Spadkobiercy Matarese'a

Okładka książki Spadkobiercy Matarese'a
Robert Ludlum Wydawnictwo: Amber kryminał, sensacja, thriller
448 str. 7 godz. 28 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The Matarese countdown
Data wydania:
2003-02-07
Data 1. wyd. pol.:
1998-01-01
Liczba stron:
448
Czas czytania
7 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
83-241-0255-8
Tłumacz:
Andrzej Leszczyński
Średnia ocen

                6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Spadkobiercy Matarese'a w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Spadkobiercy Matarese'a

Średnia ocen
6,8 / 10
256 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
440
431

Na półkach:

Jedna z najfajniejszych książek kryminalnych, jakie tylko w życiu przeczytałem. Robert Ludlum udowodnił, że ma zmysł i talent literacki wypuszczając dwutomowe losy tytułowego Matarese'a. Dla głównych bohaterów zniszczenie Appletonu jest bardzo symbolicznym wydarzeniem, które oddziela przeszłość od teraźniejszości - czyli zmienia życie oficera CIA. Brandona Scofielda i agenta KGB, Wasilija Taleniekowa na całe życie. Bardzo dobra intryga, każdy czytelnik tego typu powieści powinien być wręcz w siódmym niebie. Polecam przeczytać. Gwarantuję, że nie zawiedziecie się na niej i uznacie, że warto było sięgnąć po ten tytuł w bibliotece czy księgarni. Zabójstwa polityczne, układy mafijne, potężne lobby finansowo-przemysłowe to jest coś, co w literaturze między innymi kocham najbardziej.

Jedna z najfajniejszych książek kryminalnych, jakie tylko w życiu przeczytałem. Robert Ludlum udowodnił, że ma zmysł i talent literacki wypuszczając dwutomowe losy tytułowego Matarese'a. Dla głównych bohaterów zniszczenie Appletonu jest bardzo symbolicznym wydarzeniem, które oddziela przeszłość od teraźniejszości - czyli zmienia życie oficera CIA. Brandona Scofielda i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

556 użytkowników ma tytuł Spadkobiercy Matarese'a na półkach głównych
  • 396
  • 157
  • 3
137 użytkowników ma tytuł Spadkobiercy Matarese'a na półkach dodatkowych
  • 115
  • 8
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Spadkobiercy Matarese'a

