Pakistańskie wesele

Okładka książki Pakistańskie wesele
Maja Klemp Wydawnictwo: Moc Media literatura podróżnicza
328 str. 5 godz. 28 min.
Kategoria:
literatura podróżnicza
Format:
papier
Data wydania:
2020-12-11
Data 1. wyd. pol.:
2020-12-11
Liczba stron:
328
Czas czytania
5 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788395770203
Średnia ocen

                6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Pakistańskie wesele w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Pakistańskie wesele



książek na półce przeczytane 2094 napisanych opinii 1785

Oceny książki Pakistańskie wesele

Średnia ocen
6,8 / 10
44 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
16711
3155

Na półkach: ,

Na polskim rynku wydawniczym książka Mai Klemp budziła spore zainteresowanie ze względu na swoją egzotyczną tematykę i obietnicę ukazania zderzenia dwóch skrajnie różnych kultur. Autorka, znana z ciętego języka i dystansu do rzeczywistości, tym razem serwuje nam opowieść, która balansuje na granicy reportażu, komedii pomyłek i osobistego wyznania. To historia o tym, co się dzieje, gdy miłość musi zmierzyć się z potęgą pakistańskiej tradycji, biurokracji i oczekiwań wielopokoleniowej rodziny. Moja ocena to 6/10 – to lektura lekka i momentami bardzo zabawna, ale niepozbawiona mankamentów, które nie pozwalają jej stać się dziełem wybitnym.

Fabuła i kulturowy rollercoaster
Główną osi akcji są przygotowania do tytułowego wesela – wydarzenia, które w kulturze Pakistanu urasta do rangi logistycznego i społecznego wyzwania o epickich proporcjach. Śledzimy losy bohaterki, która próbuje odnaleźć się w gąszczu niezrozumiałych dla Europejczyka rytuałów, rodzinnych powiązań i sztywnych norm obyczajowych. Maja Klemp z dużym talentem opisuje kolory, zapachy i smaki Pakistanu, odchodząc od martyrologicznego tonu, który często dominuje w literaturze dotyczącej krajów muzułmańskich. Zamiast tego dostajemy dawkę solidnej ironii i humoru, który pozwala oswoić inność i pokazać ją w bardziej ludzkim, codziennym wymiarze.

Najmocniejszą stroną książki jest jej warstwa komediowa. Autorka potrafi w niezwykle trafny sposób punktować absurdy codzienności – od niekończących się wizyt u krawców, przez specyficzne poczucie czasu, aż po wszechobecne wścibstwo ciotek i kuzynek. Klemp nie boi się pisać o swoich wpadkach, co sprawia, że narracja zyskuje na autentyczności. Czytelnik czuje się, jakby słuchał opowieści dobrej znajomej przy kawie. To bez wątpienia książka, która potrafi rozbawić i "odczarować" wiele stereotypów dotyczących Pakistanu, pokazując go jako kraj pełen życia, chaosu i niezwykłej gościnności.

Mimo niewątpliwego uroku, Pakistańskie wesele posiada słabsze strony, które wpływają na ocenę:

Chaos narracyjny: Momentami odnosi się wrażenie, że książka jest zbiorem luźnych felietonów lub wpisów z bloga, którym brakuje mocnego, spójnego kręgosłupa fabularnego.

Pobieżność: Choć autorka dotyka wielu ciekawych wątków społecznych (rola kobiet, podziały klasowe), traktuje je zazwyczaj zaledwie powierzchownie, skupiając się głównie na anegdocie.

Powtarzalność: Niektóre żarty i spostrzeżenia na temat różnic kulturowych powracają zbyt często, co w drugiej połowie książki może wywołać u czytelnika poczucie znużenia.

Pakistańskie wesele to przyjemna, niezobowiązująca lektura, która idealnie sprawdzi się na wakacje. Maja Klemp stworzyła barwny portret świata, który dla większości z nas pozostaje nieosiągalny. Choć zabrakło tu nieco literackiej głębi i precyzyjniejszej konstrukcji, książka broni się szczerością i doskonałym zmysłem obserwacji. To dobra pozycja dla tych, którzy chcą poznać Pakistan od kuchni (dosłownie i w przenośni), śmiejąc się przy tym z własnych i cudzych uprzedzeń.

