rozwiń zwiń

Stan czwarty

Okładka książki Stan czwarty
Jeffrey Archer Wydawnictwo: Rebis kryminał, sensacja, thriller
636 str. 10 godz. 36 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The fourth estate
Data wydania:
1998-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1996-01-01
Liczba stron:
636
Czas czytania
10 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
83-7180-088-6
Tłumacz:
Arkadiusz Nakoniecznik, Danuta Sękalska-Wojtowicz
Średnia ocen

                7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Stan czwarty w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Stan czwarty



książek na półce przeczytane 1081 napisanych opinii 1081

Oceny książki Stan czwarty

Średnia ocen
7,0 / 10
294 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1081
1081

Na półkach:

Książka opowiada o ludziach wstrętnych, odpychających, możliwe, że są to wręcz klasyczni psychopaci (autor trochę tą „wstrętność” złagodził), a opowieść jest zaczerpnięta z rzeczywistości i opowiada o dwóch powszechnie znanych osobach. Jeszcze jako młodych chłopców można było ich znieść, także wojenne losy mogły wywoływać współczucie. A potem? Po wojnie? Pazerne to, chciwe, wstrętne, traktujące paskudnie pracowników, a innych ludzi przedmiotowo, cyniczni, że szkoda gadać.
Dlaczego zabrałem się za tę książkę? Otóż wcale nie dlatego, że jakoś bardzo chciałem poznać życiorysy tych psychopatów, to nazwisko autora książki, świetnego pisarza, który nawet gdyby relacjonował proces czekania na tramwaj, opisałby go bardzo ciekawie – zachęciło mnie do lektury.
I pod tym względem się nie zawiodłem, książka mnie nie nudziła, a przy okazji momentami autor przemycał pewne subtelne informacje, z prawdziwego życia wzięte, które coś ważnego o świecie opowiadały. Nie zamierzam jednak zapamiętywać tych życiorysów, ale literatura pisana przez Archera jest błoga i jako taką wszystkim polecam.

Książka opowiada o ludziach wstrętnych, odpychających, możliwe, że są to wręcz klasyczni psychopaci (autor trochę tą „wstrętność” złagodził), a opowieść jest zaczerpnięta z rzeczywistości i opowiada o dwóch powszechnie znanych osobach. Jeszcze jako młodych chłopców można było ich znieść, także wojenne losy mogły wywoływać współczucie. A potem? Po wojnie? Pazerne to, chciwe,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

621 użytkowników ma tytuł Stan czwarty na półkach głównych
  • 379
  • 235
  • 7
118 użytkowników ma tytuł Stan czwarty na półkach dodatkowych
  • 93
  • 9
  • 5
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Stan czwarty

