Sens miłości

Okładka książki Sens miłości
Włodzimierz Sołowjow Wydawnictwo: Hachette Polska Seria: Biblioteka filozofów filozofia, etyka
202 str. 3 godz. 22 min.
Kategoria:
filozofia, etyka
Format:
papier
Seria:
Biblioteka filozofów
Data wydania:
2010-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2010-01-01
Liczba stron:
202
Czas czytania
3 godz. 22 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375752076
Tłumacz:
Henryk Paprocki
Średnia ocen

                7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Sens miłości w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Sens miłości

Średnia ocen
7,3 / 10
3 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1163
1163

Na półkach: ,

Bardzo ważna uwaga na początku tej opinii. Oceniam tu wydanie z serii "Biblioteka filozofów" (Hachette, 2010). Wdanie to zawiera trzy dzieła Sołowjowa. Najdłuższe to "Sens miłości", a dwa krótsze to "Rosja i Europa" oraz "Krótka powieść o Antychryście". Wszystkie bardzo interesujące.
Rosyjski filozof i poeta Włodzimierz Sołowjow (1853-1900) napisał w swoim niezbyt długim życiu szereg ciekawych dzieł. Trzy z nich (które bez wątpliwości należą do grupy najbardziej udanych) znajdziemy w tej książce. "Sens miłości" rozpoczyna bardzo ciekawy i dość obszerny wstęp tłumacza pt. "O miłości inaczej" autorstwa Henryka Paprockiego. Dzieło "Sens miłości" składa się z pięciu artykułów. Każdy z nich przynosi mnóstwo ciekawych myśli na temat miłości i pobudza czytelnika do myślenia. Drugie dzieło to "Rosja i Europa". Dzieło Sołowjowa poprzedza wstęp tłumacza (podpisanego jako Benoni) z roku 1888. Filozof rozprawia się tu z mitami niektórych słowianofilów, którzy uważali, że Rosja "jest szczególnym typem kulturalno-historycznym, najdoskonalszym jednak i najpełniejszym" oraz "że naród rosyjski, jako naczynie wszechludzkiego ostatecznego światła, ma ogólno-historyczne znaczenie i powołanie do przodowania innym". Sołowjow wskazuje, że nie podstaw by stwierdzić słuszność i poprawność tego typu stwierdzeń, autor wyraźnie mówi, że takie oderwane od rzeczywistości tezy są bezwartościowe. Trzecie dzieło mogę nazwać mianem frapującej powiastki filozoficzno-teologicznej. Dzieło poprzedza fragment wstępu anonimowego tłumacza z 1924 roku.
Trzy niebanalne, wartościowe dzieła z trzem znakomitymi wstępami od polskich tłumaczy tworzą w sumie rewelacyjną książkę. Moja ocena całości 8/10. Jestem zadowolony z lektury.

Bardzo ważna uwaga na początku tej opinii. Oceniam tu wydanie z serii "Biblioteka filozofów" (Hachette, 2010). Wdanie to zawiera trzy dzieła Sołowjowa. Najdłuższe to "Sens miłości", a dwa krótsze to "Rosja i Europa" oraz "Krótka powieść o Antychryście". Wszystkie bardzo interesujące.
