Owoc żywota słodkiego

Okładka książki Owoc żywota słodkiego
Scarlett Peacock Wydawnictwo: Wydawnictwo Postępu Cykl: Bądź wola moja (tom 1) Seria: Welcome to Sexas literatura obyczajowa, romans
443 str. 7 godz. 23 min.
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Format:
papier
Cykl:
Bądź wola moja (tom 1)
Seria:
Welcome to Sexas
Data wydania:
2025-11-27
Data 1. wyd. pol.:
2025-11-27
Liczba stron:
443
Czas czytania
7 godz. 23 min.
Język:
polski
ISBN:
9788368604207
Średnia ocen

                8,7 8,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Owoc żywota słodkiego w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Owoc żywota słodkiego



książek na półce przeczytane 768 napisanych opinii 396

Oceny książki Owoc żywota słodkiego

Średnia ocen
8,7 / 10
117 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
456
54

Na półkach:

Nie spodziewałam się, że ta historia aż tak mnie wciągnie… a jednak! Zapraszam Was na recenzję, bo to co się tu działo? O mamo!

„Owoc żywota słodkiego” Scarlett Peacock to jedna z tych książek, które czyta się jednym tchem.

Poznajemy Maggie dziewczynę z małej, zamkniętej społeczności, która całe życie była wtłaczana w ramy „tej gorszej”, „tej, której się nie uda”. I właśnie dlatego jej wyjazd na studia to coś więcej niż tylko zmiana miejsca – to początek totalnej przemiany. Uwielbiam takie motywy, ale tutaj dostałam coś znacznie głębszego niż klasyczne „girl goes wild”.

To historia o odkrywaniu siebie, ale nie w cukierkowy sposób. Tu jest brudno, intensywnie, momentami niewygodnie… i właśnie to sprawia, że wszystko wydaje się tak cholernie prawdziwe. Maggie nie jest idealna. Ona podejmuje decyzje, które bolą, które irytują, które czasem chce się cofnąć… ale jednocześnie nie da się jej nie rozumieć.

I relacje. O MATKO, jakie tu są relacje.
Złożone, toksyczne, uzależniające, pełne napięcia. Dokładnie takie, które potrafią rozwalić emocjonalnie czytelnika. Autorka świetnie pokazuje, jak cienka jest granica między fascynacją a obsesją i jak łatwo się w tym zatracić.

Do tego klimat uczelni, który tylko z pozoru grzeczny, pod spodem aż kipi od tajemnic, emocji i pokus. Całość ma vibe trochę zakazanego owocu i serio… trudno się od tego oderwać.

Ogromny plus za to, że mimo spicy scen, ta książka nie opiera się tylko na nich. Tu jest historia. Tu są emocje. Tu jest rozwój bohaterki, który naprawdę czuć. I to taki, który nie jest prosty ani oczywisty.

Styl autorki? Bardzo wciągający. Lekki w odbiorze, ale jednocześnie potrafi uderzyć tam, gdzie trzeba. Dialogi są naturalne, emocje autentyczne, a narracja sprawia, że totalnie przepadasz w tym świecie.

To jedna z tych książek, przy których śmiejesz się, ale i wkurzasz. Masz ochotę potrząsnąć bohaterami , a za chwilę zaczynasz im kibicować.

I dokładnie za to kocham takie historie.

Dla mnie to była naprawdę świetna lektura. Bardzo intensywna, emocjonalna i absolutnie wciągająca. Jeśli lubicie książki, które są trochę niegrzeczne, trochę bolesne, ale przede wszystkim prawdziwe… to naprawdę musicie po nią sięgnąć.

Ja już wiem jedno! Nie mogę się doczekać kolejnej książki spod pióra Scarlett Peacock. Polecam z całego serducha 🩷

Nie spodziewałam się, że ta historia aż tak mnie wciągnie… a jednak! Zapraszam Was na recenzję, bo to co się tu działo? O mamo!

„Owoc żywota słodkiego” Scarlett Peacock to jedna z tych książek, które czyta się jednym tchem.

Poznajemy Maggie dziewczynę z małej, zamkniętej społeczności, która całe życie była wtłaczana w ramy „tej gorszej”, „tej, której się nie uda”. I...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

181 użytkowników ma tytuł Owoc żywota słodkiego na półkach głównych
  • 122
  • 54
  • 5
31 użytkowników ma tytuł Owoc żywota słodkiego na półkach dodatkowych
  • 19
  • 4
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

