rozwiń zwiń

Poddani Microsoftu

Okładka książki Poddani Microsoftu
Douglas Coupland Wydawnictwo: Prószyński i S-ka literatura piękna
424 str. 7 godz. 4 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Microserfs
Data wydania:
1996-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1996-01-01
Liczba stron:
424
Czas czytania
7 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
8371801688
Tłumacz:
Jan Rybicki
Średnia ocen

                6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Poddani Microsoftu w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Poddani Microsoftu

Średnia ocen
6,8 / 10
108 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1969
148

Na półkach: ,

Robi wrażenie. W każdym właściwie aspekcie. Świetna opowieść o życiu młodych "mózgowców" komputerowych, którzy poza pracą chcą też mieć znajomych niezwiązanych z pracą, jakieś miejsce dla siebie które nie byłoby miejscem pracy, jakieś zainteresowania (poza zawodowymi oczywiście), i czas wolny który nie byłby ...wypełniony pracą :D
I jak to wszystko ogarnąć? Czy to realne?
Napisane świetnym językiem, dowcipne, mimo postępu w dziedzinie komputerów książka w swej istocie niewiele traci na ważności. Bardzo dobrze mi się to czytało.

Robi wrażenie. W każdym właściwie aspekcie. Świetna opowieść o życiu młodych "mózgowców" komputerowych, którzy poza pracą chcą też mieć znajomych niezwiązanych z pracą, jakieś miejsce dla siebie które nie byłoby miejscem pracy, jakieś zainteresowania (poza zawodowymi oczywiście), i czas wolny który nie byłby ...wypełniony pracą :D
I jak to wszystko ogarnąć? Czy to...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

217 użytkowników ma tytuł Poddani Microsoftu na półkach głównych
  • 136
  • 81
45 użytkowników ma tytuł Poddani Microsoftu na półkach dodatkowych
  • 31
  • 7
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Poddani Microsoftu