Na polskim rynku wydawniczym książka Mai Klemp budziła spore zainteresowanie ze względu na swoją egzotyczną tematykę i obietnicę ukazania zderzenia dwóch skrajnie różnych kultur. Autorka, znana z ciętego języka i dystansu do rzeczywistości, tym razem serwuje nam opowieść, która balansuje na granicy reportażu, komedii pomyłek i osobistego wyznania. To historia o tym, co się...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

102 użytkowników ma tytuł Pakistańskie wesele na półkach głównych
  • 52
  • 48
  • 2
17 użytkowników ma tytuł Pakistańskie wesele na półkach dodatkowych
  • 6
  • 5
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Pakistańskie wesele

Inne książki autora

Maja Klemp
Maja Klemp
Gdynianka od 2019 roku zameldowana chwilowo-na-stałe w Nowym Jorku. Wcześniej pomieszkiwała w Wielkiej Brytanii, Chile, Japonii, Czechach i Hiszpanii. Z wykształcenia politolożka i poliglotka, z zamiłowania pisarka i publicystka. Ukończyła japonistykę i hispanistykę na Cardiff University oraz europeistykę na University of Bath. Wiecznie tęskniąca za Bałtykiem talasofilka, miłośniczka kotów, herbaty, tańca, i niszowych perfum.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Alopecjanki. Historie łysych kobiet Kawczyńska Marta
Alopecjanki. Historie łysych kobiet
Kawczyńska Marta
Autorka opisuje 10 przypadków kobiet dotkniętych łysieniem plackowatym. Trudno uwierzyć, że ta dolegliwość dotyka aż 2% ludzi w skali globu. Każda historia jest inna, ale jest w nich dużo momentów wspólnych. Choroba dotyczy głównie kobiet i zaczyna się w dzieciństwie lub wczesnej młodości. Początki są podobne, pojawiają się małe zmiany na głowie i stopniowo łysienie obejmuje całe ciało. Reakcje chorych są też podobne: szok, przerażenie, wstyd, niezgoda, a potem uporczywe próby leczenia i ostatecznie pogodzenie się z chorobą. Bohaterki zmagają się latami z Alopecia areata, z ogromnym cierpieniem psychicznym oraz uciążliwymi i bolesnymi zabiegami. Wydają fortuny na lekarzy, uzdrowicieli, mikstury, wcierki i lekarstwa; niektóre procedury leczące to po prostu tortury. Chore żyją nadzieją, leczenie czasami przynosi krótkotrwałą poprawę, ale ostatecznie zawsze kończy się niepowodzeniem i kolejnym rozczarowaniem. Niektóre z nich korzystają z pomocy terapeutów, finalnie każda dojrzewa do harmonijnego współżycia z chorobą i ułożenia sobie życia mimo problemów z brakiem włosów. Chodzą w perukach, turbanach, chustkach, a także, coraz częściej, z ogoloną głową, czasami z tatuażem na niej. Nabierają dystansu do choroby, zamiast na walkę z nią swoją energię kierują na samo życie – pracują, tworzą rodziny, otwierają biznesy, rozwijają zainteresowania. Co ciekawe dla większości partnerów alopecjanek brak włosów u kochanych kobiet nie stanowi problemu. Niekiedy spotykają się z niezrozumieniem wśród otoczenia. Od jakiegoś czasu wielkim wsparciem dla nich są portale i grupy społecznościowe. Poza historiami 10 alopecjanek książka zawiera 5 wywiadów: z matką (też) chorej Autorki, z psychoterapeutą, z partnerem jednej z bohaterek, z perukarzem i z bratem dominikaninem. Mimo wrażenia pewnej powtarzalności, uważam, że to ciekawa, wzbogacająca lektura - zawiera w sobie dużą dawkę wiedzy i pozwala wczuć się w sytuację bohaterek. W sumie książka jest optymistyczna, pokazuje, że brak włosów to nie koniec świata, a raczej duża komplikacja i można z nią wieść pełne szczęśliwe życie.
Mikila - awatar Mikila
oceniła na 6 4 lata temu
Uzależniony. Droga do trzeźwości Monika Jagodzińska
Uzależniony. Droga do trzeźwości
Monika Jagodzińska
