Trzy duchy Tesli, Tom 1: Sztokawska tajemnica

Okładka książki Trzy duchy Tesli, Tom 1: Sztokawska tajemnica
Richard MarazanoGuilhem Bec Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Trzy duchy Tesli (tom 1) komiksy
48 str. 48 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Trzy duchy Tesli (tom 1)
Tytuł oryginału:
Les Trois Fantômes de Tesla, volume 1: Le mystère Chtokavien
Data wydania:
2018-06-20
Data 1. wyd. pol.:
2018-06-20
Liczba stron:
48
Czas czytania
48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328126718
Tłumacz:
Maria Mosiewicz
Średnia ocen

                6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Trzy duchy Tesli, Tom 1: Sztokawska tajemnica w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Trzy duchy Tesli, Tom 1: Sztokawska tajemnica

Średnia ocen
6,7 / 10
22 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1395
1345

Na półkach:

Do tego komiksu podszedłem z ogromnymi nadziejami, które dodatkowo podsycił "Gwiezdny zamek" (tak, wiem, inna kategoria), ale niestety okazały się one na wyrost. Na starcie zaznaczę - "Trzy duchy Tesli" to dobry komiks i... niestety tylko dobry. Potencjał był tutaj monstrualny, fikcyjne wycinki prasowe posiłkowane autentycznymi zdjęciami robią swoje, historia jest ciekawa, ale tak boleśnie przewidywalna, że po pięciu stronach lektury udało mi się przewidzieć całą fabułę tego albumu, niemal co do sceny. Może zaważyła tutaj nieco moje zamiłowanie do historii XX wieku i przez to nieco szersza wiedza. Niemniej na to bym nie stawiał, bo chodzącą encyklopedią nie jestem. W praktyce nawet osoba nie interesująca się konfliktami zeszłego stulecia, jest w stanie rozszyfrować wszystko w minutę. Czy zatem nie warto sięgać po "Trzy duchy Tesli"? Cóż... to zależy czego oczekujemy, a poniżej postaram się naświetlić całą sytuację.

Zacznijmy od szkieletu fabularnego, prezentowanego jako zapowiedź komiksu. Otóż Mamy rok 1942, II Wojna Światowa jest w swoim apogeum, Niemcy i Japonia nadal posiadają inicjatywę w swoich rękach, a machina szpiegowska działa prężnie. Oczywiście USA i reszta Aliantów stawiają zaciekły opór, ale sytuacja na Pacyfiku po utracie zjednoczonej floty na Morzu Jawajskim i ciosie w plecy na Hawajach, nadal gra na niekorzyść amerykanów. Do tego Japonia ma ponoć nową technologię, zaś Amerykanie stracili Tomasza Edisona, zaś Rosyjski naukowiec Nikola Tesla zaginął. Tymczasem w Nowym Jorku, pewien chłopiec i jego matka, zamieszkują w starym hotelu, na tym samym piętrze co szalony staruszek. Okoliczne dzieci się go boją, ale ciekawość nowego lokatora pcha go tylko w kłopoty, gdy miasto nęka fala tajemniczych zaginięć nad East River.

Oczywiście ten opis nie jest aż tak rozległy, ale zawiera te same informacje, a nawet odrobinę więcej. Gdy przejrzymy prezentowane okładki, wszystkich trzech tomów, to również szybko dodamy dwa do dwóch i ten album nie ma dla nas żadnych tajemnic. Szybko rozszyfrujemy kim jest staruszek, kto stoi za tajemniczymi zniknięciami oraz dlaczego mają miejsce, jak wygląda tajna broń Cesarstwa Japonii i tak dalej. Serio, to jakby dać dziecku puzzle, które są na wpół złożone i zasadniczo zawierają niewiele elementów.

