Motto do całości mówi o postawie życiowej, w której ludzie zachowują się jakby mieli żyć wiecznie, bez konsekwencji za swe czyny i zaniechania. Motto do Rozdziału 1 (Dzień pierwszy) głosi w języku łacińskim – jakby przecząc poprzednim słowom - iż Światło i pokora są drogą AD 0-2021 – co naprowadza odbiorców na pewne tropy biblijne, czyniąc coś jakby znak chrześcijańskiego pielgrzymowania.
Lektura sprawia wrażenie jakiegoś rozrachunku z dotychczasowym życiem Autora-narratora.
Zapytanie O czym jest ta powieść? powinien poprzedzać namysł w jakim rejestrze rzeczywistości rozgrywa się szeroko pojęta fabuła książki. Rozpoznajemy kilka wymiarów czy planów:
1) ten empiryczny – rozmowy głównego bohatera o imieniu Andrzej z niewidomą kobietą. Rozmowy rozciągające aż na 7 kolejnych dni sierpnia 2016 roku;
2) to, do czego odnoszą się wypowiedziane słowa – ludzka kondycja, czasy, w których żyjemy, świat korporacji;
3) wspomnienia Andrzeja (imiennika Autora), także z lat dziecinnych;
4) poszukiwanie sensu własnej egzystencji i egzystencji Innych ludzi…
Czytelnik, za pośrednictwem narratora napotyka Rzeczywistość przeczuć, niepewności, marzeń i wyobraźni… uczestniczy w wyniesieniu w górne rejony istnienia oraz w depresji rzeczywistości piwnicznego mroku; mrokom piwnicznym przeciwstawione zostaje nie tylko Słońce, ale i Niebo /90/Zapewne chodzi o Niebo, zapamiętane z dzieciństwa, gdy Andrzej był szczęśliwy.
Gdy chodzi o gatunek literacki, to wiele wskazuje, iż otrzymujemy tutaj powieść – metaforyczną, oniryczną czy poetycką.
Zatrzymajmy się jeszcze na chwilę, by zapytać o Miejsce i przestrzenie akcji:
Pierwsza (realno-zmysłowa) Lato nad morzem od świtu, 1 – 7 sierpnia 2016 roku na plaży w Sopocie i w o jakieś 100 metrów odległym starym budynku…
Druga przestrzeń (mentalna): Przedstawiona została w postawie pewnej Uszczypliwości względem tzw. salonów, świata korporacji jako życia (deklaratywnie) szczęśliwego… A więc widzimy: coś jakby przebudzenie z egzystencjalnej drzemki; czas wyróżniony: kiedyś1, wtedy i teraz – przeglądanie się w rzeczach. „Poraniony rozlicznymi okolicznościami wieku średniego… z półwiecznym doświadczeniem bycia; szukanie przystani;
Po trzecie rozpoznajemy Wymiar mityczny, egzytencjalno-metafizyczny
Powstaje pewien klimat, nastrój, jakby medytacyjny: poetycka gawęda: morskie fale, ich szept, leniwe rozmowy sąsiadujące z świergotem ledwo przebudzonych ptaków;
Zagadki: dzień, zaciemniony dodatkową nocą, by w kolejny dzień, swe szaleństwa zmieniać… /17/
Skrawek czasu, którego już nie da się zmienić…
Przekroczenie poetyckie zwyczajnego użycia słów sprawia, że lądujemy w innej przestrzeni, bardziej symbolicznej czy mitycznej, gdzie możemy spotykać się (w rozmowie) ponad bieżącym czasem fizykalnym, w wymiarze egzystencji poszukującej sensu… Wykorzystana zostaje Konwencja snu, w którym mogą się przyśnić inne rzeczy… /18/
A zatem o czym to opowieść?
O porzuceniu pracy w korporacji i przemianie egzystencjalnej narratora. Medium tej przemiany jest postać niewidomej kobiety-Anioła o imieniu MINO (końcowy akronim O Nim). Termin korporacja zdaje się pars pro toto wskazywać na nasze nowoczesne miejsca pracy, rozrośnięte sfery interesów i codziennej krzątaniny.
O dotknięciu Anioła w innym wymiarze bycia; Poruszająca się jakby w innym /mitycznym?/ wymiarze kobieta-Anioł [tytułowa MINO] dotknąwszy naszego bohatera, zapoczątkowuje przeobrażenie jego życia i percepcji; MOŻNA W TYM P O S Z U K I W A N I U widzieć zapewne: Nieco rozpaczliwe, dramatyczne gubienie i odnajdowanie poczucia sensu … i to nie bez powodzenia. (Choć trudno to oszacować).
