Praca sezonowa. Miesiąc w Amazonie

Okładka książki Praca sezonowa. Miesiąc w Amazonie
Heike Geißler Wydawnictwo: Czarne Seria: Poza serią reportaż
176 str. 2 godz. 56 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Seria:
Poza serią
Tytuł oryginału:
Saisonarbeit
Data wydania:
2020-07-08
Data 1. wyd. pol.:
2020-07-08
Liczba stron:
176
Czas czytania
2 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381910507
Tłumacz:
Elżbieta Kalinowska
Średnia ocen

                4,2 4,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Praca sezonowa. Miesiąc w Amazonie w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki  Praca sezonowa. Miesiąc w Amazonie i



Przeczytane 3182 Opinie 34 Oficjalne recenzje 5

Opinia społeczności książki  Praca sezonowa. Miesiąc w Amazonie i



Książki 598 Opinie 77

Oceny książki Praca sezonowa. Miesiąc w Amazonie

Średnia ocen
4,2 / 10
118 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
274
197

Na półkach:

Do czytania na gryza, i w sumie dobrze. Książka jest taka sobie i poważnie bym jej nie traktował.

Pani Hejke musi zniżyć się do pracy w pakowni firmy zaczynającej się na A a kończącej na mazon. Na pierwszy plan wybija się główny konflikt inteligenta z kompleksem wyższości wśród fizoli przypartego do muru finansowego. Nie jest to ani reportaż, ani diss na kapitalizm, ani przydługawy felieton o pracy tymczasowej, ani badanie nad preferencjami kupujacych, ani księżniczkowanie niezaradnej kobitki. Wychodzi z tego potworek ze wszystkimi elementami podszyty ironią, ale tylko trochę żeby nie było za bardzo zajmująco ani broń boże zabawnie.

Konstrukcyjnie mamy podział na dni ale też nie bardzo bo potem autorce się nie chciało (zarówno pisać jak i pracować), mamy też narrację samej do siebie z przeszłości - ciekawy ale przekombinowany zabieg bo przeszkadza w łapaniu sensu np dialogów w pakowni, długie cytaty czy listowanie tytułów to też jedna z metod przełamania formy co pomaga wydłużyć książkę - samej pracy w kołhozie jest dość mało, no trzeba było rozwodnić temat na te ponad 170 stron.

Mimo niepochlebnej opinii cieszę się że to przeczytałem, było to odświeżające doświadczenie.

Do czytania na gryza, i w sumie dobrze. Książka jest taka sobie i poważnie bym jej nie traktował.

Pani Hejke musi zniżyć się do pracy w pakowni firmy zaczynającej się na A a kończącej na mazon. Na pierwszy plan wybija się główny konflikt inteligenta z kompleksem wyższości wśród fizoli przypartego do muru finansowego. Nie jest to ani reportaż, ani diss na kapitalizm, ani...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

287 użytkowników ma tytuł Praca sezonowa. Miesiąc w Amazonie na półkach głównych
  • 173
  • 110
  • 4
62 użytkowników ma tytuł Praca sezonowa. Miesiąc w Amazonie na półkach dodatkowych
  • 20
  • 11
  • 10
  • 8
  • 6
  • 4
  • 3