Z drugiej strony całość czyta się bardzo dobrze. Akcja jest wartka, narracja ciekawie poprowadzona, postacie zapadają w pamieć, szczególnie młody chłopiec i jego matka. Do tego mamy przystojnego (a jakżeby inaczej), młodego agenta FBI, tonę nawiązań do wydarzeń oraz postaci historycznych, w tym głównie naukowców, oraz polityczne intrygi na wyższych szczeblach. Nie zabrakło też ogromnego nacisku położonego na prasę, w tym nurty komunistyczne i ruchy robotnicze w USA, które nieraz miały zatargi z Federalnymi. To wszystko buduje naprawdę świetną atmosferę podczas lektury.

Dodajmy do tego naprawdę świetny rysunek, mocno oddający ducha tamtego okresu w USA, ale też nawiązujący do maszyn. Mamy z nimi zresztą do czynienia od samego początku i wyglądają po prostu cudownie. Taki bardzo wczesny cyberpunk, gdzie kabla już nie ma, ale całość jest jeszcze dość prymitywna. Zresztą podczas lektury komiksu, wiele razy łapałem się na tym, że mam skojarzenia z serią gier "Bioshock", co zrozumie każdy, kto zna grę. Miłym zabiegiem jest żonglowanie pomiędzy białym, a czarnym tłem stron, an których umieszczono plansze, co oddaje charakter dnia i nocy. Dodaje to sporego klimatu i wiarygodności samej fabule.

Zatem czy warto sięgnąć po "Trzy duchy Tesli"? Jeśli szukamy lekkiej historyjki, osadzonej w alternatywnej wersji II Wojny Światowej, to tak. Tak samo gdy naszym celem jest zachęcenie młodszego czytelnika, aby sięgnął po literaturę dokumentalną i poznał prawdziwą historię naukowców i postaci historycznych występujących w tym komiksie. W innym wypadku, szczególnie jeśli nastawimy się na trudną do rozwikłania tajemnicę, będzie to dla nas lektura jednorazowa. Tak było w moim wypadku, choć chętnie dotrwam do końca i przeczytam pozostałe dwa albumy.

Do tego komiksu podszedłem z ogromnymi nadziejami, które dodatkowo podsycił "Gwiezdny zamek" (tak, wiem, inna kategoria), ale niestety okazały się one na wyrost. Na starcie zaznaczę - "Trzy duchy Tesli" to dobry komiks i... niestety tylko dobry. Potencjał był tutaj monstrualny, fikcyjne wycinki prasowe posiłkowane autentycznymi zdjęciami robią swoje, historia jest ciekawa,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

51 użytkowników ma tytuł Trzy duchy Tesli, Tom 1: Sztokawska tajemnica na półkach głównych
  • 28
  • 23
26 użytkowników ma tytuł Trzy duchy Tesli, Tom 1: Sztokawska tajemnica na półkach dodatkowych
  • 9
  • 5
  • 5
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Trzy duchy Tesli, Tom 1: Sztokawska tajemnica

Inne książki autora

Okładka książki Kroniki Wszechświata #2: Pożeracze czasu Richard Marazano, Ingo Römling
Ocena 5,8
Kroniki Wszechświata #2: Pożeracze czasu Richard Marazano, Ingo Römling
Okładka książki Kroniki Wszechświata #1 : Tromboza Cygny Richard Marazano, Ingo Römling
Ocena 4,9
Kroniki Wszechświata #1 : Tromboza Cygny Richard Marazano, Ingo Römling
Okładka książki Le Monde de Milo, tome 6 Christophe Ferreira, Richard Marazano
Ocena 8,0
Le Monde de Milo, tome 6 Christophe Ferreira, Richard Marazano
Okładka książki Trzy duchy Tesli, Tom 2: Spisek Prawdziwych Ludzi Guilhem Bec, Richard Marazano
Ocena 6,8
Trzy duchy Tesli, Tom 2: Spisek Prawdziwych Ludzi Guilhem Bec, Richard Marazano
Okładka książki Syndrom Abla Xavier Dorison, Richard Marazano
Ocena 5,6
Syndrom Abla Xavier Dorison, Richard Marazano
Okładka książki Le Monde de Milo, tome 5 Christophe Ferreira, Richard Marazano
Ocena 8,0
Le Monde de Milo, tome 5 Christophe Ferreira, Richard Marazano
Richard Marazano
Richard Marazano
grafik komiksowy
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