Inne książki autora

Okładka książki Przewaga Bourne’a Robert Ludlum, Eric van Lustbader
Ocena 7,1
Przewaga Bourne’a Robert Ludlum, Eric van Lustbader
Okładka książki Zagadka Bourne’a Robert Ludlum, Eric van Lustbader
Ocena 6,7
Zagadka Bourne’a Robert Ludlum, Eric van Lustbader
Okładka książki Odwet Bourne’a Robert Ludlum, Eric van Lustbader
Ocena 7,2
Odwet Bourne’a Robert Ludlum, Eric van Lustbader
Okładka książki Sankcja Bourne’a Robert Ludlum, Eric van Lustbader
Ocena 6,5
Sankcja Bourne’a Robert Ludlum, Eric van Lustbader
Robert Ludlum
Robert Ludlum
Największy mistrz powieści sensacyjnych, które nie poddają się próbie czasu Robert Ludlum to pisarz legenda, fenomen wydawniczy. Stworzył wzorcowy kanon literatury sensacyjnej, sobie tylko właściwy gatunek, nazwany global conspiracy thrillers. Napisał 33 powieści, sprzedanych w ponad 500 000 000 egzemplarzy, przetłumaczonych na 32 języki. Robert Ludlum zmarł w 2001 roku, pozostawiając ogromną niewydaną spuściznę prawie ukończonych i naszkicowanych powieści. Pierwszym światowym bestsellerem wydanym w Polsce w 1990 roku przez AMBER była Tożsamość Bourne’a, pierwsza część Trylogii Bourne’a, na którą składają się też Krucjata Bourne’a i Ultimatum Bourne’a. W pierwszej ekranizacji Tożsamości Bourne’a zagrał Richard Chamberlain, a w filmie z roku 2002 Matt Damon, który wcielił się również w postać Jasona Bourne’a w najnowszej ekranizacji Krucjaty Bourne’a. Potem przyszły kolejne sukcesy: Transakcja Rhinemanna, Manuskrypt Chancellora, Pakt Holcrofta, Weekend z Ostermanem, Przesyłka z Salonik, Spisek Akwitanii, Plan Ikar, Iluzja Skorpiona, Dokument Matlocka, Dziedzictwo Scarlattich, Trevayne, Mozaika Parsifala, Strażnicy Apokalipsy, Zew Halidonu, Testament Matarese’a, Spadkobiercy Matarese’a, Strategia Bancrofta. Na początku lat 90. Ludlum był w Polsce najpopularniejszym pisarzem, wydawanym w najwyższych nakładach. Od 2001 roku popularność mistrza przeżywa w Polsce wielki renesans. Z gorącym przyjęciem spotkał się Program Hades. Klątwa Prometeusza została jednym z polskich bestsellerów roku 2001. Protokół Sigmy był według „Rzeczpospolitej” najlepiej sprzedającą się powieścią sensacyjną w Polsce w 2002 roku. Przymierze Kasandry, Zlecenie Jansona i Opcja paryska królowały na listach bestsellerów w 2002 i 2003 roku, a Zdrada Tristana – w roku 2004. Kod Altmana – napisany wspólnie z Gayle Lynds, autorką bestsellera Spirala – to czwarta powieść z cyklu Z tajnych archiwów Roberta Ludluma. Piąta część to Zemsta Łazarza, kolejna – Wektor moskiewski. Kryptonim Ambler to mistrzowski conspiracy thriller w tradycji największego ludlumowskiego bestsellera, klasyki gatunku – Tożsamości Bourne’a.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Mistyfikacja Bourne’a Eric van Lustbader
Mistyfikacja Bourne’a
Eric van Lustbader Robert Ludlum
Po raz kolejny chciałbym was zabrać w podróż z kolejną częścią, wyjątkowej serii o przygodach niesfornego agenta Jasona Bournea w książce o tytule "Mistyfikacja Bournea", która została napisana przez Erica Van Lustabera. Jest to już czwarta pozycja tej serii kontynuowana przez owego autora. Ta są już mało znane pozycje szerszemu gronu, a jedynie fani tego bohatera zazwyczaj sięgają po te powieści. Wielu ludzi narzeka iż z każdą częścią jest coraz gorzej, ale dla mnie wręcz odwrotnie, bo coś takiego lubię i uważam że jest to bardzo udana kontynuacja, która trzyma poziom. W tej części powieści nadal mamy wiele zwrotów akcji i ciągłe wymykanie się śmierci głównego