His daddy Monika Magoska-Suchar
His daddy
Monika Magoska-Suchar
Poszła do łóżka z nieznajomym. Później okazało się, że to… jej teść. 🔥 His Daddy – Monika Magoska-Suchar To jedna z tych książek, w których jeden impuls odpala lawinę zdarzeń, a granice moralne przesuwają się z każdą kolejną stroną. Sassi wchodzi w małżeństwo z układu - miało być wygodnie, bez uczuć i bez zobowiązań. Szybko jednak wychodzi na jaw, że jej „mąż” to niedojrzały egoista z masą sekretów, problemami i bardzo mrocznym zapleczem. I wtedy w jej życiu pojawia się on - starszy, pewny siebie, dominujący mężczyzna, który daje jej dokładnie to, czego w małżeństwie nigdy nie miała: uwagę, napięcie, poczucie bezpieczeństwa… i ogień, którego nie da się ugasić rozsądkiem. Jedna noc zmienia wszystko, ale prawdziwy dramat zaczyna się dopiero wtedy, gdy wychodzi na jaw, kim on naprawdę jest. Ta historia to nie tylko zakazany romans i wyraźny motyw dużej różnicy wieku, ale też rodzinne tajemnice, manipulacje, uzależnienia, kłamstwa i wydarzenia, które momentami zahaczają o prawdziwy thriller. Im dalej, tym robi się mroczniej, bardziej emocjonalnie i niebezpiecznie. To książka pełna decyzji podejmowanych pod wpływem uczuć i konsekwencji, które bolą. Najmocniej wciąga napięcie między bohaterami i to poczucie, że wszystko tu jest „nie tak”… a mimo to nie da się przestać czytać. Autorka świetnie buduje dramat i dokłada kolejne bomby fabularne w momentach, w których już myślisz, że gorzej być nie może. Czy wszystko było idealne? Nie do końca. Momentami przeszkadzały mi zbyt przesłodzone sceny, które trochę nie pasowały do bardziej intensywnych momentów historii. Ale ogólnie to wciągająca i pełna dramy opowieść, szczególnie dla osób, które lubią romanse balansujące na granicy tabu.
czytam_w_szpilkach - awatar czytam_w_szpilkach
ocenił na 7 26 dni temu
Uwięziona. Bez kontroli Sylwia Kruk
Uwięziona. Bez kontroli
Sylwia Kruk
„Uwięziona bez kontroli #3” autorstwa Sylwia Kruk to finałowy tom trylogii, który nie dawał mi ani chwili wytchnienia. To historia duszna, emocjonalnie wyczerpująca i momentami wręcz niewygodna – ale właśnie w tym tkwi jej siła. Luiza wbrew swojej woli zostaje żoną Dragona – mężczyzny o mrocznej przeszłości, który kiedyś ją uwięził. Choć Dragon próbuje okiełznać swoją brutalną naturę i pokazuje bardziej „łagodne” oblicze, jego miłość wciąż nosi znamiona obsesji i potrzeby kontroli. Złota klatka, którą oferuje Luizie, nie jest spełnieniem marzeń – to eleganckie więzienie, w którym brakuje najważniejszego: wolności i poczucia bezpieczeństwa. Autorka świetnie oddaje sprzeczności targające bohaterami. Z jednej strony mamy pragnienie bliskości, z drugiej – paniczną potrzebę odzyskania siebie. Luiza tęskni za rodziną i normalnością, której Dragon – mimo wysiłków – nie potrafi jej dać. Każda jej próba sprzeciwu kończy się jeszcze większym zacieśnieniem kontroli. Obsesja Dragona rośnie wraz ze strachem przed utratą żony. Jego „opiekuńczość” przestaje być wyrazem troski, a staje się narzędziem dominacji. To, co najmocniej wybrzmiewa w tej części, to psychologiczne napięcie. Niemal fizycznie odczuwałam zmęczenie Luizy – jej bezsilność, lęk i świadomość, że mężczyzna przywykł dostawać to, czego chce. Dragon pragnie jej miłości, ale czy uczucie wymuszone kontrolą ma jakąkolwiek wartość? Autorka zadaje to pytanie bez uproszczeń i bez łatwych odpowiedzi. Finał trylogii jest mocny, zaskakujący i dla wielu może okazać się kontrowersyjny. Pokazuje, jak łatwo można zostać zmanipulowanym, szczególnie gdy druga strona dysponuje władzą, pieniędzmi i wpływami. Mam po tej książce mieszane uczucia. Z jednej strony to historia trudna, momentami przytłaczająca. Z drugiej – pełna intensywnych emocji, które autorka potrafi przekazać w sposób sugestywny i autentyczny. To nie jest lekka lektura na poprawę humoru, ale jeśli ktoś szuka romansu z mrocznym klimatem, psychologicznym napięciem i bohaterami uwikłanymi w toksyczną relację – finał serii zdecydowanie dostarczy silnych wrażeń.
Justys - awatar Justys
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Addicted. Związani przeszłością Hope S. Ward
