuł od Teagan Hunter wywołał we mnie naprawdę wachlarz najróżniejszych emocji. To nie była opowiastka, która zaskoczyła mnie nadzwyczajnymi zwrotami akcji czy intrygująco przesadzonym dramatyzmem, to historia, która omamiła mnie swoją prostotą. Z początku spisywałam „Let’s get textual” na straty, gdyż nie byłam w stanie uwierzyć, że samymi wiadomościami tekstowymi da się omamić czytelnika. A jednak… Stało się! Tak jak wspominałam, akcja „Let’s get textual” nie należy do tych nadzwyczaj zawiłych, wielowarstwowych opowieści, w których każdy rozdział kryje intrygującą tajemnice. Cała magia tej opowiastki tkwi bowiem w prostocie i powolnym, niemal leniwym kreowaniu napięcie między bohaterami; ich relacja rozwija się ospale, z uczuciem, krok po kroku, ale mimo to nie sposób się podczas tego procesu nudzić. Każde z nich co rusz bowiem rozbraja czytelnika anegdotką o kozie, uszczypliwą aluzją do zbyt wysokiego ego czy żartobliwym wyznaniem miłości do jedzenia. Wiadomości tekstowe, które tak naprawdę stanowią fundament tej opowieści, wprowadzają w niezwykle komfortowo słodkawy nastrój, dzięki czemu czytelnik z łatwością brnie przez tekst, a gdy słowa zaczynają przemieniać się w bardziej rozbudowane wydarzenia, nie sposób się już od nich w jakikolwiek sposób oderwać. A gdyby tych zalet wciąż było mało, uwielbiam charakter, którym autorka obdarzyła Zacha, bowiem to mężczyzna, który choć doświadczony przez życie, wciąż nie zatracił wiary, iż życie ma dla niego jeszcze wiele pięknych niespodzianek. Jest w nim coś niezwykle intrygująco — połączenie nieśmiałości i odwagi, ironii i czułości – co sprawia, że naprawdę ciężko o nim zapomnieć. Wydarzenia pod koniec pierwszego tomu nie tylko napędzają akcję i trzymają czytelnika w napięciu, ale też zaskakują tak udanym humorem, że śmiałam się przy nich wręcz do łez. To właśnie ta lekkość, ta niespotykana umiejętność łączenia emocji z dowcipem, sprawia, że książka Teagan Hunter pozostaje w pamięci na długo po zamknięciu ostatniej strony. Po więcej recenzji zapraszam na bloga lub Instagrama: https://niepoprawnarecenzentka.blogspot.com/ https://www.instagram.com/niepoprawna_recenzentka/
Niepoprawna Recenzentka - awatar Niepoprawna Recenzentka
oceniła na 10 4 miesiące temu
To Hate Adam Connor Ella Maise
To Hate Adam Connor
Ella Maise
📚Ella Maise "To Hate Adam Connor " 📖wyd. @znakjednymslowem Lucy pragnie zapomnieć o mężczyznach i ucieka do przyjaciółki. Musi na trochę zamieszkać w jej willi. Nie wie jednak, że jej nowym sąsiadem jest Adam Connor. To słynny aktor i do tego samotnie wychowuje dziecko . Dziewczyna nie może się powstrzymać i zaczyna go obserwować . Pech jednak chciał, że wpadła w niezłą aferę ale tym samym uratowała życie jego syna. Od tamtej pory jej życie wywraca się do góry nogami a relacja ze znienawidzonym sąsiadem nabiera rozpędu. Druga część niesamowitej historii spod pióra Elle Maise i kolejna do mojej kolekcji. Oczywiście, że spędziłam z nią rewelacyjny czas i tak jak w poprzedniej uśmiałam się do łez. Mimo, że pierwsza część chyba podobała mi się bardziej to i tak ta część była dobra. Lucy to szalona dziewczyna, która cierpi po tym jak zostało skrzywdzone jej serce. Jednak los postanawia dać jej kolejnego mężczyznę na drodze a nawet dwóch. Jej znienawidzony sąsiad raz ją przeciąga a raz odpycha. Ta bohaterka na pewno poprawi wam humor i udowodni, że dla ważnych jej osób jest w stanie zrobić wszystko. Podobało mi się to jaką miała świetną relację z synem Adama. Jedynym minusem oczywiście jest ciągłe powtarzanie, że biust jej przyjaciółki