Rzeczy wesołe

Okładka książki Rzeczy wesołe
Kornel Makuszyński Wydawnictwo: VIPART literatura piękna
187 str. 3 godz. 7 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2004-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1960-01-01
Liczba stron:
187
Czas czytania
3 godz. 7 min.
Język:
polski
ISBN:
8387124516
Średnia ocen

                6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Rzeczy wesołe w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Rzeczy wesołe

Średnia ocen
6,7 / 10
16 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
5036
3784

Na półkach: , , ,

Makuszyński kojarzy się przede wszystkim z literaturą dla dzieci, jednak jego twórczość dla dorosłych też jest godna uwagi.
"Rzeczy wesołe" to zbiór humoresek, które dotyczą różnych tematów i różnych środowisk. Niestety, różny jest również ich poziom - obok bardzo dobrych utworów są tu i słabsze teksty. Całość wypada jednak nieźle, więc średnia ocena to w moim odczuciu sześć gwiazdek.

W wielu tekstach Makuszyński podejmuje temat relacji damsko-męskich, sporo pisze o kobietach i ich rzekomych cechach. Przyznam jednak, że niektóre żarty pisarza brzmią dziś seksistowsko i niezbyt smacznie (a może się czepiam?:)).

Mamy tu zdradzanych mężów, sprytne kochanki i równie sprytne żony, dziwacznych artystów; są też postacie biblijne czy z innego świata - na przykład zakochany w ziemskiej dziewczynie anioł, padający ofiarą własnego uczucia i naiwności (to jedna z tych humoresek, które podszyte są nutką smutku, bo i takie utwory zawiera zbiór).

Makuszyński pisze lekko, dowcipnie, tworzy zabawne dialogi. Mimo iż dziś jego styl może nieraz trącić myszką, ma swój niepowtarzalny urok, podobnie jak wydanie z 1950 roku, które znalazłam w antykwariacie.

Makuszyński kojarzy się przede wszystkim z literaturą dla dzieci, jednak jego twórczość dla dorosłych też jest godna uwagi.
"Rzeczy wesołe" to zbiór humoresek, które dotyczą różnych tematów i różnych środowisk. Niestety, różny jest również ich poziom - obok bardzo dobrych utworów są tu i słabsze teksty. Całość wypada jednak nieźle, więc średnia ocena to w moim odczuciu...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

