Dogman. Dogman i SuperKot

Okładka książki Dogman. Dogman i SuperKot
Dav Pilkey Wydawnictwo: Jaguar Cykl: Dogman (tom 4) komiksy
256 str. 4 godz. 16 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Dogman (tom 4)
Tytuł oryginału:
Dogman and Cat Kid
Data wydania:
2019-04-24
Data 1. wyd. pol.:
2019-04-24
Liczba stron:
256
Czas czytania
4 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788376867809
Tłumacz:
Stanisław Kroszczyński
Średnia ocen

                8,1 8,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dogman. Dogman i SuperKot w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Dogman. Dogman i SuperKot

Średnia ocen
8,1 / 10
61 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
937
818

Na półkach:

Kociak, klon Petae w głębi duszy zastanawia się, czy uda mu się uciec przed złym wpływem własnej genetyki. Obecnie mieszka z DogManem, ale gdy ten jest w pracy, opiekuje się nim niańka… dziwnie podobna do Peta… A Pet ma plan zemsty na DogManie. Chce użyć robota 80-HD, posłusznego tylko kociakowi. Maluch nie chce zawieść swojego taty, ale czy zgodzi się na ten nielegalny plan? I czy robot przyda się do czegokolwiek, skoro działa na baterie słoneczne i wymontowano z niego wszelką broń? I co będzie z filmem fabularnym o DogManie, który w międzyczasie kręci Hollywood?

Więcej na: https://www.monime.pl/komiks-dogman-tom-1-7/

Kociak, klon Petae w głębi duszy zastanawia się, czy uda mu się uciec przed złym wpływem własnej genetyki. Obecnie mieszka z DogManem, ale gdy ten jest w pracy, opiekuje się nim niańka… dziwnie podobna do Peta… A Pet ma plan zemsty na DogManie. Chce użyć robota 80-HD, posłusznego tylko kociakowi. Maluch nie chce zawieść swojego taty, ale czy zgodzi się na ten nielegalny...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

90 użytkowników ma tytuł Dogman. Dogman i SuperKot na półkach głównych
  • 73
  • 16
  • 1
37 użytkowników ma tytuł Dogman. Dogman i SuperKot na półkach dodatkowych
  • 15
  • 7
  • 6
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Dav Pilkey
Dav Pilkey
Kiedy Dav Pilkey był dzieckiem, zdiagnozowano u niego ADHD i dysleksję. Był tak niesforny w klasie, że nauczyciele codziennie kazali mu siedzieć na korytarzu. Na szczęście Dav uwielbiał rysować i wymyślać historie, więc spędzał czas na korytarzu, tworząc własne komiksy – pierwsze przygody Dog Mana i Kapitana Majtasa. Od tego czasu Dav napisał i zilustrował wiele bestsellerowych i nagradzanych książek dla dzieci, w tym wyróżnioną nagrodą Caldecott Honor książkę „The Paperboy”. Jego seria „Kapitan Majtas” i powieści graficzne o Dog Manie sprzedały się w milionach egzemplarzy na całym świecie i zostały przetłumaczone na wiele języków. Dav mieszka wraz z żoną na północno-zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych, ale inspirację do pisania czerpie od dzieci i dorosłych z całego świata. Jego opowieści poruszają uniwersalne, pozytywne tematy, które celebrują triumf dobrych serc.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Bad Guys. Ekipa Złych Odcinek 2 Aaron Blabey
Bad Guys. Ekipa Złych Odcinek 2
Aaron Blabey