Rosyjski filozof i poeta Włodzimierz Sołowjow (1853-1900) napisał w swoim niezbyt długim...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

134 użytkowników ma tytuł Sens miłości na półkach głównych
  • 88
  • 43
  • 3
30 użytkowników ma tytuł Sens miłości na półkach dodatkowych
  • 16
  • 6
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Sens miłości

Inne książki autora

Włodzimierz Sołowjow
Włodzimierz Sołowjow
Rosyjski myśliciel prawosławny, poeta, słowianofil i mesjanista, nazywany „filozofem wiecznej kobiecości”. Głównym dziełem życia Sołowjowa było stworzenie chrześcijańskiej filozofii prawosławnej, która na nowo ujawniałaby życiową siłę podstawowych dogmatów chrześcijaństwa, przez wiele wieków istnienia Kościoła sprowadzonych do martwej litery. Jego myśl podzielić można zatem na trzy kategorie, ściśle odpowiadające również chronologii powstawania poszczególnych dzieł: pierwszą była teozofia, drugą – teokracja, trzecią zaś teurgia. Prace filozoficzne Sołowjowa: Krizis zapadnoj fiłosofii: protiw pozitiwistow (1874), Istorija i buduszcznost’ tieokratii (1887), Kratkaja powiest’ ob Antichristie (Krótka opowieść o Antychryście, 1899, wspominana w książce Benedykta XVI Jezus z Nazaretu) zawierają wizję kresu historii i powtórnego nadejścia Mesjasza, głoszą też wiarę w piękno, które zbawi świat. Ponadto filozoficzno-refleksyjne wiersze z tomu Stichotworienija (1891), poemat Tri swidanija (1898), liryka polityczna, np. Ex oriente lux (1890), sztuki teatralne, m.in. Biełaja lilija (1893), eseje o wybitnych twórcach, także o A. Mickiewiczu. Wywarł znaczny wpływ na twórczość symbolistów rosyjskich.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Bojaźń i drżenie; Choroba na śmierć Søren Kierkegaard
Bojaźń i drżenie; Choroba na śmierć
Søren Kierkegaard
Zacząłem czytać w tłumaczeniu Bienestocka z 1911 roku (odradzam), ale kontynuowałem w tłumaczeniu Iwaszkiewicza z 1966 roku (polecam). Bienestock tłumaczył z przekładu niemieckiego - to wydanie ma zupełnie zmienioną strukturę, pełne jest streszczeń, interpretacji; raczej zabytek historyczny dla tych, którzy chcą się czegoś dowiedzieć o recepcji Kierkegaarda w Polsce, a nie dla tych, którzy chcą poznać dzieło Kierkegaarda. Sięgnąłem po "Bojaźń i drżenie" po lekturze Mitu Syzyfa Camusa - Kierkegaard był tam krytykowany za swój "skok" wiary, który autor "Dżumy" ocenił jako "samobójstwo filozoficzne". Chciałem się dowiedzieć w zasadzie czym ten skok jest bezpośrednio u źródła i czyje pisanie bardziej mnie przekonuje. Bo sam chyba skłaniam się bardziej ku teizmowi niż ateizmowi, choć jak ze wszystkim dzisiaj - i tutaj jestem pewnie gdzieś na spektrum ;) Nie jestem specjalnie obyty w lekturach filozoficznych - ale w przypadku egzystencjalistów to nie przeszkadza, bo oni są bardzo "literaccy". Obydwaj - i Kierkegaard i Camus w odwołują się do fundamentalnych postaci z europejskiej mitologii antyczno-chrześcijańskiej; u Camusa mamy Hamleta, Don Juana i w końcu Syzyfa, który jest główną postacią jego eseju, a u Kierkegaarda jest to Abraham - ojciec wiary nie tylko chrześcijańskiej, też judaizmu i islamu. Mamy u Duńczyka też odwołania między innymi do Szekspira, Eurypidesa, Goethego, ale i wielu innych postaci literackich. Skupia się on na bohaterach tragicznych, próbując narysować różnicę między nimi a "rycerzami wiary", który mogą dokonywać podobnych czynów, ale z innych pobudek - pierwsi w ramach etyki, drudzy w ramach osobistego stosunku do absolutu, czyli ponad (lub poza) etyką. U Kierkeegarda odpowiedzią na trwogę w obliczu braku sensu jest wiara, u Camusa bunt. U Kierkegaarda Bóg jest absolutem, u Camusa Bóg jest nieobecny i człowiek musi żyć bez transcendencji, w pełniej świadomości absurdu. To są bardzo odrębne odpowiedzi na doświadczenie egzystencjalnej trwogi i poczucia absurdu istnienia. Bojaźń i drżenie to dziełko średnio trudne, ale - że tak powiem - przyjemne. Dużo odniesień, ironiczny, subkiektywny styl celujący we współczesnych sobie, aluzje do aktualnych mu pisarzy. Autor stosuje tutaj lirykę maski - wydaje tę książkę pod pseudonimem Johannes de Silentio, który próbuje pojąć czyn Abrahama. Taki zabieg pozwala się zdystansować do tematu i popłynąć w rozważaniach - co zresztą robi. I nie ma tutaj jednoznacznych odpowiedzi - jest raczej oglądanie paradoksu wiary, próby uchwycenia jej istoty, z bardzo subiektywnej perspektywy. Jak zauważa Iwaszkiewicz (w znakomitej przedmowie), Kierkegaard "bardzo często mówi o "wierze" jak gdyby w oderwaniu od tego, w co wierzy. Wiarę uważa za pewien stan, euforię (...). Ta wiara jako namiętność, nieuchronnie połączona z cierpieniem, zawrotem głowy, z szaleństwem absurdu, daleka jest od ukojenia mistyków. (...) Nie ma obcowania z absolutem (...). Bóg milczy."