William Adams, Samuraj Mathieu Mariolle
William Adams, Samuraj
Mathieu Mariolle Nicola Genzianella
Tytułowy William Adams to doświadczony angielski marynarz, który sporą część swojego dorosłego życia spędził na wodach całego świata. Nowy i niebezpieczny etap jego historii zaczął się jednak w roku 1600, kiedy to pilotowany przez niego holenderski statek kupiecki rozbija się u wybrzeży Japonii. Ocalała garstka marynarzy zostaje oskarżona o piractwo, za co karą jest śmierć. Anglikowi nie tylko udaje się jej uniknąć, całkowicie oczyszczając się z zarzutów, ale również zwrócić na siebie uwagę pana Tokugawy. Od tego momentu losy obu mężczyzn mocno się ze sobą splatają. Będzie to na tyle istotne, że kraj stoi na krawędzi wojny domowej, w której stawką jest tytuł szoguna. William Adam stał się protoplastą postaci Johna Blackthorne’a, głównego bohatera powieści Jamesa Clavella i wspomnianego już wcześniej serialu „Shogun”. Oba dzieła do spółki z prawdziwą historią były zaś inspiracją dla duetu Genzianella / Mariolle do stworzenia recenzowanego tytułu. Mamy więc tutaj do czynienia z komiksem przygodowo-historycznym z najmocniejszym naciskiem położonym jednak na ten pierwszy gatunek. Twórcy postarali się tutaj połączyć dużą serialową/książkową widowiskowość z pewnymi prawdziwymi faktami. Od samego początku stworzone przez nich dzieło nie pretendowało jednak do miana komiksowej biografii. Przedstawione tutaj wydarzenia w mniejszym lub większym stopniu dość luźno oparte są na prawdzie o Williamie Adamsie. Nie znajdziemy tutaj również zbyt wiele mocno rozbudowanej treści, powiązanej z mocno burzliwym okresem historii Japonii. Wszystko jest tu podane w dość dużym uproszczeniu i skrótowości, co niestety ma pewien wpływ na czytelnika. Ktoś mniej obeznany w przynajmniej podstawowej historii KKW może poczuć się zagubiony i nie do końca rozumieć niektóre sceny. Cała recenzja na: https://popkulturowykociolek.pl/recenzja-komiksu-william-adams-samuraj/
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na 7 4 lata temu
Duch Gaudiego El Torres
Duch Gaudiego
El Torres Jesús Alonso Iglesias
Po tytule spodziewałam się, że zatonę w życiu i twórczości Gaudiego. Okładka skierowała me myśli w kierunku zbrodni (ręka rozmazująca krew po ścianie). A treść... może nie jest to arcydzieło, ale świetnie spędziłam wieczór przy tym thrillerze. Ale do rzeczy. Komiks ma dwóch równorzędnych bohaterów. A właściwie to i trzech. Antonia, pracownica marketu ratuje starszego mężczyznę podobnego do Gaudiego, przed potrąceniem przez samochód. Dowiaduje się później, że w tym samym miejscu sławny artysta został śmiertelnie potrącony przez tramwaj. Drugą z postaci jest inspektor Calvo. Charyzmatyczny i inteligentny detektyw, badający sprawę morderstw popełnianych na ludziach niszczących zabytki Gaudiego. Losy tych dwojga przetną się. Ale pojawia się tu także, jako trzeci bohater - Gaudi i jego twórczość, którą można podziwiać prawie na każdym kadrze publikacji. Odczucia co do komiksu mogą być różne. Można go porównamy z Brown'owską sensacją z Leonardem da Vinci w tle, albo po prostu dać się wciągnąć Barcelonie Gaudiego i dobrze "bawić" przy rysunkowym thrillerze. Choć pomysł na intrygę jest dość