Prawdziwe przyjaciółki

Okładka książki Prawdziwe przyjaciółki
Shannon HaleLeUyen Pham Wydawnictwo: Jaguar Cykl: Przyjaciółki [Jaguar] (tom 1) komiksy
224 str. 3 godz. 44 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Przyjaciółki [Jaguar] (tom 1)
Data wydania:
2019-03-01
Data 1. wyd. pol.:
2019-03-01
Liczba stron:
224
Czas czytania
3 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788376867656
Średnia ocen

                7,8 7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Prawdziwe przyjaciółki w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Prawdziwe przyjaciółki



książek na półce przeczytane 1123 napisanych opinii 280

Oceny książki Prawdziwe przyjaciółki

Średnia ocen
7,8 / 10
64 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1650
500

Na półkach: , ,

Dla dzieci w pewnym wieku najważniejsi są przyjaciele, a przede wszystkim akceptacja rówieśników. Czasem wystarczy tylko jedna przyjazna osoba, a czasem ma się całą paczkę!
Pierwszą najlepszą przyjaciółką Sary była Adrianna. Pewnego dnia musiała się wyprowadzić, a kiedy wróciła, już nic nie było takie same. Ada stała się popularna i polubiła przebojową grupkę dziewczyn, którym przewodzi Aśka. Od tego czasu Sarze jest coraz trudniej.
Świetna historia dla nastolatek, powiedziałabym, że pozycja obowiązkowa. Myślę, że może pomóc tym mniej popularnym dziewczynkom, pokaże, że nie są jedyne. Żałuję, że ja nie miałam w czasie dorastania takiej pomocy. Naprawdę mądry komiks o przyjaźni i dorastaniu, z całego serca polecam!

Dla dzieci w pewnym wieku najważniejsi są przyjaciele, a przede wszystkim akceptacja rówieśników. Czasem wystarczy tylko jedna przyjazna osoba, a czasem ma się całą paczkę!
Pierwszą najlepszą przyjaciółką Sary była Adrianna. Pewnego dnia musiała się wyprowadzić, a kiedy wróciła, już nic nie było takie same. Ada stała się popularna i polubiła przebojową grupkę dziewczyn,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

103 użytkowników ma tytuł Prawdziwe przyjaciółki na półkach głównych
  • 81
  • 22
20 użytkowników ma tytuł Prawdziwe przyjaciółki na półkach dodatkowych
  • 5
  • 4
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Inne książki autora

