Z wielkim entuzjazmem wzięłam się za lekturę. Choć sama nie mam kota to uwielbiam czytać o zwierzakach.
Niestety jako, że opisywane były koty to też i ich właściciele a bywało to nużące. Przerzucałam wzrokiem po ich biografiach. Lecz w końcu zablokowałam się. Lektura zaczęła mnie nużyć, powodowała coraz większe przestoje między stronami i z trudem ją skończyłam. Wymęczona nie miałam nawet sił sięgnąć po inną książkę. :(
Z wielkim entuzjazmem wzięłam się za lekturę. Choć sama nie mam kota to uwielbiam czytać o zwierzakach.
Niestety jako, że opisywane były koty to też i ich właściciele a bywało to nużące. Przerzucałam wzrokiem po ich biografiach. Lecz w końcu zablokowałam się. Lektura zaczęła mnie nużyć, powodowała coraz większe przestoje między stronami i z trudem ją skończyłam. Wymęczona...
Książkę wypożyczyłam jako drugą cześć przygód Deweya. W tej książce są opisane historie kotów, które tak jak Dewey znalazły człowieka, który je pokochał. Najbardziej wzruszyła mnie historia o kotku imieniem Duszek. Polecam tę książkę z całego serca. Ale uwaga! Można się wzruszyć i zacząć płakać jak małe dziecko. Wiem bo sama płakałam. :)
Książkę wypożyczyłam jako drugą cześć przygód Deweya. W tej książce są opisane historie kotów, które tak jak Dewey znalazły człowieka, który je pokochał. Najbardziej wzruszyła mnie historia o kotku imieniem Duszek. Polecam tę książkę z całego serca. Ale uwaga! Można się wzruszyć i zacząć płakać jak małe dziecko. Wiem bo sama płakałam. :)
Książka z bardzo potężnym, pozytywnym ładunkiem emocjonalnym. Każda z przedstawionych historii o niezwykłych kotach i ich kochających właścicielach jest przepełniona miłością i niesamowicie wzruszająca. Wielokrotnie musiałam odkładać książkę i wylałam nad nią mnóstwo łez.
"To nie druga część Dewey'a i nie miała nią być. Jest tylko jeden Dewey - książka, tak jak był jeden Dewey - cudowny kot. Jednak opowieści są tysiące. Istnieje pewnie milion kotów, które przy odrobinie szczęścia mogłyby zmienić czyjeś życie. (...) Anioły przychodzą do nas pod różnymi postaciami. Miłość może nadejść z najmniej oczekiwanej strony. Jedno wyjątkowe zwierze może odmienić człowiekowi życie. Może odmienić życie całego miasteczka. W pewnym sensie może odmienić świat."
Książka z bardzo potężnym, pozytywnym ładunkiem emocjonalnym. Każda z przedstawionych historii o niezwykłych kotach i ich kochających właścicielach jest przepełniona miłością i niesamowicie wzruszająca. Wielokrotnie musiałam odkładać książkę i wylałam nad nią mnóstwo łez.
"To nie druga część Dewey'a i nie miała nią być. Jest tylko jeden Dewey - książka, tak jak był jeden...
Zupełnie przypadkowo wpadła mi w ręce. Już w trakcie lektury zastanawiałam się co w niej takiego jest, że wszyscy się nią zachwycają. Owszem, całkiem miło się ją czytało ale odniosłam wrażenie, że autorka po prostu otrzymała za darmula historie od innych ludzi i próbuje na fali popularności kota Deweya zbić jeszcze trochę kasy. Aż mnie odrzucało jak czytałam całkiem niezłe opowiadanie a tam wciśnięte własne dygresje autorki typu:
"kiedy wreszcie zmusiłam się do wysłuchania historii...."
lub:
"nie uważam, żeby coś nas łączyło..."
Czemu to ma służyć?! - Ja się pytam.
Sądzę, że osoby, które opowiedziały historie własnych kotów a przy tym zdradzały intymne szczegóły swoich życiorysów mogły się bardzo rozczarować. Autorka potraktowała ich z góry, jedną ręką poklepując ich po plecach ze współczuciem a drugą sprawdzając stan konta bankowego.
A najlepsza była ostatnia historia niczym wydarta kartka z pamiętnika.
Oj, słodzi sobie autorka, słodzi.
Zupełnie przypadkowo wpadła mi w ręce. Już w trakcie lektury zastanawiałam się co w niej takiego jest, że wszyscy się nią zachwycają. Owszem, całkiem miło się ją czytało ale odniosłam wrażenie, że autorka po prostu otrzymała za darmula historie od innych ludzi i próbuje na fali popularności kota Deweya zbić jeszcze trochę kasy. Aż mnie odrzucało jak czytałam całkiem niezłe...
O ile dobrze pamiętam, to wygrałam ją w jednym z konkursów humanistycznych. Zaczęłam czytać, ale nie skończyłam, gdyż wielką miłośniczką kotów nie jestem, a było pod ręką wiele ciekawszych powieści. Na połowę książki, którą do tej pory przeczytałam daję ocenę "dobra".
O ile dobrze pamiętam, to wygrałam ją w jednym z konkursów humanistycznych. Zaczęłam czytać, ale nie skończyłam, gdyż wielką miłośniczką kotów nie jestem, a było pod ręką wiele ciekawszych powieści. Na połowę książki, którą do tej pory przeczytałam daję ocenę "dobra".
Bardzo fajna książka !! Z początku wydaje się nudna... lecz gdy doszłam do jednego z rozdziałów książka rozbawiła mnie do łez :) Lecz gdy nie lubisz kotów to książka nie dla cb ;) z chęcią sięgnę po część pierwszą
Bardzo fajna książka !! Z początku wydaje się nudna... lecz gdy doszłam do jednego z rozdziałów książka rozbawiła mnie do łez :) Lecz gdy nie lubisz kotów to książka nie dla cb ;) z chęcią sięgnę po część pierwszą
Jeżeli ktoś czytał pierwszą część Deweya, to wie o jakim klimacie mowa, jeżeli nie czytał , to musi to czym prędzej nadrobić i sięgnąć po tę książkę. Zły humor, depresja, zniechęcenie, zimowe zwątpienie - wystarczy sięgnąć, przeczytać Dziewięć wcieleń kota Deweya i wszystko mija, bo to opowieść o: otwartości, miłości przyjaźni o ludziach, o życiu. Pisane dostępnym językiem, ale nie jest to tzw "czytadło" urocza prostota języka, taka zwykłość, za którą często tęsknimy jako czytelnicy. Pozycja (według mnie) godna poświęcenia uwagi.
Jeżeli ktoś czytał pierwszą część Deweya, to wie o jakim klimacie mowa, jeżeli nie czytał , to musi to czym prędzej nadrobić i sięgnąć po tę książkę. Zły humor, depresja, zniechęcenie, zimowe zwątpienie - wystarczy sięgnąć, przeczytać Dziewięć wcieleń kota Deweya i wszystko mija, bo to opowieść o: otwartości, miłości przyjaźni o ludziach, o życiu. Pisane dostępnym językiem,...
czytam i płaczę i wspominam moje ukochane kotki.Każdy,kto miał kotka wie,co to za emocje.Tu nie ma żadnej ściemy,wszystkie wspomnienia są tak autentyczne.
czytam i płaczę i wspominam moje ukochane kotki.Każdy,kto miał kotka wie,co to za emocje.Tu nie ma żadnej ściemy,wszystkie wspomnienia są tak autentyczne.
Przeczytałam pierwszą książkę o Deweyu jednym tchem i bardzo się przy niej wzruszyłam. Dlatego nie mogłam pominąć kolejnej książki z tej serii, mimo że jak lojalnie uprzedza autorka, nie jest już ona w całości o tym niezwykłym zwierzaku. Miałam jednak nadzieje, że się nie zawiodę i tak też się stało.
"Dziewięć wcieleń kota Deweya" jest równie uroczą książką jak jej poprzedniczka, a czytając ją niejednokrotnie prawie się popłakałam (co było dość kłopotliwe jeśli jechałam autobusem). Mamy tu dziewięć opowiadań o różnych kotach (czasem związanych w jakimś stopniu z tytułowym zwierzakiem a czasem nie), które tak na prawdę nic wielkiego w życiu nie uczyniły ale były na swój sposób niezwykłe. Tym bardziej, że prawie każde z nich musiało walczyć o przeżycie. A jednak mimo ciężkich początków nie traciły radości z życia i cieszyły się każdym dniem. Były wyjątkowe dla swoich właścicieli i niejednokrotnie pomagały im poukładać swoje życie. Nawet jeśli ta pomoc ograniczała się tylko do dotrzymania towarzystwa, przytulenia się czy rozbawienia poprzez różne wygłupy.
Poznajemy tu całą galerię kotów tak różnych od siebie ale jednocześnie tak podobnych. Bo każde z nich bardzo kochało swojego właściciela i dawało to odczuć na wiele sposobów.
Dlatego uważam, że ta książka jest warta przeczytania w równym stopniu jak jej poprzedniczka bo jeszcze bardziej pokazuje nam jak bardzo koty mogą się różnić od stereotypów w jakich są nadal postrzegane.
Przeczytałam pierwszą książkę o Deweyu jednym tchem i bardzo się przy niej wzruszyłam. Dlatego nie mogłam pominąć kolejnej książki z tej serii, mimo że jak lojalnie uprzedza autorka, nie jest już ona w całości o tym niezwykłym zwierzaku. Miałam jednak nadzieje, że się nie zawiodę i tak też się stało.
"Dziewięć wcieleń kota Deweya" jest równie uroczą książką jak jej...
Świetne opowieści o uroczych kotach, których nigdy nie mam dość. Jednak doznałam wrażenia, że materiał momentami jest przepracowany. Ciągłe nawiązywanie i porównania do historii Deweya - były męczące, te fragmenty można było pominąć. Może popełniłam błąd czytając obydwie powieści Vicki Myron pod rząd, a może ciekawsze pozycje czekały na moja uwagę. Po za tym książka uczy wytrwałości, zwraca nasza uwagę na te najważniejsze w życiu sprawy, więc warto.
