rozwiń zwiń

Tron Szarych Wilków

Okładka książki Tron Szarych Wilków
Cinda Williams Chima Wydawnictwo: Galeria Książki Cykl: Siedem Królestw (tom 3) fantasy, science fiction
592 str. 9 godz. 52 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Siedem Królestw (tom 3)
Tytuł oryginału:
The Gray Wolf Throne
Data wydania:
2022-05-17
Data 1. wyd. pol.:
2022-05-17
Data 1. wydania:
2011-08-30
Liczba stron:
592
Czas czytania
9 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367071215
Tłumacz:
Dorota Dziewońska

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Tron Szarych Wilków w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Tron Szarych Wilków



książek na półce przeczytane 839 napisanych opinii 839

Oceny książki Tron Szarych Wilków

Średnia ocen
7,9 / 10
1685 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
215
130

Na półkach: ,

Tron Szarych Wilków okazał się dla mnie najlepszym tomem z całej serii do tej pory. Co prawda nie dzieją się tu jakieś mega spektakularne rzeczy, ale pierwszy raz naprawdę czuć napięcie i emocje. Historia wciąga, ma lepszy rytm i dużo bardziej chciało mi się wiedzieć, co będzie dalej.
Podoba mi się też, że bohaterowie wreszcie wyszli poza szkolny klimat. Jasne, trochę naciągane jest to, że po tak krótkim czasie nauki nagle są na tyle „obtrzaskani”, że potrafią stawiać czoła asasynom i potężnym czarodziejom — ale można to uznać za element konwencji. Skoro są wyjątkowo utalentowani, to trudno, niech będzie.
Największym plusem tego tomu jest jednak to, że postacie wreszcie zaczęły wyglądać jak ludzie z krwi i kości. Księżniczka przestała zachowywać się jak rozkojarzona nastolatka i w większej mierze skupia się na swojej roli oraz zagrożeniach wokół — choć rozterki sercowe całkiem jej nie opuszczają, są już podane w dużo bardziej strawnej formie. Dzięki temu bohaterowie stali się po prostu ciekawsi i bardziej wiarygodni.
Sama fabuła nadal nie jest szczególnie głęboka, ale tym razem czytało mi się naprawdę dobrze. Może to zasługa lepszego napięcia, może dojrzalszej perspektywy bohaterów, a może tego, że po dwóch pierwszych tomach zwyczajnie obniżyłam oczekiwania. Tak czy inaczej — ten tom mnie wciągnął i sprawił, że naprawdę jestem ciekawa finału.
Podsumowując: Tron Szarych Wilków to krok w górę. Nadal lekka, prosta fantastyka, ale w końcu z emocjami, napięciem i bohaterami, których da się czytać z większą sympatią. Bez wahania sięgnę po kolejny tom, bo naprawdę chcę wiedzieć, jak to wszystko się zakończy.

Tron Szarych Wilków okazał się dla mnie najlepszym tomem z całej serii do tej pory. Co prawda nie dzieją się tu jakieś mega spektakularne rzeczy, ale pierwszy raz naprawdę czuć napięcie i emocje. Historia wciąga, ma lepszy rytm i dużo bardziej chciało mi się wiedzieć, co będzie dalej.
Podoba mi się też, że bohaterowie wreszcie wyszli poza szkolny klimat. Jasne, trochę...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

3406 użytkowników ma tytuł Tron Szarych Wilków na półkach głównych
  • 2 269
  • 1 112
  • 25
1161 użytkowników ma tytuł Tron Szarych Wilków na półkach dodatkowych
  • 773
  • 194
  • 74
  • 47
  • 28
  • 24
  • 21