Shannon Hale
Shannon Hale
Amerykańska autorka książek dla młodzieży, kilku powieści dla dorosłych oraz powieści graficznych, które tworzy wraz z mężem.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Pamiętniki Wisienki - 2 - Księga Hektora Joris Chamblain
Pamiętniki Wisienki - 2 - Księga Hektora
Joris Chamblain Aurélie Neyret
Ta seria zaczęła się z potężnym przytupem, a drugi tom tylko podniósł poprzeczkę. Nie chodzi nawet o samo wydanie, które jest obłędne i świetnie łączy pamiętnik nastolatki, posiadającej bardzo bujną wyobraźnię i zacięcie pisarskie, z klasycznym komiksem, ale też o samą fabułę. Wisienka zawsze natrafia na ludzi mających nietuzinkowe tajemnice. Sprowadza to na nią kłopoty, bo dziewczyna często nie liczy się z uczuciami innych grzebiąc w ich przeszłości. Z drugiej strony jej wścibstwo finalnie udaje się przekuć w coś naprawdę dobrego. Tak było w przypadku opuszczonego zoo w pierwszym albumie i nie inaczej maja się sprawy z tajemniczą książką napisaną przez niejakiego Hektora. Wszystko zaczęło się od tego, że Wisienka zaczęła się nudzić w trakcie wakacji letnich. Jej przyjaciółki wyjechały na cały lipiec, a ona siedziała i... obserwowała. Jej celem okazała się starsza pani, o bardzo smutnym obliczu, która co środę wychodziła z domu z książką w ręku, wsiadała do autobusu i gdy wracała znów trzymała w rękach tą samą książkę, a jej twarz była jeszcze smutniejsza niż przed podróżą. Wisienka koniecznie chciała dowiedzieć się, dlaczego starsza pani tak się zachowuje i zaczęła swoje śledztwo. Oczywiście nikt ja o to nie prosił, a przyjaciółki po powrocie wręcz odradzały wściubianie nosa w nie swoje sprawy. Wisienka postawiła jednak na swoim co kosztowało ją bardzo wiele, a przy tym nie zdawała sobie sprawy, jak bardzo może kogoś zranić. Co prawda tak jak w poprzednim albumie i tutaj mamy szczęśliwe, choć zarazem bardzo wzruszające, zakończenie. Teoretycznie z tego powodu powinniśmy pogratulować Wisience, ale... no właśnie. Ale. Dziewczyna naprawdę rozpętała burzę tam gdzie nie powinna. Choć ostatecznie jej wścibstwo pomogło w rozwikłaniu zagadki tajemniczej książki, to po drodze zraniła ona wiele osób. Bardzo bliskich jej sercu, a mogła tego uniknąć. Przestrzegano ją, proszono, dano alternatywne możliwości, a mimo wszystko dziewczyna z nich nie skorzystała, wciągając postronne osoby w wir swego śledztwa. Komiks genialnie przestrzega przed takim działaniem i je gani. Z jednej strony pociesza nas myśl - "Hej, przecież młoda rozwiązała kolejna zagadkę i wyszło z tego tyle dobrego.". Z drugiej jednak strony można było do całej sprawy podejść zupełnie inaczej. W sposób mniej bezpośredni i bardziej wrażliwy, nie krzywdząc tylu osób. Z pewnością będę dalej śledził losy dzielne oraz wścibskiej Wisienki, która zdaje się uczyć na własnych błędach. Do tego jej rodzina chyba też ma sekrety, które czytelnika na pewno zainteresują. Pozostało więc czekać na tom trzeci, noszący tytuł "Ostatni z pięciu skarbów", który ma pojawić się w sierpniu tego roku. Oczywiście jeśli obecna pandemia nie pokrzyżuje planów wydawniczych. Mam nadzieję, że się tak nie stanie i poznam latem dalsze losy młodej pisarki i pani detektyw.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 8 3 lata temu
Bad Guys. Ekipa Złych Odcinek 2 Aaron Blabey
Bad Guys. Ekipa Złych Odcinek 2
Aaron Blabey