Świetne opowieści o uroczych kotach, których nigdy nie mam dość. Jednak doznałam wrażenia, że materiał momentami jest przepracowany. Ciągłe nawiązywanie i porównania do historii Deweya - były męczące, te fragmenty można było pominąć. Może popełniłam błąd czytając obydwie powieści Vicki Myron pod rząd, a może ciekawsze pozycje czekały na moja uwagę. Po za tym książka uczy...
Są ludzie, którzy sądzą, że nie istnieje coś takiego jak więź człowieka ze zwierzęciem, a jedyne co zwierzę może dać człowiekowi, to przywiązanie w podziękowaniu za „pełną miskę”. Sądzę, że są to poglądy ludzi, którzy nigdy nie mieli zwierzaka i dlatego nie zdołali doświadczyć wielu innych uczuć, które budzą się w człowieku pod wpływem zachowania futrzaka. Bohaterowie książki „Dziewięć wcieleń kota Deweya” są świetnym dowodem na to, że relacja człowiek-kocur to jednak dużo więcej niż zadowolenie z powodu zaspokojenia głodu. Opowieści o kotkach zebrane przez Vicky Myron są reakcją ich właścicieli na wiadomość o śmierci niezwykłego kota Deweya (można o nim poczytać również w książce „Dewey. Wielki kot w małym mieście”) i wywołane chęcią podzielenia się z innymi pamięcią o swoich czworonożnych przyjaciołach. Każda z tych opowieści to dowód na to, jak zwierzaki potrafią odpłacić człowiekowi za ciepło i miłość, jak ‘balsamują’ zasmuconą duszę i jak potrafią zmienić człowieka i jego spojrzenie na życie.
Dla miłośników kotów „Dziewięć wcieleń kota Deweya” to lektura obowiązkowa, choć polecam ją również tym osobom, które twierdzą, że kotów nie lubią. Może po przeczytaniu kilku prawdziwych opowieści uwierzą, że to naprawdę fajne zwierzaki.
Są ludzie, którzy sądzą, że nie istnieje coś takiego jak więź człowieka ze zwierzęciem, a jedyne co zwierzę może dać człowiekowi, to przywiązanie w podziękowaniu za „pełną miskę”. Sądzę, że są to poglądy ludzi, którzy nigdy nie mieli zwierzaka i dlatego nie zdołali doświadczyć wielu innych uczuć, które budzą się w człowieku pod wpływem zachowania futrzaka. Bohaterowie...
Hmmm... Historię kociaków są świetne, czasami wręcz wzruszające, ale... Mimo że przyjemnie się czytało to jednak denerwowało mnie trochę wtrącanie przez autorkę ciągle swoich kwestii o sobie i Deweyu. Rozumiem, że w końcu ta książka też w jakimś stopniu się na nim koncentruje, ale czasami mnie denerwowało porównywanie, jak ona i Dewey byli zgraną parą i się rozumieli, itd. Ale ogólnie to bardzo fajna książka. :3
Hmmm... Historię kociaków są świetne, czasami wręcz wzruszające, ale... Mimo że przyjemnie się czytało to jednak denerwowało mnie trochę wtrącanie przez autorkę ciągle swoich kwestii o sobie i Deweyu. Rozumiem, że w końcu ta książka też w jakimś stopniu się na nim koncentruje, ale czasami mnie denerwowało porównywanie, jak ona i Dewey byli zgraną parą i się rozumieli, itd....
Długo czekałam na chwilę aby przeczytać tę pozycje i nie zawiodła ona moich oczekiwań. Historie tutaj są wesołe oraz smutne, chwilami mogą wydać się nierzeczywiste, ale jednak wydarzyły się naprawdę. Dają one nadzieję, na to, że kiedy w coś uwierzymy, wszystko się może jakoś ułożyć - a pomóc może nam w tym niepozorny czworonóg.
Długo czekałam na chwilę aby przeczytać tę pozycje i nie zawiodła ona moich oczekiwań. Historie tutaj są wesołe oraz smutne, chwilami mogą wydać się nierzeczywiste, ale jednak wydarzyły się naprawdę. Dają one nadzieję, na to, że kiedy w coś uwierzymy, wszystko się może jakoś ułożyć - a pomóc może nam w tym niepozorny czworonóg.
Pośmiertne wspomnienia o niezwykłym kocie Deweyu stały się wyjściem do może jeszcze ciekawszej książki o życiu nie tylko kotów ale także ludzi. Książka zawiera więcej ludzkich losów. Można w niej spotkać wielu wspaniałych mężczyzn, takich, których na ulicy widzi się w skrajnie innym świetle i ma się o nich skrajnie inną opinie niż ta, która została przedstawiona w książce. Porażający jest fakt, że to ta książkowa wersja życia daje pełniejszy obraz i w ten sposób uświadamia jak wiele rzeczy nie wiemy o innych ludziach i przez to nieświadomie ich krzywdzimy w swoich opiniach i podejściu do nich. Książka ma coś z dobrych cech kronikarstwa, które ma służyć naszemu rozwojowi. Czy koty są tam najważniejsze? To zależy kto to czyta.
Pośmiertne wspomnienia o niezwykłym kocie Deweyu stały się wyjściem do może jeszcze ciekawszej książki o życiu nie tylko kotów ale także ludzi. Książka zawiera więcej ludzkich losów. Można w niej spotkać wielu wspaniałych mężczyzn, takich, których na ulicy widzi się w skrajnie innym świetle i ma się o nich skrajnie inną opinie niż ta, która została przedstawiona w książce....
Większość miłośników kotów z pewnością słyszała, bądź też czytała książkę autorstwa Vicki Myron o niesamowitym Deweyu, bibliotecznym kocie który odmienił losy małego miasteczka w Stanach Zjednoczonych. Właściciele pięknych i przyjaznych (gdy mają na to ochotę) mruczków doskonale wiedzą, że każdy kot ma inny charakter i w odróżnieniu od psa potrafi się między innymi obrazić i wieść dość indywidualne życie. Bibliotekarka Vicki, po bardzo ciepłym przyjęciu książki o Deweyu, zdecydowała się opowiedzieć własnymi słowami dziewięć innych historii z tymi stworzeniami. „Dziewięć wcieleń kota Deweya” jest więc zbiorem opowiadań z życia kilku osób i związanych z nimi kotami.
Najpierw jednak, otrzymujemy krótki wstęp opisujący historię tytułowego Deweya i jego wpływ na życie mieszkańców Spencer. Poznajemy sposób w jaki trafił do biblioteki, jak i szerokim odzewie ludzi z całego świata na wieść o jego śmierci. Część czytelników może zachęcić do sięgnięcia po poprzednią książkę Vicki Myron. Historie, umieszczone w książce przedstawiają losy nie tylko kotów, ale przede wszystkim ludzi. To właśnie opisy ich nagłych zwrotów w życiu, bycia szczęśliwym itd. wysuwają się na pierwszy plan. Koty są katalizatorami wydarzeń i pomagają przetrwać ciężkie chwile.
Zapewne każdemu czytelnikowi, najbardziej spodoba się inna opowieść. Jednakże dwie z nich, zasługują na szczególną uwagę. Pierwsza z nich przedstawia losy Billa, wychowanego w niewielkim miasteczku, gdzie dzieciństwo upłynęło mu na pracy na farmie. Brał udział w wojnie w Wietnamie, jako członek specjalnego oddziału prowadzącego rekonesans wrogiego terenu. Po powrocie do Stanów czuł się samotny, zagubiony i nie mógł znaleźć swojego miejsca w życiu. To właśnie kot był jego największym wsparciem i przyjacielem, dającym mu powód do wiary, że może być lepiej. Myron z wielkim wyczuciem i zrozumieniem psychiki opisuje zdarzenia i odczucia Billa. Czytelnik może dzięki temu bardziej wczuć się w historie. Druga bardzo dobra historia, dotyczy samotnie wychowującej dziecko kobiety, która pomimo przeciwności losu, osiągnęła wysoką pozycję zawodową i znalazła swoje miejsce na ziemi. Duży w tym udział był bożenarodzeniowego kotka, który dopiero po pewnym czasie zdobył sympatię kobiety.
W opowieści nie brakuje dużej liczby wtrąceń i historii z życia samej autorki, ale są one ciekawe i zawsze związane z opowiadanymi zdarzeniami. „Dziewięć wcieleń kota Deweya” to hołd ludzkiej nieustępliwości ducha, walce z przeciwnościami losu i poszukiwaniu szczęścia. Ale nie brakuje w niej humorystycznych opisów zachowań tych niezależnych stworzeń. W paru sytuacjach nawet osoba nie lubiąca kotów, nie powstrzyma się od śmiechu. Ułatwia to także lekki, przyjazny styl pisania autorki. Szkoda, że nie umieszczono kilku kolorowych zdjęć, pojawiają się tylko czarno-białe fotografie na początkach i zakończeniach rozdziałów.
Pomimo tego, że nie każda opowieść jest równie ciekawa, wszyscy fani zwierząt będą usatysfakcjonowani lekturą. Te historie z życia wzięte, z powodu swojej realności mają ogromną moc oddziaływania, a czytelnik często współczuje bądź też podziwie ich ludzkich bohaterów i darzy ogromną sympatią mniejszych wzrostem, ale wielkich duchem towarzyszy. Część z tych opowiadań z pewnością na długo pozostanie w mojej pamięci, a tych którzy jeszcze tego nie zrobili, zachęcam do sięgnięcia po poprzednią książkę Vicki Myron o Deweyu.
http://radosnastronazycia.blogspot.com/
Większość miłośników kotów z pewnością słyszała, bądź też czytała książkę autorstwa Vicki Myron o niesamowitym Deweyu, bibliotecznym kocie który odmienił losy małego miasteczka w Stanach Zjednoczonych. Właściciele pięknych i przyjaznych (gdy mają na to ochotę) mruczków doskonale wiedzą, że każdy kot ma inny charakter i w odróżnieniu od psa potrafi się między innymi obrazić...