Tagi i tematy do książki Tron Szarych Wilków

Inne książki autora

Cinda Williams Chima
Cinda Williams Chima
Cinda Williams Chima (ur. 1952) to amerykańska pisarka powieści fantasy, które cieszą się ogromną popularnością. Pisaniem interesowała się już w szkole średniej, ale nim rozpoczęła karierę pisarki, pracowała przez kilka lat jako dietetyk kliniczny. Debiutowała trylogią Kroniki dziedziców, kilka lat później ukazała się jej kolejna seria Siedem królestw. Obie trafiły na listę bestsellerów „New York Timesa”. Starcie królestw to najnowszy cykl, który rozpoczyna tom Zaklinacz ognia.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Nieświadomy mag Karen Miller
Nieświadomy mag
Karen Miller
Bardzo przyjemnie się to czytało, książka jest lekka i mam wrażenia że się przez nią płynie. Nie jest to typowe zawiłe fantasy w którym musisz się skupić by zrozumieć co się dzieje i na jakiej podstawie działa świat. Nie jest to też książka w której zaciskasz zęby z emocji. Jest fajną odskocznią od cięższych pozycji. Kilka razy nawet mnie rozbawiła. Pióro fajne przystępne, dobrze opisane wydarzenia ich przyczyny oraz skutki. Bardzo podobało mi się to że zmiana perspektywy z bohatera na innego bohatera odbywała się nie co rozdział a jeśli zaszła taka potrzeba to nawet co kilka zdań, dzięki temu unikneło się powtarzania opisu tych samych wydarzeń od nowa ale z innej perspektywy. Po prostu podczas trwania jednego opisu, perspektywa zmieniała się kilka razy dzięki temu od razu znaliśmy odczucia bohaterów czy ich myśli, na szczęście jest to na tyle dobrze zrobione, że szybko idzie się połapać w tym kto mówi. Książka w mojej opinii straciła niestety dwie gwiazdki ze względu na zbytnią idealność przedstawionego świata. Czytając ją odnosiłam trochę wrażenia że jest to utopia, zachowania mieszkańców, decyzje króla czy społeczeństwa są zbyt idealne żeby były prawdziwe. Żadnych spisków, prób zabójstwa rodziny królewskiej czy odebrania korony. Nawet rodzina konkurencyja do aktualnie rządzącej, nigdy przeciwko niej nie spiskowała, a przez myśl im nawet nie przeszło by przypadkiem dodać kropelkę trucizny do herbatki króla. Drugi minus który mi przeszkadzał to objawiający się w niektórych miejscach brak logiki lub logicznej ciągłości wydarzeń lub nawet ich skutków. Jak wcześniej pisałam wszystko jest zbyt idealne i cukierkowe. Ja wiem że to państwo w zamyśle miało być idealnym schronieniem i miejscem do życia chroniącym przed złem całego świata, ale zamysł to tylko zamysł a ludzie to ludzie, nie dogodzisz wszystkim ani wszystkich nie upilnujesz. Podsumowując książka warta przeczytania ale nie polecam jej osobą które lubią bardziej realistyczne podejście do świata.
Nisane - awatar Nisane
ocenił na 8 4 miesiące temu
Przebudzony mag Karen Miller
Przebudzony mag
Karen Miller
Kolejna pozycja z hałdy wstydu, która wreszcie doczekała się swojej chwili. Przyznaję się, że nie sprawdziłam dokładnie od którego tomu zacząć i najpierw przeczytałam sequel (Dzieci Rybaka), a później dopiero prequel i główną serię. W niczym to jednak nie przeszkadzało (nie licząc tego, że wiedziałam jak skończy się główna seria.. xD). No ale przejdźmy do rzeczy, akcja dzieje się w królestwie Lur, w którym mieszkali spokojni Olkowie. Żyło im się dobrze, do czasu aż nastały susze i zaczęło brakować jedzenia. Do ich krainy dotarli Doranie - blond magowie o potężnej mocy, którzy byli zmuszeni uciekać z własnego kraju. Zaoferowali Olkom pomoc w zamian za możliwość zamieszkania między nimi. Kraina Lur została