Addicted. Związani przeszłością
Hope S. Ward
„Nie ma magicznego przycisku, który kasuje wspomnienia czy idiotyczne riposty, nawet jeżeli były zgodne z prawdą.” Niewypowiedziane słowa, niedomówienia i pochopne decyzje potrafią zniszczyć nawet bardzo silną więź. Czasem wystarczy kilka błędów, brak rozmowy i ingerencja osób trzecich, by coś, co kiedyś było ważne, zamieniło się w żal i wzajemną niechęć. A kiedy po latach los ponownie stawia takie osoby na swojej drodze, dawne emocje bardzo szybko wracają na powierzchnię. I właśnie o tym opowiada książka „Addicted. Związani przeszłością”. Brealyn Gray, nazywana Bree lub Lyn, oraz Killian Hayes kilka lat temu tworzyli szczęśliwą parę. Dziś jednak trudno im nawet spokojnie ze sobą rozmawiać. Ich relacja pełna jest napięcia, niedomówień i wzajemnych pretensji. Sytuację dodatkowo komplikuje decyzja ich ojców, którzy planują przekazać im udziały w rodzinnej firmie. Oznacza to, że Bree i Killian będą musieli razem nią zarządzać, mimo że oboje nie potrafią sobie tego wyobrazić. W prologu jesteśmy świadkami chwili, w której bohaterowie dowiadują się o planach swoich rodziców. Zanim jednak zobaczymy, jak potoczy się ich wspólna przyszłość, autorka cofa czytelnika do wydarzeń z przeszłości. To właśnie one doprowadziły do rozpadu ich związku i sprawiły, że dawne uczucie zamieniło się w niechęć. Czytając o tych wydarzeniach, trudno było mi jednoznacznie stwierdzić, kto tak naprawdę ponosi większą winę za całą sytuację. W opisie książki możemy przeczytać, że Brealyn jest inteligentną młodą kobietą, jednak po jej zachowaniu i sposobie wyciągania wniosków nie zawsze było to dla mnie oczywiste. Owszem, Killian również nie jest postacią bez skazy, ale miałam wrażenie, że Bree zbyt łatwo przyjęła pewne rzeczy za pewnik i nie próbowała ich dokładnie wyjaśnić. Autorka bardzo ciekawie prowadzi narrację. W części dotyczącej przeszłości wydarzenia poznajemy wyłącznie z perspektywy Brealyn, przez co otrzymujemy dość jednostronny obraz sytuacji. Dopiero w teraźniejszości narracja staje się naprzemienna i możemy poznać również punkt widzenia Killiana. Dzięki temu historia zyskuje szerszy kontekst i pozwala spojrzeć na relację bohaterów z innej strony. Po latach sprawa wciąż pozostaje żywa – wywołuje emocje i tkwi niczym zadra. Zarówno u niej, jak i u niego. Różnica polega jednak na tym, że Bree wciąż wraca do tamtych wydarzeń, podczas gdy Killian przez długi czas nie mówi głośno o tym, co go boli i co wciąż nie daje mu spokoju. Przyznam, że w tej sytuacji częściej rozumiałam właśnie jego reakcje i łatwiej było mi spojrzeć na całą historię z jego perspektywy. Istotną rolę odgrywają także postacie drugoplanowe, które w różny sposób wpływają na rozwój wydarzeń. Szczególnie wyraźnie widać kontrast między przyjaciółką Bree – Jasmine, której rady często wydają się bardziej impulsywne niż rozsądne, a przyjacielem Killiana – Milo. Ten drugi znacznie częściej pełni rolę głosu rozsądku i stara się spojrzeć na sytuację z dystansu. Powieść „Addicted. Związani przeszłością” można określić jako romans o charakterze biurowym, ponieważ znaczna część wydarzeń rozgrywa się właśnie w tej przestrzeni. Motyw hate-love również nie jest tutaj całkiem typowy. Historia bohaterów rozwija się raczej od miłości do nienawiści, a następnie ponownie w stronę uczuć, gdy Bree i Killian zaczynają przypominać sobie, że łączy ich coś więcej niż tylko wspólne obowiązki zawodowe. Dużą rolę odgrywa także styl autorki. Pani Hope S. Ward pisze bardzo lekko i wciągająco, dzięki czemu łatwo wczuć się w emocje bohaterów i zrozumieć ich rozterki. Z zainteresowaniem śledziłam kolejne rozdziały, chcąc zobaczyć, jak dalej potoczą się ich losy i czy uda im się uporać z przeszłością. Fabuła oparta została na kilku dobrze znanych schematach charakterystycznych dla romansów. Już na wczesnym etapie można się domyślić, w jakim kierunku rozwinie się relacja Bree i Killiana. Nie oznacza to jednak, że historia jest nudna. Autorka potrafi w taki sposób prowadzić narrację i budować napięcie między bohaterami, że mimo pewnej przewidywalności nie