37 użytkowników ma tytuł Rzeczy wesołe na półkach głównych
  • 21
  • 14
  • 2
19 użytkowników ma tytuł Rzeczy wesołe na półkach dodatkowych
  • 12
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Kornel Makuszyński
Kornel Makuszyński
Polski prozaik, poeta, felietonista, krytyk teatralny i publicysta, członek Polskiej Akademii Literatury. Przed II wojną światową był jednym z najpoczytniejszych, najbardziej popularnych i najbardziej płodnych literacko polskich pisarzy. Urodził się 8 stycznia 1884 w Stryju, pod zaborem austriackim. Był jedynym synem, a siódmym z kolei dzieckiem Julii z Ogonowskich i Edwarda Makuszyńskiego, emerytowanego wówczas pułkownika wojsk austriackich, pisarza gminnego kancelarii urzędu w Brzozowie koło Krosna, urzędnika galicyjskiego. Ojciec osierocił rodzinę, gdy Kornel miał 10 lat. Przez dwa lata Kornel pozostał jeszcze w Stryju, skończył tam pierwszą klasę gimnazjalną, zarabiał na swoje utrzymanie korepetycjami. Potem przeniósł się do Przemyśla, gdzie mieszkał u swych krewnych i kończył drugą klasę gimnazjalną. Od 1898 uczęszczał do C. K. IV Gimnazjum we Lwowie, gdzie w 1903 ukończył VIII klasę i zdał egzamin dojrzałości. Wynajmował skromną kwaterę u lwowskiego asenizatora i hycla Siegla na Kleparowie. W wieku 14 lat zaczął pisać wiersze. Ich pierwszym recenzentem w cukierni na Skarbkowskiej 11 był Leopold Staff. Pierwsze wiersze opublikował w lwowskim dzienniku „Słowo Polskie”, mając 16 lat. Od 1904 był członkiem redakcji tego dziennika i recenzentem teatralnym. Studiował polonistykę i romanistykę na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie. Podróżował do Włoch (z Janem Kasprowiczem, Staffem i Władysławem Orkanem). Należał do Towarzystwa Wzajemnej Pomocy Literatów i Artystów Polskich we Lwowie, w ramach którego w 1907 został członkiem wydziału. W 1908–1910 kontynuował studia romanistyczne na Sorbonie w Paryżu. W 1910 poznał we Lwowie studentkę Uniwersytetu Lwowskiego Emilię Bażeńską, która zaprosiła go do Burbiszek na Litwie, majątku swego brata Michała Bażeńskiego (z rodu szlacheckiego von Baysen-Bażeński). Makuszyński poznał okolicę, dwór i dobrze utrzymany majątek. Po roku narzeczeństwa w 1911 Emilia i Kornel pobrali się w Warszawie. Ze swoim licznym rodzeństwem, pozostawionym w Stryju, nie utrzymywał kontaktów. Makuszyński w latach 1913–1914 mieszkał w Burbiszkach. Rozkochany w architekturze zakopiańskiej, przywiózł nawet spod Tatr domek i postawił go w parku dworskim. Tutaj zastała go I wojna światowa, jako wrogiego Rosji obywatela austriackiego aresztowano go i internowano wraz z żoną w głębi Rosji. We wrześniu 1914 Makuszyńscy wyjechali do Kostromy. Dzięki staraniom szwagra Michała Bażeńskiego, a także pomocy aktorów Stanisławy Wysockiej i Juliusza Osterwy, zwolniono ich z internowania i pozwolono w 1915 zamieszkać w Kijowie, gdzie pisarz został prezesem Związku Literatów i Dziennikarzy Polskich oraz kierownikiem literackim Teatru Polskiego. Po zakończeniu wojny w 1918 Makuszyńscy zamieszkali w Warszawie. Właśnie w Warszawie bardzo dynamicznie rozwinęła się jego literacka kariera. Kilka miesięcy w roku spędzali w Zakopanem. Podczas wojny polsko-bolszewickiej w 1920 współpracował w kierowanym przez ppłk. Mariana Dienstla-Dąbrowę Wydziale Propagandy Armii Ochotniczej (służył wtedy w mundurze). W latach 1922–1925 Makuszyńscy bywali w Burbiszkach, ponieważ Emilia miała w sąsiedztwie folwark Pojule, który dzierżawił, a później kupił brat Michał. Emilia zmarła w 1926 na gruźlicę. Pochowano ją na Powązkach obok grobu Władysława Stanisława Reymonta, jej przyjaciela. Po śmierci żony Kornel Makuszyński zerwał związki z Litwą, nigdy więcej już tam nie pojechał. 