Oto za mną ODCINEK 2 komiksu „BAD GUYS Ekipa Złych”. Nadal uważam, że to dobry komiks, ale nie wybitny i skierowany wyłącznie do dziecka i to dziecka, które nie jest wychowywane w klimacie „Ą, Ę”… mam nadzieję, że rozumiecie. Humor tu zawarty jest bezpośredni i gra na startych kliszach, ale to takie miało być. Rozumiem, że niektórzy mogą uznać to za „denne” dziełko i nie mam z tym problemu, bo ono takie jest, ale takie być miało, bo to ma tylko bawić i zapewnić chwilową rozrywkę dzieciakowi. To nie wzniosła literatura i takiej nie udaje, nie porusza kwestii ideologicznych, nie wciska swojego systemu wartości, nie działa „podprogowo” i nie manipuluje – a to jest już naprawdę ogromnym osiągnięciem w świetle dzisiejszego rynku książek „dla dzieci”. Jasna sprawa, nie będę tutaj kłaść się Rejtanem, bo nie ma za co „umierać”. To lekki komiks, z prostymi zdaniami i garścią powtórzeń. Sama akcja także się powtarza, zmienia się tylko obiekt „ratowany” prze Ekipę Złych (a raczej TYCH DOBRYCH) i tu miałam zawód. Szkoda, że autor nie pokusił się na ciekawsze rozwinięcie fabularne, ale chyba uznał, że skoro jedyna się sprzedała i tym samym podobała, to po co poprawiać coś, co odniosło sukces. Lecz szkoda… szkoda… Kreska jest zdecydowanie na plus i sami bohaterowie oczywiście także. W tym odcinku dochodzi kolejny: PAJĄK. Jak zostanie przyjęty i co potrafi? Przekonajcie się sami. Tym razem nasi „Źli” ratują kurczęta z okrutnej Fermy… i chyba zadrą z kimś naprawdę złym GRRRR. Kończąc podkreślę wyraźnie, że to nie dzieło sztuki, nie wzniosłość nad wzniosłościami, to prosty komiks bazujący na prostych schematach, ale bawiący dzieci. Nie będzie to opowieść, o której dzieciaki nigdy nie zapomną, ale to tania rzecz i myślę, że da trochę radości jeśli nie będziecie na to patrzeć zbyt krytycznie. Uważam, że to świetny pomysł na rozpalenie w dziecku miłości do książek – zwłaszcza w dziecku, które do tej pory książek nie znosiło i siedziało wyłącznie przed telewizorem. 6/10 Ma wady, nie jest wybitny, ale bawi dzieci (nie dorosłych).
πPi - awatar πPi
ocenił na 6 5 lat temu
Garfield. Tłusty koci trójpak. Tom 1 Jim Davis
Garfield. Tłusty koci trójpak. Tom 1
Jim Davis
Chyba każdy z nas się zgodzi, przynajmniej tak ,,do połowy szklanki pełnej”, że to herosi – typowo podręcznikowy, charyzmatyczny typ postaci - stworzeni na amerykańskiej ziemi, przez śmiałych i odważnych twórców, dali nam ,,nerdozie komiksowej”, w organizmie kultury masowej sporo paliwa dla początków współczesnej wizji i formy samego komiksu, jako tych standardowych (ale i nie tylko) sekwencyjnych narracji obrazkowych, i to bez względu na to, jaki gatunek komiks prezentuje, jaką treść przekazuje, do jakiego grona czytelników jest skierowany. Jest wielce prawdopodobnym, i rozsądnym jest to na poważnie przypuszczać, że bez kreacji superbohaterów we wczesnych latach 30-tych i 40-tych XX wieku idea komiksu w ogóle by nie zaistniała do rozmiarów, które osiągają one obecnie. Kto wie, czy ten sławetny komiksowy rodzaj narracji pięknie współistniejący w rysunku i scenariuszU, wciąż nie zapełniałby ,,pasków” na dole codziennych czy tygodniowych wydań gazet lub magazynów pulpowych… gdyby nie idea superbohaterów wlana po raz pierwszy w dziejach całe dziesiątki lat temu w formę komiksowej opowieści. I idę się założyć, że cały wręcz organizm superbohaterskiej myśli popkulturowej, nawet kina i inne media kultury masowej, ,,no nie ma bata, ba!, kiego wała z tym” nie rozwinęłyby skrzydeł, nie uzewnętrzniłyby swych wyjątkowych form w takiej skali, jakiej obecnie popkulturo-maniacy doświadczają, gdyby nie istnienie tego o czym się niniejszym rozchodzi: cholernie ważnego dla pasji milionów ludzi, prowodyra zamkniętych w formie rysowanej opowieści w dymkach, komiksu. To dzięki artystom ,,pióra i ołówka”, którzy poświęcali całą swoją twórczą karierę, wpisaną w ich życia – bo w tej profesji mowy o emeryturze