Poradnik Globtrotera czyli Blondynka w podróży

Okładka książki Poradnik Globtrotera czyli Blondynka w podróży
Beata Pawlikowska Wydawnictwo: G+J turystyka, mapy, atlasy
348 str. 5 godz. 48 min.
Kategoria:
turystyka, mapy, atlasy
Format:
papier
Data wydania:
2007-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2007-01-01
Liczba stron:
348
Czas czytania
5 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788360006498
Średnia ocen

                6,1 6,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Poradnik Globtrotera czyli Blondynka w podróży w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Poradnik Globtrotera czyli Blondynka w podróży



książek na półce przeczytane 135 napisanych opinii 78

Oceny książki Poradnik Globtrotera czyli Blondynka w podróży

Średnia ocen
6,1 / 10
220 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1167
141

Na półkach: ,

Poradnik dotyczący sposobów na podróżowanie, ale raczej nie skierowany do osób chcących spędzić większość wycieczki w hotelach (czyli bardziej dla podróżników, niż typowych turystów). Sporo ciekawych porad, chociaż zdarzają się także mniej wartościowe. Rozdział o chorobach i innych paskudztwach tropikalnych może lekko nastraszyć. Całość bardzo ładnie wydana, ozdobiona zdjęciami, ale część z nich widziałam już w innych publikacjach pani Beaty.

Poradnik dotyczący sposobów na podróżowanie, ale raczej nie skierowany do osób chcących spędzić większość wycieczki w hotelach (czyli bardziej dla podróżników, niż typowych turystów). Sporo ciekawych porad, chociaż zdarzają się także mniej wartościowe. Rozdział o chorobach i innych paskudztwach tropikalnych może lekko nastraszyć. Całość bardzo ładnie wydana, ozdobiona...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

665 użytkowników ma tytuł Poradnik Globtrotera czyli Blondynka w podróży na półkach głównych
  • 404
  • 250
  • 11
197 użytkowników ma tytuł Poradnik Globtrotera czyli Blondynka w podróży na półkach dodatkowych
  • 136
  • 15
  • 15
  • 14
  • 6
  • 6
  • 5