„Nie traktowałem całej swojej przeszłości jako błąd, ale jako nauczkę, jak lekcję”. Często młodzi ludzie nie zdają sobie sprawy, co kryją za sobą używki. Tłumaczą to chęcią spróbowania, odreagowania, chwilową rozrywką. Przecież zakazany owoc smakuje najlepiej, a ja panuję nad swoimi pragnieniami. Tylko że te niewinne pragnienie, szybko zmienia się w nałóg, który już nie jest tak łatwy do kontrolowania. Zazwyczaj do tego rodzaju książek podchodzi się z pewną dozą ostrożności. Czytając biografie z życia człowieka, który sam prowadzi do swojego zniszczenia, dochodzimy do wniosku, że przecież to wszystko jest już nam znane z innych tekstów czy filmów. Jednak potrafimy też z takich rzeczy wyciągnąć pewne wnioski i może to dzięki nim, jesteśmy takim człowiekiem, w takim miejscu. Przecież życie nie daje drogowskazów, sami je sobie tworzymy. Ty budując swoje, ominęłaś te ciemne ścieżki, nie zbaczając z wytyczonej drogi. Nasz bohater myślał, że jest niezniszczalny, że nie ma problemu. Problem mieli jego rodzice, bo to przecież oni patrzeli na upadek swojego dziecka, to oni próbowali wyciągać go z tej nory zła, to oni walczyli. On, mógł tylko na odczepnego przyjmować ich pomocną dłoń, aby wreszcie dali mu spokój. Tak więc rozpoczął leczenie, które niestety nie doszło do końca. I tak kręciło się jego życie. Od czepialstwa rodziców, po ucięcie walki. Dopiero dotarcie do dna, otrzeźwiło chłopaka i pokazało mu, to wszystko, co widzieli jego rodziciele. Może to była ostatnia szansa, która mu pozostała. Książkę przeczytałam z zapartym tchem i ogromną liczbą emocji, które mną targały. Czułam się jak realny obserwator tego procesu destrukcji i próby odrodzenia. Kibicowałam mu, aby za chwilę użyć słów nie odpowiednich, myśląc, że może to go otrzeźwi. W pewnym momencie się poddałam. Był dla mnie tylko nieszkodliwym człowieczkiem, którego los pokarał za krzywdy rodziców. Polecam książkę każdemu, a szczególnie młodym osobom, może dzięki takim faktom, będą oni lepiej dobierać sobie rozrywki. Dziękuję za egzemplarz do recenzji autorce. „Dotarło do mnie, co zrobił ze mną nałóg. Nie ja go kontrolowałem, ale on mnie. I to dość mocno. (...) Tak bardzo chciałem, tak mocno pragnąłem, że aż nie potrafiłem przestać. Talizman przyciągał mnie tak bardzo”.
Mania_ksiazkowania - awatar Mania_ksiazkowania
oceniła na 8 3 lata temu
Tygrysie serce. Moje życie ze zwierzętami Ewa Zgrabczyńska
Tygrysie serce. Moje życie ze zwierzętami
Ewa Zgrabczyńska
„Zwierzęta nie kłamią. Nie nienawidzą z powodów ideologicznych. One po prostu są, a w ich oczach odbija się cała prawda o nas samych”. Książka Ewy Zgrabczyńskiej „Tygrysie serce. Moje życie ze zwierzętami” to lektura, która wstrząsa, wzrusza i zmusza do głębokiego rachunku sumienia w kwestii naszego stosunku do braci mniejszych. Autorka, znana szerokiej publiczności przede wszystkim jako dyrektorka poznańskiego zoo i inicjatorka brawurowej akcji ratowania tygrysów z granicy polsko-białoruskiej, tym razem oddaje w ręce czytelników coś znacznie więcej niż kronikę sukcesów zawodowych. To intymna spowiedź pasjonatki, dla której granica między światem ludzi a światem zwierząt niemal nie istnieje. Struktura książki przypomina wielobarwną mozaikę wspomnień. Zgrabczyńska prowadzi nas od swoich dziecięcych zachwytów nad każdą żywą istotą, przez trudne lata nauki i pracy naukowej, aż po dramatyczne wydarzenia, które uczyniły z niej postać formatu ogólnokrajowego. To, co w tej narracji uderza najbardziej, to bezkompromisowość. Autorka nie owija w bawełnę – opisuje brutalność pseudohodowli, cynizm cyrkowych treserów i urzędniczą znieczulicę, która często staje na drodze ratunkowi. „Tygrysie serce” to nie jest sielankowa opowieść o głaskaniu kotków; to relacja z frontu walki o godność istot, które same nie mogą o nią poprosić. Kluczowym momentem książki jest oczywiście opis „akcji tygrysy”. Zgrabczyńska z reporterską precyzją, a jednocześnie z ogromnym ładunkiem emocjonalnym, odtwarza godziny