Inne książki autora

Jeffrey Archer
Jeffrey Archer
Brytyjski polityk, jeden z najpopularniejszych obecnie pisarzy na świecie. W 1992 roku otrzymał tytuł szlachecki, zasiadał też jako poseł w Izbie Gmin i w Izbie Lordów. W 1963 roku reprezentował Wielką Brytanię w biegu na 100 metrów. W latach 1969-74 zasiadał w Izbie Gmin. Od września 1985 roku do października 1986 roku wiceprzewodniczący Partii Konserwatywnej. W 1992 otrzymał tytuł para dożywotniego. Kandydował na burmistrza Londynu, jednak musiał wycofać swoją kandydaturę, gdy udowodniono mu krzywoprzysięstwo - został skazany na trzy lata więzienia. Wyrok zakończył jego karierę polityczną. Swoją pierwszą książkę napisał aby spróbować uniknąć bankructwa. "Co do grosza" zyskała popularność w Wielkiej Brytanii. Kolejna, "Kane i Abel", stała się wielkim bestsellerem. Obie książki zostały sfilmowane. Jego sławę ugruntowały następne powieści i opowiadania, m.in.: "Ale to nie wszystko...", "Więzień urodzenia", "Pierwszy między równymi", "Sprawa honoru", "Na kocią łapę" i cykl „Kroniki Cliftonów”. Książki Archera cieszą się popularnością wśród czytelników, ale niską opinią krytyków.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Złodziejski honor Jeffrey Archer
Złodziejski honor
Jeffrey Archer
Dawkując sobie dorobek literacki mojego ulubionego brytyjskiego pisarza, polityka, sportowca i barona (nie narkotykowego, a Weston-super-Mare) Jeffreya Archera tym razem sięgnąłem po powieść „Złodziejski honor”. Wybrałem wersję audio na podstawie tłumaczenia Andrzeja Szulca, której głosu użyczył Janusz Kozioł. Dzieła, które wyszły spod pióra Archera, dotąd nigdy mnie nie zawiodły, choć to autor bardzo odważny, który nie ogranicza się w swej twórczości do jednego gatunku literackiego, jednej tematyki ani jednego okresu dziejów. Poniekąd odzwierciedla ta różnorodność jego doświadczenie życiowe; jest on jednym z tych ludzi, o których można śmiało powiedzieć, że z niejednego pieca chleb jadł. Do „Złodziejskiego honoru” podszedłem więc śmiało, bez obaw. Od razu rozprawię się z wydaniem – jeśli macie do niego dostęp, to śmiało – lektor sprawił się bez zarzutu, podobnie jak tłumacz. A sama powieść? Ukazała się w 1993, a więc po finalnie nieudanej agresji Iraku na Kuwejt, ale dużo, dużo wcześniej przed inwazją Zachodu na Irak. Saddam Husajn miał się jeszcze całkiem dobrze i pewnie nawet nie przypuszczał, że nie ma szans w konflikcie z USA. W powieści Archera władca Iraku postanawia upokorzyć Stany, a szczególnie amerykańskiego prezydenta, nie na drodze ataku terrorystycznego, a bardziej finezyjnie. Konkretnie zamierza wykraść, a potem publicznie spalić, Deklarację Niepodległości. Co i jak się będzie działo nie zdradzę; uważam, że blurby wszystkich wydań ujawniają zdecydowanie zbyt wiele i w pełni zasługują na miano spojlerów. Na szczęście żadnego nie poznałem przed odsłuchaniem książki czytanej, więc mi zabawy nie zepsuły. Zabawy, bowiem to niestety nie jest ten Archer, którego uwielbiam. Owszem, jest to bardzo udany miks kryminału, sensacji, fikcji politycznej i powieści szpiegowskiej, a wszystko okraszone odrobiną romansu. Równorzędna konkurencja dla Jamesa Bonda i podobnych produkcji. Gdyby napisał to ktoś inny, pewnie bym nie narzekał, jednak Jeffrey Archer przyzwyczaił mnie do tego, że nawet w typowo popularnych gatunkach widać wyczucie, doświadczenie życiowe i głęboki ogląd rzeczywistości będący podstawą powieściowej fikcji. Tutaj trochę mnie zawiódł, gdyż pójście w akcję i dynamikę rodem z „007” chyba nie było najlepszym eksperymentem. Może po prostu nie miałem na to nastroju. Inna sprawa, że słuchało się tego naprawdę dobrze, zwłaszcza do połowy. Potem, co wynikało z samej konwencji przyjętej przez autora, można się było zbyt wielu rzeczy domyślać, choć nie było to aż tak infantylne jak u  Iana Fleminga. Jeśli macie akurat zapotrzebowanie na sensacyjne szpiegowskie klimaty, to jest to powieść dla Was. Jeśli chcecie poznać coś reprezentatywnego jednego z najlepszych, nie tylko brytyjskich, piór ever, to nie sięgajcie na razie po „Złodziejski honor”. Powieść dobra w swym kanonie, nawet bardzo, ale na pewno nie jest tym, za co Archera pokochały miliony czytelników na całym świecie. źródło: https://klub-aa.blogspot.com