traci się zainteresowania ich dalszymi losami. Jednym z motywów pojawiających się w tej historii jest popularny w romansach schemat drugiej szansy. W tym przypadku dotyczy on jednak obojga bohaterów, którzy po latach muszą ponownie zmierzyć się z emocjami oraz wydarzeniami z przeszłości. Wspólna praca sprawia, że nie mogą już dłużej udawać, że ich historia należy do zamkniętego rozdziału. To opowieść, w której wiele dzieje się nie tylko w samych wydarzeniach, ale również w emocjach bohaterów. Przede wszystkim pokazuje, jak niewyjaśnione sprawy, błędne wyobrażenia i brak szczerej rozmowy potrafią na lata skomplikować życie. Jednocześnie przypomina, że w takich sytuacjach wina rzadko leży wyłącznie po jednej stronie – czasem wystarczy kilka pochopnych decyzji i zbyt szybkie wyciąganie wniosków, by relacja, która kiedyś była ważna, zaczęła się powoli rozpadać. Egzemplarz książki otrzymałam w ramach współpracy z portalem Sztukater
Mirosława Dudko - awatar Mirosława Dudko
ocenił na 9 27 dni temu
Miałeś się nigdy nie pojawić Ewelina Dobosz
Miałeś się nigdy nie pojawić
Ewelina Dobosz
„Miałeś się nigdy nie pojawić” to książka, która od początku mnie zaciekawiła i wciągnęła bardziej, niż się spodziewałam. To nie jest lekka historia. Bohaterowie mają za sobą sporo przeżyć i to czuć praktycznie od pierwszych stron. Ten ich bagaż doświadczeń sprawia, że wszystko jest bardziej… prawdziwe. Nie ma tutaj idealnych ludzi ani prostych emocji. Są wątpliwości, strach, trochę chaosu i dużo rzeczy, które trudno nazwać wprost. I chyba właśnie to najbardziej mi się podobało — ta autentyczność. Relacja Oliwii i Lucasa nie jest oczywista ani łatwa. To nie jest historia typu „poznali się i wszystko nagle stało się proste”. Wręcz przeciwnie — tutaj wszystko jest trochę połamane, niedopowiedziane, momentami trudne. I właśnie przez to bardziej wciąga. Podczas czytania było sporo emocji. Takich prawdziwych, nieprzesadzonych. Czasami miałam ochotę nimi trochę potrząsnąć, czasami ich rozumiałam aż za bardzo. I to jest chyba największy plus tej książki — można się w niej odnaleźć, nawet jeśli sytuacje są inne. Momentami nie była to łatwa lektura, bo porusza tematy, które potrafią gdzieś tam uderzyć. Ale jednocześnie czytało się ją bardzo szybko. Tak, że „jeszcze jeden rozdział” i nagle robi się późno. To naprawdę ciekawa i dobrze napisana historia o tym, że czasem trzeba czasu, żeby znowu coś poczuć. I że nie wszystko w życiu jest oczywiste, nawet jeśli bardzo byśmy tego chcieli.
Antares - awatar Antares
ocenił na 8 4 dni temu
Gdyby nie ty... Luna Velevitka
Gdyby nie ty...
Luna Velevitka
„Gdyby nie ty…” Luny Velevitki to poruszająca opowieść o tym, jak cienka bywa granica między pragnieniem szczęścia a decyzjami, które mogą to szczęście bezpowrotnie zniszczyć. Autorka kreśli historię pełną emocji, w której nic nie jest jednoznaczne, a każdy wybór niesie za sobą długofalowe konsekwencje. Główni bohaterowie - Charlotte i Steven - na pierwszy rzut oka tworzą zgodne i spełnione małżeństwo. Są ambitni, zorganizowani i przyzwyczajeni do tego, że życie układa się po ich myśli. Ich relacja zaczyna jednak pękać w momencie, gdy okazuje się, że nie mogą mieć dzieci. To doświadczenie obnaża ich słabości: Steven stopniowo wycofuje się emocjonalnie, a Charlotte coraz bardziej zatraca się w pragnieniu macierzyństwa. Kobieta staje się postacią niezwykle złożoną - z jednej strony budzi współczucie, z drugiej trudno jednoznacznie usprawiedliwić jej decyzje. Na drugim biegunie pojawia się Jared - mężczyzna z bagażem trudnych doświadczeń, który wprowadza do historii powiew autentyczności i spokoju. W przeciwieństwie do Stevena nie stara się kontrolować rzeczywistości, lecz przyjmuje ją taką, jaka jest. Jego obecność nie tylko komplikuje życie Charlotte, ale też zmusza ją do konfrontacji z własnym sumieniem. Fabuła rozwija się wokół jednego przełomowego wyboru, który uruchamia lawinę zdarzeń. To, co początkowo wydaje się rozwiązaniem problemów, z czasem przeradza się w źródło napięcia i ukrywanej prawdy. Kilka lat później, gdy bohaterowie próbują odnaleźć się w nowej