Ta książka jest wyjątkowa z wielu przyczyn. Napisana przez kobiety które kochają te futrzane zwierzęta sprawia że każdy chce się przytulić do małego futrzaka i lepiej go poznać. Wiele kotów, dziewięć historii w których główne postacie to koty. Nie wiem co jest w tym wszystkim najlepsze, ale chyba to że są to prawdziwe historie wzięte z życia.
Ja sam pokochałem te postacie i zapragnąłem mieć własnego przyjaciela kota. Ta książka wyzwala w człowieku wiele pozytywnych cech, w tym również opiekuńczość do zwierząt i wdzięczność za to że robią tyle dobrego dla nas ludzi. Często są niedoceniane, bite i głodzone. A przecież kot też czuje, a nawet więcej. Książka pokazuje wielką empatię i inteligencję kotów. A naprawdę mają jej wiele.
Każda z tych historii ujmuje za serce, w każdej centrum jest kot i otoczenie ludzi. Nie każda historia jest wesoła i kończy się happy-endem ale to jak w ludzkim życiu. Podoba mi się styl jakim jest napisana książka. Prosty język, dobrzy ludzie i historie które nadają się do ekranizacji filmowych. Książka opowiada o wielkiej miłości zwierząt do ludzi i pokazuje miłość ludzi do kotów. To wyjątkowa pozycja na rynku wydawniczym. Czyta się przyjemnie. Polecam wszystkim (nie tylko miłośnikom sympatycznych czworonożnych futrzaków ).
Ta książka jest wyjątkowa z wielu przyczyn. Napisana przez kobiety które kochają te futrzane zwierzęta sprawia że każdy chce się przytulić do małego futrzaka i lepiej go poznać. Wiele kotów, dziewięć historii w których główne postacie to koty. Nie wiem co jest w tym wszystkim najlepsze, ale chyba to że są to prawdziwe historie wzięte z życia.
Nigdy w życiu zapewnie nie zmądrzeję. Nie ma takiej opcji.
Co mnie skłoniło do takiej refleksji? Ano lektura książki „Dziewięć wcieleń kota Deweya”. Okazało się że jestem istotą której opisy trudnego zwierzęcego życia wzruszają do łez nawet w miejscach publicznych. Dlatego przestrzegam Was! Nie czytajcie w autobusach, parkach, na przystankach! Chyba, że chcecie żeby Was za dziwaków wzięli.
Ta książka niesamowicie do mnie trafiła! Mimo, że osobiście uważam, że za dużo było prywaty, autorka owszem kochała Deweya, ale za dużo pisze o sobie. Za którymś razem zaczęło to drażnić, bo nie wzięłam książki do czytania o ludziu, miało być o kocie. O kotach. Książka napisana nie jakimś super wyrafinowanym językiem opowiada historie kotów które dla kogoś były wszystkim. Opowiada o kociej miłości opatulonej w futerko gotowej bronić ukochanego ludzika ostrymi pazurkami. Kochającej człowieka całym swym – często – poharatanym przez życie serduszkiem. To zbiorek ludzkich historii, opowieści ludzi, którzy w którymś etapie swojego życia zdecydowali przygarnąć kociaka do domu. Poczytajcie i zobaczcie jaka nagroda ich spotkała. Wiem o czym Ci ludzie piszą bo moja Mela też jest przygarnięta i gdy szlochałam nad którąś z historii, potworek wskoczył na łóżko(uprzednio wołając o tradycyjny kocyk) zaczął się Mizia a później zaglądnął mi w oczy jakby z pytaniem dlaczego płaczę jednocześnie każąc mi przestać.
Książka nie jest dla ludzi którzy nie wierzą w tak bliski kontakt zwierzęcia i człowieka, bo cała książka będzie ich denerwować, może oburzać. Dla mnie było to potwierdzeniem tego co przeżywam. Piękne i wzruszające historie. Nie ukrywam, że nie raz płakałam jak bóbr.
Polecam całym sercem wszystkim wielbicielom kotów, fanom zwierząt dla których zwierzaki to ktoś więcej niż tylko stojący niżej w drabinie ewolucji stwór.
Nie czytałam pierwszej części, ale to mi zupełnie nie przeszkadzało, pokochałam Bożonarodzeniowego Kota, Duszka i Ciasteczko, te historie szczerze wycisnęły mi łzy z oczu, dobre łzy i napełniły masą dobrej energii, dobrych uczuć i mnóstwem nadziei
Nigdy w życiu zapewnie nie zmądrzeję. Nie ma takiej opcji.
Co mnie skłoniło do takiej refleksji? Ano lektura książki „Dziewięć wcieleń kota Deweya”. Okazało się że jestem istotą której opisy trudnego zwierzęcego życia wzruszają do łez nawet w miejscach publicznych. Dlatego przestrzegam Was! Nie czytajcie w autobusach, parkach, na przystankach! Chyba, że chcecie żeby Was za...
Mieliśmy już okazję zapoznać się z "Psem Podróżującym Koleją", którego l wzruszającą historię zazwyczaj każdy przechodzi w podstawówce, teraz mamy okazję poznać kota Deweya, który mieszkał w bibliotece i zmieniał życie ludzi na zawsze. Historia Deweya została już opublikowana w książce "Duży Kot w Małym Mieście", jednaj jak wspomina w rozpoczęciu książki sama autorka, "Dziewięć Wcieleń Kota Deweya" wcale nie jest drugim tomem, więc spokojnie można poznawać magię jej bohatera, nawet od tego tomu. Nie miałam niestety okazji jeszcze zapoznać się z "Dużym Kotem w Małym Mieście", ale po przeczytaniu tej właśnie książki, nie wątpię, aby tytuł był omylny, gdyż ze wspomnień osób, które znały kotka, a nawet tych na które życie wpłynęła książka, śmiem twierdzić, że to naprawdę kot był wielki, a miasto małe. W poprzedniej książce pani Vicki Myron opisała swój kawałek życia i to dość spory, bo aż dziewiętnaście lat z Deweyem. Książka opowiadała historię od momentu znalezienia kociaka, aż do chwili jego przykrej i bolesnej, nie tylko dla właścicieli śmierci. Teraz poznając odczucia innych osób, mamy urzeczywistnienie faktu, że ten kociak był naprawdę wyjątkowy i zmieniał świat a już na pewno dawał ludziom nadzieje na lepsze jutro. Przed opublikowaniem "Wielkiego Kota w Małym Mieście" Dewey był znany, nawet wtedy pisały o nim gazety oraz mówiły różne programy telewizyjne. Dorośli ludzie przyprowadzali do biblioteki w której mieszkał swoje dzieci, aby te poznały czworonoga, te mówiły o nim dalej i ta jego nie codzienność rozrastała się coraz dalej i dalej. Nadszedł nawet czas, kiedy ludzie, zupełnie obcy przyjeżdżali do Spencer, aby go poznać i poczuć miłość zwierzaka do ludzi. Jak wspomina między innymi jago właścicielka oraz autorka książki, sama nawet nie wiedziała ilu ludziom jej kot dawał szczęście, dopiero przekonała się o tym po jego śmierci. Książka, jak wspominałam w opisie, opowiada o dziewięciu osobach i ich przeżyciach. Trzy współpracujące osoby, to wielbicielki Deweya z miasta z którego pochodził szóstka innych, to wspomnienia i sytuacje, kiedy to właśnie ich koty okazały się tak wyjątkowe jak sam bohater powieści. W czasie czytania każdego z wątków, można mieć różne przeczucia. Czasami wspomnienia te budzą naprawdę wielki smutek, który towarzyszy nam już od samego prologu, który jest słowami autorki, między innymi do czytelników i podziękowaniami do osób, które brały udział przy tworzeniu książki, znowu podczas innych rozdziałów możemy napotkać na humor, niebywałe szczęście, rzeczy, które mogą budzić nasz sprzeciw oraz odrazę, a nawet mieszaninę smutku i radości w jednym. Tyle uczuć w jednej, niezbyt grubej książce, tworzonej przez dziewięć różnych osób, nieprawdopodobne, prawda? Ja, jako sama czytelniczka jestem pod naprawdę wielkim wzruszeniem po przejściu przez książkę. Jeszcze nigdy się spotkałam się z taką bombą uczuć. "Dziewięć Wcieleń Kota Deweya" wyciska łzy jak cytryna, a jednocześnie słodzi życie jak cukier. Podczas swojej przygody z książkami, których było już dość sporo, nie spotkałam się jeszcze z taką, która by wyciskała łzy podczas czytania prologu, a przecież był to dopiero początek, więc wyobraźcie sobie do czego doszło potem. Dewey był wspaniałym kotem i nie trzeba było go znać, aby w to wierzyć. Jak wspominają jego wielbiciele, pomógł im przetrwać najtrudniejsze okresy ich życia i odnaleźć szczęście w momentach kiedy to właśnie ich koty były ostatnimi towarzyszami, czasem jedynymi. Po tej książce można właśnie się przekonać do jakiego stopnia ludzie są w stanie kochać swoich pupili i jak cierpieć po ich stracie. Osobiście nigdy nie przepadałam za kotami, nawet nimi nieco gardziłam, jednak po tej książce nauczyłam się je cenić, tak samo jak ukochane psy i inne zwierzaki. Po debiucie "Wielkiego Kota w Małym Mieście" miliony ludzi oszalało na punkcie jego historii, teraz Dewey wrócił po krótkim czasie odpoczynku do pamięci dawnych oraz nowych czytelników, jak wpłynie na ich życie? Przekonamy się niebawem. Książka nie jest najgrubsza, tak jak wspominałam wcześniej, jednak też nie jest pisana największą czcionką, co powoduje, że znajdziemy w niej bardzo dużo ciekawego tekstu. Każda historia kieruje za sobą jakąś miłą naukę, dlatego też uważam, że książkę powinni przeczytać wszyscy, nie zależnie od stosunku do życia i nastawienia do kotów. Powieści rodzice mogą przeczytać również swoim dzieciom, gdyż będą to dla nich na pewno nie szkodliwe, a przydatne lekcje. Na koniec mam nadzieję, że uwierzycie mi na słowo, że książka jest naprawdę taka dobra, a nie pomyślicie, ze napisałam tak, tylko dlatego, że dostałam ją od wydawnictwa i to dla niego piszę tą recenzję. Tom naprawdę jest wart przeczytania.
