rozwiń zwiń

Zmierzch

Okładka książki Zmierzch
Osamu Dazai Wydawnictwo: Tajfuny literatura piękna
152 str. 2 godz. 32 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
斜陽
Data wydania:
2019-02-22
Data 1. wyd. pol.:
2002-01-01
Data 1. wydania:
1968-01-17
Liczba stron:
152
Czas czytania
2 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788395243301
Tłumacz:
Mikołaj Melanowicz

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zmierzch w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Zmierzch



książek na półce przeczytane 1686 napisanych opinii 759

Oceny książki Zmierzch

Średnia ocen
7,2 / 10
1835 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
39
29

Na półkach:

Upadek starego porządku w powojennej Japonii tworzy przestrzeń dla nowych idei. Zdaje się jednak, że bohaterowie Zmierzchu nie są przekonani do podążania żadną z nich. Marksizm i chrześcijaństwo - poza tym, że również wzywają do rewolucji - nie wydają się wystarczająco interesujące. Każdy z głównych bohaterów pogrąża się więc w dekadencji i zatraceniu.
Okazja do zmiany staje się spiralą upadku - walką ze starym porządkiem bez planu na przyszłość. Dziś ludziom wychowanym w indywidualistycznym społeczeństwie europejskim trudno zrozumieć szok, jakim był upadek Cesarstwa Japonii oraz decyzje bohaterów próbujących sobie z tym poradzić. Dzięki Zmierzchowi mamy szansę zajrzeć za kulisy tej przemiany, ale czy to wystarcza, by nasycić czytelnika? Mnie osobiście wydaje się, że nie.

Upadek starego porządku w powojennej Japonii tworzy przestrzeń dla nowych idei. Zdaje się jednak, że bohaterowie Zmierzchu nie są przekonani do podążania żadną z nich. Marksizm i chrześcijaństwo - poza tym, że również wzywają do rewolucji - nie wydają się wystarczająco interesujące. Każdy z głównych bohaterów pogrąża się więc w dekadencji i zatraceniu.
Okazja do zmiany...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

4742 użytkowników ma tytuł Zmierzch na półkach głównych
  • 2 470
  • 2 211
  • 61
863 użytkowników ma tytuł Zmierzch na półkach dodatkowych
  • 547
  • 63
  • 62
  • 57
  • 52
  • 41
  • 41