Oto za mną ODCINEK 2 komiksu „BAD GUYS Ekipa Złych”. Nadal uważam, że to dobry komiks, ale nie wybitny i skierowany wyłącznie do dziecka i to dziecka, które nie jest wychowywane w klimacie „Ą, Ę”… mam nadzieję, że rozumiecie. Humor tu zawarty jest bezpośredni i gra na startych kliszach, ale to takie miało być. Rozumiem, że niektórzy mogą uznać to za „denne” dziełko i nie mam z tym problemu, bo ono takie jest, ale takie być miało, bo to ma tylko bawić i zapewnić chwilową rozrywkę dzieciakowi. To nie wzniosła literatura i takiej nie udaje, nie porusza kwestii ideologicznych, nie wciska swojego systemu wartości, nie działa „podprogowo” i nie manipuluje – a to jest już naprawdę ogromnym osiągnięciem w świetle dzisiejszego rynku książek „dla dzieci”. Jasna sprawa, nie będę tutaj kłaść się Rejtanem, bo nie ma za co „umierać”. To lekki komiks, z prostymi zdaniami i garścią powtórzeń. Sama akcja także się powtarza, zmienia się tylko obiekt „ratowany” prze Ekipę Złych (a raczej TYCH DOBRYCH) i tu miałam zawód. Szkoda, że autor nie pokusił się na ciekawsze rozwinięcie fabularne, ale chyba uznał, że skoro jedyna się sprzedała i tym samym podobała, to po co poprawiać coś, co odniosło sukces. Lecz szkoda… szkoda… Kreska jest zdecydowanie na plus i sami bohaterowie oczywiście także. W tym odcinku dochodzi kolejny: PAJĄK. Jak zostanie przyjęty i co potrafi? Przekonajcie się sami. Tym razem nasi „Źli” ratują kurczęta z okrutnej Fermy… i chyba zadrą z kimś naprawdę złym GRRRR. Kończąc podkreślę wyraźnie, że to nie dzieło sztuki, nie wzniosłość nad wzniosłościami, to prosty komiks bazujący na prostych schematach, ale bawiący dzieci. Nie będzie to opowieść, o której dzieciaki nigdy nie zapomną, ale to tania rzecz i myślę, że da trochę radości jeśli nie będziecie na to patrzeć zbyt krytycznie. Uważam, że to świetny pomysł na rozpalenie w dziecku miłości do książek – zwłaszcza w dziecku, które do tej pory książek nie znosiło i siedziało wyłącznie przed telewizorem. 6/10 Ma wady, nie jest wybitny, ale bawi dzieci (nie dorosłych).
πPi - awatar πPi
ocenił na 6 5 lat temu
Najlepsze przyjaciółki Shannon Hale
Najlepsze przyjaciółki
Shannon Hale LeUyen Pham
Jakiś miesiąc temu zaprezentowałem na blogu "Prawdziwe przyjaciółki. Komiks Shannon Hale, zilustrowany przez LeUyen Pham, która opisywała swoje dzieciństwo. A konkretniej pierwsze objawy depresji, rywalizację o bycie osobą zauważoną w szkole i należącą do popularnej grupy. Jej praca wywarła na mnie bardzo silne wrażenie i obudziła wspomnienia z tamtego okresu, które mnie po dziś dzień mnie dręczą. Wiecie, ja bardzo zazdrościłem Shannon tego co miała. Owszem, nie było jej lekko, co również pokazuje drugi komiks "Najlepsze przyjaciółki". Trafiła jednak na osoby wyrozumiałe, które pomogły jej się podnieść. Miała faktyczne koleżanki, a nie tylko papierowe, odwracające wzrok gdy tylko pojawi się najmniejszy problem. Ja tego nie miałem i stąd ta zazdrość. Ten tom tylko ją podsycił. "Najlepsze przyjaciółki" wydawnictwo Jaguar podesłało mi bardzo szybko, bo raptem kilka dni po opublikowaniu recenzji "Prawdziwych przyjaciółek". Jednak tym razem spodziewałem się tego, co czeka mnie podczas lektury, a dodatkowo nadal ciężko psychicznie znosiłem poprzedni komiks. Dlatego długo zwlekałem, aby przeczytać "Najlepsze przyjaciółki", co i tak zajęło mi blisko trzy dni, kosztowało mnie dwa ataki paniki i kilka bezsennych nocy. Wiem, ze osobie z zewnątrz może się to wydawać absurdalne, ale od 23 lat walczę z ciężką depresją, która mocno rzutuje na moje zdrowie zarówno psychiczne oraz fizyczne. Do tego część opisywanych przez autorkę scen jest mi wyjątkowo dobrze znana, z tą różnicą, że ona miała szczęście i nie zabrnęła w nich za daleko. Może dlatego, że była dziewczyną, a może dlatego, że faktycznie