Pochodnie nad Atlantykiem

Okładka książki Pochodnie nad Atlantykiem
Erich Topp Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza Finna Seria: Seria z kotwiczką [FINNA] powieść historyczna
368 str. 6 godz. 8 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Format:
papier
Seria:
Seria z kotwiczką [FINNA]
Data wydania:
2007-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2007-01-01
Liczba stron:
368
Czas czytania
6 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788389929631
Średnia ocen

                5,9 5,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Pochodnie nad Atlantykiem w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Pochodnie nad Atlantykiem

Średnia ocen
5,9 / 10
22 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1291
1291

Na półkach: , , , ,

„I tu enigmat ciemny jak grób” – zapożyczam fragment od Pana Przybory z uroczej „Ballady z trupem”. Bo tak naprawdę wspomnienia Ericha Toppa nie utkwiły na dłużej w mojej pamięci. Nie zawsze osiągnięcia zawodowe idą w parze z talentem pisarskim (choć w przypadku byłych marynarzy niezwykle rzadko się zawodziłem). Tak być nie powinno, a jednak…
Zapewne doszło do przesytu literaturą podwodną (zmęczenie materiału ?), albo na tle innych publikacji z tej półki, ta publikacja wypadła zbyt blado. Prywatnie oczekiwałem znacznie więcej osobistych wątków wspomnień z czasów służby okrętowej – ta trwała przecież do 1942 roku i obejmowała największe sukcesy U-bootów. Natomiast wartością dodaną może być poświęcenie większej uwagi mało znanym czasom Bundesmarine i NATO, w takim jednak razie tytuł jest dalece nieadekwatny. Pozostaje jedno wyjście: zajrzeć do „Pochodni nad Atlantykiem” ponownie.

„I tu enigmat ciemny jak grób” – zapożyczam fragment od Pana Przybory z uroczej „Ballady z trupem”. Bo tak naprawdę wspomnienia Ericha Toppa nie utkwiły na dłużej w mojej pamięci. Nie zawsze osiągnięcia zawodowe idą w parze z talentem pisarskim (choć w przypadku byłych marynarzy niezwykle rzadko się zawodziłem). Tak być nie powinno, a jednak…
Zapewne doszło do przesytu...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