melizmat - awatar melizmat
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Kondycja ponowoczesna Jean-François Lyotard
Kondycja ponowoczesna
Jean-François Lyotard
definicja, swoisty manifest postmodernizmu [dwie opowieści: 1) wolnościowa, 2) spekulatywna oraz usunięcia podmiotu i zastąpienie przedmiotem], analiza przemian wiedzy, nauki i kultury w epoce, którą Lyotard nazywa ponowoczesnością - raport dla rządu Quebecu o stanie wiedzy we współczesnych społeczeństwach... ["Poniższy tekst powstał pod wpływem zewnętrznych okoliczności. Jest to raport dotyczący wiedzy w najbardziej rozwiniętych społeczeństwach, przedstawiony Radzie Uniwersytetów przy rządzie Quebecu, na prośbę jej przewodniczącego. Za łaskawą zgodę na opublikowanie go we Francji wyrażam mu niniejszym podziękowanie."] wielkie opowieści, które kiedyś legitymizowały wiedzę i działanie, np. Oświecenie, postęp, emancypacja, marksizm, chrześcijaństwo, nauka jako droga do prawdy - tracą swoją moc... dość ponure konstatacje (przewidywania), dot. ponowoczesności (i jej filozofii skuteczności) jako czasu nieufności wobec wielkich narracji (metanarracji) - w założeniu demokratyzujących, w praktyce chaotyzujących do stopnia - "każdy mas swoją prawdę, któż zawiera w swojej opowieści" (vide konstelacje Benjamina i Adorno)... postmodernizm oznacza nieufność wobec metanarracji - współczesność przestała wierzyć w opowieści typu: „Nauka prowadzi do prawdy i postępu ludzkości” „Historia zmierza do emancypacji” „Rozum wyzwoli człowieka” „Kapitalizm/marksizm jest koniecznym etapem rozwoju”, etc. nauka traci swój monopol na prawdę - może się przebijać ze swoja prawdą na podst. gier językowych (Wittgenstein - wiedza nie jest jednorodna, składa się z wielu praktyk językowych: naukowych, artystycznych, politycznych, codziennych - wartość wiedzy mierzy się wydajnością, nie prawdą) *** "Nasza hipoteza robocza głosi, że wiedza zmienia swój status równocześnie z wkraczaniem społeczeństw w epokę zwaną postindustrialną, a kultur w epokę zwaną ponowoczesną. Ten proces rozpoczął się przynajmniej od końca lat pięćdziesiątych, które oznaczają dla Europy zakończenie jej odbudowy. Jest bardziej lub mniej gwałtowny w zależności od kraju, a w danym kraju w zależności od dziedziny życia — stąd ogólna dysharmonia, nie ułatwiająca skonstruowania obrazu całości." "Nauka od początku stoi w konflikcie z narracją. Narracja, według kryteriów nauki, w przeważającej części jawi się jako bajka. Ale nauka, jeśli nie ogranicza się do wypowiadania użytecznych prawidłowości i szuka prawdy, musi uprawomocniać swoje reguły gry. Dlatego też uprawia odnoszący się do jej własnego statusu dyskurs uprawomocniający, zwany filozofią. Kiedy ów metadyskurs ucieka się wprost do takiej czy innej wielkiej narracji, jak dialektyka Ducha, hermeneutyka sensu, emancypacja podmiotu myślącego lub pracującego, rozwój bogactwa, to naukę, która odwołuje się do nich, aby siebie uprawomocnić, będziemy nazywali "nowoczesną". Tak oto na przykład, reguła konsensusu między nadawcą i odbiorcą wypowiedzi prawdziwościowej będzie do przyjęcia, jeśli wpisuje się w perspektywę możliwej jedności umysłów rozumnych: była to narracja Oświecenia, kiedy bohater wiedzy pracował w imię