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Poufne Mikołaj Grynberg
Poufne
Mikołaj Grynberg
„Nie mogę obiecać, że gdy wreszcie czas ruszy naprzód, życie nabierze rumieńców. Wszystko ma swoje wady i mało zalet. Wynurz głowę z rejwachu przeszłości. Stamtąd jesteś, ale tam już nie ma nikogo oprócz ciebie. Rozejrzyj się i wyrzuć rzeczy, których twoje dzieci nie będą chciały odziedziczyć. W głowie zrób to samo, choć to znacznie trudniejsze.”(s. 7-8) Mikołaj Grynberg, Poufne, Wyd. Czarne. Wołowiec 2020. „Rejwach”- słowem znaczącym, nie pierwszy raz się pojawia i nie po raz ostatni (zapewne) u Grynberga. Zobacz: zbiór opowiadań Rejwach (2017) Historie opowiadane wraz z dziadkiem, ojcem i samym Mikołajem Grynbergiem. Jak napisze Hanna Krall: „Spieszcie się czytać Mikołaja Grynberga. Następni, kolejni piszący przegapią albo pominą mimochodem”. Czego nie pomija Grynberg?  rozmów o Żydach (na pytanie: dlaczego zawsze rozmawiacie o Żydach?) Odpowiedz może być tylko jedna: „Bo jesteśmy Żydami.”;  poszukiwania i utrwalania indywidualnej tożsamości i rodowych korzeni;  historii wojennych: „Urodził się w kwietniu. A w listopadzie byli już w getcie. We troje”( s.51)  niedzielnego obiadu z rosołem i makaronem domowej roboty, mielonych, purre i sałaty ze słodką śmietaną;  dosadnych sformułowań (żadnych półśrodków): …………. (strony do indywidualnych poszukiwań);  dowcipów o Rosenzweigu: „ …całą noc chodził po domu. Około piątej rano wstaje, wściekła żona i pyta go, co tak chodzi. Chodzę, bo nie mogę spać, odpowiada Rosenzweig. Dlaczego nie możesz spać? Bo jestem winien Hozenduftowi pieniądze. Dużo? Dużo. To zadzwoń i powiedz mu, że nie oddasz…(s. 18).  złotych myśli: „Kłamstwo nie ma krótkich nóg”. Ojciec mówił, że ma..  prozy życia: „U ciebie widzę same tróje i jedną czwórkę z wf- u. Wiesz, co to oznacza? -Wiem- odpowiedział uśmiechnięty syn- Że całe życie będę kopał rowy”. (s. 140) To, co się udaje Grynbergowi:  uczynić opowieści „poufne” dostępnymi szerokim kręgom czytelniczym;  uchwycić (w niezwykle skondensowanej formie) trzy czasy z akcentem na przeszłości, bez której nie istnieje teraźniejszość i przyszłość;  wydobyć bez zbędnych zawirowań i zawiłości stylistycznych na powierzchnię istotę opowiadanych historii;  podnieść do rangi znaczącej opowiadanie jako gatunek literacki (formę wymagającą jasności, klarowności i precyzji). „Poufne” Mikołaja Grynberga – krótka forma w ujęciu doskonałym. 10/10
zoe - awatar zoe
ocenił na 10 3 miesiące temu
Moja osoba. Eseje i przygody Łukasz Najder
Moja osoba. Eseje i przygody
Łukasz Najder
Eseje o tematyce społecznej bardzo osobistej dla fanów współczesnego układu nieidealnego świata. Autor, przewyższający intelektualnie przeciętnego zjadacza chleba, ubolewa nad pustą rzeczywistością. Dopatruje się z rozdrażnieniem otaczającej go rzeczywistości i z ironią fenomenalnie komentuje próżność. Najder przygląda się czasom przełomu najnowszego wyzwolenia Polski z perspektywy zmian i podnosi alarm w stosunku do otaczającego nas wszechobecnego hałasu i szumu, upadku kulturalnego i otumanienia. Każdy rozdział to drwiące spojrzenie na pustkę umysłową i biedę uczuciową. Najpierw wspomnienia z dzieciństwa i lat młodzieńczych poprzez szarą rzeczywistość kraju skomponowaną przy użyciu rytmów polskiej muzyki. Później wręcz wyśmienita opowieść o CISZY, którą dzisiaj raczej trudno uświadczyć, ponieważ - dlaczego dzwon głośny – bo pusty. Wrażliwość autora podnosi ponowny alarm, kiedy kusi się na omówienie menu telewizyjnego „pomstując na blichtr i pustotę show-biznesu”, w tym programów prowadzonych przez zadufanego bez osobowości prezentera zachowującego się, jak wieczny niedojrzały student, dzięki któremu konkretna platforma telewizyjna stwarza wrażenie „platformy usługowo-towarzyskiej”. Strach