otoczona olbrzymim magicznym Murem, który wraz z magią pogody, miał dbać o dobrobyt wszystkich. Strażnikami stali się Doranie, a jak wiadomo - magowie często są aroganccy i chętnie sięgają po władzę. Olkowie zostali trochę zepchnięci do roli mieszkańców gorszej kategorii. Czy jednak życie za murem zawsze będzie bezpieczne? Jakie zło czeka za nim i stara się dostać do środka? Jest to typ fantasy-obyczajowego, w którym akcja płynie powoli, coraz bardziej Cię intrygując, chcesz poznać historię bohaterów i odkrywać ten wspaniały świat. Nie ma tu szalonych zwrotów akcji, nie spodziewaj się zdrad i mordów na każdym kroku (nie mówię też, że się nie zdarzają). Jest to fantasy starego typu, rozumiem dokładnie, że nie wszystkim się będzie podobało. Większość osób stwierdzi - "nuuudy" i rzuci książką w kąt. Mnie jednak ten świat oczarował i wciągnęłam wszystkie 5 tomów. Cieszę się, że kiedyś coś mnie natchnęło, żeby kupić tę serię, z pewnością zostaje na mojej półeczce.
kanique - awatar kanique
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Król Demon Cinda Williams Chima
Król Demon
Cinda Williams Chima
Król Demon to solidna, przyjemna w odbiorze fantastyka z ciekawą fabułą i dobrze poprowadzonym światem. Podoba mi się sposób narracji — autorka często zmienia perspektywy, dzięki czemu można lepiej zrozumieć bohaterów i patrzeć na wydarzenia z różnych stron. To działa bardzo dobrze i dodaje historii dynamiki. Mimo tego książka nie poruszyła we mnie większych emocji. Spodziewałam się mocniejszych zwrotów akcji i chyba właśnie dlatego nic mnie szczególnie nie zaskoczyło. Fabuła jest okej, ale bez efektu „wow”. Bohaterowie też nie do końca mnie przekonali. Główny bohater jest opisywany jako charyzmatyczny, ale w praktyce trudno to zauważyć — bardziej „mówi się o nim”, niż faktycznie to czuć. Z kolei, główna bohaterka jest dla mnie zwyczajnie niespójna: z jednej strony przejęta polityką i obowiązkami przyszłej królowej, a z drugiej jej myśli nieustannie krążą wokół flirtów, pocałunków i romansowych rozterek. Autorka chyba nie do końca potrafiła złożyć te dwie wersje jej osobowości w jedną całość. Niby rozumiem zamysł: pokazać dziewczynę na pograniczu dorosłości, która jednocześnie dojrzewa do wielkich obowiązków i nadal jest nastolatką. Tylko że to tu nie wybrzmiewa naturalnie. Jej decyzje i zachowania chwilami wykluczają się nawzajem, przez co trudno ją traktować poważnie — ani jako przyszłą władczynię, ani jako zwykłą nastolatkę z problemami sercowymi. Podsumowując, jest to lekka, sprawnie napisana historia, którą czyta się szybko i raczej z przyjemnością, ale bez większych emocji czy zapadających w pamięć postaci. Mimo wszystko nie jest też tak słabo, żeby porzucić książkę czy całą serię — widać tu pewien potencjał i pomysły, które mogą się lepiej rozwinąć w kolejnych częściach. Mam wrażenie, że to dopiero rozgrzewka i być może dalej autorka bardziej pokaże, co potrafi.
czarny_charakter - awatar czarny_charakter
ocenił na 6 1 miesiąc temu
Skrzydła gniewu C. S. Friedman
Skrzydła gniewu
C. S. Friedman