prosty, jednak zwroty akcji i historia trzymająca do końca w napięciu działają na korzyść publikacji. Co do rysunków... Kreska jest dość bajkowa, choć na twarzach bohaterów w doskonały sposób przedstawiono emocje - strach, obrzydzenie, zaskoczenie. Barcelona i jej znane zabytki ukazane są w cudowny i zachęcający do zwiedzania sposób. Widać w ich przedstawieniu dużą wrażliwość na sztukę i piękno. Autorzy w treści przemycają w nasze głowy ważne informacje dotyczące dzieł Gaudiego oraz ich symbolikę. Pełen akcji komiks, który mogę polecić każdemu.
Apo - awatar Apo
ocenił na 7 1 rok temu
Gwiezdny zamek. 1869 - Podbój kosmosu - tom 2 Alex Alice
Gwiezdny zamek. 1869 - Podbój kosmosu - tom 2
Alex Alice
Wielu było naśladowców prac Juliusza Verne, a w świecie komiksu jednym z nich jest Alex Alice. Chyba nie będzie zbytnim przegięciem, jeśli napisze, że ten autor dorównał talentem swemu wielkiemu rodakowi, tworząc wspaniałą podróż na księżyc. Mowa oczywiście o drugim tomie "Gwiezdnego zamku", pokazującym jak ludzkie ambicje potrafią wstrząsnąć posadami naszego kruchego świata. Pytanie tylko, czy warto poświęcać wszytko w pogoni za marzeniem? Po ucieczce eternefem z bawarskiego zamku na Łabędziej Skale, Król Ludwik, wraz z swoją "załogą", to jest Zofią, Hansem, Serafinem i jego ojcem, ruszają w nieznane. Co prawda okręt jest w pełni wyposażony do lotu, ale szybko odkrywają, że ktoś, prawdopodobnie szambelan będący na usługach Prus, ważny element układu nawigacyjnego statku. Bez niego podróż powrotna na Ziemię oznacza manewrowanie na ślepo, bez dokładnych danych pozwalających bezpiecznie operować silnikami na eter. Na domiar złego, statek zawisa w próżni po kolejnej awarii i leci wprost na księżyc, a konkretniej jego ciemną stronę. Fabuła komiksu jest dość dramatyczna. Wszak piątka osób walczy o przetrwanie w kosmosie, poznając pewne sekrety ciemnej strony księżyca. Tutaj zaczyna się prawdziwa zabawa wyciągnięta z pomysłów Juliusza Verne. Na dokładkę całość opiera się na hipotezach wielu XVIII i XIX wiecznych naukowców, choć są też odniesienia do starszych okresów. Jeśli ktoś interesuje się tym elementem historii, to z pewnością wyłapie tonę nawiązań, do badań nad księżycem, które prowadzili przez stulecia astronomowie. Najciekawiej wypada jednak przedstawienie ich teorii w praktyce. Powierzchni naturalnego satelity Ziemi, jego składu, podejścia do teorii o atmosferze i tak dalej. Tutaj autor naprawdę spisał się wzorowo, do całości dokładając jeszcze pewne wierzenie z mitologii. W tym momencie przechodzimy do opisu zachowań poszczególnych postaci, bo te są naprawdę złożone. Co za tym idzie relacje pomiędzy nimi często piorunują emocjami. Król Ludwik w pewnym stopniu popada w obłęd. Dla niego liczy się tylko on i jego marzenie, a Ziemia.... cóż może iść na straty. Tymczasem ojciec Serafina pragnie uratować dzieci, a przy okazji wierzy w zdrowy rozsądek ludzkości. Na tym polu obie postacie ścierają się wielokrotnie i trudno nie przyznać po trochu racji każdej z nich. Każda też na swój sposób jest hipokrytą, co jest celnie zauważone w samym komiksie. Serafin tymczasem jest rozdarty pomiędzy ojcem a królem. Ma swój ukryty cel, ale boi się podjąć ostateczną decyzję. Zofia