nie ma, gdyż umysł rysownika i scenarzysty jest o tyle specyficzny, że pracuje przez całe życie – przedłożoną nad inne obowiązki, rozrywki, dostawaliśmy przez blisko 100 lat, wciąż dostajemy i dostawać będziemy multum komiksów opisanych we ,,wszech-gatunku” rozrywki. To dzięki tym pracusiom o jakiejś niebywałej mitycznej sile, zamkniętej w ich umysłach i dłoniach trzymających ,,magiczne ołówki i pisaki czy długopisy”, którym nic nie jest straszne w życiu segment medium narracji graficznych stanowi nie tylko stricte przemysł z ogromnymi przychodami rok w rok na całym świecie, ale i samodzielny byt, który w nienazwany wręcz sposób jest w stanie wspierać i rozwijać popkulturę. Komiksowi artyści, a nie zapominajmy również o kolorystach, inkerach, czy ilustratorach okładek oraz tych ,,piśmiennych”, scenarzystach, to summa summarum ludzie z inwencją, z wynalazczością, wszechstronnością, których to aż tak bogatych przymiotów artystycznych wielu kreatorów rozrywki w różnych mediach aż nadto zazdrości. I tak, do oddanych pasjogennie i zawodowo, pracusiów tego przemysłu ale i nie tylko, gdyż wielu z nich realizuje prawdziwe dzieła sztuki należą: Jack Kirby, J. Romita Jr., Carl Barks, czy… nawet ktoś jeszcze i jeszcze i jeszcze, czyli generalnie ktoś kto swoją pracą zmienia moje (ale i nie tylko!) podejście do nietuzinkowego i pełnego oryginalności w cudownie ujęty sposób komiksu, wybijającego się spośród ustandaryzowanych Uniwersów czy stylów rysunku i opowieści. I do tych mistrzów, tak kreujących myśl komiksową idącą w eter popkultury, należy od niedawna, gdy skończyłem czytać jego komiks, którego to tom no.1 niniejszym omawiam i recenzuję: James Robert Davis, moim skromnym zdaniem (i chwała Opatrzności za to, że z jego dziełem się zetknąłem) jeden z najwybitniejszych artystów narracji obrazkowych w dziejach. To Pan Davis właśnie stworzył powołując go, będąc jego rysownikiem, kolorystą i scenarzystą Świat Garfielda, losy specyficznego (a to mało powiedziane) zbyt łasego i leniwego oraz kochanie sympatycznego kocura, opowiadane w zwariowany jak w kalejdoskopie sposób. Bo któż z nas nie zna słynnego pomarańczowego i lubiącego swoją nadwagę Garfielda oraz jego psiego towarzysza i ludzkiego opiekuna, których to historie można było śledzić w paśmie antenowych kreskówek całe lata temu, w tytule ,,Garfield i przyjaciele”. To głównie przez tą animację świat dziecięcej wyobraźni mógł chłonąć to Uniwersum, tą przekomiczną i surowo-oryginalną postać; z czasem pojawiały się późniejsze bajki z tym kotem, filmy pełnometrażowe aktorskie i animowane oraz gry video czy hit kinowy sprzed kilku lat w animacji 3D, który globalnie zarobił spooore miliony. Istnieją tacy fani i mega sympatycy Garfielda, którzy ,,odwewnętrznie” wręcz musieli poznawać go zaczynając od archetypu, od komiksu właśnie, potem idąc w chronologii form treści tego Uniwersum. I tak, osobiście jednak przyszło mi zmierzyć się z tym Światem poprzez ,,kreskówkę”, o której wyżej wspomniałem, potem bywało różnie: raz film, raz inna animacja, raz jakaś gra. Teraz, co dla mnie jest raczej normalne przyszło mi zmierzyć się z tym kocurem poprzez komiks, szczególnie poprzez tom 1 z cyklu ,,Garfield. Tłusty koci trójpak”. Rzecz jasna jego autorem jest nie kto inny, jak tylko Jim Davis, garfieldowe bóstwo i legenda, ktoś kto praktycznie całe swoje życie był i jest Garfieldem, a dzięki takiej pracy jak pilot ,,Trójpaku” (tak, to dopiero początek mojej przygody z tym cyklem! Mimo to zrobił on na mnie i