O czym to jest jeszcze?
O miłości, tej jedynie prawdziwej… A może raczej o elemencie przyjaźni w miłości; cały ten dialog z aniołem można odczytywać rozmaicie:
Jeśli to jest (jak zagadkowo podpowiada końcowe zdanie powieści) Powieść „O NIM”, to figura Anioła może być utkana z wyobraźni Autora, który potrzebuje pewnego wehikułu, aby samemu sobie coś istotnego wytłumaczyć, ujawnić – Od kiedy pamiętam Andrzej zawsze miał w sobie coś z mrocznego rycerza i Anioła także. Dwoma słowami: inteligencja i dobroć.
Czytając i próbując interpretować treść powieści nie potrafię – tak bez reszty - abstrahować of faktu, że znamy się kilkanaście lat, i pewne wydarzenia, zjawiska, słowa odnajdywane w tekście Tajemnicy MINO – rozpoznaję z fragmentów naszych spotkań i rozmów. To upewnia mnie jako czytelnik, iż TO zdarzyło się n a p r a w d ę i nie jest tylko autorską fantazją.
Innymi słowy, inaczej od innych lektur literatury pięknej, książka ta dla mnie stanowi coś, co nazywane bywa oznaką humanistyczną .
Odniesienia literackie: Bohumil Hrabal, Edward Stachura (Cała jaskrawość), Milan Kundera, Nieznośna lekkość bycia;
O podwojonej egzystencji, osądzie naszych czasów ; O niespełnieniu „w tym świecie”, poszukiwaniu autentyczności i spełnieniu w innym, mającym charakter nieco mistyczno-religijny; w powieści odnajdujemy (wyrażając to językiem badaczy literatury) jakości metafizyczne, konstelacje Bycia.
Czytelnik, za pośrednictwem narratora napotyka Rzeczywistość przeczuć, niepewności, marzeń i wyobraźni… uczestniczy w wyniesieniu w górne rejony istnienia oraz w depresji rzeczywistości piwnicznego mroku; mrokom piwnicznym przeciwstawione zostaje nie tylko Słońce, ale i Niebo /90/ Zapewne chodzi o Niebo, zapamiętane z dzieciństwa, gdy Andrzej był szczęśliwy.
O wielu jeszcze innych rzeczach jest ta opowieść, np. o wybaczaniu i szacunku
Autor – wybudzony z koszmarnego snu/życia, poddaje ocenie siebie i swoje dotychczasowe otoczenie: wskazuje [vs. ukazuje] Powierzchowność łatwych ocen wzajemnych pomiędzy ludźmi w kontekście osobistego poszukiwania, inicjatywy, bez czekania aż wszystko samo się rozwiąże; Otrzymujemy więc opis: Przebudzenia i wyzwolenia z „egzystencjalnej pętli”; opis stanu gdy „brakuje już sił na ciągłe trwanie w tej samej absurdalnej rzeczywistości”; Jest to zarazem opis niezgody na los i trwanie w lęku przed absurdalnością.
W kolejnych rozdziałach (znaczonych dniami tygodnia) śledzimy (wspólne Andrzeja i jego Muzy) Poszukiwanie alternatyw; samotnicze myśli; z których rodzić się zdaje odwaga bycia i życia alternatywnego względem umownego świata korporacji.
Powracając do kwestii o czym…– otrzymujemy Opowieści o miłościach, miłości i otwarciu się na inny wymiar Istnienia . Temu Autor, o czym mowa powyżej /i poniżej/ przeciwstawia Inną skończoną nie-śmiertelność.
Toczy się dialog wewnętrzny , z jego wewnętrzną rzeczywistością („dusza”, wspomnienia z dzieciństwa, sny, marzenia o lepszym świecie). A co znajduje się „na zewnątrz”: Odniesienia do rzeczywistości zewnętrznej: „Królowie życia” , „upodobali sobie sopocki kurort”, korporacje i korpopraca; dezyderat „praca nie powinna zajmować najważniejszego miejsca w życiu”; „pozorne radości”, „nierówna gra z właścicielami korporacji” i „ścieżki kariery” ; (krytyka pracoholizmu): Korporacje, zajmujące się „gromadzeniem kartotek”, uzasadnianiem zysku, w tym świecie;
W tych ramach zewnętrznych praca Autora-narratora to „rzucanie światła, z reflektorów”; chodzi o marketing i gry na wolnym rynku… Te rzeczy nagle jawią się naszemu bohaterowi jako „mroczne”, czyniące z nas /ludzi/ kawałek materii , tłumią poczucie wolności (latanie mew a latanie w słowach) – teraz (po odejściu z korpopracy) jakby odzyskane.