celu etyczno-politycznego, to jest powszechnego pokoju. Na przykładzie tym widać, że uprawomocniając wiedzę przez metanarrację, która implikuje filozofię historii, dochodzi się do pytania o prawomocność instytucji rządzących więziami społecznymi — bo instytucje te również domagają się uprawomocnienia. Sprawiedliwość, z tych samych powodów co prawda, odwołuje się zatem do wielkiej narracji." "Merkantylizacja wiedzy nie będzie bowiem mogła pozostawić nietkniętym przywileju, który nowoczesne państwa zachowywały i nadal zachowują w dziedzinie wytwarzania i rozpowszechniania informacji. Idea, że informacja należy do tego "mózgu" czy tego "ducha" społeczeństwa, którym jest państwo, ulegnie przedawnieniu w miarę, jak wzmacniać się będzie zasada przeciwna, zgodnie z którą społeczeństwo istnieje i rozwija się tylko wtedy, gdy krążące w nim komunikaty są bogate w informacje i łatwe do rozszyfrowania. Państwo zaczniejawić sięjako czynnik zaciemnienia i "szumu" dla ideologii "przejrzystości" komunikacyjnej, która idzie w parze z komercjalizacją wiedzy. Istnieje ryzyko, że pod tym właśnie kątem z nową ostrością stanie problem stosunków między instancjami ekonomicznymi i państwowymi." *** agonistyka (grecki agon – współzawodnictwo w polis, igrzyskach, retoryce, tragedii) - realistyczny model demokracji, który zakłada pluralizm wartości, walkę o interpretacje i znaczenia, nieusuwalność konfliktu, przekształcanie wrogów w przeciwników, instytucje, które kanalizują konflikt zamiast go tłumić... agonistyka nie udaje, że konflikt zniknie, ale uczy, jak z nim żyć... ma ona zapobiegać tłumieniu konfliktu, który prowadzi do jego powrotu w formie populizmu, ekstremizmu i przemocy (Mouffe)... w praktyce: - debata publiczna, w której strony uznają się nawzajem (legitymizacja sporu) - polityka tożsamości jako walka o uznanie (nie da się jej rozwiązać, można ją tylko instytucjonalizować) - Media pluralistyczne (nie jedna „prawda”, lecz wiele narracji) - parlament jako arena konfliktu (nie miejsce „zgody narodowej”, lecz kontrolowanej walki) https://lubimyczytac.pl/ksiazka/253311/agonistyka-polityczne-myslenie-o-swiecie *** Lyotard urodził się w 1924 r. w Paryżu. Ukończył studia filozoficzne, następnie pracował jako nauczyciel licealny w Constantine w Algierii. Wśród jego planów życiowych, jak podaje w swej autobiografii, było wstąpienie do zakonu dominikanów, a także pragnienie zrealizowania się jako malarz lub historyk, co jednocześnie wyznacza zakres jego zainteresowań. W czasie drugiej wojny światowej w sierpniu 1944 r. wziął udział jako sanitariusz w walkach z Niemcami w Paryżu. Jego poglądy początkowo związane były z radykalną lewicą marksistowską, określał siebie wówczas jako komunistę. Do 1966 r. był aktywnym działaczem i teoretykiem lewicującej grupy o nazwie Socialisme ou Barbarie, następnie – Pouvoir Ouvrier. W latach sześćdziesiątych rozpoczął pracę w uczelniach paryskich, w Sorbonie, Nanterre oraz Vincennes. W 1971 r. uzyskał stopień naukowy doktora. Od połowy lat osiemdziesiątych pracował jako profesor w Collège Internationale de Philosophie, a od 1986 r. był wykładowcą uczelnianym w Irvine w Stanach Zjednoczonych. W 1979 r. wydał głośną książkę La condition postmoderne. Rapport sur le savoir (Kondycja ponowoczesna. Raport o stanie wiedzy), która przyniosła mu światowy rozgłos. https://zpe.gov.pl/a/przeczytaj/D1DxlQmqy *** lektura rozszerzająca: Postmodernizm dla dzieci. Korespondencja 1982-1985 https://lubimyczytac.pl/ksiazka/94319/postmodernizm-dla-dzieci-korespondencja-1982-1985