i Hans, szczególnie ten drugi, wprowadzają spory element humorystyczny, reprezentując dwa totalnie odmienne światy. Zofia nie chce być tylko pokojówką, pragnie stać się naukowcem, kobietą nowoczesną, nie skrępowaną prawami mężczyzn. Hans tymczasem myśli głównie o swoim żołądku, bezpieczeństwie i szydzi z upodobań przyrodniej siostry. Narzeka przy tym na każdym kroku, ale kiedy trzeba to zakasuje rękawy i rusza wraz z Serafinem oraz Zofią. Co prawda w tym albumie występują też inne postacie, ale tak naprawdę większość czasu spędzimy z wyżej wymienioną piątką. To ich relacje są kluczem do pokazania jak pasja i marzenia potrafią stać się obsesją. Od strony graficznej jest po prostu doskonale. Rysowany ołówkiem rysunek, który następnie pokolorowano akwarelami. Dla mnie coś cudownego i mimo miejscami rozmyć elementów na dalszym planie, kompletnie mi to nie przeszkadza. W zasadzie idealnie pasuje i oddaje swoistego ducha XIX wieku i teorii tamtego okresu, dotyczących eteru oraz kosmosu. Finał tego tomu jest genialny i dobrze nawiązuje do pewnej sytuacji z naszych czasów. Choć pewnie nie każdy to wychwyci, ale może się mylę. Tak czy inaczej daje mocno do myślenia. Czekam zatem z niecierpliwością na trzeci tom "Gwiezdnego zamku", bo ten zapowiada się naprawdę epicko.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 8 3 lata temu
Jezioro ognia Matt Smith
Jezioro ognia
Matt Smith Nathan Fairbairn
Jezioro Ognia to prosta i szybka opowieść z wartką akcją i fajnym twistem. Głównym motywem jest tutaj walka ze złem, której centrum stanowi Szatan i demony. Akcja dzieje się we Francji w czasach wojen albigeńskich (1209-1229). Kościół katolicki walczy z herezją katarską w Langwedocji. Jak nie wiadomo o co chodzi, to oczywiście chodzi o kasę i to, że część Francuzów nie chciała gadać z papieżem. Dominikanie, wraz z rycerzami polują więc na heretyków. Ale to tylko tło do głównej historii. Bo dominikanie oraz rycerze nie wiedzą, że na prowincji czai się dużo większe zło aniżeli zło herezji. To zło z kosmosu. Tak, dobrze czytacie. Walka z kosmitami. W XII wiecznej Francji dochodzi do katastrofy statku obcych – kto był na tym statku? Tego do końca nie wiadomo. Wiadomo jednak, że uwolniły się istoty przypominające Xenomorfy ze znanej serii filmów Obcy. Ich głównym celem – jedzenie. Ich głównym pożywienie - ludzie. Bardziej w sumie to przypomina Tyranidy z Warhammera 40k. Zasadniczo wszystko w tej historii jest takie jakie być powinno. To niezobowiązująca rozrywka z historią w tle w której dzielni rycerze zwalczają zarówno zło w postaci obcych, jak i zło tkwiące w kościele w postaci grubego zakonnika. Jednocześnie dochodzi do wybaczenia heretyczce i próba jej uratowania. Wszystko kończy się absolutną jatką w dobrym stylu lat 80. Czy polecam? Oczywiście, to naprawdę fajna rozrywka na jeden strzał i jeden wieczór. Pewnie, niektóre wątki mogłyby być bardziej rozwinięte ale nie ma co drzeć szat. Nawet jak te szaty są dominikańskie.
StrongSilentType__ - awatar StrongSilentType__
ocenił na 7 23 dni temu
Gwiezdny zamek. 1869 - Podbój kosmosu - tom 1 Alex Alice
Gwiezdny zamek. 1869 - Podbój kosmosu - tom 1
Alex Alice