powinien panować, kiedy z przyzwoleniem zaniżany poziom jest jedynym dostępnym elementem kulturotwórczym. Słabość autora do lektury i filmu została ujęta w książce w postaci absolutnie dobrze przygotowanej analizy psychologicznej bohaterów znanych ekranizacji. Najder dokonuje interpretacji bohaterów z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, która sprowadza się do tego, że obecny stan rzeczywistości niczym się nie różni. Mimo, że minęły dekady pewien model zachowania narzucony przez hity kinowego ekranu się nie zmienił. William Foster (Upadek) „symbol realnych zmian społeczno-obyczajowo-ekonomicznych”, Paul Kersey (Życzenie śmierci), Travis Bickle (Taksówkarz) przerażeni „skalą nieprawości, zbrodni, nierządu i agresji”, Samuel Bicke (Zabić prezydenta) „wpadający w spiralę paranoi i wściekłości (…) nie może zrozumieć czemu kłamstwo pozostaje bezkarne, a nawet stanowi środek do osiągnięcia władzy i pieniędzy”, Bob Maconel (Spokojny człowiek), w którego wnętrzu „buzują gorycz i nienawiść. Cierpliwie znosi obelgi i poniżenia kolegów z korpoporacji”. W efekcie sfrustrowany Frank z „Boże, błogosław Amerykę”, którego do szaleństwa doprowadza hałas i „idiotofobia”, „nie może znieść, że ludzie żyją fizjologią celebrytów (…) Trwają w iluzji poufałości z gwiazdami i sądzą, że są kumplami Brada Pitta i Angeliny Jolie, bo czytają o nich w tabloidach i na portalach plotkarskich”, jest zły, bo „spada na niego lawina debilizmu i otacza go karnawał kretyńskich rozrywek.” W efekcie autor podsumowuje naszą rzeczywistość, choć takie ujęcie ludzkiej egzystencji przypisuje swojemu filmowemu bohaterowi, tyrady dotyczące „wulgarnych rozrywek, przeżartej narcyzmem i chciwością współczesności, odmóżdżających programów bazujących na najniższych instynktach.” Ostatecznie autor odnosi swoje przemyślenia do uwielbianego Adasia Miauczyńskiego (Dzień świra), który jest „monadą pośród tysięcy innych monad na gigantycznym blokowisku” utożsamiając go ze sobą „wściekłym polskim humanistą”, który zgoła rozpamiętuje nie „Polskę dobrobytu i potęgi, ale własną młodość”. Literat tak dobrze konstruujący swoje przemyślenia, jak Najder, używający bogatych form języka ojczystego musi czuć się niejednokrotnie oburzonym przeglądając współczesną pustą „twórczość”, opartą wyłącznie na marketingu i tematach wzbudzających ciekawość czytającego bez zrozumienia głębokiej istoty dobrej literatury. Autor tego świetnego społecznego spojrzenia na czerpanie wiedzy z książek jest nałogowym czytelnikiem, „pożeraczem – nigdy dość sytym, zawsze łaknącym” i uważa, że książki są „teleportem, który wiedzie do innego, lepszego wymiaru, tunelem ułatwiającym wymknięcie się z podłej rzeczywistości”. Cały rozdział poświęcił Najder czytelnictwu. Powołał się na statystyki. Dla wprawnego poszukiwania dobrej bazy intelektualnej od razu staje się widoczne, że nawiązuje do CZYTANIA, a nie „czytania”. To jakby prowokował do sięgnięcia po dobrą lekturę, albowiem „CZYTANIE jest pożyteczne, dzięki tej czynności można solidnie pogimnastykować mózg, wyostrzyć koncentrację, usprawnić pamięć, posiąść wiedzę z wielu dziedzin, wyciszyć się, popracować nad cierpliwością”. Taką lekturą jest zdecydowanie „Moja osoba”. Absolutnie i z całą pewnością książka jest obiektywnym obrazem ludzkiej egzystencji, a także intelektualnym wyzwaniem złożonym całej populacji. Pisze: „Czytanie tak, jak oddychanie, to nasza podstawowa funkcja”. Nawiązując do rzeczywistości, w której pokolenie „nowoczesnych technologii” już rozpoczęło swoją karierę zawodową, warto wspominać o czasach, kiedy dostrzec można było zwykłe odruchy ludzkie, kiedy były tematy rozmów, powody spotkań i spacerów po parku, kiedy zdawanie egzaminów wymagało choć odrobiny wiedzy, a podstawą była odpowiedzialność. Wszystko