Stąd do nieba. Ostatnie przesłanie. Rozmowy z Arturem Sporniakiem i Janem Strzałką

Okładka książki Stąd do nieba. Ostatnie przesłanie. Rozmowy z Arturem Sporniakiem i Janem Strzałką
Joachim Badeni OPArtur Sporniak Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie religia
Kategoria:
religia
Format:
papier
Data wydania:
2012-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2012-01-01
Język:
polski
ISBN:
9788308048825
Średnia ocen

                8,0 8,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Stąd do nieba. Ostatnie przesłanie. Rozmowy z Arturem Sporniakiem i Janem Strzałką w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Stąd do nieba. Ostatnie przesłanie. Rozmowy z Arturem Sporniakiem i Janem Strzałką

Średnia ocen
8,0 / 10
22 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1275
1131

Na półkach: , , ,

Książki dominikanina Joachima Badeniego uwielbiam i pochłaniam wręcz zawsze każdą jego pozycję. Tutaj są akurat rozmowy z nim tuż przed jego śmiercią. Jeśli w mojej parafii byłby taki człowiek jakże przyjemniejsze byłoby chodzenie do kościoła. Ilu młodych ludzi byłoby na mszach. Nie potrafię wyrazić jaki mądry człowiek to był ... W tej książce najlepsze co może być to właśnie zapoznanie nas z poszczególnymi częściami mszy świętej jak i rozmowy o szczęściu :) Cudowne rozdziały. Mniej rozumiałam rozdział i życiu wewnętrznym, ale trzeba raczej być, że tak to ujmę z dziedziny religii żeby tak dobrze zapamiętać ...
"contra spem spero - mam nadzieję wbrew nadziei" można tym zakończyć :)

Książki dominikanina Joachima Badeniego uwielbiam i pochłaniam wręcz zawsze każdą jego pozycję. Tutaj są akurat rozmowy z nim tuż przed jego śmiercią. Jeśli w mojej parafii byłby taki człowiek jakże przyjemniejsze byłoby chodzenie do kościoła. Ilu młodych ludzi byłoby na mszach. Nie potrafię wyrazić jaki mądry człowiek to był ... W tej książce najlepsze co może być to...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

70 użytkowników ma tytuł Stąd do nieba. Ostatnie przesłanie. Rozmowy z Arturem Sporniakiem i Janem Strzałką na półkach głównych
  • 41
  • 29
21 użytkowników ma tytuł Stąd do nieba. Ostatnie przesłanie. Rozmowy z Arturem Sporniakiem i Janem Strzałką na półkach dodatkowych
  • 12
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Stąd do nieba. Ostatnie przesłanie. Rozmowy z Arturem Sporniakiem i Janem Strzałką

