Let's Get Textual

Okładka książki Let's Get Textual
Teagan Hunter Wydawnictwo: Yana Cykl: Texting (tom 1) literatura obyczajowa, romans
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Format:
papier
Cykl:
Texting (tom 1)
Tytuł oryginału:
Let's Get Textual
Data wydania:
2024-01-24
Data 1. wyd. pol.:
2024-01-24
Data 1. wydania:
2017-09-06
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788382892437
Tłumacz:
Paulina Maksymowicz

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Let's Get Textual w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Let's Get Textual



książek na półce przeczytane 1222 napisanych opinii 659

Oceny książki Let's Get Textual

Średnia ocen
7,1 / 10
272 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
167
88

Na półkach: , ,

„Naprawdę się denerwowałam przed tym spotkaniem, wiesz? Byliśmy parą nieznajomych, którą połączyły dziwaczne esemesy. Nieźle mnie zauroczyłeś (...). Ale ty, my... to wszystko okazało się takie, jak miałam nadzieję.”

Wszystko zaczęło się od pomyłki. Błąd w numerze telefonu zapoczątkował niewinny flirt, który z czasem przerodził się w znajomość przepełnioną żartami o jedzeniu, codziennymi rozmowami i zdjęciami słodkiej kózki. Z pozoru przypadkowa wymiana wiadomości stała się stałym elementem ich dni, czymś, na co czekali bardziej, niż chcieliby się do tego przyznać. Ale czy relacja zbudowana na pomyłce i bez gwarancji jutra, naprawdę ma rację bytu?

Myślę, że nikogo nie zaskoczę, mówiąc, że spod mojej ręki wychodzi więcej negatywnych niż pozytywnych recenzji, a na pełną stawkę oceny liczyć mogą jedynie naprawdę irytująco dobre książki. W mojej biblioteczce na lubimyczytać.pl mam takich tytułów zaledwie osiemnaście, co w pewnym sensie zapewne również przemawia samo za siebie, dlatego tym bardziej możecie spodziewać się, że tytuł od Teagan Hunter wywołał we mnie naprawdę wachlarz najróżniejszych emocji. To nie była opowiastka, która zaskoczyła mnie nadzwyczajnymi zwrotami akcji czy intrygująco przesadzonym dramatyzmem, to historia, która omamiła mnie swoją prostotą. Z początku spisywałam „Let’s get textual” na straty, gdyż nie byłam w stanie uwierzyć, że samymi wiadomościami tekstowymi da się omamić czytelnika. A jednak… Stało się!

Tak jak wspominałam, akcja „Let’s get textual” nie należy do tych nadzwyczaj zawiłych, wielowarstwowych opowieści, w których każdy rozdział kryje intrygującą tajemnice. Cała magia tej opowiastki tkwi bowiem w prostocie i powolnym, niemal leniwym kreowaniu napięcie między bohaterami; ich relacja rozwija się ospale, z uczuciem, krok po kroku, ale mimo to nie sposób się podczas tego procesu nudzić. Każde z nich co rusz bowiem rozbraja czytelnika anegdotką o kozie, uszczypliwą aluzją do zbyt wysokiego ego czy żartobliwym wyznaniem miłości do jedzenia. Wiadomości tekstowe, które tak naprawdę stanowią fundament tej opowieści, wprowadzają w niezwykle komfortowo słodkawy nastrój, dzięki czemu czytelnik z łatwością brnie przez tekst, a gdy słowa zaczynają przemieniać się w bardziej rozbudowane wydarzenia, nie sposób się już od nich w jakikolwiek sposób oderwać.

A gdyby tych zalet wciąż było mało, uwielbiam charakter, którym autorka obdarzyła Zacha, bowiem to mężczyzna, który choć doświadczony przez życie, wciąż nie zatracił wiary, iż życie ma dla niego jeszcze wiele pięknych niespodzianek. Jest w nim coś niezwykle intrygująco — połączenie nieśmiałości i odwagi, ironii i czułości – co sprawia, że naprawdę ciężko o nim zapomnieć. Wydarzenia pod koniec pierwszego tomu nie tylko napędzają akcję i trzymają czytelnika w napięciu, ale też zaskakują tak udanym humorem, że śmiałam się przy nich wręcz do łez. To właśnie ta lekkość, ta niespotykana umiejętność łączenia emocji z dowcipem, sprawia, że książka Teagan Hunter pozostaje w pamięci na długo po zamknięciu ostatniej strony.