się zmieniło i intelektualista-humanista jest skazany na samotność. Najgorszy jednak w tym wszystkim jest fakt, że obecnie pracując nikt nas nie woła po imieniu, każdy pracownik to numer bez osobowości. „Z planów, ego i wartości nie zostaje bowiem nic w konfrontacji z turbokapitalistycznym światem dosłownie nic. Jesteśmy tylko pozycją w czyimś Excelu, sumą kosztów, wymienionym etatem, cyfrą w prezentacji, paproszkiem na mankiecie bankierów, drobną zmarszczką na fali finansowego krachu.” Lektura „Mojej osoby” jest niezwykle wciągająca. Autor nawiązuje do znacznie więcej tematów, by ostatecznie przyrównać życie szczęśliwej rodziny do życia rodzinnego popularnego sklepu z artykułami wyposażenia mieszkań i gospodarstwa domowego. Można się tam zupełnie zatracić. Można wejść rano i wyjść wieczorem, między czasie zjeść, wypić, posiedzieć, obejrzeć i oczywiście notorycznie kupować napełniając kieszenie twórcom świetnego marketingu, nie dostając nic w zamian. Przez hale z uporządkowanym deptakiem z wystawami po obu stronach, tak skomponowanym, aby nie można było ani zawrócić, ani nawet go skrócić, przewija się dziennie tysiące przedstawicieli różnych grup społecznych. Każdy coś sprawdza, ogląda, kupuje, obserwuje i wkręca się w ten serial codzienności, przeżywa przygody i wierzy bezwzględnie w pijarowskie banały. W górę serca, otwórzcie oczy! Bowiem „Ikea to wielki epos kapitalizmu, nordycka saga wymieszana z poezją basenu Morza Śródziemnego, a jego bohater – Smalandczyk o imieniu Ingvar i nazwisku Kamprad, dyslektyk, wizjoner, kutwa i sympatyk nazizmu – swoje imperium stylu i drewna wzniósł na zapałce…” pisze autor. POLECAM – książka napisana z dużą dozą żartu i ironii, w najlepszym stylu, dosadnie i celująco. Przy niej niejedna „literatura” traci blask. Agata Kosmalska, Dookoła Świata
Aga - awatar Aga
oceniła na 8 2 lata temu
Gniew. Tomasz Szymon Markiewka
Gniew.
Tomasz Szymon Markiewka
Kilka słów o gniewie. „Spoglądajmy zatem w stronę niezadowolonych, bo to tam się dzieją najważniejsze rzeczy. Gniew może skierować nasze społeczeństwa w najciemniejsze rejony, które mieliśmy nadzieję dawno zostawić za sobą, ale może też być szansą na postęp. Wybór należy do nas”. Emocje odgrywają bardzo ważną rolę w naszym życiu. Trudno nie zgodzić się z tym stwierdzeniem. Czasem, gdy ktoś podejmuje jakaś – z pozoru nieracjonalną decyzję to mówimy, że zrobił to pod wpływem emocji. Jednocześnie bardzo trudno o emocjach pisać. Wszak są one bardzo subiektywne, każdy odczuwa je inaczej. Czy w ogóle możliwa jest zatem próba opisania emocji, która oddziałuje na całe społeczności? Właśnie takiego zadania podjął się Tomasz S. Markiewka w swojej książce pod tytułem „Gniew”. Ukazała się ona nakładem wydawnictwa Czarne. Autor jest filozofem i publicystą. W swojej nowej książce stara się spojrzeć na historię polityczną i społeczną ostatnich lat przez pryzmat społecznego gniewu. Według niego właśnie to uczucie łączy wyborców Trumpa, sufrażystki, zaangażowanych w klimatyczne strajki. Markiewka pisze głównie o dwóch krajach – Polsce i USA. Najpierw zajmuje się Stanami Zjednoczonymi, stwierdzając nie bez racji, że zawsze stanowiły one dla Polaków pewien wzorzec do naśladowania. Pisze więc o tym, dlaczego w Stanach możliwe było zwycięstwo Donalda Trumpa i co sprawiło, że zwykły Amerykanin z „prowincji” czuje głównie gniew i frustrację. Z lektury książki dowiemy się, dlaczego – zdaniem autora – „Adaś Miauczyński nie ma na kogo głosować”. Przeczytamy, jak Tomasz Markiewka definiuje gniew oraz jego ciemną i jasną stronę. Stawia w końcu pytanie, czy możliwa jest „ucieczka z teatru gniewu?” Reasumując „Gniew” to ciekawa, skłaniająca do refleksji książka. Oczywiście nie ze wszystkimi sądami autora musimy się zgadzać. Wiele z nich jest – na potrzeby publikacji – mocno uproszczonych i nie oddających całej złożoności rzeczywistości. Jednak lekturę „Gniewu” polecam chociażby z jednego powodu. Dzięki niej możemy podjąć próbę refleksji i odpowiedzi na pytanie, na ile gniew rządzi moim życiem i dyktuje moje wybory (także te polityczne). To może być interesujący eksperyment myślowy. Wojciech Sobański.