Ja naprawdę chciałabym dać tej książkę wyższą ocenę ale nie mogę. Pokładałam chyba zbyt wielkie nadzieje w tomie drugim. Jeśli podzielić by książkę na trzy części to ta środkowa jest ciekawa. Reszta to takie ciągnięcie na siłę fabuły i próba wzbudzenia w czytelniku zainteresowania. I wszystko byłoby dobrze, wszystko byłoby w miarę okej, nawet w granicach akceptowalności gdyby nie ciąg myślowy bohaterów, który jest po prostu absurdalnyyyy!. Autorce bardzo dobrze szło pisanie, kiedy prowadziła rozdział poświęcony dwóm bohaterom. Było to płynne i spójne jednak, kiedy człowiek chce złapać za dużo srok za ogon to kończy się to urywaniem akcji i poświęcaniem rozdziałów nieciekawym bohaterom. Kamala do około połowy powieści nie ma żadnych wyrzutów sumienia, że wydrenowała i zabiła swego kochanka. Zero jakiejkolwiek przelotnej myśli. Ma ona na pieńku z Colivarem, tak samo jak Gwyn, ale jak dowiadują się o jego przybyciu to ani jedna ani druga nie wykazuje żadnych oznak jakiejś nienawiści, strachu czy przerażenia. Kamala to w ogóle powinna wziąć kiece za pas i spier*&%ać od Colivara jak najdalej. Nasz Magister też jest niczego sobie, bo niby wie niby nie, że Kamala żyje, ale nie robi niczego żeby ją odnaleźć tak jak Duszożerców, którzy sobie gdzieś tam latają, ale nikt nie wie gdzie. Niektóre postacie pojawiają się tylko wtedy, kiedy są potrzebne np. Siderea. Wszystko wskazuje na to, że jest ona ważną postacią ale jest o niej tyle co kot napłakał. Przygotowania do grubszej akcji dzieją się jakby w tle i tak naprawdę nie wiemy o nich nic. Wydaje mi się, że bitwa jest z reguły czymś kulminacyjnym, punktem, do którego dąży się od początku powieści. Tutaj pomysł się pojawia po około połowie i zamiast opisać te przygotowania, pokazać czytelnikowi, że jest to cos ważnego to nie, nie ma niczego takiego. Nie czułam tego napięcia, świadomości że jest to coś co zaważy nad losem wszystkich bohaterów. Nie ma tu postaci, której można by kibicować czy się z nią utożsamić. Po skończeniu książki dochodzę do wniosku że wątek romansu był paradoksalnie najciekawszy. Paradoksalnie bo najkrótszy, niedopracowany i poświęcono mu najmniej uwagi. SPOJLER Śmieszy mnie jak znowu autorka postanowiła uśmiercić kolejnego kochanka Kamali. Każe mi to zastanawiać się nad tym, kto będzie następny do odstrzału. KONIEC SPOJLERU Trzeci tom przeczytam. Choćbym miała lamentować nad tą książką to dokończę tą serię i wtedy się dowiem czy ostatni jest rzeczywiście najlepszy.
Huguśka - awatar Huguśka
oceniła na 7 5 lat temu
Królewski wygnaniec Fiona McIntosh
Królewski wygnaniec
Fiona McIntosh
Koalicja Denova - luźna konfederacja królestw skupiona wokół najpotężniejszego z nich Królestwa Penraven - zostaje zaatakowana przez hordę barbarzyńców pod wodzą Loethara. Barbarzyńcy podbijają kolejne królestwa, które kiedyś uważały ich za niegroźnych. Do zdobycia pozostaje Penraven rządzone przez władców z rodu Valisarów. Kiedy barbarzyńcy atakują stolicę Penraven, jedynemu pozostałemu przy życiu Valisarowi udaje się uciec. Musi on jednak uważać, bo Loethar nie spocznie dopóki ostatni z Valisarów nie umrze. Fabuła ,,Królewskiego Wygnańca" jest pełna znanych motywów (tyran podbijający kolejne królestwa, żądny zemsty książę, okrutni barbarzyńcy), jednak jest w niej też wiele momentów, w których jesteśmy zaskoczeni obrotem spraw. Po zakończeniu książki mamy dużo pytań co stanie się dalej. Widać, że jest pierwsza część trylogii. Nie ma w niej dużo akcji, jednak dzieje się w niej dużo ze strony politycznej. Fabułę obserwujemy z perspektywy kilku postaci. Najważniejszą z nich jest Leo, książę Penraven. Los się z nim nie oszczędza i w ciągu kilku dni traci prawie wszystkich bliskich. Pozostaje mu jedynie jego przyjaciel i obrońca Gavriel. Leo jest postacią, którą polubiłem. Chociaż po śmierci ojca zostaje królem nie wywyższa się nad osobami, które mu pomagają. Jego przyjaciel, Gavriel, stracił swojego ojca, jednak wspiera młodego króla jak może. Razem uciekają z zamku