Inne książki autora

Osamu Dazai
Osamu Dazai
Prozaik japoński, przedstawiciel nurtu dekadenckiego. Był autorem pesymistycznych utworów, w których poruszał problemy zubożałej arystokracji i inteligencji japońskiej. Do najbardziej znanych jego dzieł należy powieść Shayō (Zmierzch 1947) oraz opowiadania: Omoide (Wspomnienia, 1933), Dōke-no hana (Błazeńskie kwiaty, 1935) i Ningen shikkaku (Zatracenie, 1948). Osamu Dazai przyszedł na świat jako Shūji Tsushima w wiosce Kanagi. Obecnie jest to część miasta Goshogawara, w regionie Tōhoku, w prefekturze Aomori. Ojciec był majętnym właścicielem ziemskim, przez kilka lat zasiadał w Izbie Parów (Kizokuin, tłum. także jako Izba Arystokracji, istniała w latach 1890-1947) w japońskim parlamencie. Shūji po ukończeniu liceum kontynuował edukację na wydziale romanistyki na Uniwersytecie Tokijskim. Spotkał tam pisarza Masujiego Ibuse, który stał się jego mistrzem. Od tego czasu zainteresował się nielegalnym ruchem lewicowym, ale pod presją rodziny wycofał się z działalności politycznej. Sam szybko zraził się do działaczy lewicy ze względu na ustawiczne wypominanie mu pochodzenia klasowego. Na żądanie władz złożył deklarację lojalności i przywiązania do obowiązującej ideologii. Studiów nie ukończył, obracał się w kręgu artystycznej cyganerii, miał liczne związki z kobietami, w większości krótkotrwałe, a w kilku przypadkach zakończone wspólnymi próbami samobójczymi. Podjęta 13 czerwca 1948 roku, wspólnie z Tomie Yamazaki, zakończyła jego życie. Dzieła autorstwa Osamu Dazaia naznaczone są dramatycznymi osobistymi doświadczeniami. Pisarz w trakcie tworzenia swoich utworów chętnie korzystał z elementów własnej biografii. Dazai uważany jest za jednego z czołowych przedstawicieli gatunku określanego mianem shishōsetsu lub watakushi-shōsetsu (私小説), czyli „powieści o sobie”. W samej Japonii postać Osamu Dazaia, jego życie i twórczość są, mimo upływu czasu, wciąż obecne w społecznej świadomości. Postacie z jego prozy, ich dylematy i rozterki stanowią ważny punkt odniesienia dla części społeczeństwa, w tym wchodzących w dorosłość kolejnych pokoleń młodzieży. O niesłabnącej popularności jego literackiego dorobku, zwłaszcza powieści Zmierzch i Zatracenie, świadczą liczne wznowienia oraz liczba sprzedanych egzemplarzy książki.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Owoce wiśni Osamu Dazai
Owoce wiśni
Osamu Dazai
To moja druga styczność z twórczością Dazai'a. Po "Zatraceniu", które wyrzuciło mnie z butów mieszaniną frustracji, złości i żalu jednocześnie, muszę przyznać, że Osamu Dazai miał wyjątkowy talent do zarówno solidnego wpieniania czytelnika, ale także budowania w nim wzruszenia, poczucia melancholii, choć przede wszystkim też znużenia. Być może nawet w niektórych z jego opowiadań dotarłam do granic swojej wrażliwości. A może to kwestia tego, że w życiu też nie miałam łatwo i obserwowanie kajania się narratora, którym bądź co bądź jest jakimś mniej lub bardziej podkręconym lutrem dla postaci autora, w którymś momencie przekroczyło znaną mi definicje wyrozumiałości. Nie mniej, szczerze uwielbiam za to Dazaia. Uwielbiam jego twórczość za kalejdoskop emocji, jakie jego utwory wywołują. I tak, są monotonne, traktują większości o tym samym, ale dzięki temu; dzięki tej intymności emocjonalnej, pozwalają dostrzec nas, ludzi, jako między innymi bardzo krnąbrne jednostki z zapędami do wpadania wciąż w te same bolączki, pomimo świadomości działań, jakich się podejmujemy. Osamu Dazai miał po prostu niebywały talent do obrazowania tego, co wszystkich nas w sobie denerwuje, załamuje i doprowadza nieraz do łez. Nie powiem jednak, że wszystkie opowiadania z tego zbioru przypadły mi do gustu. Moimi faworytem na pewni jest: "Sto widoków Fuji", które w moim odczuciu