Inne książki autora

Okładka książki Modlitwa jest prosta Joachim Badeni OP, Alina Petrowa-Wasilewicz
Ocena 8,0
Modlitwa jest prosta Joachim Badeni OP, Alina Petrowa-Wasilewicz
Okładka książki Amen. O rzeczach ostatecznych Joachim Badeni OP, Alina Petrowa-Wasilewicz
Ocena 8,3
Amen. O rzeczach ostatecznych Joachim Badeni OP, Alina Petrowa-Wasilewicz
Okładka książki Kobieta boska tajemnica Joachim Badeni OP, Judyta Syrek
Ocena 7,0
Kobieta boska tajemnica Joachim Badeni OP, Judyta Syrek
Okładka książki Siła nadziei. Uwierzcie w koniec świata Joachim Badeni OP, Judyta Syrek
Ocena 8,0
Siła nadziei. Uwierzcie w koniec świata Joachim Badeni OP, Judyta Syrek
Joachim Badeni OP
Joachim Badeni OP
Polski duchowny rzymskokatolicki, dominikanin. Urodził się jako Kazimierz Stanisław hr. Badeni herbu Bończa. Pośmiertnie odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski Był m.in. współtwórcą krakowskiego duszpasterstwa akademickiego "Beczka", duchowym opiekunem rodzącego się w Polsce Ruchu Odnowy w Duchu Świętym. Miłośnik Mistrza Eckharta i J. R. R. Tolkiena. Po 90. roku życia zaczęły się ukazywać jego książki wspomnieniowe, dotyczące zarówno spraw teologicznych, jak i egzystencjalnych (rozmowy spisywane przez dziennikarzy mediów katolickich). Sam nigdy żadnej książki nie napisał. Zmarł w opinii świętości.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Ludzie ósmego dnia. Autostopem do Matki Teresy Krzysztof Pałys OP
Ludzie ósmego dnia. Autostopem do Matki Teresy
Krzysztof Pałys OP
Czytałam „Ludzi ósmego dnia” Krzysztofa Pałysa OP z zapartym tchem od pierwszych stron. Czytałam z jednej strony jak dobry, trzymający w napięciu reportaż, a z drugiej - jak niezwykłe świadectwo wiary dwóch „szaleńców”, którzy zuchwale wystawili Boga na próbę,„bezczelnie wierząc”, że nie daje On człowiekowi pragnień, których nie mógłby spełnić. A jakie było ich pragnienie? Otóż dwaj bracia dominikanie, Maciej i Krzysztof, zapragnęli nawiedzić miejsce, gdzie na świat przyszła Matka Teresa. Od zaprzyjaźnionych misjonarek dostali „adres klasztoru w Skopije w Macedonii, zapewnienie o modlitwie, a także naleśniki z kapustą na drogę”. Trasę wyznaczyli sobie długopisem na kartce zaledwie kilka godzin przed wyjazdem, jednak planowanego dystansu nie zamierzali pokonać w sposób, który każdemu od razu przyszedłby na myśl, ale - autostopem! Tylko i wyłącznie autostopem! 4 000 km i to w zaledwie osiem dni, a do tego jeszcze w środku lata! Jaki przebieg miała ich podróż, z iloma trudami, niewygodami i z jakim ryzykiem musieli się mierzyć, możecie sobie wyobrazić, bo to kwestia doświadczenia i wiedzy. Ale już to, iloma niespodziankami, łaskami i jak wielką ilością dobra ze strony napotkanych ludziach Bóg ich obdarzył, o tym musicie przeczytać! Tym, co mnie najbardziej uderzyło podczas lektury, była doskonale poprowadzona analogia między opisywaną przez ojca Krzysztofa podróżą autostopem a życiem. I choć wydaje się, że motyw drogi jest już mocno w literaturze i sztuce wyeksploatowany, to tutaj tchnie świeżością. Autor podkreśla choćby to, że od osiągnięcia celu i satysfakcji z nim związanej ważniejsza jest sama podróż, w której w pełnym zaufaniu „chcieli się dać Bogu poprowadzić”. W centrum zainteresowania braci są również wszyscy napotkani ludzie, a znaleźli się wśród nich ateiści, muzułmanie, prawosławni i buddyści. Spotkanie z każdym z nich postrzegają jako życiowe lekcje i choć nie próbują nikogo nawracać, świadczą o Bogu z całą pokorą i cierpliwością, na jaką ich stać. Wiedzą, że każda sytuacja i każdy człowiek pojawiają się na na naszej drodze w określonym celu. Bo Bóg nas prowadzi, błogosławi nam i nas strzeże nieustannie! Nawet wtedy, kiedy wydaje się, że zupełnie bez sensu czekamy gdzieś na wysepce przy głównej autostradzie albo stoimy zagubieni na rozdrożu. Poza tą głębią przekazu doceniam bardzo żywy i obrazowy, a jednocześnie precyzyjny styl ojca Krzysztofa. Szanuję Go za szczerość i uczciwość w opisie przeżyć wewnętrznych, w tym choćby poczucia rezygnacji, rozczarowania i niepokoju, do których przecież mógłby nie chcieć się przyznawać… A przede wszystkim dziękuję za inspirujące świadectwo wiary w to, że „Bóg nigdy nie daje człowiekowi pragnień, których by nie mógł wypełnić” (św. Teresa z Lisieux). Ach, i jeszcze jedno! Relację Autora dopełniają genialne, pełne emocji, szkice Jolanty Franus, które pomagają sobie wyobrazić to, o czym w reportażu czytamy. Całym sercem polecam Wam tę wyjątkową literacką podróż autostopem do Matki Teresy. Niezależnie od tego, czy jesteście wierzący czy wciąż poszukujecie tego, czemu warto zaufać… Naprawdę warto!