jest najcudowniejszy i to mnie trochę od tego odpychało ale widocznie to był taki żarcik ze strony autorki który miał rozładowywać napięcie. Adam to bohater, który rozkocha w sobie nie jedną czytelniczkę. Nie tylko jest męski, opiekuńczy czy jest po prostu gwiazdą, lecz przede wszystkim ujęło mnie w nim to, że mimo sławy potrafił zająć się swoim synem i dać mu normalne życie. To jak się dla niego poświęcał, spędzał z nim czas i ratował go przed tym światem medialnym zasługuje na wielkie uznanie. Ta fabuła jest pełna humoru, rewelacyjnych dialogów czy pouczających wątków. Jest to typowa komedia romantyczna, która spodoba się większości czytelnikom. Będziecie przeżywać tutaj niezapomniane emocje, przeżyjecie coś gorącego i spędzicie z tą lekturą świetny czas. Przede wszystkim ujął mnie tutaj wątek samotnego wychowania dziecka, który wzruszał ale i dawał do myślenia. Adam okazał się tutaj wręcz idealnym rodzicem i tym sposobem kupił mnie całkowicie. Jest to jeden z moich ulubionych motywów w książkach a autorka poradziła sobie z nim bezbłędnie. Autorka chciała też pokazać tutaj, że oboje z tych bohaterów nie do końca mieli wspaniałe życie ale z upływem czasu zawalczyli o swoją przyszłość i udowodnili, że nawet z najgorszych momentów można wyjść i cieszyć się życiem. Po takie właśnie historie zawsze sięgam kiedy chce poczuć wielkie love. Idealna pozycja dla każdej romantycznej duszy potrzebującej miłości do nowego książkowego męża. Ja polecam ją z całego serca.
Malenkaaa77  Mrosk - awatar Malenkaaa77 Mrosk
ocenił na 9 17 dni temu
The Last Breath C.S. Riley
The Last Breath
C.S. Riley
"- Nie wierzę w przeznaczenie i magię, ale niezależnie jak to kiczowato zabrzmi, ktoś mi cię zesłał, żebyś stała się moją muzą, Hayley Flores." Hayley jest studentką pielęgniarstwa, która zamiast imprez, spędza czas na nauce. Swój wolny czas poświęca na wolontariat w szpitalu na oddziale onkologii dziecięcej. W swoje dwudzieste pierwsze urodziny spisuje listę dwudziestu jeden zadań, które planuje wykonać, bo uważa, że jest zbyt "nudna". Lista ma jej pomóc w tym, co straciła przez wcześniejsze lata. Hunter Morgan jest obiecującym muzykiem. Porzucił futbol by rozwijać się w tym kierunku. Jest pewny siebie i lubi podejmować się wyzwań, a jednym z nich staje się... Hayley. Poznają się w barze, gdy dziewczyna niespodziewanie go całuje a potem znika bez śladu. Hunter chce pomóc dziewczynie w realizacji jej listy. Ona nie chce mieć z nim nic wspólnego, bo wie, że dla nich nie ma szczęśliwego zakończenia. "Tak naprawdę niczego tak bardzo się nie bałam, jak tego, że prędzej czy później zakocham się w Hunterze Morganie, a on odwzajemni tę miłość." Czytałam dużo opinii przed rozpoczęciem tej książki. Właściwie to one zachęciły mnie do jej zakupienia. Na początku nie rozumiałam jej fenomenu. Zazwyczaj szybko czytam książki, ale tę męczyłam prawie tydzień. Dopiero po pewnym czasie zauważyłam jej piękno. A końcówka? Płakałam jak bóbr. Hayley robiła wszystko by nie dopuścić do siebie Huntera, ale chłopak jest uparty jak osioł i nie dał się tak łatwo spławić. Dziewczyna nawet nie wie w którym momencie, stał się on jej rutyną i sama nie chciała by od niej odszedł. Ale jak to zazwyczaj bywa, gdy wszystko się układa, coś nagle się psuje. Uwielbiam dynamikę pomiędzy bohaterami. Hunter pomimo wyglądu jak "kryminalista" ma bardzo dobre serce. Polecam wszystkim, którzy mają ochotę sobie troszkę popłakać. "Wtedy zrozumiałam, że w którymś momencie, nie wiedziałam nawet kiedy, Hunter Morgan stał się powietrzem w moich płucach."