Inne książki autora

Beata Pawlikowska
Beata Pawlikowska
Pisarka, podróżniczka, dziennikarka, tłumaczka, fotograf. Autorka wielu książek i audycji "Świat według blondynki" w Radiu ZET. Samotnie podróżuje i odkrywa świat; także organizuje egzotyczne wyprawy dla innych.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Blondynka na safari Beata Pawlikowska
Blondynka na safari
Beata Pawlikowska
„Blondynka na safari”, jak głosi okładka, to praktyczny przewodnik po tego typu turystyce organizowanej w RPA, Kenii czy Tanzanii. Owszem, pod koniec zawiera różne przydatne informacje, jak przykładowe hotele, czy adresy ambasad, ale nie jestem w stanie powiedzieć, czy byłyby one wystarczająco relewantne, gdyby używać tej książki w celu planowania prawdziwej podróży do Afryki (nie ma tu na przykład danych odnośnie połączeń lotniczych z Polski do owych krajów ani mapek okolicy). Raczej Pawlikowska zawarła tu ogólne porady dotyczące turystyki safari, większość naprawdę rzeczowych informacji pozostawiając do zdobycia potencjalnemu podróżnikowi. Spora część książki to zbiór krótkich adnotacji na temat flory i fauny sawanny z wyróżnieniem poszczególnych zwierząt i roślin (na wstępie autorka zaznaczała, że sama nie przepada za przewodnikami, które zawierają niepożyteczne dane takie jak np. średnia waga danego stworzenia, a w tym samym czasie jej własny przewodnik także uwzględnia takie informacje – są nawet nazwy zwierząt i drzew po łacinie, nie wiem tylko, po co). W dużej mierze zatem pozycja stanowi raczej skrótowy atlas przyrodniczy sawanny. Mi jednak, która wzięłam się za tę książkę dla relaksu, a nie w celu uzyskania praktycznej pomocy w organizacji wycieczki, „Blondynka na safari” całkowicie odpowiadała. Przyjemnie było poczytać zwięzłe ciekawostki o hipopotamach czy słoniach, a nawet o rodzajach chorób, na które należy się zaszczepić przed wyjazdem, opisane prostym językiem i łatwe do przyswojenia – potraktowałam tę wiedzę jako poszerzającą moją znajomość świata wokół. Uważam zatem, że książka może stanowić miły sposób na spędzenie wolnego czasu, jeśli ktoś chciałby dowiedzieć się czegoś więcej o zagadnieniach dotyczących safari, ale jako użyteczny przewodnik może się chyba nie sprawdzić.
Anksunamun - awatar Anksunamun
ocenił na 6 4 lata temu
Duchy dżungli. Opowieść o Yanomami, ostatnich wolnych Indianach Amazonii Janusz Kasza
Duchy dżungli. Opowieść o Yanomami, ostatnich wolnych Indianach Amazonii
Janusz Kasza
Cały świat chowa się w domach przed jednym wirusem, a autor wychodzi naprzeciw wszystkim chorobom tropikalnym – dyzenterii, żółtej febrze, moczeniu krwawym, dendze, cholerze, tyfusowi, wściekliźnie, żółtaczce, gruźlicy, chorobie Chagasa, malarii, onkocerkozie, leiszmaniozie i wielu innym, również śmiertelnym. Żeby tylko chorobom! Co sprawia, że autor, i jemu podobni, dobrowolnie i świadomie rzuca wyzwanie niebezpiecznym lub jadowitym zwierzętom jak: żmijom, wężom, jaguarowi, skorpionom, elektrycznym węgorzom „plus oczywiście komary, pluskwy, kleszcze, pijawki” i wszelkiego innego rodzaju kłujące, ssące i gryzące owady. Nie wspominając o „zaburzeniach termoregulacji, udarze słonecznym, niedoborze soli mineralnych, chorobach skórnych” i wielu innych, wynikających ze zmiany klimatu i środowiska. Wiem, o czym piszę, bo przeszłam przez to piekło czyhających zewsząd niebezpieczeństw, wcale nie będąc szczęśliwą czekających mnie wrażeń. Jest jednak coś, co mnie różni od autora. To pasja i możliwość dotknięcia białej plamy na mapie świata! Wystarczył jeden telefon do autora z propozycją wyprawy do Wenezueli, której celem było dotarcie do ostatnich wolnych Indian Yanomami. Tajemniczych duchów dżungli żyjących z dala od cywilizacji, „unikających kontaktu nie tylko z białymi, ale również z innymi indiańskimi plemionami”. Ironasi, dzieci jaguara w szabono Ironasiteri – wiosce