MrOrinow - awatar MrOrinow
ocenił na 8 15 dni temu
Agonia chrystianizmu Miguel de Unamuno
Agonia chrystianizmu
Miguel de Unamuno
Życie Miguela de Unamuno obfitowało w radykalne zwroty. Z początkowego komunisty krytykującego instytucje kościelne i państwowe przemienił się w chrześcijańskiego socjalistę, który w instytucji Kościoła widzi sporo zła, ale dostrzega też dobro. Religia jest taka jacy są jej wyznawcy, a oni są tylko ludźmi z zaletami i wadami. W Agonii chrystianizmu tłumaczy nam, dlaczego wiele wartości chrześcijańskich minęło, dlaczego nastąpił rozłam na wschód i zachód, a później nastąpił czas reformacji. Unamuno wyjaśnia nam sprzeczność chrześcijaństwa z uczestnictwem w życiu publicznym i zabieganiem o dobra tego świata. Z tej perspektywy krytykuje struktury kościelne, które mimo wszystko usiłują wpływać na politykę państw. Unamuno obnaża paradoksy idei powstałej w obliczu kryzysu poglądowego i politycznego w I w. n.e. Poniżej kilka fragmentów doskonale oddających klimat i główne myśli przemyśleń z książki, która dość długo w ojczyźnie filozofa znajdowała się na liście ksiąg zakazanych: „W tej tak głęboko antychrześcijańskiej książce [Enquête sur la monarchie Charlesa Maurras ] przeczytałem (z programu L’Action Française, z 1903 roku), że «prawdziwy nacjonalista stawia ojczyznę ponad wszystko, a zatem pojmuje, rozważa i rozstrzyga wszelkie kwestie polityczne w ich odniesieniu do interesu narodowego». Czytając to, przypomniałem sobie inne zdanie: «królestwo moje nie jest z tego świata», i pomyślałem, że dla prawdziwego chrześcijanina – jeśli w ogóle można być prawdziwym chrześcijaninem w życiu publicznym – każda kwestia, czy to polityczna, czy inna, powinna być pojmowana, rozważana i rozstrzygana w odniesieniu do indywidualnej korzyści wiecznego zbawienia, wieczności. A jeśli przepadnie ojczyzna? Ojczyzna chrześcijańska nie jest z tego świata. Chrześcijanin winien poświęcić ojczyznę dla prawdy”. „I tu właśnie tkwi źródło tragedii. Bo prawda jest czymś wspólnym, społecznym, nawet publicznym; prawdziwym jest to, w czym się zgadzamy, co pozwala nam się porozumieć. A chrystianizm jest czymś indywidualnym i niemożliwym do przekazania. Oto dlaczego agonizuje w każdym z nas”. „Życie jest walką i solidarność na rzecz życia jest walką, i tworzy się w walce. Nie zmęczę się powtarzaniem, iż tym, co najbardziej łączy nas, ludzi, między sobą, są istniejące wśród nas rozdźwięki. Również tym, co spaja wewnętrznie każdego, co tworzy głęboką jedność naszego życia, są nasze osobiste rozdźwięki, wewnętrzne sprzeczności naszych rozdźwięków. Pokój można zawrzeć z samym sobą – jak Don Kichote – tylko po to, by umrzeć”. „Agonia jest więc walką. Chrystus przyszedł, aby przynieść nam agonię, walkę, a nie pokój. Sam nam to powiedziała: «Nie sądźcie, że przyszedłem pokój nieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy» (MT 10, 34-36). Pamiętał, że jego