Po więcej recenzji zapraszam na bloga lub Instagrama:
https://niepoprawnarecenzentka.blogspot.com/
https://www.instagram.com/niepoprawna_recenzentka/

„Naprawdę się denerwowałam przed tym spotkaniem, wiesz? Byliśmy parą nieznajomych, którą połączyły dziwaczne esemesy. Nieźle mnie zauroczyłeś (...). Ale ty, my... to wszystko okazało się takie, jak miałam nadzieję.”

Wszystko zaczęło się od pomyłki. Błąd w numerze telefonu zapoczątkował niewinny flirt, który z czasem przerodził się w znajomość przepełnioną żartami o...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

489 użytkowników ma tytuł Let's Get Textual na półkach głównych
  • 314
  • 170
  • 5
82 użytkowników ma tytuł Let's Get Textual na półkach dodatkowych
  • 35
  • 24
  • 7
  • 6
  • 4
  • 3
  • 3

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

To Hate Adam Connor Ella Maise
To Hate Adam Connor
Ella Maise
📚Ella Maise "To Hate Adam Connor " 📖wyd. @znakjednymslowem Lucy pragnie zapomnieć o mężczyznach i ucieka do przyjaciółki. Musi na trochę zamieszkać w jej willi. Nie wie jednak, że jej nowym sąsiadem jest Adam Connor. To słynny aktor i do tego samotnie wychowuje dziecko . Dziewczyna nie może się powstrzymać i zaczyna go obserwować . Pech jednak chciał, że wpadła w niezłą aferę ale tym samym uratowała życie jego syna. Od tamtej pory jej życie wywraca się do góry nogami a relacja ze znienawidzonym sąsiadem nabiera rozpędu. Druga część niesamowitej historii spod pióra Elle Maise i kolejna do mojej kolekcji. Oczywiście, że spędziłam z nią rewelacyjny czas i tak jak w poprzedniej uśmiałam się do łez. Mimo, że pierwsza część chyba podobała mi się bardziej to i tak ta część była dobra. Lucy to szalona dziewczyna, która cierpi po tym jak zostało skrzywdzone jej serce. Jednak los postanawia dać jej kolejnego mężczyznę na drodze a nawet dwóch. Jej znienawidzony sąsiad raz ją przeciąga a raz odpycha. Ta bohaterka na pewno poprawi wam humor i udowodni, że dla ważnych jej osób jest w stanie zrobić wszystko. Podobało mi się to jaką miała świetną relację z synem Adama. Jedynym minusem oczywiście jest ciągłe powtarzanie, że biust jej przyjaciółki jest najcudowniejszy i to mnie trochę od tego odpychało ale widocznie to był taki żarcik ze strony autorki który miał rozładowywać napięcie. Adam to bohater, który rozkocha w sobie nie jedną czytelniczkę. Nie tylko jest męski, opiekuńczy czy jest po prostu gwiazdą, lecz przede wszystkim ujęło mnie w nim to, że mimo sławy potrafił zająć się swoim synem i dać mu normalne życie. To jak się dla niego poświęcał, spędzał z nim czas i ratował go przed tym światem medialnym zasługuje na wielkie uznanie. Ta fabuła jest pełna humoru, rewelacyjnych dialogów czy pouczających wątków. Jest to typowa komedia romantyczna, która spodoba się większości czytelnikom. Będziecie przeżywać tutaj niezapomniane emocje, przeżyjecie coś gorącego i spędzicie z tą lekturą świetny czas. Przede wszystkim ujął mnie tutaj wątek samotnego wychowania dziecka, który wzruszał ale i dawał do myślenia. Adam okazał się tutaj wręcz idealnym rodzicem i tym sposobem kupił mnie całkowicie. Jest to jeden z moich ulubionych motywów w książkach a autorka poradziła sobie z nim bezbłędnie. Autorka chciała też pokazać tutaj, że oboje z tych bohaterów nie do końca mieli wspaniałe życie ale z upływem czasu zawalczyli o swoją przyszłość i udowodnili, że nawet z najgorszych momentów można wyjść i cieszyć się życiem. Po takie właśnie historie zawsze sięgam kiedy chce poczuć wielkie love. Idealna pozycja dla każdej romantycznej duszy potrzebującej miłości do nowego książkowego męża. Ja polecam ją z całego serca.
