Pochwała cienia

Okładka książki Pochwała cienia
Jun'ichirō Tanizaki Wydawnictwo: Karakter Seria: Seria japońska publicystyka literacka, eseje
80 str. 1 godz. 20 min.
Kategoria:
publicystyka literacka, eseje
Format:
papier
Seria:
Seria japońska
Tytuł oryginału:
陰翳礼讃 (In'ei Raisan)
Data wydania:
2016-10-05
Data 1. wyd. pol.:
2016-10-05
Data 1. wydania:
1977-12-01
Liczba stron:
80
Czas czytania
1 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365271266
Tłumacz:
Henryk Lipszyc
Średnia ocen

                7,6 7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Pochwała cienia w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki  Pochwała cienia i



Przeczytane 129 Opinie 7 Oficjalne recenzje 19

Opinia społeczności książki  Pochwała cienia i



Książki 578 Opinie 578

Oceny książki Pochwała cienia

Średnia ocen
7,6 / 10
518 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
638
584

Na półkach:

Nie żebym miał przyjąć święcenia buddyjskie, ale po lekturze w ostatnim czasie kilku książek z tamtego obszaru kulturowego coraz bardziej zaczynam akceptować jej priorytety egzystencjalne, rytm życia, czy tamtejszą estetykę, a to w moim przypadku są rejony do których przykładam sporą wagę.
"Pochwała cienia" -druga po "Dzienniku szalonego starca" książkaTanizakiego - utrwaliła coraz bardziej moja estymę względem Krainy Kwitnących Wiśni.
Niby niepozorna książeczka, ale sposób w jaki zawarł odwieczne estetyczne credo Japonii (szkoda, że narażonej na inwazje banalnego Zachodu)naprawdę robi wrażenie, a niemalże metafizyczny fragment poświęcony tamtejszej "świątyni dumania" ('Hymn na cześć japońskiego wychodka")gdzie Japończycy oddają się "fizjologicznym rozkoszom", sprawia, że żywot moich domowych sanitariatów ma się ku końcowi. Chociaż sedes jest jeszcze na gwarancji.

Nie żebym miał przyjąć święcenia buddyjskie, ale po lekturze w ostatnim czasie kilku książek z tamtego obszaru kulturowego coraz bardziej zaczynam akceptować jej priorytety egzystencjalne, rytm życia, czy tamtejszą estetykę, a to w moim przypadku są rejony do których przykładam sporą wagę.
"Pochwała cienia" -druga po "Dzienniku szalonego starca" książkaTanizakiego -...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1924 użytkowników ma tytuł Pochwała cienia na półkach głównych
  • 1 166
  • 729
  • 29
289 użytkowników ma tytuł Pochwała cienia na półkach dodatkowych
  • 179
  • 36
  • 23
  • 14
  • 13
  • 13
  • 11

Inne książki autora

Okładka książki Opowieści niesamowite z języka japońskiego Kōbō Abe, Ryūnosuke Akutagawa, Kyōka Izumi, Yasunari Kawabata, Yumiko Kurahashi, Yukio Mishima, Atsushi Nakajima, Kenzaburō Ōe, Edogawa Ranpo, Jun'ichirō Tanizaki
Ocena 7,2
Opowieści niesamowite z języka japońskiego Kōbō Abe, Ryūnosuke Akutagawa, Kyōka Izumi, Yasunari Kawabata, Yumiko Kurahashi, Yukio Mishima, Atsushi Nakajima, Kenzaburō Ōe, Edogawa Ranpo, Jun'ichirō Tanizaki
Okładka książki Tales of the Tattooed: An Anthology of Ink William Edmund Barrett, John Chilton, Frederick Ames Coates, Roald Dahl, Arthur P. Hankins, W.W. Jacobs, John Miller, James Payn, Albert Payson Terhune, Mary Raymond Shimpan Andrews, Saki, T. W. Speight, Jun'ichirō Tanizaki, Arthur Tuckerman
Ocena 7,0
Tales of the Tattooed: An Anthology of Ink William Edmund Barrett, John Chilton, Frederick Ames Coates, Roald Dahl, Arthur P. Hankins, W.W. Jacobs, John Miller, James Payn, Albert Payson Terhune, Mary Raymond Shimpan Andrews, Saki, T. W. Speight, Jun'ichirō Tanizaki, Arthur Tuckerman
Jun'ichirō Tanizaki
Jun'ichirō Tanizaki