30 sierpnia 1927 Makuszyński ożenił się powtórnie ze śpiewaczką Janiną Gluzińską (ur. 1896, córką profesora medycyny Uniwersytetu Lwowskiego Antoniego Gluzińskiego). W marcu 1931 zostało mu przyznane honorowe obywatelstwo Zakopanego. Był osobą towarzyską oraz zamożną; zbierał dzieła sztuki. Na początku czerwca 1937 został członkiem Polskiej Akademii Literatury. W latach 1935–1944 mieszkał w Domu Spółki Terenowej Budowy Tanich Mieszkań przy ul. Grottgera 7/9/9A. Po wybuchu II wojny światowej, podczas oblężenia Warszawy w 1939 niemiecka bomba trafiła w budynek, w którym mieszkał, i zniszczyła jego rękopisy oraz zbiory sztuki. Sam Makuszyński ocalał cudem, jednak stracił wszystko, między innymi rękopis Drugich wakacji szatana, planowanych do wydania w grudniu 1939. Okupację niemiecką przeżył w Warszawie, podczas powstania warszawskiego współpracował z prasą powstańczą, potem przez obóz w Pruszkowie dotarł do Krakowa i w listopadzie 1944 zamieszkał na stałe w Zakopanem. Po 1945 objęty został zakazem publikacji i poddany szykanom, co – jak sam sądził – związane było ze sprawą jego przyjęcia w 1937 do PAL (na miejsce usuniętego w atmosferze skandalu, po oskarżeniach o plagiat Wincentego Rzymowskiego, który bezpośrednio po wojnie pełnił funkcję ministra kultury). W 1948 został zadekretowany w polskiej literaturze socrealizm. Makuszyńskiemu udało się już wydać tylko jedną nową książkę List z tamtego świata, jedynie dzięki istnieniu ostatnich prywatnych wydawnictw. W Zakopanem żył w zapomnieniu; był jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci minionej epoki – dwudziestolecia międzywojennego. Zajmował niewielkie mieszkanie i żył niedostatnio; żona udzielała lekcji muzyki. Człowiek sukcesu, jeden z najweselszych i najbardziej optymistycznych pisarzy dwudziestolecia międzywojennego zderzył się z nową, nieprzyjazną rzeczywistością. Był odsuwany, ponieważ – jak twierdzili ówcześni prominenci – miał, lub mógł mieć zły wpływ na powojenną młodzież. Zmarł 31 lipca 1953. Został pochowany na Cmentarzu Zasłużonych na Pęksowym Brzyzku w Zakopanem. Gromadząca po nim pamiątki żona, Janina Makuszyńska zmarła w Zakopanem w sierpniu 1972. Z zasobów jej kolekcji w 1966 powstało Muzeum Kornela Makuszyńskiego w Zakopanem. Kornel Makuszyński jest patronem wielu szkół. Od 1994 przyznawana jest Nagroda Literacka im. Kornela Makuszyńskiego.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Modrzejewska. Opowieść filmowa Anna Bojarska
Modrzejewska. Opowieść filmowa
Anna Bojarska
O Modrzejewskiej każdy słyszał w szkole, że była dobrą aktorką i na tym nasza wiedza o tej kobiecie się kończy. Anna Bojarska w bardzo dostępnej formie przybliża nam postać polskiej artystki żyjącej w XIX wieku. Powieść o Helenie Modrzejewskiej obfituje w żywe opisy potknięć, upadków i ogromny wysiłek, dzięki któremu w końcu doceniono jej wyjątkowość na scenie. Powieść pokazuje kobietę grającą całe życie, bo przecież i ono jest teatrem. Nieudane związki, niepowodzenia zawodowe, problemy finansowe, zabory, powstania, marzenia o wielkiej sławie i ciągła wytężona praca nad sobą. Tylko wielka wiara i chęć spełnienia marzeń sprawiły, że pod koniec życia zdobyła sławę, uznanie, a także pieniądze, które pozwoliły jej zadbać o najbliższych. Ta z pozoru surowa kobieta o twardych zasadach, niewdająca się w zwykłe życie „artystycznego światka”, była czułą, kochającą matką, walczącą o syna, którego porwał konkubent. Liczne intrygi plecione dookoła jej osoby miały ją osłabić, stłamsić zapał młodej i zdolnej aktorki. Tak się nie stało. Wytężyła siły, by pracować ciężej. Całe jej życie to ciągła nauka: języków, ról, życia, ludzi. Z wiekiem znikała jej wiara w niewinność ludzkich czynów. Książka pozwala spojrzeć na sukcesy wielkich ludzi z innego dystansu: patrzymy na ich życie od kuchni, czyli od strony, od której wcale nie musi być tak pięknie, jak nam się wydaje z perspektywy nielicznych informacji.