mojezachwycenia Edyta - awatar mojezachwycenia Edyta
oceniła na 10 5 miesięcy temu
Cierpliwość wobec Boga. Spotkanie wiary z niewiarą Tomáš Halík
Cierpliwość wobec Boga. Spotkanie wiary z niewiarą
Tomáš Halík
„Na dzisiejszym barwnym i hałaśliwym rynku towarów religijnych mogę niekiedy ze swoją wiarą chrześcijańską wydawać się bliższy sceptycznym i agnostycznym krytykom religii niż temu wszystkiemu, co się tam oferuje. /…/ Tak, główną różnicę między wiarą a ateizmem dostrzegam w cierpliwości. Ateizm i religijny fundamentalizm oraz entuzjazm zbyt łatwej wiary są uderzająco podobne do siebie w tym, jak szybko potrafią uporać się z tajemnicą, którą nazywamy Bogiem – i właśnie dlatego wszystkie te trzy postawy są dla mnie jednakowo nie do przyjęcia” [1]. Mocne! Alfreda Hitchcocka zasada reżyserska i recepta na przyciągnięcie uwagi widzów: najpierw trzęsienie ziemi, a potem napięcie będzie narastać, sprawdziła się tu w pełni. Skoro ksiądz katolicki zaczyna od stwierdzenia, że ateizm i religijny fundamentalizm są do siebie podobne bardziej, niż mogłoby się to wydawać, to moją uwagę kupił na pewno. Ten cytat ujawnia jednocześnie, choć w pewnym skrócie i uproszczeniu, o czym jest książka, czyli o braku ludzkiej cierpliwości wobec nieobecności Boga. Być może pozornej nieobecności, bo Bóg objawi się na pewno u kresu dziejów. Wtedy też da się poznać i może zrozumieć. Oznacza to, że tej cierpliwości potrzeba naprawdę sporo. Tą specyficzną cierpliwość Tomáš Halík osadził na trzech filarach: wierze, nadziei i miłości. „Nie mówię ateistom, że nie mają racji, ale że brak im cierpliwości; twierdzę, że ich prawda jest prawdą niedopowiedzianą” [2]. A teraz o tym, na czym opiera autor swoje przekonania, w jaki sposób je objaśnia. Otóż głównie na jednym zdarzeniu biblijnym i jednej osobie – na Zacheuszu. Zacheusz, tylko przypomnę, bo katolikom jego historia oczywiście jest świetnie znana, był przełożonym celników. Oznaczało to człowieka z obrzeża – nie całkiem swój, nie do końca obcy (celnicy nie cieszyli się poważaniem innych Żydów). Zacheusz chciał zobaczyć Jezusa, ale będąc człowiekiem wyjątkowo niskiego wzrostu, nie mógł Go w tłumie dostrzec. Wdrapał się więc na morwę (w innych wersjach na sykomorę) i zerkał spośród gałęzi. Jezus kazał mu zejść i wprosił się do niego na kolację. „Przemówić do Zacheusza może tylko ten, kto zna jego imię – zna jego tajemnicę. Ten, komu taki typ człowieka nie jest obcy, kto potrafi wczuć się w skomplikowane przyczyny jego nieśmiałości. Do Zacheuszów dzisiejszej epoki może się tak naprawdę przybliżyć tylko ten, kto sam był i w pewnym stopniu nadal pozostaje Zacheuszem” [3]. „Cierpliwość wobec Boga” to do pewnego stopnia zbiór esejów lub/i rozważań na temat Zacheusza, jego życia, postawy, dylematów. Choć epizod z Zacheuszem nie zajmuje w Biblii wiele miejsca, to jest ważniejszy, niż się to wydaje, bo to jakby ewangelia w pigułce. Misją Jezusa nie było ratowanie tych, którzy się dobrze mają, ale nawracanie, uzdrawianie, znajdowanie i przyjmowanie zagubionych czy pogubionych. Książka wzbudzająca rozmaite uczucia i emocje. Raz to wesołość, raz złość, raz wzruszenie, raz życzliwość, innym razem wdzięczność… Trudno byłoby mi znaleźć dziesięć kartek, na których przynajmniej raz nie znalazłbym treści ważnych, do przemyślenia. „Dojrzała wiara sprzyja dojrzewaniu sumienia, niedojrzała wiara nie ufa sumieniu i stara się go zastąpić jedynie mechanicznym posłuszeństwem wobec przedkładanych z zewnątrz nakazów i zakazów” [4]. Pozycja zdecydowanie warta uwagi dla wszystkich czytelników z otwartą głową, ale nie dla tych, którzy przekonani są, że już od dawna siedzą na kolanach Pana Boga i wszystko wiedzą lepiej. A może wierzących, bo to wygodne, że wszystko wie lepiej ich proboszcz… --- [1] Tomáš Halík, „Cierpliwość wobec Boga. Spotkanie wiary z niewiarą”, przekład: Andrzej Babuchowski, Wydawnictwo WAM, 2011, s. 7. [2] Tamże, s. 11. [3] Tamże, s. 21. [4] Tamże, s. 165.
