Tańczymy już tylko w Zaduszki. Reportaże z Ameryki Łacińskiej

Okładka książki Tańczymy już tylko w Zaduszki. Reportaże z Ameryki Łacińskiej
Szymon OpryszekMaria Hawranek Wydawnictwo: Znak Literanova reportaż
288 str. 4 godz. 48 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Data wydania:
2016-02-29
Data 1. wyd. pol.:
2016-02-29
Liczba stron:
288
Czas czytania
4 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324036110
Średnia ocen

                7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Tańczymy już tylko w Zaduszki. Reportaże z Ameryki Łacińskiej w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Tańczymy już tylko w Zaduszki. Reportaże z Ameryki Łacińskiej



książek na półce przeczytane 8235 napisanych opinii 3785

Oceny książki Tańczymy już tylko w Zaduszki. Reportaże z Ameryki Łacińskiej

Średnia ocen
7,0 / 10
287 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
903
333

Na półkach: ,

Dość dawno już wydany (w roku 2016) zbiór reportaży z Ameryki Łacińskiej, po który nie sięgnęłabym gdyby nie książka Miriam Toews „Głosy kobiet”, oparta o historię masowych gwałtów na kobietach z jednej ze wspólnot menonickich z Boliwii. Jeden z reportaży Hawranek i Opryszka („Zgniłe jabłka”) poświęcony jest właśnie temu zdarzeniu (a właściwie szeregowi zdarzeń, bo koszmar kobiet trwał długo, a niewykluczone, że trwa nadal).
Odrębnych historii w tej książce (liczącej niecałe trzysta stron) jest piętnaście, łącznie z ośmiu krajów (Kolumbia, Peru, Meksyk, Ekwador, Boliwia, Wenezuela, Brazylia i Paragwaj). Spory rozrzut geograficzny; duży (by nie napisać: olbrzymi) jest także rozstrzał tematyczny: od bardzo na czasie (w związku z netflixową ekranizacją „Stu lat samotności”) reportażu o Macondo, przez straszno-śmieszną historię o leczeniu przy pomocy świnek morskich, do tragedii górników pracujących w kopalniach złota w Peru (coś jak historie o wydobywaniu kobaltu w Demokratycznej Republice Konga). Niektóre reportaże są bardziej historyczne (wspomniana już historia o Marquezie i jego Macondo czy opowieść o siostrze Fryderyka Nietzschego, która wraz z mężem próbowała założyć w Paragwaju niemiecką, „czystą” etnicznie kolonię), inne – społeczne (historia o kobiecej wiosce w Kolumbii czy o ostatnim pracującym w Boliwii dostarczycielu lodu z lodowca, przeciwniku lodówek).
Jak w każdym przypadku zbiorów tego rodzaju problemem jest nadmiar. Hasło „Ameryka Łacińska” jest trochę zbyt pojemne, by stworzyć spójną, zapadającą w pamięć opowieść. Ok, dla polskich czytelników, z których jakieś 99% nigdy nie było w Ameryce Południowej, może być to po prostu kilkanaście egzotycznych opowieści o odległych krajach. Nieco dzikich i dziwnych. Dobrze się to czyta – autorzy dobrze opanowali chwyty (nie używam tego słowa w znaczeniu pejoratywnym) służące zaciekawieniu czytelnika. Mam jednak wątpliwości, czy po tej lekturze faktycznie zostaje coś w głowie. Sama czytałam przez ponad tydzień, na raty i teraz gdy to piszę, a minął kolejny tydzień od zakończenia lektury, pamiętam niewiele (poza historią o gwałtach w Boliwii, ale ona bazuje głównie na źródłach, do których sama dotarłam już wcześniej, a więc, które już wcześniej poznałam).
Myślę, że błędem byłoby traktowanie tego zbioru jako narzędzia do poznawania poszczególnych krajów Ameryki Łacińskiej. To raczej wariacje na ich temat, pokazujące tylko pewien wycinek ich rzeczywistości. Ciekawe na pewno; niekoniecznie zmieniające cokolwiek w głowie.