Więcej na: http://today1.blog.onet.pl/104-Vicki-Myron-Bret-Witter-Dz,2,ID425855644,DA2011-04-21,n
Tekst powstał we współpracy z wydawnictwem Znak
Mieliśmy już okazję zapoznać się z "Psem Podróżującym Koleją", którego l wzruszającą historię zazwyczaj każdy przechodzi w podstawówce, teraz mamy okazję poznać kota Deweya, który mieszkał w bibliotece i zmieniał życie ludzi na zawsze. Historia Deweya została już opublikowana w książce "Duży Kot w Małym Mieście", jednaj jak wspomina w rozpoczęciu książki sama autorka,...
Po prostu koci świat" - tak najkrócej opisać książkę ,która opowiada o tak fascynujących stworzeniach jakimi są koty.
A wszystko zaczęło się od podrzucenia małego kotka do skrzynki na książki przy bibliotece w Spencer w Iowa . Dewey ,bo tak nazwano malca ,zziębnięty doszedł do siebie i zamieszkał w owej bibliotece ,a jego opiekunka Vicki Myron opisała w książce "Dewey.Wielki kot w małym mieście" jego wyjątkową osobowość i 19 lat "bibliotecznego "życia .Kociak był ulubieńcem czytelników ,darzył ich sympatią , towarzyszył w czasie odwiedzin biblioteki - umiał pocieszyć i pokrzepić na swój koci sposób.
Po sukcesie książki jej autorka otrzymała tysiące maili, listów i telefonów od wielbicieli Dewey i opiekunów innych ,niezwykłych mruczących futrzaków . I tak powstała jej druga książka " Dziewięć wcieleń kota Deweya" . Czyta się ją jednym tchem - bo to dziewięć niezwykłych opowieści o kociakach , które przygarnięte przez ludzi odpłaciły im stokrotnie za miłość ,ciepło i uczucie jakim były darzone. Koty potrafiły stać im się lepszymi ludźmi , towarzyszyły w doli i niedoli - były wierne gdy zdradziła żona czy mąż-alkoholik . Swoim niezwykłym czarem umiały dodać otuchy w chorobie jak Ciasteczko - kotka Lindy . Autorka pisze o zwykłych ludziach - niezbyt bogatych ,a czasem wręcz bardzo ubogich ,którzy potrafili zbierać puszki i pracować po godzinach ,aby mieć na leczenie i karmę dla pupila. Te historie są naprawdę niezwykłe i wzruszające ,ale w pełni udowadniają tezę Vicki Myron ,że w kotach mieszkają dobre duchy .
Dzięki książce poznałam nie tylko wyjątkowe kociaki ,ale i ciekawe opowieści o różnych częściach USA - mogłam poznać atmosferę malutkiego Spencer , dzikość i trudny klimat Alaski ,a w końcu życie molocha jakim jest Nowy York .
Okładka też zasługuje na uwagę - jest na niej Dewey - jak dla mnie kocia piękność - jakiż on ma piękny pysio , jaki magnetyzujący wzrok , jakie tajemnicze oczęta !
Ta książka to obowiązkowa lektura dla miłośników kotów ,ale nie tylko .Tym którzy jeszcze je nie bardzo znają z autopsji pomoże poznać wyjątkowość kociej osobowości i być może zachęci do przygarnięcia futrzaka do swojego domu .
Mnie lektura się bardzo ,bardzo podobała !
Po prostu koci świat" - tak najkrócej opisać książkę ,która opowiada o tak fascynujących stworzeniach jakimi są koty.
A wszystko zaczęło się od podrzucenia małego kotka do skrzynki na książki przy bibliotece w Spencer w Iowa . Dewey ,bo tak nazwano malca ,zziębnięty doszedł do siebie i zamieszkał w owej bibliotece ,a jego opiekunka Vicki Myron opisała w książce...
"Dziewięć wcieleń kota Deweya" to dziewięć różnych opowieści o niezwykle sympatycznych futrzakach. Każdy z nich w jakiś sposób odmienił życie ludzi. Czytałam książkę w każdej wolnej chwili, a mój kot mruczał obok mnie zwinięty w kłębek:)
"Dziewięć wcieleń kota Deweya" to dziewięć różnych opowieści o niezwykle sympatycznych futrzakach. Każdy z nich w jakiś sposób odmienił życie ludzi. Czytałam książkę w każdej wolnej chwili, a mój kot mruczał obok mnie zwinięty w kłębek:)
Całkiem niedawno przeczytałam pierwszą książkę autorstwa tego duetu - "Dewey. Wielki kot w małym mieście" i przepadłam :). Cudowna opowieść o nietypowym kocie oraz ludziach, którzy go pokochali. Bardzo ciepła, pełna miłości książka o tym, jak ludzie i zwierzęta do siebie pasują i jak potrafią wpływać wzajemnie na swoje życie. Czytanie zakończyłam zapłakana...
"Dziewięć wcieleń kota Deweya" to zbiór opowieści o kilku niesamowitych połączeniach ludzi i kotów. Jest to książka inspirowana poprzednią, jednakże można ją czytać oddzielnie. Nie poczujecie się zagubieni, bo na wstępie autorka przybliża historię Deweya i tego, jak ważny był dla wielu ludzi i jak na nich wpływał. Wszystkie historie przytoczone w tej książce dotarły do niej jako reakcje na śmierć Deweya, kiedy to ludzie czuli potrzebę zwierzania się z ich własnych przeżyć i stosunków ze zwierzętami.
Wszystkie te opowieści to przepiękne przykłady przyjaźni i miłości zwierząt i ludzi. Jasno ukazują potężny wpływ, jaki mogą na nas mieć zwierzęta, jak bardzo potrafią pomóc nam przetrwać ciężkie chwile, zmienić się, otworzyć, docenić życie. Ja sama mam szczęście, że u nas od zawsze były i koty, i psy. Dorastałam w domu, w którym były zwierzęta i to nauczyło mnie kochać je i doceniać. Widząc miłość moich zwierząt do mnie oraz wiedząc, jak bardzo je kochałam i kocham mogłam bardzo prosto zidentyfikować się z bohaterami tej książki. A historie te są niesamowite...
Mamy tutaj przypadki, w których kot był największym i najwierniejszym przyjacielem człowieka. W innych możemy obserwować jak też kot pomaga przetrwać komuś najgorsze momenty, załamania, choroby. Mamy koty broniące swoich właścicieli, tańczące przed nimi jak ninja, ukazujące im, jak ważne jest życie. Mamy koty, które mają tak wielką wolę przeżycia, że nawet porwanie przez sowę i upadek z wysokości, czy podtopienie w klozecie nie są w stanie jej ugasić. Koty cudowne, wyjątkowe, pełne miłości i wierności.
Moimi ulubieńcami zostali zdecydowanie Kot Bożonarodzeniowy, Duszek oraz Ciasteczko. Takie koty sama bardzo chciałabym mieć. Podziwiam je całym sercem. W ogóle nie jestem w stanie zrozumieć osób, które twierdzą, że są to rzeczy, nie mają duszy i w ogóle można robić z nimi, co tylko się chce. Taka osoba chyba nie miała nigdy kota czy psa kochającego ją najbardziej na świecie. Ja mam szczęście - miałam i mam zwierzęta, które uczyniły mi ten honor :).
Jest to bardzo ciepła, czasami smutna, czasami wzruszająca, a jeszcze kiedy indziej wywołująca uśmiech książka. Opowiada o historiach, które są bardzo pozytywnymi przykładami zarówno osób próbujących walczyć z przeszkodami i żyć jak najlepiej, jak i kotów, które im przywracają wiarę w wartość życia oraz obdarzają miłością. Lektura obowiązkowa dla każdego miłośnika zwierząt!
[Recenzję opublikowałam wcześniej na moim blogu - http://ksiazkowo.wordpress.com]
Całkiem niedawno przeczytałam pierwszą książkę autorstwa tego duetu - "Dewey. Wielki kot w małym mieście" i przepadłam :). Cudowna opowieść o nietypowym kocie oraz ludziach, którzy go pokochali. Bardzo ciepła, pełna miłości książka o tym, jak ludzie i zwierzęta do siebie pasują i jak potrafią wpływać wzajemnie na swoje życie. Czytanie zakończyłam zapłakana...
Fajna książka. Polecam
Fajna książka. Polecam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOcena 3 dlatego, ze większość historii o ludziach i ich przejściach a nie o kotach jak oczekiwałam. Nuda.
Ocena 3 dlatego, ze większość historii o ludziach i ich przejściach a nie o kotach jak oczekiwałam. Nuda.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka jest wspaniała. Historie kotków i ich właścicieli niesamowite, styl pisania bardzo fajny.
Polecam wszystkim kociarzom i nie tylko!
Książka jest wspaniała. Historie kotków i ich właścicieli niesamowite, styl pisania bardzo fajny.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPolecam wszystkim kociarzom i nie tylko!
Z wielkim entuzjazmem wzięłam się za lekturę. Choć sama nie mam kota to uwielbiam czytać o zwierzakach.