Są w życiu takie sytuacje - gdzieś ktoś kiedyś napisał coś pozytywnego o jakimś komiksie, w końcu trafia człek do biblioteki Komiksowo, patrzy, zwoje mózgowe intensywnie pracują - “Gwiezdny zamek? Bylo coś takiego”. I bierze człek takie komiksiwo do domu. Ja w zasadzie do czynienia z komiksem dziecięcym (czy, nie wiem, familijnym) do czynienia nie miałem od lat, może nawet nigdy. Tym bardziej ciekaw byłem, czy taka przygodowa opowiastka może do mnie trafić. Oto matka głównego bohatera oddaje życie próbując udowodnić istnienie eteru i wzlatując balonem na jedenaście tysięcy metrów. Rok później chłopak otrzymuje tajemniczy list od kogoś, kto rzekomo znalazł zapiski matki z wyprawy. I tak wraz z ojcem-wynalazcą ruszają pomagać królowi Bawarii w pracach nad wehikułem mającym wznieść się do gwiazd. I, słuchajcie, jest naprawdę magicznie. Komiks jest narysowany prześlicznie, miękko, ciepło, szczegółowo. Historia jest radośnie przygodowa, wyzwoliła we mnie autentycznie dziecięcą ekscytację, a jednocześnie nie brakuje tu przecież wątków dość smutnych, czy nawet intryg politycznych w tle. Jest w tym coś spektakularnego, marzycielskiego, pięknego - a przy okazji kobiety i dziewczyny odgrywają w historii naprawdę ważną rolę, co cieszy. Weszło mi to jak złoto, przeczuwam że nastanie dzień, w którym nadrobię całą serię. Po więcej recenzji zapraszam na Instagram: @traczytanko https://www.instagram.com/traczytanko/
Krzysztof Traczyk - awatar Krzysztof Traczyk
ocenił na 8 2 miesiące temu
Rufus. Wilk w owczej skórze. Tom 1 Bartosz Sztybor
Rufus. Wilk w owczej skórze. Tom 1
Bartosz Sztybor Agnieszka Świętek
Poznajemy parę owiec, która chce adoptować dziecko. Odwiedzają sierociniec w którym mieszka Rufus. Rufus jest wilkiem, ale nie do końca wie, co to znaczy. Widzi, że inne zwierzęta się go boją i nikt nie chce go przygarnąć. Owce po chwilowym wahaniu, podejmują się wychowania chłopca. Wilczek trafia do nowej szkoły, nowe środowisko generuje pewne problemy... Komiks wydaje się prostą opowieść o adopcji i akceptacji. Ale z każdą stroną widzimy, że mamy tu głębszą historię. Autorzy poruszają temat stereotypów, tolerancji, akceptacji, miłości, poszukiwania przyjaciół i swego miejsca w świecie. Może być wyjściem do rozmów o strachu, przemocy, ale także o pokonywaniu swych lęków. Bartosz Sztybor i Agnieszka Świętek umieścili akcję komiksu w świecie zwierząt. I to było świetne posunięcie (Świętek już to zrobiła w Obiecankach). Prosto, jakby z automatu sami przypisujemy bohaterom ich zwierzęce zachowania - delikatne, naiwne owce; zły wilk itp. Dajemy się złapać na stereotypowe myślenie. Ale z każdą stroną, ba z każdym okienkiem zmieniamy zdanie. Nic nie jest oczywiste. Wszystko w co wierzymy, zostaje poddane weryfikacji, gdyż zwierzęta nie wpisują się w swoje cechy gatunkowe. Dodam na koniec, że komiks ma wielobarwną, żywą i radosną szatę graficzną która ucieszy czytelnicze oczy i serca. Publikacja została nagrodzona w III edycji konkursu im. Janusza Christy.
Apo - awatar Apo
ocenił na 8 1 rok temu
Przeklęty - Tom 1 - Przed powodzią Jason Aaron
Przeklęty - Tom 1 - Przed powodzią
Jason Aaron R. M. Guéra