bliscy, domownicy, jego matka i bracia wzięli go za szalonego, który nie panuje nad sobą, obłąkanego, i przyszli po niego (Mk 3, 21)”. „Chodzi jednak o to, że ów pokój wydarza się wśród wojny, a wojna wśród pokoju. I to właśnie jest agonia”. „Istnieje w mojej hiszpańskiej ojczyźnie, w moim narodzie hiszpańskim, narodzie agonijnym i polemicznym, kult Chrystusa agonizującego; ale istnieje też kult Dziewicy Boleściwej, Matki Bolesnej, z sercem przeszytym siedmioma mieczami. I właściwie nie jest to Pietà italiana. Otacza się czcią nie tyle Syna, który martwy spoczywa na łonie swojej matki, ile ją, Dziewicę Matkę, która agonizuje z bólu, z Synem w ramionach. Jest to kult agonii Matczynej”. „A jeśli chodzi o to, by dać się zabić za Boga jezuitów, to może być to sprawa polityczna. Ludzie pozwalają się zabić za idola. Lecz niewielu ma na tyle ducha, by ogrzać swego Boga w agonii, by obdarzyć go w ten sposób życiem, by uczynić z agonii życie”. „Krucjata też jest sprawą męskości. Wywodzi się z wolnej woli, a nie z łaski. A każda krucjata jest jednym z najbardziej agonijnych aktów chrystianizmu. Ten, kto idzie narzucać jakąś wiarę innemu za pomocą miecza, usiłuje przekonać samego siebie. Prosi o znaki, prosi o moc dokonania cudu, by podtrzymać swą wiarę. A każda krucjata dokonana mieczem, kończy się podbojem podbijającego przez podbijanego, i podbijający staje się nadystą”. „Wiara jest pasywna, kobieca, jest córka łaski, a nie aktywna, męska, wytworzona przez wolną wolę”. „Nie wierzy ten, kto ma ochotę wierzyć. Męskość sama jest bezpłodna. Tymczasem religia chrześcijańska wymyśliła czyste macierzyństwo, bez współudziału mężczyzny, wiarę z czystej łaski, łaski skutecznej”. „Ci, którzy chodzili za nim, chcąc go zgubić, postanowili zapytać go, czy jest dopuszczalne płacenie podatku Cezarowi, najeźdźcy, wrogowi żydowskiej ojczyzny, który był organem władzy. Jeśli odpowie, że tak, przedstawią go ludowi jako złego Żyda, złego patriotę, a jeżeli powie, że nie oskarżą go przed władzami cesarskimi jako buntownika. Gdy zadano mu pytanie, Jezus prosi o monetę i pokazując odciśniętą na niej podobiznę, zapytał: «Czyj nosi obraz i napis?», «Cezara», odpowiedzieli. A on: «Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga». Co można zrozumieć tak: najpierw oddajcie Cezarowi, światu, społeczeństwu pieniądz, który należy do Cezara, do świata, do społeczeństwa, a Bogu – duszę, która ma zmartwychwstać w ciele. Uwolnił się w ten sposób od całego problemu ekonomiczno-społecznego, On, który powiedział, iż trudniej jest bogatemu wejść do królestwa niebieskiego, niż wielbłądowi przejść przez ucho igielne, i pokazał, że jego Dobra Nowina nie ma nic wspólnego z kwestiami ekonomiczno-społecznymi lub narodowymi, nic z demokracją czy międzynarodową demagogią, nic z nacjonalizmem”. „Jednak po Konstantynie, kiedy zaczęła się romanizacja chrześcijaństwa, gdy litera – nie słowo – Ewangelii zaczęła przemieniać się w coś w rodzaju prawa Dwunastu Tablic, cesarze zapragnęli ochraniać Ojca, Boga Chrystusa i chrześcijaństwa. I powstała ta przerażająca rzecz zwana prawem kanonicznym. I umocniła się koncepcja prawna, światowa, społeczna domniemanego chrystianizmu. Św. Augustyn, człowiek litery, już był