bohatera, który nie jest już tak kluczową i jedyną ważną postacią w całej historii. Wielkim oczywiście plusem jest i nowością stał się fakt,że książki (poprzednie części), są ze sobą mocno połączone fabularnie, pojawiają się te samo postacie oraz antagoniści, a między akcją w nich zawartą, mija odstęp kilku tygodni lub miesięcy. Przez co cały czas seria trzyma równy poziom. Dzięki temu ta serie jeszcze bardziej mi się podoba. Ciekawą kwestią w tej części jest to bardzo mocno została rozbudowana postać Arkadina i jego przeszłość serwowana w kilku retrospekcjach przez co dobrze poznajemy tę osobę. Takim minusem serii stało się iż seria ta stałą się zwykłym akcyjniakiem z mnóstwem postaci i brakuje nieco tego klimatu jaki nadał tej książce i głównemu bohaterowi Ludlum. Jednak mi to tak bardzo nie przeszkadza i czystym sumieniem polecam zapoznanie się z tą częścią i kolejnymi przygodami Jasona Bournea. Książkę przeczytałem w formie tradycyjnej papierowej...
Kudlari - awatar Kudlari
ocenił na 8 1 rok temu
Czarna niedziela Thomas Harris
Czarna niedziela
Thomas Harris
Ostatnia akcja Nazwisko Thomasa Harissa, jako autora książek sensacyjnych, znane jest w świecie od dawna. Wydawałoby się, iż napisał niezliczone ilości opowieści, jak jego rówieśnicy, którzy tworzyli cały nurt literatury zwanej potocznie thrillerem. Wszyscy szturmem wdarli się do księgarń i na biblioteczne półki. Pisali, pisali, pisali, co jeden utwór to lepszy. Ale z Harissem tak nie było… Jeśli jeszcze nie wiecie, to informuje, iż jest on autorem zaledwie sześciu książek…. Ale wśród nich jest TA, jedyna, najważniejsza, która ukształtowała literaturę sensacyjna i nadał jej kształt. Zupełnie tak samo jak z piosenką „The Sound of Silence” duetu Simon & Garfunkel. Śpiewali jeszcze wiele, ale „Sound …” to utwór, który uczynił ich nieśmiertelnymi. W przypadku Harissa jest to „Milczenie owiec”. Nie o tej książce będę jednak mówić. Po raz drugi w życiu przeczytałam bowiem „Czarną niedzielę”, pierwszą powieść pisarza. Zatem parę słów o niej. Wydana został w 1975 roku, trzy lata po ataku terrorystycznym na wioskę olimpijską w Monachium. Do tamtej chwili mieszkańcom globu wydawało się, że terroryzm jest daleko od nich i dotyczy tylko garstki szaleńców. Atak organizacji Czarny Wrzesień wraz z nieudaną akcją odbicia zakładników uświadomiła, iż terroryzm stanowi jedno z największych zagrożeń współczesnego świata. Wkroczył również do literatury. „Czarna niedziela” jest właśnie ponurą opowieścią o przygotowaniu zamachu w imię ponurej ideologii i zemsty. Praktycznie wiemy wszystko od samego początku, kto dokona zbrodni, kto mu w tym pomoże, jak zostanie wykonana i kto zajmuje się poszukiwaniem przyszłych zamachowców. W trakcie czytania poznajemy życiorysy poszczególnych postaci i metody działania służb zwanych ogólnie specjalnymi. Oczywiście w znacznie okrojonej formie, bo to jeszcze nie czasy, kiedy dzielono się faktami z dziennikarzami czy pisarzami. Atak na wypełniony po brzegi stadion w czasie rozgrywek Super Bowl za pomocą sterowca musi być starannie przygotowany. Czy zostanie udaremniony? Część recenzentów książki popełnia delikatny błąd oceniając jej wartość. Porównuje do „Milczenia owiec” i krytykuje, że to nie to. Zapomina jednak, iż jest to pierwsza książka Harissa, być może jedna z pierwszych popularnych opowieści o terroryźmie. Rzeczywiście, chwilami może nużyć, ale nie usypia. Intryga prosta, ale trzyma w napięciu. Zamiast pytanie „kto kogo złapie”, zadajemy inne „kiedy go (ich) złapią”. Zakończenie – raczej zaskakujące, ale dość prawdopodobne. Hariss swą powieścią wpisał się w tematykę aktualną swoim czasom. Ostrzegł, że terroryści mogą być wszędzie, mogą być jednymi z nas. Akcje zamachowe to już nie garstka szaleńców rzucających się bez ładu i składu na cele daleko od naszych granic. To zaplanowane działania mające na celu unicestwienie niewinnych. Gdybym w 1975 roku przeczytała tę książkę, zapewne tak wyglądałaby moja interpretacja. Dziś potraktowałam ją jak inne opowieści sprzed lat. I … jak to zwykłam powtarzać przy takich okazjach… niech tak zostanie.
gks - awatar gks
ocenił na 7 10 miesięcy temu
Komandosi z Nawarony Alistair MacLean
Komandosi z Nawarony
Alistair MacLean
Komandosi z Nawarony to klasyczna powieść wojskowo-przygodowa, której akcja rozgrywa się podczas II wojny światowej. Grupa alianckich komandosów zostaje wysłana na grecką wyspę Navarone, gdzie ukryte są potężne działa niemieckie — to one blokują drogę morskim siłom ratunkowym, które próbują ewakuować brytyjskich żołnierzy. Misja jest niemal samobójcza: trzeba wspiąć się po niedostępnych klifach, przeniknąć przez niemiecką obronę i zniszczyć baterie dział. Mocne strony: 1. Wysokie napięcie i tempo akcji-MacLean buduje opowieść tak, by czytelnik niemal wciąż czuł oddech zagrożenia — od trudów wspinaczki, po zdradę i wymuszone decyzje w ekstremalnych warunkach. 2. Sceneria jako postać - surowe klify, zimny wiatr, morze — to wszystko nie jest tylko tłem, ale elementem narracji, który wpływa na losy bohaterów. Czytelnik odczuwa fizyczne i psychiczne obciążenia misji. 3. Postaci i ich relacje - choć nie wszyscy bohaterowie są dogłębnie rozwinięci, to jednak relacje między nimi — zaufanie, podejrzenia, poświęcenie — dodają historii warstwę ludzką. MacLean potrafi wpleść dramat osobisty w opowieść o wojnie. 4. Zbalansowana dawka realizmu i przygody - dzieła MacLeana czasem nie unikają uproszczeń, ale autor zwykle umie je wyważyć — fabuła wymaga czasem wiary w bohaterów, ale ich poświęcenie i walka są wiarygodne w kontekście opowieści. Krytyka: 1. Nieunikniona przewidywalność - z uwagi na gatunek i konwencję, czytelnik może domyślić się kierunku, w jakim zmierza historia — choć sposób dojścia do finału nadal może zaskoczyć. 2. Płaskie postaci drugoplanowe - niektóre postaci pełnią głównie funkcje fabularne — jako sprzymierzeńcy bądź przeciwnicy — i pozostają mniej zarysowane emocjonalnie. 3. Czasem przesadna trudność misji dla wiarygodności - momentami wydaje się, że bohaterowie robią rzeczy, które przekraczają granice realnych możliwości — na potrzeby dramaturgii. Podsumowanie: Komandosi z Nawarony to bez wątpienia jedna z pereł literatury przygodowo-wojennej. Książka dostarcza porządnej dawki emocji, heroizmu i adrenaliny — idealna dla czytelników, którzy lubią wartkie tempo, misje na granicy możliwości i konflikt człowiek versus natura (oraz człowiek versus człowiek). Choć nie jest pozbawiona drobnych uproszczeń, jej siła tkwi w efektownym prowadzeniu akcji i klimacie, który wciąga. Dla fanów opowieści wojennych — pozycja obowiązkowa.
Paweł Rudnicki - awatar Paweł Rudnicki
ocenił na 8 5 miesięcy temu
Pojutrze Allan Folsom
Pojutrze
Allan Folsom