rzeczywistości, przeszłość powraca, burząc kruchą równowagę ich życia. Historia nie opiera się na dynamicznej akcji, lecz na emocjach, relacjach i stopniowo narastającym ciężarze tajemnicy. Największą siłą tej książki są bohaterowie - niedoskonali, momentami irytujący, ale przez to bardzo prawdziwi. Czytelnik nie tylko obserwuje ich wybory, ale też zmuszony jest je oceniać i odnosić do własnych wartości. To opowieść o miłości w różnych odsłonach: tej pełnej oddania, tej trudnej i tej, która pojawia się w najmniej odpowiednim momencie. „Gdyby nie ty…” to coś więcej niż lekki romans. To historia skłaniająca do refleksji nad tym, czy cel zawsze uświęca środki i jak wiele jesteśmy w stanie poświęcić dla spełnienia marzeń. To jedna z tych książek, które zostają w głowie jeszcze długo po przeczytaniu ostatniej strony.
agalovereads - awatar agalovereads
ocenił na 7 8 dni temu
Piękna i Egzekutor Karina Majsterek
Piękna i Egzekutor
Karina Majsterek
Przed Wami kolejna część Braci Marchetti. Ta część poświęcona jest dla Lotaria i Marissy. 🍑 Tych dwoje to mieszanka wybuchowa. Lotario egzekutor Famiglii, nie szczędzi sobie hulaszczego trybu życia i do ustatkowania się wcale mu nie spieszno. Marissa to młodsza siostra Giny, kobieta z zasadami i niezależna finansistka. Kiedy przeprowadza się z Katanii do Palermo po namowie siostry, nie wie jeszcze jaki ta uknuła dla niej plan. Zamieszkuje niedaleko Lotario, lecz to w domu siostry widuje go najczęściej. Ukradkowe spojrzenia, niewinny flirt i niepohamowane potyczki słowne, są u nich na porządku dziennym. Kiedy Lotario próbuje się zbliżyć do kobiety ta mu odmawia strzegąc swoich zasad wyniesionych z domu, chcąc wytłumaczyć swoje zachowanie, lecz nie jest jej dane gdyż młody Marchetti wychodzi z urażoną dumą nie dając kobiecie dojść do słowa, uznając że ta go nie chce. Salvatore chcąc postawić brata pod ścianą i pokazać mu jak może wyglądać jego życie z wybraną przez bosa żoną, stawia na drodze Lotaria piękną Clare, którą totalnie nie pasuje do mężczyzny. Jest przeciwieństwem Marissy, która uwielbia, lecz której nie może mieć. Niczego nieświadomy zgadza się na to małżeństwo a Marissa dowiadując się o tym z roztrzaskanym sercem ucieka do Katanii, próbując poradzić sobie z uczuciami. Tych kilka tygodni, kiedy oboje mają nad czym myślec zmienia wiele. Kobieta wraca odmieniona, lecz w jej sercu nadal gości młodszy Marchetti, który postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i w końcu przyznaje się bratu, że kocha jego szwagierkę. Wtedy też dowiaduje się, że żadnego ślubu miało nie być a kobieta, z którą miał się pobrać była wynajęta by otworzyć Lotario oczy. Niestety nie zdąży wyjawić swoich uczuć Marissie, gdyż ta ląduje w szpitalu po próbie zabójstwa. Przerażony Lotario, spędza dnie i noce przy łóżku ukochanej zapewniając o swoich uczuciach, co cieszy jego rodzinę,.która musiała uknuć całą intrygę by ich połączyć.
kawaiksiazka - awatar kawaiksiazka
oceniła na 10 9 dni temu
Sen pachnący marzeniami Iza Maciejewska
Sen pachnący marzeniami
Iza Maciejewska
Wow, co to była za książka! Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, co przeczytałam. Ta powieść niesie ze sobą potężny ładunek emocjonalny. „Sny pachnące marzeniami” to nie jest historia, którą można szybko przeczytać i zapomnieć. Ta książka sprawi, że spojrzycie inaczej na swoje problemy oraz otaczający Was świat. Główną bohaterką jest Renata – kobieta, która zmaga się z wieloma trudnościami i traci siły do życia. Jej najbliżsi nie oferują jej wsparcia, a wręcz przeciwnie – nieustannie wymagają, by wzięła się w garść. Targana bólem, Renata pragnie odejść, jednak los stawia na jej drodze dobrego człowieka, który wyciąga do niej pomocną dłoń. Wiktor to młody chłopak pochodzący z rodziny, w której alkohol był zawsze obecny. Jednak życie plata mu wyjątkowo dużo nie szczęści. Autorka porusza w swojej powieści trudne tematy: przemoc, samobójstwo i seks. Jestem pod wrażeniem, jak doskonale ukazała, jak funkcjonuje człowiek na skraju załamania. Nic tu nie jest przesłodzone; autorka wyraźnie nie lubi ubarwiać swoich bohaterów. Ta historia to dla mnie prawdziwe zaskoczenie. Już teraz wiem, że to książka, która znajdzie się w moim top tego roku. Długo nie mogłam się pozbierać po lekturze. Klimat i mrok tej powieści sprawiły, że nie mogłam jej odłożyć nawet na chwilę. Bohaterowie odsłaniają swoje prawdziwe oblicza i walczą o siebie w świecie, który im nie sprzyja. Po raz pierwszy spotkałam się z książką, która tak bardzo mnie poruszyła i która wciąż tkwi w mojej pamięci. Wiem, że będę chciała ją przeczytać jeszcze raz. Polecam Wam bardzo tą książkę ale ostrzegam nie jest ona dla każdego.