Malenkaaa77  Mrosk - awatar Malenkaaa77 Mrosk
ocenił na 9 17 dni temu
Miłość i inne słowa Christina Lauren
Miłość i inne słowa
Christina Lauren
Ta książka wywarła na mnie ogromny wpływ po tym, jak przeczytałam już „Nazywam się” Chanel Miller. Albo proszę, przeczytajcie „Nazywam się” zaraz po niej. To była historia, od której nie mogłam się oderwać — trzymała mnie do późna w nocy, bo musiałam dowiedzieć się, co się z nimi stało. Poruszyła we mnie nostalgiczną strunę i przywołała wspomnienia z dzieciństwa. Ale problem w tym, że zakończenie było tak niepokojące! Elliot został właściwie zgwałcony! Uprawiał seks z niewłaściwą osobą, nie będąc w stanie powiedzieć „nie”. Brzmiało to podobnie do historii Chanel Miller. Tylko że tym razem przydarzyło się to mężczyźnie. Wiem, że to fikcja, ale moje emocje były prawdziwe. Moja pierwsza myśl była: „O mój Boże, co za dupek! Zasłużyłeś na te 11 lat milczenia, Elliot! Przez ciebie jej ojciec zmarł, a ona została złamana! To twoja odpowiedzialność! Jeśli tak bardzo ją kochałeś, to dlaczego poszedłeś na tę imprezę, upiłeś się i dopuściłeś do tego…!” A potem obudziłam się w nocy i poczułam taki wstyd. Przypomniałam sobie „Nazywam się” i walkę Chanel o sprawiedliwość, i zrobiło mi się strasznie przykro z powodu Elliota. Przepraszam za to. I dziękuję tej książce, że pokazała mi tę rysę w moim sposobie myślenia. Co za przebudzenie! Poza tym uwielbiałam niektóre cytaty i metafory. Ich chemia była świetnie opisana. Kocham tę książkę!
al.stepienc412 - awatar al.stepienc412
ocenił na 10 9 dni temu
Until You Catharina Maura
Until You
Catharina Maura
Twórczość Cathariny Maury miałam okazję poznać za sprawą pierwszych tomów serii „The Windsors”. Jej pióro spodobało mi się jednak na tyle, że postanowiłam sukcesywnie nadrabiać książki jej autorstwa, które zostały wydane wcześniej. Moim pierwszym wyborem było „Forever after all. Na zawsze mimo wszystko”, a że retelling historii Kopciuszka również przypadł mi do gustu, postanowiłam pójść za ciosem i sięgnąć po pierwszą odsłonę serii „Off-Limits”, czyli „Until you. Aż pojawiłeś się ty”. Czy ta lektura również mi się spodobała? Już spieszę z wyjaśnieniem. Głównymi bohaterami historii są Aria i Grayson. Oboje znają się od dawna, ponieważ wraz z bratem kobiety tworzą paczkę przyjaciół, która zawsze wspierała się w najgorszych chwilach. Nie inaczej było również tym razem. Gdy tylko Grayson dowiedział się, że Aria straciła pracę, a mężczyzna, z którym planowała przyszłość, oszukał ją i pozostawił bez dachu nad głową, nie wahał się ani chwili, by zaproponować jej nie tylko pracę w swojej preżnie rozwijającej się firmie, ale również pokój w swoim Kalifornijskim apartamencie. Czy mieszkając pod jednym adresem, odkryją, że są dla siebie kimś więcej niż tylko przyjaciółmi? Po odpowiedź na to pytanie odsyłam was do lektury. Chociaż nie była to najlepsza książka Cathariny Maury, która miałam okazję czytać, muszę przyznać, że bardzo podobał mi się pomysł na fabułę. Pomijając już mój ulubiony motyw friends to lovers, mamy tutaj bohaterkę, która jest piekielnie dobrą programistką, jednak