Dość dawno już wydany (w roku 2016) zbiór reportaży z Ameryki Łacińskiej, po który nie sięgnęłabym gdyby nie książka Miriam Toews „Głosy kobiet”, oparta o historię masowych gwałtów na kobietach z jednej ze wspólnot menonickich z Boliwii. Jeden z reportaży Hawranek i Opryszka („Zgniłe jabłka”) poświęcony jest właśnie temu zdarzeniu (a właściwie szeregowi zdarzeń, bo koszmar...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

763 użytkowników ma tytuł Tańczymy już tylko w Zaduszki. Reportaże z Ameryki Łacińskiej na półkach głównych
  • 410
  • 346
  • 7
141 użytkowników ma tytuł Tańczymy już tylko w Zaduszki. Reportaże z Ameryki Łacińskiej na półkach dodatkowych
  • 94
  • 15
  • 8
  • 7
  • 6
  • 6
  • 5

Inne książki autora

Okładka książki Śledztwo Pisma. Sezon 4 Maria Hawranek, Szymon Opryszek
Ocena 7,6
Śledztwo Pisma. Sezon 4 Maria Hawranek, Szymon Opryszek
Szymon Opryszek
Szymon Opryszek
Niezależny reporter, absolwent Polskiej Szkoły Reportażu. Współpracuje m.in. z „Dużym Formatem”, „Tygodnikiem Powszechnym” i „Podróżami”. Pracował w Afryce, na Kaukazie, a od 2014 roku skupia się na Ameryce Łacińskiej. Finalista Konkursu Stypendialnego im. Ryszarda Kapuścińskiego Fundacji Herodot (2017). Wspólnie z Marią Hawranek wydał książkę Tańczymy już tylko w Zaduszki (2016). Razem byli też nominowani do stypendium dziennikarskiego przyznawanego przez jury Nagrody „Newsweeka” im. Teresy Torańskiej (2015).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Ziarno i krew. Podróż śladami bliskowschodnich chrześcijan Dariusz Rosiak
Ziarno i krew. Podróż śladami bliskowschodnich chrześcijan
Dariusz Rosiak
Niezwykle ciekawe reportaże z regionu, gdzie narodziło się chrześcijaństwo i tam też się w pierwszej kolejności rozwijało. Obecnie można powiedzieć, że egzystuje, a gdzieniegdzie nawet dogorywa. Oczywiście chodzi o kościoły obrządków wschodnich – prawosławnych bądź monofizyckich oraz maronitów. Praktycznie tylko w Stambule autor ma kontakt z przedstawicielami zachodniej gałęzi chrześcijaństwa – ewangelikalnymi protestantami, z tym że jest to grupa konwertytów, a nie potomkowie dawnych wyznawców wiary w Chrystusa jako zbawiciela. Autor opisuje bowiem dzisiejsze losy chrześcijan na terenie Turcji (odrębnie Stambuł i interior), Iraku, Libanu oraz Izraela (w tym Zachodniego Brzegu, czyli autonomii palestyńskiej). Ale podróż zaczyna się … w Szwecji, gdzie mieszkają Asyryjczycy, czy jak chcą inni Aramejczycy – wschodni chrześcijanie przybyli tam z Kurdystanu, o których pisał też Karl-Markus Gauß w jednym z reportaży wydanych w książce „Mieszkańcy Roany odchodzą pogodnie”. Z kolei William Dalrymple określał w książce „Ze świętej góry” ich jako „suriani”. Dariusz Rosiak rozmawia z przedstawicielami lokalnych społeczności, jeśli się da to nawet z duchownymi, ale nie tylko. Opisy tego co widzi i przeżywa uzupełnia własną wiedzą, nie wybiera się bowiem w podróż reporterską bez wymaganego przygotowania. Niewątpliwie najciekawszy rozdział traktuje o egipskich koptach, wśród których spotkamy nawet … naszego rodaka. Zupełnie nieznany u nas odłam chrześcijaństwa, z pewnymi specyficznymi zwyczajami (z których jeden by się w Polsce podobał, ale drugi za nic by nie przeszedł) i wielką historią, naznaczona jednak ciągłymi prześladowaniami – obecnie nie ze strony państwa, lecz islamskich fanatyków. I właśnie islam, szczególnie w radykalnej wersji jest jednym ze źródeł zagrożeń dla