dziewczyna_ksiazkowa - awatar dziewczyna_ksiazkowa
oceniła na 9 24 dni temu
Na dnie snu Mimi Lisette
Na dnie snu
Mimi Lisette
Q: Czy można ocalić innych… nie tracąc po drodze samej siebie? Ta część była dla mnie zdecydowanie bardziej wymagająca emocjonalnie niż pierwsza. Mniej dynamiczna na początku, ale znacznie cięższa w odbiorze i dużo bardziej „wchodząca pod skórę”. Od pierwszych rozdziałów czuć, że historia Heleny skręca w naprawdę mroczną stronę i nie ma już miejsca na złudzenia, tu zaczyna się prawdziwa walka o przetrwanie, nie tylko fizyczne, ale przede wszystkim psychiczne. Motyw odurzenia, utraty kontroli i powolnego „rozpadania się” bohaterki został pokazany w sposób bardzo sugestywny. Momentami aż niekomfortowy, ale właśnie dzięki temu tak autentyczny. Czytając, miałam wrażenie, że razem z nią tracę grunt pod nogami, że nic nie jest pewne, a rzeczywistość i iluzja zaczynają się niebezpiecznie przenikać. I chyba właśnie ten aspekt zrobił na mnie największe wrażenie. Coma jako świat nie tylko pełen zagrożeń, ale też manipulacji, gdzie łatwo zatracić siebie i uwierzyć w coś, co nie jest prawdą. To już nie jest tylko tło wydarzeń, ale aktywny „przeciwnik”, który działa na psychikę bohaterów. Atmosfera jest gęsta, duszna, momentami wręcz klaustrofobiczna. Czuć presję, strach i ciągłe napięcie, które nie odpuszcza praktycznie ani na chwilę. Nawet kiedy akcja zwalnia, emocje cały czas buzują gdzieś pod powierzchnią. Relacje w tej części są jeszcze bardziej złożone i bolesne. Szczególnie ta z Ice’em, pełna sprzeczności, napięcia i niewypowiedzianych słów. Ich dynamika bardzo się zmienia, bo nie są już tylko po dwóch stronach konfliktu, są też po dwóch stronach własnych decyzji, lojalności i tego, kim chcą być. To relacja, w której uczucia nie znikają, ale zostają przykryte przez obowiązek, strach i poczucie zdrady. I właśnie to sprawia, że każdy ich kontakt ma w sobie coś intensywnego, coś, co przyciąga, ale jednocześnie boli. Bardzo lubię takie relacje, które nie są oczywiste, gdzie nic nie jest podane na tacy i trzeba czytać między wierszami. Motyw wyboru między systemem a rebelią został tu pokazany w naprawdę ciekawy sposób, bez idealizowania którejkolwiek strony. Helena stoi w miejscu, w którym każda decyzja oznacza stratę, a żadna droga nie daje gwarancji, że robi „dobrze”. To daje tej historii dużo głębi, bo zamiast prostego podziału na dobro i zło dostajemy moralną szarość i konsekwencje, które naprawdę się czuje. To nie jest opowieść o bohaterce, która ratuje świat. To historia o kimś, kto próbuje ocalić to, co dla niej najważniejsze, nawet jeśli oznacza to złamanie własnych zasad. Bardzo podobał mi się też wątek Opactwa i odkrywania prawdy o Comie, to moment, w którym świat przedstawiony zaczyna się jeszcze bardziej rozszerzać, a my jako czytelnicy dostajemy poczucie, że wszystko zmierza do czegoś większego. Zagrożenie związane z Morfeuszem i Bramą buduje napięcie na zupełnie innym poziomie, już nie chodzi tylko o jednostkowe przetrwanie, ale o coś, co może wpłynąć na cały świat. I choć nie ukrywam, że przez część książki brakowało mi tej intensywnej dynamiki z pierwszego tomu, to końcówka totalnie mnie kupiła. Nagle wszystko przyspiesza, emocje się kumulują, a wydarzenia zaczynają mieć realną wagę. Zostajemy z pytaniami, niepewnością i tym charakterystycznym uczuciem: „potrzebuję kolejnej części TERAZ”. I to chyba największa siła tej historii, nawet jeśli momentami zwalnia, to i tak nie pozwala o sobie zapomnieć. To książka bardziej bolesna, bardziej psychologiczna i zdecydowanie mroczniejsza niż poprzednia, może nie tak „łatwa do pokochania”, ale za to taka, która zostaje w głowie na dłużej. 🇬🇧 English version This part is darker, heavier, and much more psychological than the first one. Helena’s journey focuses on survival, identity, and losing control in a deeply unsettling world. The atmosphere is intense and suffocating, and the relationship with Ice becomes even more complex and emotional. The ending raises the stakes and leaves you wanting more.