w branżowym świecie zdominowanym przez mężczyzn nikt nie traktuje jej poważnie. Zupełnie inaczej sprawy mają się w wirtualnym świecie, gdzie ukrywając się pod pseudonimem, Aria dokonuje naprawdę wielkich rzeczy. Drugą kwestią, która za każdym razem urzeka mnie w powieściach autorki, jest jej pióro — lekki styl i nie za długie rozdziały, w połączeniu z ciekawą treścią sprawiają, że jej książki czytają się właściwie same, więc podobnie było i tym razem. Historia Graysona i Ari bardzo mi się podobała i w zasadzie, gdyby nie końcowa drama i nagłe rozstanie bohaterów, które powiela się w każdej publikacji autorki, spośród tych, które miałam okazję czytać, moja ocena z pewnością byłaby trochę wyższa. Niemniej jednak tak, jak już wspominałam, dobrze bawiłam się podczas lektury, więc z przyjemnością wam ją polecę. Natomiast sama chętnie sięgnę po drugi tom, w którym to miłość swojego życia będzie zdobywał brat Ari — Noah.
Kantorek90 - awatar Kantorek90
ocenił na 7 13 dni temu
By a Thread. Komedia (nie)romantyczna Lucy Score
By a Thread. Komedia (nie)romantyczna
Lucy Score
Kolejne spotkanie z twórczością Lucy Score tym razem jednak w nietypowej formie, gdyż z historią jednotomową. Wcześniejsze książki autorki często rozwijały się w seriach, pozwalając na dłuższe śledzenie losów bohaterów i stopniowe budowanie napięcia w kolejnych tomach. Tym razem jednak Lucy Score zmieściła całą historię w jednej książce, a efekt jest równie satysfakcjonujący. Przejście z charakterystycznych serii osadzonych w małych miasteczkach do jednotomowej historii rozgrywającej się w dużym mieście okazało się ciekawą i świeżą zmianą. Zamiast kameralnej atmosfery, gdzie wszyscy się znają, autorka przenosi czytelnika w dynamiczną, głośną przestrzeń, pełną pośpiechu, chaosu i zawodowych ambicji. Ten kontrast sprawia, że fabuła nabiera innego tempa, a relacje między bohaterami są bardziej intensywne i nacechowane napięciem wynikającym z anonimowości oraz presji otoczenia. Jednotomowa forma dodatkowo wzmacnia to wrażenie, historia jest zwarta, konkretna i skoncentrowana na bohaterach oraz ich relacji, bez rozciągania wątków na kolejne tomy. Już od samego początku widać, że jest to jedna z tych książek przez które płacze się ze śmiechu jak zresztą przystało na komedię romantyczną. Humor pojawia się tutaj szybko i jest oparty na dynamicznych dialogach, sytuacyjnych absurdach i charakterach bohaterów, którzy nie boją się wypadać nieidealnie, a wręcz komicznie. Choć co warte zaznaczenia przez to nie trafi ona do każdego. Dla jednych będzie ogromnym atutem i źródłem czystej rozrywki, dla innych może okazać się zbyt infantylna. Całość recenzji https://www.czytelnika.pl/2026/01/by-thread-komedia-nieromantyczna-lucy.html
Wiktoria Sroka - awatar Wiktoria Sroka
oceniła na 9 2 miesiące temu
W rytmie uczuć Oliwia Panek
W rytmie uczuć
Oliwia Panek
Książka „W rytmie uczuć” Oliwii Panek to krótka, poruszająca historia obyczajowo-romantyczna, którą można przeczytać na jeden raz. Autorka podejmuje w niej trudne tematy, takie jak strata, samotność i walka o nadzieję, jednocześnie pokazując, że nawet w najcięższych momentach życia mogą pojawić się nowe uczucia i sens dalszego działania. Główną bohaterką jest Aubrey Lee, młoda kobieta, która samotnie wychowuje syna. Po tragicznych wydarzeniach jej życie skupia się niemal wyłącznie na dziecku i codziennym