Andrew Vysotsky - awatar Andrew Vysotsky
ocenił na 7 6 miesięcy temu
Pojutrze Allan Folsom
Pojutrze
Allan Folsom
Nie mogę powiedzieć, że spotkało mnie rozczarowanie, bo niczego błyskotliwego się nie spodziewałem. Książkę ściągnąłem z półki, opisanej jako "Sensacyjne", chcąc sobie zapewnić lekką lekturę na majówkę. Ku mojemu zaskoczeniu, powieść była całkiem niezła, znacznie lepsza niż się spodziewałem. Atutem jest dobrze przygotowane tło, dokładne opisy miejsc i sytuacji, co sprawia, że czytelnik "widzi" te miejsca w wyobraźni i sprawia to wrażenie solidnie wykonanej roboty. Akcja przeprowadzona jest dobrze - nie błyskotliwie, ale dobrze. Zwalnia, gdy bohater jest zmęczony i targają nim niepewności, przyspiesza, gdy trzeba działać szybko. Postaci są wyraziste, przynajmniej te najważniejsze - poboczne mogą się czytelnikowi mylić, ale nic to nie szkodzi, bo wkrótce i tak będą martwe. To właśnie jest słaby punkt książki - trupów więcej niż w Hiroszimie. Autor tak szafuje tu ludzkim życiem, że po pewnym czasie gdy tylko pojawia się nowa postać, możemy być pewni, że końcowej strony nie dożyje. Niepotrzebnie też wpleciono tu wątek miłosny, który spłyca powieść i czyni ją przewidywalną. Prawa fizyki traktowane są tu dość dowolnie. Wspomnę tylko o cięciu skalpelem w temperaturach bliskich zeru bezwzględnemu. Tak, jakby w takich temperaturach cokolwiek można było uciąć. Urąbać, ukruszyć, rozbić - jak najbardziej - ale uciąć? I to jeszcze tak precyzyjnie? Już w minus 70 st. Celsjusza większość przedmiotów robi się krucha jak szkło. Akcja rozwija się dość długo. Niepotrzebnie długo. Gdy dochodzi do kulminacji, czytelnik zaczyna się trochę gubić, ale to uwaga na plus - bowiem podobnie gubią się śledczy. Zakończenie trudne do przewidzenia, co też jest zaletą, ale co znajduje się w tajemniczym pakunku, średnio inteligentny czytelnik domyśli się od razu - nie trzeba było zwlekać z tym do ostatniego słowa. Ostatniego - dosłownie! W sumie, nie była to lektura na dwa wieczory, jak się spodziewałem. Trochę wysiłku jednak kosztowało przebrnięcie przez zagmatwaną akcję. Jeśli ktoś to lubi - polecam. Ale moim zdaniem, to po prostu niedoskonałość formy. Treść na czwórkę, forma na trójkę. Wychodzi ocena przeciętna. Dodatkowa gwiazdka za oryginalny pomysł.
Nitager - awatar Nitager
ocenił na 6 7 lat temu
Człowiek firmy Joseph Finder
Człowiek firmy
Joseph Finder
Joseph Finder to ekspert od thrillera „korporacyjnego”, opisującego sposób funkcjonowania wielkich firm. Fabuła dzieli się na dwie drogi: kryminalną i firmową. Pierwsza przeprowadza nas przez interesujące wątki, a druga to takie trochę lanie wody. Przez tą drugą książka jest sztucznie wydłużona i spokojnie mogłaby być dużo krótsza. W “Instynkcie zabójcy” wątki firmowe były ściśle powiązane z fabułą, a tutaj mogłyby zejść na dalszy plan i nie być tak bardzo eksponowane. Za to pierwsza droga trochę przypomina motyw ze “Zbrodni i kary” Dostojewskiego. Nick jako główny bohater zachowuje się nijako. Nie jest panikarzem, ani też zbyt pewny siebie jeżeli chodzi o sytuację stresowe. Lepiej wychodzi to Eddiemu Rinaldiemu, który trzyma rękę na pulsie. Początkująca śledcza Audrey ma wiele do zaoferowania, ale cały czas jest pomijana w męskim świecie policji. Gdy dostaje sprawę zabójstwa może w końcu pokazać swoje umiejętności. Historia ma jeden wielki zwrot akcji zawarty w zakończeniu. Według mnie trochę zbyt przekombinowany, ale nie zmienia to faktu, że samo zakończenie jest oryginalne. Reasumując książka byłaby lepsza gdyby nie pewne wątki, które wydają się tu być zbędne. Nick to dyrektor finansowy wielkiej firmy, który jest nękany przez włamywacza wandalistę. Zbiega się to z redukcją zatrudnienia w jego firmie. Policja jednak lekceważy incydenty w jego domu. Dlatego Nick postanawia wziąć sprawy we własne ręce, przez co doprowadza do tragedi. Ten problem zmieni całkowicie jego życie.
