Praca sezonowa. Miesiąc w Amazonie

Okładka książki Praca sezonowa. Miesiąc w Amazonie autorstwa Heike Geißler
Okładka książki Praca sezonowa. Miesiąc w Amazonie autorstwa Heike Geißler
Heike Geißler Wydawnictwo: Czarne Seria: Poza serią reportaż
176 str. 2 godz. 56 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Seria:
Poza serią
Tytuł oryginału:
Saisonarbeit
Data wydania:
2020-07-08
Data 1. wyd. pol.:
2020-07-08
Liczba stron:
176
Czas czytania
2 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381910507
Tłumacz:
Elżbieta Kalinowska
Budzik. Termos i kanapki. Długa podróż tramwajem. Odbicie karty. Praca przy taśmie. Dzwonek na przerwę. Posiłek. Dzwonek na koniec przerwy. Praca przy taśmie. Odbicie karty. Długa podróż tramwajem. Przygotowanie termosu i kanapek na następny dzień. Upragniony sen. Budzik… Prekariacka wyliczanka zdaje się nie mieć końca.

Heike Geißler, niemiecka pisarka i tłumaczka, nie mogąc utrzymać się z freelancerskich zleceń, w 2010 roku zatrudniła się jako sezonowa pracowniczka w hali wysyłkowej Amazona w Lipsku. Jednak już po kilku dniach okazało się, że jej nowe stanowisko pracy to źródło nie tylko frustracji, ale i inspiracji literackich.

Geißler pisze więc do samej siebie sprzed kilku lat, kiedy godziny odmierzał jej przemysłowy zegar, a dni – koniec umowy na czas określony. Opisuje konflikty między pracownikami i przełożonymi, przybliża wyśrubowane wymagania dotyczące czasu pracy, ukazuje hipokryzję leżącą u podstaw korporacyjnych zasad współpracy.

Praca sezonowa to odważna powieść reporterska o rynku pracy. Jej bohaterom bliżej jednak do depresji niż do wzniecenia kolejnej rewolucji robotniczej.
Średnia ocen
4,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Praca sezonowa. Miesiąc w Amazonie w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Praca sezonowa. Miesiąc w Amazonie i



3215
34
5

Opinia społeczności książki Praca sezonowa. Miesiąc w Amazoniei



Książki 599 Opinie 77

Oceny książki Praca sezonowa. Miesiąc w Amazonie

Średnia ocen
4,2 / 10
119 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Praca sezonowa. Miesiąc w Amazonie

avatar
623
88

Na półkach:

Przyznaję, że nie tego się spodziewałam. Myślałam, że to będą wspomnienia, może nawet reportaż. A dostałam w pakiecie również dużo przemyśleń natury filozoficzno-literackiej oraz sporo egzystencjalizmu i eksperyment z formą. Jakby autorka próbowała znaleźć pocieszenie dla podłej kondycji ludzkiej w dziełach wielkich umysłów i odsuwając się poprzez dziwną narrację od osoby, która faktycznie tę historie przeżyła.

Przyznaję, że nie tego się spodziewałam. Myślałam, że to będą wspomnienia, może nawet reportaż. A dostałam w pakiecie również dużo przemyśleń natury filozoficzno-literackiej oraz sporo egzystencjalizmu i eksperyment z formą. Jakby autorka próbowała znaleźć pocieszenie dla podłej kondycji ludzkiej w dziełach wielkich umysłów i odsuwając się poprzez dziwną narrację od osoby,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1168
988

Na półkach: ,

Koszmarek. Nie da się tego czytac.

To jest jakiś swobodny strumień świadomości autorki, która jest stworzona do wyższych celów, ale nie potrafi płacic rachunków na czas, i wogóle sobie nie radzi z finansami, i się decyduje na pracę fizyczną,, którą się brzydzi jako intelektualistka.
Do tego napisane to jest w dziwnej formie odwrotnej.

Koszmarek. Nie da się tego czytac.