miała dwie prawdziwe przyjaciółki i grono koleżanek podnoszących ją na duchu. W moim wypadku było zupełnie inaczej. Komiks skupia się na szóstej klasie szkoły podstawowej, gdy młoda, już nastoletnia osoba, zaczyna zupełnie inaczej patrzeć na relacje damsko-męskie, czy w tym wypadku damsko-damskie. Dorasta się, hormony zaczynają buzować, nasze ciało nabiera nowych kształtów i nawyków. Innymi słowy - zasady się zmieniają. To właśnie o nich, nadążaniem za byciem modnym oraz tych relacjach pisze Shannon w swojej pracy. Zwraca tutaj uwagę, że pewne trendy społeczne i kulturowe, narzucające odgórnie pewne ramy ideologiczne, np. wychowanie w duchu religijnym, niekoniecznie są dobre. Do tego młoda osoba wstydzi się zwierzyć dorosłym ze swoich lęków, a ich bagatelizowanie może skończyć się tragicznie. Tak samo próba dopasowania się do grupy społecznej, aby tylko nie wypaść z obiegu. Aby być cool i lubianym. To może sprawić, że zniszczymy swoją prawdziwą tożsamość. Shannon ma bardzo bogatą wyobraźnię, chciała być pisarką, ale to było "mało interesujące" dla jej koleżanek. Zatem kryła się z tym. Miałem podobnie, gdyż w szóstej klasie szkoły podstawowej zacząłem pisać swoje pierwsze opowiadania oraz tworzyć uniwersum fantasy, które w 2000 roku nazwałem Dream Wars. Różnica pomiędzy mną a Shannon była taka, że ona nadal miała nadzieję i trafiła na ludzi, którzy pomogli jej rozwijać talent pisarski. U mnie nadzieja umarła, zaś moja polonistka i inni nauczyciele wyśmiali moje prace, bo gramatycznie były co najwyżej dostateczne. Dodawszy do tego znęcanie się fizyczne oraz psychiczne ze strony szkolnych kolegów, zaowocowało w jedyny możliwy sposób. Shannon opisuje jak również otarła się o depresję, gdyż kilka osób ja prześladowało, ale na jej szczęście udało jej się wydostać z tego nim było za późno. W komiksie autorka pięknie opisuje przygodę swej postaci w świecie fantasy. Chciałbym powiedzieć, że na tym polu widzę również między nami podobieństwo, ale byłoby to zwyczajne kłamstwo. Ona ciągle ma nadzieję, jej postać, mimo że nieraz smutna i przeżywająca niebezpieczne przygody oraz doświadczająca zdrady, ma siłę. Czerpie ją z prawdziwych przyjaciółek, z pasji z osób, które wspierają ją na jej drodze do celu. Cholernie jej tego zazdroszczę. Bowiem gdy jej literacka postać znalazła magiczny klejnot i przemierzała wraz z zaprzyjaźnionym lwem odległą krainę, moja była pogrążona w nienawiści i budowała z za pomocą magii Sanktuarium Cierni. Miejsce gdzie wszyscy jej wrogowie mieli cierpieć, a ich ból tylko napędzał mojego bohatera dodając mu siły. Oba komiksy Shannon Hale, świetnie zilustrowane przez LeUyen Pham i pokolorowane ręką Hilary Sycamore, są bardzo ważne. W bardzo dobitny sposób obrazują młodą osobę zmagającą się pierwszymi symptomami depresji. Nie tylko w postaci głównej bohaterki, ale szczególnie w osobach jej towarzyszących. Starszej siostrze, którą koleżanki nienawidziły, zazdrosnej koleżance z klasy, wyładowującej się na innych z powodu własnych problemów ignorowanych przez najbliższych, czy zazdrosnego chłopaka. Ten komiks jest ważny i niesie nadzieję. Bowiem wystarczy jedna dobra, ale przy tym szczera do pomocy, dusza, która może ocalić taką młodą osobę przed koszmarem. Cieszę się zatem, że takie dzieła powstają, zwracają uwagę na problem, podsuwają rozwiązanie go oraz dają nadzieję. Nadzieję, którą ja utraciłem lata temu.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 8 3 lata temu
Studio Tańca - wyd. zbiorcze tom 1  Beka
Studio Tańca - wyd. zbiorcze tom 1
Beka Crip