Nie mogę powiedzieć, że spotkało mnie rozczarowanie, bo niczego błyskotliwego się nie spodziewałem. Książkę ściągnąłem z półki, opisanej jako "Sensacyjne", chcąc sobie zapewnić lekką lekturę na majówkę. Ku mojemu zaskoczeniu, powieść była całkiem niezła, znacznie lepsza niż się spodziewałem. Atutem jest dobrze przygotowane tło, dokładne opisy miejsc i sytuacji, co sprawia, że czytelnik "widzi" te miejsca w wyobraźni i sprawia to wrażenie solidnie wykonanej roboty. Akcja przeprowadzona jest dobrze - nie błyskotliwie, ale dobrze. Zwalnia, gdy bohater jest zmęczony i targają nim niepewności, przyspiesza, gdy trzeba działać szybko. Postaci są wyraziste, przynajmniej te najważniejsze - poboczne mogą się czytelnikowi mylić, ale nic to nie szkodzi, bo wkrótce i tak będą martwe. To właśnie jest słaby punkt książki - trupów więcej niż w Hiroszimie. Autor tak szafuje tu ludzkim życiem, że po pewnym czasie gdy tylko pojawia się nowa postać, możemy być pewni, że końcowej strony nie dożyje. Niepotrzebnie też wpleciono tu wątek miłosny, który spłyca powieść i czyni ją przewidywalną. Prawa fizyki traktowane są tu dość dowolnie. Wspomnę tylko o cięciu skalpelem w temperaturach bliskich zeru bezwzględnemu. Tak, jakby w takich temperaturach cokolwiek można było uciąć. Urąbać, ukruszyć, rozbić - jak najbardziej - ale uciąć? I to jeszcze tak precyzyjnie? Już w minus 70 st. Celsjusza większość przedmiotów robi się krucha jak szkło. Akcja rozwija się dość długo. Niepotrzebnie długo. Gdy dochodzi do kulminacji, czytelnik zaczyna się trochę gubić, ale to uwaga na plus - bowiem podobnie gubią się śledczy. Zakończenie trudne do przewidzenia, co też jest zaletą, ale co znajduje się w tajemniczym pakunku, średnio inteligentny czytelnik domyśli się od razu - nie trzeba było zwlekać z tym do ostatniego słowa. Ostatniego - dosłownie! W sumie, nie była to lektura na dwa wieczory, jak się spodziewałem. Trochę wysiłku jednak kosztowało przebrnięcie przez zagmatwaną akcję. Jeśli ktoś to lubi - polecam. Ale moim zdaniem, to po prostu niedoskonałość formy. Treść na czwórkę, forma na trójkę. Wychodzi ocena przeciętna. Dodatkowa gwiazdka za oryginalny pomysł.
Nitager - awatar Nitager
ocenił na 6 7 lat temu
Air Force One zaginął Alistair MacLean
Air Force One zaginął
Alistair MacLean John Denis
„Air Force One zaginął” Alistaira MacLeana to jedna z najbardziej widowiskowych, a zarazem dopracowanych powieści sensacyjnych autora. Tym razem mistrz thrillera przenosi czytelnika w sam środek geopolitycznej gry o najwyższą stawkę — życie prezydenta Stanów Zjednoczonych i bezpieczeństwo całego świata. Fabuła zaczyna się od wiadomości, która wstrząsa światem: prezydencki samolot, Air Force One, znika z radarów podczas lotu nad Atlantykiem. Oficjalnie mówi się o katastrofie, ale wkrótce okazuje się, że nie wszystko jest takie, jak się wydaje. Na pokładzie samolotu znajdowała się nie tylko głowa państwa, ale i grupa agentów ochrony oraz wysoko postawionych doradców — a zaginiecie maszyny to zaledwie początek spisku o globalnym zasięgu. MacLean od pierwszych stron prowadzi narrację z typową dla siebie precyzją i mistrzowskim wyczuciem napięcia. Każdy rozdział kończy się niedopowiedzeniem, każdy dialog coś ukrywa. Autor doskonale buduje atmosferę rosnącego niepokoju — od momentu zniknięcia samolotu, przez polityczne spekulacje i fałszywe tropy, aż po dramatyczne sceny akcji, rozgrywające się na morzu i w powietrzu. To, co wyróżnia tę powieść na tle innych książek MacLeana, to doskonałe połączenie technicznego realizmu z psychologiczną grą. Autor dba o szczegóły — opisuje procedury wojskowe, komunikację radiową, systemy zabezpieczeń i reakcję władz w sposób przekonujący i niemal dokumentalny. Jednocześnie nie zapomina o człowieku: w centrum fabuły znajdują się ludzie