To jest jakiś swobodny strumień świadomości autorki, która jest stworzona do wyższych celów, ale nie potrafi płacic rachunków na czas, i wogóle sobie nie radzi z finansami, i się decyduje na pracę fizyczną,, którą się brzydzi jako intelektualistka.
Do tego napisane to jest w dziwnej formie odwrotnej.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
862
363

Na półkach:

Czyta się fatalnie, a z reportażem to nie ma nic wspólnego. Szkoda czasu.

Czyta się fatalnie, a z reportażem to nie ma nic wspólnego. Szkoda czasu.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

287 użytkowników ma tytuł Praca sezonowa. Miesiąc w Amazonie na półkach głównych
  • 174
  • 110
  • 3
62 użytkowników ma tytuł Praca sezonowa. Miesiąc w Amazonie na półkach dodatkowych
  • 20
  • 11
  • 10
  • 8
  • 6
  • 4
  • 3

Czytelnicy Praca sezonowa. Miesiąc w Amazonie przeczytali również

Telegraph Avenue Michael Chabon
Telegraph Avenue
Michael Chabon
Michael Chabon to bardzo utytułowany i doceniany w USA pisarz, którego uznaje się za twórcę wielkich powieści będących kwintesencją amerykańskości. Pisarz, autor komiksów i scenariuszy, którego uhonorowano m.in. Nagrodą Pulitzera i Nagrodą Hugo oraz nominowano do nagrody im. A.E. Poe oraz BSFA. Imponujące. Ja jednak miałam z jego powieścią spore kłopoty. Bardzo lubię wielkie powieści realistyczne i ta właśnie taka jest. Jednak upchnięcie na 600 stronach takiej ilości bohaterów powodowało, że chwilami musiałam się zastanawiać, kim jest dana postać. Nie to jednak było najtrudniejsze, a silne wpisanie w amerykańską popkulturę. Śmiało mogę zaryzykować tezę, że prawdziwie odebrać „Telegraph Avenue” może jedynie ktoś, kto urodził się i wychował w Stanach Zjednoczonych. Ilość nawiązań do seriali, filmów, komiksów, gier, czy piosenek jest zatrważająca i powoduje, że niektóre treści były dla mnie wprost nieczytelne. Akcja utworu dzieje się na początku XXI wieku (2004r),ale jej bohaterowie są bardzo przywiązani, wręcz zafiksowani na kulturę z lat 70. i 80. XX wieku. A to przecież czasy dla Polaków zupełnie inne, a przede wszystkim nie było w Polsce możliwości, by dowiedzieć się, co się dzieje za oceanem. Niektóre nazwiska, czy tytuły były mi znane, ale większość nie. Stąd poczucie, że czytam o czymś, czego nie jestem w stanie zrozumieć. Sama fabuła nie jest skomplikowana. Główne wątki dotyczą pary wspólników, którzy prowadzą w Oakland sklep z używanymi winylami i którym zagląda w oczy widmo bankructwa za sprawą wielkiego megastoru powstającego za rogiem. Jednocześnie toczy się historia ich żon, akuszerek, które wchodzą w konflikt na tle rasowym , co może się dla nich skończyć utratą licencji na odbieranie porodów. Tym dwóm historiom towarzyszą jeszcze inne wątki: dawno niewidzianego ojca głównego bohatera i jego nieślubnego syna, śmierci niegdyś sławnego muzyka jazzowego, który był mocno związany z upadającym sklepem. Wszystkie te opowieści łączą się ze sobą, tworząc barwną mozaikę składającą się na obraz Ameryki. Jest tu bowiem wszystko, co stanowi kwintesencję amerykańskości. Bohaterowie to Żyd i Afroamerykanin; ich synowie są gejami, polityk okazuje się być dawnym gangsterem, a na początku swojej wielkiej kariery staje pewien czarnoskóry młodzieniec Barack Obama. Dużym wyzwaniem dla mnie był też charakterystyczny dla Chabona język. Jego sposób opowiadania jest miejscami karkołomny. To rozbudowane metafory i porównania, których jądrem są popkulturowe nawiązania do wszystkiego, co się na popkulturę składa. Jeden z rozdziałów liczy 15 stron i składa się z jednego zdania (!!!). Byłam tym stylem umęczona, podobnie jak ciągłym balansowaniem na granicy absurdu. Chociaż niektóre sceny naprawdę mnie ubawiły- patrz: opis porodu syna Archy'ego. Doceniam epickość i rozmach tej powieści, ale poprzestanę na jednorazowej przygodzie z prozą Michaela Chabona.