pod górą jaguara, o których do dzisiaj niewiele wiadomo, a którymi interesują się naukowcy z całego świata. To dlatego kobiety swoje twarze ozdabiają patyczkami na wzór wąsów tego drapieżnika. Szlak wyprawy mogłam śledzić na mapie dołączonej do książki. Samo dotarcie w rejon zamieszkania przez Indian Yanomami było fascynującą przygodą i nauką życia. Trudy zdobycia wszystkich pozwoleń, obozowania wzdłuż Orinoko, pokonywanie rzeki z ekwipunkiem,zdobywanie pożywienia, rozwiązywanie problemów technicznych autor uzupełniał fragmentami wspomnień podróżników podążających tą samą trasą wiele dekad temu. To dowód na to, jak niewiele zmieniło się w krajobrazach przez te lata. Nadal urzekające i czarujące swoim pięknem. Samo spotkanie z Indianami okazało się przypadkowe i trwające za ich zgodą zaledwie kilka dni. Ekipa autora zamieszkała w szabono przypominającym ogrodzony stadion z ogromnym placem pośrodku. Byli więc świadkami codziennego życia, rytmu dnia, zwyczajów codziennych i tradycyjnych obyczajów. Naturalnych, wynikających z potrzeby chwili, a nie inscenizowanych na potrzeby turystów, czego tej formie podglądania innych kultur autor był bardzo przeciwny i wiele razy dawał temu wyraz. Zresztą cała jego relacja miała wydźwięk proekologiczny, zwracający uwagę na rabunkową eksploatację dżungli i jej zasobów naturalnych ukrytych w ziemi, która ostatecznie doprowadzi do wyginięcia ostatniego wolnego plemienia. Według autora to tylko kwestia czasu. Przy okazji dostało się misjonarzom, podróżnikom, poszukiwaczom złota, a przede wszystkim naukowcom i badaczom przeprowadzającym we wcześniejszych latach nieetyczne eksperymenty medyczne. Ten żal, bezsilność, a nawet wściekłą rozpacz czułam podwójnie w kontekście niezwykłości i unikatowości świata Yanomami. Ludzi żyjących szczęśliwie z dala od asfaltu, stali, szkła i „nieznających obłudy, kłamstwa, biurek, krawatów, politycznych podjazdów, wyścigu szczurów, wazeliny, wolnego rynku, plastikowych pieniędzy, wirtualnych prawd, morza idiotycznych przepisów, biurokracji, VAT-ów, PIT-ów, NIP-ów i całej tej pieprzonej cywilizacji zabijającej duszę w człowieku...” Czyniącej z nas ludzi cywilizowanych - wydmuszki z pustką w środku. Do takiego wniosku doszłam, przyglądając się ich życiu, wierzeniom, kodeksowi postępowania, otoczeniu, w którym żyli i stosunku do niego. To piękno życia w zgodzie z naturą i blisko niej psuła mi jedna rzecz. W wyprawie autora brała również udział znana podróżniczka Beata Pawlikowska. Bardzo ucieszyłam się, licząc na spojrzenie z boku na tę niepospolitą kobietę, którą bardzo podziwiam. Na podejrzenie jej „przy pracy” z perspektywy innego podróżnika. Niestety autor bardzo rzadko wspominał o swoich współtowarzyszach. Miało to sens, ponieważ usuwał w cień ekipę, czyniąc głównymi bohaterami relacji Indian. Nie był jednak w tym podejściu konsekwentny, ponieważ, jeśli wspominał o Beacie Pawlikowskiej, to zawsze z ironią w kontekście jej błędów, porażek i ponoszonych konsekwencji, nazywając ją „wielką podróżniczką”. Nie rozumiałam, dlaczego burzył jej autorytet, ukazując ją tylko w negatywnym świetle. Bardzo mi się to nie podobało! Za to bardzo spodobał mi się fragment tekstu opisujący dżunglę, który muszę jego część tutaj przytoczyć. „Dżungla jest jak kapryśna kobieta. Wstaje o świcie ubrana jedynie w opadające mgły, z kroplami rosy we włosach. Przeciągając się leniwie, zastanawia się, w jakim dziś będzie humorze. Wędrowca wabi bogactwem swojego wnętrza. Jeżeli nieszczęśnik ulegnie jej szmaragdowym oczom i choć raz wejdzie w nią choćby na cal, ona wciągnie go głębiej, aż do zatracenia tajemniczym pięknem, kształtami i zapachem najcudowniejszych kwiatów. Będzie rzucać pod nogi nigdy niewidziane rajskie owoce, uwodzić wszystkimi barwami tęczy, wchłonie go w swoje wilgotne i gorące wnętrze. Śmiałkom obiecuje najcudowniejsze ze swoich skarbów – złoto, diamenty i szafiry. Zuchwałym plunie w twarz trądem i malarią, roztrzaska ich łodzie o skały, zatopi w wirach rzek i rzuci w otchłań wodospadów”. Jest tego więcej, ale pozostawiam do odkrycia te cudowne zaskoczenia kolejnym czytelnikom. I do pomyślenia nad światem, który sami niszczymy wraz z sobą. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na 6 5 lat temu