Niestety jako, że opisywane były koty to też i ich właściciele a bywało to nużące. Przerzucałam wzrokiem po ich biografiach. Lecz w końcu zablokowałam się. Lektura zaczęła mnie nużyć, powodowała coraz większe przestoje między stronami i z trudem ją skończyłam. Wymęczona nie miałam nawet sił sięgnąć po inną książkę. :(
Z wielkim entuzjazmem wzięłam się za lekturę. Choć sama nie mam kota to uwielbiam czytać o zwierzakach.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiestety jako, że opisywane były koty to też i ich właściciele a bywało to nużące. Przerzucałam wzrokiem po ich biografiach. Lecz w końcu zablokowałam się. Lektura zaczęła mnie nużyć, powodowała coraz większe przestoje między stronami i z trudem ją skończyłam. Wymęczona...
Książkę wypożyczyłam jako drugą cześć przygód Deweya. W tej książce są opisane historie kotów, które tak jak Dewey znalazły człowieka, który je pokochał. Najbardziej wzruszyła mnie historia o kotku imieniem Duszek. Polecam tę książkę z całego serca. Ale uwaga! Można się wzruszyć i zacząć płakać jak małe dziecko. Wiem bo sama płakałam. :)
Książkę wypożyczyłam jako drugą cześć przygód Deweya. W tej książce są opisane historie kotów, które tak jak Dewey znalazły człowieka, który je pokochał. Najbardziej wzruszyła mnie historia o kotku imieniem Duszek. Polecam tę książkę z całego serca. Ale uwaga! Można się wzruszyć i zacząć płakać jak małe dziecko. Wiem bo sama płakałam. :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka z bardzo potężnym, pozytywnym ładunkiem emocjonalnym. Każda z przedstawionych historii o niezwykłych kotach i ich kochających właścicielach jest przepełniona miłością i niesamowicie wzruszająca. Wielokrotnie musiałam odkładać książkę i wylałam nad nią mnóstwo łez.
"To nie druga część Dewey'a i nie miała nią być. Jest tylko jeden Dewey - książka, tak jak był jeden Dewey - cudowny kot. Jednak opowieści są tysiące. Istnieje pewnie milion kotów, które przy odrobinie szczęścia mogłyby zmienić czyjeś życie. (...) Anioły przychodzą do nas pod różnymi postaciami. Miłość może nadejść z najmniej oczekiwanej strony. Jedno wyjątkowe zwierze może odmienić człowiekowi życie. Może odmienić życie całego miasteczka. W pewnym sensie może odmienić świat."
Książka z bardzo potężnym, pozytywnym ładunkiem emocjonalnym. Każda z przedstawionych historii o niezwykłych kotach i ich kochających właścicielach jest przepełniona miłością i niesamowicie wzruszająca. Wielokrotnie musiałam odkładać książkę i wylałam nad nią mnóstwo łez.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"To nie druga część Dewey'a i nie miała nią być. Jest tylko jeden Dewey - książka, tak jak był jeden...
Zupełnie przypadkowo wpadła mi w ręce. Już w trakcie lektury zastanawiałam się co w niej takiego jest, że wszyscy się nią zachwycają. Owszem, całkiem miło się ją czytało ale odniosłam wrażenie, że autorka po prostu otrzymała za darmula historie od innych ludzi i próbuje na fali popularności kota Deweya zbić jeszcze trochę kasy. Aż mnie odrzucało jak czytałam całkiem niezłe opowiadanie a tam wciśnięte własne dygresje autorki typu:
"kiedy wreszcie zmusiłam się do wysłuchania historii...."
lub:
"nie uważam, żeby coś nas łączyło..."
Czemu to ma służyć?! - Ja się pytam.
Sądzę, że osoby, które opowiedziały historie własnych kotów a przy tym zdradzały intymne szczegóły swoich życiorysów mogły się bardzo rozczarować. Autorka potraktowała ich z góry, jedną ręką poklepując ich po plecach ze współczuciem a drugą sprawdzając stan konta bankowego.
A najlepsza była ostatnia historia niczym wydarta kartka z pamiętnika.
Oj, słodzi sobie autorka, słodzi.
Zupełnie przypadkowo wpadła mi w ręce. Już w trakcie lektury zastanawiałam się co w niej takiego jest, że wszyscy się nią zachwycają. Owszem, całkiem miło się ją czytało ale odniosłam wrażenie, że autorka po prostu otrzymała za darmula historie od innych ludzi i próbuje na fali popularności kota Deweya zbić jeszcze trochę kasy. Aż mnie odrzucało jak czytałam całkiem niezłe...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO ile dobrze pamiętam, to wygrałam ją w jednym z konkursów humanistycznych. Zaczęłam czytać, ale nie skończyłam, gdyż wielką miłośniczką kotów nie jestem, a było pod ręką wiele ciekawszych powieści. Na połowę książki, którą do tej pory przeczytałam daję ocenę "dobra".
O ile dobrze pamiętam, to wygrałam ją w jednym z konkursów humanistycznych. Zaczęłam czytać, ale nie skończyłam, gdyż wielką miłośniczką kotów nie jestem, a było pod ręką wiele ciekawszych powieści. Na połowę książki, którą do tej pory przeczytałam daję ocenę "dobra".
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążkę polecam nie tylko dla miłośników kotów. Wywołuje uśmiech na twarzy i ma piękne przesłanie.
Książkę polecam nie tylko dla miłośników kotów. Wywołuje uśmiech na twarzy i ma piękne przesłanie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeczytałam z sympatii do kotów. Ciepłe, urzekające opowieści "kociarzy". Przyjemna, nieskomplikowana lektura.
Przeczytałam z sympatii do kotów. Ciepłe, urzekające opowieści "kociarzy". Przyjemna, nieskomplikowana lektura.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo fajna książka !! Z początku wydaje się nudna... lecz gdy doszłam do jednego z rozdziałów książka rozbawiła mnie do łez :) Lecz gdy nie lubisz kotów to książka nie dla cb ;) z chęcią sięgnę po część pierwszą
Bardzo fajna książka !! Z początku wydaje się nudna... lecz gdy doszłam do jednego z rozdziałów książka rozbawiła mnie do łez :) Lecz gdy nie lubisz kotów to książka nie dla cb ;) z chęcią sięgnę po część pierwszą
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeżeli ktoś czytał pierwszą część Deweya, to wie o jakim klimacie mowa, jeżeli nie czytał , to musi to czym prędzej nadrobić i sięgnąć po tę książkę. Zły humor, depresja, zniechęcenie, zimowe zwątpienie - wystarczy sięgnąć, przeczytać Dziewięć wcieleń kota Deweya i wszystko mija, bo to opowieść o: otwartości, miłości przyjaźni o ludziach, o życiu. Pisane dostępnym językiem, ale nie jest to tzw "czytadło" urocza prostota języka, taka zwykłość, za którą często tęsknimy jako czytelnicy. Pozycja (według mnie) godna poświęcenia uwagi.
Jeżeli ktoś czytał pierwszą część Deweya, to wie o jakim klimacie mowa, jeżeli nie czytał , to musi to czym prędzej nadrobić i sięgnąć po tę książkę. Zły humor, depresja, zniechęcenie, zimowe zwątpienie - wystarczy sięgnąć, przeczytać Dziewięć wcieleń kota Deweya i wszystko mija, bo to opowieść o: otwartości, miłości przyjaźni o ludziach, o życiu. Pisane dostępnym językiem,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toczytam i płaczę i wspominam moje ukochane kotki.Każdy,kto miał kotka wie,co to za emocje.Tu nie ma żadnej ściemy,wszystkie wspomnienia są tak autentyczne.
czytam i płaczę i wspominam moje ukochane kotki.Każdy,kto miał kotka wie,co to za emocje.Tu nie ma żadnej ściemy,wszystkie wspomnienia są tak autentyczne.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo topłakałam jak bóbr podczas czytania tej książki. Zdecydowanie dla wielbicieli kotów
płakałam jak bóbr podczas czytania tej książki. Zdecydowanie dla wielbicieli kotów
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka ineteresująca, opisująca ciekawe historie mruczących futrzaków, jedyny minus to niepotrzebne wstawki i odowołania do kota Deweya...
Książka ineteresująca, opisująca ciekawe historie mruczących futrzaków, jedyny minus to niepotrzebne wstawki i odowołania do kota Deweya...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeczytałam pierwszą książkę o Deweyu jednym tchem i bardzo się przy niej wzruszyłam. Dlatego nie mogłam pominąć kolejnej książki z tej serii, mimo że jak lojalnie uprzedza autorka, nie jest już ona w całości o tym niezwykłym zwierzaku. Miałam jednak nadzieje, że się nie zawiodę i tak też się stało.
"Dziewięć wcieleń kota Deweya" jest równie uroczą książką jak jej poprzedniczka, a czytając ją niejednokrotnie prawie się popłakałam (co było dość kłopotliwe jeśli jechałam autobusem). Mamy tu dziewięć opowiadań o różnych kotach (czasem związanych w jakimś stopniu z tytułowym zwierzakiem a czasem nie), które tak na prawdę nic wielkiego w życiu nie uczyniły ale były na swój sposób niezwykłe. Tym bardziej, że prawie każde z nich musiało walczyć o przeżycie. A jednak mimo ciężkich początków nie traciły radości z życia i cieszyły się każdym dniem. Były wyjątkowe dla swoich właścicieli i niejednokrotnie pomagały im poukładać swoje życie. Nawet jeśli ta pomoc ograniczała się tylko do dotrzymania towarzystwa, przytulenia się czy rozbawienia poprzez różne wygłupy.
Poznajemy tu całą galerię kotów tak różnych od siebie ale jednocześnie tak podobnych. Bo każde z nich bardzo kochało swojego właściciela i dawało to odczuć na wiele sposobów.
Dlatego uważam, że ta książka jest warta przeczytania w równym stopniu jak jej poprzedniczka bo jeszcze bardziej pokazuje nam jak bardzo koty mogą się różnić od stereotypów w jakich są nadal postrzegane.