Japoński pisarz, kandydat do literackiej Nagrody Nobla (1964). Urodził się w tokijskiej dzielnicy Nihonbashi, w bogatej rodzinie kupieckiej, która szybko zubożała i nie mogła opłacać jego nauki. Szkołę średnią ukończył dzięki pomocy nauczycieli i w 1908 rozpoczął studia na Wydziale Literatury Japońskiej Cesarskiego Uniwersytetu Tokijskiego. Przerwał jednak naukę w 1910 roku z powodu braku chęci i pieniędzy. Znał kulturę i literaturę europejską, której wpływy można znaleźć w jego utworach. Przede wszystkim jednak fascynował się klasyczną literaturą japońską. Działalność literacką rozpoczął w 1910 roku, gdy pismo „Shinshichō” przyjęło do druku jego dramaty: Tanjō (Narodziny) i Zō (Słoń) oraz opowiadanie The Affair of Two Watches. Początkowo interesował się estetyzmem, skierowanym przeciwko japońskiemu naturalizmowi, satanizmem i dandyzmem europejskim, a następnie w jego twórczości uwidocznił się wpływ Oscara Wilde’a. Fascynował się zachodnim stylem życia: chodził w garniturze i grał na gitarze. Uważał, że Tokio zniszczone w 1923 roku w wyniku trzęsienia ziemi będzie można odbudować w zachodnim stylu, a potem nastąpił u niego przełom duchowy i powrót do kultury japońskiej. Niewielu pisarzy tak dogłębnie poznało mroczne zakamarki ludzkiej namiętności i pożądania. Z pewnością zaś żaden inny japoński pisarz nie przejął tak licznych elementów ze sprzecznych wobec siebie tradycji: japońskiej i zachodniej, poszukując istotnej syntezy obu kultur. W swej twórczości, naznaczonej piętnem pogoni za anormalnymi przyjemnościami, zajmuje się tym, co dla innych jest żenujące i niegodne opisu. Tanizaki dokonał przekładu klasycznej powieści Genji monogatari z XI wieku. Pierwsze wydania ukazały się w latach 1940–1942, jednak w następnych latach wielokrotnie była poprawiana, aż do 1964 roku – wtedy została wydana wersja ostateczna, licząca 2200 stron. W 1923 roku został wybrany do Japońskiej Akademii Sztuki. Laureat Nagrody Asahi za 1948 rok.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Księga herbaty Kakuzo Okakura
Księga herbaty
Kakuzo Okakura
To jedna z tych książek, które są jednocześnie bardzo krótkie i zaskakująco pojemne. Okakura napisał ją po angielsku w 1906 roku, jakby chciał osobiście wytłumaczyć Zachodowi, czym naprawdę jest japońska kultura – a wybrał do tego herbatę jako najwdzięczniejszy i najbardziej uniwersalny klucz. „Księga herbaty” nie jest podręcznikiem parzenia ani historią handlu liśćmi camellia sinensis. To esej-filozoficzny traktat o teizmie (teaism), czyli o postawie życiowej, w której ceremonia picia herbaty staje się mikrokosmosem estetyki, etyki i duchowości Dalekiego Wschodu. Autor płynnie przechodzi od taoizmu i zen, przez historię ceramiki, architekturę chaty herbacianej, aż po krytykę zachodniego materializmu i militaryzmu – wszystko to podlane ironicznym, momentami wręcz złośliwym humorem. Największe atuty książki: język – Okakura pisze elegancko, lekko i obrazowo; zdania są często aforystyczne, a jednocześnie pełne poetyckiego oddechu. Umiejętność pokazania, jak drobny rytuał (miska, miotła z bambusa, gest podania czarki) może być nośnikiem bardzo głębokich idei: adoracja niedoskonałości, ulotność chwili, szacunek dla prostoty. Co nieco obniża ocenę? Miejscami czuć ponad 100-letni kontekst – zwłaszcza fragmenty o „duszy Wschodu” vs „duszy Zachodu” brzmią dziś trochę esencjalistycznie i stereotypowo. Rozdział o taoizmie i zen jest najsłabszy – suchy i wykładowy, jakby autor nagle zapomniał o lekkim tonie reszty książki Mimo to „Księga herbaty” wciąż działa jak kieliszek dobrego gyokuro po ciężkim dniu: pozornie prosta, a jednak zostawia w głowie i na języku długotrwały, delikatny posmak. Warto przeczytać choćby po to, żeby następnym razem, gdy nalewasz sobie herbatę z czajnika, przez sekundę pomyśleć o tym, że robisz coś, co łączy Cię z tysiącletnią linią ludzi, którzy też patrzyli w unoszącą się parę i szukali w niej chwili harmonii.Polecam szczególnie osobom, które: lubią eseje filozoficzne opakowane w piękną formę literacką, interesują się japońską estetyką, chcą zrozumieć, dlaczego Japończycy potrafią zrobić z podania herbaty prawie sakrament.