POPKulturowy Kociołek: https://popkulturowykociolek.pl/przeklety-tom-1-przed-powodzia-recenzja-komiksu/ Akcja albumu rozgrywa się w bezlitosnym świecie, 1600 lat po opuszczeniu Edenu przez Adama i Ewę. Świat jest bardzo niegościnnym miejscem, gdzie króluje przemoc, a ludzie uzewnętrzniają swoje najgorsze cechy nieuchronnie prowadzące ich w stronę biblijnej apokalipsy. W takich realiach poznajemy głównego bohatera serii Kaina. Człowieka przeklętego przez Boga, który nie może umrzeć i jedyne co mu pozostało to przemierzać świat, oglądać szerzące się zepsucie i marzyć o odkupieniu. Przeklęty tom 1 to nie tylko dość nietuzinkowe połączenie przemocy i tematyki biblijnej. Jason Aaron pod krwawą brutalnością stara się poruszyć również tematy przetrwania i wrodzonej ciemności ludzkości. To opowieść, która nie boi się brutalności swojego świata i bohaterów. Rodzi pytania o naturę człowieczeństwa, konsekwencje naszych działań i dążenie do odkupienia w świecie, który wydaje się nie do uratowania. Wyróżniającym się elementem komiksu są również mocno złożone postacie. Dotyczy to zwłaszcza głównego bohatera będącego zarówno ofiarą okoliczności, jak i sprawcą przemocy. Prześladuje go przeszłość, która z jednej strony napędza jego brutalność, z drugiej potęguje jego chęć wyrwania się z tej nieskończonej spirali krwi i śmierci. Aaron wnikliwie bada wewnętrzny konflikt Kaina, przedstawiając go jako udręczoną duszę pragnącą odkupienia i zmagającą się z poczuciem winy za swoje czyny. Nie wszystko jest tu jednak nadmiernie doskonałe. Historia momentami staje się przesadnie brutalna. Są momenty, w których można wręcz odnieść wrażenie, że autor bardziej chce zaszokować czytelnika niż wprowadzić coś interesującego do samej fabuły....
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na 8 2 lata temu
Barbarella Jean-Claude Forest
Barbarella
Jean-Claude Forest
"Przybywa z Ziemi, planety z oddali z innego czasu i innego świata. Niesie nam miłość, a wojnę obali i nieprzyjaciół pieszczotą oplata..." Najgorszym grzechem czytelnika w przypadku "Barbarelli" byłoby rozpatrywanie albumu tylko pod kątem fantazji erotycznych. Fantazje owszem, istnieją, ale mają ścisły związek z konwencją i konkretnym czasem. "Barbarella" bowiem to pocisk miłości, kolejny gwóźdź do purytańskiej trumny. Jako wyraz emancypacji jest nie tylko komiksem inteligentnym, ale też świadomym i zabawnym. W tej samoświadomości jest to album również niezwykle uczciwy. Zabawne jest natomiast to, że główna bohaterka wydaje się być ponad tym wszystkim, ponad gatunkiem, w którym umiejscowił ją w 1962 roku Jean‑Claude Forest. "Barbarella" to przede wszystkim dzieło głęboko zakorzenione w swojej epoce. Kamp, era Wodnika, seksualna rewolucja. Barbarella jako emisariuszka wszystkich wolnościowych petycji niesie w sobie niezliczone pokłady uroku. Jej bronią jest naturalny wdzięk i seksapil. Fabularnie to kwintesencja frymuśnej absurdalnej space-opery. Młoda kosmiczna podróżniczka i awanturniczka, najczęściej odziana skąpo (lub nierzadko w ogóle) przemierza galaktykę trafiając na niezwykłe światy i osobliwe cywilizacje. Wplątuje się w lokalne konflikty, polityczne intrygi, doświadcza naukowych eksperymentów. Oprócz tego prowadzi kosmiczny cyrk (delirium, nazwa jak znalazł) i odwiedza coraz bardziej abstrakcyjne światy. Opowiastki mają