56 użytkowników ma tytuł Pochodnie nad Atlantykiem na półkach głównych
  • 33
  • 23
40 użytkowników ma tytuł Pochodnie nad Atlantykiem na półkach dodatkowych
  • 22
  • 5
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Cisi myśliwi Gaylord T. M. Kelshall, Dwight R. Messimer, Timothy P. Mulligan, Eric C. Rust, Andrzej Ryba, Erich Topp, Jordan Vause
Ocena 6,8
Cisi myśliwi Gaylord T. M. Kelshall, Dwight R. Messimer, Timothy P. Mulligan, Eric C. Rust, Andrzej Ryba, Erich Topp, Jordan Vause
Erich Topp
Erich Topp
(ur. 2 lipca 1914 w Hanowerze, zm. 26 grudnia 2005 w Stuttgarcie) – niemiecki oficer marynarki, służący w Kriegsmarine w latach 1934 – 1945 jako dowódca U-Bootów, po II wojnie światowej wyższy oficer Bundesmarine. Wstąpił do Reichsmarine w 1934, przeszedł do U-Bootwaffe w październiku 1937. Był oficerem na U-46, potem dowodził okrętami U-57 oraz U-552. Odbył 12 bojowych patroli (4 na U-57 i 8 na U-552) zatapiając 35 jednostek o łącznym tonażu 197 460 BRT. Był dowódcą 27 Szkolnej Flotylli U-Bootów od października 1942 do sierpnia 1944. Wyszkolił załogi okrętów U-3010 i U-2513. Po wojnie służył w Bundesmarine; w 1969 został awansowany na kontradmirała (Konteradmiral). Topp był trzecim co do skuteczności dowódcą U-Bootów (po Otto Kretschmerze i Wolfgangu Lüthu).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Rzeź na morzu. Zbrodnie Cesarskiej Marynarki Wojennej Japonii Mark Felton
Rzeź na morzu. Zbrodnie Cesarskiej Marynarki Wojennej Japonii
Mark Felton
Ten wymowny tytuł naprowadza czytelnika na mało omawianą część historii. Niewiele się mówi o działaniach militarnych Japonii na Dalekim Wschodzie, a jeszcze mniej wiadomo o skali brutalności, który ten naród na polu bitwy przejawiał. Sama Japonia ma też bardzo dziwny stosunek do tego krwawego rozdziału. Wiele przemilcza, wiele ucisza, wiele ukrywa za eufemizmami, wiele przeinacza, a zbrodniarze są mało potępiani. Z jakiegoś powodu uchodzi im to na sucho, a o licznych ofiarach się zapomina. Książka Marka Feltona omawia najważniejsze wydarzenia z udziałem Cesarskiej Marynarki Wojennej Japonii, która siała postrach nie tylko na oceanie, ale także na atolach czy tropikalnych wyspach. Autor nie tylko opisuje w szczegółach te zdarzenia, ale próbował też dotrzeć do źródeł tego barbarzyńskiego okrucieństwa. Z jego badań wynika, że przyczyna często leżała w „różnicach kulturowych”. Ich kodeks moralny czy etyczny był bardzo stary i zupełnie inny od Zachodniego. Mieli także zupełnie odmienne wyobrażenie na temat honoru. Porażki były dla nich szczególnie dotkliwe, ale też godne pogardy. Mścili się na jeńcach wojennych i ludności okupowanych terenów nie tylko za własne niepowodzenia. Byli także dla nich obiektem pogardy, symbolem porażki. Okryli się w ich oczach hańbą, a to można zmyć tylko własnym życiem, więc nie przejawiali żadnej litości wobec nikogo. Japońskich żołnierzy cechowało także absolutne posłuszeństwo wobec zwierzchników. Ich rozkaz był na równi z rozkazem cesarskiego „bóstwa”, więc nie było mowy o nieposłuszeństwie czy wychodzeniu z szeregu. Wszelkie skrupuły były więc tłumione w zarodku. Zbrodniarze wojenni, którzy zasiadali na ławie oskarżonych, często próbowali się ratować tym „usprawiedliwieniem”, ale na szczęście nie uznawano tego jako okoliczność łagodzącą. Niestety jak to w pokazowych procesach bywa, tylko nieliczni zostali skazani na śmierć. Wielu nie stanęło nawet przed sądem, przepadając gdzieś w Japonii, gdzie wiedli normalne życie. Ściganie takich jednostek było związane wieloma trudnościami, o których autor także w książce wspomina. Ponadto Japończycy ignorowali międzynarodowe rozporządzenia, stare traktaty, wojenne prawo czy ogólne oznakowania, przez co dochodziło do jeszcze większego rozlewu krwi. Nawet przedstawiciele narodów sojuszniczych czy państw neutralnych padali ofiarą japońskich jednostek marynarskich i rzadko mogli liczyć na szybką i bezbolesną śmierć. Pan Felton niezwykle dosadnym językiem przytoczył wiele wstrząsających wydarzeń i przykładów tych bestialstw. Szczególnie utkwiła mi pamięci masakra na wyspie Manili, która mogła śmiało konkurować z wołyńskimi rzeziami. Szczególną agresywność i gorliwą zażartość wykazywali względem rozbitków, których nie tylko w wodzie ostrzeliwali, ale też utrwalali wszystko na taśmie filmowej. Po jakimś czasie wracali ponowie na miejsce zbrodni i próbowali wykończyć niedobitków, którzy uniknęli kul czy paszczy rekinów. Tylko nieliczni wyszli z takiej nierównej walki z życiem i dzięki temu uzyskaliśmy też te bezcenne relacje. Było jednak wiele ataków na statki, z których nikt nie wyszedł cało. Na końcu autor próbował oszacować skalę tych zbrodni i już po pobieżnym badaniu wychodzi, że liczba ofiar w samych Chinach przekraczała liczbę Żydów wymordowanych podczas Holokaustu o dwa miliony. Bardzo trudno podać dokładną liczbę ofiar, zważywszy na