Hendoslaw - awatar Hendoslaw
ocenił na 6 2 lata temu
Szlak łez A. J. Quinnell
Szlak łez
A. J. Quinnell
Mam z Quinnellem pozytywne skojarzenia dzięki 'Człowiekowi w ogniu'. Wielu kojarzy ten tytuł dzięki adaptacji z Denzelem Washingtonem w roli tytułowej. Adaptacji mocno zmienionej, dodam. Była też adaptacja bardziej zgodna z książką, z doskonale dobranym Scottem Glenem w roli Creasy'ego. 'Człowieka w ogniu' czytałem na kryminale. Tak mi się spodobał, że kolejną książkę Quinnella odpaliłem na ślepo! To nie jest taki mięsisty akcyjniak jak ww. Bardziej bym to określił jako global conspiracy thriller w stylu Ludluma. Potężna tajemna organizacja- jest. Everyman w jej szponach- obecny. Idealiści różnych proweniencji chcący złą hydrę ukatrupić- na miejscu. Wątki romantyczne też w dobrym stylu. Te ostatnie wyjątkowo lubię :) W sensacjach działają lepiej niż w tradycyjnych romansach, bo są niby na drugim planie. W 'Szlaku łez' są nawet dwa, a jeden niezwykle uroczy. Sami zrozumiecie który :) Dziwi mnie sam tytuł książki, a raczej jego zbyt mało istotna obecność w książce. Jakby to był jeden z wątków, który autor zaczął, a nie miał czasu skończyć. Szkoda. To o tyle ważne, bo łączy się z dość kontrowersyjnym- wg mnie- wątkiem mniejszości rasowo- etnicznych. Zauważyliście, że w klasycznych sensacjacj większość 'tych złych' to biali republikanie, a inni to zwykle pozytywni bohaterowie? Bym się nie czepiał, gdyby mi to dramaturgii nie psuło, a psuje. Japończyk, Latynos albo Indianin to zwykle dobry gość. W 'Szlaku łez' zwróciło to moją uwagę też z powodu błędnego acz politycznie poprawnego wyjaśnienia sensu indiańskich skalpów. Obecnych w kulturze prekolumbijskiej na długo przed białymi! Niby drobiazg, ale jednak stereotyp. O naukowe wartości książki się nie zakładam, bo się nie znam. W kilku momentach bohaterowie zachowują się dziwnie, jakby urągali własnej inteligencji. Kilka wątków się urywa albo nie jest do końca przemyślanych. 7/10. Ale ogólnie porządnie, fajnie napisany klasyczny sensacyjniak. Nie ten poziom co 'Człowiek w ogniu', ale daje radę. Wersję audio czyta Leszek Filipowicz. Jego zaśpiew może niektórych denerwować, ale ja go uwielbiam. Jeszcze bardziej uwielbiam staromodną wersję tego nagrania. Kto zna audiobooki ten zrozumie: 'Szlak łez, taśma druga, koniec ścieżki pierwszej' :) Od czasu do czasu muszę sobie włączyć tego typu nagranie. Cudeńko! Często zdarzają się w tych wersjach problemy techniczne, ale nie tym razem. Czysta robota, bez szumów i charkotów.
Topieleccc - awatar Topieleccc
ocenił na 7 2 lata temu
Spisek Brian Haig
Spisek
Brian Haig
Dobrych kilka lat temu przeczytałem powieść Tajna sankcja mało u nas popularnego amerykańskiego autora, analityka wojskowego i byłego oficera armii USA, Briana Haiga. Książka, otwierająca cykl z byłym komandosem, obecnie wojskowym prawnikiem, Seanem Drummondem jako protagonistą, niezwykle przypadła mi do gustu i wystawiłem jej bardzo dobrą recenzję. Postanowiłem zaczekać na drugą powieść serii i tak czekałem, czekałem, czekałem... aż zapomniałem. Minęło ponad pięć lat, w końcu sobie przypomniałem; patrzę, i co widzę? Jest już trzecia powieść cyklu i czwarta, a drugiej jak nie było, tak nie ma! Cóż, Polska to nie jest kraj, który można zrozumieć, to stan umysłu, czyli Zulu-gula. Przekonawszy się o tym po raz kolejny, tym razem na przykładzie naszej polityki wydawniczej, postanowiłem nie czekać na upragniony odcinek drugi i przejść od razu do trzeciego, którym jest Spisek. Bill Morrison, amerykański generał i ostatnio attache wojskowy w Moskwie, którego karierę można było dotąd z powodzeniem określać