kreuje obraz narratora, jako człowieka innego niż wszyscy, bo analizującego krajobraz sławnej góry z kątów niekorzystnych. Trawionego poczuciem wyższości względem tych, który dostrzegają w niej piękno widziane tylko z tych kilku szczególnych miejsc. Hipokryzja płynąca z tego tytułu rozczula mnie do głębi. Chociaż nie wiem czy będzie dostrzegana w pełni przy jednorazowym zanurzeniu się tylko w to opowiadanie. Ostatni utwór natomiast, który z przyczyn zdecydowanie tragicznych nie został ukończony jest tym szczególnie ciekawy, że w zasadzie wyłamywał się już z ram poprzednich koncepcji. I chyba właśnie dlatego tak bardzo zapadł mi w pamięć. Nie tyle, że był ostatni, ale że przekazywał wizję zmiany nastawienia narratora. Cóż, fakt, że nie został nigdy ukończony w jeszcze bardziej dojmujący sposób przedstawia nieprostoliniową i niepłaską emocjonalność każdego z nas. Pewnie wrócę do tego zbioru, a wtedy też ta opinia wzbogaci się w kolejne, może trochę zbyt pompatyczne linijki tekstu. :)
Lonia - awatar Lonia
oceniła na 7 1 miesiąc temu
Ministerstwo moralnej paniki Amanda Lee Koe
Ministerstwo moralnej paniki
Amanda Lee Koe
"Ministerstwo moralnej paniki" to dzieło osobliwe - i to "na dobre i na złe". Trudno jednoznacznie ocenić ten zbiór jako całość, ponieważ znajdujące się w nim opowiadania stanowią oddzielne, autonomiczne i zupełnie ze sobą niepowiązane historie (z wyjątkiem "Na dwa sposoby", które doczekało się tutaj kontynuacji, więc finalnie składa się z 2 części o tym samym tytule). Są to w dodatku teksty, które nierzadko skrajnie się od siebie różnią - i to zarówno pod względem poruszanej w ich obrębie problematyki, stylu, jak i formy wypowiedzi. Ponadto, jak na zbiór opowiadań, które podobno traktują o miłości, osobiście mam wrażenie, że samej "miłości" - tej prawdziwej i spełniej jest tutaj stosunkowo niewiele. W przypadku wielu tytułów jest to raczej próba bezkompromisowego rozprawienia się ze stereotypami, jakie na przestrzeni dziejów narosły wokół tego pojęcia w przestrzeni publicznej na wskutek funkcjonujących norm społecznych czy istniejących uwarunkowań kulturowych. Ot, wielka demaskacja iluzji miłości... albo też zbiór wielu niespełnionych miłości. Początkowe opowiadania czytało mi się bardzo dobrze, ale w połowie dopadł mnie przedłużający się zastój - w pewnym momencie myślałam nawet, żeby całkowicie przerwać i odpuścić już sobie pozostałe tytuły. Tak się jednak nie stało. W końcu powróciłam do czytania i skończyłam całość. I dobrze, bo część z tych znajdujących się bliżej końca opowiadań również przypadła mi do gustu. Ostatecznie, więc "Ministerstwo moralnej paniki" jako całość oceniam raczej średnio, ponieważ niektóre opowiadania podobały mi się bardziej (a nawet bardziej niż bardziej), niektóre mniej (a inne wcale) - dodatkową gwiazdkę dodaję za te historie, które szczególnie zwróciły moją uwagę i zapadły mi w pamięć. Jak na mój gust za dużo było tutaj scen erotycznych i treści z tym związanych lub do tego nawiązujących. Choć z drugiej strony, zapewne można się było tego spodziewać, bo jakby nie patrzeć ta "moralna panika" w tytule to sugeruje. Z resztą, być może problem dla mnie wcale nie stanowi ilość tych scen, a ich jakość - sposób w jaki zostały przedstawione (w moim odczuciu jednak dość bezpośrednio i dosadnie, by nie powiedzieć "obscenicznie"). Było też kilka momentów, w moim odczuciu, cóż, po prostu obrzydliwych (zwłaszcza te związane z postacią wiedźmy z "Na dwa sposoby")... Podobało mi się natomiast ukazanie lokalnego kolorytu, uchwycenie singapurskiej swoistości i różnorodności - pojawia się tutaj bardzo dużo nazw własnych, zwłaszcza związanych z lokalnymi potrawami, których znaczenie i charakterystyka są szczegółowo objaśnione w przypisach. Zbiór ten jest więc nie