Wojtek - awatar Wojtek
ocenił na 6 11 miesięcy temu
Złap i ukręć łeb. Szpiedzy, kłamstwa i zmowa milczenia wokół gwałcicieli Ronan Farrow
Złap i ukręć łeb. Szpiedzy, kłamstwa i zmowa milczenia wokół gwałcicieli
Ronan Farrow
To jedna z tych książek, które czyta się z rosnącym napięciem i coraz większym niedowierzaniem. To nie tylko zapis śledztwa, ale przede wszystkim wstrząsająca opowieść o tym, jak działa system chroniący ludzi władzy, nawet gdy dopuszczają się najcięższych nadużyć. Farrow odsłania kulisy dochodzenia dotyczącego Harvey Weinstein, pokazując nie tyle same zbrodnie, ile mechanizmy ich ukrywania. Najbardziej przerażające okazuje się to, jak wiele osób wiedziało o procederze i przez lata milczało lub aktywnie pomagało w jego tuszowaniu To realna praktyka polegająca na wykupywaniu i blokowaniu niewygodnych historii, zanim ujrzą światło dzienne . Największą siłą tej książki jest jednak ukazanie, jak niebezpieczna potrafi być praca dziennikarza śledczego. Farrow działa w atmosferze ciągłego nacisku, zastraszania i izolacji. Jego materiały są blokowane, współpracownicy wycofują się pod presją, a on sam staje się celem działań wynajętej przez Weinsteina agencji Black Cube. Inwigilacja, manipulacja, próby kompromitacji – to codzienność, z którą musi się mierzyć, próbując dotrzeć do prawdy. Równolegle autor pokazuje sieć powiązań Weinsteina – od prawników, przez media, aż po wpływowe kręgi biznesu i polityki. To system, który nie tylko chroni sprawcę, ale aktywnie niszczy ofiary: podważa ich wiarygodność, zmusza do milczenia, zmienia narrację. W tym kontekście ruch #MeToo nie jawi się jako spontaniczna fala, lecz jako efekt ogromnej pracy i odwagi tych, którzy zdecydowali się mówić – często wbrew wszystkiemu. Styl Farrowa przypomina thriller – napięcie rośnie z każdą stroną, a kolejne odkrycia układają się w misterną, lecz przerażającą układankę. Jednak świadomość, że to wszystko wydarzyło się naprawdę, odbiera czytelnikowi komfort dystansu. To nie fikcja, lecz rzeczywistość, w której prawda wymaga nie tylko determinacji, ale i odwagi graniczącej z poświęceniem. Reportaż, który demaskuje nie tylko jednego człowieka, ale cały system przyzwolenia. To także hołd dla dziennikarstwa w jego najczystszej, najbardziej ryzykownej formie – takiej, która potrafi zmienić świat, ale często kosztuje znacznie więcej, niż jesteśmy gotowi dostrzec.
Freja78 - awatar Freja78
ocenił na 8 4 dni temu
Wojna o szczepionki. Jak doktor Wakefield oszukał świat Brian Deer
Wojna o szczepionki. Jak doktor Wakefield oszukał świat
Brian Deer
Autor rekonstruuje historię jednego z największych współczesnych skandali medycznych. Punktem wyjścia jest odwieczny dylemat społeczno-medyczny, który stawia pytanie, czy należy się szczepić, czy szczepionki przynoszą więcej problemów niż korzyści. Autor sięga do bardzo słynnego artykułu opublikowanego kilkanaście lat temu w renomowanym czasopiśmie medycznym, dotyczącym rzekomego związku między szczepionkami skojarzonymi a pojawieniem się autyzmu u dzieci. Zaczyna przyglądać się temu medycznemu problemowi, jednocześnie dostrzegając, że jest to dziś duże zagadnienie społeczne – istnieje już pokaźne grono ludzi, mających wsparcie wśród elit politycznych, które dezawuują potrzebę szczepienia się. Książka napisana jest w formie reportażu śledczego; bardzo szczegółowo opowiada poszczególne elementy tej teorii, podąża śladami doktora Wakefielda