tak niebagatelne wrażenie!), nie dziwię się, że za pracę w poprzednich dekadach uznawany jest za jednego z największych autorów ,,komiksowego słowa” w dziejach. Amerykanin stworzył niebagatelne Uniwersum, co by nie było z rozległą przestrzenią dla humanoidalnego, wybrednego i mocno śmieszkowego ,,kotecka” i jego przyjaciół, których to perypetie, patrząc się na sam tom 1, można nazwać ciekawą emocjonalną przygodą z mistrzowskim stylem sitcomowych gagów w tle. W tych trzech rozdziałach/księgach składających się na pilot serii naszego Garfielda Davis dopracował tak, że jego pulpowaty, milusi, ale i luzacki graficzny look idealnie przekłada dany typ osobowości ludzkiej, cechy charakteru, wyrażane przez tego rodzaju cechy i emocje na dwuwymiarową kartkę papieru, która dzięki jego pracy aż taka płaska nie jest; to samo oprócz kocurka, tyczy się sylwetek Jona, Odiego i innych. Historie, które towarzyszyły mi podczas lektury tomu dały mi dość wyraźny pogląd na to, że w ciele Garfielda żyje ciekawa, ponadprzeciętna dusza, to coś, co może swym zachowaniem rozbawić i czegoś czytelnika nauczyć. Ciało naszego ,,puszka” to tylko ciało – jest w tym przypadku dodatkiem, którego ponad dżylion-fazylionów procent wzmacnia to coś pochodzące z wnętrza, to coś, co potrafi nas radować, wprawiać w zadumę, refleksję i bardzo dobry humor. Lektura pilotowego Garfielda Davisa, to dodatkowe spostrzeżenie: przed jego przeczytaniem zastanawiałem się bowiem, jakie jest jedno z najbardziej nietypowych komiksowych Uniwersów w dziejach, o rozmaitej, luźnej tematyce, gatunkach, w których się je opisuje, także wątkach, postaciach, stylu narracji, rysunku, kładzenia koloru i tuszu? Odpowiedź nie jest aż tak prosta do wyłożenia, nie oczywista, po trochu kontrowersyjna. I tak, z dozą z subiektywnego zacięcia i sztosiku w tym względzie można bez fanowskiej sraczki i zatwardzenia razem wziętych… odpowiedzieć: jest to nie inaczej jak tylko ,,Garfield”. Tak, dobrze czytacie: Garfield przez duże G, przy czym jeszcze kilka lat temu myślałem, że będzie to aż po wsze czasy, co w kwestii komiksu jest dla mnie specyficzne, Wszechświat Ricka i Morty’ego, czyli obrazkowe przygody najbardziej nietuzinkowego dziadka i jego zlęknionego i introwertycznego wnuczka w dziejach kultury masowej, bazujące na produkcji studia "Adult Swim", za którą odpowiadają głównie Dan Harmon i Justin Roiland. No panie koci Garfieldzie, i kto by pomyślał, cholibka, komiks w tej kwestii, hmmm, pomyślmy: iście klasyczny - w tym Uniwersum tego rodzaju medium... kupuje moje gusta w opór! Bo Garfield to Garfield - CV tego kocura jest po prostu... inne. To taki gagatek lubiący pizzę i lasagnię, który w niekonwencjonalny sposób podchodzi do kociego życia – patrz szczególnie wybija się to w drugiej księdze z tomu, zaznaczając to już na cały ,,Trójpak. Jak widać z powyższego wstępu, także omówienia tomu 1-ego ,,Trójpaka” ów komiksowy twór Davisa, według mnie indywidualisty, ot ,,Człowieka Sztuki Komiksu”, to nie tylko stricte komiks, ale i sztuka zabawiania i uczenia ludzi. Niecodzienna fizyczna forma/budowa historii, wręcz nieforemna, bardziej elementarzowa niż komiksowa, sprawia, że Garfield dodatkowo zyskuje w swoim wydźwięku na całości! Ba! Na swej oryginalności i wyjątkowości! Przyszło temu milusińskiemu puszkowi, flegmatycznie kotełkowo podchodzącemu do żyćka.. żyć w masówce popkultury przez cały współczesny i ten starszy rys komiksowy, i to bez żadnej zmarszczki, co samo w sobie jest nie lada wyczynem. Wracając