Prowokatorka. Fascynujące życie Marii Dąbrowskiej

Okładka książki Prowokatorka. Fascynujące życie Marii Dąbrowskiej
Iwona Kienzler Wydawnictwo: Bellona biografia, autobiografia, pamiętnik
368 str. 6 godz. 8 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
2018-03-08
Data 1. wyd. pol.:
2018-03-08
Liczba stron:
368
Czas czytania
6 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788311151888
Średnia ocen

                5,5 5,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Prowokatorka. Fascynujące życie Marii Dąbrowskiej w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Prowokatorka. Fascynujące życie Marii Dąbrowskiej



książek na półce przeczytane 241 napisanych opinii 240

Oceny książki Prowokatorka. Fascynujące życie Marii Dąbrowskiej

Średnia ocen
5,5 / 10
53 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1041
770

Na półkach: , ,

Postać Marii Dąbrowskiej nigdy nie kojarzyła mi się z kontrowersją, dlatego tytuł Prowokatorka mnie zaintrygował. Mimo tego, że nazwisko pisarki znałam z lektur, to nie wiedziałam o niej nic więcej. Myślałam, że nadrobię to z książki Kienzler, ale udało się to tylko częściowo.

Przede wszystkim od początku książki, instynkt czytelniczy nakazywał mi ostrożność w podążaniu za narracją autorki tej biografii. Miałam wrażenie, że jej styl ma skandalizujący ton i do tego nie opuszczało mnie poczucie, że Kienzler nie lubiła Dąbrowskiej, oceniała od samego początku jej zachowanie i je potępiała.

📚 Dystans potrzebny

Nie lubię, gdy biografie są nasycone emocjami biografisty, szczególnie tymi negatywnymi. Nastawia mnie to od razu źle, ale nie do opisywanej postaci, a do biografisty. Nie wiem skąd mi się to wzięło, ale tak jest. Paradoks.

To wrażenie było głębokie, ponieważ od początku książki rzuca się w oczy skąpość wiadomości o pisarce. Kienzler opisywała wszystkich dookoła, tylko nie ją. Mamy więc bogatą historię np. jej męża czy jej rodziców. Chociaż rodziców to jeszcze rozumiem, ale co mnie obchodzi, ze jej mąż wstępował do kolejnych lóż masońskich. W ogóle nie potrzebuję tak wielu szczegółów z jego życia. Albo po co mi wydrukowane zdjęcie starszego brata jej męża, z tych i tak nielicznych zdjęć, które można w tej książce znaleźć. Nie rozumiem też sensu umieszczania obszernego (na kilka stron) opis rozwoju masonerii w Europie.

Kienzler omawia także rodzinę i kochanków pisarki i to na kilka pokoleń wstecz. Ja kumam, że to kontekst i doceniam ogrom włożonej pracy, ale wydaje mi się, że bez tych szczegółowych opisów genealogicznych książka by nie straciła, a być może nawet zyskała. Do tego Dąbrowska jest ciągle pod ostrzałem Kienzler, która gani i ocenia tylko jej charakter i życie, natomiast nie ma tu oceny, dlaczego autorka Nocy i dni była tak popularna.

📚 Prowokatorka?

Później jest nieco lepiej i ostatecznie dowiadujemy się o Dąbrowskiej więcej, ale nadal coś mi nie pasowało. Ciągle miałam wrażenie jakby Kienzler jej nie lubiła, ale też, że wpadła w klątwę wiedzy i pisała o wszystkim, co wiedziała. Opisywała np. szczegóły dotyczące wojny i okoliczności w jakich żyła pisarka (I wojna światowa).

Więc generalnie jest to książka o tym, gdzie Dąbrowska mieszkała, jak żyła, z kim żyła, z odrobiną innych obiektywnych szczegółów, np. o tym, jak się ubierała… Ale mało jest o tym, jaka była, czy co mogła czuć, a przecież Kienzler korzystała z jej dzienników. Być może taki właśnie był pomysł na tę biografię, żeby opisać to, czego nie znajdziemy w jej wspomnieniach. Niestety nigdzie nie znalazłam takiego wyjaśnienia, więc mam wrażenie, że żeby poznać Dąbrowską lepiej byłoby przeczytać właśnie jej dzienniki.

📚 Społeczeństwo XX wieku

O ile to nie do końca jest książka o samej Dąbrowskiej, to jest tu wiele ciekawych wątków i to, co na początku wydawało mi się największą słabością książki Prowokatorka, okazało się interesujące. Kienzler chcąc nie chcąc opisuje ówczesne społeczeństwo. Mało się dzisiaj mówi o tym, jak żyli ludzie przed pierwszą wojną światową, jak ją przeżyli i jak wyglądał ich świat później.