Janszklanko - awatar Janszklanko
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Zapiski dla zabicia czasu Yoshida Kenkō
Zapiski dla zabicia czasu
Yoshida Kenkō
Yoshida Kenkō, żyjący na przełomie XIII i XIV wieku japoński mnich, poeta i dworzanin, stworzył dzieło, które stało się fundamentem japońskiej estetyki i wrażliwości. „Zapiski dla zabicia czasu” (Tsurezuregusa) to zbiór 243 krótkich szkiców, refleksji i anegdot, które autor spisywał – jak sam twierdzi – z nudów, by rozproszyć mrok codzienności. Kenkō, choć formalnie był mnichem buddyjskim, nie jest surowym moralistą; to raczej błyskotliwy obserwator świata, który z niezwykłą gracją łączy buddyjską ascezę z głębokim umiłowaniem ziemskiego piękna. Głównym motywem spajającym te rozproszone notatki jest koncepcja mujō, czyli nieuchronnej przemijalności wszystkiego, co istnieje. Dla Kenkō to właśnie ulotność nadaje rzeczom wartość. Autor przekonuje, że kwiaty wiśni najpiękniejsze są nie w pełnym rozkwicie, lecz gdy opadają, a księżyc budzi największy zachwyt, gdy przysłaniają go chmury. To pochwała niedoskonałości, asymetrii i niedopowiedzenia, która do dziś definiuje japoński gust. Zawartość zapisków jest niezwykle różnorodna. Znajdziemy tu praktyczne porady dotyczące etykiety dworskiej, krytykę hulaszczego trybu życia, ale też głębokie rozważania nad naturą samotności. Kenkō potrafi z równą pasją pisać o tym, jak należy urządzić dom (z myślą o letnich upałach), jak i o tym, że największym błędem człowieka jest odkładanie praktyki duchowej na starość. Jego spostrzeżenia są uderzająco nowoczesne; autor punktuje ludzką próżność, gadatliwość i pogoń za dobrami materialnymi z ironią, która nic nie straciła na aktualności przez siedem stuleci. Styl Kenkō jest oszczędny, ale niezwykle sugestywny. Każdy fragment to zamknięta całość, którą można czytać niezależnie, co czyni tę książkę idealną lekturą do powolnego dawkowania. Autor nie narzuca swoich poglądów, raczej dzieli się wątpliwościami, tworząc intymną więź z czytelnikiem. „Zapiski dla zabicia czasu” to literackie schronienie – książka, która uczy, jak odnaleźć spokój w chaosie i jak docenić „smakowitość” każdej przemijającej chwili. Podsumowując, dzieło Kenkō to ponadczasowy podręcznik uważności. To lektura obowiązkowa dla każdego, kto szuka w literaturze wyciszenia i chce zrozumieć korzenie japońskiego ducha. Kenkō udowadnia, że „zabijanie czasu” poprzez pisanie i myślenie może stać się najszlachetniejszą formą jego ocalenia
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 2 miesiące temu
Inne Kioto Alex Kerr
Inne Kioto
Alex Kerr
Kioto jest miastem, które w powszechnej wyobraźni funkcjonuje jako skansen tradycji, pełen złotych pawilonów i gejsz przemykających przez dzielnicę Gion. Jednak Alex Kerr w swojej książce „Inne Kioto” rzuca wyzwanie temu pocztówkowemu wizerunkowi. Na początku warto zaznaczyć, że największym atutem tej publikacji jest jej unikalna perspektywa – autor, będący wybitnym japonistą i wieloletnim mieszkańcem kraju kwitnącej wiśni, nie prowadzi nas utartymi szlakami turystycznymi. Zamiast tego, oferuje on głębokie, niemal kontemplacyjne spojrzenie na detale, które zazwyczaj umykają oku postronnego obserwatora. Kerr uczy nas czytać architekturę, ogrody i wnętrza świątyń jako skomplikowany język symboli, w którym każdy cień, rodzaj dachówki czy sposób ułożenia mat tatami ma swoje głębokie uzasadnienie historyczne i filozoficzne. Książka zasługuje na mocne 7/10. To lektura dla cierpliwych, którzy szukają w literaturze podróżniczej czegoś więcej niż tylko spisu zabytków. Autor z wielką pasją opisuje „ducha miejsc”, analizując m.in. estetykę bram, znaczenie murów oraz unikalną japońską koncepcję