i przemierzają królestwo w poszukiwaniu schronienia. Loethar jest postacią bardzo brutalną. Jest bezwzględny wobec swoich wrogów (królewskich dynastii, a szczególnie Valisarów), ale potrafi okazać łaskę. Za wszelką cenę chce zabić Leo, bo wie, że jest on symbolem nadziei dla ludzi. Jest on postacią intrygującą. Nie znamy do końca motywacji, które nim kierują, jednak z wielką ciekawością poznawałem jego przeszłość. W jego wątku najważniejsza jest polityka. Wątki Clovisa i Freatha są ze sobą splecione przez prawie cała książkę. Clovis jest Obdarowanym - osobą posiadającą jakieś magiczne moce. Potrafi przewidywać przyszłość. Razem ze swoim przyjacielem Kirinem (też Obdarowanym) zostają sługami Freatha. W ich wątku nie pojawia się dużo magi, jednak jest ona bardzo ważna. Freath, były sługa rodu Valisarów, teraz służy Loetharowi. W wielu momenach jego wątku zaskoczyłem się. Świat przedstawiony w książce jest bardzo ciekawy. Z każdym rozdziałem poznajemy coraz więcej z jego historii, geografii, kultury itd. Magii nie jest dużo, ale jeśli się pojawia jest bardzo ważna. Nie do końca wiemy jak działa i jakie są ograniczenia postaci się nią posługujących (oprócz jednej). Podsumowując fabuła ,,Królewskiego Wygnańca" jest bardzo intrygująca. Na początku może wydawać się, że wiemy jak to się skończy, ale okazuje się, że nie mieliśmy racji. Postacie są ciekawe - szczególnie główny antagonista Loethar. Jestem ciekawy jak fabuła rozwinie się dalej w drugiej części trylogii. Mogę polecić tę książkę innym. Jest to moja pierwsza recenzja książki, więc przepraszam za wszelkie błędy. Mam nadzieję, że nie jest napisana chaotycznie i dzięki niej ktoś zdecydował się na przeczytanie ,,Królewskiego Wygnańcy", bo zdecydowanie warto.
wyvern_books - awatar wyvern_books
ocenił na 8 2 lata temu
Iskra Kristin Cashore
Iskra
Kristin Cashore
"Iskra" to książka, która długo tli się pod skórą, a potem nagle wybucha emocjami, pytaniami i moralnymi dylematami. Drugi tom cyklu "Siedem Królestw" zdecydowanie przebił dla mnie "Wybrańców" i zrobił to w sposób cichy, ale bardzo skuteczny. Największą siłą tej historii jest sama Iskra. To bohaterka, która absolutnie skradła moje serce. Potwór w ludzkiej skórze, dziewczyna obdarzona pięknem i mocą, której wolałaby się pozbyć, bo wie, jak łatwo może stać się przekleństwem. Jej zdolność kontrolowania umysłów to jeden z najciekawszych motywów w książce, nie jest tu prostym narzędziem do zwyciężania, ale ciężarem, źródłem strachu i ciągłego pytania: czy cel usprawiedliwia środki? Bardzo podobało mi się to, że Iskra nie chce tej mocy używać i za każdym razem, gdy musi, płaci za to emocjonalną cenę. Fabuła rozwija się w sposób nieoczywisty. Przez długi czas nie wiemy, kto tak naprawdę jest dobry, a kto zły, komu można ufać i o co tak naprawdę toczy się gra. Co więcej długo nie da się jednoznacznie określić, jaki jest główny motyw tej opowieści. I właśnie to uważam za ogromny plus. Chaos, niedopowiedzenia oraz zmieniające się perspektywy sprawiają, że książka nie pozwala czytelnikowi się rozleniwić. Każdy kolejny rozdział dokłada nowy element układanki i napędza historię, zamiast ją porządkować zbyt szybko. W porównaniu do pierwszego tomu relacje między bohaterami są bardziej naturalne, bardziej dojrzałe i mniej czarno-białe. Emocje nie są podane na tacy, one powoli się rodzą, ewoluują, czasem bolą. Romans nie dominuje fabuły, ale pięknie ją dopełnia, a więzi między postaciami wydają się prawdziwe, pełne wahań i niepewności. Z elementów, które bardzo