grozy, gdy ważyły się losy wycieńczonych zwierząt uwięzionych w transporcie. Czytelnik niemal fizycznie czuje smród klatek, chłód nocy i rozpaczliwy strach drapieżników. Autorka pokazuje jednak coś ważniejszego: proces powolnego odzyskiwania zaufania. Sceny, w których potężne tygrysy zaczynają rozpoznawać głosy swoich opiekunów, należą do najbardziej poruszających w całej literaturze faktu ostatnich lat. Warsztatowo książka jest napisana stylem bardzo żywym, momentami wręcz drapieżnym, co idealnie koresponduje z charakterem autorki. Zgrabczyńska posiada rzadki dar opowiadania o skomplikowanych zagadnieniach etologicznych w sposób zrozumiały i fascynujący. Jej opisy behawioru zwierząt – nie tylko tygrysów, ale i niedźwiedzi, wilków czy domowych czworonogów – są przesycone głęboką wiedzą ekspercką, która nigdy nie przytłacza, a jedynie dopełnia emocjonalny obraz. Warto również zwrócić uwagę na warstwę filozoficzną publikacji. „Tygrysie serce” to manifest biocentryzmu. Autorka stawia pytania o granice naszej dominacji nad naturą i o to, co czyni nas ludźmi. Sugeruje, że miarą naszego człowieczeństwa jest to, jak traktujemy najsłabszych i najbardziej bezbronnych. To lektura, która boli, bo obnaża nasze zaniedbania, ale jednocześnie daje potężną dawkę nadziei, pokazując, że jednostka o wielkim sercu i niezłomnej woli może zmienić system. Podsumowując, książka Ewy Zgrabczyńskiej to pozycja obowiązkowa dla każdego, komu los zwierząt nie jest obojętny. To lektura, która zmienia optykę – po jej przeczytaniu już nigdy nie spojrzycie na zwierzę w klatce czy na arenie w ten sam sposób. To mocny, potrzebny i pięknie napisany głos w obronie tych, którzy głosu nie mają. To rzeczywiście opowieść o tygrysim sercu – sercu autorki, które bije w rytmie natury.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 2 miesiące temu
Beata Tyszkiewicz. Portret damy Anna Augustyn-Protas
Beata Tyszkiewicz. Portret damy
Anna Augustyn-Protas
Książka Anny Augustyn-Protas, pt. „Beata Tyszkiewicz. Portret damy” to krótki, bo mający ledwo ponad 200 stron zbiór różnorodnych anegdot z życia aktorki, ciepłych opowieści jej bliskich, rodziny i przyjaciół oraz wspomnień ludzi, którzy mieli możliwość poznać panią Beatę przy okazji wywiadów, charytatywnych akcji czy realizacji różnych telewizyjnych programów. Z potoku tych czarujących reminiscencji wyłania się obraz nie tylko utalentowanej aktorki i dystyngowanej, posągowej damy, ale przede wszystkim niesłychanie silnej, samodzielnej, świadomej, rodzinnej, czułej, szczodrej i diablo inteligentnej kobiety z fantastycznym poczuciem humoru i z ogromnym dystansem do życia i – w szczególności – do samej siebie. Kobiety, która ma odwagę głośno mówić o tym, że osobiste szczęście jest najważniejsze, więc trzeba bez zastanowienia realizować swoje pragnienia i nie oglądać się na nikogo. Kobiety, która zwraca uwagę na to, że życie mamy tylko jedno i dobrze byłoby przeżyć je po swojemu, z fantazją, łapiąc każdą nadarzającą się okazję. Kobiety, która między słowami przemyca proste, a jednocześnie największe prawdy o życiu, jak choćby to, że o naszym szczęściu decyduje też jakość ludzi, których spotykamy na swojej drodze. Kobiety, która ceni sobie swoją niezależność i powtarza, że mężczyźni przychodzą i odchodzą, a autonomia, wolność i siła zostają. Kobiety, która nie boi się samotności. Ba, ona ją nawet uważa za pewien rodzaj luksusu. W końcu wielka dama tańczy sama…;) Wspaniała lektura. Urzekająca, nostalgiczna, nastrojowa, ciepła, a momentami frywolna i pieprzna. No cudowna!
Mignatka - awatar Mignatka
oceniła na 7 5 miesięcy temu
Wszystko w porządku… i inne kłamstwa Whitney Cummings
Wszystko w porządku… i inne kłamstwa
Whitney Cummings