Jest to interesujące, szczególnie, że Dąbrowska miała raczej nietypowe życie. To ona utrzymywała siebie i na dodatek swojego męża, który był utracjuszem oddanym działalności politycznej. W ogóle obydwoje rzadko mieszkali razem, żyli w wiecznych rozjazdach w różnych miastach, za pracą i działalnością, czasem odpoczynkiem, czy wizytami rodziny i przyjaciół.

Niecodzienne było także to, że w swoich dziennikach pisała wprost, że podobają się jej kobiety. A to przecież początek XX wieku był, czyli w oczach boomerów czas konserwatywnych wartości wyznawanych powszechnie. A tu jednak nie do końca. I to jeszcze przez osobę na świeczniku.

📚 Polska w czasach Dąbrowskiej

Widać zacięcie historyczne autorki. Są tu ciekawe wątki o sufrażystkach i w ogóle bardzo dużo jest informacji o ówczesnym stanie Polski. Ale może to i dobrze, bo styl jest taki, że ta historia ciekawi i potwierdza długą polską tradycję nienawiści za poglądy odmienne od jedynych słusznych (zabójstwo Narutowicza w 1922).

Jest też wiele innych ciekawostek. Np. anegdota o leczeniu jej męża w klinice w Kosowie, altmedowej, jakbyśmy dzisiaj powiedzieli. Na problemy z sercem zalecili mu tam głodówkę i picie czarnej kawy… Swoją drogą ciekawy jest sposób w jaki Kienzler broni tej kliniki pisząc, że zarzucane przez Dąbrowską uchybienia mają niewiele wspólnego z prawdą, bez podania żadnych argumentów czy źródeł (s. 163).

📚 Różnorodny XX wiek

Ciekawe, czy życie całej inteligencji na początku XX wieku tak wyglądało, czyli częste podróże i przeprowadzki, pomieszkiwanie kątem tam i ówdzie przez kilka tygodni albo miesięcy. Mam wrażenie, że Dąbrowska i dzisiaj byłaby wyjątkową postacią, barwnym ptakiem, biorąc pod uwagę jej podejście i styl życia.

Wydaje mi się, że Kienzler traciła Dąbrowską z oczu, patrząc na jej życie w szerszym kadrze. Z jednej strony to dobrze, bo dzięki temu mamy społeczną przekrojówkę, tylko trochę szkoda Dąbrowskiej. Ale jednak czegoś się dowiadujemy.

📚

Biografistka szeroko omawia około literackie sprawy, np. stosunek pisarzy do komunizmu i władzy. Dąbrowska była sceptyczna wobec ówczesnego ustroju, więc patrzyła na festiwal podlizywania się władzy, jak na cyrk.

Poznajemy Dąbrowską, także od mroczniejszej strony. Padają zarzuty o antysemityzm, chociaż oficjalnie pisarka twierdziła zupełnie odwrotnie. Padają także nieprzychylne oceny jej charakteru. Była ponoć osobą egocentryczną, żądną ciągłego uwielbienia ze strony entuzjastów jej pisarstwa. Ale z drugiej strony troszczyła się o swoich bliskich.

Prowokatorka jest niewątpliwie interesującą książką, choć nie takiej treści się spodziewałam. Sądziłam, że lepiej poznam tu Dąbrowską, jako człowieka: co myślała i czuła, a nie przez pryzmat okoliczności społecznych, w których żyła. Niemniej było interesująco i wiem, że moja ciekawość tej postaci nie została zaspokojona, co oznacza, że jeszcze do tematu wrócę.

Postać Marii Dąbrowskiej nigdy nie kojarzyła mi się z kontrowersją, dlatego tytuł Prowokatorka mnie zaintrygował. Mimo tego, że nazwisko pisarki znałam z lektur, to nie wiedziałam o niej nic więcej. Myślałam, że nadrobię to z książki Kienzler, ale udało się to tylko częściowo.