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Na promieniu światła Gene Brewer
Na promieniu światła
Gene Brewer
Bałam się, że druga część trylogii K-PAX pt. Na promieniu światła, to będą popłuczyny po części pierwszej. I niestety trochę tak było. Cały plot tej historii osadza się na sytuacji kilka lat po wydarzeniach z poprzedniej książki, w której Robert – główna osobowość, wpada w katatonię, a prot wraca na K-PAX. Przybysz obiecuje jednak, że powróci za pięć lat i faktycznie tak się dzieje. Ciało Roberta ożywa, jednak sam Robert jest niedostępny. Ukrył się gdzieś, gdzie nawet prot nie może go znaleźć. Większość Na promieniu światła niestety jest dość przewidywalna, jako że tajemnica Roberta – głównej osobowości pacjenta Brewera wyjaśniła się w pierwszej części. Choć, jak się później okazuje, nie cała. 🌠 Poszukiwania prawdy [spoilery] Brewer czuje się odpowiedzialny za znalezienie wycofanej osobowości swojego pacjenta i wprowadza zaawansowane sposoby poszukiwania. Podobnie jak w pierwszej części wszystko dzieje się pod presją czasu, ponieważ prot niebawem znów wróci na K-PAX. W międzyczasie przybysz zachowuje się jak zwykle – je dużo owoców, rozmawia z pacjentami i im pomaga oraz spotyka się różnymi ludźmi ciekawymi jego wiedzy. Są nimi specjaliści od astronomii, fizyki, a nawet CIA. Także wielu zwykłych ludzi spoza instytutu dowiedziało się o procie i często byli nim zafascynowani. Niektórzy chcieli z nim wrócić na K-PAX. W ogóle prot postanawia w telewizji udowodnić działanie swojego sposobu podróżowania na promieniu światła. Robi to ogromne wrażenie i z powrotem odnawia niepewność co tego, czy faktycznie przybył z K-PAX. W każdym razie leczenie Brewera się udaje i ostatecznie część druga kończy się happy endem. Ale prot nagle znika. 🌠 Ziemia w oczach obcego Na promieniu światła wyraźniej niż część pierwsza eksploruje wątki oceny rzeczywistości na Ziemi, oraz potencjalną przyszłość ludzkości. Prot, generalnie mówiąc, nie jest zachwycony postępowaniem ludzi i wróży nam marny koniec, jeśli nie zmienimy swojego podejścia. Przybysz mówi o konieczności wyrugowania religii, pieniędzy, kapitalizmu, indoktrynacji dzieci w szkołach oraz konsumpcjonizmu, który niszczy ekologię… Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Generalnie ta część trylogii jest znacznie bardziej filozoficzno – egzystencjalna, choć oczywiście te tematy są oplecione wokół wątku głównego, jakim jest leczenie psychiatryczne skrzywdzonego Roberta. Mimo lekkiego znużenia pewną powtarzalnością tej opowieści, wciąż warto ją przeczytać. To łatwa proza, nie wymagająca dużego skupienia. Idealna dla kogoś, kto chce poprzebywać jeszcze w towarzystwie fascynującego prota.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na 7 11 miesięcy temu
Sprzysiężenie osłów John Kennedy Toole
Sprzysiężenie osłów
John Kennedy Toole
„Sprzysiężenie osłów” to powieść, która nie przypomina niczego innego. I całe szczęście :) Nie wiem, czy bardziej się śmiałam, czy kręciłam głową z niedowierzaniem. Bo ta książka jest… dziwna. Dzika. Złośliwa. Momentami przytłaczająca, a chwilę później genialna. I właśnie to sprawia, że trudno ją zapomnieć. Ignacy J. Reilly – główny bohater – to postać, której nie da się lubić. Ale też nie da się przestać go obserwować. Tłusty, rozwrzeszczany, niezdolny do życia, rozdęty od własnego ego i misji zbawiania świata. A jednocześnie: śmieszny, błyskotliwy i bardzo tragiczny. Bo pod tą groteską kryje się samotność i zupełne oderwanie od rzeczywistości. To opowieść o Nowym Orleanie, o Ameryce lat 60., o upadku ideałów, o chaosie, o matkach i synach, o pracy, której nikt nie chce, i o geniuszu, który nie potrafi się odnaleźć w realnym świecie. Ale tak naprawdę to książka o tym, jak trudno być człowiekiem, gdy nie pasujesz do żadnego systemu. Styl? Momentami jazda bez trzymanki. Dialogi są tak dobre, że czasem trzeba je przeczytać dwa razy – raz żeby się śmiać, drugi żeby docenić konstrukcję. Nie zawsze mi było z tą książką wygodnie, ale nie żałuję ani jednej strony. Bo takich powieści się nie czyta dla komfortu. Czyta się je po to, żeby sobie przypomnieć, że świat nie musi być uporządkowany, żeby był genialny. Polecam