przestrzeni. Wielkim plusem jest warsztat Kerra – pisze on z elegancją i erudycją, ale unika przy tym akademickiego zadęcia. Jego narracja jest osobista, pełna anegdot i nostalgii za Japonią, która powoli znika pod naporem modernizacji i masowej turystyki. To właśnie ten krytyczny pazur, momentami gorzka refleksja nad betonowaniem japońskiego krajobrazu, nadaje książce autentyczności i sprawia, że nie jest ona jedynie laurką wystawioną dawnemu cesarskiemu miastu. Momentami „Inne Kioto” staje się pozycją bardzo specyficzną, niemal techniczną. Szczegółowe opisy rodzajów dachówek czy konstrukcji japońskich ekranów mogą okazać się nużące dla czytelnika, który nie jest pasjonatem architektury. Ponadto, Kerr bywa w swoich sądach bezkompromisowy i momentami elitarny, co może budzić opór u osób o bardziej współczesnym podejściu do kultury Japonii. Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę? Edukacja estetyczna: Po lekturze zaczniesz dostrzegać piękno w rzeczach dotąd niezauważalnych. Głęboka wiedza: Kerr to autorytet, który o Japonii wie niemal wszystko. Kontemplacja: To książka, która wymusza zwolnienie tempa i skupienie. „Inne Kioto” to pozycja obowiązkowa dla każdego, kto planuje wizytę w tym mieście lub chce zrozumieć, na czym polega fenomen japońskiej estetyki. To zaproszenie do świata ukrytego za parawanem, dostępnego tylko dla tych, którzy potrafią patrzeć uważnie
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 1 miesiąc temu
Dziennik szalonego starca Jun'ichirō Tanizaki
Dziennik szalonego starca
Jun'ichirō Tanizaki
Po książkach „Pochwała cienia” i „Klucz” Jun’ichirō Tanizaki przyszedł czas na trzecią powieść tego wybitnego zmarłego prawie sześćdziesiąt lat temu Japończyka. Ostatnia powieść Tanizakiego pt. „Dziennik szalonego starca” w tym wydaniu debiutowała na polskim rynku dzięki nakładowi @państwowyinstytutwydawniczy w 2018 roku. Przy czym światową premierę miał w roku 1961. Dzięki wznowieniom Wydawcy twórczość azjatycka jest dostępna szerszemu gronu czytelników w ramach Serii „Proza Dalekiego Wschodu” w biblioteczce Legimi. Można ją wiec czytać bez limitu😁. To dziennik siedemdziesięciosiedmioletniego mężczyzny, Utsugi Tokusuke mieszkającego w Tokio, w bogatym domu, zafascynowanego swą synową Satsuko. Czytelnik poznaje poszczególne dni piszącego od 16 czerwca 1960 roku do stycznia 1961 roku, gdy już Utsugi nie może pisać, a opisy o jego aktualnym stanie zdrowia fizycznego i psychicznego przekazywane są przez jego osobistą pielęgniarkę Sasaki, z karty chorobowej prowadzonej przez doktora Katsumi, czy notatek starszej córki Itsuko. Czytelnik dowiaduje się o pragnieniach schorowanego staruszka, borykaniu się przez niego z chorobą, poszczególnymi terapiami i o relacjach panujących w jego rodzinie, nierównych relacjach. Całość wzbogacona jest wspomnieniami z lat wcześniejszych, w tym z domu rodzinnego. Jun’ichirō Tanizaki zachwycił mnie tym utworem. Cudownie odzwierciedlił perypetie starszego człowieka u schyłku swego życia. Człowieka nadal szukającego podniet, mimo chorób, mimo braku potencji, mimo wieku. Z części Życie i twórczość Jun’ichirō Tanizakiego zamieszczonej na końcu książki, napisanej przez Mikołaja Melanowicza nie dowiedziałam się w jakim stopniu ten dziennik jest autobiograficzny. Ze względu na wiek pisarza w chwili jego publikacji istnieje domniemanie, że Tanizaki czerpał z własnych doświadczeń. Podejrzewam, że dywagacje na temat teatru „Daiichi”, shimpa czy kabuki, spektakli, przywoływanych aktorów grających kobiety i nie tylko pochodzą z własnych doświadczeń autora. Możliwe, że nie wszystkie😉. „(…) Nie interesują mnie oni, dopóki nie przebiorą się za kobietę i nie staną na scenie. Ale jak się nad tym dłużej