epizodyczny charakter, co kilka plansz możemy znaleźć się z główną bohaterką w zupełnie innym miejscu i w zupełnie innym czasie. Jean‑Claude Forest doskonale wie jakim materiałem dysponuje. Łączy science fiction, erotykę i surrealistyczny humor. Natomiast ona, emisariuszka tylko pozytywnych wartości, świadoma swojej seksualności, niezależności i kobiecej siły stała się jednym z wielu symboli wyzwolenia. Lekka kreska autora, która wychodzi jasno ze szkicu, fantastycznie kontrastuje z gęsto przedstawionymi światami. Tak, światami, bo ta wspomniana epizodyczna struktura "Barbarelli" to również cały kalejdoskop kosmicznych środowisk. Czegoż tu nie ma! Od razu trzeba zaznaczyć, że Mirosław Birek wspiął się na translatorskie Himalaje kreując wszystkie te nazwy własne. Mniemam, że trudna była to walka, ale każda jedna potyczka wygląda na tą zwycięską. Odważny wizerunek nowoczesnej kobiety, symboliczna kulturowa zmiana i jasny sygnał dla rzeszy innych twórców, że to już jest ten moment, gdy komiks dla dorosłego odbiorcy ma rację bytu. Przetarte szlaki i sygnał dla innych? Jasne, ale "Barbarella" nawet jeżeli nosi znamiona bycia ramotką, to dzielnie przetrwała po dzień dzisiejszy. Mimo upływu kilku dekad wciąż pulsuje energią. Rysunek wciąż potrafi zachwycić, a treść przyprawić o zawrót głowy.
Patryk Karwowski - awatar Patryk Karwowski
ocenił na 7 3 miesiące temu
Człowiek, który zabił Lucky Luke’a Matthieu Bonhomme
Człowiek, który zabił Lucky Luke’a
Matthieu Bonhomme
Przyznam, że kiedy zobaczyłam ten komiks na bibliotecznej półce, to mnie trochę zamurowało. No bo jak: Lucky Luke zginie? Legenda Dzikiego Zachodu, szybkostrzelny stróż prawa miałby dać się zabić? Takich rzeczy przecież nie można czytelnikom robić! A z drugiej strony - każdy przecież kiedyś musi umrzeć. W końcu legendarny Jesse James też zginął, choć zdawało się nie być szybszego rewolwerowca od niego.. Jednym słowem - zaintrygował mnie ten tytuł. A kiedy zabrałam się za czytanie, było tylko lepiej ;) Bo o ile oryginalna, pierwotna że tak powiem, seria o przygodach Lucky Luke'a to taka przygodowa, pełna humoru seria dla młodego czytelnika, o tyle w tym komiksie pokazano tę mroczniejszą stronę Dzikiego Zachodu. I to już jest historia zdecydowanie bardziej dla czytelnika dojrzalszego. Fabularnie jest dość tradycyjnie: Lucky Luke dociera do małej mieściny poszukiwaczy złota i zostaje zaangażowany w sprawę brutalnego napadu na dyliżans, wskutek którego nie tylko skradziona została skrzynia ze złotem, ale też zginął jeden z mieszkańców. Szybko okaże się, że śledztwo prowadzone było dotąd bardzo opieszale, a podejrzenia Luke'a padną na szeryfa i jego braci. Przez co zresztą kowboj wpadnie w nie lada tarapaty, które skończą się pojedynkiem na ubitej (a w zasadzie błotnistej) ziemi... I choć za oryginalną wersją przygód Lucky Luke'a jakoś nigdy specjalnie nie przepadałam, tak ten komiks mi się bardzo spodobał. Chyba przede wszystkim ze względu na klimat. Wyjątkowo udane odświeżenie legendy :)
goskrzys - awatar goskrzys
ocenił na 7 2 miesiące temu

Cytaty z książki Trzy duchy Tesli, Tom 1: Sztokawska tajemnica

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Trzy duchy Tesli, Tom 1: Sztokawska tajemnica