AnnaSikorska - awatar AnnaSikorska
oceniła na 9 8 lat temu
Kordian i cham Leon Kruczkowski
Kordian i cham
Leon Kruczkowski
Wydany w 1932 roku „Kordian i cham” jest powieściowym debiutem Leona Kruczkowskiego, wówczas przeszło trzydziestoletniego nauczyciela przedmiotów ścisłych, socjalisty z przekonania. Polityczna proweniencja autora jest w tym przypadku dość ważna, chociażby ze względu na fakt, że w 1962 roku Kruczkowski uznał swoją powieść za dokument polityczno-literacki „(...) okresu, w którym powstała, okresu walki polskich mas ludowych z władzą kapitalistyczno-obszarniczą”. Niech jednak nikogo nie zmyli ta komunistyczna nowomowa – „Kordian i cham” to książka zaskakująco uniwersalna. Dzieje się tak, bo mamy tutaj do czynienia z historią chłopskiej niedoli w przededniu wybuchu powstania listopadowego. I to napisaną w oparciu o rzeczywisty pamiętnik, czyli „Opis życia wieśniaka polskiego” autorstwa Kazimierza Deczyńskiego. Zresztą Deczyński jest również głównym bohaterem powieści. A obraz Królestwa Kongresowego, który znajdziemy w książce Kruczkowskiego, nie napawa optymizmem. To kraj zacofany, mający za nic prawa chłopów, może poza „prawem” do odrabiania pańszczyzny. Panowie włościanami gardzą, kler nimi manipuluje, a patrioci, którzy szczerze chcieliby Polski uwolnionej spod carskiego jarzma, zupełnie nie potrafią wytłumaczyć tej niepiśmiennej i wylęknionej masie, dlaczego też powinna chwycić za broń i walczyć za Polskę. Bo nowy kraj ze snów powstańców to wciąż Polska panów i dworków, a nie wolnych chłopów. I to nie jest tak, że powstańcy są tutaj postaciami negatywnymi. Wręcz przeciwnie – to idealiści, których bunt jest poniekąd słuszny. Tyle tylko, że nie do końca biorą pod uwagę potrzeby ok. 80% społeczeństwa. W tym chociażby rzeczonego Kazimierza Deczyńskiego. A sama książka? To powieść dokumentalno-historyczna. Wiele tutaj nazwisk, faktów czy wręcz cytatów z literatury podmiotu. Do tego bardzo naturalistyczny obraz stosunków panujących na wsi oraz garść rozliczeń, głównie z tradycją napoleońską, klerem oraz dworem. Język jest kwiecisty, archaiczny, momentami mocno gwarowy. Bohaterowie – z drobnymi wyjątkami – niezbyt zróżnicowani. Całość niekiedy sprawia wrażenie chaotycznej, jakby autor chciał poruszyć w swojej książce jak najwięcej zagadnień społecznych. Ponadto chwilami rzeczywiście można odczuć dość mocne wychylenie autora w lewą stronę spektrum politycznego, ale generalnie trudno się nie zgodzić ze społecznymi obserwacjami „Kordiana i chama”. Nie wiem, może to wina wydania, ale nie czytało mi się tej powieści łatwo, szczególnie jej pierwszej części. Poza tym autor czasami trochę za daleko odpływa w fantazję, chociażby w kontekście losów chłopa Bartosza Głowackiego czy nawet samego Deczyńskiego, który w powstaniu ostatecznie dosłużył się stopnia podporucznika. Ale jak ktoś chciałby sięgnąć po dosyć ambitną, lecz zapomnianą obecnie książkę historyczną, „Kordian i cham” jest w moim odczuciu dobrym wyborem.
Tristero - awatar Tristero
ocenił na 6 10 miesięcy temu
Pani Hańska Tadeusz Boy-Żeleński
Pani Hańska
Tadeusz Boy-Żeleński