zastanawiam, to przypominam sobie jedno zdarzenie, które mogłoby świadczyć, że skłonności homoseksualnie nie są mi całkiem obce. (…) Dlaczego więc, teraz gdy doszedłem do wieku siedemdziesięciu siedmiu lat i straciłem wszystkie męskie możliwości, zacząłem nagle odczuwać pociąg nie do ładnych dziewcząt w spodniach, lecz do chłopców w stroju dziewczyn?...” - „Dziennik szalonego starca” Jun'ichirō Tanizaki. Podobało mi się, jak autor przedstawił chorobliwe zainteresowanie bohatera swą synową. Świetnie odzwierciedlił nierówność w traktowaniu i samą niechęć do własnej żony czy starszej córki. Jego stosunek do wnuków również był konsekwentny i adekwatny jak na jego postać. Świetnie, trochę ze zwadą zobrazował niechęć swej żony do synowej, żony najstarszego syna. Sama narracja jest poprowadzona w bardzo umiejętny sposób. Bohater sam siebie gani, tłumaczy czytelnikowi, obnaża swoje słabości, lęki i niepokoje. Bardzo podobały mi się fragmenty o śmierci z jego perspektywy. „(…) ostatnio nie ma jednego nawet dnia, bym nie myślał o śmierci. Co więcej, u mnie to nie jest sprawa ostatnich dni. Ciągle się już od dosyć dawna, od lat dwudziestych mojego życia, najmniej…” - „Dziennik szalonego starca” Jun'ichirō Tanizaki. W następnych wpisach dziennika autor wskazuje kolejne miesiące i dni miesiąca. Idealnie Tanizaki zakończył powieść wpisami trzech innych bohaterów, którzy jakby klamrą zamykają historię Utsugi Tokusuke opisując jego postępującą ułomność, nowe medyczne zdarzenia i coraz słabszą konstrukcję psychiczną, która uniemożliwiała mu kontynuować własne wpisy. Nie spodziewałam się tak dobrego zakończenia tej historii. Lubię prozę Jun'ichirō Tanizaki bez dwóch zdań. Podoba mi się sposób konstruowania bohaterów, skomplikowanych jak na japońskie standardy. Umiłowałam sobie szczerość, bezpośredniość narracji w książkach powstałych ponad sześćdziesiąt lat temu, w całkiem innej kulturze. Uwielbiam jego prostolinijny i bezpośredni język. Dla mnie „Dziennik szalonego starca” to kolejna udana książka tego autora. Polecam! Książkę wydał Państwowy Instytut Wydawniczy, a ja z tą publikacją zaznajomiłam się dzięki Legimi.
SłonecznaStronaŻycia - awatar SłonecznaStronaŻycia
oceniła na 8 1 rok temu
Z rzeczy pierwszych Eliot Weinberger
Z rzeczy pierwszych
Eliot Weinberger
Przepiękna lektura o świecie, który jest piękny w swojej różnorodności: „Wszędzie rozlegały się śpiewające głosy i rytmy wybijane przez stopy w tańcu, napotykało się olśniewające stroje i wymyślne makijaże. Wzdłuż brzegu okrytego kwieciem brzoskwini, nad zieloną wodą, w podmuchach jesiennego wiatru, pod wiosennym księżycem nie było jednego bodaj miejsca, w którym człowiek nie mógłby spełnić swego pragnienia” Kultura europejska, chińska, indyjska, aztecka, afrykańska… zmienność pór roku; prawa i statuty składane ze sznurków i węzłów; benedyktyński podręcznik znaków wykonywanych rękoma, by móc dostać określone jedzenie lub modlitewnik; Mahomet moczący ręce w dzbanku, by w ten sposób podać je kobiecie; rozważania o tym, czym są gwiazdy w różnych kulturach i religiach; historie nosorożców na kontynencie; mnich ciężko oddychający, gdy wrzucono mu do kaptura srebrną monetę; dziewczyna, zamieniająca się w drzewo z pięknymi kwiatami, budzącymi do życia pragnienie miłości, które zniszczyć może jedynie zazdrość i bezmyślność; wyjaśnienia snów Lakandonów („Jeżeli przyśniło ci się przyjęcie, czeka cię długi okres znużenia; „to, co we śnie jest pewne, to się nie wydarzy”) czy wojskowy ustanawiający Ministerstwo Biegłości Literackiej. Bogactwo opisów rozmaitych znaczeń. Zapiszę sobie poniżej niektóre. WIATR I KOŚĆ "Żeby wyrazić emocje, potrzeba wpierw wiatru; żeby zorganizować słowa, trzeba mieć kość. Ten, kto