to, że Japończycy zacierali oczywiście swoje ślady na lądzie i oceanie. Dane nie napawają optymizmem i po raz kolejny ukazują wstrętne oblicze wojny, którego nigdy nie powinniśmy stracić z oczu. Nie jestem osobą, która rzuca frazami typu „ta książka powinna być obowiązkowa w szkole” czy „to powinien każdy przeczytać”, bo nie chciałabym nikogo przymuszać do czytania książek. Jednak w tym przypadku zrobię wyjątek. Uważam, że tę książkę powinni przeczytać obowiązkowo wszyscy niepokorni autorzy, którzy przypisują zbrodniarzom wojennym cechy romantyczne i kreują te swoje niesmaczne erotyki na tle obozów koncentracyjnych. W książce umieszczono fotografie, więc mogą się przekonać na własne oczy, co okupant naprawdę robił kobietami czy jeńcami.
Ann-chan - awatar Ann-chan
ocenił na 7 1 rok temu
Okręt Lothar-Günther Buchheim
Okręt
Lothar-Günther Buchheim
Historia rejsu pewnego u-boota oczami niemieckiego korespondenta wojennego. A więc narracja nietypowa w stosunku do wydawanych u nas książek o II wojnie światowej. Na szczęście nie jest to przygodówka ani pompatyczna historia o bohaterstwie. Powieść w realistyczny, niemal naturalistyczny sposób opisuje życie załogi niemieckie łodzi podwodnej na Atlantyku w 1941 roku. Od wyruszenia z francuskiego brzegu aż do … No właśnie, warto przeczytać do czego. Czytelnik najpierw poznaje środowisko oficerów „freikorpsu Donitza”,czyli elity niemieckiej Kriegsmarine, by potem zagłębić się w odmętach oceanu, ludzkiego potu, smrodu (także maszyn), wody, także w środowisku marynarzy i podoficerów. Wojna odarta jest z bogoojczyźnianego bohaterstwa. Należyte wykonywania obowiązków wymusza na załodze sytuacja. Muszą się starać, aby w ogóle przeżyć. Jedna trzecia okrętów podwodnych nie wracała z pierwszej misji. Życie młodzieży (dowódca był około trzydziestki, rekruci w wieku poborowym) w czasie wolnym od wacht i walki o przeżycie nie polegało na śpiewaniu pieśni patriotycznych tylko na marzeniach i wspomnieniach dotyczących pewnej oczywistej sfery życia. Łatwo się domyślić jakiej. Słownictwo dalekie było od dialogów ludzi wykształconych, tak samo zwyczaje, w tym higieniczne. Autor wskazał na dwie grupy załogantów. Marynarzy i techników-fachowców. Jedni i drudzy wywyższali się, ale tylko wewnątrz łodzi. Wojna to nie zabawa. Taki morał można wysnuć z książki. Bohaterowie mają co wspominać, ale gdy wydarzenia się rozgrywały, dużo by dali, by ich uniknąć. No i nie wszyscy wytrzymywali psychicznie, czemu trudno się dziwić. Znakomita realistyczna książka o wojnie. Jedyna wada, to zbyt mocne (i pewnie nieszczere) podkreślanie sceptycyzmu pozytywnych postaci wobec Hitlera i nazizmu. Nawet, gdyby tak było, to w 1941 roku było za wcześnie, by dawać temu wyraz. Niemcy jeszcze wówczas wygrywali. Znakomita książka (anty)wojenna. Bez lukru, patosu, patyny i hurraoptymizmu. Krew, pot i łzy. Przeczytany w ramach wyzwania marcowego – książka, która została sfilmowana.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na 8 15 dni temu
Michael Wittmann. Najskuteczniejszy dowódca czołgu w II wojnie światowej. Tom I Patrick Agte
Michael Wittmann. Najskuteczniejszy dowódca czołgu w II wojnie światowej. Tom I
Patrick Agte
Bardziej kronika jednostki niż biografia Wittmanna. Autor nie wskazuje bibliografii i z treści wynika, że raczej opierał się na wspomnieniach i materiałach uczestników walk niż na materiałach źródłowych z muzeów i archiwów. Nic nie wskazuje również na to, że skonfrontował przedstawione fakty ze wspomnieniami żołnierzy strony przeciwnej. Trochę także brakuje mi opisów tej wspaniałej taktyki Witmanna. Opisy akcji są dość lakoniczne, podobne do "ruszyli do akcji, zniszczyli tyle i tyle, ci zostali ranni, ci zginęli, a ci dostali takie, a takie medale". Nie mniej pozycja dość ciekawa. Załączono dużo zdjęć pochodzących z prywatnych zbiorów uczestników walk. Autor cytuje również listy oraz niektóre rozkazy. Jest wiele map pokazujących przebieg działań, ale w znacznej części pozbawionych legend. Polski wydawca nie zadał sobie trudu aby ujednolicić czy też dostosować nazewnictwo miejscowości na mapach. Każdy sam musi się wyrobić sobie opinię czy to dobrze czy źle czytać nazwy miejscowości pisane wg wymowy niemieckiej, ale za to takie jak w oryginale. Z pewnością warto poznać wersję wydarzeń z puntu widzenia strony przegranej. Warto również dowiedzieć się jakimi ludźmi (czy nadludźmi) byli żołnierze Waffen-SS przez stronę wygraną przedstawiani w jednolicie czarnych barwach. Jako człowiek wychowany na "Czterech pancernych", "Klosie" i podobnych produkcjach trudno mi uwierzyć w pozytywne nastawienie Ukraińców, szczerość i rycerskość żołnierzy i zawierane między nimi przyjaźnie.
Marcin Badtke - awatar Marcin Badtke
ocenił na 6 11 lat temu

Cytaty z książki Pochodnie nad Atlantykiem

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Pochodnie nad Atlantykiem