prawnikiem, kauzyperdą. Był nim i św. Paweł. Będąc równocześnie mistykiem. Walczył w nim mistyk z prawnikiem. Z jednej strony prawo, z drugiej łaska”. „Jednakże skoro chrześcijanin jest człowiekiem w społeczeństwie, dotyka spraw publicznych, jest obywatelem, czyż może nie interesować się życiem społecznym i publicznym? Ach!, przecież chrześcijaństwo domaga się doskonałej samotności; przecież ideałem chrześcijaństwa jest kartuz, który pozostawia ojca i matkę, i braci dla Chrystusa, i rezygnuje z założenia rodziny, z bycia mężem i ojcem. Co – jeśli ma przetrwać rodzaj ludzki, jeśli ma przetrwać chrześcijaństwo pojęte jako wspólnota społeczna i obywatelska chrześcijan, jeśli ma przetrwać Kościół – jest niemożliwe. I to właśnie jest najstraszniejsze w agonii chrystianizmu”. „Nie jest misją chrześcijaństwa rozwiązywanie problemu ekonomiczno-społecznego, problemu biedy i zamożności, problemu podziału dóbr ziemskich; tak właśnie, gdyż to, co odkupi biedaka z jego biedy, odkupi bogatego z jego bogactwa, tak i to, co odkupi niewolnika, odkupi też tyrana, i należy skończyć z karą śmierci, by oswobodzić nie przestępcę, lecz kata. Jednakże nie to jest misją chrześcijaństwa. Chrystus wzywa jednakowo biednych i bogatych, niewolników i tyranów, przestępców i katów. Wobec bliskiego końca świata, wobec śmierci, cóż znaczą bieda i bogactwo, niewola i tyrania, bycie skazanym lub wykonywanie wyroku śmierci?” „A ponieważ bez cywilizacji i bez kultury chrześcijaństwo nie może żyć, stąd agonia chrystianizmu. A także agonia cywilizacji chrześcijańskiej, która nosi w sobie wewnętrzną sprzeczność. I z tej agonii żyją obydwoje: chrystianizm i cywilizacja, którą nazywamy grecko-rzymską lub zachodnią. Śmierć jednego z nich byłaby śmiercią drugiego. Jeśli umrze wiara chrześcijańska, wiara rozpaczliwa i agonijna, umrze nasza cywilizacja; jeżeli umrze nasa cywilizacja, umrze wiara chrześcijańska. Musimy żyć w agonii”. „Religie pogańskie, religie związane z Państwem, były polityczne; chrystianizm jest apolityczny. Jednak odkąd stał się katolicki, co więcej – rzymski, spoganizował się, przemieniając w religię związaną z Państwem – było nawet Państwo Kościelne! – stał się polityczny. I powiększyła się jego agonia”. „Czy chrystianizm jest pacyfistyczny? Oto pytanie, które wydaje nam się pozbawione sensu. Chrystianizm jest ponad , albo –jeśli ktoś woli – poniżej tych światowych i czysto moralnych lub może jedynie politycznych rozróżnień na pacyfizm i wojowniczość, na umiłowanie tego, co cywilne, i militaryzm; si vis pacem, para bellum: jeśli chcesz pokoju, szykuj wojnę; które zamienia się w si vis bellum para pacem: jeśli chcesz wojny, przygotuj pokój; przygotuj się do niej w pokoju”. Podsumowanie: doskonałe obnażenie niedociągnięć chrześcijaństwa
AnnaSikorska - awatar AnnaSikorska
oceniła na 10 11 lat temu
Esej o człowieku Ernst Cassirer
Esej o człowieku
Ernst Cassirer