Anna-Maria - awatar Anna-Maria
oceniła na61 rok temu
Być maszyną Mark O'Connell
Być maszyną
Mark O'Connell
Człowiek ma zwierzęcą naturę. Jednym z aspektów tejże natury jest to, że umieramy. Próbujemy więc oswoić się z nieuchronnością śmierci na różne sposoby. Są ludzie, którzy oswajają ten fakt twierdząc, że nie musimy zgadzać się na dyktat natury, że śmierć możemy przezwyciężyć. Ich dążenia, badania, eksperymenty, poglądy, przedsięwzięcia, działalność itp. przyjęło się definiować jako transhumanizm. Co to takiego transhumanizm? W internecie można znaleźć kilka definicji. Większość sprowadza się do uznania, że to swego rodzaju filozofia, ewentualnie pogląd propagujący wpływ nowych technologii na człowieka. Wpływ niebagatelny bo ostatecznie (w ciągu następnego stulecia lub dwóch) mający doprowadzić, do tego, że nasi potomkowie nie będą uważani za ludzi (i prawdopodobnie nie będą borykać się ze śmiertelnością). "Być maszyną" jest reportażem o działalności transhumanistów. Reportażem o ludziach, którzy wierzą, że technologia może pomóc w doskonaleniu człowieka, wydłużeniu jego życia, doprowadzając ostatecznie do przezwyciężeniu śmierci (niekoniecznie dosłownie). Autor jest zafascynowany opisywaną filozofią/poglądem, ale nie jest zagorzałym entuzjastą ani tym bardziej wyznawcą tejże. Odbywa niezwykłą podróż po USA aby poznać bliżej ruch transhumanistyczny i jego specyfikę. Podczas swojej „wędrówki” poznaje przedstawicieli różnych nurtów transhumanizmu i ich dążenia do osiągnięcia celu. Krionika, skanowanie mózgu, wspomaganie ludzkiego organizmu poprzez implanty (cyborgizacja),przedłużanie życia różnymi metodami, obawa przed tzw. osobliwością, to tylko niektóre zagadnienia z jakimi spotkał się autor w trakcie swojej podróży. Rozmowy jakie prowadził z transhumanistami i przedstawił w reportażu pobudzają do nieszablonowego myślenia. Omawiane zagadnienia niejednokrotnie sięgają do najnowszych badań i zdobyczy technologii i nauki, które zwykliśmy uważać za fantastykę (a transhumaniści niekoniecznie). Wbrew pozorom wnioski jakie formułuje O’Connell nie są entuzjastyczne. Autor jest nastawiony scpetycznie zarówno do samego ruchu transhumanistycznego jak i osiągnięć osób z nim związanych. "Być maszyną" nie jest książką dla entuzjastów technologii. To raczej coś na kształt refleksji nad kondycją nie tylko zjawiska transhumanizmu ale też społeczeństwa (czy naprawdę jesteśmy tacy „niemaszynowi” skoro np. smartfon staje się dla większości z nas niezbędnym wspomagaczem?). Myśl końcowa jest dość zaskakująca. Jednak jej odkrycie pozostawię potencjalnemu czytelnikowi. P.S. Tekst pierwotnie ukazał się na portalu Wywrota.pl
Grzegorz Skwarliński - awatar Grzegorz Skwarliński
ocenił na84 lata temu
Łódź. Miasto po przejściach Wojciech Górecki
Łódź. Miasto po przejściach
Wojciech Górecki Bartosz Józefiak