Przede wszystkim od początku książki, instynkt czytelniczy nakazywał mi ostrożność w podążaniu za...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

137 użytkowników ma tytuł Prowokatorka. Fascynujące życie Marii Dąbrowskiej na półkach głównych
  • 71
  • 65
  • 1
22 użytkowników ma tytuł Prowokatorka. Fascynujące życie Marii Dąbrowskiej na półkach dodatkowych
  • 9
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Inne książki autora

Iwona Kienzler
Iwona Kienzler
Autorka ponad osiemdziesięciu książek – publikacji non-fiction z zakresu historii, jak również leksykonów i słowników. Pisze także reportaże z podróży oraz artykuły dotyczące spraw gospodarczych i historii Polski, a także odwiedzanych przez nią krajów i regionów. Pasjonuje się historią, a zwłaszcza rolą kobiet i ich często zapomnianemu lub niedocenianemu wpływowi na losy i decyzje mężczyzn rządzących państwami, czy też będącymi wpływowymi politykami lub mężami stanu.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Pani od obiadów. Lucyna Ćwierczakiewiczowa. Historia życia Marta Sztokfisz
Pani od obiadów. Lucyna Ćwierczakiewiczowa. Historia życia
Marta Sztokfisz
Jaka to przyjemna lektura. Opowieść o życiu Lucyny Ćwierczakiewicz , kobiety instytucji, o której się pisze książki i której przepisów używa się nadal ( nie szkodzie, że w zmodyfikowanej nieco formie) pomimo upływu ponad 120 lat od śmierci. Bohaterka zdecydowanie wykraczała poza swoje czasy, miała otwarty umysł i szerokie horyzonty choć twierdzono, że trudny charakter( powinna bowiem siedzieć cicho w domu i być wyłącznie cieniem swego męża). Zapewne w dzisiejszych czasach kobieta tak przebojowa jak Ćwierczakiewiczowa nie byłaby postrzegana negatywnie i zdobywałaby nagrody dla przedsiębiorczyń. Nie jest to klasyczna biografia. To raczej trochę beletryzowana opowieść( za czym nie przepadam), pisana najgłówniej w czasie teraźniejszym(czego nie znoszę). Tym niemniej przeczytałam z ogromnym zainteresowaniem. Autorka twierdzi, że mało jest udokumentowanych śladów życia Ćwierczakiewiczowej, które przepadły podczas II Wojny i Powstania Warszawskiego, więc zapewne mnóstwo "faktów" z jej życia zostało po prostu wymyślonych. Ale na pewno prawdziwie opisane zostały realia życia XIX Warszawy, której Ćwierczakiewiczowa była całkiem realną i niezwykle intersującą częścią. Książkę dobrze się czyta, choć miejscami autorka jest nieco chaotyczna. Bardzo polecam bo Lucyna Ćwierczakiewiczowa to chyba jedyna kobieta z tamtych czasów nie będąca artystką czy pisarką, o której nadal się pamięta.
Suara_czyta - awatar Suara_czyta
oceniła na 7 2 lata temu
Ina Benita. Za wcześnie na śmierć Piotr Gacek
Ina Benita. Za wcześnie na śmierć
Piotr Gacek
Kiedy autor pisał swoją opowieść o życiu przedwojennej gwizdy kina – zapewne nie dowiedział o niej wszystkiego. I trudno go za to winić. Ostatni, udokumentowany ślad jej istnienia to lista uwalnianych Polek z Pawiaka, z 1944 roku, gdzie widniała razem ze świeżo urodzonym synem. Potem były już relacje różnych osób, często wzajemnie się wykluczające (jak historia zgubienia i odzyskania synka). Jedno było pewnie – Ina Benita po Powstaniu Warszawskim i zakończeniu II wojny zniknęła bez śladu. Dzisiaj wiemy więcej, a to za przyczyną wnuka artystki, który, już po jej śmierci, dowiedziawszy się o polskich korzeniach szukał informacji. Wyjaśniło się przy tym kilka innych rzeczy, m.in. fakt, że przestępstwo Iny, czyli rassenschande było poważniejsze, niż sądzono, bo partnerem i ojcem syna nie był Austriak w niemieckim mundurze, lecz najprawdziwszy Niemiec. To też pewnie była mistyfikacja aktorki. Benita odcierpiała za to podczas wojny, ale wiedziała, że konsekwencjom nie koniec i po wojnie. Poza tym przecież była jedną z tych osób, które grały w jawnych teatrach, otworzonych przez Niemców w czasie okupacji. I choć autor przytacza przykłady współpracy z polskim państwem podziemny, to albo były śladowe, albo nieudowodnione. Wolała