jako błyskotliwą, nagle zostaje aresztowany pod zarzutem zdrady, zabójstw i mnóstwa innych pomniejszych przestępstw. Obrony zdrajcy, na prośbę jego żony, również pracownika amerykańskiego wywiadu, podejmuje się jej były kochanek, czyli znany nam już główny bohater całego cyklu powieściowego, Sean Drummond. Oskarżenie ma do pomocy cały aparat wywiadu i kontrwywiadu USA, ma także za sobą przewagę czasu, gdyż do momentu aresztowania gromadziło dowody, które do siedziby obrony teraz trzeba będzie dowodzić ciężarówkami, a obrońcy tak będzie brakować do pomocy ludzi, którym by mógł zaufać, że na swojego asystenta będzie musiał zatrudnić cywilną prawniczkę wziętą dosłownie z ulicy. Oczywiście będzie ona piękna, bystra i tak dalej, podobnie zresztą jak żona oskarżonego, co już na kilometr pachnie kłopotami. Czy Drummond ma jakiekolwiek szanse, by ze swym nielicznym zespołem stawić czoła machinie amerykańskich tajnych służb i prawnikowi oskarżenia, na którego wybrano laureata Nagrody Kata, takiego prawniczego Top Gun, majora Eddiego Goldena, który na dodatek podebrał Seanowi do swego zespołu najlepszą do takiej sprawy asystentkę, Karen Zbrovnię, gwiazdę korpusu JAG? Tego oczywiście nie zdradzę. Nadmienię tylko, że walka odbędzie się nie tylko na papiery, dowody i poszlaki, ale również na broń palną i białą. Będzie się działo i w Stanach, i w Moskwie, a Drummond będzie musiał zaryzykować nie tylko swoją karierę, ale i głowę. Do książki podszedłem uwzględniając wrażenia z Tajnej sankcji, a więc z oczekiwaniem na naprawdę dobry kawał beletrestyki. W pierwszej chwili doznałem jednak szoku - powieść niemal rozpoczyna się żenującą wpadką – scena rozmowy przez telefon płynnie przechodzi w rozmowę oko w oko, tak jakby autor zapomniał, o czym pisał. Na szczęście to jedyny, choć bardzo zastanawiający błąd, który zauważyłem w powieści. Gdzie korekta? Fabuła nie jest przesadnie rozbudowana, i całe szczęście, gdyż sama intryga jest dość skomplikowana i mam wrażenie, że może być trudna do ogarnięcia dla niezbyt uważnych czytelników, choć bez przesady. Akcja będzie, a jakże, i romanse też, czyli dla każdego coś miłego. Całość okraszona bardzo dobrym warsztatem literackim, znajomością realiów, specyficznym wojskowym humorem. Postać głównego bohatera może nieco sztampowa, ale przekonująca, sympatyczna, spójna psychologicznie. Czego można więcej chcieć? No właśnie. Gdyby chodziło tylko o to, o czym już wspomniałem, byłaby to piątka (w starej skali ocen) w swojej klasie, czyli na styku powieści prawniczej, szpiegowskiej, sensacyjnej i thrillera. Jest jednak coś jeszcze, co sprawia, że jest to pozycja z całkiem innej półki. Dotychczas uważałem, że głównie fantastyka jest gatunkiem, gdzie można pisać o rzeczach jak najbardziej realnych, prawdziwych, o których nie można opowiedzieć jako o rzeczywistych, z powodu cenzury, obawy przed pozwem, zemstą, czy z innych przyczyn. Tutaj powraca sprawa założeń fabuły powieści, a dokładniej sedna intrygi, wokół wszystko zbudowano. Polski tytuł Spisek jest fałszywy i szkodliwy, gdyż sugeruje, że mamy do czynienia z kolejną spiskową teorią dziejów. Tymczasem tytuł oryginału The Kingmaker odnosi się do rzeczy jak najbardziej rzeczywistej. W historii nawet najwięksi władcy, którzy od początku panowania startowali z silnej pozycji, musieli walczyć o utrzymanie swej niezależności od różnych, jak byśmy to dziś określili, grup nacisku. Często też walkę tę przegrywali i stawali się w mniejszym lub większym stopniu narzędziami w rękach możnowładców, szarych eminencji czy różnych układów politycznych. O tych słabych nawet nie ma co wspominać. Wielu z nich zostało osadzonych na tronach przez różnych kingmakerów, którzy potem aż do końca ich panowania pociągali za sznurki, niczym u marionetki w koronie, po czym tworzyli sobie nowego władcę. W ostatnich stuleciach, wraz z koncentracją kapitału, wzrostem jego wirtualności, gwałtownym rozwojem