"Łódź. Miasto po przejściach" Autorzy: Wojciech Górecki, Bartosz Józefiak Moja ocena: 7/10. Książka "Łódź. Miasto po przejściach" to fascynujący zbiór opowieści, który przedstawia Łódź przede wszystkim z perspektywy jej mieszkańców. Autorzy skupiają się na ludziach, ich osobistych historiach i doświadczeniach, co nadaje książce wyjątkową intymność i bliskość. Pod tym względem publikacja przypomina mi zeszłoroczną "Jerozolima. Nowa biografia starego miasta", gdzie również głównym bohaterem byli mieszkańcy miasta, a nie tylko jego architektura czy historia. Wojciech Górecki, którego prace darzę dużym szacunkiem, wprowadza w książkę swój charakterystyczny styl i dbałość o szczegóły, co z pewnością wpływa na moją ocenę. Jego podejście do reportażu jest zawsze wnikliwe i pełne szacunku dla opisywanych postaci. Bartosz Józefiak, choć mniej mi znany, również dobrze wpisuje się w ten schemat, tworząc z Góreckim zgrany duet. Styl książki jest przejrzysty, ale niepozbawiony głębi, choć momentami może wydawać się zbyt podobny do innych tego typu publikacji. Brak nowatorskiego podejścia lub mocniejszych akcentów sprawia, że Łódź. Miasto po przejściach może nie wywoływać aż tak silnych emocji, jak niektóre inne reportaże. Pomimo to, książkę polecam każdemu, kto jest zainteresowany Łodzią jako miastem pełnym kontrastów i niezwykłych historii jej mieszkańców. Choć moja ocena może być nieco zawyżona z powodu osobistego szacunku dla Góreckiego, jest to z pewnością wartościowa pozycja, szczególnie dla tych, którzy chcą lepiej poznać tę część Polski. ** 23:35 * 26.03.2025 * 28/2025 *
Paweł - awatar Paweł
ocenił na71 rok temu
Złap i ukręć łeb. Szpiedzy, kłamstwa i zmowa milczenia wokół gwałcicieli Ronan Farrow
Złap i ukręć łeb. Szpiedzy, kłamstwa i zmowa milczenia wokół gwałcicieli
Ronan Farrow
To jedna z tych książek, które czyta się z rosnącym napięciem i coraz większym niedowierzaniem. To nie tylko zapis śledztwa, ale przede wszystkim wstrząsająca opowieść o tym, jak działa system chroniący ludzi władzy, nawet gdy dopuszczają się najcięższych nadużyć. Farrow odsłania kulisy dochodzenia dotyczącego Harvey Weinstein, pokazując nie tyle same zbrodnie, ile mechanizmy ich ukrywania. Najbardziej przerażające okazuje się to, jak wiele osób wiedziało o procederze i przez lata milczało lub aktywnie pomagało w jego tuszowaniu To realna praktyka polegająca na wykupywaniu i blokowaniu niewygodnych historii, zanim ujrzą światło dzienne . Największą siłą tej książki jest jednak ukazanie, jak niebezpieczna potrafi być praca dziennikarza śledczego. Farrow działa w atmosferze ciągłego nacisku, zastraszania i izolacji. Jego materiały są blokowane, współpracownicy wycofują się pod presją, a on sam staje się celem działań wynajętej przez Weinsteina agencji Black Cube. Inwigilacja, manipulacja, próby kompromitacji – to codzienność, z którą musi się mierzyć, próbując dotrzeć do prawdy. Równolegle autor pokazuje sieć powiązań Weinsteina – od prawników, przez media, aż po wpływowe kręgi biznesu i polityki. To system, który nie tylko chroni sprawcę, ale aktywnie niszczy ofiary: podważa ich wiarygodność, zmusza do milczenia, zmienia narrację. W tym kontekście ruch #MeToo nie jawi się jako spontaniczna fala, lecz jako efekt ogromnej pracy i odwagi tych, którzy zdecydowali się mówić – często wbrew wszystkiemu. Styl Farrowa przypomina thriller – napięcie rośnie z każdą stroną, a kolejne odkrycia układają się w misterną, lecz przerażającą układankę. Jednak świadomość, że to wszystko wydarzyło się naprawdę, odbiera czytelnikowi komfort dystansu. To nie fikcja, lecz rzeczywistość, w której prawda wymaga nie tylko determinacji, ale i odwagi graniczącej z poświęceniem. Reportaż, który demaskuje nie tylko jednego człowieka, ale cały system przyzwolenia. To także hołd dla dziennikarstwa w jego najczystszej, najbardziej ryzykownej formie – takiej, która potrafi zmienić świat, ale często kosztuje znacznie więcej, niż jesteśmy gotowi dostrzec.