stricte do samych komiksów, i to wszystkich z 3 cykli niniejszego wydania, nie ma tu – a w przyszłych tomach też raczej będzie to samo – czegoś takiego jak ,,stabilna i konkretna fabuła”. Nie, to opowiastki ,,pasków komiksowych”, krótkie w formie pasków, góra linijka, dwie, albo najwyżej jedna strona, będące obrazem tego kim jest Garfield i jak mu się żyje z wszystkim i wszystkimi dookoła. Poznajemy świat z jego perspektywy, on do nas puszcza oko, także nie krzywi się z tego jaki jest, bo jest naturalny. Na całość tomu składa się dziesiątki jak nie setki takowych ,,pasków”, z garfieldowością najlepszego sortu, a każdy z nich to osobna, lekko i sprytnie podkreślona graficznie cząstka tego lasagnio-lubnego kocurka. Rewelacja narracyjno-obrazkowa, i tylko szkoda, że tak późno przeze mnie zaczęta.
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na 9 2 miesiące temu
Giganci. Erin. Tom 1  Lylian
Giganci. Erin. Tom 1
Lylian James Christ Paul Drouin Lorien Aureyre
Egmont Polska sukcesywnie rozbudowuje ofertę komiksową skierowaną do młodszych odbiorców, wykraczając poza najbardziej popularne serie. Poza znanymi od lat tytułami i postaciami jak Lucky Luke, Kajko i Kokosz, Sknerus i siostrzeńcy itd., a także poza komiksami Marvela, które odpowiedniejsze są raczej dla starszych czytelników, mamy coraz większy wybór nowych, nieznanych szerzej serii. Przyglądając się propozycjom skierowanym do czytelników w przedziale 9-12 lat, zwróciłam uwagę na nowość, czyli "Gigantów". I musiałam je kupić tak samo jak "Samych", o których pisałam ostatnio. Z opisu wydawcy wynika, że w ogólnym zamyśle seria ma opowiadać o wykazujących nadnaturalne zdolności dzieciach z różnych stron świata, które przyciąga nieznana siła. Każdy z bohaterów (a dotąd, od sierpnia 2020 roku, ukazały się 4 tomy), poddając się działaniu tej siły, ma odkrywać tajemnicze olbrzymie istoty, którym pomagają się przebudzić. Pierwszy tom daje nam przedsmak serii i pozwala poznać pierwszą niezwykłą bohaterkę. Oczywiście jest to więcej niż wprowadzenie postaci, ponieważ fabuła komiksu obejmuje również pierwsze starcie z pracownikami tajemniczej firmy, którzy polują na takie istoty jak gigant Yrso, który wiąże się z młodą Szkotką. Ponadto scenariusz Lylian uwzględnia wprowadzenie wątku, który najprawdopodobniej będzie spoiwem scalającym kolejne odsłony cyklu i - na co mam nadzieję - prowadzącym do punktu kulminacyjnego, jakim będzie łączenie sił we wspólnej walce. Co to za cel i jaka walka - na razie nie zdradzę, musicie przeczytać sami. Powiem tylko, że całość wygląda bardzo obiecująco i jestem zaintrygowana, jak potoczą się losy bohaterów. Komiks ma bardzo ciekawy, emocjonujący scenariusz, w którym jest miejsce zarówno na przedstawienie postaci, zarysowanie ogólnego kierunku serii, ale i na pierwsze potyczki pary głównych bohaterów. Całość jest intrygująca, a jednocześnie niezbyt zawiła, tak by ułatwić odbiorcy podążanie za fabułą. Jest interesujący zarówno jako osobny zeszyt, jak i część większej całości. "Giganci" to dobra propozycja dla młodszej młodzieży, zarówno dla czytelników nieco obeznanych z formą opowieści, jaką jest komiks, jaki i dla "raczkujących" w temacie, a ja z pewnością będę śledzić, jak historia się rozwija. Oboje z Wojtkiem jesteśmy ciekawi kolejnych bohaterów i mocy kolejnych gigantów, a to już dobry prognostyk. Śmiało polecamy tytuł wszystkim, którzy są już w stanie samodzielnie czytać, a jednocześnie lubią fantastyczne historie pełne zwrotów akcji i tajemnic.