bookisholi - awatar bookisholi
ocenił na 8 5 dni temu
Let Me Love You Zuzanna Wólczyńska
Let Me Love You
Zuzanna Wólczyńska
Pozwól mi cię pokochać... Ciekawie jest czytać o tych samych bohaterach po upływie jakiegoś czasu. To zawsze inna perspektywa, można zaobserwować zmiany i dostrzec, że nawet to, co oczywiste wcale nie musi takie być. Mam wrażenie, że jeszcze bardziej te zmiany są dostrzegalne, kiedy mamy do czynienia z bohaterami w wieku nastoletnim — młodzież naturalnie zmienia się, nawet jeśli nie jest to aż taki długi okres. „Let me love you” jest kontynuacją losów bohaterów z „Let me know” po dwóch latach. Jak dużo mogło się zmienić w życiu młodych ludzi w tym czasie?  Noah wyjechał do Chicago nie tylko po to, by pracować, studiować i rozpocząć dorosłe życie, ale również, a może przede wszystkim po to, by z dystansem spojrzeć na to, co dotychczas, poznać siebie, swoje myśli i prawdziwe ja. Praca w warsztacie samochodowym jest dla chłopaka nie tyle zarobkiem, ile pozwala mu zapełnić pozostały czas, nie myśleć za dużo i nie tęsknić za bardzo. Bee także nie została w rodzinnym Santa Monica, wyprowadziła się do Nowego Yorku, skupia się na studiach, pracy w cukierni i pisze książkę. Dwa lata, zero kontaktu i niespodziewana wiadomość od Noah... czy przyjaciele, których niespodziewanie zaskoczyła miłość, zdecydują się na ponowne spotkanie i odbudowanie relacji?  Akcja powieści nie toczy się tylko w momencie odgrywania wydarzeń. Wracamy z bohaterami do wcześniejszych lat, które odegrały istotną rolę w kształtowaniu ich takimi, jakimi są, a także mocno wpłynęły na ich relację. Pozwala to Czytelnikowi nie tylko pełniej zrozumieć historię przyjaźni i miłości, ale także utrzymać w napięciu i oczekiwaniu na wyjaśnienia, które chciałoby się mieć już od razu podczas czytania.  Książkę czyta się bardzo szybko, jest wciągająca i intryguje już od pierwszych stron. Powrót do życia bohaterów po przerwie jest ciekawy i dostarcza wielu emocji. Pewne elementy układanki, jaką jest relacja Bee i Noah wyjaśniają się szybciej, na inne trzeba poczekać dłużej.  Autorka umie zadbać o emocje i trzymanie Czytelnika w napięciu. Przez historię płynie się wprawnie i szybko, a jednocześnie wciąż chce się więcej. Książkę czytało mi się bardzo dobrze, była to lekka i warta uwagi powieść, szczególnie że losy tej pary polubiłam już w pierwszym tomie. Zdecydowanie polecam!  Oficjalna recenzja dla portalu Papierowe Motyle. 
Wika - awatar Wika
oceniła na 8 1 rok temu
Znów mogę cię zobaczyć Ann Liang
Znów mogę cię zobaczyć
Ann Liang
Na początku sam opis rodziny jedzącej posiłek w gdzieś na mieście ,mnie nie przekonał a kolejne sceny aż do pierwszego razu gdy bohaterka staje się niewidzialna ,były jak bełkot albo jak zgrzyt i niewiele zrozumiałam ,poza faktem rywalizacji dwuch prymusów i checią zepchnięcia ze sceny "rywala". Później dałam się wciagnąć w historyjkę nastolatki zmagającej się z problemami bycia na siłę tą pierwszą i najlepszą uczennicą,kontra ukrywanie tego,że pochodzi z biednej rodziny i wstydzi sie ,że rówieśnicy mogli by to odkryć. Tu mamy akcję,bo mimo niechęci do swojego największego szkolnego "rywala",to właśnie jego uważa za najmądrzejszego i postanawia poprosić go o pomoc i wytłumaczenie zjawiska swojej niewidzialności. Książka wciąga, chociaż sam romans bohaterów nie jest czymś odkrywczym i przewidziałam go na samym początku -opis biurka Henrego w jego pokoju i zdjęcie odbierania jakiegoś wyróżnienia,gdzie pozują oboje z Alice- samo to zdjęcie już mogło jej zasugerować jakieś zauroczenie z jego strony. Dodam jeszcze że zaznaczenie gdzieś na pierwszej stronie ,że książka nadaje się tylko dla pokoleń Z i afla , jakby ...można było zaznaczyć że jest przedewszystkim przeznaczona dla nastolatków i że może być niewystarczająco dobra dla dorosłego a nawet starszego czytelnika. Nie mniej wracając do fabuły , kulminacja wywalenia bohaterki ze szkoły wycisnęła łzy, a rzadko płacze czytając książki.