stojących ponad prawem tajnych służb i komplikacją światowej sceny politycznej, globalizacją i innymi procesami, nastąpiło drastyczne zmniejszenie realnej władzy osób i organów oficjalnie ją posiadających. W literaturze pięknej początki tego procesu niezmiernie obrazowo opisał choćby Umberto Eco w Cmentarzu w Pradze. Stan obecny jest tak odległy od tego, co funkcjonuje w powszechnej świadomości społecznej, że większość wprost nie może i nie chce uwierzyć w rzeczywistość taką, jaką jest. Brian Haig w lekkiej formie rozrywkowej, w założeniach intrygi, przemycił nam bardzo oryginalną wariację na temat obecnego stanu światowych tajnych służb, która pomimo pewnego pierwiastka fikcji, jest jak najwierniejszym odbiciem rzeczywistości. Nie każdemu chce się czytać poważne, udokumentowane opracowania w rodzaju Wielkich kłamstw Ameryki Diany West; ludzie w ogóle w większości nie lubią sobie łamać głowy i komplikować światopoglądu, a co za tym idzie życia. Wolą widzieć walkę wywiadów taką, jak w Stawce większej niż życie, niż zastanowić się, na przykład, jak to możliwe, że w Polsce listy agentów UB i SB są kilometrowej długości, a szpiegów służb zagranicznych jak na lekarstwo. I nikt nie pyta, kto pracował dla Stasi, że o Wielkim Czerwonym Bracie, czy obecnej Rosji, nie wspomnę. A trzeba zaznaczyć, że pomiędzy poziomem celów i środków polskiego wywiadu oraz kontrwywiadu, a celami i środkami służb głównych światowych graczy, jest mniej więcej taka różnica, jak między ich PKB. Do tego dochodzą jeszcze tradycje, zaszłości historyczne i wiele innych czynników. Uwzględniając tę wartość dodaną do tradycyjnej powieści, Spisek staje się powieścią must read, która może czytelnikom, którzy się dotąd w ogóle tym nie interesowali, otworzyć oczy na takie sprawy jak niezależność niepodległych państw, na „upadek” Rosji i wiele innych rzeczy. I zachęcić do sięgnięcia choćby po wspomniane już Wielkie kłamstwa Ameryki, bo w świecie tajnych służb nic nie jest takim, jakim się wydaje. Spisek Briana Haiga polecam gorąco i z pełnym przekonaniem. Zapraszam do lektury Wasz Andrew źródło i miejsce do pogadania : https://klub-aa.blogspot.com/2017/09/dugie-rece-moskwy-czyli-spisek-briana.html
Andrew Vysotsky - awatar Andrew Vysotsky
ocenił na 8 8 lat temu
Paranoja Joseph Finder
Paranoja
Joseph Finder
Joseph Finder, amerykański autor thrillerów politycznych i korporacyjnych, kryminałów i książek sensacyjnych. Tak naprawdę trudno go łączyć z jednym określonym gatunkiem literackim. Zadebiutował powieścią „Moscow Club” w 1991 roku, gdy był jeszcze na studiach. Opisywał w niej wyimaginowany zamach na Michaiła Gorbaczowa zorganizowany przez KGB i co ciekawe, zamach taki się dokonał pół roku po wydaniu powieści. Książkę przetłumaczono na 30 języków, stała się bestsellerem i przyniosła autorowi światowy rozgłos. „Paranoja” wydana w 2004 roku należy do gatunku thrillerów korporacyjnych. Znakomita, trzymająca w napięciu historia. Adam Cassidy, młody pracownik wielkiej korporacji elektronicznej Wyatt Telecommunications defrauduje fundusze firmy i aby uniknąć odsiadki, godzi się na propozycję szefa by zatrudnić się w konkurencyjnej firmie Trion Systems i wykradać dla niego poufne informacje. Z każdym kolejnym dniem pracy w nowej firmie zaczynają dręczyć go coraz większe wyrzuty sumienia, zwłaszcza że zdobywa tu coraz wyższą pozycję. Znakomite tempo, pełna zwrotów i nieoczywista akcja, świetni bohaterowie i zakończenie, które kompletnie zaskakuje. Jest tu również sporo humoru i groteski, gdy Joseph Finder opisuje korporacyjny świat Ameryki i bezwzględnej walki o rynki zbytu. W roku 2013 na podstawie powieści powstał film w reżyserii Roberta Luketic’a z gwiazdorską obsadą. Zagrali tu m.in. Liam Hemsworth, Gary Oldman i Harrison Ford. Polecam.
Sławek - awatar Sławek
ocenił na 8 4 lata temu

Cytaty z książki Stan czwarty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Stan czwarty