Freja78 - awatar Freja78
ocenił na825 dni temu
Żółty dom. Wspomnienia Sarah M. Broom
Żółty dom. Wspomnienia
Sarah M. Broom
„Żółty dom” to jedna z najlepszych książek, jakie od dawna trafiły mi w ręce. Pisarzom często radzi się, by pisali o tym, co znają – Broom zastosowała się do tej rady i opisała to, co jej najbliższe: swoją rodzinę oraz rodzinny dom. „Żółty dom” nie zaczyna się jednak od ckliwego przedstawienia dzieciństwa autorki – najpierw poznajemy jej przodków, rodziców oraz jedenastkę starszego rodzeństwa. To jednocześnie historia całej rodziny, tytułowego żółtego domu, autobiografia autorki i analiza funkcjonowania Nowego Orleanu. Dość dużą część zajmuje relacja dwojga braci, którzy przetrwali huragan Katrina, zostawszy w mieście. Broom po mistrzowsku kreśli portret miasta podzielonego – słynnej Dzielnicy Francuskiej, odpowiadającej wyobrażeniom turystów, i New Orleans East, które są prawdziwą małą ojczyzną familii Broomów. Przeciwstawia uliczki rozbrzmiewające muzyką, pełne pocztówkowych kamienic z balustradami z kutego żelaza, z rzeczywistością, w jakiej się wychowała: odciętym od funduszy ogromnym obszarem, który był domem dla ludzi podtrzymujących magię Vieux Carré, pracujących w restauracjach, kawiarniach i hotelach. Dualizm i niejednoznaczność przewijają się przez całą powieść: sama Sarah Broom wyjeżdża z Nowego Orleanu i do niego wraca. Żółty dom także nie jest jednoznacznym monolitem: chociaż udziela schronienia całej rodzinie, jest miejscem, „w którym inni nie czują się dobrze”. Jednocześnie się go kocha i wstydzi, bo nie wygląda tak dobrze, jak powinien. Przez strony przebija pasja i wiedza.
panika - awatar panika
oceniła na104 lata temu
Witajcie w rezerwacie. Indianin w podróży przez ziemie amerykańskich plemion David Treuer
Witajcie w rezerwacie. Indianin w podróży przez ziemie amerykańskich plemion
David Treuer
" W XIX w. władze federalne uważały, że rezerwaty to obietnice, których nigdy nie będzie trzeba spełnić. Wielu ludzi sądziło, że wystarczy pokolenie lub dwa, aby Indianie zniknęli wskutek chorób i dzięki mieszanym małżeństwom." Gdy czytamy opowieści o wielkich plemionach indiańskich, jak Komancze, czy Siuksowie, ich historia kończy się zazwyczaj na przymusowym lub dobrowolnym osadzeniu w rezerwacie. Ale co było dalej? Na pytanie to próbuje odpowiedzieć David Treuer, członek plemienia Odżibuejów, który w swoim reportażu" Witajcie w rezerwacie. Indianin w podróży przez ziemie amerykańskich plemion" kreśli obraz życia współczesnych Indian. Współcześnie żyje ok. 2 mln Indian, którzy są członkami 564 plemion. Najliczniejsi są Czirokezowie. Na terenie USA znajduje się 310 rezerwatów, co stanowi 2,3 % jego terytorium. Opowieść o Indianach w rezerwatach, to głównie historia ich ciągłych batalii o przeżycie i zachowanie tożsamości kulturowej. Dopiero w 1924 r. uzyskali oni amerykańskie obywatelstwo, a dopiero od 1978 r. mogą legalnie wyznawać swoje religie. David Treuer opowiada historię powstania rezerwatów, politykę kolejnych rządów USA, która doprowadzała do powolnej eksterminacji Indian oraz batalie sądowe, które zastąpiły krwawe bitwy w dochodzeniu sprawiedliwości. Są to, pełne zawiłości prawnych, opisy sporów sądowych o prawa traktatowe Indian, przejmujące historie szkół internatowych dla indiańskich