Regina Jabłońska - awatar Regina Jabłońska
oceniła na 8 3 miesiące temu
Someone You Loved Robin Constantine
Someone You Loved
Robin Constantine
Są takie książki, które przypominają nam o tym, jak czuliśmy się i zachowywaliśmy, gdy byliśmy młodzi, a szkoła i relacje między ludźmi, były naszym najmniejszym zmartwieniem. W przypadku tej książki, dostajemy jednak coś jeszcze. Ogromną prozę życia w gratisie, jaką jest śmierć. Alex to ulubieniec wszystkich. Jako kapitan drużyny koszykarskiej i jeden z najprzystojniejszych chłopaków w całej szkole, rozsiewa wokół siebie aurę sympatii. Tym bardziej, gdy jego śmierć staje się faktem, cała okolica pogrążona jest w żałobie. W tym, jego dziewczyna, Sarah, której, choć znali się od dziecka, nie było dane długo nacieszyć się ich związkiem. Dziewczyna rzuca się w wir pracy, aby chociaż na chwilę zapomnieć o tym, co się wydarzyło i jakoś przetrwać kończące się już wakacje. Kawiarnię, w której pracuje, odwiedza pewien chłopak. Dziewczyna od razu rozpoznaje w nim przyjaciela Alexa, który, jak się okazuje, przyszedł do niej z propozycją odwiedzenia miejsca, upamiętniającego zmarłego. Odwiedziny te przywołują jednak masę wspomnień, gdyż Jake wybrał akurat dzień, na który miała przypadać półrocznica Sarah i Alexa. Dziewczyna nie jest w stanie dłużej kontrolować swoich emocji. Pocieszana przez Jake'a zdaje sobie sprawę z tego, że chłopak również cierpi. Od tego momentu ich więź się zacieśnia i z upływem czasu stają się sobie coraz bliżsi. "Someone you loved" to książka, która w niesamowicie swobodny sposób przedstawia traumę przeżywaną przez bliskich Alexa. Pięknie pokazuje, że żałoba może mieć wiele twarzy i każdy próbuje sobie z nią radzić na różne sposoby - jedni poprzez terapię u specjalisty, inni poprzez mechanizm wyparcia, a u jeszcze innych, ujawnia się niecodzienna drażliwość. Ale to, jak bohaterowie otwarcie rozmawiają o Alexie oraz jak bardzo starają się znaleźć idealne rozwiązanie, aby uhonorować zmarłego, mnie osobiście wzruszyło do łez. Pomimo wielkiego bólu, jaki sprawiają wspomnienia o chłopaku, nikt nie potrafi ani nie chce o nim zapomnieć. Kolejnym ważnym wątkiem staje się uczucie, które rodzi się pomiędzy najlepszym przyjacielem Alexa a dziewczyną zmarłego. Choć początkowo ich relacja ma charakter czysto koleżeński i czują się lekko skrępowani przemyśleniami, którymi się dzielą, para ta szybko znajduje wspólny język i wspiera się na każdym kroku. Proces oswajania się z żałobą nie jest łatwy, ale książka pięknie pokazuje, że w takich momentach nie wolno mierzyć się z problemami samemu. Wspólnie o wiele łatwiej jest znów stanąć na nogi.