Znacie serial "Dwie spłukane dziewczyny"? A może oglądacie amerykańskie stand-upy? Jeśli choć na jedno z tych pytań odpowiedziałeś/aś "tak", to z pewnością znacie lub powinniście znać Whitney Cummings, która jest komiczką i współautorką serialu "Dwie spłukane dziewczyny". Choć dotychczas zupełnie było mi nie po drodze ze stand-upem, to myślę, że właśnie ta książka to zmieniła. Wszystko w porządku… i inne kłamstwa to zbiór wszystkich historii i błędów, które popełniłam, które były zbyt kłopotliwe, by opowiedzieć o nich na żywo na scenie przed publicznością, ale dzięki nie tak nowoczesnej już technologii możesz przeczytać o nich tutaj. Ja nigdy nie byłam ani fanką biografii, ani tym bardziej autobiografii, bo te uważałam za zwykły przerost ego. "Wszystko w porządku i... inne kłamstwa" to mój mały przełom w poszerzaniu horyzontów literackich. Nie każda autobiografia to przerost ego, a przy jej czytaniu mogłam się bawić naprawdę nieźle! Przede wszystkim na ogromny plus, że autorka ma taki fascynujący sposób opowiadania o wydarzeniach ze swojego życia i jednocześnie mam wrażenie, że przełamuje tabu. To raczej nie jest książka z tych "ważnych", a raczej przełamanie wstydu w opowiadaniu o swoim życiu i jego nie zawsze udanych aspektach. W końcu nie zawsze wszystko musi być idealne i musi się dziać dobrze? Czasami po prostu musi się coś popsuć. Od samego początku poczułam się jakbym słuchała opowieści prosto od mojej przyjaciółki. Poczułam wręcz nieopisaną więź z autorką i w niektórych chwilach utożsamiałam się z nią. Czułam się zrozumiana, naprawdę jakbym siedziała ze swoją przyjaciółką przy kubku herbaty i słuchała tego, co się ostatnio stało. Śmiałam się do łez, czytałam z przyjemnością i poczułam, jakbym troszkę czytała stand-up przelany na papier, ale tutaj autorka poszła jeszcze bardziej na całość. Czy trzeba znać postać Whitney Cummings przed rozpoczęciem lektury? Nie trzeba, sądzę, że to nawet lepiej, znajomość postaci nie rzutuje na odbiór książki. Jest to olbrzymia dawka humoru, choć raczej dla tych, którzy lubią dość specyficzny jego rodzaj.
Karolina - awatar Karolina
oceniła na 9 4 lata temu
After Auschwitz. Przejmujące świadectwo przetrwania przyrodniej siostry Anny Frank Eva Schloss
After Auschwitz. Przejmujące świadectwo przetrwania przyrodniej siostry Anny Frank
Eva Schloss
Większość z nas kończy lekturę historii o rodzinie Franków na ostatnim wpisie w słynnym dzienniku. Śmierć Anny w Bergen-Belsen stała się symbolem przerwanego dzieciństwa i niewinności pochłoniętej przez Holokaust. Jednak dla Evy Schloss, rówieśniczki i przyjaciółki Anny, która po wojnie stała się jej przyrodnią siostrą (poprzez małżeństwo jej matki z Otto Frankiem), wyzwolenie obozu wcale nie oznaczało końca cierpienia. Jej książka to wstrząsający zapis tego, co dzieje się z człowiekiem, gdy piekło się kończy, a on musi wrócić do świata, który udaje, że nic się nie stało. Eva Schloss przez dekady milczała. Żyła w cieniu legendy Anny Frank, czując, że jej własna opowieść – opowieść osoby, która przetrwała – jest mniej istotna niż głos tej, która zginęła. „After Auschwitz” to przełamanie tego milczenia. Autorka z brutalną szczerością opisuje swoje dzieciństwo w Wiedniu, ucieczkę do Holandii i tragiczny błąd, który doprowadził do aresztowania jej rodziny w dniu jej piętnastych urodzin. Najbardziej porażające w tej relacji nie są same opisy obozowej codzienności, choć te są przedstawione z niemal kliniczną precyzją, ale obraz psychologicznej dewastacji. Eva opisuje moment, w którym człowiek przestaje być osobą, a staje się jedynie numerem walczącym o kolejny oddech. Szokujący jest opis spotkania z ojcem i bratem tuż przed ich śmiercią oraz poczucie winy, które towarzyszyło jej przez kolejne dekady – poczucie, że to ona, najmłodsza i najsłabsza, przeżyła, podczas