przetrwaniu. Aubrey jest zmęczona, pełna bólu i poczucia winy, ale jednocześnie bardzo silna i oddana. Drugim ważnym bohaterem jest Reg Stan, wrażliwy mężczyzna związany z muzyką. Reg wnosi do historii spokój i delikatność, a jego obecność pomaga Aubrey stopniowo otwierać się na ludzi i na emocje, które wcześniej starała się w sobie tłumić. Relacja między bohaterami rozwija się powoli i naturalnie, bez pośpiechu, oparta na rozmowach, zrozumieniu i wspólnym milczeniu. Styl Oliwii Panek jest prosty, spokojny i bardzo emocjonalny. Autorka nie tworzy dynamicznej akcji, lecz skupia się na uczuciach bohaterów, ich myślach i wewnętrznych przeżyciach. „W rytmie uczuć” to krótka historia idealna na jeden wieczór, która mimo niewielkiej objętości ma w sobie głębię i autentyczność. Okładka idealnie oddaje to co znajdziemy w jej wnętrzu. To książka o nadziei, o radzeniu sobie ze stratą i o tym, że nawet po najtrudniejszych doświadczeniach można odnaleźć nowy rytm życia i uczuć. W końcówce można było się domyśleć jak to może się zakończyć jednak zdecydowanie zakładałam inną wersję co mnie zaskoczyło.
Zaczytanaola90 - awatar Zaczytanaola90
ocenił na 6 2 miesiące temu
Desire or Defense Leah Brunner
Desire or Defense
Leah Brunner
◽️Desire or Defense – Leah Brunner◽️ ▫️⭐️4/5⭐️▫️ To była bardzo przyjemna lektura. Książka jest napisana prosto, akcja płynie gładko i dokładnie takiego lekkiego romansu było mi w tym momencie potrzeba. Nie ma tu żadnych ukrytych znaczeń ani fabularnych zawirowań. Od początku wszystko jest jasne. To historia idealna na gorszy czas, taka, która nie męczy i nie wymaga emocjonalnego zaangażowania na najwyższych obrotach. Książka miała być komedią romantyczną i faktycznie czułam taki vibe. Muszę jednak przyznać, że momentami tłumaczenie było trochę sztywne i wybijało mnie z rytmu. Nie śmiałam się na głos, ale kilka razy szczerze się uśmiechnęłam. Bardzo spodobało mi się też to, że jest to romans „za zamkniętymi drzwiami”. Nie znajdziecie tu żadnych scen spicy i muszę przyznać, że dawno nie czytałam czegoś w tym stylu. Fajne i odświeżające doświadczenie. Mitch na początku mnie przeraził. Był nieuprzejmy, zrzędliwy i kompletnie mi się nie podobał. Bałam się, że pociągnie całą historię w dół. Na szczęście z czasem zaczął pokazywać swoją inną stronę i naprawdę go polubiłam. Andie od początku zapowiadała się świetnie i dokładnie taka była. Odpowiedzialna, opiekuńcza i bardzo kochająca. Polubiłam jej osobowość, jej cierpliwość i to, jak naturalnie podchodziła do relacji zarówno z Mitchem, jak i z bratem. Po prostu dobra osoba, bez zbędnego dramatyzmu. Czy poleciłabym tę książkę? Jak najbardziej.
czulastrona_ksiazki - awatar czulastrona_ksiazki
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Weź nie czaruj Avery Flynn
Weź nie czaruj
Avery Flynn
Zastanawialiście się kiedyś nad tym: Czy można zaczarować czarownicę… która nie ma magii? Gilda, czyli nasza główna bohaterka, urodziła się w jednej z najpotężniejszych magicznych rodzin… i jako jedyna nie odziedziczyła żadnych mocy. W świecie, gdzie zaklęcia są codziennością, a talent magiczny wyznacza pozycję w rodzinie, Tilda czuje się jak pomyłka. Do tego prześladuje ją pech - i to w naprawdę spektakularnym stylu. Kiedy cztery razy z rzędu trafia na randkę w ciemno ze swoim największym wrogiem zaczyna podejrzewać, że to nie przypadek. A gdy niechcący