dzieci, jako metoda ich asymilacji, walka o język i kulturę indiańską, a także odpowiedź na pytanie, dlaczego tylko Indianie mają prawo do prowadzenia kasyn? Autor nie użala się nad losem Indian, wręcz podkreśla, że nie chce litości ani współczucia. Potrafi być obiektywny. Opisuje krzywdy wyrządzone Indianom, ale też wielokrotnie wskazuje ich wady, zacietrzewienie i słabość. Nie mitologizuje swoich współplemieńców -pisze o problemach narkomanii, alkoholizmu, gangach. Stara się zrozumieć całą złożoność problemów występującą w społeczności indiańskiej. Całość napisana jest dość suchym, reporterskim tonem, ubarwianym wywiadami z członkami poszczególnych plemion. Ilość i opis poszczególnych batalii sądowych o prawa Indian może trochę przytłaczać. Polecam.
pam - awatar pam
ocenił na61 rok temu
Portrecista psów Wojciech Chamier-Gliszczyński
Portrecista psów
Wojciech Chamier-Gliszczyński
„Portrecista psów” to debiutancka powieść Wojciecha Chamiera – Gliszczyńskiego. Sięgając po nią, nie wiedziałam, czego się spodziewać, ale skusiła mnie rekomendacja na okładce. Poza tym Wydawnictwo Czarne nigdy mnie nie zawiodło… Akcja rozgrywa się na początku lat 20. minionego wieku na Pomorzu. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w kraju wiele się dzieje. Są tacy, którzy korzystają na zakończonej niedawno wojnie, twierdząc, że zaginęły ich dokumenty. Nową tożsamość wyrabia sobie także główna bohaterka i narratorka. To sprytna paserka z bogatą przeszłością kryminalną, morderczyni i bezwzględna oszustka. Dzięki kolejnemu przekrętowi przejmuje zakład fotograficzny należący jeszcze niedawno do niemieckiego właściciela. Ponieważ nie zna się na fotografii, zatrudnia młodego Martina, który – podobnie jak ona – ma wiele do ukrycia. Mężczyzna robi wspaniałe zdjęcia, ale ma też nietypowe hobby – najchętniej uwiecznia w kadrze martwe psy, uważając, że wówczas wyglądają idealnie i można je dowolnie upozować. Dzięki temu makabrycznemu talentowi Martin i jego szefowa rozkręcają interes. Szybko się dogadują, mimo iż bardzo się różnią. Z czasem rozszerzają zakres usług, ale wtedy robi się wyjątkowo niebezpiecznie… Opowiadana przez narratorkę historia obfituje w nagłe zwroty akcji i niesamowite, niemal surrealistyczne niespodzianki. Przypomina pełną groteski i czarnego humoru wieść łotrzykowską, ale jednocześnie ukazuje w realistyczny, a nawet naturalistyczny sposób pierwsze lata niepodległości Polski. Bohaterka skupia się przede wszystkim na życiu półświatka, bo w takim środowisku dorastała i nadal przebywa, ale mamy okazję poznać też inny świat. Bardzo ważną rolę pełnią retrospekcje, dzięki którym poznajemy wiele ważnych, zaskakujących wydarzeń z przeszłości i głównych, i drugoplanowych postaci. Wszystkie one są ciekawie, intrygująco wykreowane. Właściwie nie ma tu uczciwych ludzi, a jeśli gdzieś się pojawiają, to okazuje się, że nie pasują do opisywanego świata. W powieści aż roi się od wszelkiej maści złoczyńców, łotrów, dziwaków… I od zaskakujących sytuacji przesiąkniętych złem. Pod tym płaszczykiem kryje się jednak drugie dno, pełne rozważań na temat ludzkiej psychiki i natury, skłonności człowieka do zła, walki łajdactwa z uczciwością… Całość napisana jest barwnie, dynamicznie i synestezyjnie, co niesamowicie oddziałuje na czytelnika. Zanurzenie się w świecie „Portrecisty psów” to ciekawe doświadczenie czytelnicze. Jest w tej powieści dużo emocji i magnetyzmu, przez co trudno oderwać się od lektury.
allison - awatar allison