tylko "osobliwy", ale dla przeciętnego polskiego czytelnika może wydawać się na swój sposób niemal "egzotyczny". Myślę, że warto sięgnąć po ten tytuł i wyrobić sobie własną opinię na jego temat, a że jest to naprawdę różnorodny zbiór opowiadań, to potencjalnie każdy może znaleźć tutaj coś dla siebie. To również dobra okazja, aby dowiedzieć się czegoś nowego o Singapurze czy poznać różnice kulturowe (a może nawet jakieś podobieństwa). Ja osobiście nie żałuję poświęconego tej książce czasu i uważam, że było warto - szczególnie dla tych kilku opowiadań, które naprawdę mi się spodobały. Myślę nawet, że w przyszłości chętnie wrócę jeszcze do "Ministerstwa moralnej paniki", ale tym razem już tylko po to, żeby przeczytać ponownie moje ulubione tytuły z tego zbioru, czyli: "Król Caldecott Hill", "Miłość to żadna wielka prawda" czy "Alice, to ty musisz być środkiem wszechświata". I może jeszcze dwa opowiadania, które wciąż jawią mi się jako dość enigmatyczne i mam poczucie, że potencjalnie mogą skrywać znacznie więcej znaczeń i ukrytych treści niż te, które dotąd udało mi się odkryć: "Karuzela i fort" i "Pralniomat".
Kasztan_Niepospolity - awatar Kasztan_Niepospolity
ocenił na 6 29 dni temu
Koła zębate. Wybór opowiadań Ryūnosuke Akutagawa
Koła zębate. Wybór opowiadań
Ryūnosuke Akutagawa
Otaczał mnie smutek jaki niesie z sobą dżdżysty świt. Ach, drga powietrze. Że mieszkam poza grobem, to tyle tylko. Nic więcej nie mogę powiedzieć. Wysokie łodygi tataraku chwiały się na wietrze jak podczas gwałtownej burzy, z kolbami, na końcu których zawisło miedziane słońce. Jechałem rowerem przez wąwóz w górach skąpanych w porannym blasku gwiazdy. Żuraw który żyje tysiąc lat, symbol niezliczonych radości. Nad głową przesuwały się obrazy barwnych liści drzew, w bezruchu pozostawało chłodne jesienne niebo, po którym przepływały chmury. Tu i ówdzie migotały wodospady. Na tafli stawu odbijał się okrągły wzgórek - czystym, nieruchomym, jak oko Boga. Kropla rosy - w niej zatrzymał się czas. Niebo ciemnieje od wspomnień. W sinawym powietrzu rysują się granatowym odcieniem gęste gałęzie. Promienie słońca padające na sosnowy lasek stopniowo nabrały złocistej poświaty wieczora. Pora wracać. Zstępuje mgła. Kępki sosen odsłaniają gdzieniegdzie skrawki nieba - welony fuksji - i wydzielają delikatny zapach żywicy. Ognie na grobach, i nam przyjdzie iść drogą przez nie wskazaną. W oddali błyska światło okien. Księżyc świeci nad smukłą wierzbą płaczącą rosnącą pośrodku ogrodu. Dzwon zadzwonił wieczorem. Jakby sen. Czas wyjąć z szafy drogocenny shamisen. Struny chłodne jak woda w studni - dźwięk drży. Tam w oddali na północnym zboczu gór niewyraźnie połyskuje śnieg - śpiewa instrument - ostre wierzchołki obnażonych z liści buków zdają się boleśnie dziurawić niebo. Aż w końcu widać już jedynie rozległe zimowe pola, na których kruki szukają pożywienia.
Yulquen - awatar Yulquen
ocenił na 9 5 miesięcy temu
Dziennik szalonego starca Jun'ichirō Tanizaki
Dziennik szalonego starca
Jun'ichirō Tanizaki
Po książkach „Pochwała cienia” i „Klucz” Jun’ichirō Tanizaki przyszedł czas na trzecią powieść tego wybitnego zmarłego prawie sześćdziesiąt lat temu Japończyka. Ostatnia powieść Tanizakiego pt. „Dziennik szalonego starca” w tym wydaniu debiutowała na polskim rynku dzięki nakładowi @państwowyinstytutwydawniczy w 2018 roku. Przy czym światową premierę miał w roku 1961. Dzięki wznowieniom Wydawcy twórczość azjatycka jest dostępna szerszemu gronu czytelników w ramach Serii „Proza Dalekiego Wschodu” w biblioteczce Legimi. Można ją wiec czytać bez limitu😁. To dziennik siedemdziesięciosiedmioletniego mężczyzny, Utsugi Tokusuke mieszkającego w Tokio, w bogatym domu, zafascynowanego swą synową Satsuko. Czytelnik poznaje poszczególne dni piszącego od 