Zerwanie z takim życiem (jakby „poczciwego psiska”) i Koniec pudrowania rzeczywistości, „zgaszenie świateł”; widać, że rzeczona praca musiała być dla bohatera udręką, przyprawiając go o rozpacz; Autor sam nawołuje siebie do jakiegoś „stanięcia w prawdzie”.
Cóż mógł temu, co mroczne, wyzute z sensu - przeciwstawić? Marzenia dziecka? „Dotknięcie Anioła”? Starą kamienicę, symbol innej przeszłości, innej od „tej ludzkiej, dziwnej planety”…
Symbolem inności jest i sopocka plaża – miejsce rozmów z Mino (ludzkim Aniołem w postaci niewidomej kobiety); tutaj za sprawą niezwykłych rozmów, medytacji, dochodzi do uwolnienia, do pewnego spełnienia po-korporacyjnej wolności; /23/. Widzimy odłamki codziennej rzeczywistości, ukazywane od strony lirycznej; zjawiska Natury, miejsce ukojenia, ale to nie estetyka tylko i autoterapia, gdyż stawka jest wysoka, egzystencjalna (decydująca o poczuciu sensu i spełnienia ), żeby nie rzec eschatologiczna, niosąca ratunek: (wymowne są słowa Mino: Nie obawiaj się, wszystko będzie dobrze); „dotyk czyjejś dłoni na ramieniu” – to nie tylko sen, zwidy – mnie ta sceneria przywodzi tu na myśl znany obraz Malczewskiego, mitycznie przedstawionej Śmierci, zamykającej oczy starca, jakby w geście błogosławieństwa:
„coś, co nieuchwytne, dziejące się w innym świecie” – bohater chce, żeby to widzenie trwało jak najdłużej. I właśnie w tym ulotnym wymiarze, marzenia, wyobraźni, pojawia się Anioł, przez którego bohater zostaje on dotknięty). S.26/ Anioł z dziecięcego marzenia „nie miał rodzaju”. A tymczasem napotkana, tuż po przebudzeniu, zjawa na plaży jest Aniołem-Kobietą. /27/
W dialogach z tym Aniołem rozgrywa się tam, chyba wszystko co (dla przemienionego Andrzeja) najważniejsze: Wiele mówi się o widzeniu i ślepocie, świetle i mroku, nieśmiertelności i śmierci; najwyraźniej chodzi o „mroczność wnętrza”, nie o zmrok wieczoru…
MINO – to piękno uśmiechu, promienna radość, „nie przesłonięta przez ciemne okulary”; wiele tu przeciwieństw i przeciwstawień… Jedyność imienia, istnienie jako tajemnica; te cenne aspekty życia, są teraz jakby odzyskiwane, po „powrocie, z kolejnej durnej i bezsensownej pracy”;
Długie włosy niczym promienie samego Słońca; uśmiech wywołujący błogi spokój – „balsam na powątpiewającą duszę” /31/ „lęk przed samym sobą”, „poczucie własnej absurdalności” Witkacowskie egzystencjalne niepokoje; oniemienie wobec tajemnicy. W kontraście do „codziennego mijania się ludzi”, zaczepek słownych, pospolitej mowy, które pomijają „istotę rzeczy”, objawia się jakby głębszy wymiar egzystencji.
Spotkanie z Mino dla bohatera powieści jest zupełnie wyjątkowe ; „przyszła w obudzeniu. Znienacka. W anielskiej postaci” . /41/ Nasuwają się pytania: „kto kogo tutaj prowadził? Kto miał oczy zamknięte? – zagadkowa strona rzeczy… Mowa jest i o odkryciu Mocy Milczenia;
Wątek pracy w korporacji – stale powraca; życie w korporacji (pod stałą presją: „od ściany do ściany”) /89/ nie do pogodzenia ma być z wolną wolą, gdzie wszystko ugina się pod presją, niekończący się natłok ludzi, zysku i pieniędzy. Wolna wola a podszepty /136/ - to jeden z elementów nie rozkodowany przeze mnie…
Miłości minione i zakochania w liczbie mnogiej, różne od tej jedynej (wyśnionej) (wiecznej) miłości ; „Gdybym naprawdę kochał, nawet porzucony – i takie przypadki raniły duszę bohatera – nie powtórzyłbym temu słowa następnej”. /39/ Cóż na to odpowiedzieć? Przypomina się Gadamera, esej o kukiełkach: „Rainera Marii Rilkego interpretacja istnienia” (w: Rozum, słowo, dzieje), gdzie jest mowa o Aniołach („przewyższających nas w czuciu istotach”), w zestawieniu z którymi ludzkie życie pozostaje znikome. Tajemnica MINO niesie z sobą podobny poetycki przekaz prawdy o ludzko-anielskich relacjach w tym świecie. Albowiem „Któż drżąc nie siedział przed kurtyną serca”. „Kochankowie są dla siebie nadto wyraźni w dobroci, bo ograniczają się wzajemnie jak wrogowie a przeto miłość – kontur czucia – nigdy nie zarysowuje się w pełni…” Nasz świat jest kruchy i ograniczony a u poety „Scena serca” zdaje się sugerować, iż ludzkie uczucia są niczym druciki poruszające postaciami teatru kukiełkowego, o którym pisał Platon w Prawach.