chrześcijan na Bliskim Wschodzie, wszędzie stanowiących mniejszość. W każdym z państw (może poza formalnie Turcją) muzułmańska większość wywiera na mniejszości wpływ nie tylko faktycznie, ale i prawnie. Drugie zagrożenie to bieda, będąca przyczyną emigracji a przez to osłabienia lokalnych społeczności chrześcijańskich. Ale i te wspólnoty są niejednorodne. Arabscy chrześcijanie w Izraelu sprzyjają Palestyńczykom i opozycji w Syrii oraz Iraku. Dla ich braci w wierze z tych krajów niedemokratyczne reżimy stanowiły ochronę przed radykalnymi muzułmanami. Natomiast w Libanie maronici walczyli między sobą i byli w taktycznym sojuszu z szyickim hezbollahem przeciwko sunnickiemu ISIS. Bardzo ciekawa książka, która pokazuje chrześcijan żyjących w naprawdę wrogim środowisku, którzy za swą wiarę płacę nierzadko najwyższą cenę.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na 8 2 lata temu
Indonezja itd. Studium nieprawdopodobnego narodu Elizabeth Pisani
Indonezja itd. Studium nieprawdopodobnego narodu
Elizabeth Pisani
Moje pierwsze spotkanie z tym krajem i od razu tak bardzo całościowe. Ale uwaga, ta książka nie jest przewodnikiem turystycznym. Nie znajdziemy tam opisu pięknych plaż, luksusowych hoteli, wspaniałych ośrodków wypoczynkowych, centrum handlowych pełnych drogich sklepów, czy obrazu życia klasy wyższej. To wręcz monumentalna praca ukazująca ten kraj oczami brytyjskiej reporterki Reutera, spisana w czasie kilku jej podróży po praktycznie całym kraju. A jest po czym jeździć. Obszarowo to dwunaste państwo świata, czwarte pod względem liczby mieszkańców (c.a. 250 mln), złożone z prawie 13.500 wysp, z czego połowa jest niezamieszkana, zlepek mnóstwa kultur i subkultur, prawdziwy tygiel językowy, religijny i obyczajowy, kraj przemocy i korupcji (często wręcz tak powszechnej, że prawie zalegalizowanej), ciągnący się na przestrzeni pięciu tysięcy kilometrów (obrazowo to odległość jak z Londynu do Teheranu). Nie da się w paru zdaniach opisać wielowątkowości tej pracy, bo powstała z kilkunastoletnich doświadczeń Autorki, jej spotkań, rozmów i praktycznych zdarzeń, często nieprzyjemnych czy odrażających. Mamy też tło historyczne, od czasów kolonialnych (Holenderskie Indie Wschodnie), poprze rządy Sukarno i potem Suharto, opis przemian i cywilizowania się kraju na różnych płaszczyznach, tak społecznych jak i gospodarczych, w wymiarze globalnym i tym całkiem przyziemnym, społeczności regionalnych miast i wsi. Jest jedno stwierdzenie zawarte przy końcu książki, które stanowi pewno podsumowanie drogi jaką ten kraj przeszedł, i chyba nadal przechodzi: " Żaden inny naród nie zjednoczył tak dużej odmienności w ogólnie pokojową całość w mniej niż siedemdziesiąt lat". Pozycję gorąco polecam, tym bardziej że to państwo chyba słabo znane w Polsce (no może poza wyspą Bali, ale to taki deser bez dań głównych). Może stanowić inspirację to osobistej eksploracji, choć to wymaga czasu i pieniędzy (nie wiem czego bardziej). Serdecznie pozdrawiam
Michał Kozaczewski - awatar Michał Kozaczewski
ocenił na 6 16 dni temu
Ciemność Héctor Tobar
Ciemność
Héctor Tobar