postawieni w sytuacjach ekstremalnych — lojalni, lecz przerażeni, odważni, ale zmuszeni do podejmowania niemożliwych decyzji. MacLean nie byłby sobą, gdyby nie wplótł w historię kilku błyskotliwych zwrotów akcji. W pewnym momencie czytelnik zaczyna się zastanawiać, kto tak naprawdę pociąga za sznurki, komu można ufać i czy prezydent rzeczywiście jest ofiarą… czy może graczem. Fabuła nabiera głębi — staje się nie tylko opowieścią o politycznym kryzysie, ale też refleksją nad odpowiedzialnością, władzą i moralnością w świecie, gdzie granice między dobrem a złem są coraz mniej wyraźne. Styl MacLeana jest jak zawsze oszczędny i klarowny, a przy tym niesamowicie sugestywny. Dialogi tną jak brzytwa, opisy są precyzyjne, a tempo akcji nie pozwala na oddech. To powieść, którą czyta się jednym tchem — z napięciem, ale i z podziwem dla konstrukcji, w której wszystko jest logicznie poukładane jak w najlepszym scenariuszu filmowym. „Air Force One zaginął” to książka, która pokazuje, że MacLean potrafił przewidywać współczesne lęki — strach przed utratą kontroli, przed zdradą z wnętrza systemu, przed światem, w którym nawet najpotężniejsi mogą zniknąć bez śladu. To historia nie tylko o samolocie, ale o ludzkiej ambicji, odwadze i słabości. Jednym słowem — to MacLean w pełni formy: precyzyjny, przenikliwy i niesamowicie wciągający. Powieść pozostaje aktualna mimo upływu lat, bo mówi o uniwersalnym zagrożeniu — o tym, jak cienka bywa granica między bezpieczeństwem a katastrofą.
Paweł Rudnicki - awatar Paweł Rudnicki
ocenił na 7 5 miesięcy temu
Piąta profesja David Morrell
Piąta profesja
David Morrell
Savage, czyli w wersji polskiej Dzikus, jest elitarnym ochroniarzem (on sam woli określenie "obrońca"). Gdy pewnego dnia zostaje wynajęty przez siostrę żony greckiego miliardera, by zapewnić ochronę tej ostatniej, terroryzowanej przez męża, nie spodziewa się, w jak skomplikowaną historię się pakuje. Odbijając piękną Rachel z jej luksusowego więzienia, napotyka dawnego znajomego i kolegę z branży, Japończyka Akirę. Sęk w tym, że Akira kilka miesięcy wcześniej zginął na jego oczach, a obraz jego odciętej głowy prześladuje Dzikusa w koszmarnych snach. Jak się okazuje, także Japończyk przekonany był o śmierci Dzikusa. Obaj spędzili wiele tygodni w szpitalu, walcząc z ranami i psychiczną traumą. Na dobitkę, ochraniany przez nich wówczas klient, Japończyk również zabity na ich oczach, okazuje się cały i zdrowy. Dzikus, Akira i uwolniona przez nich Rachel, ścigani przez goryli greckiego miliardera i jeszcze jakieś złowrogie siły, przemierzają świat, od Europy poprzez USA po Japonię, żeby zrozumieć, co im się właściwie przydarzyło. Akcja toczy się wartko, wykonując nagły zwrot co kilka epizodów, nic nie jest takie, jak się wydaje, a w dodatku postać Akiry pozwala autorowi wprowadzić interesujące kwestie związane z różnicami kulturowymi między Japonią i zachodnim światem. Jednak końcowe wyjaśnienie okazuje się tak piramidalnie skomplikowane, że trochę mnie rozczarowało. To, że w grę wchodzi jakiś szalenie zawikłany spisek, było od któregoś momentu oczywiste, ale jednak bez przesady. Jeśli w zmowie muszą być nawet doniczki na parapecie, to w którymś momencie przestajesz w to wierzyć. Mimo wszystko, nieźle się bawiłam, więc niech będzie - dobra rzecz.
Airain - awatar Airain
ocenił na 6 1 rok temu

Cytaty z książki Spadkobiercy Matarese'a

Więcej
Robert Ludlum Spadkobiercy Matarese'a Zobacz więcej
Robert Ludlum Spadkobiercy Matarese'a Zobacz więcej
Więcej