Po tą serię sięgnąłem zachęcony resztą francuskich komiksów młodzieżowych, które od jakiegoś czasu Egmont wydaje u nas nad Wisłą. Chodzi o takie tytuły jak "Lou!", "Ernest i Rebeka" czy "Ptyś i Bill". Są jeszcze "Sisters", ale nie wchodzą one w skład tej kolekcji. "Studio tańca" wypadło nienajgorzej, choć to bardziej lekka, humorystyczna seria, niż mocna rzecz pokroju "Lou!" albo "Ernest i Rebeka". Tak, tutaj też przewijają się pewne wątki, jak rozwiedzeni rodzice, jednak wsystko jest to ukazane w krzywym zwierciadle i tak naprawdę na pierwszym planie mamy taniec, znane i lubiane klisze postaci oraz tonę rozrywki. Wiecie, taki "Step Up" na wesoło. Przynajmniej tak to odebrałem podczas lektury. Album zawiera trzy tomy, każdy opisujący pewien okres z tytułowej szkoły tańca. Głównymi bohaterkami są Julia (blondynka) Lusia (ruda) i Alia (czarna), a często towaryszy im rywalka Carla, klasyczna szkolna zołza o ostrych i wrednych rysach twarzy, oraz Bruno, jedyny chłopak na kursie baletu. Ich perypetie można opisać jednym słowem - klasyka. Jeśli ktoś, tak jak np. moja osoba, czytała dość dużo francuskiego komiksu humorystycznego, ewentualnie amerykańskiego, to raczej niczym nie będzie tutaj zaskoczona. Klisza goni kliszę, ale czyni to w sposób udany i całość po prostu się pochłania. Wiecie, to jak z przygodami "Mikołajka" - wiemy co będzie, ale czekamy na tą scenę z wypiekami na twarzy. Oczywiście dla mnie seria "Mikołajek" jest niebotycznie ciekawsza od "Studia tańca", ale to dlatego, że się na niej wychowałem. Zatem przemawia przez mnie spory wymiar nostalgii za czasami dzieciństwa. Z drugiej strony, dziewczynkom, zwłaszcza wchodzącym w okres nastoletni, raczej przypadnie do gustu "Szkołą tańca", bowiem zdaje się być urzeczywistnieniem wielu marzeń młodych kobiet. Tak to wygląda na mój chłopski rozum :) Zatem mamy pierwsze poważne związki, relacje damsko-męskie i pokazanie, czemu chłopaki są głupi i nie warto się nimi interesować, a swą uwagę lepiej skupić na starszych, dojrzalszych mężczyznach i tak dalej. Oczywiście wszystko kręci się wokół tańca, a tych jest tutaj wiele odmian. Dominuje taniec klasyczny oraz balet, jednak też znajdziemy sporo hip-hopu, salsy, czy tańca afrykańskiego. Nie zabrakło też rywalizacji albo tematu wagi, która w przypadku baletnic jest rygorystycznie przestrzegana. Ciekawie też pokazano rolę Bruna, jedynego chłopaka na zajęciach baletu, co kompletnie nie przeszkodziło mu utracić mitycznej męskości. W zasadzie tylko na tym zyskał, bo bohaterki nawet zwracają pewnego razu uwagę, że teraz wiedzą czemu tancerze są tacy umięśnieni. Sympatyczne to było. Podsumowując pierwszy album "Studia tańca", to powtórzę to, co napisałem an wstępie. Dla mnie nie jest to coś wybitnie zapadającego w pamieć, ale czytało mi się bardzo dobrze, bo umiejętnie wykorzystano ugrane schematy i klisze. Fajna opowieść, przesycona humorem, w nieco karykaturalny sposób pokazująca trudną sztukę, jaką jest taniec. Na dodatkowy plus należy policzyć wszelkiej maści przypisy, wyjaśniające terminologię taneczną. Ułatwiło mi to zrozumieć wiele gagów związanych z poszczególnymi figurami lub sekwencjami w tańcu. Zatem jeśli wasze dziecko interesuje się tą formą sztuki (i sportu), to z czystym sumieniem mogę polecić "Studio tańca".
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 7 3 lata temu
Lukrecja Anne Goscinny
Lukrecja
Anne Goscinny