Diana - awatar Diana
oceniła na 8 5 miesięcy temu
Jak być dobrym Nick Hornby
Jak być dobrym
Nick Hornby
Tytuł tej powieści brzmi trochę jak tytuł poradnika. I to takiego niedorzeczno-niepotrzebnego. Nie lubię poradników (pewnie dlatego, że nie znoszę gdy mnie ktoś poucza), a w szczególności takich. Ale to na szczęście Hornby. On nie pisze poradników. „Jak być dobrym” spodobała mi się od pierwszej strony. Jakoś tak trafiła do mnie ta historia i ta bohaterka. Nie jestem mężatką, ale tak właśnie wyobrażam sobie małżeństwo z dwudziestoletnim stażem, które ma dzieci i wykonuje wymagający zawód (lub przynajmniej jedna połówka wykonuje wymagający zawód). Z czasem para oddala się od siebie, przestaje dbać o siebie nawzajem i siebie samych. Popada w rutynę: praca, dom, dzieci, praca itd. Z czasem miłość powszednieje lub znika. Tak to właśnie widzę, gdy przestajesz doceniać osobę, której ślubowałeś/aś te wszystkie rzeczy, które się zwykle ślubuje zawierając związek małżeński. Katie i David właśnie są w takiej sytuacji. Zaniedbali swoje małżeństwo i zanim się obejrzeli ona siedząc w samochodzie na parkingu w Leeds mówi mu przez telefon, że chce rozwodu. Sama nawet nie wie jak to żądanie wyszło z jej ust. Po prostu się wymsknęło, ale jest prawdziwe. Jak wiadomo jednak rozstania nie są łatwe. Dzieci, długoletni staż małżeński i wspólny majątek jeszcze utrudniają sprawę. Życie bohaterów dodatkowo komplikuje (lub ostatecznie prostuje) dość enigmatyczny gość - GoodNews. Pod jego wpływem David z zawodu „Najbardziej Gniewny Człowiek w Holloway” zmienia się w miłosiernego samarytanina, co staje się sprawdzianem wytrzymałości (może nawet karą) i lekcją pokory dla jego żony. Jest u Hornby’ego jakaś taka współczesna, ironiczna przenikliwość. Facet nie owija w bawełnę, nie idealizuje bohaterów. Są jacy są i tyle. Przede wszystkim są prawdziwi. Czasem bezmyślni, czasem empatyczni, innym razem powiedzą coś ohydnego bliskim lub okażą naiwną dobrać obcej osobie. Hornby ma bardzo wyczulone oko na rzeczy, których inni nie zauważają. W swojej powieści Hornby’emu udaje się jednak przemycić kilka wskazówek jak być dobrym. Przede wszystkim należy dbać o siebie, bo nie pomożemy innym, gdy sami mamy się nie najlepiej. Troszczmy się o rodzinę i przyjaciół. Pomóżmy sąsiadowi. Wystarczą małe rzeczy, drobne gesty. Całego świata nie zmienimy.
Katarzyna Busłowska - awatar Katarzyna Busłowska
oceniła na 7 7 lat temu
Jak żyć z neurotycznym kotem Stephen Baker
Jak żyć z neurotycznym kotem
Stephen Baker
Patrząc na komentarze poprzedników, mam wrażenie, że nikt nie spojrzał na rok wydania książki. W Polsce to 2008, ale oryginał, a więc treść, sposób patrzenia na kota oraz ilustracje, pochodzą z 1985 roku. Natknęłam się na nią przez przypadek na zajęciach bibliotekarskich na studiach i pożyczyłam od prowadzącej, głównie z ciekawości. Ciekawości, jak wyglądały tego typu książki, patrzące na koty z przymrużeniem oka, dawniej. Mam za sobą już lekturę kilku takich pozycji, napisanych współcześnie: "Typowy kot", seria "Jak wytresować kota" D. Ratajczaka, "Kot. Instrukcja obsługi" D. Brunnera i S. Stalla... Niezadowolonych dzisiaj przeze mnie recenzowaną starocią odsyłam właśnie do nich, znajdziecie tam aktualną i nieco bardziej merytoryczną wiedzę, z dużą dawką humoru, ale nie oszukujmy się, to są książki pisane dla pośmiania się. Jeśli poszukujecie poradnika, to polecam "Rozmowę z kotem" behawiorystki M. Biegańskiej-Hendryk oraz dowolną książkę o kotach Jacksona Galaxy, znanego kociego behawiorysty, prowadzącego program TV "Kot z piekła rodem". Nie przedłużając, przejdźmy do meritum. Książka jest bardzo króciutka, czas czytania mocno zawyżony, ale wyznacza go algorytm na podstawie liczby stron i nie uwzględnia faktu, że chyba ze trzy czwarte stron to obrazki. Nie śmiałam się w głos, przyznaję, ale