16 czerwca 1960 roku do stycznia 1961 roku, gdy już Utsugi nie może pisać, a opisy o jego aktualnym stanie zdrowia fizycznego i psychicznego przekazywane są przez jego osobistą pielęgniarkę Sasaki, z karty chorobowej prowadzonej przez doktora Katsumi, czy notatek starszej córki Itsuko. Czytelnik dowiaduje się o pragnieniach schorowanego staruszka, borykaniu się przez niego z chorobą, poszczególnymi terapiami i o relacjach panujących w jego rodzinie, nierównych relacjach. Całość wzbogacona jest wspomnieniami z lat wcześniejszych, w tym z domu rodzinnego. Jun’ichirō Tanizaki zachwycił mnie tym utworem. Cudownie odzwierciedlił perypetie starszego człowieka u schyłku swego życia. Człowieka nadal szukającego podniet, mimo chorób, mimo braku potencji, mimo wieku. Z części Życie i twórczość Jun’ichirō Tanizakiego zamieszczonej na końcu książki, napisanej przez Mikołaja Melanowicza nie dowiedziałam się w jakim stopniu ten dziennik jest autobiograficzny. Ze względu na wiek pisarza w chwili jego publikacji istnieje domniemanie, że Tanizaki czerpał z własnych doświadczeń. Podejrzewam, że dywagacje na temat teatru „Daiichi”, shimpa czy kabuki, spektakli, przywoływanych aktorów grających kobiety i nie tylko pochodzą z własnych doświadczeń autora. Możliwe, że nie wszystkie😉. „(…) Nie interesują mnie oni, dopóki nie przebiorą się za kobietę i nie staną na scenie. Ale jak się nad tym dłużej zastanawiam, to przypominam sobie jedno zdarzenie, które mogłoby świadczyć, że skłonności homoseksualnie nie są mi całkiem obce. (…) Dlaczego więc, teraz gdy doszedłem do wieku siedemdziesięciu siedmiu lat i straciłem wszystkie męskie możliwości, zacząłem nagle odczuwać pociąg nie do ładnych dziewcząt w spodniach, lecz do chłopców w stroju dziewczyn?...” - „Dziennik szalonego starca” Jun'ichirō Tanizaki. Podobało mi się, jak autor przedstawił chorobliwe zainteresowanie bohatera swą synową. Świetnie odzwierciedlił nierówność w traktowaniu i samą niechęć do własnej żony czy starszej córki. Jego stosunek do wnuków również był konsekwentny i adekwatny jak na jego postać. Świetnie, trochę ze zwadą zobrazował niechęć swej żony do synowej, żony najstarszego syna. Sama narracja jest poprowadzona w bardzo umiejętny sposób. Bohater sam siebie gani, tłumaczy czytelnikowi, obnaża swoje słabości, lęki i niepokoje. Bardzo podobały mi się fragmenty o śmierci z jego perspektywy. „(…) ostatnio nie ma jednego nawet dnia, bym nie myślał o śmierci. Co więcej, u mnie to nie jest sprawa ostatnich dni. Ciągle się już od dosyć dawna, od lat dwudziestych mojego życia, najmniej…” - „Dziennik szalonego starca” Jun'ichirō Tanizaki. W następnych wpisach dziennika autor wskazuje kolejne miesiące i dni miesiąca. Idealnie Tanizaki zakończył powieść wpisami trzech innych bohaterów, którzy jakby klamrą zamykają historię Utsugi Tokusuke opisując jego postępującą ułomność, nowe medyczne zdarzenia i coraz słabszą konstrukcję psychiczną, która uniemożliwiała mu kontynuować własne wpisy. Nie spodziewałam się tak dobrego zakończenia tej historii. Lubię prozę Jun'ichirō Tanizaki bez dwóch zdań. Podoba mi się sposób konstruowania bohaterów, skomplikowanych jak na japońskie standardy. Umiłowałam sobie szczerość, bezpośredniość narracji w książkach powstałych ponad sześćdziesiąt lat temu, w całkiem innej kulturze. Uwielbiam jego prostolinijny i bezpośredni język. Dla mnie „Dziennik szalonego starca” to kolejna udana książka tego autora. Polecam! Książkę wydał Państwowy Instytut Wydawniczy, a ja z tą publikacją zaznajomiłam się dzięki Legimi.
SłonecznaStronaŻycia - awatar SłonecznaStronaŻycia
oceniła na 8 1 rok temu

Cytaty z książki Zmierzch

Więcej
Osamu Dazai Zmierzch Zobacz więcej
Osamu Dazai Zmierzch Zobacz więcej
Osamu Dazai Zmierzch Zobacz więcej
Więcej