ma dobrze wyćwiczoną strukturę kości, znać się będzie na retoryce. Ten, kto jest pełen wiatru, dobrze wyrazi swe uczucia. Mogłoby się wydawać, że wiatr to uczuciowość i pomysły, podczas gdy kość to język, ale Liu powiada też, że niedostatek pomysłów i obfitość słów, pomieszanych i niezorganizowanych, to przejaw braku kości. A jednocześnie, gdy pomysły są niedomyślane, pozbawione życia i witalności, to oznacza braku wiatru. Czym jest wiatr i czym jest kość, nie udało się nigdy jednoznacznie ustalić kolejnym pokoleniom chińskich krytyków." ZASADA UMIARKOWANEJ POEZJI „Spoglądaj ku teraźniejszości, by tworzyć niebywałe. Odnoś się do starożytnych, by ustanawiać prawa (…) dążenie do nowoczesności i zaniedbywanie starożytnych sprawiło, że wiatr zamarł i wygasła witalność” ZHANGOWIE "Zheng Chao w XVII wieku stwierdził: „Kwiaty muszą mieć motyle, góry strumienie, skały mech, ocean wodorosty, stare drzewa liany i pnącza, a ludzie – obsesje”. (...) Zhang Rong, poeta V wieku, otrzymał wachlarz z białych piór czapli od taoistycznego duchownego, który powiedział mu, że „dziwne rzeczy należy dawać dziwnym ludziom”. Cesarz mawiał, że królestwo nie poradziłoby sobie bez jednego takiego męża jak Zhang Rong i że nie przetrwałoby z dwoma. (...) Rodzina Zhang Gongyiego w VII wieku słynęła z tego, że przez dziewięć pokoleń żyła w pełnej harmonii. Kiedy cesarz zapytał, jak to możliwe, Zhang Gongyi (…) jął kreślić znak „cierpliwość” – po wielokroć. (...) O jego [Zhang Zu] esejach powiadano, że są jak tysiąc sztuk złota wybranych spośród tysiąca sztuk złota. Znaczyło to, że wszystkie są cenne." WOLNOŚĆ STRZYŻYKA Kaczki i gęsi mogą wzbijać się wysoko, jednak strzały z łuku ściągają je na ziemię, gdyż ich ciała są dobrze utuczone. Zimorodki i pawie muszą ginąć dla piękna swych piór. Sokół groźny, lecz trzyma się go na uwięzi. Papuga zmyślna, lecz zamknięta w klatce, musi powtarzać słowa swego pana. Jeden mały strzyżyk, bezwartościowy i brzydki, jest wolny. LUDZKOŚĆ TARGANA PRZEZ CZTERY WIATRY Bóg miał powiedzieć [św. Katarzynie ze Sieny], że (…) ludzkość (…) to drzewo samolubnej zmysłowości, targane przez cztery wiatry. "1. Pierwszy to wiatr dostatku, który sprawia, że ludzie cierpią z powodu tego, czego nie mają, karmi pychę bezczelnością, sprawia, że stojący u władzy dzierżą rządy pełne niesprawiedliwości i próżności, są zadufani w sobie, ich ciała zbrukane są grzechem, a myśli plugawe. 2. Drugi to wiatr strachu, który sprawia, że ludzie boją się, iż utracą to, co kochają: własne życie lub życie swoich dzieci, albo innych ludzi, albo swą pozycję, cześć czy bogactwo. Dlatego też kulą się ze strachu i nigdy nie znajdują pokoju, ten bowiem przychodzi wraz z przyjęciem Bożego porządku spraw. 3. Trzeci to wiatr przeciwności, który urzeczywistnia ich lęki i odbiera im zdrowie, dzieci, bogactwa, dobra, cześć albo życie – co tylko Bóg, nazywający siebie „łagodnym lekarzem” uzna za konieczne, by doprowadzić do ich zbawienia. 4. Czwarty to wiatr sumienia. Rzecze Pan: „Wiatr ten stwarza moja boska dobroć, albowiem próbowałem znęcić [ludzkość] miłością poprzez dobrobyt i imałem się strachu, by ich serca poprzez nieszczęścia umiejętnie przywieść do cnotliwej miłości, i próbowałem zsyłać na nich strapienia, aby poznali kruchość i nietrwałość świata. Niektórzy ludzie jednak wszystko to mają za nic. A że kocham was wszystkich tak niewymownie mocno, zsyłam tedy kuksaniec sumienia, by ocknęli się ci ludzie z otwartymi ustami i wyrzygali plugawość swych grzechów na świętej spowiedzi”. WIR – ŹRÓDŁO ŚWIATA? Anaksagoras układający grecką wirową teorię stworzenia ("Chaos pozostawał w odwiecznym wirze ruchu, aż do chwili, w której „burza jakaś […] wśród zarodków i chaos” powiązała