Kiedy wydarzyła się katastrofa w kopalni San José i 33 górników zostało uwięzionych głęboko pod ziemią, byłam wtedy u progu wyjazdu na studia do Szwecji i tyle działo się w moim życiu, że wydarzeń w Chile nie śledziłam. Wiedziałam, że górnicy przeżyli i po kilku tygodniach udało się ich wydostać na powierzchnię, ale szczegóły wydarzeń były mi obce. Z ciekawością więc sięgnęłam po "Ciemność" Tobara - dziennikarza, któremu grupa ocalonych powierzyła całą swoją nieopowiedzianą wcześniej historię. Jak przebiegała akcja ratunkowa, to można było śledzić w mediach, ale jak wyglądało życie uwięzionych górników przez ponad 2 miesiące spędzone pod ziemią? Tu wiele informacji było jeszcze tajemnicą i Tobar powoli, rozmawiając z górnikami i ich bliskimi, wydobywał wszystko na światło dzienne. Akcja reportażu toczy się chronologicznie, zaczynając się w dzień katastrofy. Autor opowiada, jak górnicy żegnali się z rodzinami, wychodząc do pracy, jak wyglądał początek zmiany, a potem nagłe zawalenie się w kopalni. Powoli gasnące światła, stanowczo za mało jedzenia, brudna woda, gorąco i wilgoć, 33 mężczyzn i ta niepewność, czy ktoś w ogóle wie, że oni przeżyli, czy ktoś spróbuje ich uratować...? Równolegle Tobar opowiada o mobilizacji bliskich górników, zaangażowaniu się polityków, rozpoczęciu akcji poszukiwawczej. Jeśli nie zna się szczegółów katastrofy i późniejszej misji ratunkowej, to reportaż się naprawdę pochłania, a jego bohaterowie to postacie z krwi i kości, ze swoimi słabościami i mocnymi stronami. Miewałam czasem poczucie, że niektóre rozdziały są nieco przegadane, nie do końca też do mnie trafiło, jak autor opisywał późniejsze wydarzenia, życie ocalonych po wydostaniu ich na powierzchnię, choć rozumiem, że chciał w ten sposób zamknąć całą historię. "Ciemność" to bardzo szczegółowy reportaż, opisujący krok po kroku wydarzenia w kopalni San José i niektórych ta drobiazgowość Tobara może męczyć. Dla mnie była to dobra książka i wartościowa lektura, którą szczerze polecam :).
Gabi Zet - awatar Gabi Zet
ocenił na 7 1 rok temu
Szwedzi. Ciepło na Północy Katarzyna Molęda
Szwedzi. Ciepło na Północy
Katarzyna Molęda
To, co niewątpliwie wyróżnia tę książkę, to język, jakim została napisana – bardzo przystępny, miejscami potoczny, chwilami nawet gawędziarski, a na pewno barwny. Książka stanowi raczej opis społeczno-obyczajowy życia w Szwecji, pełen przeróżnych ciekawostek i luźnych anegdot. Autorka obala wiele mitów, które są dość popularne, gdy myśli się o Szwedach i ich rzekomo sztywnej etykiecie społecznej. Przedstawia ich jako osoby otwarte, spokojne, życzliwe, chętne do pomocy innym, ale też bardzo ufne i oczekujące zaufania, które jest dla nich czymś naturalnym i oczywistym. Zaskoczył mnie szczególnie opis szwedzkiego systemu mieszkaniowego – miałem świadomość, że na Zachodzie Europy ludzie mają luźniejszy stosunek do prawa własności niż choćby w Polsce, natomiast skala wynajmowanych mieszkań i lokali komunalnych w Szwecji jest naprawdę imponująca. Wartością tej książki jest na pewno fakt, że została napisana przez praktykującą Szwedkę, ale jednak Polkę – autorka przez wiele lat mieszkała w tym kraju, więc mogła poznać go i ludzi w różnych sytuacjach oraz kontekstach. Dzięki temu dostajemy z pierwszej ręki opisy funkcjonowania relacji społecznych, tego, jak Szwedzi pracują, ich podejścia do egalitaryzmu, a także ciekawostki związane ze zwyczajami domowymi. Książka jest naprawdę lekka i powierzchowna, ale autorka, choć nie jest rodowitą Szwedką, potrafiła w tym kraju dostrzec rzeczy, które dla Szwedów są zupełnie naturalne, a dla niej – jako osoby z zewnątrz – stanowiły zasadę kontrastu i pozwoliły wychwycić to, co w tym kraju jest osobliwe.
Arek - awatar Arek
ocenił na 6 2 miesiące temu