Sonia Gach - awatar Sonia Gach
ocenił na 7 1 dzień temu
Trzysta kilometrów miłości Agata Przybyłek
Trzysta kilometrów miłości
Agata Przybyłek
Laura, podczas wypoczynku w nadmorskim Grzybowie, gubi swój charakterystyczny różowy notatnik. Znajduje go Gabriel, mieszkaniec miejscowości, który po przeczytaniu osobistych zapisków dziewczyny jest tak zaintrygowany jej wrażliwością, że postanawia ją odnaleźć. Kiedy udaje mu się nawiązać kontakt, między dwojgiem młodych ludzi wybucha płomienne uczucie, które muszą pielęgnować na odległość tytułowych trzystu kilometrów. Sielanka nie trwa jednak długo, ponieważ życie Laury jest nierozerwalnie związane z ogromną odpowiedzialnością za rodzinę. Dziewczyna wspiera swoją siostrę w opiece nad niepełnosprawną siostrzenicą, Jagódką, której stan zdrowia jest bardzo niestabilny. Gdy dochodzi do tragicznego pogorszenia kondycji dziecka, Laura podejmuje bolesną decyzję o całkowitym poświęceniu się bliskim. Uznając, że nie może budować własnego szczęścia na fundamentach cudzego cierpienia, zrywa kontakt z Gabrielem, nie dając mu szansy na walkę o ich związek. Agata Przybyłek w niezwykle poruszający sposób opisała konflikt wewnętrzny kobiety, która kocha, ale czuje, że nie ma prawa do własnego szczęścia, dopóki jej bliscy cierpią. Wątek opieki nad niepełnosprawną siostrzenicą, Jagódką, jest opisany niezwykle emocjonalnie. Decyzja Laury o zerwaniu kontaktu z Gabrielem może budzić pewien rodzaj niesmaku, ale autorka konstruuje swoją bohaterkę tak konsekwentnie, że jej ból staje się naszym bólem. Choć lektura wyciśnie z Was sporo łez, ostatecznie przyniesie ukojenie i wiarę w to, że przeznaczenie, jeśli tylko mu pomożemy, zawsze znajdzie do nas drogę. Po raz kolejny autorka udowodniła, że potrafi pisać o emocjach tak, jakby każda strona była wyrwana z prawdziwego życia. „Trzysta kilometrów miłości” to jedna z dojrzalszych pozycji w dorobku Agaty Przybyłek. Autorka z dużą wrażliwością podeszła do tematu związków na odległość i poświęceń, jakich wymaga budowanie wspólnego życia. Z pewnością to obowiązkowa lektura dla każdej osoby, która kiedykolwiek rozważała przeprowadzkę dla partnera. To literackie ostrzeżenie i jednocześnie plaster na rany dla tych, którzy taką drogę już przeszli. To jedna z tych książek, które po przeczytaniu odkłada się na półkę w milczeniu, długo analizując decyzje bohaterów. Serdecznie polecam!
literacka_przystan - awatar literacka_przystan
ocenił na 8 9 dni temu
Szept w popiołach jutra Monika Cieluch
Szept w popiołach jutra
Monika Cieluch
Czy naprawdę można zacząć od nowa, kiedy przeszłość wciąż próbuje nas dogonić? „Szept w popiołach jutra” to historia bardzo emocjonalna i poruszająca, która pokazuje, jak ogromnej odwagi czasem wymaga podjęcie decyzji o zmianie swojego życia. Od pierwszych stron czułam, że to książka o nadziei, ale takiej wywalczonej, niełatwej i okupionej wieloma trudnymi doświadczeniami. Losy Inki zrobiły na mnie duże wrażenie. To bohaterka, która wiele przeszła i musiała zmierzyć się z sytuacjami, które zostawiają trwały ślad w psychice człowieka. Jej historia pokazuje, że nawet po bardzo bolesnych przeżyciach można próbować odbudować siebie kawałek po kawałku. Podczas czytania często towarzyszyło mi wzruszenie, ale też poczucie podziwu dla jej siły. Bardzo podobało mi się to, jak autorka pokazuje znaczenie relacji i wsparcia innych ludzi. Przyjaźń, życzliwość i obecność bliskich mają tutaj ogromną wartość i dodają całej historii ciepła. Motyw powrotu do miejsca związanego z przeszłością został przedstawiony w sposób bardzo naturalny i wiarygodny, a Monika Cieluch kolejny raz kupiła mnie swoim stylem pisania. Znam tę autorkę od jej debiutu i cieszę się, że dalej tworzy, bo jest w tym naprawdę dobra! Szept w popiołach jutra ta książka pełna emocji, ale nie przytłaczająca. Jest w niej dużo nadziei, refleksji i takiej spokojnej wiary w to, że nawet po trudnych momentach można odnaleźć własną drogę. Bardzo wartościowa i poruszająca lektura, która przypomina, jak ważna jest odwaga, by zawalczyć o siebie i swoje szczęście. #literaturaobyczajowa #emocje #czytambolubię #nadzieja #bookstagrampl