żarty mnie rozbawiły. Tak naprawdę niewiele różnią się od humoru kociarzy widocznego w nowych tego typu publikacjach. W odróżnieniu od tej tutaj nowsze książki pokazują jedynie, jak bardzo zmieniła się wiedza na temat zachowań kotów, oraz świadomość samych właścicieli. Autorzy są o wiele bardziej świadomi takich spraw, jak szkodliwość usuwania pazurków czy też rzeczywista przyczyna, dla której koty wydają się wredne. Powiedziałabym wręcz, że po tej pozycji spodziewałam się o wiele bardziej zaściankowego myślenia, a kot jest tutaj przedstawiony jako pan i władca właściciela - tak jak i w dzisiejszych satyrach. Drobne zgrzyty wynikają po prostu ze zmiany myślenia - wiele elementów życia już się zdezaktualizowało. Dzisiaj koty raczej zamiast namiętnie oglądać telewizję, uwalą się na ciepłej klawiaturze komputerowej, albo przejdą się po niej, odkrywając przed właścicielem niestworzone skróty klawiszowe. Nie będą usiłowały pisać listów na maszynie, ale w internecie krążą filmiki z kotami, które wysłały szefom właścicieli mejle z przypadkowo wciśniętymi znakami. Więc czy naprawdę jest się o co oburzać? Biorąc pod uwagę kontekst historyczny, książka jest dobra. Zapewnia godzinkę dobrego humoru oraz refleksję na temat tego, jak życie kociarzy pod wieloma względami pozostało niezmienne od lat, a pod innymi - uległo całkowitej transformacji. Zdecydowanie nie należy jej czytać bez świadomości, kiedy powstała treść - inaczej tej refleksji zabraknie, oraz można wziąć sobie do serca porady o żywieniu futrzaka oraz usuwaniu pazurków, które faktycznie są dzisiaj antynaukowe. Nie jest zła, po prostu trzeba być świadomym, co się czyta, i poddawać to krytycznemu myśleniu.
MagicalNelly - awatar MagicalNelly
ocenił na 6 3 lata temu
sen_numer_9 David Mitchell
sen_numer_9
David Mitchell
Sen_numer_9 to druga powieść w dorobku Davida Mitchella, autora, którego czytelnicy kojarzą dzięki Atlasowi chmur czy Tysiącu jesieni Jacoba de Zoeta. I jest to powieść dziwna, nietypowa, nieco chaotyczna, która wymaga uważnego czytania i sporej wyobraźni. Głównym bohaterem jest dwudziestoletni Eidżi Mijake, który przybywa do Tokio, by odnaleźć swojego ojca. Nigdy wcześniej go nie widział i tak naprawdę nie zna jego tożsamości, ale liczy, że wydusi z kancelarii prawnej niezbędne szczegóły. Chłopak niedawno stracił siostrę bliźniaczkę, a matka porzuciła go w dzieciństwie. Jeśli dotrze do taty i przekona go do siebie, nie będzie już sam. Taki początek Sen_numer_9 zapowiada dramat egzystencjonalny lub – w najgorszym wypadku – rodzinną soap operę. David Mitchell nie bawi się jednak w takie nudne gatunki, za to tworzy szalone i absurdalne wizje, miesza narracje, łączy sny z rzeczywistością. Już na początku bohater wyobraża sobie moment, w którym wchodzi na nielegalu do owej kancelarii, podając się za karmiciela rybek, i żąda wydania dokumentów dotyczących swojego pochodzenia. Raz widzi to oczyma wyobraźni jak akcję z filmu szpiegowskiego, innym razem jak prawdziwą apokalipsę z powodzią zalewającą miasto. A dalej? Dalej mamy wspomnienia z dzieciństwa, szaloną znajomość z bogatym nastolatkiem o nieciekawych powiązaniach, tajne kluby i imprezy, dzienniki dziadka żołnierza uczestniczącego w II wojnie światowej czy kozę gadającą z kurą. Wątki przeskakują pomiędzy sobą, potęgując wrażenie chaosu, ale też budując oniryczny klimat. W pewnym momencie trudno już się połapać, co jest snem, a co okrutną rzeczywistością. Niełatwo się czyta Sen_numer_9, bo trzeba skupić się na każdym zdaniu. A w tych pojawiają się w nadmiarze trzykropki, myślniki, dialogi złożone w jeden długi ciąg wypowiedzi. Ale wszystko to sprawia, że książki tej nie sposób zapomnieć. Jest zdrowo zakręcona, nietypowa, bardzo inna. Więcej recenzji: https://zdalaodpolityki.pl/category/ksiazka/ Zapraszam do współpracy autorów i wydawców!
Michał Zacharzewski - awatar Michał Zacharzewski
ocenił na 8 1 rok temu

Cytaty z książki Poddani Microsoftu

Więcej
Douglas Coupland Poddani Microsoftu Zobacz więcej
Więcej