Przeczytałam pierwszą książkę o Deweyu jednym tchem i bardzo się przy niej wzruszyłam. Dlatego nie mogłam pominąć kolejnej książki z tej serii, mimo że jak lojalnie uprzedza autorka, nie jest już ona w całości o tym niezwykłym zwierzaku. Miałam jednak nadzieje, że się nie zawiodę i tak też się stało.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Dziewięć wcieleń kota Deweya" jest równie uroczą książką jak jej...
Świetne opowieści o uroczych kotach, których nigdy nie mam dość. Jednak doznałam wrażenia, że materiał momentami jest przepracowany. Ciągłe nawiązywanie i porównania do historii Deweya - były męczące, te fragmenty można było pominąć. Może popełniłam błąd czytając obydwie powieści Vicki Myron pod rząd, a może ciekawsze pozycje czekały na moja uwagę. Po za tym książka uczy wytrwałości, zwraca nasza uwagę na te najważniejsze w życiu sprawy, więc warto.
Świetne opowieści o uroczych kotach, których nigdy nie mam dość. Jednak doznałam wrażenia, że materiał momentami jest przepracowany. Ciągłe nawiązywanie i porównania do historii Deweya - były męczące, te fragmenty można było pominąć. Może popełniłam błąd czytając obydwie powieści Vicki Myron pod rząd, a może ciekawsze pozycje czekały na moja uwagę. Po za tym książka uczy...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSą ludzie, którzy sądzą, że nie istnieje coś takiego jak więź człowieka ze zwierzęciem, a jedyne co zwierzę może dać człowiekowi, to przywiązanie w podziękowaniu za „pełną miskę”. Sądzę, że są to poglądy ludzi, którzy nigdy nie mieli zwierzaka i dlatego nie zdołali doświadczyć wielu innych uczuć, które budzą się w człowieku pod wpływem zachowania futrzaka. Bohaterowie książki „Dziewięć wcieleń kota Deweya” są świetnym dowodem na to, że relacja człowiek-kocur to jednak dużo więcej niż zadowolenie z powodu zaspokojenia głodu. Opowieści o kotkach zebrane przez Vicky Myron są reakcją ich właścicieli na wiadomość o śmierci niezwykłego kota Deweya (można o nim poczytać również w książce „Dewey. Wielki kot w małym mieście”) i wywołane chęcią podzielenia się z innymi pamięcią o swoich czworonożnych przyjaciołach. Każda z tych opowieści to dowód na to, jak zwierzaki potrafią odpłacić człowiekowi za ciepło i miłość, jak ‘balsamują’ zasmuconą duszę i jak potrafią zmienić człowieka i jego spojrzenie na życie.
Dla miłośników kotów „Dziewięć wcieleń kota Deweya” to lektura obowiązkowa, choć polecam ją również tym osobom, które twierdzą, że kotów nie lubią. Może po przeczytaniu kilku prawdziwych opowieści uwierzą, że to naprawdę fajne zwierzaki.
Są ludzie, którzy sądzą, że nie istnieje coś takiego jak więź człowieka ze zwierzęciem, a jedyne co zwierzę może dać człowiekowi, to przywiązanie w podziękowaniu za „pełną miskę”. Sądzę, że są to poglądy ludzi, którzy nigdy nie mieli zwierzaka i dlatego nie zdołali doświadczyć wielu innych uczuć, które budzą się w człowieku pod wpływem zachowania futrzaka. Bohaterowie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHmmm... Historię kociaków są świetne, czasami wręcz wzruszające, ale... Mimo że przyjemnie się czytało to jednak denerwowało mnie trochę wtrącanie przez autorkę ciągle swoich kwestii o sobie i Deweyu. Rozumiem, że w końcu ta książka też w jakimś stopniu się na nim koncentruje, ale czasami mnie denerwowało porównywanie, jak ona i Dewey byli zgraną parą i się rozumieli, itd. Ale ogólnie to bardzo fajna książka. :3
Hmmm... Historię kociaków są świetne, czasami wręcz wzruszające, ale... Mimo że przyjemnie się czytało to jednak denerwowało mnie trochę wtrącanie przez autorkę ciągle swoich kwestii o sobie i Deweyu. Rozumiem, że w końcu ta książka też w jakimś stopniu się na nim koncentruje, ale czasami mnie denerwowało porównywanie, jak ona i Dewey byli zgraną parą i się rozumieli, itd....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDługo czekałam na chwilę aby przeczytać tę pozycje i nie zawiodła ona moich oczekiwań. Historie tutaj są wesołe oraz smutne, chwilami mogą wydać się nierzeczywiste, ale jednak wydarzyły się naprawdę. Dają one nadzieję, na to, że kiedy w coś uwierzymy, wszystko się może jakoś ułożyć - a pomóc może nam w tym niepozorny czworonóg.
Długo czekałam na chwilę aby przeczytać tę pozycje i nie zawiodła ona moich oczekiwań. Historie tutaj są wesołe oraz smutne, chwilami mogą wydać się nierzeczywiste, ale jednak wydarzyły się naprawdę. Dają one nadzieję, na to, że kiedy w coś uwierzymy, wszystko się może jakoś ułożyć - a pomóc może nam w tym niepozorny czworonóg.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPośmiertne wspomnienia o niezwykłym kocie Deweyu stały się wyjściem do może jeszcze ciekawszej książki o życiu nie tylko kotów ale także ludzi. Książka zawiera więcej ludzkich losów. Można w niej spotkać wielu wspaniałych mężczyzn, takich, których na ulicy widzi się w skrajnie innym świetle i ma się o nich skrajnie inną opinie niż ta, która została przedstawiona w książce. Porażający jest fakt, że to ta książkowa wersja życia daje pełniejszy obraz i w ten sposób uświadamia jak wiele rzeczy nie wiemy o innych ludziach i przez to nieświadomie ich krzywdzimy w swoich opiniach i podejściu do nich. Książka ma coś z dobrych cech kronikarstwa, które ma służyć naszemu rozwojowi. Czy koty są tam najważniejsze? To zależy kto to czyta.
Pośmiertne wspomnienia o niezwykłym kocie Deweyu stały się wyjściem do może jeszcze ciekawszej książki o życiu nie tylko kotów ale także ludzi. Książka zawiera więcej ludzkich losów. Można w niej spotkać wielu wspaniałych mężczyzn, takich, których na ulicy widzi się w skrajnie innym świetle i ma się o nich skrajnie inną opinie niż ta, która została przedstawiona w książce....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka to 9 opowieści o związkach pomiędzy ludźmi i ich kotami. Jest wśród nich kilka historii, które wyciskają łzy z oczu.
Ta książka to 9 opowieści o związkach pomiędzy ludźmi i ich kotami. Jest wśród nich kilka historii, które wyciskają łzy z oczu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMIjscami nudnawa
MIjscami nudnawa
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWiększość miłośników kotów z pewnością słyszała, bądź też czytała książkę autorstwa Vicki Myron o niesamowitym Deweyu, bibliotecznym kocie który odmienił losy małego miasteczka w Stanach Zjednoczonych. Właściciele pięknych i przyjaznych (gdy mają na to ochotę) mruczków doskonale wiedzą, że każdy kot ma inny charakter i w odróżnieniu od psa potrafi się między innymi obrazić i wieść dość indywidualne życie. Bibliotekarka Vicki, po bardzo ciepłym przyjęciu książki o Deweyu, zdecydowała się opowiedzieć własnymi słowami dziewięć innych historii z tymi stworzeniami. „Dziewięć wcieleń kota Deweya” jest więc zbiorem opowiadań z życia kilku osób i związanych z nimi kotami.
Najpierw jednak, otrzymujemy krótki wstęp opisujący historię tytułowego Deweya i jego wpływ na życie mieszkańców Spencer. Poznajemy sposób w jaki trafił do biblioteki, jak i szerokim odzewie ludzi z całego świata na wieść o jego śmierci. Część czytelników może zachęcić do sięgnięcia po poprzednią książkę Vicki Myron. Historie, umieszczone w książce przedstawiają losy nie tylko kotów, ale przede wszystkim ludzi. To właśnie opisy ich nagłych zwrotów w życiu, bycia szczęśliwym itd. wysuwają się na pierwszy plan. Koty są katalizatorami wydarzeń i pomagają przetrwać ciężkie chwile.
Zapewne każdemu czytelnikowi, najbardziej spodoba się inna opowieść. Jednakże dwie z nich, zasługują na szczególną uwagę. Pierwsza z nich przedstawia losy Billa, wychowanego w niewielkim miasteczku, gdzie dzieciństwo upłynęło mu na pracy na farmie. Brał udział w wojnie w Wietnamie, jako członek specjalnego oddziału prowadzącego rekonesans wrogiego terenu. Po powrocie do Stanów czuł się samotny, zagubiony i nie mógł znaleźć swojego miejsca w życiu. To właśnie kot był jego największym wsparciem i przyjacielem, dającym mu powód do wiary, że może być lepiej. Myron z wielkim wyczuciem i zrozumieniem psychiki opisuje zdarzenia i odczucia Billa. Czytelnik może dzięki temu bardziej wczuć się w historie. Druga bardzo dobra historia, dotyczy samotnie wychowującej dziecko kobiety, która pomimo przeciwności losu, osiągnęła wysoką pozycję zawodową i znalazła swoje miejsce na ziemi. Duży w tym udział był bożenarodzeniowego kotka, który dopiero po pewnym czasie zdobył sympatię kobiety.
W opowieści nie brakuje dużej liczby wtrąceń i historii z życia samej autorki, ale są one ciekawe i zawsze związane z opowiadanymi zdarzeniami. „Dziewięć wcieleń kota Deweya” to hołd ludzkiej nieustępliwości ducha, walce z przeciwnościami losu i poszukiwaniu szczęścia. Ale nie brakuje w niej humorystycznych opisów zachowań tych niezależnych stworzeń. W paru sytuacjach nawet osoba nie lubiąca kotów, nie powstrzyma się od śmiechu. Ułatwia to także lekki, przyjazny styl pisania autorki. Szkoda, że nie umieszczono kilku kolorowych zdjęć, pojawiają się tylko czarno-białe fotografie na początkach i zakończeniach rozdziałów.