ocenił na85 miesięcy temu
Kebabistan Krystian Nowak
Kebabistan
Krystian Nowak
Keba(p) bardziej po turecku, czy może keba(b) bardziej po arabsku? A może chcecie się dowiedzieć, jak smakuje „prawdziwy polski kebab”? Ten nasz, ojczysty, doprawiony jest – w zależności od regionu – ostrzejszą lub łagodniejszą nutką rasizmu. Najbardziej gorzki smak ma w dniu 11 listopada, kiedy to świętujemy odzyskanie niepodległości, nie pozwalając jednocześnie zapomnieć cudzoziemcom kebaby w pity zawijającym że… ”klient Wasz Pan”. I niestety nie chodzi tu o uwagi co do jakości dania. Te - paradoksalnie – muszą być bez zarzutu, bo klient najpierw danie zamawia, zjada a potem swoje uwagi przekazuje sprayem albo kamieniem, pisząc na szybie co mu nie smakowało lub tą szybę rozbijając. Tylko czemu kebab zjada do końca, skoro miał do niego tyle uwag? Jakie najczęściej smaki prezentuje kebab w naszym kraju i czym zazwyczaj jest „przyprawiony”? Ile jeszcze wspólnego ma ze swoją ojczyzną a na ile został spolszczony? O tym wszystkim przeczytacie w książce Krystiana Nowaka. Oprócz tego co w bułce lub picie należało by znaleźć, to w głównej mierze książka opowiada o trudnym romansie Polaków z kuchnią Bliskiego Wschodu. Autor pośród budek mniejszych i większych, z różną odmianą słowa kebab, buduje opowieści o nas samych, o polskim społeczeństwie i polityce państwa wobec imigrantów zwłaszcza z krajów arabskich. Kolejne strony tego reportażu tylko utwierdzają w przekonaniu, że za każdym daniem stoi jakiś człowiek i jego historia, kultura oraz tradycja. Wszystkie one mają wpływ na ostateczny smak tytułowego rarytasu. Okazuje się jednak, że jest to smak daleki od oryginału, w którym zamiast baraniny i wołowiny rządzi kurczak i wieprzowina, gdzie mniej jest miejsca na świeże warzywa a zdecydowanie więcej na sos. Historie poszczególnych osób uzmysławiają jak ciężką drogę mieli pionierzy tej naówczas przydrożnej sztuki kulinarnej, dziś trafiającej już na biurka pracowników korporacji lub członków zarządu dużych spółek. Autor bowiem na własnym podniebieniu poznawał smaki orientalno – rodzimej kuchni, ale przy tym swoje uszy i oczy pozostawił otwarte na to co najważniejsze tj. na ludzi po każdej ze stron lady. Czy z kebabem jest podobnie jak z disco polo, którego nikt nie słucha ale słowa hitów są znane każdemu? Zapraszam Was wraz z autorem do podróży po Polsce, by na tle zmieniającej się od początku lat 90’ tych budki z kebabem, prześledzić zmieniające się smaki i gusta Polaków. Nie tylko te kulinarne. Czy zamiast na wódkę i śledzika „grozi” nam pójście na kebab-a?
Alone_in_silence - awatar Alone_in_silence
ocenił na61 miesiąc temu

Cytaty z książki Praca sezonowa. Miesiąc w Amazonie

Więcej

Nie umie się pani obchodzić z pieniędzmi i często myśli o tym, co napisała Gertrude Stein: „Każdy musi teraz naprawdę zdecydować. Czy pieniądze są pieniędzmi, czy też nimi nie są.

Nie umie się pani obchodzić z pieniędzmi i często myśli o tym, co napisała Gertrude Stein: „Każdy musi teraz naprawdę zdecydować. Czy pienią...

Rozwiń
Heike Geißler Praca sezonowa. Miesiąc w Amazonie Zobacz więcej

Z przyjemnością ogląda pani to zakurzone muzeum towarów. Wokół rzeczy na regałach panuje cisza, bo nie ma nikogo, kto by po nie sięgnął i wysłał do klienta.

Z przyjemnością ogląda pani to zakurzone muzeum towarów. Wokół rzeczy na regałach panuje cisza, bo nie ma nikogo, kto by po nie sięgnął i wy...

Rozwiń
Heike Geißler Praca sezonowa. Miesiąc w Amazonie Zobacz więcej
Więcej