Sowietstany. Podróż po Turkmenistanie, Kazachstanie, Tadżykistanie, Kirgistanie i Uzbekistanie Erika Fatland
Sowietstany. Podróż po Turkmenistanie, Kazachstanie, Tadżykistanie, Kirgistanie i Uzbekistanie
Erika Fatland
W zasadzie co my Europejczycy wiemy o Azji Środkowej? Kraje byłego Związku Radzieckiego takie jak Kazachstan, Uzbekistan i inne Stany kojarzą nam się głównie z przynależnością do tegoż Związku a o nich samych wiemy tak naprawdę niewiele. Dzięki tej książce poznajemy każdy z tych krajów, jego bogatą historię (która sięga czasów Aleksandra Macedońskiego) i niezwykłą kulturę. Kraje te wydają nam się egzotyczne. A jednocześnie, dzięki licznym podróżom autorki, mamy do czynienia z ludźmi, którzy bardzo często żyją w trudnych (i dla nas niewyobrażalnych) warunkach. Często na pustyniach. Często w ogromnym ubóstwie i naprawdę ciężko uwierzyć, że to jest XXI wiek, bowiem dla nich czas się zatrzymał (w wieku XIX). Rządzącym żyje się o niebo lepiej, są bogaci, budują pałace a tymczasem zwykli ludzie mieszkają w jurtach. I niektórzy tylko buntują się a reszta żyje jakby pod dyktando tych dyktatorów. To jest takie dziwne i jednocześnie smutne. Ci ludzie nie mają woli walki. Przeszli spod jednego panowania (Stalina) do kolejnych rządów autorytarnych (swoich prezydentów, którzy są nieusuwalni). Chętnie wybrałbym się w tamte rejony, ale nie wiem, czy zdołałabym znieść to, że obcokrajowców traktuje się podejrzliwie i każdemu turyście przyznaje się osobę, która "czuwa" nad tym aby nie zobaczył zbyt dużo, nie zrobił "podejrzanych'" zdjęć, nie porozmawiał otwarcie z mieszkańcami, nie skrytykował władzy itd. Książka warta aby ją przeczytać i zastanowić się, jak mamy dobrze w tej cywilizowanej Europie.
Agnieszka - awatar Agnieszka
oceniła na 7 10 miesięcy temu
Nie każdy Brazylijczyk tańczy sambę Tony Kososki
Nie każdy Brazylijczyk tańczy sambę
Tony Kososki
Przed pandemią, w czasach gdy jeszcze wszyscy normalnie chodzili do biura i jeszcze nikt nie wpadł na to, że możliwy jest home office właściwie na nieograniczoną skalę, częstym zjawiskiem była ,,korpogłupota", czyli pewne odrealnienie i przesadne koncentrowanie się na zadaniach w biurze, używanie ponglisha (czyli szalonej mieszaniny polskiego i angielskiego) oraz zapominanie, że istnieje jeszcze jakieś życie poza korpo. Wtedy to jeden z moich kolegów wymyślił hasło, które do dziś wisi przy moim kompie i przypomina mi co jest ważne. A brzmi ono ,,Gdy poczujesz zew korpogłupoty to wyjedź w Andy". I w pewien sposób ma to sens. Nie raz czuję chęć by rzucić wszystko i zaszyć się gdzieś na Altiplano, gdzie nie znajdą mnie wszechobecne macki korpo. Cóż, życie w pewnym wieku narzuca pewne ramy i ograniczenia i nie każdy szalony plan można zrealizować ... ale można czytać o tych, którzy takie mieli odwagę takie szalone plany realizować. Tony Kososki (albo właściwie Przemek Śleziak) w 2010 roku zdecydował się spełnić jedno ze swoich marzeń. Najpierw jako wolontariusz wyjechał do Brazylii by pracować przy organizacji finałów Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej. Była to jedna, wyjątkowa okazja, która otworzyła mu drogę do wędrówki po Ameryce Południowej. Zaczął od Rio de Janeiro, gdzie nie tylko pracował jako wolontariusz na stadionie ale także przeżywał wraz z kibicami emocje. Wędrował po teoretycznie niebezpiecznych dzielnicach, wszędzie spotykając się z ludzką życzliwością i niesamowitą uprzejmością. Z Brazylii, praktycznie