No nie zrobił dobrego pierwszego wrażenia Cassirer. Uproszczona historia filozofii, religii, filologii, sztuki, historii i nauki. Gdzieś w tle nawraca nieuchronny temat symboli. Książka nie jest zła… ale też nic z goła nowego nie wnosi. ----------------------------------------------------- „Mamy tu nową, pośrednią odpowiedź na pytanie: „Czym jest człowiek?”. Człowiek – powiada się – jest stworzeniem ustawicznie poszukującym siebie – stworzeniem, które w każdej chwili życia musi badać i szczegółowo roztrząsać warunki swego istnienia. To rozpatrywanie, ta krytyczna postawa wobec ludzkiego życia stanowi o jego prawdziwej wartości. Sokrates powiada w Obronie: „Ja sam rozmawiam i własne i cudze zdania roztrząsam, a bezmyślnym życiem żyć człowiekowi nie warto”. Możemy wyłożyć w skrócie myśl Sokratesa, mówiąc, że określa on człowieka jako istotę, która potrafi dać rozumną odpowiedź na rozumne pytanie. W tym kręgu tkwi zarówno jego wiedza, jak i jego moralność. Człowiek staje się istotą „odpowiedzialną”, moralnym podmiotem, właśnie dzięki tej zasadniczej umiejętności udzielania odpowiedzi sobie i innym”. „ Żyć to walczyć z demonami w sercu i w głowie. Pisać to odprawiać sąd nad sobą”. H. Ibsen „Mądry człowiek jest kapłanem i sługą bogów”. Marek Aureliusz. „Nie jest niczym niezwykłym … dzięki porównywaniu myśli, które pewien autor wypowiada o swym przedmiocie, rozumieć go nawet lepiej, niż on sam siebie rozumiał, nie określiwszy dostatecznie swojego pojęcia i wskutek tego czasami mówiąc, a także myśląc coś wbrew własnej intencji.” Kant (o Platonie) „Daj mi punkt oparcia, a poruszę wszechświat”. Archimedes
Graven - awatar Graven
ocenił na 6 3 lata temu
Całość i nieskończoność. Esej o zewnętrzności Emmanuel Levinas
Całość i nieskończoność. Esej o zewnętrzności
Emmanuel Levinas
"Zgodzimy się bez trudu, iż jest rzeczą niezwykle ważną wiedzieć, czy moralność nie jest świadectwem naiwności." Tymi oto słowami rozpoczyna "Całość i nieskończoność" Levinas. Co takiego sprawia, że człowiek, będący sam w sobie zamkniętą całością, wykracza poza siebie, w swojej dobroci, ku drugiemu człowiekowi? Tym czymś jest pragnienie nieskończoności - pragnienie obcowania z radykalnie odmiennym Innym, który w sposób absolutny wykracza poza nas samych. Jak pokazuje autor, to właśnie relacja z Innym stoi u podstaw jakiegokolwiek sensu, który urzeczywistnia się wyłącznie w dobroci wobec drugiej osoby. "Całość i nieskończoność" jest bez wątpienia pozycją oryginalną, wybitną i trudną. Wydaje się, że czytelnikowi bez konkretnego filozoficznego bagażu ciężko będzie czerpać przyjemność z tej lektury. Z drugiej strony, jeżeli moje trzyletnie studia filozoficzne miałyby się przydać tylko na to, by móc ze zrozumieniem przeczytać to dzieło, to i tak było warto ten czas na te studia poświęcić. "Całość i nieskończoność" to traktat filozoficzny, traktuje więc o wszystkim - jak wskazuje sam autor - o całości. Jest to jednak całość wyjątkowa, bo rozrywana przez nieskończoność, umożliwiając tym samym na istnienie wielości jednostek, które nie ograniczając siebie wzajemnie zachowują swoją niezależność. W filozofii Levinasa różnorodność w końcu przestaje być problemem, a nawet wręcz przeciwnie, staje się źródłem prawdy o nas i o świecie. To co od nas absolutnie różne, jest dla nas absolutnie dobre, bo może nam ofiarować to, czego nigdy nie uzyskamy w żaden inny sposób. Bo niby skąd mielibyśmy to wziąć?
Arczi - awatar Arczi
ocenił na 9 6 lat temu

Cytaty z książki Sens miłości

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Sens miłości