zaczytASY - awatar zaczytASY
ocenił na 7 3 lata temu
Pamiętnik 8-bitowego wojownika. Tom 3. Craftingowe sojusze Cube Kid
Pamiętnik 8-bitowego wojownika. Tom 3. Craftingowe sojusze
Cube Kid
Mamy za sobą już siódmy tom „Pamiętnika 8-bitowego wojownika” autorstwa Cube Kida, a ja zauważyłam, że nie wspomniałam Wam o tym cyklu ani razu, wiec, o każdym, będzie króciutko, abyście wiedzieli, jaką tematykę oraz wyzwania się w nich pojawi. Oczywiście mamy tu po raz kolejny nawiązanie do Minecrafta. Autor serii skrywający się pod pseudonimem Cube Kid to mieszkający na Alasce Erik Gunnar Taylor, wielki fan gier wideo. Jego pierwsza opowieść nawiązująca do Minecrafta pojawiła się w 2015 roku w formie ebooka ("The Diary of a Minecraft Villager"). Minecraftowy fanart spotkał się z ciepłym przyjęciem fandomu i dzięki temu bardzo szybko do czytelników trafiły książki Cube Kida, a później tłumaczono je na wiele języków. "Pamiętnik 8-bitowego wojownika" to seria w której znajdziemy opowieści połączone z komiksami. Stworzona wokół bohaterów opowieść funkcjonuje jako fanfik i jest "nieoficjalna opowieść ze świata Minecraft" (ta informacja znajduje się na okładkach książek). Realia gry są widoczne gołym okiem, a seria ma formę pamiętnika wzbogaconego pięknymi ilustracjami Saboten. Do tego każdy tom lekko nawiązuje do poprzednich, ale jednocześnie jest autonomiczny, a tytuł nawiązuje do kolejnych etapów awansu społecznego bohatera. W "Pamiętniku 8-bitowego (wieśniaka) wojownika" poznajemy 12-letniego Runta mieszkającego w Minecraftii, czyli w wiosce nękanej przez moby (potwory i stwory). Bohatera określającego się jako wieśniak jest monotonne. Codzienność toczy się wokół uprawy ziemi. Runt marzy jednak o bardziej urozmaiconym, pełnym przygód i wyzwań życiu, w którym potrafiłby walczyć z mobami. Nowy rok szkolny może przynieść odmianę losu młodego wieśniaka, który będzie mógł nauczyć się obrony przed mobami. Do tego pięcioro najlepszych uczniów będzie mogło kontynuować edukację i podążać ścieżką Wojownika. Rywalizacja będzie ostra.. W drugim tomie cyklu zatytułowanym "Od ziarna do miecza", który dążąc do spełnienia marzeń musi mierzyć się ze swoimi słabościami i przeciwnościami losu oraz prześladowcami w szkole. Na szczęście ma wspierających przyjaciół, nawet jeśli tego nie widzi i nie docenia. Zobaczymy też, że wioska jest w większym niebezpieczeństwie nim nam się początkowo wydawało. Mieszkańców czeka wielka bitwa z mobami. "Craftingowe sojusze" to opowieść o wyzwaniu jakim jest bitwa oraz jak niewiele wiedzą i potrafią, aby stanąć do walki z groźnymi mobami. Uczenie w szkole sztuk walki okazała się niewystarczająca. Do tego uczniowie tworzą grupki rywalizujące o możliwość dalszej nauki. Runt zdecydowanie nie jest tu faworytem, który miałby szansę na dalsze rozwijanie umiejętności. Jednocześnie