mi się spodobały, jest sposób przedstawienia rodziny królewskiej. Zamiast wyniosłych, chłodnych władców, jak to często bywa w książkach, dostajemy postacie ciepłe, rodzinne i pełne wyrozumiałości. Dzięki temu są znacznie bardziej ludzcy i autentyczni, a ich relacje dodają historii uroku i emocjonalnej głębi. Jest to zdecydowanie miła odmiana i powiew świeżości. W książce nie brakuje również brutalnych scen, między innymi z udziałem zwierząt, dlatego sięgając po tę historię, warto przygotować się na to, jeśli jesteście na tym punkcie wrażliwi. Po przeczytaniu "Iskry" jestem po prostu zachwycona i po wydarzeniach, które znam z tego tomu, jak i z "Wybrańców" mogę śmiało stwierdzić, że autorka stworzyła świetne uniwersum, które politycznie dobrze jest poprowadzone i opiera się na mocach Obdarzeńców, którzy odgrywają tutaj kluczową rolę. Spotkanie Iskry i Lecka sprawiło, że w mojej głowie pojawiło się mnóstwo pytań, ale także odpowiedzi i jeszcze lepiej zrozumiałam układ sił, wrogość i wojny między poszczególnymi królestwami oraz regionami. To właśnie ten tom pozwolił mi lepiej odnaleźć się między granicami. "Iskra" to nie tylko fantastyka o wojnie, spiskach i królach walczących o tron. To historia o strachu przed własną naturą, o odpowiedzialności za dar, którego się nie chciało i o cienkiej granicy między potworem a człowiekiem. Drugi tom serii okazał się dla mnie bardziej wciągający, głębszy i po prostu lepszy, zarówno pod względem bohaterów, jak i emocjonalnego ciężaru historii. Całą sobą, już od samego początku czułam, że jest to książka dla mnie, zarówno pod kątem fabuły jak i charakteru bohaterów. To książka, która nie daje prostych odpowiedzi, ale za to zostawia z poczuciem, że właśnie takie opowieści zapamiętuje się na długo. Jeśli "Wybrańcy" byli tylko obietnicą, "Iskra" jest jej spełnieniem
BookandGame_Paradise - awatar BookandGame_Paradise
ocenił na 9 2 miesiące temu
Wybrańcy Kristin Cashore
Wybrańcy
Kristin Cashore
„Wybrańcy” to książka, która nie rzuca czytelnika od razu w wir bitew, spisków i fajerwerków fabularnych. Ona raczej zaprasza do świata, w którym wszystko dzieje się krok po kroku, powoli, czasem aż zbyt spokojnie, ale konsekwentnie. To opowieść, która bardziej skupia się na wnętrzu bohaterki niż na zewnętrznych wydarzeniach, a akcję traktuje jako tło dla dojrzewania, decyzji i prób zrozumienia samej siebie. I przyznaję, że na początku miałam problem, żeby się w nią "wgryźć", ale gdy brnęłam dalej, nim się obejrzałam, a wpadłam w nią całą sobą. Katsa, główna bohaterka, od pierwszych stron wydaje się kimś, kogo łatwo zaszufladkować: silna, niepokonana, obdarzona śmiercionośnym talentem. Autorka jednak szybko podkopuje ten obraz. Jej Dar nie jest błogosławieństwem ani powodem do dumy, jest ciężarem, który bohaterka dźwiga każdego dnia. I właśnie ten wewnętrzny konflikt staje się sercem powieści. Katsa nie uczy się, jak walczyć lepiej, tylko jak żyć ze sobą, jak oddzielić to, kim jest, od tego, do czego została zmuszona. Jej rozwój jest powolny, miejscami bolesny i nie zawsze satysfakcjonujący, ale przez to bardzo ludzki. Relacje między bohaterami również nie wybuchają nagle. Przyjaźń i bliskość rodzą się stopniowo, w rozmowach, drobnych gestach i wspólnych doświadczeniach. Po nie jest tu klasycznym księciem-ratownikiem, męskim, chcącym spalić świat i rzucającym wszystko dla tej jedynej. Jest raczej kimś, kto towarzyszy, słucha i czasem kwestionuje wybory Katsy. Ich relacja bywa ciepła, bywa niezręczna, czasem sprawia wrażenie