Meszuge - awatar Meszuge
ocenił na 8 2 miesiące temu
Listy z pustyni Carlo Carretto
Listy z pustyni
Carlo Carretto
Na książeczkę „Listy z pustyni” natknąłem się w kaplicy adoracji w mieście Madona (Łotwa), dokąd przyjechałem na nocną adorację. Uważam, że „Listy z pustyni” to dobra propozycja także na czas samej adoracji, gdyż książka jest podzielona na małe rozdzialiki, zatem można przeczytać jeden z nich, aby potem przed Najświętszym Sakramentem rozważać i pytać: na ile przeczytana treść ma coś wspólnego ze mną, z moim życiem, z moją wiarą. Pomyślałem jednak, że zabiorę ją do domu, aby spotkać się z całością świadectwa i przemyśleniami jednego z Małych braci Jezusa, czyli autora, brata Karlo. . Co mogę powiedzieć po jej przeczytaniu? To niby takie proste, spokojne świadectwo człowieka wiary, który postanowił iść w ślady świętego Karola de Foucauld, jednak uważam, że siła jego świadectwa i katechezy może mocno, zdecydowanie zapukać do bram (skamieniałego?) serca każdego czytelnika, bo czyż wobec tego, czym dzieli się autor, o czym pisze, można pozostać obojętnym?! Przykładowo, czytając: - o jego odkryciu prawdy, że nie jest „pępkiem świata” i że na plecach jego pomysłów, wysiłków, aktywności nie opiera się żaden z filarów Kościoła, - o dniach i nocach spędzonych wobec Hostii, a więc Boga, który się ukrywa, i Boga, który milczy, choć zadaje się Mu pytania, a jednak z czasem one (te odpowiedzi) pojawiają się w wydarzeniach życia, - o rachunku sumienia, który, zainicjowany mistycznym snem — wizją, pokazał mu, jak jego serce jest daleko od elementarnej miłości bliźniego, choć przecież jest osobą konsekrowaną, - o odkrywaniu granicy między tak zwanym „dobrym chrześcijaninem” a świętym chrześcijaninem, który utożsamia się z cierpiącymi tego świata, jest z nimi i dla nich, - o nazaretańskim stylu życia, które jemu i innyn zaproponował Karol de Foucauld, a który to styl życia tak bardzo kontrastuje z dyktaturą opinii i światowej mody, - o tym, że można trzymać w ręce Różaniec i jak faryzeusz afiszować się z nim, ale jednocześnie mieć wciąż nienawrócone, przepełnione żądzą pieniądza serce… . To tylko niektóre przykłady na to, jak mocna chwilami jest treść „Listów z pustyni”. Taką była ona przynajmniej dla mnie. Dodajmy jednak, że czytając listy brata Karlo i spotykając się z tymi dość trudnymi dla sumienia akcentami, nie jesteśmy pchani ku naśladowaniu tragicznej w skutkach rozpaczy Judasza, gdyż autor, wychodząc od słów Pisma Świętego, przypomina, iż jest możliwość nawracania się i wzrastania w mądrości życia i świętości serca. Autor daje na to przykłady także ze swego życia. Jeden z takich zdaje mi się być szczególnie przekonujący, albowiem ukazuje, że światło łaski Boga, aby doprowadzić do (jeszcze jednego) nawrócenia, jest w stanie oświetlić grzechy nawet sprzed 40 lat! . „Listy z pustyni” zawierają w sobie pouczenie o dynamice wiary i modlitwy do Boga. To dobra, pożyteczna treść, albowiem te dwie kategorie domagają się świadomego podejścia, a zatem i zrozumienia. Rozjaśniony zostaje, przynajmniej nieco, fenomen samej pustyni, która nie jest tożsama z Saharą albo inną pustynią w sensie geograficznym. W podobny sposób ukazane zostaje ubóstwo, które — jak przeczuwamy — nie wiąże się jedynie z jakimś brakiem pieniędzy czy wyrzeczeniem się ich. Sama wiara: autor przypomina, że wiara to nie tylko wzloty, „ochy”, „achy” i pachnąca dobrymi uczynkami świętość, ale wierzący przechodzi również przez okresy stanięcia oko w oko z prawdą o swej niedoskonałości i obrzydliwej grzeszności. Okresy te pozwalają dostrzec w całej okazałości różnicę między Stwórcą a stworzeniem. Dzięki tak zdobywanej pokorze można wzrastać o wiele szybciej. . Jeszcze jedno. Gęstość myśli, która spotykamy na kartach książki, domaga się powolnego czytania, a w przypadku niektórych wątków — czytania kilkukrotnego. Jednak zdecydowanie warto przez nią się „przedzierać”, aby wzrosnąć w mądrości życiowej i mądrości wiary. . Serdecznie polecam! . ks. Paweł Kamola
xPaavils Kamola - awatar xPaavils Kamola
oceniła na 8 2 miesiące temu

Cytaty z książki Stąd do nieba. Ostatnie przesłanie. Rozmowy z Arturem Sporniakiem i Janem Strzałką