El Dorado. Polowanie na legendę Andrzej Kapłanek
El Dorado. Polowanie na legendę
Andrzej Kapłanek Jacek Pałkiewicz
W peruwiańskim rytmie Kiedy wzięłam do ręki książkę Jacka Pałkiewicza i Andrzeja Kapłanka „El Dorado Polowanie na legendę”, najpierw poczułam jej ciężar. Liczba stron nie przerażała, bo tylko 440, ale papier, na którym ja wydrukowano twardy, chyba tzw. „kredowy cieńszy”. Strony były śliskie i nie gniotły się. W sumie podczas czytania trudno było książkę utrzymać w dłoniach. Musiała leżeć. Ten fakt informował czytelnika, że nie ma do czynienia z czytadłem, ale starannie wydaną literaturą. Okazała się być literaturą faktu, mówiąc dzisiejszym językiem, non - fiction ze sporą dawką historii, wzbogaconą o zdjęcia. Pierwszy rozdział przeniósł mnie do Peru, do dżungli amazońskiej i ponoć najniebezpieczniejszego, żyjącego z dala od cywilizacji, plemienia Indian południowoamerykańskich Cuapacoris. Drugi wprowadza w tajniki wyprawy grupy białasów – odnalezienie Paititi, legendarnego miasta pełnego złota. Zapachniało mi dzieciństwem. Tematyka i styl opisywania przypomniał mi moją fascynację opowieściami Arkadego Fiedlera. Wchłaniałam je w starszych klasach podstawówki. Różniły się od popularnego również wówczas „Tomka” ( cykl powieści Alfreda Szklarskiego) tym, że były autentycznymi relacjami z autentycznych wypraw na odległe kontynenty. O ile jednak Fiedler skupiał się na relacji jemu współczesnej, to autorzy „El Dorado…” przenoszą czytelnika w czas przeszły. Zostawiamy więc ich z niebezpiecznymi tubylcami, którzy krzywdy nie robią i zaczynamy czytać o historii Peru, przygotowaniach do wielkiej wyprawy w głąb terytorium, gdzie nie stanęła jeszcze noga białego człowieka i paru przygodach erotycznych. Część recenzentów książki czyni z tego zarzut. Widocznie jak ja, wychowani na Fiedlerze. Mnie to nie przeszkadzało. Oczywiście czekałam na dalszy opis wyprawy, ale z zainteresowaniem przeczytałam o, w sumie nieznanym mi państwie, historii Peru, podbojach dokonanych przez klan Pizzaro, Machu Picchu, chrystianizacji i wprowadzaniu cywilizacji, tam gdzie praktycznie nikt tego nie chciał. Narracja historyczna prowadzona w sposób epicki, czyli dość swobodny sprzyjała mi w zagłębianiu, czasami przypominaniu sobie historii odległego i jakże jeszcze do dziś tajemniczego peruwiańskiego świata. Do tego oglądamy dużą ilość zdjęć obrazujących ową historię, wśród nich znaleziony w 2002 roku rękopis jezuitów potwierdzający istnienie Paititi. Oprócz opowieści z dawnych lat, czytelnik śledzi przygotowania do wyprawy w głąb lądu, dostaje nawet listę niezbędnych rzeczy do zabrania. Potem oczywiści wracamy na szlak wędrowców i … spojlera nie będzie. Książkę czyta się dość przyjemnie, o ile położymy ja sobie na kolana, bo o jej ciężarze już pisałam. Nie jest rewelacją, ale według mnie nie zasługuje również na negatywną opinię. Fajnie, że autorzy zebrali do przysłowiowej kupy peruwiańską historię. Czy dobrze, że wzbogacili ją o swoje przeżycia z gatunku erotycznego? Sprawa gustu. W końcu Joanna Szczepkowska w swym słynnym monodramie „Goła baba” wyznała, że każdy czeka najpierw na gołą babę, a potem na wzniosłe idee…
gks - awatar gks
ocenił na 6 10 miesięcy temu

Cytaty z książki Poradnik Globtrotera czyli Blondynka w podróży

Więcej
Beata Pawlikowska Poradnik Globtrotera czyli Blondynka w podróży Zobacz więcej
Beata Pawlikowska Poradnik Globtrotera czyli Blondynka w podróży Zobacz więcej
Więcej