gdy jej silny brat i mądry ojciec zostali zamordowani. Tytułowe „After Auschwitz” (Po Auschwitz) to kluczowa część książki. Schloss skupia się na trudnym procesie reintegracji ze społeczeństwem. Opisuje powojenny Amsterdam, w którym ocalałe żydowskie rodziny spotykały się z obojętnością, a czasem wręcz niechęcią sąsiadów. Autorka bez retuszu pisze o swojej depresji, o nienawiści do świata i o tym, jak trudno było jej uwierzyć w jakąkolwiek przyszłość. Niezwykle ciekawy jest wątek Otto Franka. Eva ukazuje go nie jako pomnikową postać z podręczników, ale jako człowieka złamanego, który całą swoją energię przelał na wydanie dziennika córki. Relacja Evy z ojczymem jest złożona – z jednej strony to on pomógł jej wrócić do życia, z drugiej zaś jego obsesja na punkcie pamięci Anny sprawiała, że Eva długo czuła się „tą drugą”, gorszą wersją ocalałego dziecka. Książka Evy Schloss to lektura obowiązkowa, która uzupełnia białe plamy w naszej wiedzy o Holokauście. To nie jest tylko kolejna relacja z obozu; to głębokie studium traumy międzypokoleniowej i triumfu ludzkiej woli. Schloss nie szuka taniego wzruszenia. Jej styl jest surowy, niemal surowy, co tylko potęguje siłę przekazu.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 3 miesiące temu
Polowanie na wiedźmy. Kronika kobiet niepodporządkowanych Kristen J. Sollee
Polowanie na wiedźmy. Kronika kobiet niepodporządkowanych
Kristen J. Sollee
To książka podróż z motywem przewodnim. Są nim polowania na wiedźmy i związane z nimi sprawy, do tych najbardziej przykrych, jak męczarnie na stosach. Autorka podróżuje przez Włochy, Irlandię, Niemcy, Anglię, Francję czy USA, śladami wydarzeń historycznych, z których możemy wnioskować, że na danym obszarze geograficznym istniały i działały kobiety, zwane czarownicami, które miały nieprzeciętne zdolności, nieraz wykorzystywane przeciw nim. I tak dowiadujemy się kilku ciekawych rzeczy jak to, że w Wiecznym Mieście i jego sercu jest pełno śladów magii, że dobrze było parać się czarami w Londynie, ale już nie w Szkocji. Tego czego dopuszczano się na znanych królewskich dworach i jak mariaż tronu i ołtarza przyczyniał się, aż do czasów wczesnonowożytnych, do tłamszenia i cierpienia wielu niewinnych kobiet i trochę mniejszej liczby mężczyzn. Wszystko z perspektywy współczesnej wiedźmy, świadomej swej mocy jako kobiety i dużym feministycznym wyrazem, co daje o sobie znać w rozdziale o Joannie d'Arc. Trzeba przyznać, że powstaje teraz wiele tego typu publikacji, niekoniecznie przez autorki wyznające kult Wicca, bądź czczących Wielką Boginię. Jak to zwykle bywa, jedne są lepiej lub gorzej napisane, ale mają zazwyczaj wspólny mianownik, mianowicie ukazaniem szerszej publiczności archetypu wiedźmy, którego ślady znajdujemy także we współczesnej kulturze i zwrócenie uwagi, że procesy wiedźm wciąż się wydarzają i mogą przybrać drastyczne formy, jak w połowie XVII wieku. Wystarczy znaleźć winną, oskarżyć ją, uprzedmiotowić. Dalej rozhisteryzować tłum i wzbudzić w nim strach przed kobietą i tyle, a może aż tyle. Mechanizm od zarania dziejów jest taki sam. To co my możemy zrobić to przeciwstawiać się takim praktykom, nie poddawać się szkodliwej narracji i pozwolić wiedźmom żyć i działać, bo zawsze czyniły więcej dobrego niż złego. Miały po prostu zły klimat, by dzielić się swoją wiedzą z innymi i po prostu żyć. Dziś atmosfera jest już inna, ale i tak trzeba mieć się na baczności, a kobiety "wiedzące" należy zostawić w spokoju i od czasu do czasu przymknąć oko na jakiś urok i lot na miotle na tańce i sabat. Serdecznie polecam!!! Za książkę dziękuję@takczytam.poznan
jackspear217 - awatar jackspear217
ocenił na 7 2 lata temu

Cytaty z książki Pakistańskie wesele

Więcej
Maja Klemp Pakistańskie wesele Zobacz więcej
Więcej