i porozdzielała pierwiastki tak, że utworzyły materię kosmosu. Lukrecjusz pisze, że wszystko to stało się za sprawą zupełnego przypadku). (...) Blake rysując drabinę Jakubową, nadał jej postać spiralnej klatki schodowej, przechodzącej przez księżyc w drodze do nieba. Piekło Dantego było wirem, a jego przeciwieństwo – ścieżka prowadząca spiralnie wokół góry czyśćcowej – wiodła do nieba. Pielgrzym Bunyana postępuje spiralną ścieżką do Niebiańskiego Grodu, a indyjski bohater Śaktidewa w „Oceanie opowieści”, żeglujący ku Miastu ze Złota, jest jedynym ocalałym z katastrofy statku - swe przeżycie zawdzięcza gałęzi drzewa banian, która jakimś cudem wyrasta z wiru pośrodku morza. (...) Newton na stare lata gorzko utyskiwał, że mimo jego dowodów świadczących, iż to grawitacja wprawia światy w ruch, ludzie nadal wierzą słowom Kartezjusza, tylko dlatego, że są to słowa Kartezjusza. A może to dlatego że Kartezjuszowe wiry okazały się piękniejsze, że były materią wziętą ze snów pod takimi względami, pod jakimi nie mogła nią być Newtonowska grawitacja. "Pokazujesz mi pan – mówi Markiza - widok tak przepastny, że wzrok mój nie sięga jego końca. Widzę wyraźnie obywateli naszego świata. A tyś jasno przedstawił memu rozumowi obywateli księżyca i innych planet naszego tourbillon czy też wirowania. Dalej powiadasz mi o mieszkańcach planet wszelkich innych tourbillons. (…) Co będzie z nami pośrodku tak wielu światów? (…) widzę ziemię tak okrutnie małą, że odtąd już za nic będę miała uważać się za jej część. I zdumiewa mnie, że ludzki rodzaj tak jest rozmiłowany we władzy, tak poważa wielkość tutejszą, układając projekt za projektem, zwodząc, zdrad się dopuszczając, kadząc i kłamiąc licho, i czyniąc wszystkie te przemożne wysiłki, by zagarnąć część świata, którego nie zna ani nie pojmuje, tak jak i czegokolwiek z owych przemożnych tourbillons." MĘCZEŃSTWO PERPETUI "W roku 203, w Kartaginie, gdy aresztowanie Perpetui było kwestią czasu, ojciec starał się ją przekonać, by wyrzekła się wiary, która sprowadzi na nią tylko śmierć. Odrzekła: „Czy widzisz ten dzbanek na stole? Czy możesz powiedzieć o nim, że jest czymś innym niż dzbankiem? Tak i ja mogę nazywać siebie tylko tym, kim jestem, chrześcijanką”. Perpetua miała 22 lata (…)" POEZJA OSŁA Poezja mająca źródło w miłości osła do oślicy: "Me serce poraziła ośliczka gdybym czekał na mego pana pod drzwiami aptekarza. Zniewoliła mnie jej skromność i jej dwa miękkie ganasze koloru shanqarani umarłem przez nią, bo gdybym miał żyć dalej namiętność moja tylko by się wzmagała. - „Twój wiersz jest wzruszający”, rzekł Abu al-Anbas, „ale co oznacza shanqarani”? - „Ach, to stare słowo. Dzisiaj słyszy się je tylko w oślej poezji”." SYMBOLIKA WIATRU "Określeniem „wiatr człowiek” nazywano poetę. „Wiatr przepływ” tłumaczono jako znamienity, wyrafinowany, utalentowany literacko oraz rozpustny. „Wiatr rozkosz” był jedynie nazwą nastroju, za to „wiatr smutek” oznaczał wybitność w dziedzinie literatury. Wsłuchaj się w wiatr, a poznasz wiatr. Wiatr wieje, a pokolenia to liście, które przegania. Nie było większej pochwały nad to, co powiadano o Konfucjuszu: „ten wie, skąd wieje wiatr.”" BÓL UTRACONEJ MIŁOŚCI "Rama, nieutulony w żalu, wzniósł złoty pomnik swej ukochanej i rządził przez kolejnych dziesięć tysięcy lat, lecz świat wydawał mu się pusty i pozbawiony sensu bez Sity. Wreszcie umarł, nie zobaczywszy jej nigdy więcej." "Syn królewski leżał na łóżku w komnacie małżeńskiej wieży, nie spał, odmawiał jedzenia i uparcie milczał. Czekał tygodniami, po czym rozplótł włosy i wtarł w nie ziemię, ciało zaś umazał popiołem, wziął drewniany kostur i niewielką drewnianą miskę i opuścił pałac, by samotnie przemierzać bezkres świata."