Proszę Państwa, że Boy był arcymistrzem słowa potwierdza już pierwsze zdanie: "Dwa są dla kobiety sposoby wejścia do literatury. Jeden, to pisać książki; drugi, to stać się czymś w życiu wielkiego pisarza. Ta druga droga jest wdzięczniejsza, bardziej kobieca i — może trwalsza. Ale jakimiż w zamian najeżona niebezpieczeństwami!.." Boy broni przed światem pięknego związku, który trwał 17 lat, a kochankowie na ponowne spotkanie czekali ich osiem. Pięknie i rzeczowo mówi o Hańskiej: "..Nie była aniołem, była tylko kobietą, i za to Balzac ją kochał; była kobietą pewnej sfery, pewnej kasty, i dlatego Balzac ją ubóstwiał....." Nie mogę Państwu psuć lektury, wiec tylko zauważę rozbieżności co do życiorysu Eweliny Hańskiej. Boy podaje jej datę urodzenia 1806 lub 1804, Wikipedia angielskojęzyczna 1805, a Wikipedia polskojęzyczna postarza ją i podaje 1801. Pewnie im tak pasuje, by wychodząc za Hańskiego miała więcej niż 14 lat. Jedni podają, że miała czworo dzieci, inni, że pięcioro; pewne jest, że wiek dziecięcy przeżyła tylko jedna córka. Dodam jeszcze, że Hańska pochodziła z wielkiej rodziny Rzewuskich, że ślub z pisarzem wzięła, w końcu, w 1850 roku w sławnym Berdyczowie („pisz na Berdyczów”), na parę miesięcy przed jego śmiercią. Balzac był starszy od niej o 5 do 7 lat, a ona zmarła w 1882 w Paryżu. Nic więcej nie powiem, bo Państwo musicie sami to przeczytać, mając na uwadze piękny język Boya, jak i dostępność utworu na „wolne lektury”. Podsumujmy, że jest to świetna obrona Hańskiej przed niecnymi, fałszywymi oskarżeniami jej, przez francuskich biografów Balzaca.
Wojciech Gołębiewski - awatar Wojciech Gołębiewski
ocenił na 8 10 lat temu
Kawałki żeńskie, męskie i nijakie Stefania Grodzieńska
Kawałki żeńskie, męskie i nijakie
Stefania Grodzieńska
Stefania Grodzieńska, tym razem nie we wspomnieniach, ale w odsłonie satyrycznej. Tytułowe kawałki zaś, to nic innego jak teksty pisane na zamówienie, między innymi do „Szpilek”, „Przekroju”, „Kobiety i Życia”. W tym zbiorku znajduje się wybór tych lepszych i najlepszych, według autorki, felietonów i humoresek, posegregowany zgodnie z czasem ich powstawania. Są płodne i obfite lata czterdzieste, wydajne: pięćdziesiąte, sześćdziesiąte i siedemdziesiąte oraz chude i smutne lata osiemdziesiąte, a na koniec odkrywcze lata dziewięćdziesiąte. Mimo iż sporo kawałków z tych wczesnych lat już znałam, to nie czułam rozczarowania, bo dobrego humoru przecież nigdy dość. Smakoszy twórczości autorki nie zdziwi na pewno moja sympatia do serii felietonów zatytułowanych „Spotkania z Alicją”. Alicją, która jest trochę oderwana od rzeczywistości i postrzega świat nieco inaczej niż wszyscy. Myślę, że sporo takich Alicji chodzi po świecie i wielu z nas posiada je w swoim, bliższym bądź dalszym, otoczeniu. Alicja była, jest i będzie, co udowodniła córka pani Stefanii, Joanna Jurandot – Nawrocka, pisząc i dołączając do tego zbiorku całkiem udany tekst pt. „Alicja na nowe tysiąclecie”. Można w nim zaobserwować, że „alicjowatość” przechodzi z pokolenia na pokolenie i wciąż jest aktualna. Świetny też jest tekst z lat sześćdziesiątych o braku w języku polskim… feminatywów, gdy jeszcze to pojęcie nie zostało wymyślone ani spór, o ich używanie bądź nadużywanie. I co ważne dla mnie, w tej książce znalazłam odpowiedź, dlaczego akurat „Urodził go „Niebieski Ptak” jest moją ulubioną książką wspomnieniową autorki, bo jak sama pisze, powstał on „ze smutku i z tęsknoty”. Dla zainteresowanych. Mój ulubiony tekst z Alicją w rolach głównych to ten zatytułowany „Alicja bez twarzy”. Poniżej fragmenty. „Spotkałam Alicję. Ledwo ją poznałam, bo trzy czwarte twarzy zakrywały jej ciemne okulary, sięgające od połowy czoła do linii ust. (…) - Witaj, Alicjo! Co cię skłoniło do włożenia czegoś podobnego? Bolą cię oczy? - Strasznie. Ale dopiero od czasu, kiedy noszę te okulary. Nic przez te okulary nie widać, zwłaszcza o zmroku, tak jak teraz. (…) - Więc po co nosisz? - Muszę. Twarze w tym sezonie są niemodne. W ogóle się ich nie nosi. Dla panów to łatwe: zapuszczają sobie zarosty. (…) - Wiesz co, Alicjo? Mimo woli rozwiązałaś zagadkę, która dręczy mnie od jakiegoś czasu. Otóż bez przerwy kłaniają mi się jacyś obcy mężczyźni. (…) Tymczasem ja po prostu nie odróżniam, kto jest pod daną brodą”.