Anne Goscinny, córka słynnego René Goscinnego, autora „Mikołajka”, postanowiła stworzyć żeńską odpowiedź na kultowego bohatera swojego ojca. Tak powstała Lukrecja – pełna energii, błyskotliwa i nieco zbuntowana dziewczynka, która podbija serca czytelników już od pierwszego tomu swoich przygód. Podobnie jak Mikołajek, Lukrecja przeżywa codzienne perypetie, które dla niej i jej rówieśników urastają do rangi wielkich przygód. Bohaterka mieszka z mamą, jej partnerem oraz babcią, a do tego utrzymuje kontakt z tatą, co sprawia, że jej życie jest pełne emocji i zabawnych sytuacji. Ma paczkę przyjaciół, swoje dziecięce troski i przemyślenia, które dorosłym mogą wydawać się błahe, ale dla niej są najważniejsze na świecie. Styl Anne Goscinny przypomina humor i lekkość jej ojca, ale wprowadza też współczesny kontekst i spojrzenie z perspektywy dziewczynki. Lukrecja jest bystra, niezależna i ma własne zdanie, co sprawia, że jej przygody są świeże i pełne uroku. Książka jest świetnie zilustrowana przez Catel Muller, co dodatkowo podkreśla humor i charakter bohaterki. „Przygody Lukrecji” to idealna lektura dla dzieci, zwłaszcza dla tych, które pokochały Mikołajka, ale szukają historii z dziewczęcą perspektywą. To książka pełna ciepła, śmiechu i dziecięcej wyobraźni, która pokazuje, że codzienność może być równie ekscytująca, co największa przygoda.
Magdalena - awatar Magdalena
oceniła na 6 1 rok temu
Dogman Dav Pilkey
Dogman
Dav Pilkey
#współpracareklamowa "Dogman. Tom1" oraz "Dogman śle całusy. Oficjalna kolorowanka" Autor: Dav Pilkey Wydawnictwo: Jaguar Premiera: 15.o1.2o25 24 stycznia tego roku do kin trafiła animowana adaptacja serii książek "Dogman" autorstwa Dava Pilkeya. Dlatego też Wydawnictwo postanowiło wznowić serię i tym oto sposobem mogłam wraz z siostrzeńcem poznać losy super psa. Jesteście ciekawi o czym jest "Dagman"? Już spiesze z odpowiedzią. Po wybuchu bomby Aspirant Nać i jego pies Greg doznali licznych obrażeń. Aby ich uratować lekarze zdecydowali żeby przyszyć głowę psa do ciała policjanta i tak powstał Dogman, superglina i od teraz on stał się postrachem bandytów. "Dogman" to powieść graficzna , która jest odpowiedni już od 4 roku życia ale dedykowany jest również dorosłym czytelnikom. Ja czytałam go z moim sześcioletnim siostrzeńcem. Podczas poznawania losow super psa podziwialiśmy ilustracje i wczytywaliśmy się w tekst. Ilustracje są proste ale i kolorowe co wzbudza ciekawość. Humor zawarty w komiksie dostosowany jest dla dzieci ale i dorosłych rozbawi. Najbardziej podobało nam się to,że mimo iż Dogman był świetnym policjantem i rozwiązał wiele spraw to jednak był też zwykłym psem, który z radości obślini komuś twarz, pogryzie kapcie albo nasika na dywan. Było w tym komiksie również coś co mnie zaskoczyło. Pierwszy raz spotkałam się z ruchomymi obrazkami. I muszę przyznać że bardzo mi się to podobało. Do komiksu otrzymaliśmy również kolorowankę pt "Dogman śle całusy". Jest to komiks, który możemy samodzielnie pokolorować. I to również świetny pomysł, gdyż Natanek był zachwycony tym, że może sam pokolorować swoich ulubionych bohaterów. "Dogman" to seria o której słyszałam ale nie miałam okazji wcześniej jej poznać. Uważam,że ta powieść graficzna spodoba się zarówno młodym jak i dorosłym czytelnikom. Ja wraz z moim siostrzeńcem świetnie bawiliśmy się podczas poznawania losów Dogmana. I wiemy jedno. Musiny kupić wszystkie komiksy z tej serii i wybrać się do kina aby obejrzeć również jego ekranizację. Wydawnictwu dziękuję za egzemplarz zarówno komiksu jak i kolorowanki do recenzji.
Sowka_jowitka - awatar Sowka_jowitka
oceniła na 8 1 rok temu

Cytaty z książki Prawdziwe przyjaciółki

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Prawdziwe przyjaciółki