Climatic - awatar Climatic
ocenił na 8 1 rok temu
W rytmie uczuć Oliwia Panek
W rytmie uczuć
Oliwia Panek
Książka „W rytmie uczuć” Oliwii Panek to krótka, poruszająca historia obyczajowo-romantyczna, którą można przeczytać na jeden raz. Autorka podejmuje w niej trudne tematy, takie jak strata, samotność i walka o nadzieję, jednocześnie pokazując, że nawet w najcięższych momentach życia mogą pojawić się nowe uczucia i sens dalszego działania. Główną bohaterką jest Aubrey Lee, młoda kobieta, która samotnie wychowuje syna. Po tragicznych wydarzeniach jej życie skupia się niemal wyłącznie na dziecku i codziennym przetrwaniu. Aubrey jest zmęczona, pełna bólu i poczucia winy, ale jednocześnie bardzo silna i oddana. Drugim ważnym bohaterem jest Reg Stan, wrażliwy mężczyzna związany z muzyką. Reg wnosi do historii spokój i delikatność, a jego obecność pomaga Aubrey stopniowo otwierać się na ludzi i na emocje, które wcześniej starała się w sobie tłumić. Relacja między bohaterami rozwija się powoli i naturalnie, bez pośpiechu, oparta na rozmowach, zrozumieniu i wspólnym milczeniu. Styl Oliwii Panek jest prosty, spokojny i bardzo emocjonalny. Autorka nie tworzy dynamicznej akcji, lecz skupia się na uczuciach bohaterów, ich myślach i wewnętrznych przeżyciach. „W rytmie uczuć” to krótka historia idealna na jeden wieczór, która mimo niewielkiej objętości ma w sobie głębię i autentyczność. Okładka idealnie oddaje to co znajdziemy w jej wnętrzu. To książka o nadziei, o radzeniu sobie ze stratą i o tym, że nawet po najtrudniejszych doświadczeniach można odnaleźć nowy rytm życia i uczuć. W końcówce można było się domyśleć jak to może się zakończyć jednak zdecydowanie zakładałam inną wersję co mnie zaskoczyło.
Zaczytanaola90 - awatar Zaczytanaola90
ocenił na 6 2 miesiące temu
Miłość i inne słowa Christina Lauren
Miłość i inne słowa
Christina Lauren
Ta książka wywarła na mnie ogromny wpływ po tym, jak przeczytałam już „Nazywam się” Chanel Miller. Albo proszę, przeczytajcie „Nazywam się” zaraz po niej. To była historia, od której nie mogłam się oderwać — trzymała mnie do późna w nocy, bo musiałam dowiedzieć się, co się z nimi stało. Poruszyła we mnie nostalgiczną strunę i przywołała wspomnienia z dzieciństwa. Ale problem w tym, że zakończenie było tak niepokojące! Elliot został właściwie zgwałcony! Uprawiał seks z niewłaściwą osobą, nie będąc w stanie powiedzieć „nie”. Brzmiało to podobnie do historii Chanel Miller. Tylko że tym razem przydarzyło się to mężczyźnie. Wiem, że to fikcja, ale moje emocje były prawdziwe. Moja pierwsza myśl była: „O mój Boże, co za dupek! Zasłużyłeś na te 11 lat milczenia, Elliot! Przez ciebie jej ojciec zmarł, a ona została złamana! To twoja odpowiedzialność! Jeśli tak bardzo ją kochałeś, to dlaczego poszedłeś na tę imprezę, upiłeś się i dopuściłeś do tego…!” A potem obudziłam się w nocy i poczułam taki wstyd. Przypomniałam sobie „Nazywam się” i walkę Chanel o sprawiedliwość, i zrobiło mi się strasznie przykro z powodu Elliota. Przepraszam za to. I dziękuję tej książce, że pokazała mi tę rysę w moim sposobie myślenia. Co za przebudzenie! Poza tym uwielbiałam niektóre cytaty i metafory. Ich chemia była świetnie opisana. Kocham tę książkę!
al.stepienc412 - awatar al.stepienc412
ocenił na 10 9 dni temu

Cytaty z książki Ty i inne katastrofy naturalne

Więcej
Maria Martinez Ty i inne katastrofy naturalne Zobacz więcej
Maria Martinez Ty i inne katastrofy naturalne Zobacz więcej
Maria Martinez Ty i inne katastrofy naturalne Zobacz więcej
Więcej