Książki_takie_jak_my - awatar Książki_takie_jak_my
ocenił na 8 2 dni temu
Pierwsza Gwiazdka Katarzyna Lewandowicz
Pierwsza Gwiazdka
Katarzyna Lewandowicz
[Współpraca recenzencka] Choć po tę książkę sięgnęłam dopiero teraz, a nie w grudniu, przez co nieco trudniej było mi w pełni wczuć się w jej świąteczny klimat, lektura okazała się bardzo przyjemnym doświadczeniem. Pierwsza część historii koncentruje się przede wszystkim na relacji między głównymi bohaterami, codzienności Matyldy oraz pracy, która stopniowo zbliża ją do Oskara. Obserwujemy rozwijające się między nimi uczucie, budowane powoli i naturalnie. Motywy świąteczne pojawiają się w tle, jednak początkowo nie odgrywają kluczowej roli w fabule. Prawdziwa kulminacja następuje dopiero w momencie, gdy Matylda i Oskar wyjeżdżają do babci dziewczyny. To właśnie tam bohaterowie zaczynają otwierać się przed sobą, konfrontują się z przeszłością i próbują uleczyć dawne rany, pozwalając sobie jednocześnie na uczucie, które zaczęło ich łączyć. Styl autorki jest lekki, ciepły i bardzo kojący, dzięki czemu przez książkę płynie się z dużą przyjemnością. Niewielka objętość - zaledwie 213 stron - sprawia, że jest to idealna historia na jeden spokojny wieczór. To wzruszająca, nastrojowa opowieść przypominająca, że nawet najbardziej zamknięte serce może rozgrzać odrobina świątecznej magii, pozostawiając czytelnika z poczuciem ciepła i dobrym nastrojem. Dodatkowo książka jest piękna graficznie, to dodaje jej uroku.
milzo_reads - awatar milzo_reads
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Mutual Benefits Natalia Wiktor
Mutual Benefits
Natalia Wiktor
Wszystko zaczyna się od kłamstwa i bukietu stokrotek. Tony znajduje się pod ogromną presją. Cała lawina ruszyła po katastrofalnym spotkaniu z córką gubernatora. Kiedy rodzice zaczęli go osaczać pytaniami o życie prywatne, spanikowany Tony chwycił się pierwszej rzeczy, którą miał pod ręką. Spojrzał na stojące obok stokrotki i bez głębszego zastanowienia wypalił, że jego dziewczyna ma na imię Daisy. Daisy Mitchell. Boże, jak ja tej dziewczynie kibicowałam! Ona dźwiga na barkach więcej, niż niejeden dorosły facet. Daisy dzieli czas między pracę w kwiaciarni a opiekę nad ojcem. Autorka w bardzo poruszający sposób nakreśliła wątek jego choroby, alkoholizmu wywołanego depresją po stracie żony. Udało jej się uchwycić tragizm sytuacji, w której miłość do dziecka nie wystarcza, by pokonać demony depresji. Czytelnik czuje ciężar każdego wieczoru, gdy Daisy wraca do domu, nie wiedząc, w jakim stanie zastanie rodzica. Daisy, opiekując się ojcem, reprezentuje syndrom współuzależnienia. Relacja Daisy i Tony’ego to coś znacznie więcej niż tylko odhaczanie punktów w umowie o udawanym związku. Między bohaterami rodzi się autentyczne napięcie. Tony, choć wszedł w ten układ z egoistycznych pobudek, szybko staje się dla Daisy jedyną osobą, przy której ta nie musi udawać twardej. To, z jaką lekkością i ciepłem rodzina Tony’ego przyjęła Daisy, było dla mnie najbardziej wzruszającym elementem tej historii. W końcu trafiła do miejsca, gdzie to ona mogła poczuć się zaopiekowana, a nie tylko brać wszystko na swoje barki. Daisy w końcu dostaje bezpieczeństwo, a Tony odnajduje sens, którego nie kupi żadna rodzinna firma. Mutual Benefits to książka, która udowadnia, że nawet w dobrze znanym motywie można odnaleźć powiew świeżości i ogromną dawkę autentycznych emocji.
ztejstronyksiazka - awatar ztejstronyksiazka
oceniła na 8 2 dni temu

Cytaty z książki Owoc żywota słodkiego

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Owoc żywota słodkiego