wiola - awatar wiola
oceniła na 7 1 rok temu
Panna Winczewska Maria Dąbrowska
Panna Winczewska
Maria Dąbrowska
„Ksiądz Filip” – otwiera ten mały zbiorek i od razu mocno daje po łbie. Filip Jaruga robi sobie krzywdę, zostając księdzem mimo braku powołania, aby zapewnić sobie i rodzicom godziwy byt. Obawia się celibatu, ale zostaje mu wytłumaczone, że natury oszukiwać nikt go zmuszać nie będzie, „nakazane jest tylko, żeby nie było zgorszenia”. Księżyk używa zatem życia, jest akceptowany przez parafian, nawet gdy wyraźnie stacza się w pijaństwo i hazard. Zgorszenie też uda mu się wywołać - pokochał kobietę. Tragedia rozegrała się jednak dużo wcześniej, kiedy jeszcze próbował być księdzem i wydał w sprawie życiowej kilku parafian werdykt, z którego słuszności był dumny. „Jest na świecie jeden zawód, jedno jedyne powołanie – być dobrym dla drugiego człowieka.” Tak, w tym także dla siebie samego. Jeśli obiera się jakąkolwiek drogę wbrew sobie, ulegając oczekiwaniom innych, żadne podjęte na tej drodze działanie nie przyniesie dobrych skutków. „Panna Winczewska” – dojrzała kobieta o mentalności dziecka. Posadę bibliotekarki otrzymała, jako zasłużona w jednym z Powstań Śląskich, mimo braku jakichkolwiek kompetencji, a i te zasługi jakieś mgliste. Osóbka uważa się jednak za wybitnie kompetentną, udowodnione błędy bagatelizuje, krytykę uznaje za prześladowania, a o domniemanych osiągnięciach paple tak efekciarsko, jak gdyby sama w nie wierzyła. Skuteczny zestaw do wykończenia każdego przeciwnika, aktualnie jest nim wizytatorka Natalia Sztumska. Jedyna pozytywna cecha Winczewskiej to szczera miłość do suni Lindy. Też aktualne. Do końca świata różni zasłużeni (czasem jedynie znajomością z kimś, kto aktualnie o czymś ważnym decyduje) będą się mościć na stanowiskach, których nigdy nie powinni zajmować, pozostając w przekonaniu, że przecież im się należą. Naprawianie tego, co napsują, poleci się tym kompetentnym, od czegoś w końcu są. „Trzecia jesień” – liryczne, prawdziwie jesienne opowiadanie. Rozwija się powoli, ale po przedstawieniu postaci i zorientowaniu się w czasie akcji (tym razem lata 50-te XX wieku), już pragnie się poznać tajemnicę głównego bohatera. Można się jedynie domyślać jego wojennego życiorysu, szczególnie, że opowiadanie ukazało się drukiem w czasie obowiązywania cenzury. Tymczasem Klemens Łohojski jest najsympatyczniejszym z bohaterów w całym zbiorze. Nie sposób mu nie kibicować. Robią to zresztą wszyscy, nawet milicjanci. Ale gdy Łohojskiemu wreszcie się powiedzie, pozytywne uczucia, którymi dotychczas darzyli go sąsiedzi, u większości z nich szybko zanikają… „Łohojski zagrożony, odtrącony, jak gdyby pokrzywdzony, czy nieudany budził w tych prostych sercach szorstkie, ale niekłamane współczucie; nowy, nieoczekiwanie odznaczony Łohojski czegoś niepokoił i drażnił.” Kolejna stara, a w dobrej kondycji pozostająca prawda, że życzliwości bliźniemu nie skąpimy bardziej dla zaspokojenia miłości własnej, niż dla dobra bliźniego i pod warunkiem, że dzięki temu nie będzie miał lepiej od nas, bo cudze powodzenie cholernie kole w ślepia.
BellaCatta - awatar BellaCatta
oceniła na 7 7 lat temu

Cytaty z książki Rzeczy wesołe

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Rzeczy wesołe