Herobrine (najpotężniejszy wróg) coraz bardziej zagraża mieszkańcom wioskomiasta. Ludzie nie bardzo wiedzą, w jaki sposób można go pokonać. "Ścieżka diamentu" to tom pełen zmian. Bohater stara się wybrać ścieżkę diamentu, a akcja tutaj wydaje się pędzić oraz staje się coraz bardziej napięta. Do tego Peble wysadza mur, Runeze staje się aktualne (Runt+Breeze), do akcji coraz wyraźniej wkracza optymistyczna geniuszka kraftingu Lola, humanoidy zaczynają kraftować ludzką odzież, a wyznaczony przez Herobrine czas nieuchronnie się zbliża. W „Trybie misji” mamy kolejne zmiany i wyzwania, a także zmiany zasad: 5 najlepszych uczniów nie tylko będzie mogło wybrać Ścieżkę Wojownika, ale też staną się kapitanami drużyn wojowników. Nim do tego dojdzie po drodze mają jeszcze trudne egzaminy i dużo pracy, a także starć z mobami. Na Runta czekają poważniejsze zadania. Po uzyskaniu kolejnego poziomu w stopniu wojownika musi ruszyć poza mury osady i odnaleźć artefakty, a mianowicie strój i kuźnię, a później rusza w drogę do Grobowca Zapomnianego Króla. „Kuźnia przeznaczenia” to szóste spotkanie z bohaterami. Przemianie ulegają relacje społeczne. Runt musi zaufać swoim wrogom, a także poznaje nowych przyjaciół. Nie zabraknie tu tez duetu Runt i Breeze. Bohaterzy wyruszają do Zatoki Puszczyka, gdzie spotkają kolejnych sprzymierzeńców w walce z mobami oraz rycerzy Aetcherii. Dotrą też do opuszczonych murów wioski Elfów. Do tego Runta oraz jego przyjaciół czeka niezwykłe szkolenie w samej stolicy, a później walka z siłami ciemności. „Pamiętnik 8-bitowego wojownika: poszukiwacza przygód” to tom zapowiadający zmiany. Zobaczymy, że Runt jest jedynym wojownikiem mogącym ruszyć na poszukiwania Udoskonalonego Stołu Rzemieślniczego, bezcennego urządzenia w walce z wrogiem. Misja pozwali mu zdobyć nowe umiejętności oraz poszerzenie wiedzy o świecie. W każdym tomie na plan pierwszy wyraźnie wysuwa się walka dobra ze złem. Bohaterzy muszą być gotowi na odparcie ataku oraz naprawę zniszczeń. Podróż i nowe miejsca obfitują w wiele niespodzianek. Runt, Breez, Max, Strup, Ophelia, Lola i Emerald opuszczają wioskę by udać się do Aetherii, zwanej również Loriką. W szkole ważne miejsce odegra tabliza z wyzwaniami. Zobaczymy też, że nie każdemu uczniowi udaje się ukończyć Akademię. Dla fanów Minecrafta cykl ten jest ciekawą propozycją. Twórca bardzo wiele czerpie z fantastyki. Całość ma ciekawą szatę graficzną i dużą, zróżnicowaną czcionkę. Akcję poznajemy z pamiętnika bohatera ulegającego licznym przemianom, wyznaczającego sobie cel i awansującego społecznie. Zobaczymy tu średniego ucznia, który systematycznie dąży do spełnienia marzeń.
AnnaSikorska - awatar AnnaSikorska
oceniła na 10 2 lata temu

Cytaty z książki Dogman. Dogman i SuperKot

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Dogman. Dogman i SuperKot