więc się usunąć w cień. Zrobiła to bardzo skutecznie, wycofując się zupełnie z Polski, zacierając ślady wspaniałej kariery. Najpierw w Niemczech, na koniec w USA zajmowała się zupełnie czymś innych, nawet rodzinie nie mówiąc, kim była. A była prawdziwą gwiazdą kina, porównywaną do May West i innych diw kina światowego. Grała głównie w filmach, błyszczała też w rewiach i w najlepszym towarzystwie. Olśniewała urodą, głosem, uśmiechem, wspaniałymi toaletami. Książka opowiada to bardzo ciekawie. Kto kinem czy teatrem się interesuje – spotka zaskoczony wiele znanych nazwisk, także i dzisiaj, bo to zawód często przechodzący z rodziców na dzieci. Mnóstwo zdjęć wprowadza w klimat tamtych lat. Warto książkę przeczytać, choćby dla poznania tego klimatu, kawałka historii. A potem doczytać w sieci o dalszych losach złotowłosej piękności.
Mavia2033 - awatar Mavia2033
ocenił na 7 6 miesięcy temu
Kossakowie. Biały mazur Joanna Jurgała-Jureczka
Kossakowie. Biały mazur
Joanna Jurgała-Jureczka
🎻 Biały mazur – dynastia, w której nikt nie grał czysto Nie wszystkie historie rodzinne to sagi. Niektóre są bardziej jak tanga – intensywne, niedokończone, z potknięciami między zwrotkami. „Biały mazur” Joanny Jurgały-Jureczki to właśnie taki utwór: pełen zawahań, kontrapunktów, przemilczeń i niedopowiedzeń. A że tematem są Kossakowie – malarsko-pisarska elita z Krakowa – to napięcie między publicznym wizerunkiem a prywatną codziennością tylko się zagęszcza. 🏡 Kossakówka: rezydencja czy teatr iluzji? Kossakowie to nie tylko obrazy batalistyczne i wiersze „dziedziczki po Norwidzie”. To również rodzinne układy, cienie PRL-u i duchy przeszłości (dosłownie – pojawia się nawet pytanie, czy Kossakówka była nawiedzona). Jurgała-Jureczka nie daje laurki, tylko rozbiera mit na części. Zamiast sentymentalnych uniesień – chłodne spojrzenie na rysy: zdrady, ambicje, milczenie kobiet, winy mężczyzn. 👨‍🎨 Bliźniacy, poetki i reszta zespołu rodzinnego Fabuła nie biegnie linearnie – raczej kluczy między postaciami. Mamy więc Tadeusza i Wojciecha, braci z artystycznym DNA i ziemiańską manierą. Ich żony – Kisielnickie – to osobne światy. Potem wchodzą dzieci: Jerzy, Lilka (czyli Maria Pawlikowska-Jasnorzewska), Magdalena Samozwaniec – każda z tych postaci ma swoją partię do odegrania, ale nikt nie gra solo. To rodzina, w której talent bywał przekleństwem, a relacje – jak ujęcia z portretu, nie zawsze szczerego. 🎭 Autorka jako reżyserka rodzinnego przedstawienia Jurgała-Jureczka nie tworzy tradycyjnej biografii. Nie interesuje jej kalendarium, tylko dramaturgia. W książce czuć, że bada materiały źródłowe, ale operuje nimi jak scenariuszem – z wyczuciem napięcia i kontrastu. Wątki osobiste (choroby, romanse, skandale) przeplatają się z tropami polityczno-historycznymi: mamy tło PRL-u, socjalistyczne klisze, życie w cieniu dawnej świetności. 🗣 Opinie: symfonia czy dysonans? Książka dzieli czytelników. Dla jednych to odkrywcze „odczarowanie” rodu – postaci nagle stają się ludzkie, z krwi i kości. Inni zarzucają chaos, powtórzenia, brak redakcyjnego rygoru. Jedni widzą portret z emocjami, drudzy – szkic niedokończony. Na Lubimyczytać.pl i Goodreads oceny są średnie, ale nie letnie – raczej spolaryzowane. Empik pokazuje to samo: książka żyje dzięki fanom nazwiska, niekoniecznie dzięki literackiej formie. 📌 Czego uczy Biały mazur? Nie każda dynastia to bajka. Kossakowie to bardziej patchwork niż portret rodzinny. Jurgała-Jureczka pokazuje, że za talentem często idzie napięcie, za sławą – przemilczenie, a za maską klasy – dramat. Nie ma tu cukru, jest kontrast. Tytułowy „biały mazur” to nie tylko taniec. To metafora stylu życia, w którym każdy krok był obserwowany, oceniany, mitologizowany – i nie zawsze zatańczony do końca.
Patryk_k - awatar Patryk_k
ocenił na 8 2 miesiące temu
Córka kucharki Weronika Wierzchowska
Córka kucharki
Weronika Wierzchowska