Miłosz Kozikowski - awatar Miłosz Kozikowski
ocenił na 9 9 miesięcy temu
Koła zębate. Wybór opowiadań Ryūnosuke Akutagawa
Koła zębate. Wybór opowiadań
Ryūnosuke Akutagawa
Otaczał mnie smutek jaki niesie z sobą dżdżysty świt. Ach, drga powietrze. Że mieszkam poza grobem, to tyle tylko. Nic więcej nie mogę powiedzieć. Wysokie łodygi tataraku chwiały się na wietrze jak podczas gwałtownej burzy, z kolbami, na końcu których zawisło miedziane słońce. Jechałem rowerem przez wąwóz w górach skąpanych w porannym blasku gwiazdy. Żuraw który żyje tysiąc lat, symbol niezliczonych radości. Nad głową przesuwały się obrazy barwnych liści drzew, w bezruchu pozostawało chłodne jesienne niebo, po którym przepływały chmury. Tu i ówdzie migotały wodospady. Na tafli stawu odbijał się okrągły wzgórek - czystym, nieruchomym, jak oko Boga. Kropla rosy - w niej zatrzymał się czas. Niebo ciemnieje od wspomnień. W sinawym powietrzu rysują się granatowym odcieniem gęste gałęzie. Promienie słońca padające na sosnowy lasek stopniowo nabrały złocistej poświaty wieczora. Pora wracać. Zstępuje mgła. Kępki sosen odsłaniają gdzieniegdzie skrawki nieba - welony fuksji - i wydzielają delikatny zapach żywicy. Ognie na grobach, i nam przyjdzie iść drogą przez nie wskazaną. W oddali błyska światło okien. Księżyc świeci nad smukłą wierzbą płaczącą rosnącą pośrodku ogrodu. Dzwon zadzwonił wieczorem. Jakby sen. Czas wyjąć z szafy drogocenny shamisen. Struny chłodne jak woda w studni - dźwięk drży. Tam w oddali na północnym zboczu gór niewyraźnie połyskuje śnieg - śpiewa instrument - ostre wierzchołki obnażonych z liści buków zdają się boleśnie dziurawić niebo. Aż w końcu widać już jedynie rozległe zimowe pola, na których kruki szukają pożywienia.
Yulquen - awatar Yulquen
ocenił na 9 5 miesięcy temu
Zatracenie Osamu Dazai
Zatracenie
Osamu Dazai
Wczoraj zamiast uczyć się fizyki, przeczytałam w jeden wieczór ,,Zatracenie". Czy żałuję? Nie. Miałam jednak nadzieję, że książka bardziej mną wstrząśnie, bardziej poruszy, dotrze do głębszych zakamarków i rozgrzebie niemiłe myśli. Te dzienniki mają wspaniałe, ciekawe cytaty, nad którymi warto się pochylić. Sama treść natomiast dosyć mnie zawiodła. Nihilistyczne, dekadentyczne podejście do życia w młodym wieku- ale z jakich powodów? Przyczyną może być utrata wiary w ludzkość, bojaźń, chęć spełniania oczekiwań w imię lepszych relacji z rodziną i nie tylko. Opowiedziana historia jest jednak dosyć płaska. Nie ma zagłębiania się w szczegóły- nie wiem dlaczego. Może było to celowe. Występują tam wątki autobiograficzne, więc jestem w stanie sobie wyobrazić, iż opisy mogły być ciężkie dla samego autora. Ale nadal uważam, że to ujmuje książce. Okropne podejście bohatera do tragedii, która przydarzyła się jego żonie. Zwłaszcza, że sam był ofiarą takich zdarzeń. Skąd takie rozumienie świata, dlaczego zrzucał na nią za to winę? Dosyć mizoginistyczne. Niekomfortowe do czytania. Podobał mi się jednak temat rozważań, te zabawy słowne. Czy życie to rzeczownik komiczny czy tragiczny? A śmierć? Co jest antonimem zbrodni? Dobro? Bóg? Niewinność? A może wina? To pozwala w naszej głowie zdrodzić jakiekolwiek pytania, dzięki którym poznajemy kim jesteśmy, jak postrzegamy rzeczywistość, czym tak właściwie jest dla nas świat. Cała książka też zadaje pytanie: czym jest to całe "człowieczeństwo"? Kiedy je zatracamy? Jeśli nie masz już go w sobie, to czy nadal możesz być człowiekiem? Jeśli nie, to kim naprawdę jesteś? Książka daje nieoczywiste odpowiedzi, czasami ciężko je znaleźć w tekście. Na nie samemu należy odpowiedzieć- nie tylko na podstawie historii Yozo, ale też na podstawie naszych własnych doświadczeń. Osamu Dazai poucza, że utrata asertywności jest drogą do utraty tożsamości. Niestawianie granic to zguba, przepaść, z której nie da się wyjść. A to łączy się z zatraceniem naszego człowieczeństwa. Bo czym ono jest? Wydaje mi się, że własnie zdolnością do podejmowania własnych decyzji, wolnością, a w konsekwencji miłością do drugiego człowieka- Yozo tego nie posiadał. Lektura jest przykra, momentami dołująca, nie daje nadzei. Ale przekazuje ważne prawdy. Czy jest to pozycja obowiązkowa? Myślę, że ze względu na jej popularność jak najbardziej, ale to nie książka dla każdego.
Julia Helon - awatar Julia Helon
ocenił na 6 1 miesiąc temu

Cytaty z książki Pochwała cienia

Więcej
Jun'ichirō Tanizaki Pochwała cienia Zobacz więcej
Jun'ichirō Tanizaki Pochwała cienia Zobacz więcej
Jun'ichirō Tanizaki Pochwała cienia Zobacz więcej
Więcej