i jego działalności medycznej. Autor analizuje także przypadki pacjentów, które stanowiły dla Wakefielda punkt wyjścia do przedstawienia kontrowersyjnych tez – okazuje się, że w wielu momentach mógł on dopuścić się nadużyć naukowo-medycznych. W książce zabrakło mi jednak szerszego rysu psychologicznego bohatera oraz przesłanek, które spowodowały, że dopuścił się oszustwa; nie dowiadujemy się, czy stały za tym względy związane z wiarą w wyznawane teorie czy też prosta pycha i chęć znalezienia się na świeczniku. Książka miejscami przytłacza natłokiem nazwisk i terminologii naukowej, przez co czytało mi się ją momentami dość ciężko, choć doceniam autora za sprawny, narracyjny język. Ciekawe było również dostrzeżenie siły mediów społecznościowych i tego, jak pozornie neutralne informacje mogą być wykorzystywane w kampaniach dezinformacyjnych.
Arek - awatar Arek
ocenił na 6 2 miesiące temu
Być maszyną Mark O'Connell
Być maszyną
Mark O'Connell
Człowiek ma zwierzęcą naturę. Jednym z aspektów tejże natury jest to, że umieramy. Próbujemy więc oswoić się z nieuchronnością śmierci na różne sposoby. Są ludzie, którzy oswajają ten fakt twierdząc, że nie musimy zgadzać się na dyktat natury, że śmierć możemy przezwyciężyć. Ich dążenia, badania, eksperymenty, poglądy, przedsięwzięcia, działalność itp. przyjęło się definiować jako transhumanizm. Co to takiego transhumanizm? W internecie można znaleźć kilka definicji. Większość sprowadza się do uznania, że to swego rodzaju filozofia, ewentualnie pogląd propagujący wpływ nowych technologii na człowieka. Wpływ niebagatelny bo ostatecznie (w ciągu następnego stulecia lub dwóch) mający doprowadzić, do tego, że nasi potomkowie nie będą uważani za ludzi (i prawdopodobnie nie będą borykać się ze śmiertelnością). "Być maszyną" jest reportażem o działalności transhumanistów. Reportażem o ludziach, którzy wierzą, że technologia może pomóc w doskonaleniu człowieka, wydłużeniu jego życia, doprowadzając ostatecznie do przezwyciężeniu śmierci (niekoniecznie dosłownie). Autor jest zafascynowany opisywaną filozofią/poglądem, ale nie jest zagorzałym entuzjastą ani tym bardziej wyznawcą tejże. Odbywa niezwykłą podróż po USA aby poznać bliżej ruch transhumanistyczny i jego specyfikę. Podczas swojej „wędrówki” poznaje przedstawicieli różnych nurtów transhumanizmu i ich dążenia do osiągnięcia celu. Krionika, skanowanie mózgu, wspomaganie ludzkiego organizmu poprzez implanty (cyborgizacja), przedłużanie życia różnymi metodami, obawa przed tzw. osobliwością, to tylko niektóre zagadnienia z jakimi spotkał się autor w trakcie swojej podróży. Rozmowy jakie prowadził z transhumanistami i przedstawił w reportażu pobudzają do nieszablonowego myślenia. Omawiane zagadnienia niejednokrotnie sięgają do najnowszych badań i zdobyczy technologii i nauki, które zwykliśmy uważać za fantastykę (a transhumaniści niekoniecznie). Wbrew pozorom wnioski jakie formułuje O’Connell nie są entuzjastyczne. Autor jest nastawiony scpetycznie zarówno do samego ruchu transhumanistycznego jak i osiągnięć osób z nim związanych. "Być maszyną" nie jest książką dla entuzjastów technologii. To raczej coś na kształt refleksji nad kondycją nie tylko zjawiska transhumanizmu ale też społeczeństwa (czy naprawdę jesteśmy tacy „niemaszynowi” skoro np. smartfon staje się dla większości z nas niezbędnym wspomagaczem?). Myśl końcowa jest dość zaskakująca. Jednak jej odkrycie pozostawię potencjalnemu czytelnikowi. P.S. Tekst pierwotnie ukazał się na portalu Wywrota.pl
Grzegorz Skwarliński - awatar Grzegorz Skwarliński
ocenił na 8 4 lata temu

Cytaty z książki Praca sezonowa. Miesiąc w Amazonie

Więcej
Heike Geißler Praca sezonowa. Miesiąc w Amazonie Zobacz więcej
Heike Geißler Praca sezonowa. Miesiąc w Amazonie Zobacz więcej
Więcej