Opinia
Lubię czytać debiuty, a jeszcze bardziej te zawierające zaskakująco kreatywne i nieco ryzykowne fabuły. Pióro z obrazu Malczewskiego wychodzi poza ramy klasycznego kryminału, łączy niezłą komedię kryminalną z odwołaniami do klasycznych dzieł literackich. Czy tak skrajne gatunki można z powodzeniem połączyć w tak syntetycznej formie? Jak się okazuje można i to z całkiem pozytywnym efektem.
Andrzej Kowalski nawet nie próbuje się tytułować rasowym dziennikarzem. Mężczyzna, będąc co najwyżej tanim pismakiem, stara się nie wychylać w redakcji „Faktów i Aktów”. Kowalski w najśmielszych snach nie spodziewał się, że przypadkowe spotkanie z ekscentrycznym staruszkiem na dobre odmieni jego szarą egzystencję i mizerną ścieżkę kariery. Nagle jego życie obraca się o sto osiemdziesiąt stopni, z marnego dziennikarzyny przechodzi do pierwszej ligi prasy brukowej. Większe wpływy niestety często idą w parze z większym poziomem odpowiedzialności. Konsekwencje złych wyborów mogą być bardzo bolesne. Jest jeszcze jeden haczyk, o którym dziennikarz dopiero z czasem się dowie…
Ten kryminał wymyka się wszelkim schematom i za to należy go docenić. Jak na 112 stron to pomysłów na kolejne wątki udało się zrealizować wyjątkowo sporo, fabuła jest zdecydowanie różnorodna. Książkę czyta się szybko, aby zrozumieć wszystkie literackie odwołania, polecam rozłożyć lekturę na mniejsze partie. Mnie osobiście najbardziej przekonała część opisująca losy tajemniczego dziennikarza. O ile poszczególne odwołania literackie i cytaty były do pewnego momentu intrygujące, to z czasem ich mnogość troszeczkę mnie przerosła. Za to historia Kowalskiego była na tyle niekonwencjonalna, orzeźwiająca i wybuchowa, przez co skradła moje serce. Kocham bohaterów inteligentnych, przesiąkniętych ironią, wiedzących, co to czarny humor i jak go poprawnie używać. Językowo było momentami troszeczkę nierówno, ale jak na debiut całość wypada dobrze. Na pewno warto wspomnieć to dialogach, które niesamowicie podkręciły tempo akcji, przyprawiając mnie na przemian o uśmiech i szybsze bicie serca. Po lekturze doszłam do wniosku, że autor świetnie odnalazłby się w świecie komedii kryminalnej. Lubię połączenie nieoczywistego mroku z wybuchową mieszanką przeszłości z teraźniejszością.
Mojej lekturze Pióra z obrazu Malczewskiego do ostatniej strony towarzyszył dreszczyk emocji i to jest najlepsza rekomendacja dla tego tytułu. Jako debiut książka wypada całkiem nieźle, ze wszystkich zaprezentowanych pomysłów autor wyszedł obronną ręką. Kryminał mogłaby jeszcze zyskać na wartości, gdyby autor kosztem większej ilości treści rozszerzył poszczególne wątki. Pióro z obrazu Malczewskiego z pewnością przypadnie do gustu fanom kryminalnych historii z rozbudowanym tłem historycznym. Jestem ciekawa kolejnej książki autora i na jej premierę czekam z niecierpliwością.
Lubię czytać debiuty, a jeszcze bardziej te zawierające zaskakująco kreatywne i nieco ryzykowne fabuły. Pióro z obrazu Malczewskiego wychodzi poza ramy klasycznego kryminału, łączy niezłą komedię kryminalną z odwołaniami do klasycznych dzieł literackich. Czy tak skrajne gatunki można z powodzeniem połączyć w tak syntetycznej formie? Jak się okazuje można i to z całkiem...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to