bez pieniędzy ruszył do Boliwii by potem udać się do Peru i zobaczyć Machu Picchu. Chyba najlepsze z tym zapisie z podróży jest ogromny optymizm i wiara w to, że wszystko jest możliwe. Kososki nie ma wielkich funduszy ale ma plan i pomysł. I właściwie to mu wystarcza. Pełen optymizmu i radości z podróżowania przemierza kolejne kilometry łapiąc pojawiające się okazje i przy okazji głęboko wnikając w społeczności. Na swojej drodze poznaje kulturę, tradycje. Rozmawia z ludźmi i zagląda tam gdzie komercyjny turysta nie trafi. Cały czas szuka także możliwości jak to wszystko zrobić praktycznie nie naruszając skromnych zapasów. Można się pukać w głowę czytając o jego przygodach i pomysłach ale tak właściwie to mu się zazdrości. Zazdrości odwagi, optymizmu, szaleństwa i upartego dążenia do celu. Tam gdzie wielu by się poddało (bo wyobraża sobie ktoś obecnie pisanie pracy inżynierskiej bez komputera, materiałów czy stałego dostępu do internetu) on jednak daje radę. Im bardziej coś nieprawdopodobne, to z pewnością znajdzie na to radę. ,,Nie każdy Brazylijczyk tańczy sambę" to nie tylko kawał niezłej literatury podróżniczej, to przede wszystkim skryte marzenia o szalonej, nieszablonowej przygodzie. Choć przez chwilę można się poczuć jakby samemu się podróżowało i nie ważne, że tak naprawdę siedzę w wygodnym, klimatyzowanym tramwaju w Krakowie. Polecam!
deana - awatar deana
oceniła na 7 3 lata temu
Jądro dziwności. Nowa Rosja Peter Pomerantsev
Jądro dziwności. Nowa Rosja
Peter Pomerantsev
e book Rosji opisanej w tej książce już nie ma i myślę, że jest to coś co powinno się podkreślić. Nie ma już Rosji z 2010 roku, a ludzie opisani w książce też są już częścią innej rzeczywistości często dalekiej od kraju. Zastanawiałam się dłuższą chwilę co ja właściwie o tej książce myślę. Po pierwsze biorąc pod uwagę całość, to nie jest ona reportażem, a wspomnieniami, co nie musi być wadą, ale warto to wiedzieć, bo właściwie tylko 2 rozdziały w środku są reportażami. Jest dużo prywaty autora, opisów tego jak funkcjonuje (lub jak nie funkcjonuje)rynek medialny w Rosji, jest fenomenalny reportaż o Rusłanie Korszunowej, który jest wstępem do opowieści o działających na pograniczu sekty grupach couchingowych i dla którego to reportażu warto przeczytać tę książkę. Poza standrdową ekscytacją oligarchami jest temat dzikiej deweloperki, są sekty, szamani, guru będący odpowiedzią na biedę, beznadzieję i swoisty problem tożsamościowy jaki dotknął kraj po upadku ZSRR. Mamy Kaszpirowskiego, który ładuje wodę energią przez ekran telewizora, mamy rozwarstwienie społeczne, mamy proces Bierezowskiego z Abramowiczem, drogie restauracje... Nie sposób odmówić autorowi lekkiego pióra, nie sposób odmówić mu tego, że wszystko o czym pisze jest ciekawe, ale dużo tu sensacji, ekscytacji tym co miałkie i mało wejścia w temat głębiej. Świetnie się czyta, ale po pierwsze jest to opis świata, którego już nie ma, a po drugie opis zwyczajnie powierzchowny, łapiący, to co błyszczące.
NiegdyśNatalia - awatar NiegdyśNatalia
oceniła na 6 6 miesięcy temu

Cytaty z książki Tańczymy już tylko w Zaduszki. Reportaże z Ameryki Łacińskiej

Więcej
Szymon Opryszek Tańczymy już tylko w Zaduszki. Reportaże z Ameryki Łacińskiej Zobacz więcej
Szymon Opryszek Tańczymy już tylko w Zaduszki. Reportaże z Ameryki Łacińskiej Zobacz więcej
Szymon Opryszek Tańczymy już tylko w Zaduszki. Reportaże z Ameryki Łacińskiej Zobacz więcej
Więcej