przyspieszonej, ale nigdy nie przytłacza głównej osi fabuły. Opiera się przede wszystkim na przyjaźni i to raczej dodatek do drogi bohaterki niż jej cel. Trzeba jednak uczciwie powiedzieć: „Wybrańcy” potrafią być przegadani. Długie wędrówki, rozważania i dialogi sprawiają, że tempo momentami siada, a książka bardziej się snuje, niż pędzi do przodu. Nie każdy odnajdzie w tym przyjemność, osoby szukające dynamicznego fantasy, pełnego zwrotów akcji mogą poczuć znużenie. To historia, którą czyta się cierpliwie, a nie zachłannie. Świat przedstawiony nie epatuje rozmachem, ale ma swój specyficzny klimat. Siedem królestw istnieje bardziej jako idea niż szczegółowo rozrysowana mapa - wiemy wystarczająco dużo, by zrozumieć zależności władzy, strach przed Obdarzonymi i kruchość porządku politycznego. To fantasy oszczędne, które nie próbuje przytłoczyć nadmiarem magii, tylko wykorzystuje ją jako narzędzie do opowiedzenia historii o kontroli, manipulacji i strachu. Zakończenie nie jest wybuchowe ani spektakularne. Raczej domyka historię w sposób spokojny, nawet lekko melancholijny. Daje poczucie zamknięcia, ale też zostawia przestrzeń na dalsze opowieści w tym świecie. To finał, który pasuje do całości, bez dramatycznych fajerwerków, za to z naciskiem na wybory i ich konsekwencje. Mimo tych niedoskonałości, powieść ma w sobie coś kojącego. Styl jest prosty, świat nieprzeładowany nadmiarem detali, a polityczne i magiczne elementy stanowią raczej ramę niż sedno opowieści. Najważniejsze pozostaje pytanie o wolność, wybór i prawo do decydowania o własnym życiu, zwłaszcza w świecie, który próbuje sprowadzić bohaterkę do roli narzędzia. Ciekawym elementem jest sam Dar, który jest niejednoznaczny, momentami niepokojący i celowo pozostawiony w półcieniu. Nie wszystko zostaje jasno wyjaśnione i można odnieść wrażenie, że autorka bardziej interesuje się konsekwencjami posiadania mocy niż jej zasadami. Dzięki temu Dar przestaje być „supermocą”, a zaczyna przypominać piętno, które wpływa na sposób, w jaki bohaterowie są postrzegani i traktowani. "Wybrańcy” nie są książką idealną i nie próbują taką być. Czasem nużą, czasem drażnią, czasem zmuszają do cierpliwości. Ale jeśli pozwoli się im płynąć własnym tempem, można odnaleźć w nich historię o dorastaniu, wolności i próbie wyrwania się z roli, którą narzuca świat. To powieść, która nie krzyczy, ona mówi cicho, a czasem właśnie takie historie zostają z czytelnikiem na dłużej. To książka spokojna, momentami nierówna, ale szczera w tym, co chce opowiedzieć. Nie zachwyci wszystkich, ale dla czytelników, którzy cenią historie o dojrzewaniu, poszukiwaniu tożsamości i relacjach rozwijających się bez pośpiechu, może okazać się zaskakująco wartościową lekturą. Jeśli spojrzeć na „Wybrańców” z dystansu, łatwo zauważyć, że to książka bardziej o byciu niż o działaniu. Owszem, pojawiają się misje, zagrożenia i tajemnice, ale nie one zostają w pamięci najdłużej. Najważniejsze są momenty ciszy, te, w których Katsa zastanawia się, kim byłaby, gdyby nikt niczego od niej nie oczekiwał. Autorka często pozwala bohaterce myśleć, analizować, wątpić, a czytelnik zostaje zaproszony do jej głowy, nawet jeśli oznacza to wolniejsze tempo i powtarzalność emocji
BookandGame_Paradise - awatar BookandGame_Paradise
ocenił na 7 2 miesiące temu

Cytaty z książki Tron Szarych Wilków

Więcej
Cinda Williams Chima Tron Szarych Wilków Zobacz więcej
Cinda Williams Chima Tron Szarych Wilków Zobacz więcej
Cinda Williams Chima Tron Szarych Wilków Zobacz więcej
Więcej