Przed napisaniem tej opinii zapoznałam się z opiniami innych czytelników i zauważyłam, że wiele osób ma sporo do zarzucenia „Córce kucharki” Weroniki Wierzchowskiej. Że za dużo opisów, że za mało o słynnej Ćwierczakiewiczowej, że nie ma przepisów, że za dużo o szachach, a za mało o kuchni. Może i tak, ale wynika to z przyjętej przez autorkę koncepcji powieści, która mnie się bardzo podobała. To nie jest powieść o kulinarnej celebrytce XIX wieku, Lucynie Ćwierczakiewiczowej, ale o jej córce, co wyraźnie zaznaczono w tytule. Ktoś jednak, umieszczając na okładce informację, że to właśnie ona będzie bohaterką, wprowadził w błąd czytelników. Tak więc to nie pyskata i wszędobylska Lucyna jest pod lupą, ale jej przybrana córka Tosia, wzięta na wychowanie z przytułku sierota, która wzrastała pod okiem sławnej matki, by stać się dobrą gospodynią, ale i mądrą partnerką dla swojego męża, zaradną i nowoczesną kobietą, która za nic mając drobnomieszczańskie konwenanse, walczy o dobro rodziny, robiąc przy okazji wiele dobrego dla otoczenia. Autorka ukazuje swoją bohaterkę w dwóch planach czasowych. Właściwa akcja toczy się w Warszawie tuż po wyzwoleniu, w czasie przejmowania władzy w Polsce przez komunistów i odbudowy kraju po zniszczeniach wojennych. Stara już Tosia Wasilewska de domo Ćwierczakiewiczówna, wspomina swoją młodość spędzoną u boku znanej Lucyny Ć. w zaborze rosyjskim na przełomie XIX i XX wieku. To opowieść o dorastaniu i dorosłości kobiety żyjącej w trudnych dla kobiet czasach. Wierzchowska pokazuje walkę kobiet ze zmurszałymi przesądami dotyczącymi ich ról społecznych, pierwsze próby wybijania się na niezależność, determinację w realizowaniu marzeń o samodzielnym życiu. Oprócz Tosi, wychowanej na istotę zaradną, ambitną i inteligentną, autorka przedstawia inne kobiety, które są prekursorkami ruchów emancypacyjnych: Zosię, budującą własny biznes i z powodzeniem go prowadzącą; Sonię- rajfurkę, bardzo nowocześnie i z głową podchodzącą do swojego seksualnego imperium; Rachela, żona żydowskiego przemysłowca. To kobiety z fantazją, przełamujące stereotypy o rolach społecznych i odważnie towarzyszące mężczyznom w ich pracy, albo rozrywkach. Weronika Wierzchowska wprowadziła do swojej powieści sporo postaci historycznych. Nie licząc samej Ćwierczakiewiczowej, jest tu grono polskich szachistów, odnoszących wówczas sukcesy na arenie międzynarodowej, jest sam Bolesław Prus, miłośnik kalendarzy i książek pani Lucyny, są politycy i osoby z polskiej arystokracji. Bardzo dobrze odmalowano też realia życia w Królestwie Polskim w II połowie XIX wieku. Najciekawsze są sceny, w których bohaterki gotują lub przyjmują gości. Już od samych opisów potraw ślinka cieknie, a kiedy czyta się, jak one powstają, z jakich składników i jak skomplikowane jest ich wykonanie to człowiek uświadamia sobie, jak bardzo zmieniło się podejście do kuchni na przestrzeni 150 lat. Któż dziś piekłby ciasto ze 100 jajek, albo biegał po całym mieście, by zdobyć odpowiednią fryturę? A propos frytury: w zabawny sposób autorka każe swojej bohaterce wyrazić powątpiewanie, czy smażone na niej pokrojone w słupki ziemniaki przyjmą się kiedykolwiek w masowej gastronomii (ciekawe, co Ćwierczakiewiczowa powiedziałaby na wszechobecne w restauracjach, barach, czy zwykłych budkach frytki?). Według bohaterki na pewno popularność zyska zupa ogonowa, bo gotuje się ją z odpadów po zabiciu krowy, jest więc tania (jakoś nie zauważyłam, żeby gdziekolwiek serwowano ten rodzaj zupy). Takich zabawnych wycieczek w stronę współczesności jest w „Córce kucharki” więcej. Dobrze się to czyta, bo to przyjemna powieść obyczajowa z akcją osadzoną w przeszłości i dobrze oddanym kolorytem epoki. Jeśli ktoś zna powieści tej pisarki to na pewno nie będzie zawiedziony.
Anna-Maria - awatar Anna-Maria
oceniła na 7 8 miesięcy temu

Cytaty z książki Prowokatorka. Fascynujące życie Marii Dąbrowskiej

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Prowokatorka. Fascynujące życie Marii Dąbrowskiej