Pomimo tego, że nie każda opowieść jest równie ciekawa, wszyscy fani zwierząt będą usatysfakcjonowani lekturą. Te historie z życia wzięte, z powodu swojej realności mają ogromną moc oddziaływania, a czytelnik często współczuje bądź też podziwie ich ludzkich bohaterów i darzy ogromną sympatią mniejszych wzrostem, ale wielkich duchem towarzyszy. Część z tych opowiadań z pewnością na długo pozostanie w mojej pamięci, a tych którzy jeszcze tego nie zrobili, zachęcam do sięgnięcia po poprzednią książkę Vicki Myron o Deweyu.
http://radosnastronazycia.blogspot.com/
Większość miłośników kotów z pewnością słyszała, bądź też czytała książkę autorstwa Vicki Myron o niesamowitym Deweyu, bibliotecznym kocie który odmienił losy małego miasteczka w Stanach Zjednoczonych. Właściciele pięknych i przyjaznych (gdy mają na to ochotę) mruczków doskonale wiedzą, że każdy kot ma inny charakter i w odróżnieniu od psa potrafi się między innymi obrazić...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka jest wyjątkowa z wielu przyczyn. Napisana przez kobiety które kochają te futrzane zwierzęta sprawia że każdy chce się przytulić do małego futrzaka i lepiej go poznać. Wiele kotów, dziewięć historii w których główne postacie to koty. Nie wiem co jest w tym wszystkim najlepsze, ale chyba to że są to prawdziwe historie wzięte z życia.
Ja sam pokochałem te postacie i zapragnąłem mieć własnego przyjaciela kota. Ta książka wyzwala w człowieku wiele pozytywnych cech, w tym również opiekuńczość do zwierząt i wdzięczność za to że robią tyle dobrego dla nas ludzi. Często są niedoceniane, bite i głodzone. A przecież kot też czuje, a nawet więcej. Książka pokazuje wielką empatię i inteligencję kotów. A naprawdę mają jej wiele.
Każda z tych historii ujmuje za serce, w każdej centrum jest kot i otoczenie ludzi. Nie każda historia jest wesoła i kończy się happy-endem ale to jak w ludzkim życiu. Podoba mi się styl jakim jest napisana książka. Prosty język, dobrzy ludzie i historie które nadają się do ekranizacji filmowych. Książka opowiada o wielkiej miłości zwierząt do ludzi i pokazuje miłość ludzi do kotów. To wyjątkowa pozycja na rynku wydawniczym. Czyta się przyjemnie. Polecam wszystkim (nie tylko miłośnikom sympatycznych czworonożnych futrzaków ).
Ta książka jest wyjątkowa z wielu przyczyn. Napisana przez kobiety które kochają te futrzane zwierzęta sprawia że każdy chce się przytulić do małego futrzaka i lepiej go poznać. Wiele kotów, dziewięć historii w których główne postacie to koty. Nie wiem co jest w tym wszystkim najlepsze, ale chyba to że są to prawdziwe historie wzięte z życia.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJa sam pokochałem te...
Nigdy w życiu zapewnie nie zmądrzeję. Nie ma takiej opcji.
Co mnie skłoniło do takiej refleksji? Ano lektura książki „Dziewięć wcieleń kota Deweya”. Okazało się że jestem istotą której opisy trudnego zwierzęcego życia wzruszają do łez nawet w miejscach publicznych. Dlatego przestrzegam Was! Nie czytajcie w autobusach, parkach, na przystankach! Chyba, że chcecie żeby Was za dziwaków wzięli.
Ta książka niesamowicie do mnie trafiła! Mimo, że osobiście uważam, że za dużo było prywaty, autorka owszem kochała Deweya, ale za dużo pisze o sobie. Za którymś razem zaczęło to drażnić, bo nie wzięłam książki do czytania o ludziu, miało być o kocie. O kotach. Książka napisana nie jakimś super wyrafinowanym językiem opowiada historie kotów które dla kogoś były wszystkim. Opowiada o kociej miłości opatulonej w futerko gotowej bronić ukochanego ludzika ostrymi pazurkami. Kochającej człowieka całym swym – często – poharatanym przez życie serduszkiem. To zbiorek ludzkich historii, opowieści ludzi, którzy w którymś etapie swojego życia zdecydowali przygarnąć kociaka do domu. Poczytajcie i zobaczcie jaka nagroda ich spotkała. Wiem o czym Ci ludzie piszą bo moja Mela też jest przygarnięta i gdy szlochałam nad którąś z historii, potworek wskoczył na łóżko(uprzednio wołając o tradycyjny kocyk) zaczął się Mizia a później zaglądnął mi w oczy jakby z pytaniem dlaczego płaczę jednocześnie każąc mi przestać.
Książka nie jest dla ludzi którzy nie wierzą w tak bliski kontakt zwierzęcia i człowieka, bo cała książka będzie ich denerwować, może oburzać. Dla mnie było to potwierdzeniem tego co przeżywam. Piękne i wzruszające historie. Nie ukrywam, że nie raz płakałam jak bóbr.
Polecam całym sercem wszystkim wielbicielom kotów, fanom zwierząt dla których zwierzaki to ktoś więcej niż tylko stojący niżej w drabinie ewolucji stwór.
Nie czytałam pierwszej części, ale to mi zupełnie nie przeszkadzało, pokochałam Bożonarodzeniowego Kota, Duszka i Ciasteczko, te historie szczerze wycisnęły mi łzy z oczu, dobre łzy i napełniły masą dobrej energii, dobrych uczuć i mnóstwem nadziei
Nigdy w życiu zapewnie nie zmądrzeję. Nie ma takiej opcji.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCo mnie skłoniło do takiej refleksji? Ano lektura książki „Dziewięć wcieleń kota Deweya”. Okazało się że jestem istotą której opisy trudnego zwierzęcego życia wzruszają do łez nawet w miejscach publicznych. Dlatego przestrzegam Was! Nie czytajcie w autobusach, parkach, na przystankach! Chyba, że chcecie żeby Was za...
Mieliśmy już okazję zapoznać się z "Psem Podróżującym Koleją", którego l wzruszającą historię zazwyczaj każdy przechodzi w podstawówce, teraz mamy okazję poznać kota Deweya, który mieszkał w bibliotece i zmieniał życie ludzi na zawsze. Historia Deweya została już opublikowana w książce "Duży Kot w Małym Mieście", jednaj jak wspomina w rozpoczęciu książki sama autorka, "Dziewięć Wcieleń Kota Deweya" wcale nie jest drugim tomem, więc spokojnie można poznawać magię jej bohatera, nawet od tego tomu. Nie miałam niestety okazji jeszcze zapoznać się z "Dużym Kotem w Małym Mieście", ale po przeczytaniu tej właśnie książki, nie wątpię, aby tytuł był omylny, gdyż ze wspomnień osób, które znały kotka, a nawet tych na które życie wpłynęła książka, śmiem twierdzić, że to naprawdę kot był wielki, a miasto małe. W poprzedniej książce pani Vicki Myron opisała swój kawałek życia i to dość spory, bo aż dziewiętnaście lat z Deweyem. Książka opowiadała historię od momentu znalezienia kociaka, aż do chwili jego przykrej i bolesnej, nie tylko dla właścicieli śmierci. Teraz poznając odczucia innych osób, mamy urzeczywistnienie faktu, że ten kociak był naprawdę wyjątkowy i zmieniał świat a już na pewno dawał ludziom nadzieje na lepsze jutro. Przed opublikowaniem "Wielkiego Kota w Małym Mieście" Dewey był znany, nawet wtedy pisały o nim gazety oraz mówiły różne programy telewizyjne. Dorośli ludzie przyprowadzali do biblioteki w której mieszkał swoje dzieci, aby te poznały czworonoga, te mówiły o nim dalej i ta jego nie codzienność rozrastała się coraz dalej i dalej. Nadszedł nawet czas, kiedy ludzie, zupełnie obcy przyjeżdżali do Spencer, aby go poznać i poczuć miłość zwierzaka do ludzi. Jak wspomina między innymi jago właścicielka oraz autorka książki, sama nawet nie wiedziała ilu ludziom jej kot dawał szczęście, dopiero przekonała się o tym po jego śmierci. Książka, jak wspominałam w opisie, opowiada o dziewięciu osobach i ich przeżyciach. Trzy współpracujące osoby, to wielbicielki Deweya z miasta z którego pochodził szóstka innych, to wspomnienia i sytuacje, kiedy to właśnie ich koty okazały się tak wyjątkowe jak sam bohater powieści. W czasie czytania każdego z wątków, można mieć różne przeczucia. Czasami wspomnienia te budzą naprawdę wielki smutek, który towarzyszy nam już od samego prologu, który jest słowami autorki, między innymi do czytelników i podziękowaniami do osób, które brały udział przy tworzeniu książki, znowu podczas innych rozdziałów możemy napotkać na humor, niebywałe szczęście, rzeczy, które mogą budzić nasz sprzeciw oraz odrazę, a nawet mieszaninę smutku i radości w jednym. Tyle uczuć w jednej, niezbyt grubej książce, tworzonej przez dziewięć różnych osób, nieprawdopodobne, prawda? Ja, jako sama czytelniczka jestem pod naprawdę wielkim wzruszeniem po przejściu przez książkę. Jeszcze nigdy się spotkałam się z taką bombą uczuć. "Dziewięć Wcieleń Kota Deweya" wyciska łzy jak cytryna, a jednocześnie słodzi życie jak cukier. Podczas swojej przygody z książkami, których było już dość sporo, nie spotkałam się jeszcze z taką, która by wyciskała łzy podczas czytania prologu, a przecież był to dopiero początek, więc wyobraźcie sobie do czego doszło potem. Dewey był wspaniałym kotem i nie trzeba było go znać, aby w to wierzyć. Jak wspominają jego wielbiciele, pomógł im przetrwać najtrudniejsze okresy ich życia i odnaleźć szczęście w momentach kiedy to właśnie ich koty były ostatnimi towarzyszami, czasem jedynymi. Po tej książce można właśnie się przekonać do jakiego stopnia ludzie są w stanie kochać swoich pupili i jak cierpieć po ich stracie. Osobiście nigdy nie przepadałam za kotami, nawet nimi nieco gardziłam, jednak po tej książce nauczyłam się je cenić, tak samo jak ukochane psy i inne zwierzaki. Po debiucie "Wielkiego Kota w Małym Mieście" miliony ludzi oszalało na punkcie jego historii, teraz Dewey wrócił po krótkim czasie odpoczynku do pamięci dawnych oraz nowych czytelników, jak wpłynie na ich życie? Przekonamy się niebawem. Książka nie jest najgrubsza, tak jak wspominałam wcześniej, jednak też nie jest pisana największą czcionką, co powoduje, że znajdziemy w niej bardzo dużo ciekawego tekstu. Każda historia kieruje za sobą jakąś miłą naukę, dlatego też uważam, że książkę powinni przeczytać wszyscy, nie zależnie od stosunku do życia i nastawienia do kotów. Powieści rodzice mogą przeczytać również swoim dzieciom, gdyż będą to dla nich na pewno nie szkodliwe, a przydatne lekcje. Na koniec mam nadzieję, że uwierzycie mi na słowo, że książka jest naprawdę taka dobra, a nie pomyślicie, ze napisałam tak, tylko dlatego, że dostałam ją od wydawnictwa i to dla niego piszę tą recenzję. Tom naprawdę jest wart przeczytania.