rzuca klątwę na własną rodzinę, jest zmuszona poprosić o pomoc właśnie jego. Wspólna misja, poszukiwanie magicznej księgi i masa niewyjaśnionych sekretów sprawiają, że napięcie między nimi rośnie z każdą chwilą. Jest to romantasy z motywem enemies to lovers, ale też historia o byciu „niewystarczającą” w oczach innych i o odnajdywaniu własnej wartości. Relacja Tildy oraz Gila to największy plus tej książki - pełna sarkazmu, przekomarzań i chemii, która powoli przeradza się w coś prawdziwego: ich dialogi są lekkie, momentami naprawdę zabawne, a romantyczne napięcie jest bardzo dobrze wyważone. Świat przedstawiony nie jest bardzo rozbudowany - magia stanowi tutaj raczej tło dla romansu aniżeli główną oś fabuły - ale dzięki temu książkę czyta się szybko i przyjemnie. To idealna propozycja na dwa wieczory, kiedy ma się ochotę na coś lekkiego, z nutą fantastyki i sporą dawką humoru. Nie jest to historia, która zmieni życie, ale zdecydowanie poprawia humor!
Misheczka MałgorzataJeziorowska - awatar Misheczka MałgorzataJeziorowska
oceniła na 6 1 miesiąc temu
Trafiony, zatopiony Tessa Bailey
Trafiony, zatopiony
Tessa Bailey
Tessa Bailey należy do niezbyt chlubnego grona autorów, którzy cieszą się ogromną popularnością za granicą, ale których twórczość nie spotkała się z pozytywnym odbiorem na polskim rynku wydawniczym. Mam wrażenie, że o jej powieściach nie mówi się zbyt dużo, a jeśli już - raczej są to słowa, w których pobrzmiewa rozczarowanie. I nie do końca rozumiem dlaczego - w mojej pamięci „Zdarzyło się pewnego lata” to urocza, pełna ciepła i humoru opowieść, która stanowi taki papierowy odpowiednik komedii romantycznej. A pod pewnymi względami „Trafiony, zatopiony” przewyższa ów historię, siła drugiego, finałowego tomu o siostrach Bellinger tkwi bowiem w jej bohaterach. Hannah jest postacią, z którą łatwo sympatyzować - nieco zagubiona młoda kobieta, która postrzega samą siebie jako bohaterkę drugoplanową; taka osoba, która zawsze jest obok, kiedy ktoś bliski potrzebuje pomocy i która widzi we wszystkich to co najlepsze, ale na siebie spogląda ze sporą dozą krytyki. A jej tendencja do tworzenia ścieżek dźwiękowych do poszczególnych scen z życia codziennego, z pewnością wyda się szczególnie bliska tym czytelnikom, którzy dorastając wyobrażali sobie, że poszczególne chwile są urywkami muzycznych teledysków. Tessa Bailey pisze o tym, jak łatwo zaszufladkować daną osobę (zwłaszcza w takim małomiasteczkowym miejscu, które literatura gatunkowa zazwyczaj romantyzuje) i o tym, że czasami sami jesteśmy swoim największym wrogiem i przeciwnikiem w drodze do szczęścia. Jest coś wzruszającego w sposobie, w jaki autorka buduje postać Foxa i tym jak na przestrzeni całej historii rozwija jego charakter, ale przede wszystkim w tym jak ogromnym wsparciem są dla siebie nawzajem główni bohaterowie. A ponadto otrzymujemy w pewnym sensie sceny po napisach z życia starszej z sióstr Bellinger, co stanowi dodatkowy atut dla wielbicieli pierwszego tomu. Czy polecam? Zdecydowanie tak! To taka ciepła, romantyczna opowieść pachnąca nadmorskim powietrzem, która idealnie przywoła wakacyjny klimat. I po cichu liczę na to, że jednak doczekamy się innych powieści autorki.
Karolina Suder - awatar Karolina Suder
ocenił na 8 1 miesiąc temu

Cytaty z książki Let's Get Textual

Więcej
Teagan Hunter Let's Get Textual Zobacz więcej
Więcej