Więcej na: http://today1.blog.onet.pl/104-Vicki-Myron-Bret-Witter-Dz,2,ID425855644,DA2011-04-21,n
Tekst powstał we współpracy z wydawnictwem Znak
Mieliśmy już okazję zapoznać się z "Psem Podróżującym Koleją", którego l wzruszającą historię zazwyczaj każdy przechodzi w podstawówce, teraz mamy okazję poznać kota Deweya, który mieszkał w bibliotece i zmieniał życie ludzi na zawsze. Historia Deweya została już opublikowana w książce "Duży Kot w Małym Mieście", jednaj jak wspomina w rozpoczęciu książki sama autorka,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo prostu koci świat" - tak najkrócej opisać książkę ,która opowiada o tak fascynujących stworzeniach jakimi są koty.
A wszystko zaczęło się od podrzucenia małego kotka do skrzynki na książki przy bibliotece w Spencer w Iowa . Dewey ,bo tak nazwano malca ,zziębnięty doszedł do siebie i zamieszkał w owej bibliotece ,a jego opiekunka Vicki Myron opisała w książce "Dewey.Wielki kot w małym mieście" jego wyjątkową osobowość i 19 lat "bibliotecznego "życia .Kociak był ulubieńcem czytelników ,darzył ich sympatią , towarzyszył w czasie odwiedzin biblioteki - umiał pocieszyć i pokrzepić na swój koci sposób.
Po sukcesie książki jej autorka otrzymała tysiące maili, listów i telefonów od wielbicieli Dewey i opiekunów innych ,niezwykłych mruczących futrzaków . I tak powstała jej druga książka " Dziewięć wcieleń kota Deweya" . Czyta się ją jednym tchem - bo to dziewięć niezwykłych opowieści o kociakach , które przygarnięte przez ludzi odpłaciły im stokrotnie za miłość ,ciepło i uczucie jakim były darzone. Koty potrafiły stać im się lepszymi ludźmi , towarzyszyły w doli i niedoli - były wierne gdy zdradziła żona czy mąż-alkoholik . Swoim niezwykłym czarem umiały dodać otuchy w chorobie jak Ciasteczko - kotka Lindy . Autorka pisze o zwykłych ludziach - niezbyt bogatych ,a czasem wręcz bardzo ubogich ,którzy potrafili zbierać puszki i pracować po godzinach ,aby mieć na leczenie i karmę dla pupila. Te historie są naprawdę niezwykłe i wzruszające ,ale w pełni udowadniają tezę Vicki Myron ,że w kotach mieszkają dobre duchy .
Dzięki książce poznałam nie tylko wyjątkowe kociaki ,ale i ciekawe opowieści o różnych częściach USA - mogłam poznać atmosferę malutkiego Spencer , dzikość i trudny klimat Alaski ,a w końcu życie molocha jakim jest Nowy York .
Okładka też zasługuje na uwagę - jest na niej Dewey - jak dla mnie kocia piękność - jakiż on ma piękny pysio , jaki magnetyzujący wzrok , jakie tajemnicze oczęta !
Ta książka to obowiązkowa lektura dla miłośników kotów ,ale nie tylko .Tym którzy jeszcze je nie bardzo znają z autopsji pomoże poznać wyjątkowość kociej osobowości i być może zachęci do przygarnięcia futrzaka do swojego domu .
Mnie lektura się bardzo ,bardzo podobała !
Po prostu koci świat" - tak najkrócej opisać książkę ,która opowiada o tak fascynujących stworzeniach jakimi są koty.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toA wszystko zaczęło się od podrzucenia małego kotka do skrzynki na książki przy bibliotece w Spencer w Iowa . Dewey ,bo tak nazwano malca ,zziębnięty doszedł do siebie i zamieszkał w owej bibliotece ,a jego opiekunka Vicki Myron opisała w książce...
"Dziewięć wcieleń kota Deweya" to dziewięć różnych opowieści o niezwykle sympatycznych futrzakach. Każdy z nich w jakiś sposób odmienił życie ludzi. Czytałam książkę w każdej wolnej chwili, a mój kot mruczał obok mnie zwinięty w kłębek:)
"Dziewięć wcieleń kota Deweya" to dziewięć różnych opowieści o niezwykle sympatycznych futrzakach. Każdy z nich w jakiś sposób odmienił życie ludzi. Czytałam książkę w każdej wolnej chwili, a mój kot mruczał obok mnie zwinięty w kłębek:)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCałkiem niedawno przeczytałam pierwszą książkę autorstwa tego duetu - "Dewey. Wielki kot w małym mieście" i przepadłam :). Cudowna opowieść o nietypowym kocie oraz ludziach, którzy go pokochali. Bardzo ciepła, pełna miłości książka o tym, jak ludzie i zwierzęta do siebie pasują i jak potrafią wpływać wzajemnie na swoje życie. Czytanie zakończyłam zapłakana...
"Dziewięć wcieleń kota Deweya" to zbiór opowieści o kilku niesamowitych połączeniach ludzi i kotów. Jest to książka inspirowana poprzednią, jednakże można ją czytać oddzielnie. Nie poczujecie się zagubieni, bo na wstępie autorka przybliża historię Deweya i tego, jak ważny był dla wielu ludzi i jak na nich wpływał. Wszystkie historie przytoczone w tej książce dotarły do niej jako reakcje na śmierć Deweya, kiedy to ludzie czuli potrzebę zwierzania się z ich własnych przeżyć i stosunków ze zwierzętami.
Wszystkie te opowieści to przepiękne przykłady przyjaźni i miłości zwierząt i ludzi. Jasno ukazują potężny wpływ, jaki mogą na nas mieć zwierzęta, jak bardzo potrafią pomóc nam przetrwać ciężkie chwile, zmienić się, otworzyć, docenić życie. Ja sama mam szczęście, że u nas od zawsze były i koty, i psy. Dorastałam w domu, w którym były zwierzęta i to nauczyło mnie kochać je i doceniać. Widząc miłość moich zwierząt do mnie oraz wiedząc, jak bardzo je kochałam i kocham mogłam bardzo prosto zidentyfikować się z bohaterami tej książki. A historie te są niesamowite...
Mamy tutaj przypadki, w których kot był największym i najwierniejszym przyjacielem człowieka. W innych możemy obserwować jak też kot pomaga przetrwać komuś najgorsze momenty, załamania, choroby. Mamy koty broniące swoich właścicieli, tańczące przed nimi jak ninja, ukazujące im, jak ważne jest życie. Mamy koty, które mają tak wielką wolę przeżycia, że nawet porwanie przez sowę i upadek z wysokości, czy podtopienie w klozecie nie są w stanie jej ugasić. Koty cudowne, wyjątkowe, pełne miłości i wierności.
Moimi ulubieńcami zostali zdecydowanie Kot Bożonarodzeniowy, Duszek oraz Ciasteczko. Takie koty sama bardzo chciałabym mieć. Podziwiam je całym sercem. W ogóle nie jestem w stanie zrozumieć osób, które twierdzą, że są to rzeczy, nie mają duszy i w ogóle można robić z nimi, co tylko się chce. Taka osoba chyba nie miała nigdy kota czy psa kochającego ją najbardziej na świecie. Ja mam szczęście - miałam i mam zwierzęta, które uczyniły mi ten honor :).
Jest to bardzo ciepła, czasami smutna, czasami wzruszająca, a jeszcze kiedy indziej wywołująca uśmiech książka. Opowiada o historiach, które są bardzo pozytywnymi przykładami zarówno osób próbujących walczyć z przeszkodami i żyć jak najlepiej, jak i kotów, które im przywracają wiarę w wartość życia oraz obdarzają miłością. Lektura obowiązkowa dla każdego miłośnika zwierząt!
[Recenzję opublikowałam wcześniej na moim blogu - http://ksiazkowo.wordpress.com]
Całkiem niedawno przeczytałam pierwszą książkę autorstwa tego duetu - "Dewey. Wielki kot w małym mieście" i przepadłam :). Cudowna opowieść o nietypowym kocie oraz ludziach, którzy go pokochali. Bardzo ciepła, pełna miłości książka o tym, jak ludzie i zwierzęta do siebie pasują i jak potrafią wpływać wzajemnie na swoje życie. Czytanie zakończyłam zapłakana...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Dziewięć...